bosmanka110
13.08.10, 14:02
Jaki sens ma życie gdy wracasz do domu i nikt na ciebie nie czeka z dobrym słowem,czy choćby z uśmiechem na twarzy a wszystko za co się weźmiesz to totalna beznadzieja. Świat szary choć słońce i pogoda zachęca do życia. Wstajesz rano i myślisz jaki będzie beznadziejny tym razem kolejny dzień. Nie chce mi się żyć, wciąż w głowie mam głupie myśli. Inni chcą żyć nawet już nie dla kogoś tylko dla siebie a JA! Głupia, beznadziejna, słaba i zakompleksiona osoba, która kiedyś umiała walczyć o siebie, chcieć zmieniać świat. Wszystko się zmieniło bo gdy osoba najbliższa podcina Ci skrzydła pozostaje tylko bolesny upadek z dużej wysokości swojej beznadziejności.Kochać za wszystko, być przy Nim zawsze i odejść w zapomnienie tak nagle. Żyć pod jednym dachem z osobą Ci najbliższą ale nie móc powiedzieć prawdy o uczuciach, potrzebach, zmartwieniach czy skrytych pragnieniach. Nie wyjeżdżajcie mi tylko z stwierdzeniami" Idź do dobrego psychologa- bo chodzę, Idź do psychiatry - bo chodzę ale to mi nie pomaga. Kiedy przychodzi taki dzień jak dziś dociera do mnie że jestem sama. Psycholog nie ma dla dla mnie czasu, a psychiatra każe brać więcej i więcej leków. Ja chcę się obudzić z tego koszmaru, chcę otworzyć oczy rano i powiedzieć do męża że miałam straszny sen. Chcę odzyskać swoje życie, jego sens. Przecież to nie zbrodnia, POMÓŻCIE PROSZĘ BO ZWARIUJE SAMA ZE SOBĄ!!!!