Dodaj do ulubionych

rozwód - technicznie

17.08.10, 19:10
Zwracam się do bardziej doświadczonych po rady - będę wdzięczna za każda
informacjęsmile
moja sytuacja:
małżeństwo zawarte w 2003 roku, dziecko urodziło się w 2008 r, mąż wyprowadził
się z domu w 2009 roku. Od jego wyprowadzki mija już ponad rok. Generalnie
decyzja o rozwodzie podjęta dawno, rozwód za porozumieniem stron. I teraz mam
pytanie jak to technicznie przeprowadzić - to znaczy mam pewną wizję ale nie
wiem na ile ona się może sprawdzić w rzeczywistości. Pierwsza cześć to rozwód
sam w sobie i majątek. Jak wspomniałam rozwód bez orzekania o winie. Co do
majątku - dogadaliśmy się , że to co jest zostaje moje. Samochód, wyposażenie
mieszkania itd. Jednak samo mieszkanie kupione było jeszcze przed ślubem na
współwłasność. Ponieważ zgodziliśmy się co do tego, że ja w tym mieszkaniu
zostaję, rozumiem, że trzeba je u notariusza przepisać. ALE: warunkiem na
jakim zostaję w mieszkaniu i nie muszę spłacać eksowi jego połowy jest swego
rodzaju wymiana - on przepisuje na mnie swoją połowę w zamian za to nie
płaci alimentów na dziecko. Podkreślam, że co do tego się dogadaliśmy,
generalnie jesteśmy w dobrych stosunkach. No bo przy jego zarobkach wyszło na
to, że to co On płaciłby na dziecko ja i tak oddawałabym mu jako spłatę jego
części za mieszkanie. Czy sąd w ogóle zgodzi się na coś takiego?
Czy w przypadku kiedy jest Dziecko to są 2 sprawy rozwodowe? Jedna "rozwodowa"
i majątkowa a druga o dziecko?
Czy lepiej i taniej jest abyśmy przeprowadzili jeszcze jak jesteśmy
małżeństwem podział majątku u notariusza i z gotowcem poszli do sadu? o
kosztach u notariusza już wiem ale nie wiem jak to wygląda w sądzie.
Będę wielce zobowiązana za jakieś informacje i podpowiedzi smile
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 21:16
      No nie wiem, czy tak się Wam uda praktycznie.
      Alimenty na dziecko muszą być orzeczone.
      Jeżeli przygotujecie ugodę podziału majątku-to sąd przy rozwodzie ją
      zatwierdzi-to jest najtańsze wyjście.
      Ile razy do sądu pójdziecie - nie wiem, ale sprawa zakładasz jedną sprawę
      rozwodową, a sąd zobowiązany jest zadbać przy okazji o sprawy dziecka. (i na
      ewentualny zgodny wniosek zatwierdzić ustalony podział majątku).
    • tricolour Nie ma takiej możliwości ... 17.08.10, 21:21
      ... by sąd nie orzekał o alimentach. One muszą byc zasądzone i to są
      pieniądze DZIECKA.

      Poza tym to niemoralne odebrać dziecku alimenty, a sobie dodać majątku.
      • mama_gnoma Re: Nie ma takiej możliwości ... 17.08.10, 21:25
        no bynajmniej nie jest naszym zamierzeniem pozbawiać dziecka majatku - część
        mieszkania może być przepisana na dziecko - nie o to chodzi , że chcę okraść
        własne dziecko...
        po prostu chcieliśmy to w pewien sposób technicznie uprościć, może z kontekstu w
        jakim to napisałam źle zabrzmiało. Przecież dziecko i tak jest utrzymywane z
        naszych/moich pieniędzy więc suma sumarum to co mąz by mi dał na dziecko i tak
        na nie zostanie wydane a zarazem z tych samych wspólnych pieniędzy którymi będę
        co miesiąc gospodarować musiałabym spłacać go za cześc mieszkania
        • tricolour Ja to rozumiem... 17.08.10, 22:11
          ... tylko takie kompensowanie spłaty mieszkania alimentami przez całe
          dziesięciolecia, to rzecz wielce niewygodna dla dziecka.

          Jesli potrzeby dziecka wzrosną (a wzrosną na pewno: szkoła, hobby,
          studia), to dziecko i tak nie dostanie grosza od ojca tylko ojcu szybciej
          będzie sie "spłacał" majątek, a Tobie szybciej przenosiła własność - toż
          to chore jakieś.
          • mama_gnoma Re: Ja to rozumiem... 17.08.10, 22:20
            ale z drugiej strony jeśli ustalimy teraz jakąs kwotę alimentów na podstawie
            obecnych warunków finansowych to za każdym razem jak dziecku będa wzrastać
            potrzeby mam występować o podwyższenie almientów? no chyba nie. ok , może to
            brzmi jakoś dziwnie to co chcielismy uzyskać i może rzeczywiście lepiej zrobić
            tak jak napisała zmęczona.
            Poza tym sam fakt, że ojciec ma zasądzone alimenty wcale nie oznacza, że bedzie
            je płacił i dziecko będzie z nich korzystać - ale to tylko taka uwaga techniczna.
            Przeciez wiadomo, że chcę dla swojego dziecka jak najlepiej i sprawę, że jego
            utrzymanie będzie rosło ale to już mój problem ( no ojca oczywiście też ale
            głównie jednak mój) żeby mu zapewnić godne warunki. Po prostu jesli miałabym
            spłacać męza to musiałabym wziąć kredyt. On jest w takiej sytuacji, że żeby
            płacić alimety to też musiałby brać kredyt. chcieliśmy tego uniknąć, bo gdybym
            to ja na przykład wzięła kredyt to gdybby coś mi się stało to poniekąd
            przechodzi to na dziecko - no oczywiście w sensie na przykład zadłuzonego
            mieszkania pod które kredyt bym wzięła.
          • zmeczona100 Re: Ja to rozumiem... 17.08.10, 22:21
            Alimenty 600 PLN miesięcznie vs miesięczna spłata mieszkania w wysokości
            600 PLN

            A jeśli potrzeby wzrosną, to wzrosnie równiez udział matki (gdyby alimenty
            były na dziecko płacone), więc na jedno- finansowo wychodzi. Jeśli
            szybciej zostanie przeniesiona własność mieszkania, to przecież matka
            będzie dysponowała większa ilościa gotówki- co przeniesie się na poziom
            jego zycia wink
            • tricolour Czyj poziom życie się podniesie... 17.08.10, 22:25
              ... po spłacie?

              600zł miesięcznie to tylko 7200 rocznie. Sto tysięcy będzie spłacane przez
              14 lat, a dwieście... do zakończenia alimentacji.
              • zmeczona100 Re: Czyj poziom życie się podniesie... 17.08.10, 22:32
                Tej samej osoby, która brałaby i spłacała kredyt na to mieszkanie w
                wysokości odpowiadającej alimentom.
                Jeśli matka miałaby spłacać kredyt, a ojciec miałby przelewać alimenty, to
                automatycznie dochody matki będą niższe, a więc mniej będzie mogła wydac
                na dziecko. To taka sama sytuacja, jak brak alimentów- mniejsza kwota na
                dziecko do dyspozycji.
                • tricolour Czy chcesz przez to powiedzieć... 17.08.10, 22:42
                  ... że ze zdania "dochody matki będą niższe, a więc mniej będzie mogła
                  wydac na dziecko" wynika zdanie: jeśli dochody ojca są mniejsze, to mniej
                  może wydac na dziecko?

                  To kolejne kuriozum, bo dotychczas wysyłano do kolejnej pracy ojca,
                  któremu zmalały dochody z jakiejkolwiek przyczyny.

                  Zaczynasz dochodzić do dobrych wniosków!
                  • mama_gnoma Re: Czy chcesz przez to powiedzieć... 17.08.10, 22:47
                    ale z drugiej strony jeśli w przyszłości mój mąż będzie zarabiał coraz więcej to
                    nie będę biegła do sądu przy każdej jego podwyżce prosząc o wyższe alimenty na
                    dziecko - to , że on będzie dostawał podwyżki nie będzie oznaczało, że koszty
                    utrzymania dziecka też będą rosły.
                  • zmeczona100 Re: Czy chcesz przez to powiedzieć... 17.08.10, 22:52
                    Wiesz co, tri? Jeśli żyli na pewnym poziomie przed rozwodem, to teraz też
                    im sie znacznie nie pogorszy- z racji wzajemnych roszczeń finansowych. A
                    jeśli uznają, że dla dziecka warto iść do dodatkowej pracy, to co w tym
                    dziwnego?
                    Tri, jeśli matka pracuje i zajmuje się dzieckiem - (prawie) wyłącznie ona,
                    bo ojciec o nim zapomina, to chyba normalne, że wtedy udział finansowy
                    strony zapominającej powinien być większy i wtedy jak mu nie starcza, to
                    niech poszuka sobie pracy. Albo będzie brał normalny udział w wychowaniu
                    dziecka.
                    • tricolour Masz racje pod jednym warunkiem... 17.08.10, 23:03
                      ... że dziecko jest małe - wtedy rzeczywiście można zwiększyć finansowy
                      udział ojca choćby na opłacenie opiekunki.

                      Jeśli matka dużego dziecka (nie wymagającego szczególnej troski) żąda
                      zwiększenia alimentów ze względu na jej większy udział wychowawczy, to
                      oznacza, że matką chce, by dziecku zapłacono za jej większa pracę. W
                      związku z tym, że budżety dziacka i matki sa wspólne i tworza jeden
                      budżet - budżet matki - wynika, że matka chce by ojciec zapłacił jej za
                      większy udział wychowawczy. Czyli zwiększone alimenty nie idą do rąk
                      dziecka tylko matki.
                      • zmeczona100 Re: Masz racje pod jednym warunkiem... 17.08.10, 23:09
                        big_grin
                        małe dzieci- mały kłopot, duże dzieci- duży kłopot

                        Opieka nad nastolatkiem nie wymaga całodobowego czuwania, za to wymaga
                        innej opieki- choćby w kontekście towarzystwa dzieciaka, kontaktów ze
                        szkołą.
                        No i takiego nie zostawisz samego na całą dobę, aby np. wyjechać w celach
                        biznesowych choćby na 2 dni. A nocne opiekunki biorą o wiele więcej, niż
                        stawka dzienna.
                        A jak jakiemus ojcu to nie odpowiada, to przecież zawsze może wystąpić do
                        sądu o przyznanie opieki jemu wink
                        • tricolour Z tym się zgadzam... 17.08.10, 23:13
                          ... niech występują o opieke nad dziećmi i niech pozywaja exie o alimenty.

                          smile
                          • zmeczona100 Re: Z tym się zgadzam... 17.08.10, 23:17
                            Popieram smile
                            • tricolour A poparłabyś... 17.08.10, 23:23
                              ... swoje wyliczenia?

                              No, tak szczerze. Po starej znajomości z wielu zażartych dyskusji...
                              • zmeczona100 Re: A poparłabyś... 19.08.10, 20:51
                                Ale o co chodzi? Jakie wyliczenia miałabym poprzeć?
    • mama_gnoma Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 21:39
      ale dlaczego od razu tak ostro? przecież pisałam, że mieszkanie może być
      przepisane na dziecko - całe, nie ma z tym problemu. Takie rozwiąznie dla
      ścisłości zaproponował mój jeszcze mąż. Staramy się rozstać normalnie jak
      ludzie, bez kłótni i niepotrzebnych przepychanek. rozważamy różne możliwości -
      naprawdę nikt nikogo nie chce okraść, oszukać bo i tak musimy ze sobą się
      dogadywać ze względu na dziecko. Wydawało nam się to dobrym rozwiązaniem i
      szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że ktoś może to tak negatywnie odbierać
      • zmeczona100 Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 21:53
        mamo gnoma, nie przejmuj sie wypowiedziami tałczyńskiego- to jest troll
        forumowy wink
        No niestety, sąd musi zasądzić alimenty. Owszem, możecie się dogadać poza
        salą, że nie płacicie sobie nic, bo i tak byłby to rachunek na zero, ale
        chyba byłoby lepiej, gdybyście po prostu w pozwie umieścili kwotę
        alimentów i że sie na nia obydwoje zgadzacie, a we wniosku o podział
        majątku zaznaczyli, że mieszkanie spłacasz miesięcznie w okreslonej kwocie
        (takiej samej jak alimenty).
        Czasami przy takich układach, o jakich piszesz w pierwszym poście, osobie,
        na ręce której są wpłacane alimenty, sie odwidzi i np. po paru miesiącach/
        latach idzie do komornika i żąda ściągnięcia z alimentującego- i wygrywa,
        bo alimentujący nie ma żadnych dowodów na to, że tak się dogadaliście i że
        wpłacał alimenty.
        • mama_gnoma Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 22:07
          dzięki - już naprawdę się zaczęłam zastanawiać czy z nami coś jest nie tak smile
          to rozwiązanie które proponujesz wydaje się chyba rozsądne.
          Czy wystarczy wtedy, że w pozwie umieścimy kwotę jakąś umowną i sąd ją przyjmie
          czy do tego też trzeba przedstawiać wyliczenia kosztów utrzymania dziecka? cz
          zarówno sprawy majątkowe/rozwodowe i sprawy szeroko rozumiane dziecka ( czyli
          własnie alimenty, opieka..) umieszczamy w jednym pozwie i to załatwiamy razem
          czy wtedy toczą się 2 oddzielne sprawy?
          • zmeczona100 Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 22:18
            tak, wystarczy wtedy podac kwotę- jeśli oboje na nią się zgadzacie, to sąd
            nie będzie wnikał (chociaz na wszelki wypadek możesz sobie przygotować
            małe zestawienie- np. ile wydajesz miesięcznie na żywność, na odzież,
            rozrywki itp.)
            Jeśli pozew o rozwód wraz z alimentami jest zgodny, a wniosek o podział
            majątku też, to wszystko może się zakończyć na pierwszej sprawie. Ile lat
            ma dziecko?
            • mama_gnoma Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 22:22
              Dzięki.
              Synek ma rok i osiem miesięcy
              • zmeczona100 Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 22:32
                Uuuuu, to może być tak, że na jednej sprawie się nie skończy.
                • mama_gnoma Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 22:39
                  A czemu? generalnie to ogólnie chodzi o zamknięcie sprawy jak nie na jednej to
                  na kilku, trudno. Dogadalismy się już dawno co do warunków zarówno materialnych
                  jak i opieki nad dzieckiem i jakoś to dobrze funkcjonuje. Po prostu chcemy
                  załatwić formalności
                  • zmeczona100 Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 22:40
                    Sąd może zażądać opinii z RODK, a to trochę trwa. Chociaż, jeśli zgodni we
                    wszystkim jesteście, to raczej nie powinno być problemów i na jednej sprawie
                    wszystko można domknąć.
                    • mama_gnoma Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 23:04
                      a czy musimy też przedstawić jakiś grafik opieki? w tej chwili właściwie ojciec
                      ma nie ograniczony kontakt z dzieckiem - zawsze jak chce to się z nim widzi i go
                      zabiera - nie ma z tym problemu. no ale czy technicznie to trzeba jakoś w sądzie
                      opisać?
                      • zmeczona100 Re: rozwód - technicznie 17.08.10, 23:11
                        Sąd od ponad roku wymaga tzw. planu wychowawczego- wrzuc w forumową
                        wyszukiwarkę, na pewno coś w niej jest na ten temat.
        • tricolour A jak to sobie wyobrażasz, Zmęczona? 17.08.10, 22:21
          Czy chcesz teraz nagle powiedzieć, że dziecko przez całe swe pacholęctwo
          wymaga takich samych środków na utrzymanie? Nagle upada twierdzenie, że im
          większe dziecko, to tym większe nakłady?

          A gdyby dzieko zachorowało i potrzbne by były pieniądze na leczenie, to
          ojciec ma coś płacić czy mamie szybciej własności przybywa?
          • mama_gnoma Re: A jak to sobie wyobrażasz, Zmęczona? 17.08.10, 22:24
            ale jeśli sąd zasądzi teraz alimenty a dziecko nie daj boże za 3 lata zachoruje
            to chyba nie pobiegnę do sądu po podwyższenie alimentów. To czy w takiej
            sytuacji Ojciec coś będzie płacił będzie zależało od niego a nie od tego na jaką
            kwotę się teraz dogadamy.
            • zmeczona100 Re: A jak to sobie wyobrażasz, Zmęczona? 17.08.10, 22:27
              Po alimenty biegniesz zawsze wtedy, kiedy jest potrzeba, aby były wyższe, a
              ojcie się upiera, że stara kwota wystarczy. Potem już sąd nie czuwa nad tym,
              jak jest realizowany obowiązek alimentacyjny, bo matka jest zobowiązana do
              tego, aby nad tym czuwać. Jeśli się dogadacie- nie ma potrzeby biec do sądu.
          • zmeczona100 Re: A jak to sobie wyobrażasz, Zmęczona? 17.08.10, 22:25
            tricolour napisał:

            > Czy chcesz teraz nagle powiedzieć, że dziecko przez całe swe pacholęctwo
            > wymaga takich samych środków na utrzymanie? Nagle upada twierdzenie, że
            im
            > większe dziecko, to tym większe nakłady?

            A to z jakiego powodu?
            >
            > A gdyby dzieko zachorowało i potrzbne by były pieniądze na leczenie, to
            > ojciec ma coś płacić czy mamie szybciej własności przybywa?

            Tri, dziewczyna pisze, że się dogadują wink Jeśli przed rozwodem się
            dogadują, nie skaczą sobie do gardeł, to myslisz, że później na bank musi
            się to zmienić? Nie każdy ojciec uzależnia swoją miłość do dziecka od
            wysokości płaconych na niego alimentów.
            • mama_gnoma Re: A jak to sobie wyobrażasz, Zmęczona? 17.08.10, 22:27
              poza tym przecież napisałam już, że mieszkanie może być przepisane na dziecko -
              wtedy ja się nie wzbogacam jeśli tak się tego trzymamy
              • tricolour A co z Tobą po przepisaniu mieszkania? 17.08.10, 22:29
                Czy jest to realne?

                Bo wiedzisz, jak się przepisze mieszkanie dziecku, to dobrze jest sie
                wyprowadzić. Dokąd?
                • zmeczona100 Re: A co z Tobą po przepisaniu mieszkania? 17.08.10, 22:33
                  ????
                • mama_gnoma Re: A co z Tobą po przepisaniu mieszkania? 17.08.10, 22:36
                  nie rozumiem. Moje dziecko nie ma jeszcze 2 lat. czy jak teraz mieszkanie
                  przepiszę na Niego to mam się wyprowadzić??

                  To co w tej sytuacji proponujesz jako rozwiąznie? sprawy mieszkania i sprawy
                  alimentów. Gwoli ścisłości to mój mąż się wyprowadził, to on chciał rozwodu i to
                  on zaproponował taki układ o jakim, pisałam w pierwszym watku. Nie wszyscy
                  ludzie muszą sobie skakać do gardeł przy rozwodzie .
                  • tricolour Teraz nie możesz przepisać... 17.08.10, 22:39
                    ... dopiero za 16 lat. Nie wiem zatem po co o tym mówisz, że możesz
                    przepisac i zabrzmiało to tak jakbyś chciała podkreślić, że to mieszkanie
                    przypadnie kiedyś dziecku.

                    No, może przypadnie, a może nie.
                    • zmeczona100 Re: Teraz nie możesz przepisać... 17.08.10, 22:43
                      Tri, część mieszkania należąca do ojca, może być już teraz przepisana na
                      dziecko, a "zarządcą" może być ustanowiony ojciec.
                      • tricolour A tak z ciekawości zapytam... 17.08.10, 22:56
                        ... po co spłacać jakiemus facetowi mieszkanie jeśli on juz przeniósł
                        własność na dziecko?

                        • zmeczona100 Re: A tak z ciekawości zapytam... 17.08.10, 23:02
                          To wtedy nie spłaca przecież.
                          Tri, wyobraź sobie, że są jednak tacy, którzy myslą o swoim dziecku i o tym,
                          by je zabezpieczyć na przyszłość- w mieszkanie. Bo mają zakodowane, że to
                          dziecko jest ich, a nie tylko matki.
                          • tricolour To już zgłupiałem... 17.08.10, 23:07
                            ... czyli umawiają się na wzajemną kompensację, ale ojciec przepisuje
                            mieszkanie więc żona przestaje go spłacać?

                            To po co sie umawiała na kompensację?

                            Żartuję.
                    • mama_gnoma Re: Teraz nie możesz przepisać... 17.08.10, 22:43
                      piszę o tym w kontekście mojego rzekomego wzbogacania się kosztem dziecka.
                      przecież wiadomo, że moje dziecko po mnie dziedziczy tak więc moje mieszkanie
                      jest dla Niego swego rodzaju zabezpieczeniem na przyszłość. Skoro nie ma teraz
                      możliwości przepisania połowy mieszkania która należy do mojego meża na dziecko
                      no to musi być przepisane na mnie. chyba, że jest inne wyjście
                      • zmeczona100 Re: Teraz nie możesz przepisać... 17.08.10, 22:43
                        Może być przepisane na dziecko.
            • tricolour Owszem - dogadują się... 17.08.10, 22:31
              ... czytałaś sygnaturkę? Jesteś pewna, że sie będą dogadywać przez kolejne
              ćwierć wieku?

              Alimenty można podnieść łatwo. Kwote spłaty mieszkania nie tak łatwo, a
              jeśli koleżanka powie w sądzie, że nie ma kasy, to sąd spłaty nie
              podniesie.
              • zmeczona100 Re: Owszem - dogadują się... 17.08.10, 22:39
                A jesteś pewien, że nie?

                To w takim razie jedyne wyjście jest takie, że ona bierze kredyt i go
                spłaca (plus odsetki, które mogłaby przeznaczyć na dziecko), a on bierze
                kredyt, aby mógł co miesiąc wysłać alimenty. No i spłaca odsetki, które
                mógłby przeznaczyć na dziecko.

                Ale wtedy jest wg Ciebie wszystko OK- w papierach się zgadza, a że
                odsetki? Co to kogo...
                • kasial70 Re: Owszem - dogadują się... 17.08.10, 22:56
                  A nie można tu zastosować instytucji kompensaty wzajemnych należności?
                  Wtedy w sądzie by grało, w papierach by grało, kredyty byłyby niepotrzebne a
                  tricolor przestałby się czepiać, że się matka wzbogaca. Mały problem z dograniem
                  kwoty, bo przecież w tej chwili nie można ustalić okresu trwania obowiązku
                  alimentacyjnego.
                  • mama_gnoma Re: Owszem - dogadują się... 17.08.10, 23:02
                    a można by cos takiego w pozwie zastosować? na czym to polega i czy sąd w ogóle
                    może coś takiego rozpatrzeć pozytywnie? wcześniej pisano, że alimenty tak czy
                    inaczej muszą być zasądzone
                    • akacjax Re: Owszem - dogadują się... 17.08.10, 23:16
                      Najpierw idź do prawnika, zapytaj co musi być zapisane i jak względem
                      mieszkania, by ugoda miała podstawy prawne.
                      Bo tak sobie myślę, że bez przepisania mieszkania, zawsze współwłaścicielem
                      będzie mąż, no i pozostanie liczyć tylko na niezmienność jego decyzji.
                      Z drugiej strony, co będzie zabezpieczeniem dla niego przed ewentualnym Twoim
                      wystąpieniem o alimenty?

                      Chyba w takim razie najlepiej ustalić alimenty jak należy, przeniesienie
                      własności zapisać ze stosowną spłatą regulowaną miesięcznie.
                      A potem albo sobie poprzelewacie te pieniądze wzajemnie, by mieć potwierdzenia,
                      albo sobie te potwierdzenia wzajemnie powystawiacie.

                      Pamiętaj-dziś to, co zdaje się proste, możliwe teoretycznie do "kompensowania",
                      w pewnych sytuacjach ( a życie takie niesie)tworzy skomplikowane problemy.
                      • mama_gnoma Re: Owszem - dogadują się... 17.08.10, 23:21
                        słuszna koncepcja smile
                        wiadomo, że za kilka lat może być różnie i każde z nas pomimo wszystko powinno
                        się zabezpieczyć.
                        • akacjax Re: Owszem - dogadują się... 17.08.10, 23:36
                          Poza tym gdy dziecko skończy 18 lat samo może wystąpić o alimenty-bo ma takie
                          prawo....
                          Czy to już będzie "po spłacie"?
                          Inna opcja-sprzedaż mieszkania.
                  • tricolour Ja się nie czepiam... 17.08.10, 23:05
                    ... ja się pytam co będzie w sytuacji, gdy dziecko zacznie potrzebowac
                    większych środków niz te ustalone?

                    Bo ze wzajemniej kompensacji wynika, że nie dostanie grosza więcej.
                  • zmeczona100 Re: Owszem - dogadują się... 17.08.10, 23:05
                    Nie da się, bo alimenty muszą być zawsze przyznane, jeśli rozwodzący sie
                    małżonkowie mają dziecko. Nawet wtedy, gdy jedno z dzieci mieszka z ojcem,
                    a drugie- z matką.
                    Problem z okresem można ustalić- po spłacie mieszkania ojciec płaci
                    alimenty, a jeśli dziecko wcześniej się usamodzielni, to wtedy ex nadal
                    spłaca mieszkanie (wtedy może już w większych sumach).
                    • kasial70 Re: Owszem - dogadują się... 17.08.10, 23:23
                      Ja mówię o kompensacie w takim księgowym ujęciu - czyli co miesiąc (a może
                      dałoby się rzadziej) -przed terminem płatności jedna ze stron (powiedzmy matka)
                      pisze pismo o treści +/_ "Proszę o kompensatę należności z tytułu spłaty raty za
                      mieszkanie z należnymi alimentami za miesiąc..." , ojciec podpisuje że się
                      zgadza i jest OK.
                      A te zwiększone potrzeby dziecka - oczywiście pokrywa matka skoro na takie
                      rozwiązanie się zgodziła. Przecież alimenty to i tak kwota umowna, bo kosztów
                      utrzymania dziecka nie da się dokładnie wyliczyć (zresztą są różne szkoły tych
                      wyliczeń), bo nie wycenia się nakładów pracy/ czasu rodzica zajmującego się
                      dzieckiem (oczywiście bardziej mam tu na myśli gotowanie, pranie, prasowanie niż
                      zabawę czy rozmowę z dzieckiem), a kochająca matka od ust sobie odejmie....
                      • kasial70 Re: Owszem - dogadują się... 17.08.10, 23:35
                        No albo wymieniać się dowodem wpłaty..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka