Dodaj do ulubionych

nie rozwiode sie

03.05.10, 16:49
doszlam do wniosku,ze mi sie nie oplaca,maz tez jest daleki od
odejscia.sprawa domniemanego romasnu zostala definitywnie
wyjasniona.mam nadzieje,ze juz tu nigdy nie trafie z podobnym
problememsmile czego i Wam serdecznie zycze.
ps. czuje ulge.
Obserwuj wątek
    • zmeczona100 Re: nie rozwiode sie 03.05.10, 16:59
      Mężowi trudno się dziwić, natomiast Tobie, po tym, co tutaj pisałaś, dziwie
      się bardzo...
      • czarne_wino Re: nie rozwiode sie 04.05.10, 20:34
        zmeczona100 napisała:

        > Mężowi trudno się dziwić, natomiast Tobie, po tym, co tutaj
        pisałaś, dziwie
        > się bardzo...

        to co napisalam nie ma nic wspolnego z tym,,jaka jest prawda.
        bez zaufania nie ma mowy o dalszym wspolnym zyciu.
    • enesta Re: nie rozwiode sie 03.05.10, 17:03
      Może "nie opłaca" to złe słowo, ale dobrze się stało, tyle lat
      razem, warto próbować. Życze szczęścia.
      • czarne_wino Re: nie rozwiode sie 04.05.10, 20:35
        enesta napisała:

        > Może "nie opłaca" to złe słowo, ale dobrze się stało, tyle lat
        > razem, warto próbować. Życze szczęścia.

        kiedys uslyszalam opinie ,ze jak jest dobry seks w zwiazku to ludzie
        sie nigdy nie rozstana. nigdny nie przecenialam seksu,ale wyglada na
        to,ze to prawda.cos musi jednak ludzi laczyc.
        dzieki za zyczeniasmile
        • zuzanna47 Re: nie rozwiode sie 04.05.10, 21:12
          Uważasz, że wszystko zależy od dobrego seksu? Być może. Sądzę, że czasami może
          być dobry seks a ludzie i tak się nie potrafią dogadać.Chociaż sądząc po moim
          przypadku no cóż ... kiedyś może i był dobry, później jak przyszło dziecko na
          świat , to ogrom obowiązków który na mnie spadł ( miałam bardzo absorbującego
          malucha do lat 2 dwóch, 10 razy w ciągu nocy maleństwo wstawało)ex mi nie
          pomagał w niczym, ciągle był niezadowolony że jestem zmęczona i proszę go o
          pomoc. Później się kłócił o wszystko. Faktycznie nie miałam ochoty na seks.
          Tymbardziej, że maluszkiem zajmowałam się non-stop, domem, gotowaniem, pracą ,
          rachunkami, prasowaniem. I tak jak sobie pomyślę, że całe noce nie przesypiałam,
          a rano do pracy, po pracy spacer z dzieckiem, zakupy, gotowanie, kąpiel,
          kładzenie dziecka spać, i mój odpoczynek sprowadzał się do maksimum 5 godzin (
          włącznie ze spaniem). To powiem Tobie, że moim marzeniem był sen , tylko i
          wyłącznie. Ex nigdy nie rozumiał tego, że mogę nie mieć ochoty na seks dlatego
          że byłam po prostu wykończona. Teraz dziecko ma prawie 3 - lata i jestem w
          trakcie rozwodu. Uważasz że seks ponad wszelką miarę. Sądzę, że może tak być jak
          partner rozumie że można być zmęczoną, że odpuszcza na jakiś czas dopóki dziecko
          nie będzie bardziej samodzielne. Wówczas ten seks faktycznie może wrócić do
          normy i może być fantastyczny. U mnie nie było i dochodziło z tego tytułu do
          różnych spięć. Kochałam męża ale ... do momentu dopóki nie zaczął używać
          przemocy fizycznej. Sorki, musiałam się wygadać. Jak jest szacunek między
          dwojgiem ludzi i rozumienie potrzeb to może wszytsko grać. A jak nie to się sypie.
          • czarne_wino Re: nie rozwiode sie 06.05.10, 20:08
            ja tego nie znam. moj maz wstawal do dziecka nawet wtedy,kiedy bylam
            na wychowawczym,a on wstawal wczesnie rano dop pracy.moze to twoja
            wina? ja po prostu,jak sie maly darl (tez do 2 lat)kilka razy w
            ciagu nocy nie wstawalam,moj maz nie wytrzymywal i wstawal, jego
            wola.
    • sbelatka Re: nie rozwiode sie 04.05.10, 21:57
      czarne_wino napisała:

      > ps. czuje ulge.

      tak, myśle, ze w takiej sytuacji ulga to to co czujemy...

      mysle, ze może się udać
      inna sprawa, ze zawsze byłam ciekawa jak jest "w środku"...; siebie
      nie potrafiłam sobie wyobrazić "po"...

      ale nie mialam okazji tego sprawdzić; gdyby to ode mnie zależało -
      to tez bym została w związku po zdradzie.

      życzę wam powodzenia
      ale myśle, ze nie da sie tego utrzymac bez poważnej inwestycji w
      związek.. czasu...uwagi... zaangażowania...

      czy warto utrzymac małżeństwo?
      ja odpowiadam: wartosmile
      dopóki tego chcesz....
      • czarne_wino Re: nie rozwiode sie 06.05.10, 20:12
        po ostatnim 4miesiecznym kryzysie on mial czas i ja na przemyslenia.
        no i okazalo sie,ze on czekal na moj gest,a ja na jego. moze to
        dziwne,ale pogodzila nas ta tragedia z 10 kwietnia.nie sadz,aby moj
        maz mial jakies glebokie przemyslenia (a moze go nie znam?),ale ja
        tak. uznalam,ze ja musze sie troche zmienic i odpuscic,ale rowniez
        oznajmilam jemu,ze on tez tak musi postapic.z facetem jest ciezka
        sprawa,bo oni raczej nie lubia sie zmieniac.ale ja mu nie odpuszczam.
    • tautschinsky Re: nie rozwiode sie 04.05.10, 23:51
      Mimo że nie znam szczegółów - nawet tych możliwych do poznania na forum, a
      zapewne dalekich od "rzeczywistości obiektywnej" wink to jakoś osobiście mnie
      cieszy, że tak może się skończyć. Powodzenia! Żeby żadne z was nie zbłądziło.
      • czarne_wino Re: nie rozwiode sie 06.05.10, 20:14
        powody byly i rzeczywiste i wydumane. jak to w zyciu. wazne jest, co
        jest w zyciu priorytetem. mysle,ze to ja paradoksalnie wiecej
        strace,ale z drugiej strony,kiedy tak glebiej pomysle,to jednak cos
        zyskuje. bilans musi wiec wyjsc na zerosmile
        tautschinsky napisał:

        > Mimo że nie znam szczegółów - nawet tych możliwych do poznania na
        forum, a
        > zapewne dalekich od "rzeczywistości obiektywnej" wink to jakoś
        osobiście mnie
        > cieszy, że tak może się skończyć. Powodzenia! Żeby żadne z was nie
        zbłądziło.
    • plujeczka Re: nie rozwiode sie 05.05.10, 08:49
      zycze Ci powodzenia ale nie wierzę " w wyjasnienie defunitywne
      domniemanego romansu" ==trafisz na to forum wczesniej czy póxniej.
      • czarne_wino Re: nie rozwiode sie 06.05.10, 20:16
        plujeczka napisała:

        > zycze Ci powodzenia ale nie wierzę " w wyjasnienie defunitywne
        > domniemanego romansu" ==trafisz na to forum wczesniej czy póxniej.

        bo to nie jest kwestia twojej wiary,ale mojej. postanowilam w to
        uwierzyc , inaczej nie byloby sensu .
        jesli sie pojawie to na pewno nie z tym nickiem,bo bedzie mi
        zwyczajnie wstydsmile
    • demonsbaby Re: nie rozwiode sie 06.05.10, 07:58
      a ja życzę Tobie szczerze powodzenia, pomyślności w dalszym pielęgnowaniu
      małżeństwa i jeśli już się zdecydowałaś "zamieść pod dywan romans" - to go
      wymieć i dobrze zakop. Nie wspominaj i nie zadręczaj się tym.
      • czarne_wino Re: nie rozwiode sie 06.05.10, 20:19
        romansu nie bylo i tego sie bede trzymala. gdybym w to nie wierzyla
        nie mialoby sensu pojednanie. jednak,jesli kiedykolwiek dane mi
        bedzie jeszcze raz cos takiego przezyc to obiecuje,ze nie przejde
        juz tej 3letniej drogi domyslow i sledztwa.po prostu przetne to.
        mam na szczescie dobrze rozwiniety instynkt samozachowawczy.

        demonsbaby napisała:

        > a ja życzę Tobie szczerze powodzenia, pomyślności w dalszym
        pielęgnowaniu
        > małżeństwa i jeśli już się zdecydowałaś "zamieść pod dywan
        romans" - to go
        > wymieć i dobrze zakop. Nie wspominaj i nie zadręczaj się tym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka