Rozwód tylko jak

21.05.10, 13:13
Witam,
Niestety rozwodzimy się z żoną, mamy już dosyć przeciągania
wszystkiego. Nie mieszkamy razem już od 4 miesięcy nic a nic nas nie
łączy, majątki dzieci itp. Proszę o informację , ponieważ to z winy
żony jest cała sytuacja, niedopasowanie , charaktery, zresztą
poprostu spakowała się i wyszła itp. Umówiliśmy się że rozwód z winy
żony,chodzi o sprawę morlaną dla mnie bardziej niz cokolwiek innego,
ponieważ zależy mi na tym, a ja potwierdzę. Ona złoży pozew, bede
chciał wszystko potwierdzić, ja nie chce żadnych roszczeń wobec niej
co też będę chciał jakoś zaznaczyć, czyli nie chce nigdy od niej
alimentow itp. Ile może trwać sprawa, zależy nam na jednej rozprawie
i dlatego iż jesteśmy zgodni (ale musi byc wina jej zaznaczona) bez
prania brudów. Proszę o informację, z góry dziękuję.
    • yoma Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 13:15
      Nie dostaniesz na jednej rozprawie. Dlaczego niedopasowanie ma być winą żony, a
      nie twoją?
      • grzesxxx8 Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 13:31
        Bo to ona chce rozwodu właśnie z tego powodu, a i nie tylko,
        zupełnie inne potrzeby itp. U nas jest naprawdę nieprzyjemna
        sytuacja, o ktorej nawet ciężko pisać, nie uniosła obowiązków
        małżeńskich, i potwierdza że nie dała radę i nigdy by nie potrafiła
        tego zrobić, zresztą wykluczyła dzieci i życie intymne.
        • yoma Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 14:12
          No i dobrze, i nie wyszło, rozejdźcie się w pokoju, po co ci ta wina. Panie,
          Panie, jakich ty teraz chłopów robisz...
        • a1ma Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 14:28
          A nie lepiej "bez orzekania o winie"?
          To nie oznacza przecież, żeście niewinni, tylko że jesteście na tyle dorośli i
          poważni, że nie macie ochoty winy wywlekać przed sądem. Bo i po co?
          • grzesxxx8 Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 15:16
            Nasze małżeństwo trwało bardzo krótko ,a wina po to aby mieć czyste
            sumienie bo inaczej wogóle nie zgodziłbym się. Chodzi o pewne sprawy
            już nawet z przed ślubu, poprostu czuję się oszukany. A to co robiła
            zanim odeszła też miało ogromny wpływ, wszystkie przykre słowa itp.
            Nie chodzi o to aby wywlekać brudy tylko przyznac sie do winy i
            rozejsc w spokoju.
            • a1ma Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 15:19
              > Nie chodzi o to aby wywlekać brudy tylko przyznac sie do winy i
              > rozejsc w spokoju.

              Rozumiem, ale czy nie możecie załatwić przyznania się do winy w cztery oczy? Po
              co mieszać do tego sąd?
              • yoma Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 20:25
                Będzie miał na piśmie, że ma prawo czuć się oszukany. Westchnienia do Pana już
                nie powtórzę...
        • tautschinsky Re: Rozwód tylko jak 24.05.10, 09:29
          grzesxxx8 napisał:

          U nas jest naprawdę nieprzyjemna
          > sytuacja, o ktorej nawet ciężko pisać, nie uniosła obowiązków
          > małżeńskich, i potwierdza że nie dała radę i nigdy by nie potrafiła
          > tego zrobić, zresztą wykluczyła dzieci i życie intymne.




          I w tym przypadku nie powinieneś mieć żadnych
          problemów z uzyskaniem unieważnienia związku.
          Celem związku kobiety i mężczyzny wg kościoła
          jest rodzina.
    • tully.makker Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 15:33
      ale musi byc wina jej zaznaczonaciekawe co zrobisz, jak zona stuknie
      sie w glowe i nie bedzie chciala wziac calej winy za wasze
      niedopasowanie.
    • idua98 Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 15:43
      Niestety, jeżeli to ma być rozwód z winy żony, to tylko mąż może złożyć pozew.
      Jeżeli miałoby być bez orzekania o winie, to wtedy i owszem, każda ze stron
      mogłaby złożyć taki wniosek...
    • mini_me Re: Rozwód tylko jak 21.05.10, 17:32
      Witaj,
      dostałam rozwód z wyłącznej winy exa, bez kłótni i wywlekania brudów, po prostu oboje podtrzymaliśmy pozew. Sprawa trwała jakieś 35min i pomimo małego dziecka dostaliśmy rozwód na pierwszej rozprawie. Też nie chodziło mi o alimenty tylko o prawdę.
      Pozew składałam ja, ciężko żeby ktoś składa pozew o swojej własnej winie.
      • grzesxxx8 Re: Rozwód tylko jak 22.05.10, 09:57
        Czyli da się bez wywlekania brudów , musimy w takim razie dobrze napisać pozew i
        potem tylko przedstawić sytuacje. Tak dogadaliśmy się i myślę że powinno być ok,
        z tego co wiem to ona też może złożyć pozew bo już się orientowałem, zobaczymy.
        • mini_me Re: Rozwód tylko jak 22.05.10, 12:35
          Da się i to bez większych problemów (mam znajomych którzy się tak samo rozwodzili).
          Jeśli chodzi o "winę" to uważam że jak jest ktoś winny to na papierze ma być winny i już, ale to moje prywatne zdanie smile
          trzymam kciuki żeby wszystko poszło szybko i sprawnie.
    • demonsbaby jeżeli jest jak mówisz 21.05.10, 20:45
      i żona chce wziąć winę na siebie, sprawa odbędzie się jedna z orzeczeniem.
      • anetuchap Re: jeżeli jest jak mówisz 21.05.10, 22:59
        Skoro ona składa pozew do sądu,to nie może napisać,że ona jest winna rozpadowi
        małżeństwa. Jeśli koniecznie chcesz "moralnego oczyszczenia"
        i świetej sprawiedliwości,to ty złóż pozew z orzekaniem o winie żony.
        • sbelatka Re: jeżeli jest jak mówisz 22.05.10, 09:33
          ja uważam, ze czasem sa tak ewidentne "winy" po jednej ze stron, ze
          w takich sytaucjach jesli mozna - to należy zadbać o orzeczenie
          tejże. Szczególnie jesli nie wiąże sie to z pzrepychankami.

          i dlaczego miałby nie zadbac o stwierdzenie winy zony? Jesli nawet
          ona czuje się winna?

          w małżeństwie nie działają zasady "ustepowania miejsca" kobietom- to
          instytuacja PARTNERSKA. pzrynjamnije - moim zdaniem - taka być
          powinna.

          powiem więcej - choc uważam to zasadniczo za pzregięcie - to w Twoim
          przypadku nawet jakoś wydaje mi sie uzasadnione zastanawianie sie
          czy by nie stwierdzic nieważności małżeńtwa.
          jesli cos trwa naprawde krotko, rozsypuje się od razu i dotyka sfery
          seksualnej i niezgody na posiadanie dzieci (jesli wcześniej nie bylo
          o tym mowy) - to NAWET moim zdaniem jest to jakiś powód do
          stwierdzenia nieważnoścismile
          • grzesxxx8 Re: jeżeli jest jak mówisz 22.05.10, 10:00
            Dziękuję za odpowiedź, byłem już w kurii na pierwszysm spotkaniu jest ciężko
            dostać temat, będzie musiała tam iść ze mną moja luba, i potwierdzić. U nas jest
            kilka powodów, począwszy od tego iż nie chciała mieć dzieci ze mną po właśnie
            współżycie;/ Tylko po co to wszystko było.
            • scindapsus Re: jeżeli jest jak mówisz 22.05.10, 10:09
              najpier się rozwiedz "cywilnie" a póżniej załatwiaj sobie w kurii
              termin(nie temat)
              Zrób sobie rozpiskę->pozew ->Ty składasz skoro wina ma by zony-
              >rozprawa->wyrok->uprawomocnienie->kuria->I instancja->II instancja->
              uzyskanie stwierdzenia (tutaj wpisujemy długą nazwę) potocznie zwane
              jako "uniewaznienie"

              pozdrawiam

              • nowel1 Re: jeżeli jest jak mówisz 22.05.10, 12:34
                scindapsus napisała:

                > uzyskanie stwierdzenia (tutaj wpisujemy długą nazwę) potocznie zwane
                > jako "uniewaznienie"

                "Stwierdzenie nieważności" niewiele dłuższe od "unieważnienia", a
                precyzyjniej opisuje zjawisko.
                • scindapsus Re: jeżeli jest jak mówisz 22.05.10, 13:45
                  a najprecyzyjniej to mamy
                  "uznanie małżeństwa za nieważnie zawarte"
            • sbelatka Re: jeżeli jest jak mówisz 22.05.10, 13:36
              Pytasz Grzesiu po co to wszytsko było?

              ano możemy spekulowac
              ale ludziska to baaardzo poplątane sztuki, często bardzo skrzywdzone

              i często - choc czują, ze coś z nimi nie ten teges - to rozpaczliwie
              usiłują SOBIE udowdodnoć, ze sa normalini.

              ze na pzrykład moga uprawiać seks z partnerem płci przeciwnej -
              choc w duszy im gra partner(ka) płci tej samejsmile
              albo, ze w ogole będa mogli uprawiać seks - a tu sie okazuje, ze nie
              moga.. bo strasz, bo ból duszy.. pzrełozony czestop na bol ciała..

              czasem usiłuja udowodnić cos komuś - najczęsciej rodzicom lub
              jakiejś milości swojej..

              róznie byewa

              ja - i wierzę w to głęboko - uważam, ze ludzi robią to co w daym
              momencie uważają za najlepsze.. Choć często wychodzi kiepsko..

              i czasem "na oko" wydaje sie, ze to podłe stwory są.. a oni tylko
              nie potrafią dojśc do ładu z samym sobą..

              myśle natomiast, ze warto zawsze zapytać SIEBIE - po co? związałem
              sie z takim człowiekiem? Z taką kobietą/ z takim mężczyzną..?

              na jakie sygnały nie zwróciłae/em uwagi..?

              bo sygnały ZAWSZE są; czesto jednak - nawet jes.li je zauwazymy i
              nawet sie nad nimi zatzrymamy - odrzucamy je. Bo nie pasują nam do
              naszych wizji.. pieknej baśnismile

              no to powodzenia
              • grzesxxx8 Re: jeżeli jest jak mówisz 22.05.10, 13:51
                Dokładnie tak jest, niestety nieraz nie chce się widzieć że coś jest nie tak ,
                żyje się jak w baśni...myśląc że wszystko jest piękne i tak ma być. Niestety
                rzeczywistość jest inna i brutalna. Mogę tylko powiedzieć że zrobiłem wszystko
                co mogłem aby to uratować, począwszy od psychologów , księży, po różne rozmowy.
                Niestety czasem tak bywa że nie warto walczyć z wiatrakami. Poddałem się
                niedawno bo jak sama stwierdziła nie traktuje mnie już jako męża i szuka ....
                Dla mnie nadzieja jest taka iż dostaniemy stwierdzenie nieważności , jej też
                zależy więc może wspólnie uda się. Mówi się trudno i żyje dalej,
    • tylkotroche Re: Rozwód tylko jak 23.05.10, 00:02
      "bo inaczej wogóle nie zgodziłbym się"

      tzn.: żona Cie może opuścić dopiero jak ty pozwolisz????

      "czyli nie chce nigdy od niej alimentow itp"
      no , nie mogę , jak miło , chłop postanowił się sam utrzymywać... BRAWO!!!

      "nie uniosła obowiązków małżeńskich, "
      tzn konkretnie co?????

      Pan i władca został dotknięty w swojej świętości brakiem uniżenia ze strony zony, która nie dość starannie wypełniała swoje obowiązki. To miło, ze ZEZWALASZ na rozwód z jej winy a nie żądasz przykładnego ukamienowania...
      • sbelatka Re: Rozwód tylko jak 23.05.10, 07:39
        tylko po co tyle jadu?

        a już komentarz ws. alimentów osobicie uważam za mocno pojechany po
        bandzie; ja odczytałam to co Grzes pisze jako powiązaną z orzekaniem
        o winie możiwością ubiegania sie o alimentowanie - ktorej on nie
        bierze pod uwagę.

        co nie zmienia faktu, ze chce tego orzeczenia.

        naprawdę tylkotrochę sądzisz, ze kobieta nie może byc winna ? I w
        czym masz problem? Skoro ta konkertena żona bierze wine na siebie -
        to może nie ma co szukac winy u faceta?

        i chyba nie raz pyta nas tu ktoras z kobiet czy może sie nie zgodzić
        na rozwód... A my im mówimy - możesz sie nie zgodzić tylko po co?
        A ten facet - się zgodził. Możliwe, ze łaskawie. Jak wiele z nas...

        więc se może odpuśc.. TROCHĘ...
      • zmeczona100 Re: Rozwód tylko jak 23.05.10, 22:22
        smile
        Sedno sprawy smile
      • grzesxxx8 Re: Rozwód tylko jak 24.05.10, 16:01
        Niestety nie znasz całej sytuacji...nie będe wszystkiego opisywał.
        Mogę cię zapewnić że z mojej strony było wszystko dobrze, starałem
        się jak mało kto...więc mnie nie oskarżaj. Zresztą to ona nagle się
        spakowała, znudziła małżeństwem i stwierdziła że popełniła błąd.
        Jest szereg innych przesłanek, ale to ona przyznała że zawiniła może
        nie w 100% ale w 99% i ona chce rozwodu, Ty nawet nie wiesz co ja
        przeżyłem aby go uniknąć więc naprawdę oszczędź takich komentarzy.
        Niestety nie ja przestałem kochać tylko ta druga osoba...a to że
        zgadzam się świadczy o tym jakie uczucie było mocne skoro woli sobie
        ułożyć życie z innym, bo nikt nie wiem co ja przeżyłem aby do tego
        dojrzeć.
        • tautschinsky Re: Rozwód tylko jak 24.05.10, 17:31
          Słuchaj, tutaj na forum (i w życiu w realu zapewne też)nawet gdybyś powiedział,
          że ona miała kochanka, ma z nim dziecko, które ty wychowywałeś jako swoje, teraz
          jest z w związku z jakąś kobietą, bo odkryła w sobie lesbijkę - też TY BYŚ BYŁ
          winny. Według nich. Ale nie jesteś i to jest ważne. Ze swojej strony ci powiem:

          przeprowadź ten rozwód, unieważnienie małżeństwa z jej winy (skoro ci na tym
          zależy), bo wkrótce twoja żona zwyczajnie zmieni zdanie co do swojej winy i
          odkryją ją w tobie - a bo masz za duży nos, a bo co wieczór nie przynosiłeś jej
          kwiatów, a bo nie robiłeś śniadania itd. smile Grunt to jasne, trzeźwe myślenie i
          realizowanie planu bez oglądania się, co one myślą - bo zawsze kombinują tak,
          żeby ubić jak najlepszy interes dla siebie. Nie bądź frajerem.
        • tylkotroche Re: Rozwód tylko jak 24.05.10, 20:39
          "Mogę cię zapewnić że z mojej strony było wszystko dobrze, starałem
          się jak mało kto...więc mnie nie oskarżaj.

          nie ja przestałem kochać tylko ta druga osoba.."

          Czy ty w ogóle widzisz co piszesz?
          Czy ty słyszałeś o jakimkolwiek związku, gdzie winna jest JEDNA strona?
          Jeżeli przestała kochać - to niby jest winna???
          A zadałeś pytanie DLACZEGO? A wysłuchałeś ze zrozumieniem odpowiedzi?

          Chyba, że po prostu znudziło jej się życie z facetem, który jest idealny i nie popełnia błędów i jest najcudowniejszy na świecie... Nawet ją rozumiem.

          do sbelatka.
          Jakoś ten post dotknął mnie osobiście, wiec w mojej odpowiedzi tyle jadu.

          Oczywiście wszystko jest w porządku, jeżeli zona bierze winę na siebie - jej decyzja. Gorzej mi przychodzi zaakceptować "jaśniepańsko-protekcjonalny" ton grzesia, który cudem jest i zakochany a ona go tak bezlitośnie niedobra odrzuciła...a on taki dobry i alimentów nie chce...

          Pisze zjadliwie, bo po prostu nie umiem jasno napisać co mnie tak w tym rusza, może ktoś wie lepiej ode mnie, o co mi chodzi.. smile

          • sbelatka Re: Rozwód tylko jak 24.05.10, 21:15
            tylkotroche napisała:

            > > Pisze zjadliwie, bo po prostu nie umiem jasno napisać co mnie
            tak w tym rusza,
            > może ktoś wie lepiej ode mnie, o co mi chodzi.. smile
            >

            ktoś może tylko spekulowaćsmile

            i ktoś - czyli jasmile - spekuluje : bo Ci to zajechało osobistymi
            remisniscencjami...

            i przyłożyłas miarę swoją do Grzesiowej zony; a swojego exa - do
            Grzesia...

            a że sie czułas (mozliwe) skrzywdzona - to ten "exopodobny"Grześ
            jest Ci niemiły..

            koniec spekulacji...
          • triss_merigold6 Z czym masz problem? 24.05.10, 21:51
            Z czym konkretnie masz problem?
            Facet chce rozwodu, żona również i uznaje swoją winę więc niech to załatwią
            szybko i bez kwasów w sądzie.
            Mnie w tym opisie nie rusza akurat nic. Gdyby żyli w nieformalnym związku to po
            prostu jedno by zabrało graty i się wyprowadziło i tyle. Krótki staż, żadnych
            dzieci, po co bić pianę?
            • tylkotroche Re: Z czym masz problem? 24.05.10, 22:28
              triss, w twoim opisie tez mnie nic nie rusza.
              Tylko stwierdzenia grzesia:
              "nie uniosła obowiązków małżeńskich"
              "a wina po to aby mieć czyste sumienie bo inaczej wogóle nie zgodziłbym się"

              To nie jest rozstanie dwojga ludzi , którym po prostu nie wyszło.
              W parze zawsze wina jest po obu stronach - a u grzesia jest "on z czysty sumieniem" i "ona ta zła".

              no nie wiem jakbyś ty się czuła gdyby ci maż powiedział, że "nie umiesz unieść OBOWIĄZKÓW małżeńskich"

              tak było w powieściach Rodziewiczówny - i to wiele lat temu..
              ten protekcjonalizm mnie wkurza. pewnie sbelatka ma racje, ale nawet mój ex takich tekstów o obowiązkach nie rzucał.
              Póki grzes nie doda- że te obowiązki to o sex chodziło- to jeszcze wytrzymam...


              • triss_merigold6 Re: Z czym masz problem? 24.05.10, 22:35
                Normalnie, jeśli całkowicie odmówiła współżycia bez racjonalnego powodu to nie
                potrafiła unieść obowiązków małżeńskich.
                Wiesz, jakby ot tak sobie dla fanaberii, odmawiała pożycia z facetem z którym
                jestem, to nie byłabym zdziwiona gdyby po kilku miesiącach poszukał sobie innej
                pani. Podkreślam dla fanaberii, a nie z powodu choroby, ciężkiego przepracowania
                czy przyczyn leżących po stronie faceta. Dla mnie udany seks jest integralną
                częścią związku, jak nie ma seksu to sorry.
                • tylkotroche Re: Z czym masz problem? 25.05.10, 10:42
                  po pierwsze - sex to nie obowiązek, a już na pewno nie małżeński.
                  po drugie - zupełnie się zgadzam, nie ma sexu - to 3 razy się pytam jak można zachęcić a za 4 razem mam innego.
                  Ale problem grzesia nie jest , ze poszukał sobie innej - tylko , ze ona mu odmawiała.
                  zadałam tez pytanie czy zadał pytanie DLACZEGO i czy słuchał odpowiedzi ZE ZROZUMIENIEM.

                  To niech grzesiu znajdzie inna, rozwiedzie się i po sprawie. Dlaczego wiec pisze jaki to był on cudowny a ona nagle go przestała chcieć?
                  jak cudowny, to nie bedzie problemu z zastępstwem.

                  uprzedzając: nie wierzę w "Ja ja kocham, ty tego nie rozumiesz".
                  i Nie wierze w idealnego grzesia, który był lekiem na całe zło a żona go opuściła dla fanaberii.
                  Chętnie bym z zona porozmawiała, szczególnie na temat relacji z rodzina ( mamusia.. ) grzesia .. tak statystycznie wychodzi.
                  Idealni chłopcy i żadna kobieta nie jest ich warta.

                  • adaria38 co wkurza 25.05.10, 11:20
                    może wkurza traktowanie instytucji małżeństwa jako wazniejszej od relacji
                    między dwojgiem ludzi.
                    zdarza się tak czasem: założyłem Ci obrączkę, więc masz robić to to i to, wejść
                    w obowiązujący w otoczeniu schemat bez gadania, jesteś żoną więc zakładaj kierat
                    obowiązków przypisanych standardowej żonie.
                    Nie wiem na ile się oboje znali przed ślubem, czy w ogóle się znali, że nagle po
                    ślubie jest źle. Przecież ta "żona" to ta sama kobieta i ma ten sam charakter co
                    przed slubem, więc chyba autor wiedział z kim się żeni? jak ona chce żyć?
                    Bo może u żony była "niedojrzałość" do bycia "stereotypową matko-polko-żoną" a
                    autor wszelkimi sposobami taką chciał z niej zrobić osobę, nie biorąc pod uwagę,
                    że ona już wcześniej była zupełnie inna? Może nie chciała codziennie
                    obowiązkowo gotować obiadów mężowi i w sobotę sprzątać dom , a wolała faceta z
                    którym można pojechać na Annapurnę?

                    Ale to ich sprawy, jesli żona się zgodzi na winę... to jej sprawa.
                    • tylkotroche Re: co wkurza 25.05.10, 11:40
                      może wkurza traktowanie instytucji małżeństwa jako wazniejszej od
                      relacji między dwojgiem ludzi.

                      TAK!!!! Dziękuję adaria!
                      • adaria38 Re: co wkurza 25.05.10, 12:04
                        proszę bardzo big_grin
                    • tautschinsky Re: co wkurza 25.05.10, 13:59
                      adaria38 napisała:

                      > może wkurza traktowanie instytucji małżeństwa jako wazniejszej od relacji
                      > między dwojgiem ludzi.
                      > zdarza się tak czasem: założyłem Ci obrączkę, więc masz robić to to i to, wejść
                      > w obowiązujący w otoczeniu schemat bez gadania, jesteś żoną więc zakładaj kiera
                      > t





                      Chyba coś ci się pomieszało - to kobiety tak podchodzą do sprawy smile Mam z tobą ślub - więc:

                      - nie masz prawa do spotkań z kolegami
                      - nie masz prawa do spotkań z innymi kobietami
                      - masz przynosić pieniądze, łożyć NA MNIE, bo jestem
                      twoją żoną
                      - i jako żona - CZĘSTE - nie muszę pracować i tu pada:

                      "Nie po to wychodziłam za mąż, żeby teraz pracować"



                      Przecież ta "żona" to ta sama kobieta i ma ten sam charakter c
                      > o
                      > przed slubem, więc chyba autor wiedział z kim się żeni? jak ona chce żyć?


                      Ale on pisze - CZYTAJ! - że nagle księżniczka się
                      przebudziła i doszła do wniosku, że małżeństwo z nim
                      to nie to, czego chce. Nie zamierza z nim współżyć,
                      nie zamierza mieć z nim dzieci.

                      MAŁO?

                      Bywają takie niedojrzałe typy jak ta kobieta, które
                      same nie wiedzą, czego chcą. Może on o nią zabiegał,
                      starał się, bo ją kochał, a ona - a co mi tam - spróbuję... To, co on brał za dobrą monetę było jej niedojrzałością - w najlepszym razie, albo w gorszym przypadku - wyrachowaniem.

                      Było nie było - on może czuć się oszukany. Ale są
                      dorośli, unieważnią małżeństwo i po krzyku. Każdy ma
                      prawo do swojej drogi.






          • grzesxxx8 Re: Rozwód tylko jak 25.05.10, 10:39
            Nie napisałem postu aby ktoś mnie żałował itp. tak jak ty to piszesz
            a tym bardziej naśmiewał się ze mnie. Zrozum nie znasz sytuacji,
            rozumiesz jeśli ktoś cię oszukuje już przed ślubem to jak go masz
            traktować, szczególnie że pytasz go jesteś pewna? nie mówię że wina
            zawsze jest po jednej stronie. Ale to nie ja chciałem rozwodu i to
            ja całe małżeństwo starałem się go utrzymać więć wypraszam sobie
            takie uwagi jak twoje. To ona stwierdziła że chce rozwodu a ja
            zgodziłem sie tylko z jej winy ona na to przystała w zamian iż nigdy
            nie będę od niej nic chciał i w tym ją rozumiem. Szczególnie że
            będziemy starali się o stwierdzenie nieważności!
            • adaria38 Re: Rozwód tylko jak 25.05.10, 11:06
              >To ona stwierdziła że chce rozwodu a ja
              > zgodziłem sie tylko z jej winy ona na to przystała w zamian iż nigdy
              > nie będę od niej nic chciał

              wasza umowa jest nieważna. Jeśli zona będzie miała winę orzeczoną na papierze,
              a Tobie się kiedyś zachce alimentów od niej, to na nic będą jej tłumaczenia że
              obiecałeś jej przed rozwodem o alimenty nie wnosić.

            • tully.makker Re: Rozwód tylko jak 25.05.10, 11:36
              To ona stwierdziła że chce rozwodu a ja
              > zgodziłem sie tylko z jej winy

              W polsce rozwod orzeka sad, i twoja zgoda badz jej brak moze sprawy
              co najwyzej z lekka przedluzyc.
    • tylkotroche by mola1971 25.05.10, 11:49
      "Może wtedy zdradzać, chlać, lenić się, nie szanować tej drugiej
      osoby a i tak pewnie się czuje bo przecież ta druga osoba
      przysięgała, że nie opuści aż do śmierci."

      dzięki mola!- napisałaś dokładnie to co myślałam!

      no i mamy klasyczne polskie małżeństwo. Ale winna będzie ta strona,
      która strzeliła w diabły takim życiem i odeszła... ale opuszczony/a
      będzie płakać rzewnie, jaki to on/ona biedny. Bo przecież tak się
      starała za wszelką cenę ratować małżeństwo. Nawet się nie dziwię -
      skąd teraz weźmie druga idiotkę / idiotę.
      • adaria38 Re: by mola1971 25.05.10, 12:13
        Spokojnie, może akurat autor nie jest taki zły jak innym się zdarza wink

        Co prawda myślenie "JA cię KOCHAM więc ty masz spełniać i zaspakajać moje
        potrzeby" brzmi pokracznie, ale cóż.... przedmiotowe traktowanie ludzi, dośc
        popularne jest. wink
        • tylkotroche Re: by mola1971 25.05.10, 12:16
          adario, może i tak.
          tylko te wszystkie posty o obowiązkach jakoś mi nie brzmią ładnie. OK od teraz patrze pozytywnie... trochę pozytywniej...
          • tautschinsky No wreszcie - zgadzacie się ze mną :-) 25.05.10, 14:01
            tylkotroche napisała:

            > tylko te wszystkie posty o obowiązkach jakoś mi nie brzmią ładnie.



            Czyli to wszystko co piszę choćby w kontekście
            małżeństwa a przede wszystkim alimentów.
            • tylkotroche Re: No wreszcie - zgadzacie się ze mną :-) 25.05.10, 14:31
              tautschinsky:
              A tak dokładnie - to ja pisałam, ze małżonkowie wobec siebie nie mają obowiązków - bo od tego jest dobra wola. Jak nie ma dobrej woli to lepiej się rozstać. A co do alimentów :to na kogo ?
              Na zonę/ męża? Uważam, że to bzdura. Dorosły niech dba o siebie.
              A na dzieci : Jak zrobiłeś / urodziłaś to masz obowiązki, dziecko się samo na świat nie prosiło.
              Ostatni palant nie zrozumie tej prostej prawdy , że jest matką/ojcem DZIECKA! i pewne rzeczy np opieka nalezą się dziecku jak psu zupa!

              I wobec dziecka się ma obowiązki. A jak matka/ojciec udają, ze to ich nie dotyczy, to są w okolicach 2 klasy szkoły podstawowej i niech bawią się autkami a nie w zakładanie rodziny.
              Takie trudne do pojęcia?
              Obowiązki wobec dziecka nie zawierają tkwienia w związku, który już tak naprawdę nie istnieje, ale obowiązki wobec dziecka wymagają podstawowej odpowiedzialności za kontakty i utrzymanie tego dziecka.
              Oraz nie wykorzystywanie dziecka do swoich rozgrywek.


      • grzesxxx8 Re: by mola1971 25.05.10, 12:49
        Myślcie co chcecie ... widzę że pełno tutaj sflustrowanych kobiet,
        nie wiem co wam zrobili wasi małżonkowie ale nie życzę sobie aby
        ktoś mnie oceniał, a widzę że większość kobiet jest zawistna na tym
        forum i powiem wam że nie zawsze musi być wina faceta!! Pisałem nie
        znacie sytuacji,,, wiec koniec tematu! i tak wam nie przetłumacze co
        i jak. A zrobię co uważam za słuszne!
        • tylkotroche Re: by mola1971 25.05.10, 13:32
          nie życzę sobie aby ktoś mnie oceniał
          - może i twoja zona sobie nie życzy, żebyś o niej źle pisał...
          może i ja sobie wielu żeczy nie zycze, ale nie mam na to wpływu,
          podobnie jak i ty na to czy inni cię ocieniają.

          powiem wam że nie zawsze musi być wina faceta!!
          Nie zawsze, ale zawsze jest to wina 2 stron - a twój przypadek jest
          jak innych wiele i równiez winni jesteście ( o ile o winie mówic w
          ogóle mozna) obydwoje.

          Pisałem nie znacie sytuacji,
          toteż nie odwołuje sie do sytuacji tylko do tego jak piszesz i
          jakich sformuowań i argumentów uzywasz. Żadna sytuacja nie
          usprawiedliwia arumentacji rodem ze średniowiecza.

          i tak wam nie przetłumacze co i jak
          - nawet nie próbowałeś. Pisałeś tylko , że ty sie starałeś a
          wszystkiemu winna żona. To sa jedynie twoje opinie a nie fakty.

          A zrobię co uważam za słuszne!
          nie wątpię, tego ci nikt zabronic nie może.
          Inni też ( w tym twoja zona) robią to co uważają za słuszne i masz
          niewielki na to wpływ.
        • tautschinsky Re: by mola1971 25.05.10, 14:06
          grzesxxx8 napisał:

          > Myślcie co chcecie ... widzę że pełno tutaj sflustrowanych kobiet




          To szybko daje się zauważyć, wręcz rzuca się w oczy smile



          > a widzę że większość kobiet jest zawistna na tym
          > forum i powiem wam że nie zawsze musi być wina faceta!!


          Nie tylko nie musi, ale bardzo często nie jest.



          > A zrobię co uważam za słuszne!


          I to jest NAJWAŻNIEJSZE.

          Robić, działać, nie da się stłamsić
          czy oskubać. Cała reszta to retoryka
          bez znaczenia, jeśli w swoim własnym
          życiu daje się ciała smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja