bramasole2
14.10.10, 22:29
Proszę o radę. Podnosiłam tu już swoją historię niedawno w poście "najgorszy scenariusz rozwodowy". W skrócie: mąż chce mi odebrać dziecko, jest policjantem, po tym jak złożyłam pozew wynajmował detektywów, prześladował, nagrywał inwigilował jak się da.Teraz jak synek choruje, mąż przyjeżdża z policją bo chce zabierać synka według postanowienia a ja nie zezwalam, bo jest chory, a do domu męża nie wpuszczę bo się go obawiam.
Od 2 miesięcy mieszkam już sama z synkiem. Sprawa w prokuraturze o znęcanie została umorzona ale napisałam zażalenie. Natomiast pełnomocnik męża napisała do mojej adwokat o ustalenie majątku. Mamy wspólną działkę, na której zaczęliśmy budować dom. Działka podzielona jest na 2, na jednej połowie jest dom. Maż chce bym ja dostała 2 połowę bez domu i spłaciła mu połowę kredytu, który został (na działkę braliśmy kredyt) a on weźmie połowę z domem. Owszem, w prawie 80% dom wybudowany jest z jego środków ale na wspólnej działce. Żadnej intercyzy nie było i rozdzielności. Mam mętlik - wiem że jak się uprę by walczyć o dom to nie da mi spokoju. Gdy zrezygnuję to może będzie szybciej ale niekoniecznie. Co robić? W końcu to też walka o przyszłość dla synka?