mileeenkaaa
01.06.10, 18:57
Piszę tu, bo juz nie wiem, do kogo sie zwrocic. Jestesmy malzenstwem
od 2 lat, w tym czasie bardzo duzo przezylismy razem. smierc
pierwszego dziecka, moja choroba po drugim porodzie. On caly czas
byl obok, ale... No wlasnie. Teraz mieszkamy z moimi rodzicami, w
duzym domu, mamy wlasna przestrzen, ktorej nikt absolutnie nie
narusza. Ale on ma wciaz pretensje, ze ja "za bardzo kocham swoją
mame" Fakt, zawsze mialam swietny kontakt z mamą, ale nie uwazam,
zeby to mialo jakikolwiek wplyw na nasze malzentwo, mama nigdy nie
wtraca sie, nie wyraza swoich opini w waznych dla nas kwestiach,
trzyma sie na uboczu. Ma pretensje, ze synek (9 miesiecy) ma dobry
kontakt tylko z moimi rodzicami, ale to chyba logiczne skoro tu
mieszkamy, a jego mamusia to wstretna kobiecina, ktora niszczy
siebie i wszystkich dookola.... Jeszcze jedno, on... mnie wogole nie
pociaga fizycznie, w lozku to tylko z obowiazku. Czuje, ze musze z
nim byc, za to co dla mnie zrobil, ale dusze się coraz bardziej. CO
ROBIC????? Byl ktos w podobnej sytuacjii? Napiszcie bo oszaleje od
natloku mysli...