Dodaj do ulubionych

ślepy zaułek

21.06.10, 23:45
Mój konflikt z ex o dzieci tylko narasta. Mam wrażenie ze nie ma już z tego
wyjścia. Kocham swoich synów i chciałbym uczestniczyć realnie w ich
wychowaniu. Ich matka z niezrozumiałych dla mnie powodów chce mnie ograniczyć
do roli weekendowego ojca. Wydaje mi się że skoro obydwoje kochamy dzieci to
powinniśmy postarać się dla ich dobra pozwolić sobie nawzajem byc dobrymi
rodzicami. Bez rywalizacji tylko współpracując. Szczególnie że dzieci są
naprawde niesamowite. Robimy im teraz wielką krzywdę. A ostattnio to po prostu
wstyd opowiadać. Wojna na całego. Bez brania jeńców.
Ktoś musi zrobić pierwszy krok, ale ja boję się że jak zacznę ustępować to ona
to wykorzysta i stracę dzieci jeszcze bardziej. W sumie to takie proste a
takie niewyobrażalne. Co mam zrobić? Czy w ogóle są szanse na jakąś
normalność? Ostatnio sędzina powiedziała ze oboje mamy wątpliwe kwalifikacje
na rodziców. No bo czy to normalne żeby dorośli wykształceni ludzi walczyli ze
sobą jak dzieci. Nie wiem co robić.
Obserwuj wątek
    • tricolour Po prostu odpuśc na jakis czas... 22.06.10, 00:03
      ... najzwyczajniej bądź mądrzejszy i cierpliwszy. Bądź strategiem, a nie
      prowadź taktycznych zaczepek.

      Nie stracisz dzieci przez nawet roczną przerwę. Ludzie przez taki czas
      bywają w podróżach, szpitalach, a nawet więzieniach i sa wspaniałymi
      rodzicami. Twoje obawy, że stracisz dzieci gdy je zostawisz na jakis czas
      sa zupełnie bezpodstawne.

      Najzwyczajniej odpuść. Zresztą nie masz innego wyjścia więc niepotrzebnie
      piszę...
    • ef.endir Re: ślepy zaułek 22.06.10, 08:29
      Ich matka z niezrozumiałych dla mnie powodów chce mnie ograniczyć
      > do roli weekendowego ojca.

      z nieznanych? Poczekaj troszkę, pomyśl spokojnie a dowiesz się jakie
      to są powody. Wydaje Ci się, że myśleć o dzieciach można tylko w ten
      sposób jak Ty myślisz? Mi też się tak wydawało!smile


      > Ktoś musi zrobić pierwszy krok, ale ja boję się że jak zacznę
      ustępować to ona to wykorzysta i stracę dzieci jeszcze bardziej. W
      sumie to takie proste a takie niewyobrażalne. Co mam zrobić? Czy w
      ogóle są szanse na jakąś normalność?


      Ja rozmawiałem z ex przy adwokatach. Jej pełnomocnik miał normalne
      podejście do życia więc tonował jej zapędy albo przynajmniej milczał
      co też dużo dawało jak nie miała znikąd wsparcia. Szanse na
      normalność zawsze są, chociaż Ty ich nie widzisz i ja ich chwilami
      nie widzę. Ale powoli, powoli.....
      Systematyczności i spokoju życzę! Przynajmniej dzieciakom ten spokój
      się przyda!

      • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 08:39
        Zadam po raz "enty" pytanie- Zaprosiłeś ją na kawę w spokojnej, zacisznej
        kawiarni?Próbowałeś rozmawiać>?Czy rozmawiasz jedynie poprzez szarpaninę?
    • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 09:28
      Odpuścić i przestać podsycać konflikt. Kontakty z dziećmi masz
      ustalone więc realizuj je w określonych ramkach, jakiekolwiek
      rozmowy z ex przy dzieciach ogranicz do niezbędnego minimum, nie
      reaguj na zaczepki, wyluzuj i zachowaj spokój. Z drugiej strony
      przestrzegaj ramek czasowych spotkań, nie spóźniaj się, nie wqrzaj
      ex drobiazgami. Jednocześnie rób swoje - walcz w sądzie o większą
      częstotliwość spotkań z dziećmi czy też większą ilość czasu, a z ex
      próbuj rozmawiać jak zauważysz że lody nieco stopniały - sam na sam,
      proponując nie żądając. Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.
    • adaria38 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 10:06
      Żeby się kłócić, trzeba dwóch osób które CHCĄ SIĘ KŁÓCIĆ.
      Dwóch osób agresywnych wobec siebie nawzajem.

      Sędzina ma rację.

      Kontakty z dziećmi masz ustalone, przestrzegaj ich. Nie rozmawiaj z ex wcale,
      jesli nie potrafisz tego zrobić spokojnie, kontakty z nią ogranicz do minimum.
      Notuj kiedy nie dała Ci dzieci w czasie który miał być Twój(jesli nie dała),
      będzie to spokojny argument do sądu, nie pyskuj do niej, nie wyszarpuj dzieci,
      bo tylko zaogniasz sytuację.

      Chodź na terapię do psychologa bo sam z sobą masz problemy. I nimi dzieci na
      pewno nie uszczęśliwisz.

      Szkoda, że prawo w Polsce nie pozwala zabrać dzieci wam obojgu. Może byście się
      opamiętali. Jest dość innych osób, które potrafią dzieciom zapewnić spokojne
      dzieciństwo.
      • tautschinsky Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:15
        adaria38 napisała:

        > Żeby się kłócić, trzeba dwóch osób które CHCĄ SIĘ KŁÓCIĆ.
        > Dwóch osób agresywnych wobec siebie nawzajem.




        Nie masz racji. Wystarczy jedna agresywna. I przedmiot sporu - tu prawo (ustalone sądownie nawet) do kontaktu z dziećmi. Jeśli kobieta mimo wyroku działa na szkodę dzieci, ojciec ten ma niewielki zakres realnego działania. Może sobie pisać kolejne pisma do sądu i dowodzić, że pani nie realizuje wyroku. A pani zapewne z tych "chitrich", co na każdą okazję ma papier na choroby dzieci. Jeśli nie - i tak sąd, po wielu miesiącach, tylko ją pouczy, w najgorszym razie nałoży grzywnę 200 zł, którą ta, śmiejąc mu się w oczy wysyczy, że w ten sposób "okrada" z alimentów własne dzieci, bo ona teraz musi z nich zapłacić ową karę. Tu sprawa - w kontekście innych wątków autora - jest jasna: dla matki dzieci najlepiej byłoby, gdyby ich ojciec zginął w jakimś wypadku, oczywiście z kochanką i do tego cierpiał tak długo jak to możliwe, a potem ona pobierałaby renty rodzinne na dzieciątka.

        Jeśli spełni te warunki wtedy może usatysfakcjonuje swoją byłą. W innym razie - zawsze będzie tym złym.
        • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:18
          Proszę Pana- czy aby Pan nie jest chory?Z nienawiści?Kompleksów??Szok
          bynajmniej...Oj bybajmniej doznałeś Pan wielkiej krzywdy od kobiety,
    • tully.makker Re: ślepy zaułek 22.06.10, 10:12
      Masz sadownie ustalone kontakty. Masz problem z egzekwowaniem ich,
      czy masz problem, bo chcesz, tak jak poprzednoio, by wszystko
      odbywalo sie wedlug twojego widzimisie?

      Moj Ex tez mnie zdradzil, oklamywal, byl zlym mezem i ojcem dla
      naszego syna. Ale to, ze potrafil sie z klasa zachowac podczas
      rozstania sprawilo, ze potrafilismydojsc do porozumienia w sprawie
      dziecka. Gdyby sie zachowywal tak jak ty, to raczej z porozumienia
      bylyby nici.

      Ale dla ciebie wazniejsze od porozumienia jest postawic na swoim,
      prawda? Porozumienie, wiesz, bedzie polegalo na tym, ze ty bedziesz
      musial sie tez nagiac do potrzeb twojej ex. Ty bedziesz musial sie
      nagiac nawet bardziej niz ona, bo ty rozwaliles rodzine i ja
      skrzywdziles. Nie ona ciebie.
      • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 10:38
        > Ale dla ciebie wazniejsze od porozumienia jest postawic na swoim,
        > prawda? Porozumienie, wiesz, bedzie polegalo na tym, ze ty
        bedziesz
        > musial sie tez nagiac do potrzeb twojej ex. Ty bedziesz musial sie
        > nagiac nawet bardziej niz ona, bo ty rozwaliles rodzine i ja
        > skrzywdziles. Nie ona ciebie.

        I to jest podstawowy błąd w myśleniu. Po pierwsze co do rozwalenia
        rodziny i skrzywdzenia kogoś, to są Twoje domysły, nie wiesz efektem
        czego był romans michszyba, równie dobrze mógł być niedojrzałą
        reakcją na poczucie skrzywdzenia Michszyba, więc nie może nie piszmy
        o krzywdzeniu kogoś, tylko o poczuciu skrzywdzenia.

        Z poczuciem skrzywdzenia dojrzały emocjonalnie człowiek powinien
        sobie radzić w dojrzały sposób. Zarówno jedno jak i drugie ma tu
        jeszcze sporo do przepracowania.

        I porozumienie nie powinno się opierać na naginaniu do potrzeb
        któregokolwiek z rodziców, bo sprawa między nimi jest już załatwiona
        (w końcu się rozwiedli) i ewentualne problemy emocjonalne związane z
        rozstaniem to ich prywatnym problem. Porozumienie powinno się
        opierać o potrzeby i interesy dziecka.
        • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 10:59
          Okej. Wszystko pięknie ale jakie są potrzeby dwu i cztero latka?Bo w takim wieku
          są dzieci Pana Michszyba.?
          • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:24
            Kontakt i opieka sprawowane w możliwie największym zakresie przez
            oboje rodziców.
            • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:34
              i rozumiem wywlekanie dzieci do mieszkania w którym mieszka z kochanką?Możliwie
              wspaniały scenariusz.Nie lepiej próbować zbudować w miarę pozytywną relację z
              matką i odwiedzać dzieci na razie w ich miejscu zamieszkania?
              • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:42
                Jasne, można wszystko przedstawić w taki sposób używając
                nacechowanych emocjonalnie słów, jak "wywlekanie".

                Ja nie uważam, żeby SPĘDZENIE paru godzin (albo nawet dni) w
                towarzystwie ojca i jego partnerki mogło być szkodliwe dla dzieci.

                A biorąc pod uwage negatywne emocje jakie żywią do siebie oboje
                rodzice, to przebywanie w jednym mieszkaniu jest kiepskim pomysłem.
              • tautschinsky Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:23
                eutherpe napisała:

                > i rozumiem wywlekanie dzieci do mieszkania w którym mieszka z kochanką?Możliwie
                > wspaniały scenariusz.Nie lepiej próbować zbudować w miarę pozytywną relację z
                > matką i odwiedzać dzieci na razie w ich miejscu zamieszkania?



                Pomijając fakt, że z osobą tak agresywną jak opisywana matka, która jeśli skutecznie nie zostanie zdyscyplinowana przez sąd (faktyczna możliwość zmiany opiekuna dzieci z niej na ojca dzieci) nie spocznie w niszczeniu życia tym dzieciom i ich ojcu. Ona ma jeden cel: pozbawić go kontaktu z dziećmi. Widząc, że zależy mu na nich czyni to tym usilniej. Gdyby miał je gdzieś ganiałaby tylko do sądu po jeszcze większe alimenty i dowodziła jak tu nie jedna, że ojciec nie poczuwa się do obowiązku opiekowania się własnym dziećmi smilei dlatego należą jej się wyższe i wyższe alimenty. Czyli standard.

                Sprawa druga - może ojciec chce pobyć SAM ze swoimi dziećmi a nie w obecności exowej? Ile to było wątków o tym, że ojcu wygodniej przesiadywać w mieszkaniu, w którym mieszka ich matka i one zamiast brać je do siebie a ona, exowa, nie życzy sobie tego.
                • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:30
                  To ,że była agresywna znamy z relacji pisemnej Pana M- przecież nie liczmy,że
                  wypowie się o niej pozytywnie. Jakoś trzeba zasłonić zdradę.
                  • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:33
                    Bo na tym forum jest taka niepisana zasada, że przyjmujemy to co
                    piszą użytkownicy. Bo inaczej te wszystkie dyskusje nie miałyby
                    sensu.
                  • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:37
                    No ofkors! Pani przecież musiała być chodzącym ideałem, a Michszyb
                    wszystko schrzanił i się popsuła, teraz idealnie rolę matki odgrywa,
                    słusznie ograniczając synom kontakt z ojcem, bo czym skorupka za
                    młodu nasiąknie...
      • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 10:45
        Skąd wiesz że ona go nie skrzywdziła?
        • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:00
          Tak, skrzywdziła go, kiedy wychowywała jeszcze w małżeństwie z nim starszego
          synka a z drugim była w ciąży.
          • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:46
            To pytanie do pani Tully.. chciałabym wiedzieć na podstawie czego
            wnosi że ona go nie skrzywdziła.
            Fakt że pani była w ciąży a Michszyb skakał na boki nie świadczy o
            tym że była święta i bez winy.
        • tully.makker Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:03
          > Skąd wiesz że ona go nie skrzywdziła?

          Bo sledze wypowiedzi michszyba odkad sie pojawil na tym forum i
          nigdy nie przedstawil zadnej krzywdy, jaka mialaby mu wyrzadzic zona
          w trakcie malzenstwa. Za to on - i owszem, chetnie opisal wszystko,
          co jej zrobil.
          • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:10
            No jak to nie zrobiła? Krzyczała na niegosmile
            • only.elvie Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:09
              eutherpe napisała:
              > No jak to nie zrobiła? Krzyczała na niegosmile

              Jak mężczyzna krzyczy na kobietę to jest znęcanie się psychiczne a przy odwróceniu ról to takie 'nic' big_grin
              • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:19
                No w takim układzie to on też jej nic nie zrobił... w bok sobie
                skoczył, nic wielkiego.. nieparwdaż? Trzeba się dzielić z bliźnimi...
              • tautschinsky Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:38
                only.elvie napisała:

                > eutherpe napisała:
                > > No jak to nie zrobiła? Krzyczała na niegosmile
                >
                > Jak mężczyzna krzyczy na kobietę to jest znęcanie się psychiczne a przy odwróce
                > niu ról to takie 'nic' big_grin


                Jak nie odzywa się do żony to też się znęca.
                Jak za mało zarabia - też się znęca.
                Jak nie uśmiecha się,kiedy "ona tego potrzebuje"
                - też się znęca.

                Ale tak to już jak kobiety sobie by chciały, w sądzie
                nie wygląda, stąd te żale, które chociaż na forum można wylać smile
                • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:46
                  No niestety, upadek moralności wyraźnie bije punkty u niektórych a spowodowany
                  jest on agresywnym zachowaniem partnera.
                  Nigdy nie doczytałam się,że Michszyb próbował z tą kobietą spokojnie porozmawiać
                  bez osób trzecich, zaprosić na spacer,kawę, przeprosić za to wszystko co mogło
                  być złego z jego strony.
                  Nie uwierzę,że ta kobieta jest aż takim potworem, który wybucha jak wulkan, jest
                  agresywna i zapewne zła od urodzenia.
                  Przykre,że wy kobiety opieracie się na relacji pana Micha nie starając się
                  obiektywnie chociaż doszukać się winy obydwojga.Nie udało się im stworzyć
                  ciepłego domu dla dzieci, był powód, którego nigdy tutaj nie poznamy. Bo
                  nieobecni nie mają głosu.
          • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:23
            A co takiego zrobił?

            Miał romans i odszedł od niej. Nigdy nie pisał o tym co go popchnęło
            do tego kroku.

            Więc może trzymajmy się faktów.
            • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:56
              Oczywiście że pisał, tylko po co w tej chwili w kolejnym wątku
              roztrząsać jaki to Michszyb był be? Słabo mi jak czytam wypowiedzi
              wciąż tych samych Pań - niezależnie od pytania, jest
              odpowiedź 'zachowałeś się obrzydliwie, teraz cierp'.
              • tully.makker Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:49
                Słabo mi jak czytam wypowiedzi
                > wciąż tych samych Pań - niezależnie od pytania, jest
                > odpowiedź 'zachowałeś się obrzydliwie, teraz cierp'.

                No coz, mi sie za to robi slabo robi od czytania wypowiedzi innych
                niektorych pan, ktorych ulubionym sposobem rozumowania jest -
                zachowales sie obrzydliwie, to dojeb jeszce drugiej stronie kilka
                razy, a my ci bedziemy klaskac.

                Moze gdyby nie realtywizm morlany, ktory kaze przyklaskiwac podlym
                zachowaniom, zamiast je potepiac, nie byloby tylu poszarpanych przez
                zycie ludzi? Moze warto wciaz mowic, ze jak sie zle postepuje, to
                sie ponosi kare? jak se krzywdzi innych, to sie traci czesc swoich
                praw moralnych na rzecz osoby skrzywdzonej?
                • only.elvie Re: ślepy zaułek 22.06.10, 13:32
                  tully.makker napisała:
                  > zachowales sie obrzydliwie, to dojeb jeszce drugiej stronie kilka
                  > razy, a my ci bedziemy klaskac.

                  Skoro chęć wychwywania własnych dzieci uważasz za 'dojebanie' to chyba coś nie jest w porządku nie sądzisz?

                  > Moze gdyby nie realtywizm morlany, ktory kaze przyklaskiwac podlym
                  > zachowaniom, zamiast je potepiac, nie byloby tylu poszarpanych przez
                  > zycie ludzi?

                  Owszem - gdyby nie Twój relatywizm moralny pozwalający matce podle zachowywać się wobec dzieci dla własnej zemsty byłoby mniej poszarpanych przez życie dzieci ;P

                  > zycie ludzi? Moze warto wciaz mowic, ze jak sie zle postepuje, to
                  > sie ponosi kare? jak se krzywdzi innych, to sie traci czesc swoich
                  > praw moralnych na rzecz osoby skrzywdzonej?

                  Owszem - może warto mówić, że za granie dziećmi w tym kraju, które niewątpliwie JEST złym postępowaniem kary nie ma? Skoro matka krzywdzi moralnie dzieci to może straci część swoich praw?
                • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 14:06
                  Zazwyczaj nie ma tak że winna jest tylko jedna strona. To jak sobie
                  Państwo zneutralizują żale i pretensje jest ich sprawą. Należy
                  oddzielać grubą krechą wzajemne animozje od relacji dotyczących
                  dzieci. Znam smak zdrady i nie była to najgorsza rzecz której
                  doświadczyłam w związku z moim już ś.p. ex, a klimaty serwował
                  koszmarne. Dziś już mogę złożyć to na karb jego choroby, wtedy
                  wydawało mi się że trafił mi się wyjątkowo wredny typ, mimo to nigdy
                  nie przyszło mi do głowy by robić wodę z mózgu dziecku, by
                  ograniczać mu kontakt z ojcem i nigdy też młody nie usłyszał ode
                  mnie jakiejkolwiek krytyki ojca. Niestety nie ogarniam w tym
                  zakresie podejścia Michszybowej ex i nie jestem w stanie go
                  usprawiedliwić poczuciem krzywdy, bo odium zemsty spada przede
                  wszystkim na dzieci... i o tym rzeczywiście należałoby wciąż mówić a
                  nawet krzyczeć, bo jest to zjawisko powszechne.
          • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:52
            To jaki był jej stosunek do niego również opisał...
            • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:55
              Tak Soniu ale również nie wiemy dlaczego małżonka tak zachowywała się w stosunku
              do Michszyba?Tak bez powodu?
              • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 11:59
                > Tak Soniu ale również nie wiemy dlaczego małżonka tak zachowywała
                się w stosunk
                > u
                > do Michszyba?Tak bez powodu?

                Oczywiście, bo kobiety to święte są i zachowują się wrednie tylko
                sprowokowane. smile
                • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:03
                  Ludzie...Nie bronię kobiety, ponieważ jej nie znam. Przynajmniej staram się
                  zrozumieć. Malutkie dziecko, drugie w drodze, facet ucieka w bok, decyduje się
                  na rozwód, prowadzi wojnę podjazdową. Proponuje żeby w ogóle zabrał jej dzieci i
                  wychowywał wspólnie z nową panią.Ona niech cierpi bo "to zła kobieta była i
                  teraz śmie pokazywać rogi".
                  • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:06
                    Ależ ja ją rozumiem, tak samo jak potrafię zrozumieć motywy zabójcy,
                    ale te zrozumienie nie zmiania mojego sposobu postrzegania samego
                    zachowania.
                  • only.elvie Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:07
                    eutherpe napisała:
                    > Ludzie...Nie bronię kobiety, ponieważ jej nie znam. Przynajmniej staram się
                    > zrozumieć. Malutkie dziecko, drugie w drodze, facet ucieka w bok, decyduje się
                    > na rozwód, prowadzi wojnę podjazdową.

                    No ale my tu chyba wszyscy rozumiemy, za co ona mści się w jedyny możliwy sposób czyli używając dzieci. Tylko nie wszyscy to popierają wink
                • adaria38 zamierzacie znowu nabić kilkaset postów 22.06.10, 12:04
                  nabić kilkaset postów nie na temat, żeby jedno drugiemu udowodnić kto jest
                  większą ku.vą Michszyb czy jego żona?

                  dajcie sobie wreszcie siana i swoje frustracje i kompleksy leczcie na własnym
                  podwórku a nie tak publicznie

                  faceci będą pluć na kobiety, kobiety na facetów, kochanki żonatych wytykać żonie
                  Michszyba że na pewno była bardziej wredna niż on itd.

                  spokój do cholery.

                • to.ja.kas Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:08
                  Poziom frustracji większej części pań piszących w wątkach Michszyba powoduje, że
                  sa one (te wątki) nieczytelne a ja nie wiem czy autor który przychodzi tu po
                  poradę cokolwiek zyskuje.
                  Moim zdaniem Michszyb albo zmień forum, albo pisz do wybranych osób na priw. Tu
                  stałe nicki w zyciu nei dadzą normalnie porozmawiac, bo czują ze w końcu moga
                  sie odgryźć za własne porażki na Tobie. Do tego bezkarnie. Wiesz, taka mała
                  satysfakcja...byłam wredna, mąż mnie nie chciał i zostawił, wymieniła na
                  ładniejszą, madrzejsza i milsza to teraz tobie za to odpłace. Eksowi nie moge bo
                  ma mnie w tyłku!.
                  Wiem, wiem, zaraz sie odezwa głosy, ze to nie on mnie, ale ja jego i takie tam.
                  Akurat. Poziom żalu, frustracji, desperacji, pretensji i żółci do facetów
                  pokazuje, że nie dość, że się przeżyło odrzucenie to sie go jeszcze nie
                  przepracowało...ba nigdy sie za przepracowywanie nie wzięło.
                  Dokładnie to samo bezie z żoną Michszyba. Ile czasu by jej nie dac ona nie
                  zmieni sie na lepsze, nie przeboleje, nie zredukuje złosci, nie zacznie myslec o
                  dzieciach zamiast o sobie....bo ona nie zamierza tego robic. Ona zwyczajnie
                  zgorzknieje i bedzie moze gdzies kiedys nie tylko na dzieciach i eksie ale i na
                  takich obcych Michszybach się wyżywać...to bedzie jej jedyna satysfakcja.

                  A teraz możecie ulać trochę żółci na mnie...po mnie to spływa.
              • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:02
                Eutherpe ja nie mam ambicji zgłębiania historii pożycia Michszyba i
                jego ex, drążenia kto komu kuku zrobił i kto bardziej a kto mniej,
                pomijając fakt że nie znam relacji jego byłej żony.
                Pytanie jest konkretne i konkretnie na nie odpowiedziałam, bicie
                piany nt. "wyjątkowej podłości" Michszyba w kolejnym wątku uważam za
                co najmniej niestrawny pomysł.
                • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:04
                  To spójrz Soniu kto zaczął tą pianę bić?Czyżby Panie?
                  • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:10
                    Oczywiście.
              • only.elvie Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:11
                eutherpe napisała:
                > Tak Soniu ale również nie wiemy dlaczego małżonka tak zachowywała się w stosunku
                > do Michszyba?Tak bez powodu?

                Z zacytowanych przed chwilą wypowiedzi:
                "Wiesz ja nigdy nie podniosłem na nią ręki. Jej zdarzyło się to nie raz. Ale to
                pewnie moja wina była bo ją wyprowadziłem z równowagi. W sumie nic takiego.
                Okulary naprawiał optyk. "
                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,98699955,98750056,Re_Jednego_nie_rozumiem_.html
                Powód jest zawsze wink

                • to.ja.kas Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:14
                  Miała powód to biła. Wielkie mi co smile)) Mogła zabic, a tego nie
                  zrobiła...przemoc to żadna wina kobiety smile
          • only.elvie Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:05
            tully.makker napisała:
            > > Skąd wiesz że ona go nie skrzywdziła?
            > Bo sledze wypowiedzi michszyba odkad sie pojawil na tym forum i
            > nigdy nie przedstawil zadnej krzywdy, jaka mialaby mu wyrzadzic zona
            > w trakcie malzenstwa

            To jak widać śledzisz bardzo wybiórczo. Michszyb niejednokrotnie pisał o tym, że jego małzeństwo nie było ideałem:
            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,98823576,98871295,Re_Zdziwiony_.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,98699955,98750056,Re_Jednego_nie_rozumiem_.html
            • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:16
              W nosie mam ich sprawę. Szczerze mówiąc. Każdy z nas ma swoje, często gorsze.
              Ale żal mi tych dzieci.Szanowni rozmówcy uważający między innymi mnie za
              sfrustrowaną. Post wyżej- zaproponowałam żeby Michszyb postarał się zaprosić
              Panią na smaczną kawę do spokojnego miejsca bez tłumów i w łagodny sposób, bez
              żądań i pretensji spróbował przedstawić jej swój punkt widzenia.Czy do takiego
              spotkania doszło? Czy próbował? Nie sądzę.
              • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:19
                Nie tylko próbował. Doprowadził nawet do mediacji, które jego eks
                przerwała.
                • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:21
                  Co innego mediacja w towarzystwie osób a co innego spokojne spotkanie sam na
                  sam.Jak kulturalny, stonowany człowiek.
                  • to.ja.kas Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:25
                    O ile pamiętam sam na sam tez skakała do niego z ręcami i wyzwiskami...jak
                    kulturalny, stonowany człowiek smile
                    • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:28
                      Przecież mieliśmy nie wywlekać spraw z małżeństwa, Czy może źle doczytałam.?
                      • to.ja.kas Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:30
                        To po co to robisz od pierwszego postu własnego?
                        Michszyb próbował rozmawiać z żoną. Próbował sam, ale wtedy ona posuwa się nawet
                        do bicia. Próbował za pomocą mediatorów, ale ona mediacje zerwała.

                        Do Michszyba...czy jesteś w stanie egzekwowac swoje widzenia ustalone sądownie?
                        Czy z tym też masz problem?
                        • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:32
                          Proszę Pani- Proszę uważnie przeczytać mój pierwszy post. Podałam rozwiąznie.
                          Po drugie- próbował z nią rozmawiać a ona wtedy go biła???
                          • to.ja.kas Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:40
                            Ponownie Pani odpowiadam...tak Szanowna Pani, podała Pani rozwiązanie które
                            kończy się u żony atakami furii. Próby porozmawiania z zoną koncza sie nie tylko
                            niemożnoscia zaproszenia jej gdziekolwiek ale koncza sie wyzwiskami,
                            straszeniem, grożeniem i czasami bijatyką.

                            Także Szanowna Pani chciałam tylko zwrócić uwagę, że jak Pani zechce zabrac mnie
                            na kawę i spróbuje to zaproponowac, a ja w odpowiedzi zamiast zgodzic sie bede
                            mówić "goń sie ty stara..&%^$^%*%% bo jak nie to &^^$%&^*&%^%" to wtedy nie
                            tylko niemożliwym jest porozmawiac o przedmiocie konfliktu ale trudno nawet
                            ustalić miejsce i czas owej kawy którą proponuje sie interlokutorowi.

                            Pozostaje z wyrazami szacunki Proszę Pani
                            K
                        • michszyb Re: ślepy zaułek 22.06.10, 14:22
                          Generalnie widuje dzieci tak jak ustalił sąd. Czasem sie zdarza że
                          żona ma inne plany i dzieci nie dostaje bez wymiany na inny termin.
                          Teraz wyjezdza z dziećmi na wakacje na cały miesiąc pomimo że 2tyg
                          miałe ja. Przyklepane przez sąd, bo ona zrobiła wcześniej rezerwacje
                          (sic!)
                          Ale to nie istotne. Problem polega na tym ze nie funkcjonujemy przez
                          ten cały konflikt jak rodzice. Ona nie chce żebym ja był rodzicem.
                          tu jest problem.
                          • to.ja.kas Re: ślepy zaułek 22.06.10, 14:32
                            A nie możesz postarać się o przyklepanie przez sąd wakacji w innym terminie?
                            Spokojnie i bez nerwów zaproponuj najpierw inny termin jej a jeśli się nie da
                            złóż wniosek do sądu.
                            często zdarza Ci się, że żonie COŚ WYPADA jak jest termin twoich widzeń?
                            Jeśli to sporadyczne wypadki narazie tego nie ruszaj jeśli możesz, bo zacznie
                            sie kolejna eskalacja konfliktu.

                            Nie sądzę by ona miała wpływ na to czy możesz czy też nie być rodzicem. Ty sam
                            dbasz o relacje z synami, jeśli masz możliwość ich widzieć. I skup się na tym.
                            Narazie nie oczekuj nic więcej niż zagwarantował Ci sąd. Możesz oczekiwac
                            więcej...ale to tylko karmienie się złudzeniami z których żona Cię obedrze a to
                            spowoduje pole do kolejnych awantur i złości.

                            Tylko spokojem możesz coś zdziałac narazie.
                          • vero_nique Re: ślepy zaułek 22.06.10, 15:15
                            michszyb napisał:

                            > Generalnie widuje dzieci tak jak ustalił sąd. Czasem sie zdarza że
                            > żona ma inne plany i dzieci nie dostaje bez wymiany na inny termin.
                            > Teraz wyjezdza z dziećmi na wakacje na cały miesiąc pomimo że 2tyg
                            > miałe ja. Przyklepane przez sąd, bo ona zrobiła wcześniej rezerwacje
                            > (sic!)
                            > Ale to nie istotne. Problem polega na tym ze nie funkcjonujemy przez
                            > ten cały konflikt jak rodzice. Ona nie chce żebym ja był rodzicem.
                            > tu jest problem.

                            Michszyb odpowiedz sobie na spokojnie sam, uczciwie, czy w trakcie romansu tez
                            chciales byc dobrym rodzicem i nim byles? Pomyslales o czyms takim jak
                            zadoscuczynienie wobec zony?

                            Powiem tak - jesli jest w zwiazku zle - to sie czlowiek rozstaje. Jak juz sie
                            rozstanie - to wtedy szuka sobie nowego partnera i uklada sobie zycie w dowolny
                            sposob. Taka jest kolejnosc. O ile posiada sie cos takiego jak cywilna odwaga i
                            godnosc.


                            Zakladam ze chcialbys byc autorytetem dla dzieci wink. To jakie zasady owy
                            autorytet przekazuje?

                            Odnosze wrazenie ze nie zalujesz tego co sie stalo Twoim udzialem. Zalujesz
                            jedynie, ZE SIĘ WYDAŁO.
                    • adaria38 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:31
                      Działo się to z wzajemnością. I obecny stan jest tego skutkiem.

                      Naprawdę nie macie nic innego do roboty, tylko udowadniac które z nich jest
                      gorsze? Pomoże to ich dzieciom?
                      • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:36
                        > Naprawdę nie macie nic innego do roboty, tylko udowadniac które z
                        nich jest
                        > gorsze? Pomoże to ich dzieciom?

                        Nie pomoże. Ale jak inaczej dyskutować skoro już chyba w 3 poście
                        pojawia się sugestia "zasłużyłeś sobie na to, to teraz cierp", tak
                        jakby to że on cierpi miało w jakikolwiek sposób być dobre dla jego
                        dzieci.
                  • lu_zak Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:27
                    chyba kobieto nie rozumiesz ze on nie chce iść na smaczną kawę i
                    szuka innych rozwiązań
                    • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:30
                      A to zmienia postać rzeczy? Czyli pieniacz?
                      • michszyb Re: ślepy zaułek 22.06.10, 14:25
                        Kawy nie piję. Ale rozmawiać jest o czym i widzę tego potrzebę.

                        TAK CHCE ROZMAWIAĆ
                  • z_mazur Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:28
                    Mnie się zawsze wydawało, że obecność trzecich osób tonuje sposób
                    rozmowy i jest najlepszym sposobem na uzyskanie porozumienia.
                    Szczególnie jeśli kwestie dotyczą dwóch osób, które są sobie wrogie.

                    Ale do tego musi być po obu stronach wola uzyskania porozumienia, a
                    nie kontynuowania konfliktu.
                  • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:44
                    Rady należy dostosować do konkretnej sytuacji. Propozycja wspólnej
                    kawy skierowana do osoby zionącej żądzą zemsty raczej nie spotka się
                    z dobrym przyjęciem. "Spokojne spotkanie jak stonowany człowiek"
                    brzmi abstrakcyjnie na tle opisywanych przez Michszyba potyczek.
                    • eutherpe Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:48
                      Opierasz się na jego relacji. Przecież on nie powie nic dobrego o tek kobiecie,
                      która urodziła mu dwoje dzieci. Skąd wiesz,że On nie zachowuje się agresywnie
                      wobec niej.?
                      • to.ja.kas Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:56
                        A skąd ja wiem, że twoja historia to nie jest jedna wielka ściema?
                      • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 13:05
                        No owszem opieram się, wróżyć z fusów nie potrafię a konkurencja pt.
                        poszukiwanie n-tego dna nigdy nie należała do moich ulubionych.
                      • only.elvie Re: ślepy zaułek 22.06.10, 13:33
                        eutherpe napisała:
                        > Opierasz się na jego relacji. Przecież on nie powie nic dobrego o tek kobiecie,
                        > która urodziła mu dwoje dzieci. Skąd wiesz,że On nie zachowuje się agresywnie
                        > wobec niej.?

                        A gdzyby kobieta opisywała tu jak mąż ją bije to co byś napisała? Stwierdziłabyś, ze wymyśla i jej mąż na pewno jest cacy? Poddawałabyś w wątpliwość jej opis?
            • tully.makker Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:42
              Jesli nie widzisz roznicy miedzy malzenskimi nieporozumieniami,
              ktore sa normalne w wiekszosci zwiazkow, a zdradzaniem ciezarnej
              zony, oklamywaniem jej, ludzeniem nadzieja, ze odbuduja zwiazek, a
              jednoczesnie kontynuowaniem romasu a nastepnie porzuceniem rodziny
              dla kochanki, to chyba ja zyje na jakims innym swiecie niz ty. nie
              masz w sobie za grosz wspolczucia, dla kobiety, ktora przezyla taka
              makabre? Myslisz, ze cokolwiek to usprawiedliwia?
              • lu_zak Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:49
                to powinna chyba order dostać
              • sonia_30 Re: ślepy zaułek 22.06.10, 12:58
                Przemoc jest normalna? Widocznie różną mamy
                definicję "nieporozumienia". Współczucia dla kobiety nie mam, bo jej
                nie znam, sam fakt że została zdradzona nie powoduje że zalewa mnie
                fala empatii - zimna ze mnie wydra. W tym układzie współczuć mogę
                jedynie dzieciom.
              • only.elvie Re: ślepy zaułek 22.06.10, 13:41
                eutherpe napisała:
                > Opierasz się na jego relacji. Przecież on nie powie nic dobrego o tek kobiecie,
                > która urodziła mu dwoje dzieci. Skąd wiesz,że On nie zachowuje się agresywnie
                > wobec niej.?

                Acha - czyli rękoczyny to według Ciebie 'normalność'? Oczywiście tylko w wykonaniu kobiety bo jak facet podniesie rękę to przemoc domowa i maltretowanie big_grin big_grin big_grin

                > masz w sobie za grosz wspolczucia, dla kobiety, ktora przezyla taka
                > makabre? Myslisz, ze cokolwiek to usprawiedliwia?

                Mam dużo współczucia. Nie usprawiedliwiam zdrady - jedyne co staram się Ci uzmysłowić, że zdrada nie zawsze jest PRZYCZYNĄ rozpadu związku - czasem jest jedynie SKUTKIEM.

                Zdrada jednak dotyczy JEJ - wciąganie w to dzieci i granie nimi dla własnej zemsty uważam za równie złe co zdrada. Dlatego nie uważam, że to sytuacja dobry-zły ale zły-zły.
                • tully.makker Re: ślepy zaułek 22.06.10, 14:50
                  > Zdrada jednak dotyczy JEJ -

                  I tu sie zasadniczo roznimy w pogladach. Bo io ile zdrada dotyczy w
                  waskim sensie tylko partnera, to w praktyce dzieje sie tak tylko
                  wtedy, gdy ktos sie bzyka po drodze do toalety na przyjeciu. W
                  innych razach oznacza to ograniczenie czasu spedzanego z dziecmi
                  kosztem tych ostatnich.

                  ja tez mialam powazny kryzys w obecnym zwiazku, ale wiesz co - nie
                  mialabym czasu robic bokami, bo swoj wolny czas - ktorego nie mam za
                  wiele, spedzam z dziecmi, bo one sa moim priorytetem. taka mala
                  roznica.
    • z_mazur Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 12:31

      chociaż jako moderatorowi zawsze przysparzają mi dodatkowej
      roboty. wink
      • eutherpe Re: Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 12:36
        smile)). Jedyny facet który wzbudza takie emocje ludzi obcych. Więc nie dziwmy się
        że i w zonie takie buzują.
      • adaria38 Re: Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 12:40
        Oczywiście , że uwielbiasz, bo wreszcie możesz się w nich wyżyć. Nie
        powstrzymasz się, by nie udowadniać kobietom które zachowań Michszyba nie
        trawią, że nie wolno im mieć takiego zdania na jego temat jakie mają.Nie mogłeś
        nie skomentować wypowiedzi Eutherape(nie wiem czy dobrze nick), żółć by cię
        zalała gdybyś odpuścił. Prawda? Nie da się powiedzieć ">mam inne zdanie<,
        należy >takie jak wy kobiety są beznadziejne!< A teraz tradycyjnie razem z sonią
        oraz kas (witamy doświadczone kochanki żonatych panów) będziecie w tym wątku
        udowadniać jak beznadziejne są rozgoryczone zdradzone żony a jak wspaniali
        zdradzający męzowie.
        Gratuluje wspaniałej moderatorskiej funkcji, wreszcie możesz zaistnieć.
        Szkoda tylko, że kolejny raz rozwalicie wątek, ktory jest o czym innym i autor
        zaasymiluje kolejną dawkę frustracji i agresji w kierunku exżony.
        • tautschinsky Psychoterapia dla matki 22.06.10, 12:55
          Sytuacja jest taka:

          -są po rozwodzie
          -ma ojciec prawo do spotkań dzieci wtedy i wtedy
          -matka nie ma prawa utrudniać tych kontaktów

          Jeśli to robi, on musi reagować. Może do sądu
          składać zażalenia. Ilu to takich co od lat to robią
          a ich małe dzieci kiedyś dziś są już dorosłe? Zatem marny to pomysł.

          Frustracje matki dzieci, że ją zostawił to problem
          matki - jeśli potrzebuje niech uda się psychoterapię,
          jeśli nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Bo te ZŁE EMOCJE uderzają w dobro dzieci, w ich prawo do ojca.

          Jeśli mężczyzna używa siły to nie radzi się kobietom,
          żeby zaproponowały mu kawkę czy żeby "zrozumiały jego emocje", tylko jest: wizyta na policji, prokuratura itd. A przede wszystkim: podjęcie działań, by nie działa się krzywda dzieciom. A tu matka taką krzywdę tym dzieciom wyrządza. Nie trzeba fizycznie kogoś ranić, by krzywdę wyrządzać! Ta pani nie radzi sobie ze swoimi emocjami a ma pod opieką bardzo małe dzieci.
          • laura_fairlie Re: Psychoterapia dla matki 22.06.10, 13:09
            tautschinsky napisał:

            > Sytuacja jest taka:
            >
            > -są po rozwodzie
            > -ma ojciec prawo do spotkań dzieci wtedy i wtedy
            > -matka nie ma prawa utrudniać tych kontaktów

            Michszyb nie napisał, że eks utrudnia mu zasądzone kontakty z
            dziećmi, tylko że chce go ograniczyć do roli weekendowego ojca. To
            nie musi być to samo.
            • to.ja.kas Re: Psychoterapia dla matki 22.06.10, 13:18
              Dlatego, jeśli Michszyb to co mu zasądzone realizuje bez większych problemów nie
              ma problemu i zaczyna tworzyc płaszczyznę pod nowe nieporozumienia.
              Jeśli może z synami spotkac się tak jak zasądził sąd niech to czyni, przestrzega
              i niech da troche czasu na okrzepnięcie sytuacji. Za jakiś czas może uda
              porozmawiac sie z żoną (wątpię), albo będzie mogł poprzez Sąd zaproponowac inne
              rozwiązania w kwestii spotkań z synami. Ale P O W O L I. Bo lepiej ojca widziec
              rzadziej...ale widziec i nie być z tego powodu świadkiem awantur miedzy
              rodzicami niż widzieć częściej ale oglądać tez konflikty, nerwy, szarpaninę.

              Jeśli natomiast żona utrudnia kontakty nie ma wyjścia jak zawiadomic policje,
              sąd i zastanowić się nad inną formą dialogu z zoną niż tylko proszenie co
              wywołuje awantury.

              Michszyb jeśli nie masz problemu z egzekwowaniem tego co Ci
              zasądzono...odczekaj. Czas działa na Twoją korzyść. Jeśli nie...mam pomysła, ale
              jest trudny. Więc może jeszcze nie na teraz.

              Trzymaj się.
          • michszyb Re: Psychoterapia dla matki 22.06.10, 14:33
            Człowieku, ale bądz realistą. Ona jest matką, kobieta i mieszkamy w
            kraju nad Wisłą. Gdyby nawet była dzieckiem rosmary i prowadziła
            czarne msze to żadnej prokuratury, sadu, rodk to nie zainteresuje.

            Trust me. To właśnie jest slepy zaułek. Każda walka nim jest.

            Co z tego ze nawet cos tam w sadzie wygram jesli konflikt bedzie
            nadal. Kto na tym zyska? Dzieci?
            • tautschinsky Re: Psychoterapia dla matki 22.06.10, 14:45
              michszyb napisał:

              > Człowieku, ale bądz realistą. Ona jest matką, kobieta i mieszkamy w
              > kraju nad Wisłą. Gdyby nawet była dzieckiem rosmary i prowadziła
              > czarne msze to żadnej prokuratury, sadu, rodk to nie zainteresuje.


              To ja akurat wiem.

              To była moja odpowiedź, co w tej sprawie należałoby zrobić -
              dla dobra dzieci, a w dłuższej perspektywie z korzyścią dla samej matki.
        • to.ja.kas Re: Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 12:55
          Sorki, ale kochanką jestem a własciwie byłam ja. Soni w moje kochankowanie nie
          mieszaj, bo ona stała po drugiej strony barykady. Co nie przeszkadza nam się
          przyjaznic i lubic.
          Ale Sonia nie jest frustratką. Jest jedna z najbardziej wyważonych osób które
          piszą w watkach Micha. Ona i Sbelatka. I dlatego ciągle wylewacie na nie
          nieprawdziwe wiadro pomyj...w tym przypadku Ty na Sonie.
        • z_mazur Re: Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 12:56
          > Oczywiście , że uwielbiasz, bo wreszcie możesz się w nich wyżyć.

          Nie tylko ja. smile)))

          > Nie mogłeś
          > nie skomentować wypowiedzi Eutherape(nie wiem czy dobrze nick),
          żółć by cię
          > zalała gdybyś odpuścił. Prawda? Nie da się powiedzieć ">mam inne
          zdanie
          > 0;,

          Z szacunku do rozmówcy staram się przeważnie napisać coś więcej
          niż "bo tak" uzasadniając swoją opinię.

          Jeśli uważasz, że mnie żółć zalewa, to spróbuj na spokojnie
          przeczytać swoje wypowiedzi w tym wątku. smile))))

          Oczywiście nie mogłaś się oprzeć, żeby nie powyżywać się
          na "kochankach". smile))))


          --
          Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
          • eutherpe Re: Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 12:59
            Okej. znikam z wątku bo rada ma beznadziejna jest. Radźcie zatem panie z kręgu
            wzajemnej adoracji. Pat warty pata.Nara.
        • z_mazur I jeszcze.... 22.06.10, 13:03
          Lubie je dlatego, że są one zwierciadłem biorących w nich udział
          osób.

          Michszyb na razie napisał jeden post..., z którego niewiele wynika.
          Reszta to projekcje. Jeśli ktoś ma na tyle dystansu, żeby się
          własnym projekcjom przyjrzeć, to może sporo na tym skorzystać. smile
          • adaria38 Re: I jeszcze.... 22.06.10, 13:16
            Tak więc obserwuj też swoje reakcje i np zastanawiaj się dlaczego tak reagujesz
            smile.
            Reakcje niektórych osób na forum są schematyczne, gdy w długim okresie czasu
            niezmienne, znaczy, że ten ktoś jest zbyt skażony swoim wcześniejszym życiowym
            schematem (np związek przemocowy,zdrady) by umiec żyć inaczej i chcieć coś
            zmienić u siebie. I nie dotyczy to tylko zdradzonych żonsmile zdecydowanie nie tylko.


            • z_mazur Re: I jeszcze.... 22.06.10, 13:30
              > Tak więc obserwuj też swoje reakcje i np zastanawiaj się dlaczego
              tak reagujesz
              > smile.

              A kto powiedział, że tego nie robię? Czasem zaglądam nawet do swoich
              postów sprzed 3-4 lat i napiszę nieskromnie, że widzę spory postęp.

              Np. mimo, że to moja żona miała romans, to wcale nie uważam, że mam
              ją za to jakoś specjalnie potępiać i karać. smile
              • adaria38 Re: I jeszcze.... 22.06.10, 13:45
                Dlatego widać, że nie to jest Twoim problememsmile Cos innego, pewnie dojdziesz sam
                w odpowiednim czasie.
                Nie drzaźni mnie >nieukaranie za zdradę z przeszłości<, bardziej tendencja do
                babskiego >potępiania innych żon, za to, że żona mojego misia była wredna a na
                niej się wyżyć nie mogę<. No bez przesady, jakieś granice przyzwoitości wypadało
                by mieć. Spojrzeć w swój życiorys i czasem zamilknąć. Choć teraz takie czasy,
                że zdrada jest modna i trendy i popularność nabija i nawet chwalić się nią wypada.
                • z_mazur Re: I jeszcze.... 22.06.10, 14:14
                  > Nie drzaźni mnie >nieukaranie za zdradę z przeszłości<, bardziej
                  tendencja do
                  > babskiego >potępiania innych żon, za to, że żona mojego misia była
                  wredna, a na
                  > niej się wyżyć nie mogę<. No bez przesady, jakieś granice
                  przyzwoitości wypadało
                  > by mieć.

                  Hmmm, ciekawe gdzie Ty się tego dopatrzyłaś?
                  Z sugestii, że być może Michszyb miał swoje "powody" do zdrady,
                  robisz atak na byłe żony.

                  A zdrada po prostu jest, ani to jakieś specjalne przestępstwo (było
                  nie było, nie jest ścigana przez prawo), ani powód do chluby, więc
                  trudno ją rozpatrywać w kategoriach winy i kary.
        • sonia_30 Re: Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 13:27
          Adaria powiem krótko - kiepsko Ci wychodzi czytanie między
          wierszami...
        • michszyb Re: Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 14:29
          To co? mam zmienić nicka żebyscie napisali w koncu cos ad rem
          zamiast bicia piany na sztywno.
          Ludzie, ja mam problem. Boję się o przyszłość swoich dzieci. Bo ja i
          moja żona własnie zaczelismy robic im burdel w głowach a końca nie
          widać.
          • to.ja.kas Re: Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 14:36
            Spróbuj sam z siebie nie robić burdelu. Serio. Zacząłeś dostrzegać swoją rolę w
            tym konflikcie, to już coś.

            Jeśli Ty będziesz spokojny, uśmiechnięty, zyczliwy, będziesz wspariem dla
            własnych dzieci, będziesz dzieci słuchał i będzie mądry w jakiejś częsci
            będziesz neutralizował to co robi eks.
            • nowel1 Re: Uwielbiam wątki michszyba, 22.06.10, 15:17
              Dokładnie tak.
              Nie jesteś w stanie zmienić swojej byłej, ale sam zrobiłeś, moim
              zdaniem, ogromny postęp - przestałeś widzieć winę wyłącznie po jej
              stronie.
              Rób swoje, spokojnie, rzeczowo, konsekwentnie. Dzieci mają oczy i
              mózgi, kiedyś zrozumieją.
              Może - podkreślam, może - kiedyś będzie dobry moment, żeby z byłą
              spokojnie porozmawiać. Jeśli nie - trudno. Egzekwuj to, co uzyskałeś
              w sądzie i za jakiś czas powalcz o więcej.
          • ef.endir to od początku: 25.06.10, 20:36
            tylko spokój może Cię uratować!
            Masz ustalone przez sąd kontakty i nie możesz ich realizować....
            1. piszesz zawiadomienia do sądu. Wiem, że nie szybko to przynosi efekt ale sąd
            nie zada Ci głupiego pytania: a dlaczego pan nie mówił? Więc opisujesz, że jego
            postanowienia są olewane. Żaden sąd nie lubi jak się go traktuje w ten sposób.
            2. jeśli przyjechałeś na wizytę a dzieci nie ma - idziesz na policję. Oczywiście
            nic nie zrobią bo nie mogą ale zostaniesz pouczony. I o to chodzi. W ich
            papierach będzie ślad, że byłeś i Cię pouczyli. Jako dowód na Twoje odwiedziny -
            ok. Oczywiście policja potwierdzi, że byłeś i zostałeś pouczony tylko na żądanie
            sądu.
            3. Nie rozmawiaj z ex w cztery oczy!! Jeśli już nie da się inaczej bo ona nie
            daje sobie rady z nienawiścią do Ciebie - rozmawiaj przy adwokatach! W razie
            czego pomogą, gdy zobaczą głupotę i niechęć do jakiegokolwiek porozumienia.
            4. Tylko Twoj spokój, cierpliwość i nieuleganie emocjom - w jej polu widzenia -
            może przynieść rezultaty. Chociaż wiem z doświadczenia, że na początku Twój
            spokój to najlepszy powód do kolejnej awantury!
            Powodzenia!
            • adaria38 Problem Michszyba 25.06.10, 20:58
              michszyb napisał:

              > Generalnie widuje dzieci tak jak ustalił sąd. Czasem sie zdarza że
              > żona ma inne plany i dzieci nie dostaje bez wymiany na inny termin.
              > Teraz wyjezdza z dziećmi na wakacje na cały miesiąc pomimo że 2tyg
              > miałe ja. Przyklepane przez sąd, bo ona zrobiła wcześniej rezerwacje
              > (sic!)
              > Ale to nie istotne. Problem polega na tym ze nie funkcjonujemy przez
              > ten cały konflikt jak rodzice. Ona nie chce żebym ja był rodzicem.
              > tu jest problem.



              Problem Michszyba to nie problem, że żona nie stosuje się do zaleceń sądu,
              tylko, że Michszyb chce mieć więcej niż ma ustalone sądownie (chce miec otwarty
              dowolnie-kiedy, dostęp do dzieci, a nie ramy czasowe ustalone przez kogokolwiek
              innego) i boli go, że kobieta którą zdradzał i zostawił dla innej go ciągle
              nie lubi i nie chce z nim stanowić zgodnej względem dzieci "pełnej rodziny".
              Mieszanka poczucia winy z wyrzutami sumienia, wściekłością że nie tak to miało
              być i chęcią wynagradzania teraz dzieciom tego czego się im nie dało gdy się w
              rodzinie jeszcze było - potrafi być piorunująca i zżerająca od środka.

              A Twoje rady Efendir jak najbardziej przydatne, szczególnie 3 i 4, bo oni chyba
              nadal sobie oboje do oczu skaczą przy byle okazji.
              • ef.endir Re: Problem Michszyba 26.06.10, 15:09
                bo oni chyba
                > nadal sobie oboje do oczu skaczą przy byle okazji.


                I to właśnie mnie denerwuje w takich sytuacjach najbardziej. Oczywiście wiem
                (sam to przeżywam!!) że nie wystarczy jedna strona, żeby się dogadać - to taka
                bezsilność.... Niby chce dla dzieci dobrze, chce coś im wynagrodzić a tu....
                znowu wojna! I szlag trafił nagrodę dzieci...


                Mieszanka poczucia winy z wyrzutami sumienia, wściekłością że nie tak to miało
                > być i chęcią wynagradzania teraz dzieciom tego czego się im nie dało gdy się w
                > rodzinie jeszcze było - potrafi być piorunująca i zżerająca od środka.


                Tu to chyba dojrzałości brakuje, prawda? Ale to już nie nasz ani nawet Michszyba
                problem. Chociaż jego dotyka bezpośrednio. W każdym razie, niedojrzałość na
                różne sposoby się objawia!
    • adaria38 Michszyb 22.06.10, 12:57
      z czym konkretnie sobie nie radzisz w sprawach kontaktów z dziećmi?
      Masz ustalone sądownie kiedy jest Twój czas.
      Czy przestrzegasz tych godzin? Stosujesz się do tego co ustaliliście w sądzie?
      Żeby zmienić sytuację możesz zmienić tylko swoje zachowania, na to masz wpływ.
      Żeby chcieć więcej trzeba się nauczyć spokojnie poruszac w tym co na razie udało
      się uzyskać.
      Czy kolejny raz z jakiegos powodu wyladowaliście w sądzie? Dlaczego?
    • sbelatka Re: ślepy zaułek 27.06.10, 22:15
      z czystej ciekwości prześledziłam cały wątek

      i to co mnie zaskoczyło - to to, ze praktycznie każdy z postów " w
      sprawie" jest w moim odczuciu, przynjmniej w jakims sensie,
      kawałku, "trafiony"..
      (pomijam oczywiście wyzywanie kogokolwiek)

      żona może miec powody - fakt
      nie radzi sobie z emocjami - pewnie fakt
      używa dzieci do karania Micha - prawdopodobnie fakt
      skorzystałaby ona i dzieci gdyby poszła na pstychoterapie - fakt niezbity
      Michowi utrudnia - myśle, ze fakt
      Mich chce więcej niż sąd zalecil - raczej fakt
      wpadli w spiralę konfliktu - fakt
      Mich ma wpływ tylko i wyłącznie na swoej zachowania - fakt wart uwagi
      Micha
      Mich nie słucha sugestii i podpowiedzi - raz tak a raz nie
      pewne sugestie i podpowiedzi sa po prostu nie do zastoswowania przez
      Micha - fakt oczywisty

      i tak dalej i tak dalej...

      myśle Michu, ze w tej sytaucji najistotniejszy "fakt" który dobrze by
      było wziąc pod uwagę ten, że masz wpływ tylko i wyłącznie na siebie i
      tym się zająć..

      popełniłeś niegodziwość i warto wziąc na klatę konsekwencje
      dla siebie i dla synów może zrobic wiele; zaczynając od szukania dla
      siebie pomocy psychlogicznej (pisalam kiedyś o terapii skoncentrowanej
      na rozwiązaniu TSR, ktora pomaga w stosunkowo krótkim czasie osiągnąc
      jakis cel... ale koncentrując sie raczej na zmianie swoich zachowań,
      postaw... Czyli tego na co wpływ realny masz.

      Ja niezmiennie trzymam za Ciebie kciuki - bo mam przekonanie, ze ojciec
      to bardzo ważna osoba w żyiciu dzieci

      ale uważam, ze warto żebys poszukał pomocy dla siebie. Także w obszarze
      zbudowania realnego określenie celu jaki w tej całej sprawie możesz
      osiągnąc.

      Myśle, ze potrzebujesz mądrego doradcy.
      Który pomoże Ci uporządkować swoje wnętrze - to po pierwsze
      i swój świat..
      co jest ze sobą najczęsciej bardzo mocno powiązane

      znajdź spokój...

      ale wiedz, ze możesz go znaleźć tylko w sobiesmile

      powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka