Dodaj do ulubionych

Majątek odrębny

20.10.10, 10:17
Jak sam temat wskazuje, chciałem zapytać o majątek odrębny.
Moje byłe kochanie twierdzi, że pieniądze na zakup mieszkania dostała w dużej części od swojej mamusi.
Minęło kilkanaście lat.
Jak sąd liczy wartość tego majątku odrębnego po tych latach?
Jeżeli dostała np. 10 tys to jej wyliczenia, że wtedy stanowiło to 50% mieszkania awięc teraz to też jest 50% (ale już domu) są właściwe?
Mieszkanie zostało sprzedane a uzyskane pieniądze przeznaczone na zakup domu.
Dzięki za odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • sonia_30 Re: Majątek odrębny 20.10.10, 11:03
      Wykładni nie podam, ale jestem na bieżąco ze sprawą swojego kolegi z pracy, któremu po 3 latach w końcu udało się majątek podzielić i było tak: sąd I instancji podszedł do tematu tak jak Twoja ex, apelacyjny natomiast stwierdził że wzrost wartości mieszkań był na przestrzeni ostatnich lat niewspółmierny do wzrostu wynagrodzeń, w związku z czym relację ustalono odnosząc wniesiony udział do średniej krajowej. Dajmy na to kupowane kiedyś mieszkanie kosztowało 90 tys zł, średnia krajowa pensja wynosiła 1,5 tys zł, jedna strona wniosła z majątku odrębnego 15 tys zł, czyli równowartość 10 ówczesnych pensji, co stanowi zarazem 16,7 % wartości mieszkania. Na moment podziału mieszkanie było warte 300 tys zł, średnia krajowa wzrosła powiedzmy do 2,5 tys zł, co przekłada się na 8,3 % udziału odrębnego.
      • ef.endir Re: Majątek odrębny 20.10.10, 11:20
        Dzięki Soniu!!smile
        • sonia_30 Re: Majątek odrębny 20.10.10, 11:46
          Proszę Cię uprzejmie smile
      • zmeczona100 Re: Majątek odrębny 20.10.10, 20:43
        Czy ten Twój kolega nie miał czasami podpisanej intercyzy, a po ślubie wspólnie nie kupili mieszkania? Bo to ewentualnie na to mi wygląda. Albo- on pracował i z jego pensji wybudowano mieszkanie, a ona pracowała w domu na etacie robota wieloczynnościowego- wtedy jej wkład można wycenić na podstawie średniej krajowej, ale mi się to kupy jednak nie trzyma.

        Gdyby jedna strona kupiła za własne pieniądze mieszkanko (kwota odpowiadająca wtedy % wkładu w mieszkanie), to dzisiaj wartość mieszkania jest zdecydowanie większa i nie zależy w żaden sposób od średniej krajowej. Gdyby tej kwoty strona nie miała, to musieliby brać kredyt i spłacać go w kwotach, uzależnionych nie od średniej krajowej, ale od oprocentowania kredytu (zmienne), zarobki mogły mieć ewentualne znaczenie przy wcześniejszej spłacie kredytu. A tak zaoszczędzili na odsetkach i mogli inwestować w inne, potrzebne rzeczy od razu, bo nie byli obciążeni kredytem.
        • sonia_30 Re: Majątek odrębny 21.10.10, 08:07
          Nie miał intercyzy, gdyby miał to raczej by tak nie wyglądało. Jego żona dostała od rodziców kasę (darowizna na jej majątek odrębny), która została przeznaczona na zakup mieszkania. Resztę sfinansowali kredytem, który spłacali wspólnie, pracując wespół w zespół i zarabiając porównywalnie. Dywagować i płynąć na fali wyobraźni w tym temacie nie zamierzam , podałam stanowisko sądu apelacyjnego (które czytałam), zupełnie zresztą odmienne od postanowienia sądu I instancji.
    • tricolour Żona ma rację..... 20.10.10, 15:00
      ... skoro sfinansowała połowe nieruchomości to - na skutek podziału - powinna dostać pieniądze na połowe nieruchomości nawet jeśli ceny uległy zmianie. To jest sprawiedliwy pomysł.
      • sonia_30 Re: Żona ma rację..... 20.10.10, 15:15
        Jeśli sinansowała połowę mieszkania, które zostało sprzedane, a środki pochodzace ze sprzedaży poszły w części na sinansowanie domu, to połowa domu jej się należy? Wbrew zasadom i wbrew logice też.
        • tricolour A jak uważasz... 20.10.10, 17:34
          ... jeśli nieruchomość nabyła dziecięciokrotnie wartości, to żona ma dostać 5% bieżącej wartości?

          Nyło mieszkanie, jest dom w którym mieszka małżenstwo. Skoro połowa kasy była na mieszkanie, to sprzedaż mieszkania i kupno domu oznacza, że połaowa kasy z domu należy zonie. Bo mąż wyłożył drugą polowę kasy na mieszkanie.
          • sonia_30 Re: A jak uważasz... 21.10.10, 08:45
            Było mieszkanie, którego 50 % sfinansowała. Za jakiś czas to mieszkanie zostało sprzedane, brak danych które pozwalałyby stwierdzić, że kasy wystarczyło na sfinansowanie kupna domu, więc prostego przełożenia nie ma.
        • tricolour Albo w drugą stronę... 20.10.10, 17:45
          ... sfinansowałą połowę mieszkania, które sie spaliło bez odszkodowania. Ma prawo żądać zwrotu od męża połowy wartości?

          Nie, bo bieżąca wartość wynosi zero.
          • sonia_30 Re: Albo w drugą stronę... 21.10.10, 08:48
            Tematu proponuję się trzymać, bo zaczynasz bujać w oparach absurdu.
            • tricolour To nie absurd tylko konsekwencja... 21.10.10, 10:02
              ... towar kupiony zmienia wartość i stąd pytanie o roszczenia.
              • sonia_30 A jednak absurd.... 21.10.10, 11:23
                bo skoro nie ma towaru, nie ma czego dzielić.
        • zmeczona100 Re: Żona ma rację..... 20.10.10, 20:49
          jak rozumiem:
          - 50% mieszkania- jej
          - 50% wartości domu- jej.
          To, że kiedyś wniosła np. 20 000, co kiedyś stanowiło 50% wartości mieszkania,. nie oznacza, że taką samą kwotę wniosła w dom- wszak dokonano sprzedaży mieszkania po aktualnej wtedy cenie i jej było owe 50%. Jeśli ówczesne 50% włożono w dom, to jasne, że jej sie należy i teraz połowa wartości domu (i ew. działki).
      • ef.endir Tri, żona ma rację.....? 20.10.10, 16:26
        Hmmm......
        ja rozumiem zasadę ale.....
        pieniądze, które dostała wystarczyły na kupno mieszkania. Opłaty, kapitalny remont, wyposażenie to już pieniądze moje (dostałem od rodziny).
        Ze sprzedaży tego mieszkania pieniądze zostały przeznaczone na zakup następnego - wystarczyło na połowę. Reszta plus opłaty plus remont - znowu moja kasa.
        To też zostało sprzedane - a część pieniądzy przeznaczone na kupno domu. (reszta kredyt plus moja kasa). Część kasy ze sprzedaży mieszkania miała zostać na urządzenie domku - przepadła. I w tej chwili ona wyliczyła, że wartość domu = kredyt + udział z jej majątku.
        Oczywiście jeśli chodzi o dodawanie cyferek. W związku z tym, nie mam nic po rozwodzie.
        Fajnie?
        Już nie. I chyba ze sprawiedliwością już też niewiele ma wspólnego
        • tricolour Ja się pogubiłem... 20.10.10, 17:43
          ... bo napisałeś w poście otwierającym, że pieniądze żony wystarczyły na połowe mieszkania, z czego wynika, że drugą połowę sfinansowałes Ty. Teraz piszesz, że żona kupiła całe mieszkanie, a Ty robiłes "tylko "remont.

          To są ważne detale szczególnie gdy żona ma na papierze darowiznę, a Ty nie. Lub odwrotnie.
          • malgolkab to ja też mam pytanie 20.10.10, 19:42
            dom w całości mój - w stanie surowym, wykańczany w trakcie małżeństwa czyli z pieniędzy wspólnych, do czasu podpisania rozdzielności (jeszcze przed rozwodem). dodatkowo- mąż część rzeczy "dostał w prezencie"- bez faktury, gwarancji itd, co wyszło po rozwodzie, gdy poprosiłam o takowe, bo kilka rzeczy się zepsuło, a powinny być na gwarancji jeszcze.
            teraz on twierdzi, że od obecnej wartości domu odejmie mój wkład (ale ten sprzed iluś lat), reszta na pół.
            rozumiem, ze teraz na wszystko muszę mieć papiery, że robie to teraz, a nie, że było w trakcie małżeństwa.
            on po rozwodzie sprzedał swoje mieszkanie, w którym też mieszkalismy kilka lat po slubie i były tam wsadzane wspolne pieniądze - czy to też ma znaczenie?
            poza tym wszystko zapisywał na firmę (np. auta, sprzęt), po czym zrzekł sie udziałow na rzecz brata, ktory go zatrudniauncertain
            • tricolour A czyja działka? 20.10.10, 19:48
              • malgolkab Re: A czyja działka? 20.10.10, 19:57
                w użytkowaniu wieczystym moim
                • zmeczona100 Re: A czyja działka? 20.10.10, 20:34
                  Twoja działka- Twój dom. Wartości działki nie wliczasz do całkowitej wartości nieruchomości.
                  Ale- jeśli Twój mąż wkładał jakąkolwiek kwotę w budowę, wykańczanie itp, to teraz powinnaś wyliczyć, ile jego wkład stanowił % wartości domu (bez działki), następnie oszacować wartość obecną domu (bez działki) i oddać mu procentowo jego udział.
                  • malgolkab Re: A czyja działka? 20.10.10, 21:23
                    tylko widzisz- on chce pieniądze za sprzęty, w które inwestował, a faktur, gwarancji nie ma. czyli ja teraz za wszystkie usterki płacę z kieszeni lub wymieniam mimo, że powinna na nie być jeszcze gwarancja. poza tym on wszystko co nabywał w trakcie małżeństwa zapisywał na firmę, czyli ja prawa nie mam do tego, bo byłam uczciwa i nie zapisywałam na kogoś...
                    zastanawia mnie jeszcze kto z nas ma teraz udowodnić stan na dzień ustania wspólnoty....
                    dodatkowo instalacje i tego typu rzeczy robiła jego firma, wiele rzeczy jest źle zrobionych i co teraz - mam ich do sądu podać za wadliwe wykonanie (w międzyczasei firmę przepisał, inną zgłosił do likwidacji itd.
                    czy naprawdę metodą na takich ludzi jest zniżenie się do ich poziomu- zapisanie wszystkiego na brata, rodzicow, dziadkow i bóg wie kogo jeszcze:/? on tak zrobił i właściwie nic mu za to nie grozi.
                    w sądzie przedstawił zaświadczenie o minimalnych dochodach to ja sie tak zastanawiam- jak on w tym samym sądzie chce powiedzieć, że wkładał pieniądze w mój dom? z pensji, która jest najniższa z możliwych...
                    ja jestem gotowa na podział,bo nie mam nic do ukrycia, on ma sporo, więc do sądu nie idzie i podaje ceny z sufitu, które powinnam mu oddać.
                    • zmeczona100 Re: A czyja działka? 20.10.10, 21:45
                      malgolkab napisała:

                      poza tym on wszystko co nabywa
                      > ł w trakcie małżeństwa zapisywał na firmę, czyli ja prawa nie mam do tego, bo b
                      > yłam uczciwa i nie zapisywałam na kogoś...

                      Czyli nie moze udokumentować, że to on inwestował?
                      Jeśli nie, no to punkt na Ciebie.

                      > zastanawia mnie jeszcze kto z nas ma teraz udowodnić stan na dzień ustania wspó
                      > lnoty....

                      Niestety, uczestnik postępowania; Ty możesz tylko wnosić do sądu np. o informacje z US z czasów działania jego firmy.

                      > dodatkowo instalacje i tego typu rzeczy robiła jego firma, wiele rzeczy jest źl
                      > e zrobionych i co teraz - mam ich do sądu podać za wadliwe wykonanie (w międzyc
                      > zasei firmę przepisał, inną zgłosił do likwidacji itd.
                      Jeśli masz z nimi imienna umowę za te roboty, to pewnie możesz.
                      Co do przepisywania i likwidacji firm itp.- na pewno sąd weźmie pod uwagę czas, w którym to zrobił- czy był to okres, kiedy funkcjonowaliście jeszcze "normalnie", czy już później; w drugim przypadku mozna wnieść skargę pauliańską- o ile logicznie nie da się wytłumaczyć jego decyzji.

                      > czy naprawdę metodą na takich ludzi jest zniżenie się do ich poziomu- zapisanie
                      > wszystkiego na brata, rodzicow, dziadkow i bóg wie kogo jeszcze:/? on tak zrob
                      > ił i właściwie nic mu za to nie grozi.

                      Spróbuj skargi- może akurat coś to da. Firma powstała z Waszego wspólnego kapitału? Nie mieliście podpisanej rodzielności majątkowej?

                      > w sądzie przedstawił zaświadczenie o minimalnych dochodach to ja sie tak zastan
                      > awiam- jak on w tym samym sądzie chce powiedzieć, że wkładał pieniądze w mój do
                      > m? z pensji, która jest najniższa z możliwych...

                      Ooo, widzisz- to sąd też zastanowi.

                      > ja jestem gotowa na podział,bo nie mam nic do ukrycia, on ma sporo, więc do sąd
                      > u nie idzie i podaje ceny z sufitu, które powinnam mu oddać.

                      Normalna zagrywka wink Czasami wystarczy porada dobrego prawnika, a czasami- o ile warto- trzeba wziąć takiego do sprawy.
                      • malgolkab Re: A czyja działka? 20.10.10, 22:03
                        zmęczona, mój ex mąż to taki typ człowieka, dla którego np. wyniesienie czegoś ze sklepu lub wyciagnięcie cudzego portfela z toorebki to kradzież, ale np. oszukiwanie na podatkach, ukrywanie dochodów itp. to po prstu obrotnośćsmile tak jest wychowany, u nich zawsze tak było, łącznie z podrabianiem darowizn od zmarłych krewnych. u mnie wręcz przeciwnie, nikt dochodu nie ukrywa i nie pomniejsza, jak ktoś ma mieszkanie, samochod to prawnie tez jest jego właścicielem. on wie, że o tym wszystkim wiem i ja i są świadkowie, stąd nie zniósł o podział. usiłuje mnie zastraszyć odwołując się do mojego poczucia moralności.
                        z potwierdzonych źródeł wiem o takich działaniach, że mogłabym mu sporo zaszkodzić w wielu instytucjach, ale po co? żeby moje dziecko miało tatę w więzieniu?

                        jest na tyle śmieszny (nie wiem czy to właściwe określenie), że podarował mi samochód obwiązany kokardą przy całej rodzinie, ale oczywiście zapisał na firmę, apo rozstaniu zabrał...

                        i dziwnym trafem po rozstanie nagle zubożał strasznie, z właściceila 2 firm i udziałowca w 2 kolejnych stał się pracownikiem brata za najniższe wynagrodzenie.
                        na rozprawie rozwodowej nie musiałam nic mówić na jego niekorzyść, sam się pogrążył...
        • zmeczona100 Re: Tri, żona ma rację.....? 20.10.10, 20:54
          Ef, nie posługuj się kwotami, tylko udziałem procentowym niewspólnych pieniędzy w każdej z tych inwestycji. Dopiero na końcu oszacuj wartość domu i oblicz jej procentowy, a na tej podstawie kwotowy udział w jego budowie. Kredytem sąd się nie zajmie- o ile jest zaciągnięty przez Was oboje.
          W związku z tym Twój udział zapewne będzie stosunkowo niewielki sad
          A co to znaczy, że część pieniędzy przepadła??
          • ef.endir Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 09:43
            Ef, nie posługuj się kwotami, tylko udziałem procentowym niewspólnych pieniędzy
            > w każdej z tych inwestycji.

            Ok. A więc pierwsze mieszkanie warte 20 tys - 100% jej kasa. Ale żeby wartość tego mieszkania mogła rosnąć potrzebne były jakieś nakłady - inne 20 tys (moje)
            Drugie mieszkanie - wartość 75 tys. Ze sprzedaży starego uzyskaliśmy 50 tys. (tj. 2/3 całości) Reszta kosztów - zakup plus remont ok. 50 tys z tego 25 moje, reszta - nasze).
            Potem dom....... koszt 150 tys. kupiony w kredycie na 100% wartości. Do wykończenia włożone 50 tys w tym moje 20. Mieszkanie sprzedane z czego spłacony kredyt 50 tys a reszta 100 tys zniknęła na koncie mojej ukochanej.
            W tej chwili moje słoneczko mówi tak: wyłożyłam 100% na mieszkanie (pomija mój udziałw tworzeniu wartości tego mieszkania - taki sam co do wartości) co stanowiło 66% wartości zakupu 2 mieszkania, co dzisiaj wynosi 100 tys więc jest połową wartości domu. Na drugie 50% domu składa się nasz kredyt więc jeśłi ja zapłacę 50% tego kredytu, to ona będąc dobrą dziewczynką zgodzi się przejąć dom bez innych dopłat z mojej strony (!!!)
            Tak było na pierwszej rozprawie.
            I moje pytania: 100% wartości I mieszkania to nie 100% kasy potrzebnej na zamieszkanie w tym lokalu a tylko 50%.
            66% wartości 2 mieszkania to tylko 50% kasy potrzebnej żeby tam zamieszkać!
            I dalej nie ma już mowy o % udziale wkładu własnego w dom - bo wyszłoby to ok 10 - 15% (mieszkanie sprzedane za 150, 50 na spłatę kredytu, 100 jej koncie czyli dzieląc to na pół - bo udziały w tworzeniu wartości mieszkania mieliśmy równe 25, wpłynęło "do domu").
            Ciekawe? Dla mnie bardzo. Oczywiście wartość domu pod Warszawą oceniona przez moje kochanie na ok. 200 tys pomijam
            • tricolour A możesz jeszcze napisać... 21.10.10, 10:10
              ... dlaczego będąc w małżeństwie macie jednocześnie pieniądze wspólne i Twoje. Dlaczego nie ma prywatnych pieniędzy tylko małżonki?

              Bo moim zdaniem skoro jest Wasze i Twoje to też powinno być coś tylko jej.
              • ef.endir Re: A możesz jeszcze napisać... 21.10.10, 10:33
                I tu problem. Zawsze wydawało mi się, że od momentu ślubu wszystko jest nasze. Ale podział majątku pokazał mi, że nie. Za nasze uznaję to co zarobiłem.
                Za jej - to co dostała.
                Za moje - to co ja dostałem.
                Chciałem podziału (po wojnie rozwodowej) łatwego, szybkiego, może nawet przyjaznego. Pominąłem we wniosku wszystkie spadki, darowizny itp (mam na to papiery)
                Podzieliłem po prostu dom 50/50 pomijając wszystko inne co ma jakąkolwiek wartość - zostawiając żonie.
                A tu zonk! Ona widzi to inaczej.....
                • zmeczona100 Re: A możesz jeszcze napisać... 21.10.10, 11:35

                  > I tu problem. Zawsze wydawało mi się, że od momentu ślubu wszystko jest nasze.

                  Tak, to wszystko, co zarobiliście od dnia zawarcia małżeństwa. darowizny na jedną osobę (także w czasie trwania małżeństwa) , spadki- stanowią majątek odrębny tej osoby.

                  > Ale podział majątku pokazał mi, że nie. Za nasze uznaję to co zarobiłem.

                  A ex nie pracowała zawodowo? czy mieliście ustanowioną rozdzielność majątkową?


                  > Za jej - to co dostała.
                  > Za moje - to co ja dostałem.

                  i to jest OK.

                  > Chciałem podziału (po wojnie rozwodowej) łatwego, szybkiego, może nawet przyjaz
                  > nego. Pominąłem we wniosku wszystkie spadki, darowizny itp (mam na to papiery)

                  I to Twój błąd. Niczego nie pomijaj.
                  • ef.endir Re: A możesz jeszcze napisać... 21.10.10, 11:46
                    zmeczona100 napisała:
                    A ex nie pracowała zawodowo? czy mieliście ustanowioną rozdzielność majątkową?


                    Nie pracowała. Najpierw kończyła studia (V rok), potem pisała pracę mgr(2 lata), potem szukała pracy(2 lata).... Razem 5 lat. Nie mieliśmy ustanowionej rozdzielności.
                    • zmeczona100 Re: A możesz jeszcze napisać... 21.10.10, 11:53
                      No to fakt: Twoje zarobki= Wasze pieniądze.

                      A co to za dziwne studia 5-letnie, po których jeszcze przez 2 lata pisze się pracę magisterską?? Są studia, które trwają aż 7 lat i kończą się magisterką??
                      • ef.endir Re: A możesz jeszcze napisać... 21.10.10, 12:00
                        smile nie ma chybasmile
                        Ale po uzyskaniu absolutorium nie ma wyznaczonego terminu kiedy należy złożyć pracę mgr, i się obronić, prawda?
                        • zmeczona100 Re: A możesz jeszcze napisać... 21.10.10, 12:07
                          Hm... u nas jest- do końca semestru, w którym uzyskuje się absolutorium. W praktyce jest to 30 września, a jedynie w nadzwyczajnych sprawach termin może być przesunięty o rok. Na pisanie pracy są trzy semestry, bo pracę z promotorami rozpoczyna się w semestrze letnim roku poprzedzającego termin obrony.
                          • malgolkab zmęczona 21.10.10, 12:12
                            na UJ studiujesz? bo tam chyba tak jest...można to przeciągać, tylko płacić trzebasmile
                            • zmeczona100 Re: zmęczona 21.10.10, 12:31
                              Nie studiuję i nie na UJ big_grin

                              U nas absolutorium otrzymuje się tuż przed wyznaczonymi terminami obron. Obrona pracy jest po prostu ostatnią częścią egzaminu dyplomowego: nie zdasz części teoretyczno- praktycznej-> nie przystępujesz do obrony pracy mgr; kolejny termin to 3 miesiące od nieudanego dyplomu, tzn. wtedy są poprawki. Jeśli i tym razem nie zda się dyplomu- powtarza się ostatni rok studiów (przy zaliczonym ostatnim semestrze może się to wydawać absurdem, ale tam mówi ustawa). Wg ustawy, są to studia magisterskie, kończące się uzyskaniem dyplomu, potwierdzającego prawo do wykonywania określonego zawodu. Nie można mieć dyplomu bez uzyskania stopnia mgr.
                        • malgolkab Re: A możesz jeszcze napisać... 21.10.10, 12:10
                          to zalezy od regulaminu, na państwowych zazwyczaj jest taki termin- 5 lat, potem trzeba pisać nową pracę, na prywatnych często nie ma - najwyżej trzeba coś dodatkowo zapłacić (przynajmniej ja mam takie informacje, a pracuje na uczelni juz kilka latsmile
                          generalnie wiecznych studentów lub z wykształceniem "prezydenckich" jest sporo, a wielu właśnie na utrzymaniu rodziców lub małżonka (bo przeciez takie pisanie pracy jest baaaaaaardzo wyczerpującesmile
                          • ef.endir Re: A możesz jeszcze napisać... 21.10.10, 12:21
                            podobnie i w naszym przypadku byłosmile

                            na mojej uczelni musiałem uzyskać absolutorium - sprawa pracy to zupełnie inna bajka. Mam kolegów, którzy do tej pory jej nie napisali i już.
                            A moja żona miała termin 3 lata. Po tym terminie musiałaby zdawać jakieś dodatkowe egzaminy z ostatniego roku.... chyba z metodologii pracy naukowej i seminarium mgr jeszcze raz przechodzić.
            • tricolour Napisz precyzyjniej... 21.10.10, 10:14
              "A więc pierwsze mieszkanie warte 20 tys - 100% jej kasa. Ale żeby wartość tego mieszkania mogła rosnąć potrzebne były jakieś nakłady - inne 20 tys (moje)".

              Czy to oznacza, że żona wniosła 20 tys panieńskicj pieniędzy, a Ty 20 tys kawalerskich oszczędności?

              "Reszta kosztów - zakup plus remont ok. 50 tys z tego 25 moje, reszta - nasze" - skąd w małżeństwie 25 nasze oraz 25 moje? Jeśli tak by było, to pisz: 12.5 - żona, 37.5 - ja. Tyle, że to dziwne wobec wspólnoty małżeńskiej.
              • ef.endir Re: Napisz precyzyjniej... 21.10.10, 10:38
                Czy to oznacza, że żona wniosła 20 tys panieńskicj pieniędzy, a Ty 20 tys kawal
                > erskich oszczędności?

                Ona darowizna od rodziców, ja - darowizna od rodziców - na dobry początek małżeństwa i usamodzielnienie się. Jeśli wszystko byłoby normalnie to z założenia powinna napisać, że dostaliśmy po równo i stąd udział w mieszkaniu wynosi po 50%. Ale moje kochanie uznało, że jej pieniądze tylko poszły na zakup miueszkania.


                > "Reszta kosztów - zakup plus remont ok. 50 tys z tego 25 moje, reszta - nasze"
                > - skąd w małżeństwie 25 nasze oraz 25 moje? Jeśli tak by było, to pisz: 12.5 -
                > żona, 37.5 - ja.


                Moje bo dostałem spadek po babce. Nasze bo chociaż tylko ja wtedy pracowałem to uznaję, że jest to nasza kasa.
            • zmeczona100 Re: Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 10:49
              ef.endir napisał:

              >
              > Ok. A więc pierwsze mieszkanie warte 20 tys - 100% jej kasa. Ale żeby wartość t
              > ego mieszkania mogła rosnąć potrzebne były jakieś nakłady - inne 20 tys (moje)

              Czyli musisz ustalić, jaki był twój udział procentowy w I mieszkaniu, które sprzedaliście. Z tego by wynikało, że to 50%, tak? Masz, oczywiście kwity na to, że te Twoje pieniądze stanowiły Twój odrębny majątek i jakieś faktury itp. na Twoje nazwisko?

              > Drugie mieszkanie - wartość 75 tys.

              Czyli udział Twój to nadal 50% z tej kwoty.

              Ze sprzedaży starego uzyskaliśmy 50 tys. (t
              > j. 2/3 całości)

              Czyli Twój udział 50 % tej kwoty plus:


              Reszta kosztów - zakup plus remont ok. 50 tys z tego 25 moje, r
              > eszta - nasze).

              czyli daje to 50% udziału w kosztach remontu.
              Tj. Twój udział procentowy w kwocie uzyskanej ze sprzedaży II mieszkania to nadal 50%.


              .
              > Potem dom....... koszt 150 tys. kupiony w kredycie na 100% wartości. Do wykończ
              > enia włożone 50 tys w tym moje 20.

              czyli Twoje jest 50% ceny mieszkania II i... tu się gubię. Skoro wzięliście za mieszkanie II 50 tys., to czy całość poszła na wykończenie? Bo wynika z tego, że nie, skoro Ty jeszcze dołożyłeś 20 tys. Czyli z tego można wywnioskować, że :

              Twoje jest 50 % uzyskane ze sprzedaży mieszkania II, tj. 25 tys.i jeszcze 20 tys., które dołożyłeś dodatkowo .Co sie stało z częścią Twojej zony,tj. 25 tys. ? Tzn. te 20 tys., które włożyłeś dodatkowo, stanowią jakiś % ceny domu. Jeśli spłaciliście kredyt, to od kwoty, która została po sprzedaży domu (po odjęciu kredytu) należy Ci się procentowy udział tych 20 tys.


              Mieszkanie sprzedane z czego spłacony kredyt
              > 50 tys

              I tu się gubię ponownie- po wzięciu kredytu na dom dopiero później sprzedaliście to mieszkanie II?? I spłaciliście 50 tys. kredytu na dom? Bo wcześniej zrozumiałam, że kwota z mieszkania II została przeznaczona na wykończenie domu.


              > a reszta 100 tys zniknęła na koncie mojej ukochanej.

              I tu juz nie kumam w ogóle. Bo albo macie jeszcze do spłaty 100 tys. kredytu z odsetkami, albo pozostało Wam 100 tys. po jego spłacie- te, które żona sobie przywłaszczyła??

              Do reszty mogę się ustosunkować dopiero wtedy, kiedy rozjaśnisz to, czego nie załapałam smile

              W każdym razie jeśli żona sobie przywłaszczyła te 100 tys. to i tak zabrała w tym też Twój udział. No i może być tak, że te 100 tys. to tylko spłacona część kredytu i zostało cos jeszcze do spłaty, więc możesz nie dostać ani złotówki -tak jak i ona, a jeszcze przyjdzie Wam spłacać resztę kredytu. czyli zona może mieć rację - przejmie spłatę tego kredytu w zamian za to, że zostawisz jej dom. jej zostanie kredyt, ale Tobie- nie. Z tym, że sąd nie zajmuje się dzieleniem kredytów, więc może być i tak, że wszystko żonie zostawisz z tych 100 tys. , a ona i tak będzie spłacać tylko 50% kredytu, a resztą obciązy bank Ciebie.

              No ale to tylko moje dywagacje, bo nie rozumiem Twoich ostatnich zdań.




              > Oczywiście wartość domu pod Warszawą oceniona przez m
              > oje kochanie na ok. 200 tys pomijam

              Wartość można zakwestionować i powołać rzeczoznawcę. Jesli wyceni na więcej, to może po jego sprzedaży wyjdziesz nie tylko na zero, ale także z jakimiś pieniędzmi.
              • ef.endir Re: Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 11:27
                Skoro wzięliście za
                > mieszkanie II 50 tys., to czy całość poszła na wykończenie?


                Za mieszkanie II wzięliśmy 150 tys.
                Sytuacja z kupnem - sprzedażą była dynamicznasmile Najpierw kupiony dom za 150 tys (same ściany + działka). Potem wykańczanie. Potem sprzedaż mieszkania - za 150 tys. 50 tys na częściową spłatę kredytu a reszta - w zamiarze na dokończenie plus urządzenie. Z tych 100 tys zobaczyłem 12 tys. reszta przepadła bo..... (tutaj zaczyna się historia rozwodowa)

                Tak. Do spłaty kredytu zostało 100 tys. I na koncie mojej żony zostało ok 85 tys ze sprzedaży mieszkania II.
                • zmeczona100 Re: Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 11:48
                  Dobra, znowu się pogubiłam:

                  > Za mieszkanie II wzięliśmy 150 tys.
                  > Sytuacja z kupnem - sprzedażą była dynamicznasmile Najpierw kupiony dom za 150 ty
                  > s (same ściany + działka). Potem wykańczanie. Potem sprzedaż mieszkania - za 15
                  > 0 tys.
                  czyli- po sprzedaży mieszkania zmniejszył Wam się kredyt, ale i tak większość została do spłaty.

                  50 tys na częściową spłatę kredytu a reszta - w zamiarze na dokończenie
                  > plus urządzenie. Z tych 100 tys zobaczyłem 12 tys. reszta przepadła bo..... (tu
                  > taj zaczyna się historia rozwodowa)

                  Nie przepadła, bo to były Wasze pieniądze. Jeśli je roztrwoniła (czyli nie przeznaczyła na rodzinę), to będziesz je mógł odliczyć od jej części, która przypadnie jej po podziale.

                  >
                  > Tak. Do spłaty kredytu zostało 100 tys. I na koncie mojej żony zostało ok 85 ty
                  > s ze sprzedaży mieszkania II.

                  Czyli nie tylko, że nie zostanie Wam z nich nic - po spłacie kredytu, ale także zostanie część kredytu do spłaty?
                  Wtedy propozycja Twojej ex może być logiczna- ale uważaj na spłatę kredytu, tj. nie gódź sie w żadnym razie, że Ty jej zostawiasz owe 100 tys., a ona zobowiązuje sie do spłaty całego kredytu. najpierw spłata kredytu, a potem możecie się dzielić resztą (chyba już nie będzie czym?).
                  • ef.endir Re: Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 12:17
                    czyli- po sprzedaży mieszkania zmniejszył Wam się kredyt, ale i tak większość z
                    > ostała do spłaty.


                    Tak.

                    > Nie przepadła, bo to były Wasze pieniądze. Jeśli je roztrwoniła (czyli nie prze
                    > znaczyła na rodzinę), to będziesz je mógł odliczyć od jej części, która przypad
                    > nie jej po podziale.


                    No nie wiem.... Podobno dzieli się tylko to, co fizycznie jest. A to co było, to byłosmile

                    Czyli nie tylko, że nie zostanie Wam z nich nic - po spłacie kredytu, ale także
                    > zostanie część kredytu do spłaty?


                    No chyba inaczej....... Wydaje mi się, że moje kochanie chce wykazać, że dom powstał tylko i wyłącznie z jej majątku odrębnego i jednocześnie chce żeby został jej. Dlatego te karkołomne wyliczenia (ja dostałam 20, on dostał 20, ale mieszkanie kupiliśmy za moje 20).
                    Poza tym, chce zrobić tak, że po spłacie kredytu nie zostanie nic. (Dom wart 200 tys, mój udział 100 tys, kredyt 100 tys. jego udział 0, jego zobowiązanie 50 tys kredytu).
                    Dlatego na początku wątku zapytałem jak liczy się wartość takich darowizn.
                    Bo IMO wartość domu to 500 tys, kredyt 100 tys, po podziale 2x200 tys i kredyt jej bo ona przejmuje dom. Jeśli okazałoby się, że jest jakiś jeden uznany sposób i wg tej metodologii 20 tys kiedyś to np. 30 tys teraz, to olałbym całą sprawę i wnioskowałbym o wycenę domu. A że w tamtym roku sąsiad zza płota sprzedał identyczny dom (osiedle zamknięte budowane wg. jednego schematu) w stanie deweloperskim za prawie 800 tys to o te parę groszy wojny bym nie toczył. Bo jednak mój spokój i spokój mojego syna to sprawy ważniejsze.
                    • zmeczona100 Re: Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 12:43
                      ef.endir napisał:
                      > No nie wiem.... Podobno dzieli się tylko to, co fizycznie jest. A to co było, t
                      > o byłosmile

                      Nie. Poczytaj KRiO. Chodzi o roztrwonienie majątku albo jego części. "Darowizny" na rodzinę można przeznaczać tylko wtedy, gdy druga osoba wyrazi na to zgodę- chyba, że była to niewielka darowizna, która nie uszczupliła majątku; wszelkie inne ruchy nie-dla-rodziny tj,. Ciebie, jej i dziecka, są uszczupleniem majątku wspólnego i KRiO przewiduje wtedy odliczenie tych kwot od części, która przypada po podziale tego, co fizycznie zostało i było podzielone.
                      Czyli dzieli sie to, co jest, a od jej części powinna byc odliczona kwota, którą roztrwoniła na własne potrzeby.

                      Dalszej części nie kumam kompletnie- nie ma przeliczania wartości "tamte czasy" na "teraz"- dlatego mówię o operowaniu procentami, a dopiero wyliczenie kwoty, na podstawie wartości rzeczywistej majątku i tychże procentów.

                      A że w tamtym roku sąsiad zza płota sprzedał i
                      > dentyczny dom (osiedle zamknięte budowane wg. jednego schematu) w stanie dewelo
                      > perskim za prawie 800 tys to o te parę groszy wojny bym nie toczył

                      No tak. to faktycznie parę groszy.

                      . Bo jednak m
                      > ój spokój i spokój mojego syna to sprawy ważniejsze.

                      A co ma do tego Twój syn? On będzie brać udział w podziale?

                      Wiesz, spokój spokojem, ale później tym spokojem jednak nie zapłacisz za edukację syna, rozwijanie jego zainteresowań czy ew. zakup mieszkanka dla niego - no chyba, że będzie mieszkał z Tobą do zakończenia świata i jeden dzień dłużej wink
                      • ef.endir Re: Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 12:59
                        > A co ma do tego Twój syn? On będzie brać udział w podziale?

                        Nie, nie będzie brał udziału ale przeciez jesteśmy ludźmi i w jakis tam sposób atmosfera tego wszystkiego odbija się i na nim. Całe szczęscie, że mamusia od 2 miesięcy się nie stara, żeby go zabrać na weekend do siebie, bo to zazwyczaj kończyło się ..... kiepsko dla jego kondycji psychicznej.

                        Wiesz, spokój spokojem, ale później tym spokojem jednak nie zapłacisz za edukac
                        > ję syna, rozwijanie jego zainteresowań czy ew. zakup mieszkanka dla niego


                        No właśnie. Dlatego też moje pytania. Bo spokojem się nie wyżywimy.
                        Ale też z drugiej strony...... słabo bym się czuł gdyby moja praca, wysiłek, starania nad materialną stroną rodzinnego zycia zostały wycenione na "ZERO". Ale to taka moja, troszkę urażona duma!smile
                    • sonia_30 Re: Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 12:49
                      Jednego uznanego sposobu nie ma. W opisywanym przeze mnie przypadku sąd zastosował podejście zbliżone do wyliczeń Twojej ex, apelacyjny podszedł odmiennie, w efekcie kolega dostał prawie 2,5 raza więcej niż dostałby nie wnosząc apelacji.
                      Twoja ex przedstawia swoje kalkulacje, Ty przedstawisz własne - podchodząc najprościej - I mieszkanie kupiliscie fifty fifty, potem Ty wrzuciłeś kolejno 25 i 20 tys zł z majątku odrębnego, co powinno się przełozyć na większy udział. Pozostaje kredyt, który mógłby zostac spłacony w całości ze środków pochodzących ze sprzedaży ostatniego mieszkania - całość kasy wpłynęła na konto ex, ale z jakichś tam powodów spłacona została tylko 1/3 zadłużenia.
                      • ef.endir Re: Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 13:02
                        Pozo
                        > staje kredyt, który mógłby zostac spłacony w całości ze środków pochodzących ze
                        > sprzedaży ostatniego mieszkania - całość kasy wpłynęła na konto ex, ale z jaki
                        > chś tam powodów spłacona została tylko 1/3 zadłużenia.


                        wpłynęła na konto ex bo tak ustaliliśmy. Planowaliśmy wydać to na wyposażenie domu, dokończenie niektórych rzeczy (np. ogród). A że w tym czasie powstał pomysł rozwodu... to i plany się zmieniły.
                        • sonia_30 Re: Pomóżcie policzyć! 21.10.10, 13:57
                          Owszem plany się zmieniły, co nie znaczy że miała prawo zaplanować sama co z tą setką zrobi. Część kasy była/jest Twoja i możesz tego dochodzić.
                          • tricolour No popatrz, towar się nagle znalazł. 21.10.10, 14:43
                            • sonia_30 Towar nigdy się nie zgubił... 21.10.10, 14:51
                              .. tylko był i nadal jest problem z ustaleniem jak go podzielić..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka