Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc

08.08.10, 22:32
Witam,

nie wiem co robić i jak rozwiązać problem więc bardzo proszę was o pomoc i wskazówki.
Jesteśmy małżeństwem z długim stażem, prawie trzydziestoletnim, ale nie mieszkamy razem od ponad pięciu lat, bo mąż się wyprowadził i mieszka z kobietą, z którą ma w tej chwili dwoje małych dzieci. Nie jesteśmy po rozwodzie, bo nigdy mnie na tym nie zależało, a jemu, przez te wszystkie lata, najwyraźniej też nie, mimo że ma dwójkę dzieci z inną kobietą.
Po jego odejściu, fizycznej wyprowadzce z domu starałam się ułożyć swoje życie. Wszystko było dobrze do czasu, aż dowiedziałam się przez przypadek, że oni wzięli wspólny kredyt na mieszkanie. Okazało się, że ona wzięła kredyt na siebie i jest właścicielką mieszkania, a on jako współkredytobiorca! Z tego co wiem, kredyt jest dosyć wysoki i ma być spłacany przez 18 lat. Jestem załamana, dlatego że w sytuacji, kiedy my nie mamy rozwodu, ani podziału majątku, to ten kredyt obciąża również mnie, ale także moje dzieci, w przypadku, jeśli oni przestaną go spłacać. Zupełnie nie wiem co mam robić. Podpowiedzcie cokolwiek, proszę. Ja nie chcę dopłacać do jego szczęścia i szczęścia ich dzieci. Nie rozumiem, dlaczego mi to zrobił, nam to zrobił, mnie i naszym dzieciom i wnukom.
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 08:25
      Przeprowadź rozdzielność majątkową. Można to zrobić do 3 lat wstecz.Musisz
      znaleźć świadków, że od wnioskowanej daty nie macie wspólnych finansów.Jeśli
      kredyt jest duży to bank powinien domagać się zgody współmałżonka. Spróbowałabym
      zadziałać też w tym kierunku.
      • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 09:25
        Witam,
        dziękuję za odpowiedzi.
        Widocznie wyraziłam się nieprecyzyjnie, ale my mamy rozdzielność majątkową,
        natomiast nie przeprowadziliśmy podziału majątku oraz rozwodu. On nie podejmuje
        żadnych działań w kierunku unormowania sytuacji od strony formalnej,a ja tego
        nie zrobię, bo to nie ja odeszłam, tylko on i to on powinien załatwiać te sprawy.

    • inez_ka7 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 08:30
      Przede wszystkim musisz sobie uświadomić, że nie jesteście już rodziną. Łączy
      was tylko papier, a on od 5 lat ma inną rodzinę. Więc on "nie robi tego" tobie
      i twoim dzieciom, tylko żyje swoim życiem.
      Dla własnego dobra powinnaś uporządkować swoją sytuację prawną. Zacznij od
      rozdzielności majątkowej, a potem zobaczysz co dalej
      • lastsenses Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 08:39
        jeli nie masz podpisanej u notariusza rozdzielnosci majatkowej - maz
        nie mogl wziac kredytu - sprawdza to bank. taka sytuacja nie jest
        mozliwa.
        • ani_chybi Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 09:08
          Tez wydaje mi się to mało prawdopodobne.Owszem, niektóre banki w
          ogóle nie wymagają zgody współmałżonka na udzielenie kredytu
          gotówkowego, inne z kolei wymagają kazdorazowo,zwlaszcza gdy kwota
          kredytu przkracza kwotę 30 tys zl.Mniejsze sumy mozna dostać bez
          takiej zgody.
          Ale duzy kredyt? Nie wierzę.
          Ciekawy wydaje się powod dla ktorego on nie porządkuje swoich spraw.
          Wyraźnie wygodnie mu pozostawać Twoim mezem,mimo dwojki dzieci z inną
          kobietą.Zastanow sie co nim powoduje i zabezpiecz swoje interesy.
          Jesli nie jestes gotowa aby wystapic o rozwod ,zalatw jak radzą
          przedmowcy rodzielnosc majątkową.
          Bedziesz spac spokojniejsmile
          • ani_chybi Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 09:30
            Znalazlam jednak banki ktore udzielają kredytu bez zgody
            wspolmalzonka bez wzgledu na wysokosc pozyczki (AIG Bank,Deutsche
            Bank ,Bank Pocztowy).
            Wystarczy zdolnosc kredytowa.Ale egzekucja niesplaconego kredytu moze
            byc przeprowadzona tylko z majątku osobistego kredytobiorcy,z jego
            wynagrodzenia za pracę i innej dzialalnosci zarobkowej.Chyba ze
            kredyt zaciągnięto w zwiazku z prowadzeniem przedsiębiorstwa,wtedy
            bowiem egzekucji podlega majątek wspolny malzonkow.
            Wystąp o rozdzielnosc z datą wsteczną.Strzezonego Pan Bog strzezesmile
          • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 09:42
            Dziewczyny, dziękuję za odpowiedzi, może ja czegoś nie rozumiem, ale my mamy
            rozdzielność majątkową, już o tym pisałam. Być może ktoś mi wyjaśni skutki
            prawne rozdzielności majątkowej, może ja niepotrzebnie martwie się? My nie mamy
            podziału majątku, bo on odszedł, po prostu, zostawił wszystko. Nigdy nie
            podejmowaliśmy tego tematu, ani rozwodu ani podziału. Ja tylko zastanawiam się,
            w jaki sposób jego zobowiązania kredytowe pomniejszają nasz majątek i czy
            pomniejszają.
            Nie wiem, dlaczego on nie załatwia swoich spraw, nie pytałam, nie interesuje
            mnie to.
            • fragile66 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 10:09
              Rozdzielność majątkowa oznacza, że od daty tej rozdzielności nie ma
              już majątku wspólnego i każde z małżonków działa na własny rachunek.

              Jeśli twój mąż został współkredytobiorcą i podpisał umowę kredytową
              po dacie rozdzielności majątkowej z tobą, to nikt nie może się od
              ciebie domagać żadnych należności z tytułu jego kredytu.

              Faktem jest, że to trochę dziwna sytuacja prawna - sam w niej byłem
              przez kilka miesięcy, gdy już miałem prawomocny wyrok o zniesieniu
              wspólności ustawowej, a jeszcze wyrok rozwodowy nie był prawomocny.
              Ale nie niesie ona żadnych zagrożeń dla twojej przyszłości, a tym
              bardziej dla przyszłości wnuków.

              Inna sprawa, że rozwód i podział majątku warto byłoby przeprowadzić -
              liczysz na to, że jeszcze się pokłóci z next i wróci do ciebie?
              • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 10:17
                Bardzo dziękuję za odpowiedź.
                Wiem, chyba dobrze zrozumiałam, że jej kredyt mnie nie obciąża, ale czy obciąża
                całą ewentualną masę spadkową z punktu widzenia moich (naszych z nim) dzieci?
                Na nic nie liczę. Nie liczę, że wróci i nawet nie chciałabym. Już nie.
                Ale też nie zamierzam załatwiać za niego jego spraw i wnosić o rozwód i podział
                majątku. To nie ja odeszłam.
                • fragile66 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 10:31
                  Kredyt nie obciąża waszego majątku wspólnego, który powstał przed
                  ustanowieniem rozdzielności majatkowej.

                  O masie spadkowej nie pisz, bo jeszcze oboje na szczęście żyjecie.

                  Natomiast rozwód i podział majątku warto przeprowadzić także dlatego,
                  że jeszcze pamiętacie, jak należy ten majątek podzielić.

                  Wyobraź sobie, że - nie daj Boże - któreś z was umrze, czy masz
                  pojęcie, jak skomplikowaną sprawę spadkową zostawiacie waszym
                  dzieciom?
                  • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 10:49
                    Nigdy nie wiadomo, co się może stać, dlatego zadałam to pytanie. W moim wieku można mówić wyłącznie o zabezpieczeniu dzieci i wnuków i masie spadkowej. Jak najbardziej. I tylko to mnie interesuje.
                    Próbuję zebrać myśli, by móc wysłowić się w sposób zrozumiały i uzyskać odpowiedź na pytanie, czy, w przypadku, kiedy nie mamy podziału majątku ,a mamy tylko rozdzielność zawartą przed pierwszym jego - ich- kredytem, to czy moje dzieci, w razie jego lub mojej śmierci będą zmuszeni odrzucić spadek tylko dlatego, że on jest współkredytobiorcą nieruchomości wartej więcej niż nasz wspólny majątek zgromadzony przed podpisaniem rozdzielności majątkowej?
                    Wiem, że sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale to nie ja doprowadziłam do tego.
      • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 09:33
        Niech sobie żyje swoim życiem, nic mnie do tego, już dawno pogodziłam się z tym.
        Interesuje mnie sytuacja moich dzieci w przypadku jeśli coś mi się stanie. Jak w
        tym przypadku dziedziczą dzieci, nasze i ich?
        • ani_chybi Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 09:47
          Nie widzę w twoim poscie słowa na temat rozdzielnosci.Podpisałaś ją nie
          znając skutkow prawnych?
          • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 10:04
            Rozdzielność mamy od ponad dwóch lat, kiedy on zamierzał brać pierwszy kredyt i potrzebował mojej zgody. Wtedy to ja powiedziałam, że zgodzę się tylko w tym przypadku,jeśli podpiszemy rozdzielność majątkową. Skutki prawne nam tłumaczono i zrozumiałam je tak, że od momentu zawarcia rozdzielności majątkowej aktywa i pasywa każdego z nas idą na nasze, oddzielne "konta". Tak to zrozumiałam. Ale co z majątkiem zgromadzonym przed podpisaniem rozdzielności? Czy on nadal jest wspólny? To jest jeśli jemu coś się stanie, to wszystkie jego dzieci mają prawo do tego majątku ale także, przyjmując spadek, zostaną obciążone tym kredytem? Jeśli mnie coś się stanie, to jego dzieci maja prawo do naszego majątku zgromadzonego przed podpisaniem rozdzielności? Czy może podpisanie rozdzielności majątkowej jest równoznaczne z tym, że on się zrzekł majątku, który zgromadziliśmy przed?
            Przepraszam za chaotyczność, ale nie jestem w stanie zebrać myśli.
            • inez_ka7 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 10:34
              Rozdzielność nie jest równoznaczna z tym, że on się zrzekł majątku. Rozdzielność
              mówi tylko o tym, że po jej orzeczeniu każdy działa na swoje konto. Natomiast
              majątek zgromadzony przedtem nadal jest wspólny. Trzeba zrobić podział majątku.
              On się może zrzec np. notarialnie swojej części, jeżeli tak się umówicie. Na
              razie wszystkie jego dzieci mają prawo do waszego wspólnego majątku. Więc
              pewnego dnia mogą zapukać do twoich drzwi i upomnieć się "o swoje".
              Byłam w podobnej sytuacji, mój eks też odszedł do innej, ale to ja wniosłam o
              rozwód i podział majątku, głównie po to, żeby wiedzieć na czym stoję ja i nasze
              dzieci. Pomyśl o tym...
              • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 11:04
                Jeśli dobrze zrozumiałam, jeśli zrzeknie się majątku, to od tego momentu jego dzieci z tą kobietą nie będą miały żadnych podstaw by pretendować na majątek zgromadzony przez nas przez lata? Jak to załatwić, czy wystarczy wizyta u notariusza, jak w przypadku podpisania rozdzielności?
                Ja nie wniosę o rozwód i nie wniosę o podział majątku. Bo ja nie chcę niczego dzielić i nigdy nie chciałam, żeby odszedł.
                Wiem na czym stoję, ponieważ jestem całkowicie samowystarczalna. Moje dorosłe dzieci też. Lecz nie widzę powodu, żeby dzielić majątek życia pomiędzy moje dzieci i dzieci jakiejś kobiety. Jeśli czują się na siłach, niech dorabiają się razem, wspólnie, przez lata i cieszą się owocami swojej pracy.
                • ef.endir Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 11:15
                  alaa53 napisała:
                  Ja nie wniosę o rozwód i nie wniosę o podział majątku. Bo ja nie chcę niczego
                  dzielić i nigdy nie chciałam, żeby odszedł.


                  Lecz nie widzę powodu, żeby dzielić majątek życia pomiędzy moje dzie
                  > ci i dzieci jakiejś kobiety.


                  Przepraszam ale czegoś nie rozumiem....
                  nie wniesiesz o podział majątku???
                  Przecież, jeśli masz dom, mieszkania - to w połowie należy on do niego. W Twoim
                  interesie jest - jeśli nie chcesz, żeby dzieci jakiejś kobiety dziedziczyły
                  razem z Twoimi - podzielić go i mieć wszystko z głowy.

                  I jeszcze jedno. Nie wiem, czy to takie wszystko proste z tymi kredytami,
                  ale.... Kredy Ciebie nie obciąża bo wzięty po podpisaniu rozdzielności. Pytanie
                  jest taki: czy w jakiejś sytuacji nie obciąża jego majątku? A do jego majątku
                  należy .... no właśnie: pół tego co nie podzieliliście.
                  • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 11:25
                    Inaczej na wszystko się patrzy jak się ma 20-30 lat, inaczej, kiedy przeżyło się życie.
                    Nie wniosę ani podział majątku, ani o rozwód. Nie rozumiem, dlaczego ja mam to robić? Jemu nie zależy? To on odszedł, on zaczął budować nowe życie. A więc to on powinien załatwić wszystko zgodnie z podjętymi przez siebie decyzjami. Przecież mnie nikt nie pytał o zdanie, on nie pytał, jego kobieta też nie pytała, więc dlaczego ja mam cokolwiek za nich załatwiać?
                    A problem polega na tym, że wysokość "jego" kredytu, kwotowo, obciąża cały nas majątek i jeszcze "trochę".
                    • ef.endir Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 11:30
                      alaa53 napisała:

                      więc dlaczego ja mam cokolwiek za nich załatwiać?

                      Nie za nich tylko dla siebie!!!
                      Jeżeli ktoś ma duży kredyt i przestaje go spłacać to bank stara się odzyskać
                      pożyczone pieniądze - jak najszybciej (prawo bankowe i depozyty!!!) i wtedy
                      zaczyna zciągać.... z pensji i jego majątku!!!
                      Jeżeli jego majątek stanowi również 50% mieszkania w którym mieszkasz to co
                      zrobi bank? Straci kasę tylko dlatego, żebyś Ty była szczęśliwa?
                      • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 11:38
                        Byłam szczęśliwa, dopóki nie zdradził się, że podpisał kredyt. Spłacają go
                        (przypuszczam, że on spłaca) regularnie. Nie interesuje mnie co teraz dzieje
                        się z tym kredytem. Interesuje mnie, w jaki sposób ten kredyt może wpłynąć na
                        podział spadku pomiędzy wszystkie dzieci. Chodzi mi, oczywiście, o udziały w
                        spadku moich dzieci i pośrednio wnuków.
                        • ef.endir Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 11:43
                          A w taki sposób może wpłynąć, że jeśli (odpukać) coś się stanie i nie będzie
                          mógł spłacać kredytu to prawdopodobne jest, że spadku nie będzie - co w
                          dzisiejszych czasach (wartość nieruchomości, kursy walut) jest bardzo
                          prawdopodobne. Powtarzam - jeśli coś się stanie. Pewnie - nie musi ale nikt Ci
                          takiej gwarancji nie da.
                          • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 12:01
                            W taki sposób, że, mieliśmy, mamy jakiś majątek. On odchodzi, niczego nie żąda. Po prostu, odchodzi. Zostaję ja z tym wszystkim, co nagromadziło się przez lata. W tym - majątek. Nie mamy rozwodu, bo nie wystąpił, nie mamy podziału majątku, bo nie wystąpił. Mija kilka lat, ja żyję swoim życiem, on swoim. W międzyczasie doprowadzam do podpisania rozdzielności majątkowej. Po jakimś czasie dowiaduje się, że bierze jeden kredyt, potem drugi. Jeszcze większy. Nadal mamy wspólny majątek sprzed podpisania rozdzielności. Wydaje mi się, że w tej chwili on ma majątek tu (co jest nasze, formalnie niepodzielone) i tam - zobowiązania, większe niż nasz majątek. Jeśli to wszystko połączyć, to wychodzi na to, że w razie czego, moje (nasze) dzieci nie dostają nic? Czy tak to wygląda? Tak, że moje i jego trzydzieści lat wspólnego życia rozpływa się w niebycie? w jego zachciankach i bezmyślności?
                            • ef.endir Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 12:11
                              No właśnie....
                              tak się może zdarzyć.
                              Więc rozwód i podział majątku to nie jest robienie dobrze jemu/im - tylko dbanie
                              o własny interes.
                            • dorata351 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 12:13
                              Ja nie rozumiem, dlaczego w w takiej sytuacji nie chcesz uregulować swoich spraw
                              majątkowych i rozwodowych. Nie dla niego, tylko dla siebie. Takie niepozamykane
                              sprawy zawsze prędzej czy później się odzywają.
                              • ani_chybi Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 12:27
                                Jesli i tobie i jemu odpowiada taki stan rzeczy i nie chcecie rozwodu i
                                podzialu majątku,sprobuj namowic męża aby notarialnie przepisal swoją
                                częsc mieszkania na rzecz waszych dzieci.
                                Bylby to przyzwoity gest,bo jego dzieci z tamtą kobieta bedą
                                dziedziczyc mieszkanie ktorego wlasciecielką jest wylącznie ich
                                matka,choc de facto splaca je ojciec.
                                • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 12:48
                                  To nie jest tak, że mi odpowiada taki stan rzeczy. Chodzi o to, że z jego strony nie wychodzą żadne propozycje. Żadne. A ja też nie mam zamiaru rozpoczynać tematu rozwodu i podziału, bo ja się z nikim nie rozwodzę, nie rozwodziłam, nigdzie nie odchodziłam. Mieszkam tam, gdzie mieszkałam przez lata, niczego nie zmieniałam. I jeżeli on chce coś zmieniać w swoim życiu, to niech zmienia, niech wystąpi z jakąś propozycją. Ale ja tych propozycji nie słyszę, bo ich nie ma.
                                  A jeśli chodzi o przepisanie jego części na nasze dzieci, to czy jest tak, że jeśli przepisze, to tamta kobieta i ich dzieci nie będą mieć żadnych praw do tej części majątku, której się zrzeknie albo przepiszę na nasze dzieci? Czy tak to działa?
                                  • ani_chybi Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:34
                                    Napisalam "odpowiada"w sensie akceptujesz,wyrazasz zgodę nań,nie
                                    występując samej o rozwod.Rozumiem twoje argumenty,niemniej sama
                                    widzisz ze sytuacja sie komplikuje.
                                    Tak,jesli przepisze swoja czesc majątku na wasze dzieci,bedzie to ich
                                    wlasnosc. Kontaktuje sie z dziecmi,dba o nie czy zapomnial ?
                                    • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:40
                                      Dziękuję, może uda mi się go namówić.
                                      Tak, kontaktuje się, ale dzieci są dorosłe, mają swoje rodziny, więc siłą rzeczy
                                      kontakty są sporadyczne, rzadkie, święta, urodziny itd. Każdy ma swoje życie.
                            • zmeczona100 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 12:21
                              Jeśli to wszystko połączyć, to wychodzi na to, że w razi
                              > e czego, moje (nasze) dzieci nie dostają nic? Czy tak to wygląda? Tak,
                              że moje
                              > i jego trzydzieści lat wspólnego życia rozpływa się w niebycie? w jego
                              zachcian
                              > kach i bezmyślności?

                              No tak to mniej więcej własnie wygląda.
                              Spadek można przyjąć (razem z długami), ale można go tez nie przyjmować-
                              jeśli długi przewyższają wartość np. mieszkania- części, przypadającej
                              teraz na niego. Do podziału długu i części mężowskiego mieszkania będą też
                              wliczane jego dzieci z aktualnego związku. Tak mówi prawo.
                              Może być więc i tak, że po spłaceniu długów Wasze dzieci nie będą mieć
                              nic, albo bez przyjęcia spadku nie dostana nic, bo część mężowego
                              mieszkania przejdzie za długi na rzecz banku.

                              Alu, w Twoim interesie jest bezapelacyjnie podział majątku- macie
                              rozdzielność, więc nie ma konieczności czekania na rozwód. Jeśli dogadasz
                              sie z mężem, to może przepisze swoją część na Ciebie lub Wasze dzieci? A
                              może zamiast orzekania o winie męża w sprawie rozwodowej (i groźbie
                              wypłacania Ci alimentów- jeśli stopa jego życia jest lepsza, od Twojej),
                              wybrałby opcję przepisania na Ciebie lub wasze dzieci swojej częsci domu?
                              Alu, prawda jest niestety, bolesna- mozna być ze sobą i 50 lat, ale jeśli
                              jednemu szajba odbije i zamieni drugiego na młodszy model, to ten pierwszy
                              nie ma prawa do całości zgromadzonego WSPÓLNIE majątku.
                              • z_mazur Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 12:54
                                Jeśli na kimś ciążą zobowiązania, to nie może on tak sobie przepisać
                                majątku i uciec przed tymi zobowiązaniami. W prawie istnieje coś
                                takiego jak "skarga pauliańska".
                                • ef.endir Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:13
                                  No właśnie.
                                  I chyba jedynym sposobem w tym wypadku jest jak najszybsze rozwiązanie
                                  kwestii podziału majątku - żeby nie było za późno!!!
                                  Jeśli nie - za długi męża - w każdym wypadku - niezależnie od rozdzielności
                                  majątkowej - będzie odpowiadać żona lub dzieci, które otrzymały jego część
                                  przypadającą w podziale majątku.
                                • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:33
                                  Co to jest skarga paulińska? I czy to, co napisałeś oznacza, że on nawet jakby
                                  się zgodził przepisać swoją część z naszego majątku na dzieci, to i tak nie
                                  będzie mógł tego zrobić dlatego, że ma z nią kredyt?
                                  • only.elvie Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:39
                                    alaa53 napisała:
                                    > Co to jest skarga paulińska? I czy to, co napisałeś oznacza, że on nawet jakby
                                    > się zgodził przepisać swoją część z naszego majątku na dzieci, to i tak nie
                                    > będzie mógł tego zrobić dlatego, że ma z nią kredyt

                                    Dłużnik w momencie zaciągania długu odpowiada całym swoim majątkiem. Jeżeli później ten majątek na kogoś przepisze i przestanie spłacać dług, wierzycielowi przysługuje tzw. 'skarga pauliańska' - to znaczy może się odwołać do sądu o unieważnienie darowizny/sprzedaży powołując się na to, że np. dłużnik zrobił to w złej wierze (aby uchylić się od egzekucji).
                                    • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:45
                                      A jeżeli umrze, to co wtedy? To znaczy, że moje dzieci staną przed wyborem
                                      przyjęcia spadku i spłacania jej domu (jeśli ona na przykład po jego śmierci
                                      przestanie spłacać ten kredyt), albo całkowitego odrzucenia spadku?
                                      Jestem przerażona.
                                      • only.elvie Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:51
                                        alaa53 napisała:
                                        > A jeżeli umrze, to co wtedy? To znaczy, że moje dzieci staną przed wyborem
                                        > przyjęcia spadku i spłacania jej domu (jeśli ona na przykład po jego śmierci
                                        > przestanie spłacać ten kredyt), albo całkowitego odrzucenia spadku?
                                        > Jestem przerażona.

                                        Generalnie tak wychodzi, choć w pierwszej kolejności bank wejdzie na hipotekę nieruchomości, na którą jest kredyt - dopiero jeżeli nie wystarczy to do spłaty - będzie szukać dalej. Dowiedz się, czy on ma ubezpieczenie na życie - niektóre banki tego wymagają - wtedy w razie śmierci ubezpieczenie spłaca kredyt.
                                • zmeczona100 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:17
                                  z_mazur napisał:

                                  > Jeśli na kimś ciążą zobowiązania, to nie może on tak sobie przepisać
                                  > majątku i uciec przed tymi zobowiązaniami. W prawie istnieje coś
                                  > takiego jak "skarga pauliańska".
                                  >

                                  Pod warunkiem, że to na tym wspólnym domu ciąży hipoteka.
                                  Jeśli było inne zabezpieczenie kredytu (a raczej musiało być, bo Ala nie
                                  wspomina, aby zgodziła sie na wpis do KW ich wspólnego domu), to jego
                                  część domu nie jest obciążona kredytem, więc można z nim zrobić wszystko.
                                  • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:21
                                    Nie, nasz dom nie jest obciążony hipoteką. To ich dom jest kupiony na kredyt
                                    hipoteczny.
                                  • ef.endir Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:29
                                    Nic z tego!

                                    Masz wcześniej opisane na czym polega "skarga paulińska":

                                    Dłużnik w momencie zaciągania długu odpowiada całym swoim majątkiem. Jeżeli
                                    później ten majątek na kogoś przepisze i przestanie spłacać dług, wierzycielowi
                                    przysługuje tzw. 'skarga pauliańska' - to znaczy może się odwołać do sądu o
                                    unieważnienie darowizny/sprzedaży powołując się na to, że np. dłużnik zrobił to
                                    w złej wierze (aby uchylić się od egzekucji).

                                    A więc podczas podpisywania zobowiązania - kredyt _ faceta majątek stanowiło
                                    również to, czego dorobił się w małżeństwie - w jakiejś części. I hipoteka nie
                                    ma tu żadnego znaczenia - jeśli - co nie trudno dzisiaj spotkać - wartość
                                    kredytu jest większa niż wartość nieruchomości. Bank będzie zciągał do
                                    ostatniego grosza: najpierw hipoteka, potem reszta majątku. Oczywiście jeśli
                                    wszystko źle się ułoży....
                              • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 12:55
                                Nie, ja nie chcę od niego żadnych alimentów. Niczego nie chcę. Jest dobrze tak
                                jak jest. Nie chcę tylko, aby to, na co wspólnie pracowaliśmy latami, co miało
                                służyć nam, a potem naszym dzieciom, a potem wnukom, zostało sponiewierane.
                                Rozumiem, że powinnam sama zażądać podziału majątku. Ale nie zrobię tego. Szukam
                                innych rozwiązań, by móc przekazać wszystko dzieciom i wnukom.
                                • fragile66 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:06
                                  alaa53 napisała:

                                  > Jest dobrze tak
                                  > jak jest.

                                  Nie jest dobrze, bo rozdzielność majątkowa jest przewidziana w prawie
                                  jako środek do przeprowadzenia podziału majątku w sytuacji, gdy nie
                                  ma widoków na szybkie zakończenie sprawy o rozwód.

                                  W czasie pomiędzy orzeczeniem rozdzielności majątkowej a podziałem
                                  majątku dysponujesz majątkiem, który nie ma uregulowanych praw
                                  własności.

                                  W twoim interesie jako (współ-)właściciela powinno być takie
                                  uregulowanie.

                                  Nie chcę tylko, aby to, na co wspólnie pracowaliśmy latami, co miało
                                  > służyć nam, a potem naszym dzieciom, a potem wnukom, zostało
                                  sponiewierane.

                                  Czy podział majątku jest jego sponiewieraniem? Muszę przyznać, że to
                                  określenie jest zaskakujące.

                                  > Rozumiem, że powinnam sama zażądać podziału majątku.

                                  Najlepiej złożyć wniosek o podział majątku wspólnie, wtedy opłata
                                  wynosi 300 złotych. Jeśli jednak nie dojdziecie do porozumienia, jak
                                  ten majątek dzielić, każde z was ma prawo złożyć taki wniosek
                                  samodzielnie. Tylko wtedy już trzeba zapłacić 1000 złotych.

                                  Szuka
                                  > m
                                  > innych rozwiązań, by móc przekazać wszystko dzieciom i wnukom.

                                  Nie możesz przekazać nikomu żadnej rzeczy, a zwłaszcza nieruchomości,
                                  do której nie masz pełnych praw. Jedynym rozwiązaniem jest prawne
                                  uregulowanie, które nazywa się podział majątku.
                                  • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:28
                                    Nie. Sponiewieraniem nazywam to, że to może przejść na rzecz osoby, osób, które
                                    w żaden sposób do powstania tego majątku nie przyczyniły się, to jest jego
                                    kobieta i jej, ich, dzieci. Dla mnie jest oczywiste, że jeśli on chce rozpocząć,
                                    buduje nowe życie, to niech rozpoczyna od zera, droga wolna, zamiast budować go
                                    pozostawiając pogorzeliska za sobą.
                                    Zrozum, tu nie chodzi o koszt podziału majątku. Nawet, nie chodzi o sam majątek.
                                    Chodzi o zasady, chodzi o nasze dzieci, chodzi o wspólne plany, przyszłość
                                    której nie ma.
                                    Nie umiem zrozumieć, dlaczego on sam nie robi nic w tym kierunku unormowania
                                    sytuacji, i czy to jest celowe działanie?
                                    Z tego co powiedziałeś wynika, że nie mam żadnego prawa do przepisania majątku
                                    na swoje dzieci czy wnuki dopóki nie nastąpi formalny podział majątku lub dopóki
                                    on sam nie zrzeknie się swojej części na rzecz naszych dzieci?
                                    • fragile66 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:59
                                      alaa53 napisała:

                                      > Nie. Sponiewieraniem nazywam to, że to może przejść na rzecz osoby,
                                      osób, które
                                      > w żaden sposób do powstania tego majątku nie przyczyniły się, to
                                      jest jego
                                      > kobieta i jej, ich, dzieci.

                                      No to się trochę wyjaśniło. Niestety tak długo jak pozostawiasz
                                      sprawę podziału majątku niezałatwioną, będzie on narażony na tak
                                      rozumiane sponiewieranie.

                                      > Zrozum, tu nie chodzi o koszt podziału majątku. Nawet, nie chodzi o
                                      sam majątek
                                      > .
                                      > Chodzi o zasady, chodzi o nasze dzieci, chodzi o wspólne plany,
                                      przyszłość
                                      > której nie ma.

                                      Wybacz szczerość, ale ile razy słyszałem z ust ex, że chodzi o
                                      zasady, to zawsze potem równało się temu, że chodziło o to, aby mi
                                      jak najboleśniej dokopać. Niesprawiedliwe, wiem, ale tak się
                                      nauczyłem.

                                      > Nie umiem zrozumieć, dlaczego on sam nie robi nic w tym kierunku
                                      unormowania
                                      > sytuacji, i czy to jest celowe działanie?

                                      Być może. Dzieki temu w razie kłopotów finansowych może się podpierać
                                      zobowiązaniami wobec waszego wspólnego majątku.

                                      > Z tego co powiedziałeś wynika, że nie mam żadnego prawa do
                                      przepisania majątku
                                      > na swoje dzieci czy wnuki dopóki nie nastąpi formalny podział
                                      majątku lub dopók
                                      > i
                                      > on sam nie zrzeknie się swojej części na rzecz naszych dzieci?

                                      Tak jest.
                                      • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:14
                                        Ja nikomu nie chcę dokopać, uwierz. Bronię swojego, to wszystko. Nie znam Twojej
                                        żony, ale uważam to porównanie za mocno krzywdzące. Bo wygląda na to, że jeśli
                                        on odszedł, założył quasi-rodzinę, ale nie podejmuje żadnych kroków w kierunku
                                        unormowania sytuacji, którą sam stworzył, to jest to moja wina? Dziękuję za
                                        szczerość.
                                        • fragile66 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:26
                                          alaa53 napisała:

                                          > Bo wygląda na to, że jeśli
                                          > on odszedł, założył quasi-rodzinę, ale nie podejmuje żadnych kroków
                                          w kierunku
                                          > unormowania sytuacji, którą sam stworzył, to jest to moja wina?

                                          W połowie tak.
                                          Jeśli jemu jest wygodnie z nieunormowanym stanem prawnym, to jego
                                          sprawa.
                                          Ty zaczęłaś się teraz niepokoić tym stanem, a miałaś takie samo prawo
                                          jak twój mąż przystąpić do regulowania stanu prawnego.

                                          Zaniechanie działania, do którego ma się prawo, to też forma
                                          działania. Nie można mieć potem pretensji do innych, że to nie moja
                                          wina.
                                        • fragile66 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:33
                                          alaa53 napisała:

                                          > Ja nikomu nie chcę dokopać, uwierz.

                                          Wierzę.
                                          Na razie nikomu nie musiałaś dokopywać.

                                          Ale zaczekajmy, aż dostaniesz pozew, który twoim zdaniem jest
                                          niesprawiedliwy, kłamliwy, bezczelny i całkowicie niezgodny z twoimi
                                          zasadami.

                                          Punkt widzenia zależy od ilości czasu spędzonego na salach sądowych.
                                          • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:36
                                            Czekam na pozew ponad pięć lat i coraz bardziej wątpię, czy kiedykolwiek
                                            doczekam się.
                                            • fragile66 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:43
                                              alaa53 napisała:

                                              > Czekam na pozew ponad pięć lat i coraz bardziej wątpię, czy
                                              kiedykolwiek
                                              > doczekam się.

                                              Każde z małżonków ma prawo złożyć pozew o rozwód, jeśli doszło do
                                              rozpadu związku.

                                              Jeśli twojemu mężowi jest wygodnie bez rozwodu, to możesz sobie
                                              czekać na pozew jeszcze i pięćdziesiąt lat.

                                              Jeśli nadal uważasz, że "dobrze jest, jak jest", to nie rozumiem,
                                              czego oczekujesz od ludzi na forum. Mamy poprosić twojego męża, żeby
                                              w końcu się z tobą rozwiódł?
                                              • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:49
                                                Nie rozumiem, po co ta ironia. Przecież jasno napisałam, że ja nie złożę pozwu o rozwód i nie nie będę niczego dzielić. Bo nie ja jestem inicjatorem tych zmian. Od ludzi oczekiwałam opinii dotyczącej opisanej sytuacji i odpowiedzi na pytanie, czy, w mojej sytuacji, istnieje możliwość prawna by ochronić dotychczasowy majątek, przed przekazaniem go osobom trzecim, w przypadku kiedy podział majątku nie został dokonany. Zrozumiałam, że nie. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
                                                • serendepity Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 16:55
                                                  W takim razie polowa majatku nalezaca do meza zostanie podzielona pomiedzy
                                                  wszystkie jego dzieci w razie jego smierci, plus mala dzialka dla Ciebie.
                                                  Zycze Ci powodzenia w dogadywaniu sie z dziecmi kochanki. Na pewno beda chcialy
                                                  isc we wszystkim na reke, a Twoje dzieci beda Cie czule wspominac jak beda
                                                  przeklinac stan prawny nieruchomosci.

                                                  Nic nie rob, ale nie miej do nikogo potem prentensji, ze jestes w g... sytuacji
                                                  prawnej. Mozesz unosic sie honorem, duma i czym chcesz, ale nie wplywnie to na
                                                  sytuacje prawna nieruchomosci. Kochanka ucieszy sie, ze jej dzieci beda mialy
                                                  ekstra spadek po ojcu, z Twojego dorobku rowniez.
                                                  • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 17:03
                                                    Już dobrze, zrozumiałam. Muszę porozmawiać z dziećmi.
                                                    Nie mam do nikogo pretensji.
                                • ef.endir Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:07
                                  alaa53 napisała:
                                  Rozumiem, że powinnam sama zażądać podziału majątku. Ale nie zrobię tego. Szukam
                                  > innych rozwiązań, by móc przekazać wszystko dzieciom i wnukom.

                                  No to jestem ciekaw w jaki sposób przekażesz swoim dzieciom i wnukom tą część
                                  Waszego majątku, która nie należy do Ciebie tylko do Twojego męża.
                                  • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:30
                                    Nie wiem, i dlatego poprosiłam was o radę, żeby się dowiedzieć, czy istnieje
                                    taka możliwość.
                                    • zmeczona100 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:19
                                      Nie, nie istnieje. Istnieje część mężowska, z którą on może zrobic, co
                                      zechce, a po jego smierci podziałem zajmie się sąd- wtedy podzieli na
                                      wszystkich jego spadkobierców, chyba, że któryś spadku nie przyjmie.
                                      Ala, prawo nam sie nie musi podobać, ale obowiązuje.
                                  • only.elvie Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:32
                                    ef.endir napisał:
                                    > No to jestem ciekaw w jaki sposób przekażesz swoim dzieciom i wnukom tą część
                                    > Waszego majątku, która nie należy do Ciebie tylko do Twojego męża.

                                    No właśnie ja zrozumiałam, że autorka wątku chce tak to załatwić, żeby majątek przypadł jej dzieciom a nie dzieciom ze związku z kochanką.

                                    Dla mnie sprawa wygląda tak (i niech mnie ktoś poprawi jeżeli się mylę):
                                    1. do momentu ustalenia rozdzielności dorobek małżeński jest wspólny
                                    2. od momentu ustalenia rozdzielności każde pracuje na swoje konto przy czym:
                                    a) poprzednio zgromadzony majątek pozostaje niepodzielony, w przypadku w gdy mieliście wspólnotę każde ma prawo do 50%
                                    b) część przypadająca na Twojego męża jest (w przypadku śmierci) dzielona na wszystkie dzieci* - Twoja część - tylko na Twoje
                                    3. Kredyt maż zaciągną na swoje konto - jednak odpowiada za niego całym swoim majątkiem czyli też tymi 50% niepodzielonego majątku


                                    * i na Ciebie bo wciąż jesteście małżeństwem. Z tego co kojarzę z jego części 50% pójdzie dla Ciebie a pozostałe 50% na wszystkie dzieci
                                    • ani_chybi Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:52
                                      pkt 3
                                      W przypadku trudnosci w splacie kredytu dlug nie moze byc egzekwowany z
                                      majątku wspolnego jesli zona nie wyrazila nań zgody swoim podpisem.
                                      Mowimy oczywiscie o majątku zgromadzonym przed podpisaniem
                                      rozdzielnosci.Po smierci zony i podziale spadkowym (miedzy meza i
                                      dzieci)cześc męza staje sie jego majątkiem osobistym i wtedy egzekucja
                                      jest mozliwa.
                                      Mam nadziejesmile
                                  • roz.maryn Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 13:52
                                    Ja pier...ole (przepraszam)-kobieto!
                                    Jakiej Ty w końcu rady oczekujesz? Dziewczyny napisały Ci krótko,
                                    zwięźle i fachowo co mozna i trzeba zrobić, i jakie skutki prawne to
                                    za sobą pociąga. Nie wniesiesz o rozwód, nie wniesiesz o podział
                                    majątku, nie wniesiesz o alimenty to oczekuj sobie w spokoju aż coś
                                    w koncu pierd...olnie i wtedy wrócisz do postów dziewczyn i
                                    pomyślisz: "Boże...czemu ja ich nie posłuchałam"
                                    Tyle.
                                    • zuzanna47 Re: rozma.ryn 09.08.10, 13:59
                                      Dobrze to ująłeśsmile
                                    • ani_chybi Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:04
                                      Wydaje sie ze swoją bierną postawą w tym względzie narazasz dzieci na
                                      ewntualną utratę mieszkania czy domu po was.
                                      Moj znajomy będać wspolkredytobiorcą przepisal swoją czesc domu na
                                      dziecko z pierwszego malzenstwa.
                                      Zasięgnij opinii prawnika i jesli to jednak mozliwe sprobuj naklonic
                                      meza by notarialnie przepisal swoją czesc tobie lub dzieciom.
                                      • only.elvie Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:09
                                        ani_chybi napisała:
                                        > Zasięgnij opinii prawnika i jesli to jednak mozliwe sprobuj naklonic
                                        > meza by notarialnie przepisal swoją czesc tobie lub dzieciom.

                                        Tylko w sumie dlaczego dzieci z kochanką mają być gorsze i nie dostać nic od ojca?
                                        • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:17
                                          Dlaczego nic? Mają dom obciążony kredytem i mogą go wspólnie spłacać.
                                          Dlaczego ja, czy moje dzieci mamy spłacać ich dom z naszego dotychczasowego majątku?
                                          • fragile66 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:23
                                            alaa53 napisała:

                                            > Dlaczego ja, czy moje dzieci mamy spłacać ich dom z naszego
                                            dotychczasowego maj
                                            > ątku?

                                            Bo twój mąż jest w jednej osobie współwłaścicielem waszego majątku
                                            oraz współkredytobiorcą wspólnie z twoją następczynią.

                                            Dopóki tej więzi nie rozdzielisz, zawsze będzie można kompensować
                                            braki w jednej części aktywami w drugiej.
                                          • inez_ka7 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:27
                                            Ręce opadają...
                                          • only.elvie Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:27
                                            alaa53 napisała:
                                            > Dlaczego nic? Mają dom obciążony kredytem i mogą go wspólnie spłacać.
                                            > Dlaczego ja, czy moje dzieci mamy spłacać ich dom z naszego dotychczasowego maj
                                            > ątku?

                                            Ale mi nie chodzi o spłacanie. Twój mąż jest współwłaścicielem waszego majątku,
                                            który powinien podzielić na WSZYSTKIE swoje dzieci (przynajmniej tak mi się
                                            wydaje sprawiedliwie).
                                            • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:34
                                              Wiem, że poczucie sprawiedliwości zależy od wielu rzeczy. Jednym wydaje się, że
                                              im się należy tylko dlatego, że są, natomiast ci co na to latami pracowali, w
                                              zdrowiu i chorobie, w codziennym życiu, muszą walczyć o swoje. To jest
                                              sprawiedliwość.
                                              • only.elvie Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:37
                                                alaa53 napisała:
                                                > Wiem, że poczucie sprawiedliwości zależy od wielu rzeczy. Jednym wydaje się, że
                                                > im się należy tylko dlatego, że są, natomiast ci co na to latami pracowali, w
                                                > zdrowiu i chorobie, w codziennym życiu, muszą walczyć o swoje. To jest
                                                > sprawiedliwość.

                                                Czyli na wspólny majątek pracowałaś Ty i Twoje dzieci?
                                                • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 14:43
                                                  Dokładnie tak. Ja, moje dzieci i mój mąż a ich ojciec. Nie było między nami
                                                  umowy sponsorowania osób trzecich. Jeżeli mieliśmy ochotę wesprzeć kogoś
                                                  charytatywnie, to to robiliśmy. W tym przypadku nikt i nic ze mną i z naszymi
                                                  dziećmi nie ustalał.
                                                  • only.elvie Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 15:00
                                                    alaa53 napisała:
                                                    > Dokładnie tak. Ja, moje dzieci i mój mąż a ich ojciec. Nie było między nami
                                                    > umowy sponsorowania osób trzecich.

                                                    No wybacz ale jego dzieci nie są osobami trzecimi! Przynajmniej nie dla niego.
                                                  • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 15:29
                                                    Może ich utrzymywać jeśli go na to stać. Ja nie wtrącam się w ich relacje, a
                                                    dzieci jako takie, nie są niczemu winne. Tylko jak się bierze za matkę swoich
                                                    dzieci panienkę w wieku własnej córki, to trzeba umieć liczyć siły na zamiary,
                                                    nie na odwrót.
                                        • ani_chybi Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 15:33
                                          Dzieci z kochanką nie będą gorsze,dostaną mieszkanie po matce ktora
                                          jest jego wlascicielką,a ktore de facto spłaca ojciec(wiec od niego)
                                          • notting_hill Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 16:07
                                            Ale jest też i odwrotna strona tego medalu- Wasze dzieci są w takim
                                            samym stopniu spadkobiercami swojego ojca w "tamtym" majątku...

                                            Kiedy myślę ile komplikacji i zawirowań wprowadza teraźniejszy styl
                                            życia w sprawach majątkowych, nawet rozumiem dlaczego kiedyś małżeństwa
                                            były prawnie nierozerwalne (no, prawie). Jak nie ma co dzielić, to jest
                                            ok, ale jak jest to już zaczyna być trochę pod górkę.
                                            • tricolour Tam mogą być długi... 09.08.10, 16:15
                                              ... w tamtym majątku można zrobić długi, można nawet je wręcz zrobić tak,
                                              by młodsza następczyni długów nie miała (bo przecież to prawnie obca
                                              osoba) a potem spłacić te długi z majątku z żoną.

                                              Żaden z tym problem, bo facet ma dwie kieszenie i może swobodnie
                                              przekładać z jednej do drugiej.
                                            • alaa53 Re: Proszę o pomoc 09.08.10, 16:29
                                              Tak, wiem, tylko że w tamtym majątku są same kredyty, które przewyższają wartość
                                              tego majątku.
                                              • tricolour Nie do końca masz rację... 09.08.10, 16:33
                                                ... bo w tamtym związku nie tylko są kredyty. Jest jeszcze "substancja"
                                                nabyta za pieniądze z tych kredytów.

                                                I ta substancja w żadnym stopniu nie jest Twoja, natomiast zobowiązaniami
                                                kredytowymi można obciążyć z łatwością połowę Twojego majątku wspólnego z
                                                mężem. Słowo daję, że nic nie trzeba robić (jak Ty teraz) a połowa majątku
                                                wręcz sama się obciąży.
                                                • alaa53 Re: Nie do końca masz rację... 09.08.10, 16:36
                                                  Jaka substancja i co masz na myśli?. Wydaje mi się, że zbyt dużo cynizmu jest w
                                                  tym, co mówisz.
                                                  • tricolour Nie wiem co kupili na kredyt... 09.08.10, 16:43
                                                    .. może mieszkanie, może także samochody, plazmy, złoto itp - przecież
                                                    piszesz o kilku kredytach. Więc oni w kolumnie "Ma" mają te rzeczy, co są
                                                    na kredyt, a w kolumnie "Winien" mają połowę tego, co Ty masz.
                                                  • alaa53 Re: Nie wiem co kupili na kredyt... 09.08.10, 16:50
                                                    Ale ja wiem, co kupili. Najpierw był samochód, a potem dom.
                                                    Ich aktualna kolumna "winien" jest o niebo wyższa, niż ich kolumna "ma".
                                                    Należąca do niego połowa naszego majątku, nie pokryje tych ich dwóch kredytów.
                                                  • tricolour To i tak luksusowa sytuacja... 09.08.10, 17:03
                                                    ... bo wychodzi, że konkubina ma te rzeczy na kredyt za połowe ceny. Drugą
                                                    połowe dopłacasz Ty. W zasadzie dopłaca teraz mąż, ale faktem jest, że
                                                    korzystasz z całego domu więc jeśli dojdzie do jakichś kłopotów, to Tobie
                                                    zmniejszy się o połowę "przestrzeń życiowa" i konkubina sobie skompensuje.

                                                    Na zakończenie: jeśli nie chcesz nic robić, a honor ważniejszy od dzieci i
                                                    Ciebie, to bądź już dziś pogodzona z konsekwencjami własnych zaniedbań.
    • tricolour A ja faceta rozumiem... 09.08.10, 16:00
      ... jemu bardzo sie opłaca taki stan, w którym Ty jestes nadal żoną i
      współwłaścicielem majątku, współwłaścicielem który niczego nie chce.

      Można by rzec - przepraszam za dosadnośc - jesteś darmowym opiekunem tego
      majątku, administratorem, konserwatorem i cieciem chroniącym przed innymi.
      Na dodatek przeprowadzasz stosowne remonty, które utrzymują majątek w
      dobrej kondycji lub nawet podnosza wartość tego majątku. Mówiąc inaczej: z
      każdej wydanej przez Ciebie złotówki 50groszy jest Twojego męża, a z
      każdej poświęconej godziny pan mąż wyskrobał sobie 30 minut wolnego.

      Rozumiesz dlaczego mąż nie ma zamiaru niczego dzielić? Bo mu się - na
      razie - nie opłaca. Gdy mu się zacznie opłacać, to znów bedzie na wygranej
      pozycji, bo znów on będzie miał inicjatywe i plan.
      • kowalka33 Re: A ja faceta rozumiem... 09.08.10, 16:18
        tricolour z ust a raczej z klawiatury mi to wyjąłeś. dokładnie tak jest. facet
        jest spryciula , po co rozwód jak ma gospodarza na majatku, młoda zonka go
        kopnie to wróci na stare lata żebys mu herbatki robiła. Gdy dopadna go kłopoty
        zaraz zażąda spłaty z majatku w stanie wyjatkowym orzeknie że mozesz pójśc do
        dzieci. Swoją drogą dziwne te baby jedna zyje z dziadkiem i ma dwoje dzieci i
        na rozwód go nie naciska a druga unosi się honorem....trzeba było to załatwić
        jak odszedł , wtedy byłby dużo skłonniejszy na podziały a tak ma w końcu dwoje
        małych dzieci i naiwnością jest sądzić że wam coś odda ot tak
        • tricolour Młodszej następczyni też to odpowiada... 09.08.10, 16:25
          ... i to bardzo, bo brak jakichkolwiek zobowiązań prawnych ze starszym
          partnerem, co wziął kredyt, jest wyjątkowo korzystne: starszy partner
          przyniósł pieniądze, ale nikt nie ma prawa o nie się upomnieć.

          smile
          • notting_hill Re: Młodszej następczyni też to odpowiada... 09.08.10, 16:44
            A jednak... mają prawo upomnieć się jego dzieci z pierwszego
            małżeństwa. Oraz ta żona, z którą wprawdzie ma rozdzielność, ale
            poprzez brak rozwodu to ona po nim dziedziczy, a nie pani konkubina...
            No, chyba że ten dom jest na nią, a on tylko spłaca kredyt.
            • tricolour No właśnie, to jest możliwe... 09.08.10, 16:48
              ... że dom konkubiny.

              I ta liczba niewiadomych powinna zmobilizować Alę do działania. Przecież
              nie bedzie martwiła się przez najbliżesz 30 lat tym, czy obca ma baba ma
              taki czy siaki akt własności.
            • alaa53 Re: Młodszej następczyni też to odpowiada... 09.08.10, 16:53
              Dom jest na nią, ona jest zapisana jako właściciel w KW.
      • alaa53 Re: A ja faceta rozumiem... 09.08.10, 16:34
        Żeby było śmieszniej, dla Ciebie i innych, przyjeżdża tu cały czas od pięciu
        lat, naprawia, remontuje, kosi, zbiera owoce, sieje trawę, przygotowuje opał.
        Przyjeżdża raz na tydzień, czasami raz na miesiąc, zależy od pogody i pory roku.
        Masz pomysł, jak wytłumaczyć takie zachowanie?
        • tricolour Pewnie lubi przyjeżdzać... 09.08.10, 16:40
          ... pewnie kocha to miejsce i dlatego dba o nie. To przecież literalnie
          nie musi być tak, że Twój mąz działać będzie na Twoją szkodę. Może nikt
          nie działać na Twoją szkodę, ale może byc też i tak, że po część męża
          sięgnie kiedyś bez pardonu młodsza następczyni.

          Będzie miała taką możliwośc także i przez Twoją bierność w uregulowaniu
          własnych spraw.
          • alaa53 Re: Pewnie lubi przyjeżdzać... 09.08.10, 16:59
            Czyli mam wnioskować z tego, że on sam nigdy nie założy sprawy o podział
            majątku, bo z jakichś, niezrozumiałych względów, to mu się opłaca? Nie tyle
            jemu, ile jej?
            • tricolour Skąd ja mam to wiedzieć? 09.08.10, 17:11
              Nie znam przyszlości ani tego czym sie kieruje Twój mąż czy konkubina.

              Fakty jednak są takie, że jeśli mieszkanie jest tylko konkubiny, a mąż
              spłaca kredyt, to w momencie gdy przestanie on spłacać ten kredyt
              (choroba, utrata pracy, śmierć) zaczniesz płacić Ty z połowy majątku,
              którym teraz zarządzasz. I żeby było jasne: NIC z tym nie jesteś w stanie
              zrobić dopóki nie podzielisz majątku.

              Rozumiem też, że nie chcesz dzielić majątku, bo oznacza to wyprowadzkę i
              znalezienie sobie nowego miejsca, co może być trudne. Może nawet ten fakt
              jest najistotniejszy (masz dach nad głową) w Twojej bierności.
              • alaa53 Re: Skąd ja mam to wiedzieć? 09.08.10, 17:43
                Właśnie to mnie interesuje. Dlaczego i czy na pewno ja będę musiała spłacać kredyt, skoro ona jest właścicielką nieruchomości? Jeśli z jakichś powodów on zaprzestanie spłacać, to z tego co zrozumiałam, bank najpierw zwróci się do niej, a nie do mnie. Dopiero jak ona nie będzie w stanie spłacać, wtedy dopiero pozostaje ja z naszym wspólnym majątkiem?
                Nie, moja awersja do podziału majątku nie wynika z lęku, że nie miałabym gdzie mieszkać. Pisałam już o tym. Mieszkałam tu, mieszkam i nie pakowałam się na siłę w jakieś dziwne sytuacje. Dla mnie, nic się nie zmieniło, zrozum. To on wywrócił do góry nogami całe nasze dotychczasowe życie. O dach nad głową nie martwię się, bardziej mnie martwi fakt, że tak można sobie przyjść, wszystko rozwalić i nie zastanawiać się nad skutkami tego, co się uczyniło.
                • tricolour Nie jest ważne... 09.08.10, 17:52
                  ... kto jest właścicielem nieruchomości tylko na kim ciąży zobowiązanie
                  kredytowe.

                  Jeżeli obowiązkiem kredytowym obciążony jest Twój mąż, to od odpowiada
                  swoim majątkiem za to zobowiązanie. Może być tak (to prawdopodobne), że
                  także konkubina jest obciążona czyli np. wzięli kredyt we dwójkę. Nie
                  zmienia to jednak faktu, że Twój byt jest zagrozony.

                  Ty zaś ciągle kombinujesz jak nic nie robić, a mieć efekt... Piszesz
                  nawet "bardziej mnie martwi fakt, że tak można sobie przyjść, wszystko
                  rozwalić i nie zastanawiać się nad skutkami tego, co się uczyniło" a nie
                  martwi Ciebie fakt, że można siedzieć nic nie robić i nie zastanawiać się
                  nad skutkami tego lekceważenia. A to to samo.
                  • alaa53 Re: Nie jest ważne... 09.08.10, 18:13
                    Tak dokładnie jest, oni razem wzięli ten kredyt. Tylko że ona jest właścicielem
                    i kredytobiorcą, a on współkredytobiorcą.
                    Nic nie kombinuję i na tym polega mój problem. Nie umiem. Ale też, nie możesz mi
                    zarzucić, że nie robię nic. Próbuję, jak widzisz, dlatego tu napisałam.
                    • wielbicielnaruto masz 2 sytuacje - egzekucji za życia i po śmierci. 09.08.10, 19:12
                      Za życia wchodzi nowelizacja KRO czyli z majątku wspólnego nie można
                      zaspokajać dłużnika, chyba że sama podżyrowałaś kredyt. KRO wymienia
                      dokładnie co może podlegać egzekucji z majątku wspólnego -
                      wynagrodzenie za pracę małżonka, dochody z praw autorskich itp.
                      pierdoły.
                      No a kiedy klient kojfnie sytuacja sie zmienia bo:
                      z jego połowy majątku dziedziczą dzieci Twoje i Jego czyli na oko 75
                      procent mieszkania Wam zostanie, a resztę musicie spłacić, chyba że
                      w testamencie np. zapisze wszystko swojej nowej wybrance. Teraz to
                      możliwe. Dług - dziedziczycie. Najlepiej od razu przyjać spadek z
                      ograniczeniem odpowiedzialności, czyli w najgorszym przypadku
                      spłacicie bankowi. Zaprzeczenie spadku też nie jest głupie - no bo
                      jak sprzedać 1/4 mieszkania??Przynajmniej będzie to problem banku a
                      nie Wasz.
                      • alaa53 Re: masz 2 sytuacje - egzekucji za życia i po śmi 09.08.10, 21:35
                        Co to znaczy, przyjąć spadek z ograniczeniem odpowiedzialności?
                        Inna sprawa, z tego co powiedziałeś wynika, że równie dobrze może przepisać
                        swoja część naszego majątku naszym dzieciom, jak i tamtym dzieciom lub ich matce?
    • tricolour Aaaa... i jeszcze jedna rzecz... 09.08.10, 16:12
      ... z mężem to Ty sie może jeszcze dogadasz, bo on pamięta, że byłaś żoną
      i jesteś matką Waszych dzieci.

      Ale - najprawdopodobniej - nie dogadasz się ze swoją następczynią, która
      będzie w Tobie widziała konkurenta do JEJ kilkuset tysięcy. Dlatego
      niepotrzebnie unosisz się "zasadami" i nie wnosisz o podział majątku
      wspólnego choć wyraźnie wyczuwasz, że mogą być kłopoty. Lekceważysz
      zagrożenie i nie robisz nic, by mu zapobiec tym samym komplikując los swój
      i dzieci.
      • alaa53 Re: Aaaa... i jeszcze jedna rzecz... 09.08.10, 21:39
        Tu nie chodzi o honor, tylko o zasady.
        Z tamtą panią nie mam zamiaru rozmawiać i dogadywać się, bo nie widzę powodu,
        abym miała cokolwiek z nią ustalać, co jej nie dotyczy.
    • kasiamasia Pamietaj tylko o jednym 09.08.10, 20:21
      alaa53
      Pamietaj tylko o jednym, ze w sytuacji jezeli ty "zejdziesz" z tego
      swiata przed nim (wypadek, atak serca)
      to wasz wspolny majatek bedzie dzielil sie nastepujaco:
      Jego 50% (ze wspolnoty)
      a twoje 50%; dziedziczone pomiedzy twojego meza i wasze dzieci.
      Nie pamietam jakie sa to ulamiki:
      zalozmy ze Mezowi nalezy sie polowa a druga polowa rowno pomiedzy
      dziecmi.
      Twoje dzieci beda mialy 25% waszej wspolnej wlasnosci a on 75%.
      I tak po twoim zejsciu on bedzie mial 75% waszej wspolnej wlasnosci
      (pozniej do dziedziczenia pomiedzy twoje dzieci, jego dzieci i moze
      jego przyszla zone)
      Czy w dalszym ciagu nie chcesz uregulowac spraw majatkowych??
      • alaa53 Re: Pamietaj tylko o jednym 09.08.10, 21:45
        Chcę uregulować, jak najbardziej, ale nie będę na stare lata biegała po sądach i
        robiła z siebie idiotki walcząc o coś, co mnie i moim dzieciom należy się z
        definicji. Wystarczy, że on zrobił z siebie pajaca.
        • vero_nique Re: Pamietaj tylko o jednym 09.08.10, 23:30
          moze tez byc tak iz Twoj maz zapisze swoja czesc w testamencie np. nowej pani.
          • only.elvie Re: Pamietaj tylko o jednym 10.08.10, 10:31
            vero_nique napisała:
            > moze tez byc tak iz Twoj maz zapisze swoja czesc w testamencie np. nowej pani.

            Ba - jak ktoś już tu przeliczył - jeżeli autorka wątku umrze pierwsza to może nowej pani zapisać 75% ich wspólnego majątku!

            Alu - jeżeli bardzo zależy nam na dobru dzieci czasem trzeba schować dumę do kieszeni i podjąć odpowiednie kroki.
        • inez_ka7 Re: Pamietaj tylko o jednym 10.08.10, 08:53
          Im szybciej zrozumiesz, że połowa tego, czym teraz rozporządzasz nie należy do
          ciebie z definicji, tym większą masz szansę na pozytywne (dla siebie i dzieci)
          rozwiązanie swoich spraw.
          Nie ma się co obrażać na męża i okoliczności. Po prostu takie jest prawo w
          Polsce i tyle...
          • samumer Re: Pamietaj tylko o jednym 13.08.10, 22:25
            Ok, bądź sobie honorowa i dalej w nic nie wnikaj i odsuwaj od siebie myśli, że
            mogłabyś cokolwiek zrozumieć z treści przepisów prawnych , o których tu prawie
            wszyscy ci piszą. Do zobaczenia w programie Pani Jaworowicz - będziesz płakać
            przed całą Polską - co zrobic - mój mąż zabrał połowę najątku dla swej kochanki
            a ja taka biedna.... Za głupotę się płąci, wybacz ale to jest tylko i wyłacznie
            głupota z twojej strony, że nic z tym przez 5 lat nie zrobiłaś - tzn, rozwód z
            jego winy i podział majątku.
        • jeszczezona Re: Pamietaj tylko o jednym 10.08.10, 10:07
          Czytam ten wątek od wczoraj i moim zdaniem w ogóle nie chodzi Ci o radę w
          sprawie uregulowania Twojej sytuacji majątkowej. Otrzymałaś wiele mądrych rad z
          których nie chcesz skorzystać. Sprawy majątkowe dotyczące nieruchomości i
          gruntów można uregulować tylko aktem notarialnym. Nikt z Forumowiczów tego za
          Ciebie i Twojego męża nie załatwi. Wydaje mi się, że raczej chciałaś podzielić
          się z nami tym jak czujesz się skrzywdzona i zraniona przez męża, który Cię
          zdradził. Pozdrawiam
    • melani73 Re: Proszę o pomoc 13.08.10, 22:31
      Jak to "dlaczego " wam to zrobił??
      a niby co zrobił??
      pprzeciez macie rozdzielnośc majatkowa??
      tak więc od dnia podpisania rozdzielnoście nie odpowiadacie wspólnie za długi i nabyty majątek..
      więc o co chodzi?
      • samumer Re: Proszę o pomoc 13.08.10, 22:43
        melani73 napisała:

        > Jak to "dlaczego " wam to zrobił??
        > a niby co zrobił??
        > pprzeciez macie rozdzielnośc majatkowa??
        > tak więc od dnia podpisania rozdzielnoście nie odpowiadacie wspólnie za długi i
        > nabyty majątek..
        > więc o co chodzi?
        >

        Ale majątek nabyty w trakcie trwania małżeństwa do trzech lat przed zawarciem
        rozdzielnosci majatkowej jest nadal wspolny i do podziału.
        • melani73 Re: Proszę o pomoc 13.08.10, 22:48
          le oni najpierw podpisali rozdzielnośc, a później mąż wziął kredyt na mieszkanie.
          tak więc sam odpowiada za to.
          • samumer Re: Proszę o pomoc 13.08.10, 22:57
            melani73 napisała:

            > le oni najpierw podpisali rozdzielnośc, a później mąż wziął kredyt na mieszkani
            > e.
            > tak więc sam odpowiada za to.

            rozdzielnosc majatkowa działa do 3 lat wstecz, Chyba domu dorobili sie wczesniej?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka