Zwracam się do bardziej doświadczonych po rady - będę wdzięczna za każda
informację

moja sytuacja:
małżeństwo zawarte w 2003 roku, dziecko urodziło się w 2008 r, mąż wyprowadził
się z domu w 2009 roku. Od jego wyprowadzki mija już ponad rok. Generalnie
decyzja o rozwodzie podjęta dawno, rozwód za porozumieniem stron. I teraz mam
pytanie jak to technicznie przeprowadzić - to znaczy mam pewną wizję ale nie
wiem na ile ona się może sprawdzić w rzeczywistości. Pierwsza cześć to rozwód
sam w sobie i majątek. Jak wspomniałam rozwód bez orzekania o winie. Co do
majątku - dogadaliśmy się , że to co jest zostaje moje. Samochód, wyposażenie
mieszkania itd. Jednak samo mieszkanie kupione było jeszcze przed ślubem na
współwłasność. Ponieważ zgodziliśmy się co do tego, że ja w tym mieszkaniu
zostaję, rozumiem, że trzeba je u notariusza przepisać. ALE: warunkiem na
jakim zostaję w mieszkaniu i nie muszę spłacać eksowi jego połowy jest swego
rodzaju wymiana - on przepisuje na mnie swoją połowę w zamian za to nie
płaci alimentów na dziecko. Podkreślam, że co do tego się dogadaliśmy,
generalnie jesteśmy w dobrych stosunkach. No bo przy jego zarobkach wyszło na
to, że to co On płaciłby na dziecko ja i tak oddawałabym mu jako spłatę jego
części za mieszkanie. Czy sąd w ogóle zgodzi się na coś takiego?
Czy w przypadku kiedy jest Dziecko to są 2 sprawy rozwodowe? Jedna "rozwodowa"
i majątkowa a druga o dziecko?
Czy lepiej i taniej jest abyśmy przeprowadzili jeszcze jak jesteśmy
małżeństwem podział majątku u notariusza i z gotowcem poszli do sadu? o
kosztach u notariusza już wiem ale nie wiem jak to wygląda w sądzie.
Będę wielce zobowiązana za jakieś informacje i podpowiedzi