Dodaj do ulubionych

samotny tata

12.12.10, 18:07
Do napisania skłonił mnie watek o tym, czy samotna mama ma szanse na spotkanie mężczyzny, który pokocha również jej dzieci. Mam świadomość, że to co teraz napisze, nie spotka się raczej z przychylną opinią, szczególnie kobiet, niemniej jednak zaryzykuję.
Jestem tatą 7 letniej dziewczynki, która obecnie mieszka ze mną. Staram się poświęcać jej tyle czasu, aby czuła się kochana i bezpieczna, chociaż poświecenie to może niezbyt odpowiednie słowo. Cieszę, się ze córka mieszka ze mną i kocham ją nad życie. Od naszego rozwodu minęło 3 lata. W tym czasie nie myślałem, aby na nowo ułożyć sobie życie. Rok temu poznałem jedna kobietę, bardzo wrażliwą, mądrą i atrakcyjną. Ma dwoje dzieci, jedno w wieku mojej córki. Zaczęliśmy się spotykać. Na początku nie definiowaliśmy tego jako randki. Chodziliśmy do kina, na spacery, czasami do restauracji. Niby jak znajomi, ale coś wisiało w powietrzu. Bałem się przekroczyć tej subtelnej granicy, bo przyznaję że kiedy opowiadała o swoich dzieciach czułem się dziwnie, nie wiem sam jak zdefiniować to uczucie, może było to poirytowanie pomieszane z lękiem i obawą, że nigdy nie będę potrafi zaakceptować jej dzieci. Nie chciałem jej ranić mówiąc wprost o moich obawach, dlatego ograniczyłem nasze kontakty do minimum. Nie ukrywam, że bardzo mi się podobała i starałem się zmienić zdanie. Kiedyś zaprosiła mnie do domu, wykręcałem się, dość jednak nieudolnie i któregoś dnia zjawiłem się u niej na obiedzie. Spędziłem z nimi ponad trzy godziny. W tym czasie jedyne co czułem to wyrzut sumienia, że czas który poświęcam obcym dzieciom, odbieram mojej córce. Nie kontynuowałem tej znajomości, nie potrafiłem. Nie jestem zimnym, czy pozbawionym uczuć człowiekiem, tak mi się wydaje. Wiem, że nie potrafiłbym pokochać i wychowywać cudzych dzieci. Wziąć za nie odpowiedzialność. Dla mnie to jednak bariera nie do pokonania.
Obserwuj wątek
    • mamameg Re: samotny tata 12.12.10, 19:49
      No cóż, pozostaje życzyć, żebyś się nie zakochał w kimś dla kogo cudze dzieci są barierą nie do pokonania.
    • zmeczona100 Re: samotny tata 12.12.10, 20:13
      Od wychowywania i brania odpowiedzialności za dzieci są ich rodzice.
      Niektórzy żyją wspólnie np. z teściami- a ich nie kochają.
    • ona_zmeczona Re: samotny tata 12.12.10, 22:06
      No coz, zycie. Teraz przynajmniej wiesz, ze zwiazek z kobieta z dziecmi to nie dla Ciebie. Wiec w dalszych relacjach mesko-damskich po prostu skup sie na kobietach bez dzieci. I tyle.
      • doma791 Re: samotny tata 12.12.10, 22:31
        mamameg świetne napisała-ciekawe czy i kiedy autor wątku poszuka takiej partnerki która zaakceptuje jego córkę?
    • nicol.lublin Re: samotny tata 12.12.10, 23:37
      ja myślę, że źle do tego podszedłeś od początku. niby traktowałeś ją jak znajomą? to czemu nie spotkaliście się razem z dziećmi (twoją córką i jej). ?
      ja nie oczekuję, że ktoś pokocha moje dziecko, na bank będę czuła się za córkę odpowiedzialna na spółkę z jej ojcem. mój ewentualny partner ma być w relacji ze mną, a nie z moją córką. jeśli wchodziłoby w grę wspólne zamieszkanie, to dzieci traktowałabym raczej jak dzieci przyjaciół lub kogoś z rodziny. i tutaj raczej nie ma mowy o miłości.

      ale ja piszę hipotetycznie smile

      • zatracony72 Re: samotny tata 13.12.10, 10:20
        nicol.lublin napisała:

        > ja myślę, że źle do tego podszedłeś od początku. niby traktowałeś ją jak znajom
        > ą? to czemu nie spotkaliście się razem z dziećmi (twoją córką i jej). ?
        > ja nie oczekuję, że ktoś pokocha moje dziecko, na bank będę czuła się za córkę
        > odpowiedzialna na spółkę z jej ojcem. mój ewentualny partner ma być w relacji z
        > e mną, a nie z moją córką. jeśli wchodziłoby w grę wspólne zamieszkanie, to dzi
        > eci traktowałabym raczej jak dzieci przyjaciół lub kogoś z rodziny. i tutaj rac
        > zej nie ma mowy o miłości.
        >
        > ale ja piszę hipotetycznie smile

        Dziwne podejście macie. Czy rodziny adoptujące cudze dziecko zakładają, że go nie będą kochali bo nie jest "ich' ? Czy bardziej wrażliwi nie kochają swoich domowych zwierzaczków ? Czy nie można chociaż polubić dzieci nowego partnera? Czy podejście autora tego wątku nie odbiera jego dziecku namiastki rodziny i autor zakłada, że z macochą dziecko się nie polubi? Chyba warto to sprawdzić, pozwolić im się spotkać. Wyjdzie coś z tego lub nie.
        • nicol.lublin Re: samotny tata 13.12.10, 11:52
          ale ja nie mówię, że się nie polubią. pewnie tak, może nawet w pewien sposób pokochają, ale ja nie zakładam, że ktoś ma kochać moje dziecko, bo od tego jestem ja i moja rodzina oraz jej ojciec i jego rodzina. kontakty z nowym partnerem dobrze jest zaczynać od zwykłej znajomości. może dzieci się zaprzyjaźnią? dla mnie to jest trochę adekwatne do dużej rodziny - dzieci bawią się razem, zasady są te same (lub podobne, to ustalają jednak rodzice), traktowane są tak samo, ale emocje mam jednak inne. moje dziecko kocham najbardziej na świecie, inne dzieci lubię (niektóre bardzo). to nie znaczy, że nic więcej nie może się wydarzyć w tych relacjach, ale trochę głupie jest zakładanie na początku, że coś się wydarzy lub nie. tego nie wiemy, trzeba dać sobie szansę.
          a zdecydowanie łatwiej jest zabrać swoją córkę do znajomej, niech się poznają, dzieci pobawią się razem. wtedy nie ma poczucia, że kradnie się dziecku czas, który mogłoby spędzić z tatą. z resztą to dziwne podejście. to dziecko nie ma swoich znajomych, których odwiedza samo? tata nie ma prawa wyjść czasem do znajomych? takie relacje są dla mnie niezdrowe i uzależniające. moim zdaniem potrzebna jest mnogość relacji społecznych, żeby zdrowo dorastać. i chyba warto spróbować stworzyć nową rodzinę dla siebie i dla dziecka.
    • triss_merigold6 Nie nadajesz się do żadnego związku 13.12.10, 12:07
      Nie nadajesz się do żadnego związku ani z dzieciatą kobietą, ani z wolną.
      Jak pójdziesz z nową partnerką wieczorem na kolację albo wyjedziesz na weekend to też będziesz miał poczucie okradania własnego dziecka z czasu?
      • hanyszka Re: Nie nadajesz się do żadnego związku 14.12.10, 09:25

        Triss ma sporo racji. Powielasz częsty błąd samotnych rodziców (glównie matek) ale jak widać, nie tylko - koncentrowanie się tylko na byciu matką/ojcem. To jest taka psychologiczna pułapka, że po niefajnych często doświadczeniach sercowych czy małżeńskich dochodzimy do wniosku, że dziecko jest centrum naszego życia i że nie powinniśmy się od tego "centrum" oddalać i "okradać" dziecka z czasu i uwagi.
        Ja na razie nie mam specjalnej ochoty wiązać się z kimś, choć nie wykluczam, że ktoś mi się spodoba na tyle, by zaryzykować. Co nie zmienia faktu, ze raz na jakiś czas zamierzam z kimś się spotkać, pojść na kawę, piwo, czy nawet do łóżka smile, między innymi po to, by się sama nie wtłoczyć w jedną życiową rolę, choćby i najistotniejszą.
        Poza tym, dzieci wychowujemy po to, by od nas odeszły. Pępowina z czasem słabnie i usychawink) A my możemy za 10, 15 lat obudzić się z reką w nocniku.
    • e-stworek Re: samotny tata 13.12.10, 13:20
      popłakałam się prawie...
      Wyobraziłam sobie że jestem na miejscu tek kobiety..
      Czy naprawdę nie można do cholery być wobec siebie szczerym???
      ....
      • evela1982 Re: samotny tata 13.12.10, 16:06
        Mam dwojke dzieci i czytając wypowiedz autora miałam identyczne odczucie jak Ty. Nie chodzi o sam fakt, że nie akceptował dzieci swojej partnerki, ale o sposób w jakim pisał o tych dzieciach. W ogóle w tej całej historii mi coś"śierdzi", bardziej bym sie nad nią pochyliła, a najbardziej nad autorem wątku i jego "wyrzutów" wobec córki. Infantylne podejscie do całej tej sytuacji, śmiem twierdzić, że poprostu nie żywił uczuciem swojej partnerki. Jak sie kogos naprawdę kocha akceptuje się wszystko z czym w dany zwiazek się wchodzi. Nie musiał tych dzieci kochać, wysatrczyłoby, by je zaakceptował. Ty bardziej jest to dziwne, ze pisze to OJCIEC córki, który samotnie ją wychowuje....
        • noname2002 Re: samotny tata 13.12.10, 17:01
          Mnie to nie dziwi, sama znam mężczyznę, który mając opiekę naprzemienną nad dzieckiem szukał bezdzietnej partnerki, motywując to tym, że przebywając z innymi dziećmi tęskni za swoim.
          • evela1982 Re: samotny tata 13.12.10, 17:13
            Można tęsknić, ale skąd te wyrzuty sumienia? Chyba, ze zostawił córkę SAMĄ w domu, a sam poszedł do partnerki....Poszedł tam pod przymusem, bez dobrych chęci, gdyby było inaczej wyrzuty sumienia by sie nie pojawiały. Kolejny dowod na to, ze nie był powazniej zaisteresowany tą kobietą. Podobało mi się jak ktos napisal u góry, ze nie pozostaje nic innego jak zyczyc autorowi tego by nie zakochal sie w kims, dla kogo dzieci nie są barierą nie do pokonania.
            • noname2002 Re: samotny tata 13.12.10, 17:21
              Mnie też dziwi takie podejście, zwłaszcza to że na ten obiad nie zabrał córki, w końcu to normalne, że się posiada znajomych.
              Chodziło mi o to, że znam mężczyzn podobnie myślących.
              • zmeczona100 Re: samotny tata 13.12.10, 17:46
                Ale wtedy istniałoby niebezpieczeństwo wink , że córka polubi dzieci kobiety, a nie daj, Boże, i samą kobietę wink A panu chodziło raczej o coś innego i jakby to wytłumaczył córce? wink
              • evela1982 Re: samotny tata 13.12.10, 17:50
                No właśnie mógł zabrać córkę, tym bardziej jak jedno dziecko tej kobiety było w wieku jego córki, ale...NIE CHCIAŁ. Mógł być bardziej szczery z tą kobietą, tym bardziej jak pisał, ze starał się myśleć inaczej, może jakby razem porozmawiali inaczej by się podziało(?). I tak dobrze, że zrobił to na początku, gdy ich relacje nie wybiegały poza tą subtelną granicę o której pisał.
                Nie ma barier nie do pokonania, albo się coś(kogoś) bardzo chce, albo NIE.
              • szizumami Re: samotny tata 14.12.10, 08:12
                -jesli ktos tak bardzo mocno czuje .że nie da rady--to wydaje i sie uczciwe,że to zakonczył
                albo że jasno daje znac o tym poznanej osobie
                tyle,ze moim zd.mozna było chociaz wziążć córke i zobaczyc jak ona odnajduje sie w tym towarzystwie--tzn.spróbowac..
                po swoich znajomych widze.że najtrudniej związać sie bliżej tym,którzy zawsze byli bardziej skupieni na "swoim",,innym nie robili krzywdy,,ale tez nie "rzucali/; sie z pomoca jak gdzies tam komus cos...
                mój były nalezy do takich "moje" najwazniejsze---ostatnio była przekomiczna sytucja-kiedy i najmłodsa córka i wnuk[w podobnym wieku]--usiedli pred skypem i wnuk powtarzał za swoją ciocią-"częśc tato"..a mój były nie był w stanie odpowiadac na proste pytania dziecka--tylko dlatego,że to nie jego--tak wielka jest blokada"przynalezności"
                dla mnie nie ma różnicy--nie musze urodzić,zeby pokochac
                czasem któś ujmie za serce,,,a czasem trzeba cierpliwością łamac opór
                ale to dla takich którzy lubia wyzwania


    • argentusa Re: samotny tata 13.12.10, 19:32
    • argentusa Re: samotny tata 13.12.10, 19:39
      Dwie sprawy:
      1) jeśłi spotykając się z kobietą (DOROSŁĄ, potencjalną partnerką, nie potencjalnym kolejnym Twoim dzieckiem!) masz wyrzuty sumienia, bo odbierasz swojemu DZIECKU czas -to niespecjalnie mnie dziwi jakos rozkład Twojego związku (mocne, wiem, ale cholera kobieta to nie dziecko -rozumiesz, to sa zupełnie inne półki w życiu i sercu)
      2) Dzlaczego musiałbyś POKOCHAĆ dzieci tej kobiety? Nie można tworzyć związku lubiąc dzieci kobiety i NIE biorąc odpowiedzialnosci za nie? PRzecież nie jesteś ojcem tych dzieci (i pewnie nie będziesz- adopcję wykluczam w tym przypadku) to po cholerę masz kochać te dzieciaczki?

      Może wyłuszczę na swoim przykładzie: mam dzieci i mój obecny chłopina też ma potomstwo. Do głowy mi nie przyszło, że on ma pokochać moje dzieci. Lubić owszem - to wiele upraszcza smile Ale to mnie ma kochać. Moje dzieci mają rodziców, którzy kochają i biorą odpowiedzialność za własne dzieci.
      I z drugiej stony: nie kocham jego potomstwa, ale bardzo lubię smile smile smile Bardzo. I pewnie nie pokocham nigdy, bo to w końcu nie moje dzieci.
      No ale ja jestem przede wszystkim KOBIETĄ, potem dopiero mamą...
      • evela1982 Re: samotny tata 13.12.10, 19:52
        Chciałabym kiedyś związac się z samotnym tatą, bo sama mam dzieciaczki i tak czytam co poniektóre wypowiedzi typu"nie musi kochac. wystarczy, ze polubi", lub "zaakceptuje", zgadzam się, ale....tak siedzę i myślęwink(to chyba zalezy od czlowieka), że ja z AUTOMATU pokochałabym każde dziecko/ci. Słowa typu nie pokocham NIGDY, bo to nie moje dzieci wywołują we mnie dziwne odczucia i wcale sie z nimi nie utożsamiam.
        • argentusa Re: samotny tata 13.12.10, 19:55
          Evela i ok smile masz prawo mieć inne zdanie smile))))))
          Ja wiem, że pokochanie jego dzieci nie jest konieczne (ani nie zależy mi, by on kochał moje).
          Wytarczy żeby je lubił smile A że już lubi, to wiem, że taka sytuacja jest znakomicie wystarczająca do tego, żeby wszyscy byli szczęsliwi smile w "patchworkowej" rodzinie.
          • errormix Przychodzi baba do faceta, a facet... tata 13.12.10, 20:17
            A ja jestem samotnym tatą i jest mi zielono.

            Od samego początku walczyłem o dziecko, nie dlatego, że taki miałem kaprys, albo chciałem dopiec ex, albo wydawało mi się, że jestem najlepszym tatą pod słońcem.

            Wziąłem ze sobą córkę z dwóch powodów: bo wiedziałem, że po rozwodzie dziecku będzie lepiej ze mną niż z ex i dlatego, że dziecko samo zdecydowało mówiąc, że chce odejść ze mną.

            Dzisiaj jesteśmy już pół roku po wyprowadzce i chyba dziewięć miesięcy po rozwodzie. Czekamy sobie we dwoje na święta Bożego Narodzenia. Pierwsze od trzech lat, które bez względu jak miną, miną na pewno bez strachu, bez stresu, bez trzaskania drzwiami czy garami. To będą pierwsze od trzech lat święta, na które zarówno ja i jak i moja córka czekamy i prawdę mówiąc nie możemy się już doczekać.

            Wieczorami siedzę sobie przed telewizorem, ceruję podarte rajstopy, prasuje dziewczęce majtki i koszulki, kleję papierowe Mikołaje na plastykę w szkole i oglądam Cartoon Network. W ciągu dnia zarabiam tyle, że w nosie mam alimenty, które powinna płacić ex, co nie znaczy, że jej je podaruję.

            Nie umawiam się na randki, bo wiadomo: babki chcą supermenów, prawdziwych facetów, których nigdy nie miały, ale którzy im się wciąż marzą, a ja przy kolacji co chwila musiałbym dzwonić i pytać czy piżama już założona, czy zęby umyte, czy lalki leżą na swoim miejscu. No jak nic przypomina mi się scena z filmu Holiday, gdzie ekstra blondynka przychodzi do faceta, a facet... tata. Tylko życie to nie film, a Kate Winslet albo Cameron Diaz zbyt często do drzwi nie pukają.

            Tak czy inaczej jestem tzw. samotnym tatą i nie zamieniłbym tego za żadne pieniądze, alimenty, ani nawet dwie Cameron Diaz. A nawet za Sandrę Bullock.

            Pozdrawiam zimowo i idę przymierzyć szal zrobiony dla mnie przez 11-latkę,
            • evela1982 Re: Przychodzi baba do faceta, a facet... tata 13.12.10, 20:37
              smile. Zycze Tobie, aby te Swieta jak i kolejne upłyneły w takiej atmosferze jaką sobie zaplanowales i wymarzyłes i której juz nie mozesz się doczekać.

              Moje tegoroczne Swięta tez bedą lepsze od zeszłorocznych( i jeszcze wstecz)..., nie beda to "fajerwerki", ale na pewno bedzie dominowac atmosfera wiekszego spokoju i harmonii w moim ciele. Muszę się jeszcze troszeczkę przyzwyczaić do sytuacji, ale pomalutku odzyskuje swoją dawną siebie.

              Pozdrawiam wszystkich samodzielnych, z akcentem na DZIELNYCH rodzicowsmile
            • hanyszka Re: Przychodzi baba do faceta, a facet... tata 14.12.10, 09:27

              Jeśli naprawdę prasujesz gacie, to JESTEŚ supermenem wink
          • kalpa Re: samotny tata 13.12.10, 20:21
            Powiem szczerze, że dla mnie czymś naturalnym są dzieci i bardzo latwo nawiązuje z nimi kontakty- na ogól dzieci tez mnie lubia. nie boje sie związku z cudzym dzieckiem, bo niby czego? na poczatek wystarczy sie polubic, może z czasem przyjdzie uczucie.
            Sama mam 2 dzieci i jestem w ieku, w którym panowie tez na ogół maja dzieci. Dlatego dla mnie pan z uroczym przybytkiem jest mile wiediany- polubie i jego i jego dzieci.
            • segregatorwpaski Re: samotny tata 13.12.10, 20:58
              W większości skrytykowałyście autora...
              A ja uważam, że postąpił słusznie.
              Próbował ale miał wątpliwości i wolał skończyć znajomość niż doprowadzić ich wzajemne stosunki do bardziej zaawansowanego etapu - wtedy cierpienie było by większe.
              Jestem mamą, z dzieckiem, mam też partnera, bezdzietnego i nie wiem sama czy zdecydowałabym się na związek z kimś kto ma dzieci.
              Nie wiem, bo nie byłam w takiej sytuacji, nie musiałam się nad tym na zastanawiać...
              Domyślam się, że nie jest to łatwy związek.
              Bezdzietny partner też nie ma łatwo - mój 'na wstępie' usłyszał ode mnie, że dziecko jest i zawsze będzie dla mnie priorytetem. I to on musiał podjąć decyzję czy da radę to zaakceptować czy nie.
              W naszym trzyosobowym 'układzie' staramy się, by każde z nas miało własne prawa, nie przekazujemy dziecku, że jest pępkiem świata ale.. dla mnie zawsze będzie wink
              Pewnie przez przekaz niewerbalny jednak to czuje.
              I myślę, że wzmacnia to jego poczucie bezpieczeństwa, jakże potrzebnego po traumie rozwodu rodziców...
              Mój ex jest na etapie poszukiwań - mówił mi, że jedna z byłych 'narzeczonych' próbowała tworzyć ze swoim dzieckiem i z nim rodzinę ale... bez jego dziecko.
              Powiedział, że w końcu doszedł do wniosku, że wolałaby by jego dziecka w ogóle na świecie nie było...
              Prawdę mówiąc odetchnęłam z ulga po ich rozstaniu - wprawdzie jego życie, już nie moje życie na szczęście problemy ale świadomość, że moje dziecko postrzegało by siebie w kategoriach 'przeszkody' dla szczęścia taty - była niewesoła.
              Kolejną 'narzeczoną' ex miał samotną, też mu powiedziała że widzi, że nie da rady, chce mieć swoją rodzinę, swoje dzieci i jakoś nie przewiduje tego, że może zaakceptować faktu, że nie będzie go miała całego dla siebie i ich wspólnych dzieci.
              I taka postawa to po prostu szczerość we wzajemnych relacjach a nie jakaś niedojrzałość do związku, jak oceniają niektóre z Was autora wątku.


          • evela1982 Re: samotny tata 13.12.10, 20:31
            :], moich dzieci też nikt nie musi kochać, najważniejsze by je SZANOWAŁ i , żeby nie były dla niego"barierą nie do pokonania". Znam jednak siebie i wiem, ze dziecko czlowieka, które pokocham znajdzie automatycznie miejsce w moim sercu. Nawet jak mnie nie będzie lubiećwink.

            Tak jak piszesz najważniejsze, by wszyscy byli szczesliwismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka