Dodaj do ulubionych

Byłam tu 5 lat temu :)

13.07.10, 01:20
Z nicków, które bywały tu wtedy nie widzę żadnego..no może
nieuważnie patrzę..halo- jest tu ktoś z dawnego forum? smile
Przestałam bywać, bo i sytuacja osobista u mnie zmieniła się
diametralnie. Pozdrawiam wszystkich będących obecnie na zakręcie
życiowym i życzę szybkiej stabilizacjismile
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: Byłam tu 5 lat temu :) 13.07.10, 01:27
      smile To i wnioskuje, ze zmieniła sie na lepsze? wink
    • plujeczka Re: Byłam tu 5 lat temu :) 13.07.10, 08:02
      jestem, jestem od kilku lat i pamietam twojego nicka, rozumiem ,że
      zmiany nastapiły u Ciebie na lepsze jesli tak to pochwal się nam
      wszystkim. Pozytywnezmiany ludzi z forum moga działać jak balsam ba
      serce dla tych, którzy dopiero znaleźli się na "zakręcie zyciowem"
      Pozdrawiam Cię serdecznie
    • mmarusia Re: Byłam tu 5 lat temu :) 13.07.10, 09:26
      No wlasnie-napisz i podtrzymaj na duchu takich jak jasmile
      • samosia75 Re: Byłam tu 5 lat temu :) 13.07.10, 14:00
        Witam, napiszę, przypomnę się smile

        8 lat temu zostałam sama z 4 miesiecznym dzieckiem - M narobił
        strasznego bigosu i ulotnił się z naszego życia i z kraju.Do dzis
        nie mam pojecia co robi i gdzie przebywa. Rozwodziłam się z pomocą
        teściów, z którymi do dziś mam bardzo dobry kontakt.Rozwód został
        orzeczony z wyłącznej winy M, sąd też pozbawił go władzy i praw
        rodzicielskich. Po tej historii miałam dość związków , mężczyzn itp
        Do czasu kiedy nie zjawił się w naszym życiu taki jeden..namolny i
        wytrwały, który nie dał się spławić mimo moich początkowy prób. Tak
        skutecznie wydreptał sobie do nas ścieżke- a trwało to kilka lat- że
        od 2,5 roku jestem znów mężatką. Mało tego.. mamy wspólny kredyt na
        30 lat. Ale to jeszcze nic! smile Namówił mnie na dodatkowe dwoje
        dziecisurprised Finansowo i logistynie mogliśmy sobie na to pozwolić, co
        nie zmienia faktu, że przy trójce dzieci (8lat, 2 lata, 3 miesiące)
        jest co robić i jesteśmy zmęczeni, ale mimo wszsytko
        szczęśliwi...Mamy dwóch synków i najmłodszą córeczkę. W domu jest
        spokój, pokój, jest nam dobrze, zapomniałam o tamtych złych
        chwilach. M traktuje starszego synka jak swojego, młody też uważa M
        za ojca.
        Jak go pytam po latach dlaczego tak sobie wtedy upatrzył nas ( mnie
        i synka) jak wkoło tyle niedzieciatych panien bez "balastu" (on sam
        kawaler, dobrze wyedukowany z atrakcyjnym zawodem, z wszystkim na
        właściwym miejscu) to twierdzi, że ujęło go moje podejście do synka,
        to że byłam w jego oczach dobrą,odpowiedzialną, troskliwą mamą a on
        był po kilku nieudanych związkach z pannami, które okazały się mało
        odpowiedzialne.Sam będąc w okolicy 30-tki sam tęsknił za
        stabilizacją, rodziną i takie tam..
        ( to miał być balsam na serce dla tych w podobnej do mojej sytuacji
        sprzed lat smile) No i oczywiście chemia też była, ale dziecko i
        możliwość sprawdzenia się w sytuacji odpowiedzialnego rodzica
        było "in plus".
        Po pierwszym związku jestem nadal troche zjatrogenizowana i czasem
        zastanawiam się czy coś się nie schrzani, wiem, ze zaryzykowałam
        bardzo, ale na razie nie widać żadnych chmur na horyznocie. Mogę
        spokojnie napisać, że jestem obecnie szczęśliwą mężatką i mam
        wymarzoną (dosyć sporą) rodzinę. Tamte chwile to był zły sen..
        • tricolour Gratuluję... 13.07.10, 14:07
          ... pamiętam Cię smile
          • jarkoni Re: Gratuluję... 13.07.10, 16:06
            Ja też Cię pamiętam Samosiu...
        • aneta-skarpeta Re: Byłam tu 5 lat temu :) 13.07.10, 16:22
          bardzo miło czyta się takie rzeczy

        • rarely 2,5 roku malzenstwo i juz dwoje dzieci 13.07.10, 16:26
          2 letnie i 3 miesieczne i kredyt na 30 lat

          jestes bardzo odwazna albo bardzo nieodpowiedzialna albo jedno i drugie

          bez urazy
          ale lekcji to cos nieodrobilaś
          • jarkoni Re: 2,5 roku malzenstwo i juz dwoje dzieci 13.07.10, 16:41
            Bez przesady Rarely, jeśli to jest TEN facet, to ani dzieci ani długi kredyt nie
            jest straszny.
            Samosia sparzyła się mocno już wcześniej, z pewnością nowego partnera
            "obwąchała" bardzo dokładnie, on sprawdza się i oby tak dalej, czego Ci
            serdecznie życzę Samosiu...
          • samosia75 rarely 13.07.10, 19:06
            2,5 roku małżeństwa nie równa się 2,5 roku znajomości ani bycia
            razem. Znamy się dobrze od 2004 roku.
            Obecny M sprawdził się świetnie najpierw jako kandydat na
            przyszywanego tate i teraz jako biologiczny ojciec, chociaż trudnych
            sytuacji nie brakuje z trójką dzieci na pokładzie. Wspólny kredyt
            też został przemyślany- mamy wspólnie zaplecze i zabezpieczenie w
            postaci kilku nieruchomości, których nie chcieliśmy się pozbywać-
            wynajmują się i pracują na rate kredytu.Wszystko jest przemyślane,
            żadnych wpadek i spontanicznych decyzji.
            Czy wg Ciebie powinnam robić- zabarykadować się i nie podejmować
            ryzyka po nieudanym związku w momencie kiedy los postawił na mojej
            drodze człowieka którego pokochałam i który chciał mieć rodzinę?
            Zeby wygrać trzeba grać..Mam nadzieję, że odwiedze WAS za lat kilka
            i nadal sytuacja rodzinna będzie u mnie stabilna.
            • rarely Re: rarely 14.07.10, 13:39
              ok zycze powodzenia
            • niutka Re: rarely 14.07.10, 19:53
              Prawde mowiac, to... szczerze zazdroszcze! Ale takie posty sa potrzebne, wiadomo
              bynajmniej, ze KOMUS sie udalo...
    • plujeczka Re: Byłam tu 5 lat temu :) 13.07.10, 14:23
      oj ja to się miło czyta aż łza w oku się kręci .Jesteś
      przykładem ,że zycie toczy się dalej wbrew "kłodom pod
      nogi".Naprawdę twój przykład dla innych dziwczyn z pewnością bedzie
      budujacy bo wiele kobiet na forum uwaza ,ze zycie dla nich
      się "skończyło" i na nic ani moje ani starszych kolegów i koleżanek
      rady i dobre słowa a teraz ..jak za dotknięciem czarodziejskiej
      różdżki pojawiłaś się ty z wymownym przykładem osiągnięcia
      stabilizacji. Fajna masz rodzinkę , bądź szczęśliwa i nie daj nikomu
      skraśc własnego szczęścia. Bardzo mocno "wirtualnie" Cię ściskam i
      maluszki twoje również.Cieszą mnie bardzo dobre relacje twojego
      najstarszego syna z ojczymem bo to naprawdę bardzo ważne.
      • samosia75 Re: Byłam tu 5 lat temu :) 13.07.10, 19:41
        Plujeczko - stosunek obecnego M do mojego synka był podstawowym
        kryterium wyboru. M sprawdził się rewelacyjnie a syn do
        najłatwiejszych nie należy- stwierdzone ADHD, odroczenie o rok od
        obowiazku szkolnego, problemy emocjonalne itd(nerwy w ciąży i
        wczesnym niemowlęctwie zrobiły swoje. Myślę, ze gdyby miał wymięknąć
        to dałby nogę na samym początku. Mnie ujęła jego cierpliwość do P.,
        spokój i opanowanie w trudnych sytuacjach, wsparcie. Bałam się jak
        syn zareaguje na nową rzeczywistość, rodzinę, rodzeństwo- okazało
        się, że czuje się jak ryba w wodzie, jego zachowanie bardzo
        poprawiło się, relacje z rodzeństwem są super.
        Wiele sytuacji jest trudnych do wyobrażenia do czasu kiedy nie
        staną się rzeczywistością.
        Dziękuję wszystkim za miłe słowa, życzę żeby Ci co jeszcze na pełnym
        morzu zawinęli w końcu do swojej spokojnej zatoki.Mam nadzieję, że i
        u mnie będzie już spokojnie w związku i tak po prostu..zwyczajnie.
        • enesta Re: Byłam tu 5 lat temu :) 14.07.10, 16:37
          A już pomyślałam- kredyt na 30 lat! Skąd to znam, zaraz pojawią się
          problemy finansowe, małe dziecko, ktoś może nie dać rady i zabrać
          zabawki.. a Ty pomyślałaś: mieszkania pracują na kredyt. Gratuluję i
          zazdroszczę szczęścia, niech Ci się układa jak najlepiej. Do
          koleżanek rozwódek: a nie mówiłam- kawaler i jeszcze raz kawalersmile))
          • enesta Re: Byłam tu 5 lat temu :) 14.07.10, 16:51
            miałam na myśli kawalera do 35 lat, nie 45 letniego, bo tu to już
            pod górkęsmile
            • jarkoni Re: Byłam tu 5 lat temu :) 14.07.10, 18:01
              Enesto droga, dla Ciebie mężczyzna 45 to już zombie?
              Popatrz na pana Łapickiego, który ma żonę młodszą o 60 lat(choć to już chyba
              rzeczywiście drobna przesada). Ale facet 45, gwarantuję Ci, jest grzechu warty,
              a z 35 latką, cóż to za różnica wieku..
              • kalpa Re: Byłam tu 5 lat temu :) 14.07.10, 19:06
                hm... z jednym takim panem 45 letnim ukrecilam przyjemny romansik... bylo bardzo
                miło i pan ... hm... grzechu warty wink
                panowie po czterdziestce to calkiem fajni panowie sa wink
                • jarkoni Re: Byłam tu 5 lat temu :) 14.07.10, 19:12
                  Kalpa, a skąd jesteś??? smile smile smile
            • enesta Re: Byłam tu 5 lat temu :) 14.07.10, 19:37
              Jarkoni, 45 -letni mężczyzna jak najbardziej, ale 45 -letni kawaler,
              to już (jak dla mnie) zbyt duże wyzwaniewink
              • kalpa Re: Byłam tu 5 lat temu :) 18.07.10, 20:27
                Jarkoni, mieszkam w UK - chyba trochę daleko, co? wink
                ale myślę, że fajni faceci po 40-ce szybko znajdują fajne babeczki... wink
                jakos mi się wydaje, że Ty calkiem niczego sobie 45 latek jesteś wink wink
                pozdro smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka