blaszany.dzwoneczek 25.09.10, 23:16 kiedy przestaje się kochać? płakać po nocach? kiedy wreszcie będzie można oddychać spokojnie powiedzieć "wybaczam"? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
blaszany.dzwoneczek Re: kiedy to mija? 25.09.10, 23:59 no właśnie o to chyba chodzi, że on odszedł, a ja gdzieś tam pod skórą czekam, że może wróci Odpowiedz Link
xciekawax Re: kiedy to mija? 26.09.10, 00:08 Nawet jezeli bedzie chcial wrocic to co z tego? Tego co zrobil juz nie zmieni. To przez co teraz przechodzisz to zaloba. Musi bolec, musisz wytrzymac, musisz przebolec. Moge tylko powtorzyc slowa forumowiczow ktorzy mi pomagali i wspierali, zebys wypuscila wszystkie emocjie, abys nie chowala ich w sobie, abys krzyczala, ryczala, darla sie, bila naczynia, cokolwiek chcesz. Teraz juz nie ma was, jestes tylko ty i zajmij sie soba. To co TY chcesz tak niech bedzie. Nie wiem ile to trwa u ciebie, ja przynajmniej po 2ch tygodniach nie czuje tego potwornego bolu fizycznego. Nadal ciezko, nie ukrywam, ale pomaga mi to ze z nim sie nie widze, ze z nim sie nie komunikuije. Jak chcesz to napisz do mnie Odpowiedz Link
blaszany.dzwoneczek Re: kiedy to mija? 26.09.10, 22:38 5 miesięcy i nie jest mi lepiej. Odpowiedz Link
jarkoni Re: kiedy to mija? 26.09.10, 06:44 blaszany.dzwoneczek napisała: > no właśnie o to chyba chodzi, że on odszedł, a ja gdzieś tam pod skórą czekam, > że może wróci A on wie, że czekasz i że możesz wybaczyć? Odpowiedz Link
blaszany.dzwoneczek Re: kiedy to mija? 26.09.10, 22:43 Jarkoni, ja bardzo chcę wybaczyć, nie dla niego, ale dla siebie, by móc oddychać znów spokojnie. Tylko nie wiem jak to zrobić. Jakimi drogami to przychodzi. Z nim nie mam żadnego kontaktu od rozstania. Odpowiedz Link
tesknotazabija Re: kiedy to mija? 26.09.10, 17:33 Też chciałabym znać odpowiedzi na te pytania. Minęły prawie 3 miesiące odkąd dowiedziałam się o zdradzie męża. Od 1.5 miesiąca nie mieszkamy razem. Myślałam, że wyzbyłam się wszelakich uczuć do mojego męża, aż do wczoraj ... Spotkaliśmy się po miesiącu ciszy i znowu wszystko wróciło i znowu boli jak cholera Z jednej strony czuję, że go jeszcze kocham, z drugiej zaś jak pomyślę co mi zrobił czuję, że nienawidzę najmocniej jak potrafię. Nie umiem wybaczyć, nie potrafię zapomnieć. Odpowiedz Link
zatracony72 Re: kiedy to mija? 26.09.10, 19:50 Przynajmniej nienawidzisz, to już jest dużo. Chciałem wybaczyć ale to było daremne, wciąż mnie celowo rani, denerwuje i z uśmiechem na ustach, z drwiącym tonem mówi, że robi to celowo. Nienawiść jest dobrą drogą by się odciąć od tego co boli, ja nad swoją muszę jeszcze popracować Odpowiedz Link
blaszany.dzwoneczek Re: kiedy to mija? 26.09.10, 22:46 Tęsknoto, mam tak samo. I wśród tych wszystkich kłamstw wydawało mi się, że jedynym pewnikiem jest to, że kocham tę osobę. A teraz po tych wszystkich strasznych słowach, to sama nie wiem, czy kocham człowieka czy tylko swoje wyobrażenie o nim. Odpowiedz Link
anja.ltd Re: kiedy to mija? 27.09.10, 12:25 >I wśród tych wszystkich kłamstw wydawało mi się, że jedynym pewnikiem jest to, że kocham >tę osobę. A teraz po tych wszystkich strasznych słowach, to sama nie wiem, czy kocham >człowieka czy tylko swoje wyobrażenie o nim. Skądś to znam... Też wydawało mi się, że ciągle kocham swojego męża, ale im więcej było kłamstw, im więcej przykrych słów i totalnej ignorancji, tym bardziej stwierdzam, że kocham raczej wyobrażenie o nim, bo człowiek, w którym się zakochałam i którego pokochałam odszedł bezpowrotnie. 'Tamten' G. zachowałby nieco więcej szacunku do prawie byłej żony... Choć z drugiej strony - tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono, więc może teraz wychodzi prawdziwy G..? Sama nie wiem... Czasem wydaje mi się, że chcę zachować jego dobry obraz dla siebie, bo trudno mi uwierzyć w taką okrutną metamorfozę człowieka, który rzekomo kochał... Odpowiedz Link
blaszany.dzwoneczek Re: kiedy to mija? 27.09.10, 18:46 Dwie osoby w tym samym człowieku - też przecierałam oczy ze zdumienia. Która jest bardziej prawdziwa? Odpowiedz Link
tesknotazabija Re: kiedy to mija? 27.09.10, 15:32 Dzwoneczku, a ja sobie uświadamiam, że kocham męża, ale takiego jakim był przed zdradą i w takim wydaniu za nim tęsknię. Ten człowiek, którego teraz widzę, ma jego twarz, ale jest zimnym draniem, którego po prostu nienawidzę. Odpowiedz Link
blaszany.dzwoneczek Re: kiedy to mija? 27.09.10, 18:43 Wiesz, to mnie zawsze zastanawia jak często na tym forum mówi się, że dorosły człowiek się nie zmienia (w domyśle na lepsze), a jednocześnie jak wiele razy powtarzane jest jaką metamorfozę przeszły te drugie strony (kłamały, manipulowały, zdradzały). Odpowiedz Link
xciekawax Re: kiedy to mija? 27.09.10, 18:57 Twoj swiat jest taki w zaleznosci ile o nim wiesz. Gdybym nie odkryla meza zdrady, myslalabym ze mam fajne malzenstwo, bysmy sie kochali teraz codziennie, cieszyli soba, i bym kazdemu gadala jak bardzo sie ciesze. Niestety wiedza ma konsekwencjie, i zmienia caly swiat ktory myslalam ze masz. Odpowiedz Link
tesknotazabija Re: kiedy to mija? 27.09.10, 19:58 Wiesz, ja jestem zdania, że każdy dorosły człowiek pod wpływem różnych przeżyć może się zmienić na lepsze czy gorsze. Problemem pozostaje jak w to uwierzyć i zaufać (zwłaszcza gdy chodzi o zmianę na lepsze). Odpowiedz Link
melani73 Re: kiedy to mija? 01.10.10, 08:48 ależ to nie jest zmiana-to jest własnie to "ukryte" prawdziwe oblicze człowieka. w takich włsnie sytuacjach poznajemy jego prawdziwe "ja"-które pokazuje do czego może dany osobnik sie posunąć, na co go stać. Odpowiedz Link
anja.ltd Re: kiedy to mija? 27.09.10, 22:11 tesknotazabija napisała: > Dzwoneczku, a ja sobie uświadamiam, że kocham męża, ale takiego jakim był przed > zdradą i w takim wydaniu za nim tęsknię. Ten człowiek, którego teraz widzę, ma > jego twarz, ale jest zimnym draniem, którego po prostu nienawidzę. I takiej wersji też będę się trzymać Odpowiedz Link
podroznie Dzwoneczku 27.09.10, 07:55 Wiesz czytając Twoje posty wszystkie, zwłaszcza czerwiec.. te zachwyty, te skowyty o Piotrusiu Panu myślę sobie że pora zejść na ziemię; jesienią nie polecisz, za to jeszcze bardziej się skulisz, stłamsisz myśląc tylko nie pracując. piszesz o fruwaniu, pomysl o pływaniu, jakims ruchu. wiem ześ Ty blaszany dzwoneczek, czyli dużo huku i nic wiecej ale jednak codzienne planowanie swego czasu Ci pomoże nabrać dystansu nawet jesli to bedzie powtarzalne, nudne. W tej chwili komu by się chciało odginać to żelazstwo by do Ciebie dotrzeć By usłyszeć Twój potoczysty język; jedwabiste słowo...takiego zwrotu kiedyś użyłaś. pozdrawiam Odpowiedz Link
blaszany.dzwoneczek Re: Dzwoneczku 27.09.10, 10:49 Podroznie, te moje żale forumowe to tylko fragment całości, istotny, bo doświadczający, ale fragment. I wydaje mi się, że tak bardzo jak teraz jestem na ziemi, to nie byłam nigdy przedtem. I choć może jeszcze to jednak nie ziemia, to dobrze mi tu. A że gdzieś tam podskórnie czekam, że może...? To silniejsze w tej chwili ode mnie, ale nikogo nie rani. Chętnie jednak poczytam Twoje rady jak mam organizować sobie czas i pracować. Nowych doświadczeń nigdy za wiele. Dużo huku i nic więcej? Tak łatwo Ci przychodzi kogoś oceniać, bo przeczytałeś parę jego postów na forum? Nie oczekuję tego, by ktoś do mnie docierał. Dotykam teraz świata w zupełnie inny sposób, ale dotykam. Buduję na nowo swoje skrzydła. Mówiłam o słowach jedwabistych, w które wierzyłam i które miały mi zastępować rzeczywistość. Ja sama mówię innym językiem. A zachwyty czerwcowe - jeśli tak to czytasz - pamiętam także to co dobre, głęboko wierząc, że choć przez chwilę było prawdziwe. Odpowiedz Link
zdradzona.0 Re: Dzwoneczku 30.09.10, 23:36 znowu wszystko takie bliskie! cieszę sie ze trafiłam teraz na to forum. od 2 tygodni szukam pocieszenia, zrozumienia tego co sie stało i tego co czuję. mam te same uczucia- mój R dla mnie umarł. Zastapił go jakiś drań, skurczybyk, który zdeptał, potrzaskał naszą miłość a mnie opluł. tak się czuję. nie znam juz tej osoby z którą mieszkam. rozmawiam jakby z obcym człowiekiem. tęsknie ogromnie za moim R. ale już go nie ma. boję się tych dni które jeszcze będą. tęsknoty za już nieosiągalnym. pomagają mi przyjaciele i chwała Bogu ze ich mam. ale kładę się spać i tak sama i sama budzę się w nocy bo znowu mi się śnił a łzy same lecą. najgorsze są weekendy. sobotni ranek kiedy nikt już nie czeka na porannego całusa i wspólne śniadanie. Boże pozwól to wszystko ogarnąć! Odpowiedz Link
altz Re: Dzwoneczku 07.10.10, 20:07 Potrzebne są 2 lata czasami nawet 3, jak przy śmierci kogoś bliskiego. Potem i tak się wspomina, aż do końca życia, ale chociaż można funkcjonować. Odpowiedz Link