Witam. Czytam was od dawna, piszę po raz pierwszy. Jestem żoną od 12 lat,
wcześniej 5 lat byliśmy parą. Historia jakich wiele: mąż znudzony życiem
codziennym, dzieckiem [8 lat], pewnie mną też.
ukrywanie telefonu, laptopa, w końcu zdrada. Wyprowadził się na 4 miesiące,
podczas których nie interesował się niczym.
Chciałam ratować małżeństwo, proponowałam terapię rodzinną [mailem, telefon
wyłączył - tłumaczył że się zepsuł. potem się przyznał].
Wrócił. Po tygodniu - dwóch [nie wiem dokładnie] powtórka z rozrywki. Nie
wraca na noce, nie informuje mnie kiedy będzie. Telefon milczy. Wiem, że ma
drugi - ale nie do kontaktu ze mną..Ostatnio nie widział się z nami 4 dni, po
czym nagle wrócił na noc.
Ma pracę zmianową, od grudnia nie znam jednak jego grafików, tak naprawdę nie
mam więc pojęcia kiedy naprawdę wychodzi do pracy a kiedy do niej.
Wiele lat temu z jego strony była już podobna sytuacja, byliśmy wtedy młodzi,
myślałam że damy radę. Chciałam to jakoś poskładać. Starałam się być dobrą
żoną, jednak gdy dziś na to patrzę, to mam wrażenie że wciąż mu czegoś
brakowało. Coś ciągle było nie tak.
Potem urodziła się córka, która niestety obiektywnie mówiąc irytowała go od
pierwszych dni. Nie lubił się nią zajmować, codzienne obowiązki go
denerwowały. Uciekał w internet, nowe znajomości. najwyraźniej znalazł to
czego szukał

Mąż nie chce o niczym ze mną rozmawiać, chociaż rzuca w przestrzeń że ja nic
nie rozumiem, że on mnie kocha i teraz nie wie co dalej [?]
Niczego nie tłumaczy.
A teraz mój problem [proszę się nie śmiać]: kocham męża. Kocham go naprawdę,
chciałam się z nim zestarzeć, chciałam z nim patrzeć jak dorasta nasze dziecko
- miałam kiedyś nadzieję, że dzieci ale na pomysł o drugim dziecku [dawno to
było]zareagował alergicznie

Myślę o separacji, na którą niestety nie stać mnie w tej chwili [uprzedzając
ewentualne domysły: pracuję, pracowałam od 18 roku życia zresztą, ale wciąż
się dokształcam, mamy też kilka kredytów w tym mieszkaniowy]. Wciąż jednak
nie umiem się zdecydować, nie potrafię w pięć minut przekreślić tego życia.
Myślę też o córce, która ojca bardzo kocha i bardzo za nim tęskni. podczas
jego nieobecności pogorszyło się jej zachowanie w szkole, oceny jeszcze się
trzymają [to dopiero pierwsza klasa] ale widzę jak bardzo jej ciężko

Nie
mam pewności, czy "po" mąż będzie chciał się z nami w jakkolwiek kontaktować,
a to po raz kolejny złamałoby jej serce.
o swoim sercu nie będę nawet pisać

Chciałam zapytać co pomogło Wam podjąć ostateczną decyzję? Jak udało się wam
to zrobić? Chętnie wysłucham rad osób "dzieciatych"
Czuję, że rozpadam się na kawałki..