Dodaj do ulubionych

i uśmiałam się do łez....

05.01.11, 11:11
Witam wszystkich , sama jestem po rozwodzi i samodzielna matka, więc poczytuje to i owo jak sobie inni radzą. Ale dopiero jeden z ostatnich postów 'ruszył mnie' na tyle, ze postanowiłam go Wam przytoczyć.
no i oczywiście jestem ciekawa opinii wszystkich niepracujących mam, które oficjalnie na forum zastanawiają się jak wysokie alimenty na dziecko i siebie wyciągnąć... Dodam, ze ja alimentów nie dostaje, dziecko utrzymuje sama.


Post :
(..) Czy jest możliwy nierówny podział majątku wspólnego? Chodzi mi o sytuacje kiedy mąż przez 4 lata małżeństwa pracował tylko ok. 1 roku. Jest zdrowy i nic nie stało na przeszkodzie aby pracował. Nawet nie zgłosił się do Urzędu Pracy żeby mieć chociaż ubezpieczenie (…wink Czy wystarczy przelać pieniądze do innego banku?
Drugi post _ ta sama osoba :
(..) Sama postawa męża moim zdaniem powinna być odebrana jako naganna, bo nie pracuje mając dzieci.
Co do wyciągnięcia gotówki, to przecież Sąd mógłby drążyć co zrobiłam z np. 50 tys.
Czy ma ktoś pojęcie czy Sąd mógłby zdobyć wiedzę np. o tym, że wypłaciłam gotówkę ale zaraz otworzyłam konto w innym banku? mogłabym tak wypłacać przez jakiś czas "po trochu" wypłacając niby właśnie na codzienne zakupy. Czy to ma sens?
Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: i uśmiałam się do łez.... 05.01.11, 11:14
      Dodam, ze ja alimentów nie dostaje, dziecko utrzymuje sama.

      Czy z tego, ze ty nie dbasz o swoje dziecko ma wynikac, ze ninne matki tez maja nie dbac o swoje dzieci?
      • mediator.org Re: i uśmiałam się do łez.... 05.01.11, 11:28
        Z ogromna łatwością wydajesz wyroki - raz, że ktoś nie nadaje się do związku, bo nie stać go na pralkę, teraz, że autorka wątku nie dba o własne dziecko, bo... samodzielnie na nie zarabia...
        Jakoś się to kupy nie trzyma. Raz źle, bo ich na coś nie stać, teraz źle, bo kobieta sama zarabia wink

        Zadaje się, że w cytowanych słowach autorka chciała zwrócić na coś uwagę - zupełnie Ci to umknęło w ferworze tworzenia kolejnej oceny.
        • tully.makker Re: i uśmiałam się do łez.... 05.01.11, 11:52
          teraz, że autorka wątku nie dba o własne dziecko, bo..
          > . samodzielnie na nie zarabia...

          zaniechanie zasadzenia i egzekwowania wyplacania alimentow na dziecko jest uznawane powszechnie za zaniedbywanie dziecka, jako ze rodzic nie stoi na strazy jego interesow. O ile w swoich sprawach mozemy sie unosic honorem do woli , to nasza sprawa, o ile bedac prawnym opiekunem osoby bezbronnejn i zaleznej od nas mamy obowiazek schowac dume do kiesznie i zadbac o egzekwowanie ich praw.
          • mediator.org to się powtarza 05.01.11, 12:00
            Nie wiesz dlaczego autorka wątku nie otrzymuje alimentów, ale już wiesz, że nie dba o interesy dziecka...
            To mnie razi (jak również inne Twoje osądy tego typu).

            W żaden sposób nie odniosłaś się do spraw, na które chciała zwrócić uwagę w zacytowanych słowach, ale szybko wygenerowałaś opinię na zupełnie inny temat...
        • tully.makker i jeszcze 05.01.11, 12:04
          Obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dzieci nie jest uzależniony od tego ( inaczej niż to ma miejsce np. w wypadku obowiązku alimentacyjnego między pozostałymi krewnymi ), czy dziecko znajduje się w niedostatku ani od tego, że nie ma w ogóle własnych środków utrzymania, które mogły by zaspokoić jego usprawiedliwione potrzeby życiowe, lecz jest uzależniony od tego, czy dziecko może utrzymać się samodzielni. Jeżeli dziecko posiada własny majątek to rodzice nie są obowiązani do świadczeń alimentacyjnych tylko w takim zakresie, w jakim dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie jego utrzymania i wychowania. Jeżeli np. dziecko posiada ulokowaną na książeczce oszczędnościowej sumę pieniężną, od której odsetki roczne wynoszą 3000 zł, a na jego utrzymanie niezbędna jest w stosunku rocznym kwota 5000 zł, to obowiązek alimentacyjny obejmuje tylko te koszty utrzymania dziecka, które stanowią różnice tych sum, a więc kwotę 2000 zł. Ponieważ zgodnie z przepisami tylko czysty dochód z majątku dziecka powinien być przeznaczony na jego utrzymanie i wychowanie, przeto nie można żądać uszczuplenia substancji jego majątku w celu przeznaczenia jej na koszty z tym związane. Czysty dochód z majątku dziecka, po zaspokojeniu jego potrzeb, może być przeznaczony również na utrzymanie jego rodzeństwa, które mieszka razem z nim, a pozostała nadwyżka – na uzasadnione potrzeby pozostałych członków rodziny, a więc między innymi na potrzeby rodziców dziecka. Poza tym dziecko, które ma dochody z własnej pracy, powinno przyczyniać się do pokrywania kosztów utrzymania rodziny, jeżeli mieszka u rodziców; dotyczy to także sytuacji, gdy dziecko mieszka u swych rodziców, którzy nie są małżeństwem, jak również, gdy mieszka tylko z jednym z rodziców ( np. drugi z rodziców nie żyje albo rodzice są rozwiedzeni ).

          Oboje rodzice są obowiązani do alimentowania dziecka w jednakowej kolejność, jednakże w stopniu odpowiadającym ich możliwością zarobkowym i majątkowym – „każdy według swych sił”. Przy czym wykonanie tego obowiązku może polegać także w całości lub części na osobistych staraniach na utrzymanie lub wychowanie dziecka ( m.in. przygotowywanie posiłków, pranie, pomoc w odrabianiu lekcji ). Jeżeli jedno z rodziców nie ma żadnych możliwości zarobkowych ( np. wskutek długotrwałej choroby ) ani majątkowych i nie może również wypełnić swego obowiązku alimentacyjnego przez osobiste starania o wychowanie dziecka, to obowiązek alimentowania dziecka obciąża w całości drugie z rodziców. Kwestia, czy osobiste starania jednego z rodziców ( najczęściej matki ) wypełnią jego ustawowy obowiązek alimentacyjny w całości czy też powinno ono podjąć pracę zarobkową, zależy od konkretnej sytuacji rodzinnej – zakresu jej rzeczywistych potrzeb ( m.in. liczby i wieku dzieci ). W odróżnieniu od tej sytuacji, w której dziecko ma własny majątek, rodzice obowiązani do alimentacji powinni zbyć swój majątek lub jego część w celu zaspokojenia dla właściwych potrzeb dziecka. Zakres tych potrzeb wyznacza przede wszystkim zasada równej stopy życiowej w rodzinie przy uwzględnieniu, oczywiście indywidualnych, a więc różnych potrzeb poszczególnych jej członków ( m.in. ze względu na wiek, stan zdrowia, kwalifikacje itp. ). Nie można jednak usprawiedliwić postępowania tych rodziców, którzy np. ze skąpstwa ograniczają rzeczywiste potrzeby rodziny, a więc i tym samym obniżają stopę życiową swych dzieci. Wymagania równej stopy życiowej dla wszystkich członków w rodzinie, a zwłaszcza dla dzieci nie może prowadzić do wydatkowania przez rodziców wszystkich środków finansowych na jej utrzymanie bieżące, uprawnieni są oni bowiem do dysponowania nadwyżkami budżetowymi pozostałymi po zaspokojeniu potrzeb rodziny na właściwym poziomie, np. mogą je przeznaczyć na wycieczkę zagraniczną lub na kupno działki rekreacyjnej.

          Obowiązek alimentacyjny rodziców wobec dziecka rozpoczyna się już z chwilą jego urodzenia i trwa dopóty, dopóki dziecko nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie, czyli najczęściej do chwili osiągnięcia przez nie możliwości podjęcia pracy zarobkowej. Z jednej strony rodzice nie są obowiązani do alimentowania dziecka, które z przyczyn niczym nieusprawiedliwionych nie podejmuje pracy, z drugiej zaś strony nie mogą wymagać podjęcia przez dziecko jakiejkolwiek pracy, nie odpowiadającej jego przygotowaniu do zawodu. Jeżeli zaś uzdolnienia dziecka uzasadniają odbycie przez nie studiów wyższych to obowiązek alimentacyjny rodziców trwa aż do ukończenie przez nie studiów. Jak z tego wynika dla określenia końcowego terminu okresu alimentowania dziecka przez rodziców uzyskanie przez nie pełnoletności nie ma decydującego znaczenia.
          • kara_mia Re: i jeszcze 05.01.11, 12:11
            Nie otrzymuję alimentów na dziecko bo :
            Możliwości zarobkowe mojego męza i obciążenia wynikające z posiadania rodziny sa znikome w porównaniu ze moimi.

            Ze względu na zasadę równej stopy życiowej w rodzinie – chce utzymywac dziecko na poziomie na jakim ja zyje, były maz absolutnie nie jest w stanie mi tego zapewnić.

            Nie widze związku z nie opiekowanem się dzieckiem...
            • kara_mia Re: i jeszcze jedno 05.01.11, 12:15
              tzn:
              jak ja na utrzymanie dziecka wydaje np 4 tys miesięcznie to źle - to nie dbam o jego interesy
              jak ja wydaje 3500 zł a ojciec 500 zł to dobrze? - bez wzgledu na koszty jakie ponosi obecna rodzina mojego byłego meża?

              Jak dla mnie to paranoja a nie dbanie o interesy dziecka.

              Nigdzie nie napisałam , ze maz się dzieckiem nie interesuje.. po prostu nie płaci...
              • tully.makker Re: i jeszcze jedno 05.01.11, 13:35
                To bardzo mile, ze stac cie na utrrzymanie dziecka na wysokim poziomie. Rozumiem, ze jestes ubezpieczona na wypadek utraty pracy czy zdrowia na tak wysoka sume, ze pozwoli ci ona na tym samemy poziomie utrzymywac diecko az do jego pelnoletnosci i zapewnic godny start w zycie w postaci edukacji, mieszkania i innych cudow wiankow.

                Jesli tak, to gratuluje. Jesli nie, to zaniedbujesz swoje dziecko nie biorac pod uwage faktu, ze fortuna kolem sie toczy.
                • kara_mia Re: i jeszcze jedno 05.01.11, 13:44
                  tym samemy poziomie utrzymywac diecko az do jego pelnoletnosci
                  ???
                  a jak nie to co, to będzie utrzymywany za mniej? za 2 000 zł miesięcznie też mu starczy.
                  i bez uszczerbku dla zdrowia i edukacji...

                  A jak maz zarabia 20 tys miesięcznie a zona nie pracuje to????
                  jaka dziecko ma gwarancję, że do pełnoletności będzie życ wtakich warunkach... skoro mama nie zarabia? - Fortuna kołem sie toczy...

                  Chyba, ze to oznacza, ze jak facet pracuje to juz do smierci będzie taki bogaty, bo jest po prostu rewelacyjny...
                  A jak kobieta robi kasę to tylko "przez nieporozumienie" i tylko czekać kiedy bedzie znowy w biedzie....?
            • mediator.org zasady kobieto ;) 05.01.11, 12:16
              Jednak sądząc po tym forum - dla zasady i aby dbać o "najlepszy interes dziecka"
              powinnaś te kilka złotych wyrwać tatusiowi z gardła wink
              Inaczej zła kobieta jesteś (a raczej matka).
              • kara_mia Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 12:18
                Dla zasady i dbając o interes dziecka - w tym prawidłowe wychowanie, ucze, że jak ktos bliski ma mniej to prędzej należy się z nim podzielic niż zabierać "dla zasady" , a tate na się jednego bez względu na to ile zarabia...
              • kara_mia Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 12:20
                Ale temat zasadniczy nadal jest pomijany... niewygodny co ? smile
                • mediator.org super 05.01.11, 12:26
                  Oj, to kompletnie pomyliłaś fora! dzielić się z tatą, który nic nie płaci???
                  I kontaktów nie ograniczasz?!

                  A poważnie to gratuluję postawy i empatii smile

                  Temat bardzo niewygodny i drażliwy...
                  Ale super, że go poruszyłaś.
                  • zmeczona100 Re: super 05.01.11, 12:28
                    Postawa zwalniająca rodzica z ciążącego na nim obowiązku jest godna pochwały??
                    I kto to pisze!
                    • mediator.org Re: super 05.01.11, 12:35
                      I znowu - o czym Ty tu piszesz?
                      Bo ja zupełnie o czymś innym, czego nie zrozumiałaś.
                • zmeczona100 Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 12:27
                  Przy takich wydatkach na dziecko masz spore dochody, więc nie sądzę, abyś bezkarnie mogła wziąć sobie te pieniądze. O ile wiem, przy podziale drugą stronę ( a i sąd) będzie interesować to, jak udokumentujesz wydatki z tej kwoty (jeśli na potrzeby swoje i dziecka to OK, inaczej może być to podciagnięte pod trwonienie majątku i dobry adwokat po prostu przekona sąd, aby Ci ją odjeto od przyznanej części majątku dorobkowego).
                  • kara_mia Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 13:34
                    masz spore dochody - owszem mam, duże
                    abyś bezkarnie mogła wziąć sobie te pieniądze - mogę sobie brac ile chcę bo jaj je zarabiam... smile
                    jak udokumentujesz wydatki z tej kwoty - nijak, to moje pieniądze i wydaję jak chce smile
                    odjeto od przyznanej części majątku dorobkowego - trochę nie rozumiem.. sad z majatku dorobkowego zabrałam sobie poduszki i narzute na tapczan. Mieszkanie było rodziców meża i takie też ich jest nadal... Nie przypominam sobie, żeby był jakis podział sądowny majątku - z resztą i tak nie było czego dzielic... smile
                    • zmeczona100 Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 18:57
                      Po co więc napisałaś w ten sposób:

                      Co do wyciągnięcia gotówki, to przecież Sąd mógłby drążyć co zrobiłam z np. 50 tys.
                      Czy ma ktoś pojęcie czy Sąd mógłby zdobyć wiedzę np. o tym, że wypłaciłam gotówkę ale zaraz otworzyłam konto w innym banku? mogłabym tak wypłacać przez jakiś czas "po trochu" wypłacając niby właśnie na codzienne zakupy. Czy to ma sens?
                  • glasscraft Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 13:49
                    Zmeczona, chyba nie zrozumialac - autorka cytowala czyjas wypowiedz, a nie wlasne intencje...
                    • zmeczona100 Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 18:56
                      Co do wyciągnięcia gotówki, to przecież Sąd mógłby drążyć co zrobiłam z np. 50 tys.
                      Czy ma ktoś pojęcie czy Sąd mógłby zdobyć wiedzę np. o tym, że wypłaciłam gotówkę ale zaraz otworzyłam konto w innym banku? mogłabym tak wypłacać przez jakiś czas "po trochu" wypłacając niby właśnie na codzienne zakupy. Czy to ma sens?


                      To też był cytat? Jeśli tak, to z czym problem miała rzekomo kara_mija?
                      • glasscraft Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 21:01
                        Zmeczona, wez kilka glebokich oddechow i przeczytaj wolno i jeszcze raz co kara napisala w pierwszym poscie. Zeby ulatwic skopiowalam i cytuje ponizej bez edytowania:

                        "Ale dopiero jeden z ostatnich postów 'ruszył mnie' na tyle, ze postanowiłam go Wam przytoczyć.
                        no i oczywiście jestem ciekawa opinii wszystkich niepracujących mam, które oficjalnie na forum zastanawiają się jak wysokie alimenty na dziecko i siebie wyciągnąć... Dodam, ze ja alimentów nie dostaje, dziecko utrzymuje sama.


                        Post :
                        (..) Czy jest możliwy nierówny podział majątku wspólnego? Chodzi mi o sytuacje kiedy mąż przez 4 lata małżeństwa pracował tylko ok. 1 roku. Jest zdrowy i nic nie stało na przeszkodzie aby pracował. Nawet nie zgłosił się do Urzędu Pracy żeby mieć chociaż ubezpieczenie (… Czy wystarczy przelać pieniądze do innego banku?
                        Drugi post _ ta sama osoba :
                        (..) Sama postawa męża moim zdaniem powinna być odebrana jako naganna, bo nie pracuje mając dzieci.
                        Co do wyciągnięcia gotówki, to przecież Sąd mógłby drążyć co zrobiłam z np. 50 tys.
                        Czy ma ktoś pojęcie czy Sąd mógłby zdobyć wiedzę np. o tym, że wypłaciłam gotówkę ale zaraz otworzyłam konto w innym banku? mogłabym tak wypłacać przez jakiś czas "po trochu" wypłacając niby właśnie na codzienne zakupy. Czy to ma sens?
                        "

                        Teraz usiadz i pomysl, gdzie potencjalnie lezy problem w tym, co cytowana osoba (nie kara!!!) mowi? Jezeli nie widzisz problemu i uwazasz, ze jak najbardziej akceptowalna sytuacja, to ja przepraszam ale bardziej wyjasnic sie nie da i wyjasnienie pewnie i tak by nie dalo.
              • zmeczona100 Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 12:23

                Ranyjulek...
                Zobowiązany do alimentacji ma obowiązek podzielić sie nawet najmniejszymi swymi dochodami (patrz- wyroki SN w tej sprawie).
                Tu chodzi o obowiązki, a nie jakieś tam wyimaginowane przez Ciebie zasady.
                • mediator.org Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 12:32
                  "Przy takich wydatkach na dziecko masz spore dochody, więc nie sądzę, abyś bezkarnie mogła wziąć sobie te pieniądze." (podkreślenie moje)

                  O czym Ty tu piszesz?
                  • zmeczona100 Re: zasady kobieto ;) 05.01.11, 13:24
                    Wystarczy zerknąć na drzewko.
    • tully.makker Ale w sumie dla mnie ososbiscie 05.01.11, 13:48
      dla mnie ososbiscie ten posi jest bardzo cenny. Uswiadomil mi, jaka glupota jest puszenie sie swoja pozycja finasowa przy calkowitym niezrozumieniu sytuacji ludzi po prostu biednych. No moze nie do konca w moim przypadku niezrozumieniu, bo sama bylam kiedys biedna, ale jednak...
      • glasscraft Re: Ale w sumie dla mnie ososbiscie 05.01.11, 13:50
        Czy w takim razie wrocisz do watku, w ktorym per "golodupiec" kogos potraktowalas i przeprosisz te osobe? smile
        • szizumami Re: Ale w sumie dla mnie ososbiscie 05.01.11, 13:57
          słuszna uwaga!
      • kara_mia Re: Ale w sumie dla mnie ososbiscie 05.01.11, 13:58
        Nic nie rozumiem -
        przecież napisałam, że sama byłam biedna i jako taka zaczynałam dorobek - więc jak teraz się dorobiłam to szanuje biedniejszych iw tym i mojego byłego męża i nie dokładam im na plecy więcej skoro to nie potrzebne?
        Gdzie tu puszenie?
        • szizumami Re: kra-mia 05.01.11, 14:09
          nie do ciebie te uszczypliwości..
          a do osób które niekonsekwentnie raz ganią pazerność a raz niepazernośc
          raz biedę a raz zamożnośc

          naprawde umyka to co chciałas powiedzieć
          zszokowana jestem
          jak reagujemy na ludzką normalnośc-której ty jesteś przejawem..

          pozdrawiam


      • z_mazur Re: Ale w sumie dla mnie ososbiscie 05.01.11, 17:38
        I pisze to osoba, która przy każdej nadarzającej się okazji nie omieszka napomknąć jaka to ona jest dobrze sytuaowana, jakiż to jej aktulany mąż zasobny. smile
        • tully.makker Re: Ale w sumie dla mnie ososbiscie 05.01.11, 23:46
          nie omieszka napomk
          > nąć jaka to ona jest dobrze sytuaowana, jakiż to jej aktulany mąż zasobny. smile

          Wszystko ci sie popinkolilo. Primo, ja nie mam meza. Sekundo, to ja w wiekszosci utrzymuje rodzine. Tertio, to moj ex jest nader zasobbny i krzyzyk mu na droge.

          A ja - pracuje w budzetowce, a wyboru. Na szczescie dzieki rozsadnemu gospodarowaniu pieniedzmi na niczym nam nie zbywa i nie musze odmawiac przedszkolakowi drugiego obiadu po powrocie do domu, jak to ktorys z oszczednych panow z tego forum zalecal.
    • kara_mia do mediatora 05.01.11, 13:55
      Dziękuję za miłe słowa, ale chyba są trchę na wyrost.
      Szczerze mówiąc los mojego byłego mi trochę wisi. Natomist nie wisi mojemu dziecku i dlatego nie biore kasy , skoro i tak tata ma się średnio, a potomstwo i tak żyje na stopie dużo wyższej niż u taty - myślę, że źle by sie z tym czuł, wiedząc ze jego trener kosztuje tyle co tata na miesiąc wydaje na jedzenie i jeszcze ja tacie zabieram.

      Nie ograniczam kontaktów, bo to nie jest żadne dobro ojca tylko dobro mojego dziecka. To dziecku te kontakty są potrzebne a nie ojcu.
      I skoro ojciec nie ma za duzo gotówki to choć niech czas poświęci dziecku i nauczy go, że mozna byc fajnie razem- tez bez wielkich pieniedzy.

      To co robie - tylko kieruję sie dobrem dziecka a nie dobrem bylego
    • kara_mia Re: i uśmiałam się do łez.... 05.01.11, 14:10
      I cała dyskusja do tej pory pomija watek porażającej hipokryzji pojawiającej się m in. na tym forum...
      On pracowac musi - a ja mogę,
      jak ja nie pracuje - no cóz, tak wyszło..
      jak on nie pracuje - to skrajnie nieodpowiedzialny..

      a pieniądze sie należa... bo urodziłam... i jest MOJE!
      jak takie twoje to se na nie zarób...!!!

      I facetom się to też podoba , bo jak baba przy garach to nie podskoczy, bo z czego przeżyje,
      a jak nie dam alimentów - to zmieknie
      sobie od butów zimowych odejmie a dziecku za przedszkole zapłącić musi...
      Potworność!!!!

      • agynez.ltd Re: i uśmiałam się do łez.... 05.01.11, 16:58
        Masz absolutną rację Kara_Mio.
        Aż się zaczęłam zastanawiać, czy ja też taka nie byłam. Czasami mówiłam swojemu byłemu mężowi, że on jako informatyk ma większe szanse na lepszą pensję niż ja jako socjolog bez doświadczenia. Ale też nigdy nie pomyślałabym, żeby zrzucić na niego cały ciężar utrzymania rodziny.
        A co do tego postu, to w sumie nie wiadomo, dlaczego rzeczony nie pracował, czy dlatego, że mu się nie chciało, czy dlatego, że nie mógł, nie potrafił, zajmował się domem.
        • triss_merigold6 ROTFL 05.01.11, 17:54
          ROTFL, ewentualny fakt, że zdrowy, dorosły pan NIE POTRAFIŁ pracować i dlatego jest bezrobotny, z całą pewnością będzie argumentem dla sądu
    • adam_gsxf Re: i uśmiałam się do łez.... 05.01.11, 17:44
      O boże .... zaniedbuje dzieci nie dociska byłego do ściany, parteru, podlogi.... straszne...
      Bo przecież powinna mieć ubezpieczenia, gwarancję wiecznej młodości siły i wiedzy...

      A skoro jej nie ma - to powinna mieć kasę od byłego na zaspokojenie dzieci potrzeb aż do śmierci sad

      Normalnie ...

      Chyba na tym forum czuję się jak w domu. I to nie jest komplement.


      Też ... pisząc raczej oszczędnie.

      Czasem ... "po" może być .... normalnie sad
      • eutherpe Re: i uśmiałam się do łez.... 06.01.11, 10:38
        Wy to uważacie za normalne?A Twój były mąż może przejął tak wygodną postawę bo wyczuł Cię Matko Tereso w imię poprawności relacji ojciec -dziecko?Może tak mu po prostu pasuje czy też naprawdę jest w tak opłakanym stanie,że nic od siebie Dziecku nie przekaże.?Dziwne, bardzo dziwne...
        • glasscraft Re: i uśmiałam się do łez.... 06.01.11, 15:18
          Ja owszem. Gdybym byla w sytuacji autorki i mogla sama bez problemow finansowych sama utrzymywac dziecko a moj byly by cienko przadl, to szczerze mowiac bym jego wklad odpuscila, bo nie zmienilby nic w tej sytuacji (dziecku by i tak nie zabraklo). Raczej wolalabym, zeby mial dobry kontakt z dzieckiem i dokladal sie do jego zycia... I za matke terese bym sie nie uwazala, tylko za normalna wywazona osobe ze zdrowym podejsciem do zycia. Bo generalnie podejscie "splodzil, to niech teraz placi bez wzgledu na wzgledy" troche by mi brzmialo jak chec dokopania tylko po to, zeby udowodnic kto jest gora. I zanim ktos sie przyczepi - nie uwazam, ze tatusiowie powinni byc zupelnie zwolnieni z obowiazkow finansowych wzgledem dziecka, ale zdrowy rozsadek zamiast checi wyrownania rachunkow z partnerem/partnerka nie zaboli. W idealnym oczywiscie swiecie... smile
          • eutherpe Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 10:11
            Jest jeszcze coś takiego proszę Państwa jak odpowiedzialność za młodą istotę.Jak musi czuć się ten mężczyzna, jeden z drugim, sądzę ,że obydwoje zdrowi i w krzepie. Inna sprawa, kiedy były partner jest ciężko chory.To w jego kwestii jest również utrzymanie dziecko-co w sytuacji, kiedy partnerce pogorszy się status?Gdzie honor mężczyzny?Śmiem twierdzić, ze Pan już może i wygodny się stał.Jakie wyrównanie rachunków??Obydwoje rodzice mają psi obowiązek utrzymać potomka.
            • fikcyjne-konto Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 10:45
              Po rozwodzie bywa, że samo pozbycie się współmałżonka z kosztów utrzymania rodziny, jest tak dużym plusem, że brak alimentów od niego to już pikuś wink
              Uważam, że każdy rodzic powinien się dokładać do utrzymania dziecka, nawet symbolicznie niewielką kwotę jeśli ma sam trudną sytuację, lub starać się zrekompensowac to opieką nad dzieckiem.
              Niestety, jest całkiem sporo życiowych obiboków, ktorzy nigdy do pracy się nie garneli woleli poszukac źródla utrzymania: na ogół bywa to
              matka=> żona/mąż=>jeśli rozwód to znowu matka=> socjal i państwo, czyli my wszyscy.
              robią to na zasadzie przechodzenia z galęzi na gałąź.
              I dla takich osobników praca, odpowiedzialność za dzieci itp to czysta niezrozumiała abstrakcja, celem życia jest znalexienie "żywiciela" dla nich samych i niewysilania się w tym życiu. Tak zostali wychowani do nieodpowiedzialności przez kolejne osoby pozwalające im na sobie żerować(rodzice,małżonkowie).
              (kwoty wydawane na "ratowanie zdrowia" pijaków i nałogowych palaczy, renty dla nich, itd)

              ps. ktoś, kto ma odrobinę honoru, nawet mając małe dochody stara się coś dziecku z nich dać.
              • tully.makker Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 12:24
                No tylko problem w tym, ze taka zmanipulowana matka robi z tego powd do dumy i chwaly i wysmiewa tych, ktorzy inaczej pojmuja obowiazki wobec dziecka. Podczas gdy jest dokladnie odwrotnie - to ona jest smieszna w swoim absolutnym przekonaniu, ze sama poczela mysl, ktora jej wszczepiono podczas prania mozgu.
                • kara_mia Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 12:32
                  Jak tak was czytam - szczególnie tully, to nadal się zaśmiewam...
                  gdzie ja napisałam, że były olewa dziecko?
                  napisałam, że się spotyka, poświecą czas, czasem wyjdą na pizzę, kino - potomstwo za to nie płaci! Czasem dostanie prezent jakiś od taty, w wakacje - trochę czasu spędza z tata i jest na jego utrzymaniu i tyle!
                  Po prostu były nie płaci alimentów na bieżące utrzymanie dziecka i tyle...

                  jakoś nie bardzo wiem gdzie tu moje pranie mózgu
                  • eutherpe Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 12:54
                    No skoro sobie Pani na coś takiego pozwala względem dziecka, to już Pani wybór ale czy dojrzały?To już podlega subiektywnej ocenie. Pan widocznie przyzwyczaił się do dojenia Pani z kasą i niezłym zarobkiem. Chwała mu za to,że przynajmniej poświęca dziecku czas. O honorze Pana lepiej nie chciałabym się wypowiadać, bo zdrowy i w miarę mądry człowiek pracę znajdzie, gdyby w grę wchodziło dobro dziecko i ocalenie męskości.I z czego Pani zatem jest zadowolona?Ze dziecko idzie na pizzę z tatą za Pani pieniądze?Bez komentarza....A tak zapytam-nie płaci bo Pani jest tak dobrze,że nawet tego dla dziecka nie egzekwowała czy nie płaci bo faktycznie nie może( nie może czyli jest chory,niezaradny i wygodny)?
                  • tully.makker Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 12:56
                    gdzie ja napisałam, że były olewa dziecko?

                    TY olewasz potrzeby dziecka, nie byly.

                    jakoś nie bardzo wiem gdzie tu moje pranie mózgu

                    NO wlasnie na tym to polega, ze TY nie wiesz.
                    • kara_mia Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 13:16
                      Jaka potrzeba dziecka zaspokaja fakt, ze np 500 PLN miesięcznie wydane na niego przeze mnie będzie pochodzili z alimentów a nie z zarobionych przeze mnie pieniędzy?

                      jak rozumiem zgodnie z prawem to alimentami może być również wkład własny i opieka nad dzieckiem - takowa jest.. więc? dlaczego musi do tego być gotówka i to na moje konto?
                      Nie na pisałam, że mój były nie pracuje.
                      Pracuje. zarabia, ale dużo mniej ode mnie i posiada nowe dzieci, ja nie, więc ma więcej "do wykarmienia"

                      Czy jemu nie jest wstyd ? Nie wiem; mnie by było, ale miedzy innymi dlatego jest moim byłym...
                      • eutherpe Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 13:20
                        Pracuje. zarabia, ale dużo mniej ode mnie i posiada nowe dzieci, ja nie, więc ma więcej "do wykarmienia"

                        I to jest powód do dumy?Wspaniale, gratuluje.I zupełnie nie rozumiem.Proponuję abyś w ramach swojej dobroci dokładała się jeszcze do utrzymania pozostałych dzieci, bo wszak dużo zarabiasz. MASAKRA!
                        • z_mazur Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 16:46
                          A co w tym takiego masakrycznego?

                          Ściąganie alimentów od ojca w takiej sytuacji pogarszałoby sytuację materialną jego pozostałych dzieci, czyli było, nie było przyrodniego rodzeństwa dziecka autorki wątku. Czyli w imię... (no właśnie w imię czego?) ma odbierać tamtym dzieciom od ust i dawać swojemu, któremu niczego nie zbywa. Rzeczywiście bardzo wychowawcze.

                          Dokładać się nie musi, bo nie ma takiego obowiązku, ale z alimentów może zrezygnować i to robi. Tym bardziej, że ojciec udziela się wychowawczo, czyli jakoś swoje zobowiązania wobec dziecka realizuje.

                          Dziwne, że jak matka nie ma zamiaru pracować, tylko opiekować się dzieckiem, to nikt jej tu na forum od czci i wiary nie odsądza, jako wyrodnej matki, która na dziecko nie chce pracować.
                      • tully.makker Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 14:31
                        Jesli byly regularnie odprowdza dziecko do przedszkola / szkoly, chodzi na wszystkie wywiadowki, wszystkie wizyty lekarskie, ktore najpierw sam umawia, siedzi z dzieckiem na zwolnieniu w czasie choroby tudziez w szpitalu 24/7, gdyby zaszla taka potrzeba, codziennie odrabia zdzieckiem lekcje, wozi na zajecia dodatkowe, ktore uprzednio wybral po konsultacji z dzieckiem, expertami i doswiadczonymi rodzicami, uczesniczy w wydarzeniach przedszkolno-szkolnych, zajmuje sie zakupem odziezy i obuwia, sprzata pokoj dziecka, kapie je co wieczor, szykuje i podaje wszystkie posilki, zawozi do znajomych, przeprpwadza codzienne rozmowy wychowawcze, kte sa czescia spojnej wizji ksztaltowania mlodego czlowieka wygenerowanej dzieki refleksji, lekturze i dyskusjach z madrzejszymi od siebie, + 550 innych rzeczy, jakie na codzien robi rodzic, to sadze, ze faktycznie mozna mu odpuscie alimenty w formie finasowej.
                  • szizumami Re: moja-droga 07.01.11, 13:07
                    chwała za twoją uczciwośc,ludzkie podejście do sprawy
                    za wysoce etyczną postawe--pozbawioną chorych mechanizmów
                    a widzenie rzeczy jakimi są
                    za brak pazerności i złośliwości
                    i nauke dziecka taką postawą

                    nie napisałam "podziwiam" bo przecież powinno to byc powszechne

                    nie uważam,żeby twoje podejście kolidowało z naleznym prawem do alimentowania
                    i nie uraga to również tym kobietom,które biorą,żadają i muszą korzystać z alimentów
                    jak i mnie...
                    prawo miało byc dla ludzi a nie ludzie dla prawa
                    pozdrowienia

                    ps.a moze jednak załóż skarbonke i niech ta symbliczną złotówke wrzuca co miesiac......
                    [emot.]



    • eutherpe Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 13:14
      chwała za twoją uczciwośc,ludzkie podejście do sprawy
      za wysoce etyczną postawe--pozbawioną chorych mechanizmów
      a widzenie rzeczy jakimi są
      za brak pazerności i złośliwości
      i nauke dziecka taką postawą..

      Ze jak???Może i dziecko wygodnictwa nauczy bo przecież tato to nie pracował a mama na wszystko miała. Wspaniale.
      • kara_mia Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 13:19
        Jak się nauczy tak pracować jak ja, żeby samemu coś osiągnąć - to dobrze.
        jak nie będzie po skończeniu szkoły i pełnoletności pracował - to będzie miał kłopot , bo ja mu żadnej kasy nie dam - i zostało, to jasno i kilka razy powiedziane... smile
        • eutherpe Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 13:23
          Dziwna postawa ale cóż..Wasze życie.A jak idą z tatusiem na pizzę to wkładasz byłemu pieniądze do ręki?smile)
          • kara_mia Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 13:25
            to co napisałaś było złośliwe smile już wcześniej napisałam, że w taki wypadkach i na kino i wakacje płaci tata... smile
    • kara_mia i nadal mi nikt nie odpowiedział 07.01.11, 13:23
      Jaką potrzebę dziecka zaspokaja fakt, ze np 500 PLN miesięcznie wydane na niego przeze mnie będzie pochodzili z alimentów a nie z zarobionych przeze mnie pieniędzy?

      jak rozumiem zgodnie z prawem to alimentami może być również wkład własny i opieka nad dzieckiem - takowa jest.. więc? dlaczego musi do tego być gotówka i to na moje konto?


      • eutherpe Re: i nadal mi nikt nie odpowiedział 07.01.11, 13:27
        Alimenty to opieka?Tzn dochodzenie rodzica do dziecka?Tzn,że Ty płacisz alimenty na swoje dziecko, bo ja już się pogubiłam.Jeżeli potrafisz patrzeć takiemu człowiekowi w twarz to w ogóle dziwię się,że nie jesteście razem.Szkoda słów.
        • kara_mia Re: i nadal mi nikt nie odpowiedział 07.01.11, 13:34
          Kodeks rodzinny i opiekuńczy
          Art. 135. §2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie
          • kara_mia Re: i nadal mi nikt nie odpowiedział 07.01.11, 13:40
            cytat z prawnego portalu :
            Powszechnie przyjęło się, że kiedy mówimy o alimentach praktycznie zawsze mamy na myśli jakąś określoną kwotę pieniędzy. Dla większości ludzi dużym zaskoczeniem będzie fakt, że polskie prawo dopuszcza alimenty także w naturze.
            Obecnie przez pojęcie alimentów rozumie się obowiązek dostarczania
            środków utrzymania potrzebnych do zapewnienia żywności, odzieży, odpowiednich warunków mieszkaniowych, czy też zaspokajania innych potrzeb, takich jak wyjście do kina czy na koncert
            . Co ciekawe, po łacinie alimentum znaczy właśnie „żywność”. Co więcej, kodeks rodzinny i opiekuńczy wskazuje, że wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego.
            Jakie wynikają z tego konsekwencje?
            Kwestie alimentów są zawsze bardzo trudne, zarówno dla rodzica, któremu sąd przyznał pełnię władzy rodzicielskiej, a co za tym idzie, dziecko zamieszka właśnie z nim, jak i dla rodzica który został odsunięty od codziennych spraw dziecka, czasem poprzez zupełne porzucenie rodziny. Często zdarza się tak, że rodzice będą potrafili się porozumieć w kwestii alimentów, zdecydowanie częściej jest jednak tak, że walka o alimenty jest długoletnią wojną pomiędzy byłymi małżonkami.
            Rodzic, z którym zostało dziecko najczęściej żąda alimentów określonych kwotowo. Trudno zresztą dziwić się takiemu podejściu, bowiem to rodzic który mieszka z dzieckiem niewątpliwie najlepiej zna potrzeby dziecka i najlepiej wie, co konkretnie jest dziecku w danym momencie potrzebne. Zdarzają się jednak coraz częściej sytuacje, kiedy rodzic „dochodzący” woli wywiązywać się z obowiązku alimentacyjnego właśnie w naturze i należy pamiętać, że ma do tego prawo. Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, że rodzic „dochodzący” kupuje dziecku znaczną większość ubrań czy zabawek, kilka razy w miesiącu zabiera je do kina czy do parku rozrywki, płaci czynsz za mieszkanie czy zapewnia płatną opiekę lekarską (okulistę, dentystę), to niestety rodzic z którym dziecko mieszka nie będzie miał argumentów, aby żądać w sądzie alimentów określonych w pieniądzach.
          • eutherpe Re: i nadal mi nikt nie odpowiedział 07.01.11, 13:40
            Skoro tak Ci odpowiada, rób jak chcesz.Twoje zycie i Twoje decyzje. Czy aby mądre?Okaże się w przyszłości.
            • kara_mia Re: i nadal mi nikt nie odpowiedział 07.01.11, 13:45
              Podczas tej dyskusji jest mało istotne czy mi to odpowiada.
              Istotne jest, ze takie jest PRAWO.
              ...
              i nadal nikt mi nie odpowiedział jakie to potrzeby dziecka ta gotówka od byłego ma zaspokajać?
              • eutherpe Re: i nadal mi nikt nie odpowiedział 07.01.11, 13:50
                Słuchaj Kobieto-widocznie opływasz w luksusy razem z dzieckiem skoro stać cię na taki altruizm i poświęcenie względem dorosłego i zdrowego człowieka, który już doczekał się kilkoro dzieci. Gdybyś miesięcznie zastanawiała się co zrobić aby starczyło pieniędzy do końca miesiąca i nie musiała odmawiać niekiedy dziecku, dyskusja wyglądałaby zgoła odmienne.Prawem jest obowiązek rodziców do dbałosci o dziecko również pod kątem emocjonalnym bo jesteś aż taka pewna, że kiedy twoja stopa życiowa ulegnie pogorszeniu, nie życząc, możesz być pewna,że dziecko otrzyma pomoc od ojca?
                • kara_mia Re: i nadal mi nikt nie odpowiedział 07.01.11, 14:09
                  Słuchaj Kobieto-widocznie opływasz w luksusy (to własnie napisałam na samym początku ) razem z dzieckiem skoro stać cię na taki altruizm i poświęcenie względem dorosłego i zdrowego człowieka, który już doczekał się kilkoro dzieci. Gdybyś miesięcznie zastanawiała się co zrobić aby starczyło pieniędzy do końca miesiąca i nie musiała odmawiać niekiedy dziecku, dyskusja wyglądałaby zgoła odmienne oczywiście, ale tak nie jest Prawem jest obowiązek rodziców do dbałosci o dziecko również pod kątem emocjonalnym bo jesteś aż taka pewna, że kiedy twoja stopa życiowa ulegnie pogorszeniu, nie życząc, możesz być pewna,że dziecko otrzyma pomoc od ojca? -nie wiem czy jak bede mu wydzierała te pieniądze 500 pln na miesiąc to myślisz, że jest większa szansa na pomoc w przyszłości. Ja tak nie uważam.


                  a tak w ogóle to
                  od pierwszego postu piszę że robię tak bo mnie na to stać...
                  argumenty przeciwko temu są:
                  1 - jak byś była biedna to byś tak nie robiła... pewnie tak, ale nie jestem...
                  2 - i tak ojciec ma płacić to płacenie kasy być musi - bo to alimenty zgodnie z prawem - .. nie zgodnie z prawem alimenty mogą mieć inna formę.
                  -3. bo nie dbasz o potrzeby dziecka..
                  toż się pytam po raz kolejny - jakiej to potrzeby dziecka nie zaspokajam karząc byłemy płacić w gotówce? i nadal nie otrzymała odpowiedzi...
                  4. A jak ci się stopa życiowa obniży - to powiem byłemu, że ma płaci teraz bo samej mi trudno... A jak nie będzie chciał, to teraz by tym bardziej nie płacił...

                  A argumentów logicznych oprócz przemożnej chęci władzy nad byłym Płać chamie, bo MI się nalęży!!!!!! i chęci dokopania temu byłemu jakoś nie widzę...
                  i dyskusja w kółko taka sama... mam pieniadze, ale musze brac od byłego.. ?
    • eutherpe Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 14:37
      Ale co Ty chcesz tutaj wykazać?> Ze my kobiety, którym raczej pod górę jest finansowo jesteśmy żerne na pieniądze od byłych mężów?Mniej zaradne?Chore z nienawiści i apetytu na każdy kąsek?Ze Ty jesteś "nadzianą" altruistką, która od byłego partnera nie weźmie pieniędzy należnych dziecku, bo jesteś wspaniała, uczynna i samodzielna?
      Uważam,że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
      • kara_mia Re: i uśmiałam się do łez.... 17.01.11, 21:12
        Ze my kobiety, którym raczej pod górę jest finansowo jesteśmy żerne na pieniądze od byłych mężów?Mniej zaradne?Chore z nienawiści i apetytu na każdy kąsek?

        mniej więcej tak jak napisałaś - tak to własnie wygląda na forum - szczególnie z podkreśleniem "Chore z nienawiści"

        Ty jesteś "nadzianą"
        - średnio- wolałabym bardziej
        altruistką, - skąd! - pragmatyczną osoba!
        która od byłego partnera nie weźmie pieniędzy należnych dziecku, - mogę nie brac.. ale jak da to nie wyrzucę..
        bo jesteś wspaniała, - nie ,po prostu mam więcej od niego i mi jego kasa wisi - to ze wspaniałością nie ma nic wspólnego
        uczynna - średnio, raczej wybieram drogę przyjemniejsza dla mojego dziecka.
        i samodzielna? - nawet bardzo!!!
    • burza4 Re: i uśmiałam się do łez.... 07.01.11, 15:47
      Alimentów nie widziałam przez prawie 10 lat, i niestety post factum dochodzę do wniosku, że w tan sposób odebrałam dziecku kilkadziesiąt tysięcy, które mogłoby mieć, gdyby nie mój pański gest. Owszem, na niczym jej nie zbywało, ale mimo wszystko taka kasa piechotą nie chodzi - i byłaby jak znalazł na start w dorosłe życie.

      A co do podziału - to doświadczenie wskazuje, że majątek dzieli się wg stanu na dzień rozwodu, i co przezorniejsi upłynniają środki przed ostateczną rozprawą. Każdą kwotę można wydać, jak się okazuje - w zasadzie bezkarnie (chyba, że ktoś zostawia ślady)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka