Dodaj do ulubionych

Ojcowie po rozwodzie

11.01.11, 09:10
Czy są tu ojcowie którzy po rozwodzie nadal biorą udział w wychowaniu i opiece nad dziećmi?
To znaczy nie tylko widują się z dziećmi i płacą alimenty ale zdarza im się zawieźć/odebrać dziecko ze szkoły/przedszkola, iść na wywiadówkę, z dzieckiem do lekarza, fryzjera itd.?
Bo mam wrażenie, że jest to strasznie rzadkie a wolałabym myśleć inaczej.
Obserwuj wątek
    • maheda Są tu nawet ojcowie 11.01.11, 09:23
      z którymi dziecko mieszka.
      • errormix Re: Są tu nawet ojcowie 11.01.11, 09:53
        No zdarza się maheda, zdarza. I choć wcale piękny jakoś specjalnie nie jestem, to daleko mi pod względem urody do legendarnych białych niedźwiedzi. (ale może to dlatego, że się depiluję systematycznie).
        • maheda Re: Są tu nawet ojcowie 11.01.11, 10:07
          Akurat lubię patrzyć na białe niedźwiedzie w programach przyrodniczych. W ogrodach zoo nie, bo są na okropnie małej przestrzeni sad
    • shelmahh Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 10:02
      nie mieszkam z dziećmi ale zajmuję się bardzo aktywnie wychowaniem.

      robię to samo co robiłem mieszkając z nimi.

      czyli to wszystko co wymieniłaś + wszystko co należy z nimi ogarnąć. łącznie z odrabianiem lekcji i innymi zajęciami dotyczącymi obowiązków.

      mieszkam 25 km od nich. widuję się w poniedziałki po pracy w domu ex, w środy zabieram ich do siebie by odwieźć ich rano do szkoły, w piątek też ich zabieram do siebie i odwożę w sobotę późnym wieczorem..

      dentysta, fryzjer, basen, łyżwy, lekcje, wywiadówki, wszystkie imprezy okolicznościowe w szkole, praktycznie każdy wyjazd weekendowy, ostatnio wyjazd świąteczny, sylwestrowy etc..

      nic się tu nie zmieniło w wyniku wyprowadzki w sumie smile jest tak samo aktywnie jeśli nie bardziej smile

      dodam, że mam dwóch synów w wieku 6 i 8 lat smile

      Pozdrawiam
    • kropka_mala77 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 10:14
      W kilku znanych mi rozwiedzionych parach entuzjazm taty po roku, najdalej dwoch opada. Bardzo bym nie chciala, aby tak bylo w naszym przypadku sad
      • tomaszko33 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 10:59
        w znanym mi przpadku jest odwrotnie po 2 latach entuzjazm u mamusi opada i dziecko jest częściej niz ustalono u tatusia. Może dlatego że mamusia jest już w ciązy ze swoim starym kochankiem a terażniejszym partnerem
        • tully.makker Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 11:28
          po 2 latach entuzjazm u mamusi opada i dzi
          > ecko jest częściej niz ustalono u tatusia. Może dlatego że mamusia jest już w
          > ciązy

          A moze ma problemy w ciazy, nie wiem czy slyszales, ale to sie zdarza.
          • tomaszko33 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 11:54
            tully.makker napisała:

            > po 2 latach entuzjazm u mamusi opada i dzi
            > > ecko jest częściej niz ustalono u tatusia. Może dlatego że mamusia jest j
            > uż w
            > > ciązy
            >
            > A moze ma problemy w ciazy, nie wiem czy slyszales, ale to sie zdarza.

            Może i słyszałem a może nawet widziałem, a może i widze jak sprytnie nie zacytowałaś całej mojej wypowiedzi. Ciekawe gdyby ten post napisała kobieta i odnosiłby się do opadu zainteresowań ze strony ojca to twoja odpowiedź też byłaby taka??
            • yoma Re: Ojcowie po rozwodzie 12.01.11, 16:21
              Ojciec w ciąży?
          • zalosny.jestes A może miała trudne dzieciństwo? 29.05.13, 09:55
            Szkoda prądu wink
    • lejla81 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 11:06
      Mój partner ma przyznane prawo do opieki po rozwodzie, chodzi na wywiadówki, do fryzjera, lekarza, wszystko robi smile
    • wojtekp67 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 11:42
      noname2002 napisała:

      > Czy są tu ojcowie którzy po rozwodzie nadal biorą udział w wychowaniu i opiece
      > nad dziećmi?
      > To znaczy nie tylko widują się z dziećmi i płacą alimenty ale zdarza im się zaw
      > ieźć/odebrać dziecko ze szkoły/przedszkola, iść na wywiadówkę, z dzieckiem do l
      > ekarza, fryzjera itd.?
      > Bo mam wrażenie, że jest to strasznie rzadkie a wolałabym myśleć inaczej.

      Sama sobie odpowiedz czy przed rozwodem tatuś odbierał dziecko ze szkoły, chodził do lekarza czy na wywiadówkę. Jesli jest to dla niego normalne to pewnie sie nic nie zmieni w podejsciu do rodzicielskich obowiązków. Ale jesli tego nie robił...... to dlaczego ma to robić po rozwodzie?
      • joasia75-1 Re:Wojtek... 11.01.11, 12:15
        Ty masz rację.Nigdy nie spojrzałam na to z tej strony.Tata kiedy byliśmy jeszcze rodziną szedł do pracy,wracał zmęczony.Jedynym zajęciem było przerzucanie kanałów pilotem albo spanie,a jedynym problemem było to,czy w pilocie są jeszcze działające baterie i czy w lodówce jest mleko do kawy bo bez tego ani rusz.Szkoła,przedszkole,lekarz,zagospodarowanie czasu wolnego,fryzjer,zabawa,zakupy,ogród,były na mojej głowie.Na pytania dzieci odpowiadał "Tak,tak", "Dobrze,dobrze" , "Nie teraz" , "Może później" , "Pobawcie się same,tata zmęczony" , "Narysuj sama ,umiesz ", 'Zrób sama,poradzisz sobie " , "Nie mam teraz czasu ", "Kiedy indziej ", "Nie teraz" , "Nie wymyślaj ".A ja teraz oczekiwałam,że tata zainteresuje się córkami...Ale ze mnie nie dobra kobieta,która nęka tatę swoich dzieci i oczekuje nie wiadomo czego.
      • noname2002 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 12:17
        "> Sama sobie odpowiedz czy przed rozwodem tatuś odbierał dziecko ze szkoły, chodz
        > ił do lekarza czy na wywiadówkę. Jesli jest to dla niego normalne to pewnie si
        > e nic nie zmieni w podejsciu do rodzicielskich obowiązków. Ale jesli tego nie r
        > obił...... to dlaczego ma to robić po rozwodzie?"
        To też nie jestem zaskoczona że akurat mój eks tego nie robi, to też był jeden z powodów naszego rozstania. Dobrze, że regularnie się spotyka, interesuje nim i zabiera na wakacje.
        A wokół siebie widzę dużo "ojców", którzy po rozwodach nie płacą i nie widują się z dziećmi, więc chciałam dla odmiany poczytać coś pozytywnego.
    • malgolkab Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 13:25
      mój ex to generalnie kreuje się chyba na kolegę syna - 2 weekendy w miesiącu, kino, mcdonald, jakaś bawilandia... z przedszkola nie odbiera "bo pracuje", do dentysty nie pójdzie "bo nie lubi dentystów", na badania profilaktyczne (np. krwi-raz na rok)- nie, "bo po co męczyć dziecko", ćwiczeń zaleconych przez ortopedę nie robi, "bo ja też mam płaskotopie i żyje".
      Za to bardzo lubi pokazać się na różnych występach małego, imprezach otwartych itp.
      Przyzwyczaiłam się, syn też - poza terminami wizyt nie pyta o ojca, dziwi mnie, że ten nie odczuwa takiej potrzeby, ale już się nie wściekam, nie mówię, nie proszę, bo to nie ma sensu.


      Na sprawie rozwodowej, sędzina ograniczyła mu prawa, mimo, że ja o to nie wnioskowałam. Zapytała się go "Chyba Pan się zgodzi, że Pan władzy rodzicielskiej nie wypełnia?" Zaczął się tłumaczyć , że pracuje całymi dniami i nie ma czasu widywać dziecko (a przedstawił zaświadczenie, że zarabia najniższą krajową)
      Dodam, że mieszka w tym samym mieście. a kiedy zamieszkał ze mną next to ex wydaje się być całkiem zadowolony, że ktoś zajmuje się młodym, a on już całkiem nie musi.
      Myślę, że kocha syna na swój sposób, tylko chyba nie dojrzał do obowiązków i raczej nie dojrzeje, bo nie ma 20 latsmile
      • malgolkab Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 13:26
        ale też znam wielu ojców, którzy biorą czynny udział w życiu dzieci, myślę, że to zależy od człowieka...
    • agu_uga Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 15:39
      A co ma wspolnego odebranie z przedszkola czy pojscie do lekarza z wychowaniem??? Z przekazaniem systemu wartosci, mowieniu, co madre, a co glupie, planowaniu przyszlosci, wyksztalcenia i tysiaca innych waznych spraw. Jakos nigdy nie mialam problemu z lekarzem, fryzjerem itd i nigdy nie przyszlo mi do glowy, ze wymuszac to na ojca. Jak chcial, to ok, ale to jego sprawa. I bez tego spedzal z mlodym duzo czasu.
      Natomiast wybor szkoly, programu nauczania, nauczycieli, jak przygotowac mlodego na studia za granica, itp. - pomoc ojca w tych sprawach byla dla mnie bardzo istotna i na szczescie ja dostalam.
      • noname2002 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 16:40
        "> A co ma wspolnego odebranie z przedszkola czy pojscie do lekarza z wychowaniem
        > ??? Z przekazaniem systemu wartosci, mowieniu, co madre, a co glupie, planowani
        > u przyszlosci, wyksztalcenia i tysiaca innych waznych spraw."
        Chociażby to że ciężko wychowywać będąc osobą wyłącznie od rozrywek. Albo widując dziecko raz na dwa tygodnie.
        I właśnie chodziło mi o ojców których nie trzeba ZMUSZAĆ.
        • segregatorwpaski Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 18:59
          Dokładnie!
          Nie wydaje Ci się, że odbierając dziecko z przedszkola, idąc z nim na badania czy do fryzjera właśnie pokazujesz dziecku, co znaczy obowiązek, to że obowiązki w rodzinie należy dzielić, to że oboje rodziców powinno zajmować się dzieckiem, że każdy nawet w rozbitej rodzinie jest odpowiedzialny za innego jej członka - czy to właśnie nie jest jakiś tam rodzaj wychowania?
          I to wychowania procentującego w przyszłości!
          A świadomość dziecka, że dla rodzica z nim niemieszkającego jego zdrowie, nauka są równie ważne jak dla 'stałego' opiekuna, nie jest istotne i nie wpływa na jego wychowanie w poczuciu akceptacji i miłości?
      • nangaparbat3 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 22:05
        Moim zdaniem wychowanie w o wiele wiekszym stopniu polega na wspólnej zabawie niż na gadaniu czy planowaniu dziecku przyszłości.
      • laura_fairlie Re: Ojcowie po rozwodzie 15.01.11, 09:18
        A co ma wspolnego odebranie z przedszkola czy pojscie do lekarza z wychowaniem
        > ??? Z przekazaniem systemu wartosci, mowieniu, co madre, a co glupie, planowani
        > u przyszlosci, wyksztalcenia i tysiaca innych waznych spraw.
        A jak chcesz przekazywać system wartości, jak nie pośród tysiąca zwykłych spraw, jak nie podczas rozmowy o bzdetach podczas nieśpiesznego powrotu z przedszkola? Bo chyba nie stajesz przed dzieckiem i nie wygłaszasz mu przemowy natemat wartości?
    • zebra12 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 17:13
      Niestety mój eks nigdy się dziećmi nie interesował. Dobrze, że wie jak mają na imię. Już daty urodzenia są dla niego abstrakcją. Nie wie, do ktorej klasy chodzą, do jakiej szkoły. Teraz widuje się z nimi częściej niż gdy bylismy razem, ale coż to za widzenia, gdy dzieci siedzą w drugim pokoju, a on przed tv. Albo sobie jedzenie pichci w kuchni. Ostatnio nawet walnął się na moje łóżko i drzemał. Tylko mała jeszcze ma z nim jaki taki kontakt. Starsze mają go centralnie gdzieś...
      • shelmahh Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 19:09
        smutna akcja sad(((

    • biedroneczka370 Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 21:20
      Moj ex po rozwodzie uczestniczy w wychowaniu Młodej bardzo. Dentysta, lekarz, dokłada się do wycieczki szkolnej mimo, że płaci alimenty, zakupy, wyjazdy. Córa spędza wiele weekendów w roku u niego, On przyjeżdża do niej prawie każdego dnia. Zchowuje się lepiej i interesuje się nią bardziej niż byliśmy małżeństwem.
      • tesknotazabija Re: Ojcowie po rozwodzie 11.01.11, 21:32
        Tylko pozazdrościć. Jednak są mężczyźni, którzy pomimo rozpadu małżeństwa potrafią sprostać obowiązkom ojcowskim. Mój syn niestety nie zasłużył nawet na to, aby ojciec był przy nim kiedy się urodził. Synek dzisiaj ma 6,5 miesiąca, ojciec mieszka 10 min drogi od nas, pracuje pod naszym domem i syna nie widuje. Nie odwiedza, nie dzwoni, nie płaci. Nic, kompletnie nic. Ale kolejne dzieci z kochanką planuje ...

        • shelmahh Re: Ojcowie po rozwodzie 12.01.11, 10:01
          i pomimo tego co napisałaś "tęsknota zabija"?
          • tesknotazabija Re: Ojcowie po rozwodzie 12.01.11, 16:24
            Ależ skąd! Ten nick wymysliłam, kiedy pierwszy raz weszłam na to forum, załamana tym co się dzieje w moim małżeństwie. Wtedy naprawdę tęskniłam...
            Dzisiaj wiem, że muszę tylko uporządkować sprawy z ojcem mojego dziecka i tyle. O żadnej tęsknocie za nim nie ma mowy. Dla mnie on umarł.

            • shelmahh Re: Ojcowie po rozwodzie 12.01.11, 16:27
              okasmile

              ale moze zmien nicka? wink
              • tomaszko33 Re: Ojcowie po rozwodzie 12.01.11, 21:28
                shelmahh napisał:

                > okasmile
                >
                > ale moze zmien nicka? wink
                Dlaczego??
                Bo tobie się nie podoba?
                ten nick i historia postów wiele mówi
                • shelmahh Re: Ojcowie po rozwodzie 14.01.11, 09:57
                  ale po co ten jad? wystarczy nie wchodzić na forum jak jedyne co przychodzi człowiekowi do głowy to przywalić się do kogoś, że nick się nie podoba..

                  • tomaszko33 Re: Ojcowie po rozwodzie 14.01.11, 18:19
                    shelmahh napisał:

                    > ale po co ten jad? wystarczy nie wchodzić na forum jak jedyne co przychodzi czł
                    > owiekowi do głowy to przywalić się do kogoś, że nick się nie podoba..
                    >
                    Przepraszam ale nie rozumiem twojego postu??
                    Kto chciał zmiany nicka??
                    gdzie jest jad???
    • michszyb Re: Ojcowie po rozwodzie 15.01.11, 09:38
      Niestety w moim przypadku w sferze marzeń pozostaje uczestnictwo w życiu dzieci. Ex skutecznie utrudnia mi nawet możliwość odbierania, a co dopiero odwożeniu do przedszkola. Nie wiem gdzie chodzą do lekarza, dentysty. Ex uważa że to nie moja sprawa. Do fryzjera zaprowadziłem raz na wakacjach. Do lekarza raz jak babcia od ex popchnęła dziecko, które upadło na ścianę i doznało urazu paluszka. W podzięce ex mnie pobiła.
      Na szczęście wkroczył już kurator i skończy się skandaliczne zachowanie ex.
      • arek-j-arek Re: Ojcowie po rozwodzie 08.05.13, 16:24
        Myślę nad rozwodem. Jestem szczęśliwy z inną kobietą, już kilka lat, o czym żona nie wie.
        Starszą, po rozwodzie, z własnymi dziećmi. Tam mi dobrze. Można napisać, że to tam jest moje miejsce na ziemi. Wiele razem już przeszliśmy i mam 100% pewności, że to nie "tombak", tylko prawdziwe "złoto" na całe życie. Ona też to wie i chce być ze mną formalnie. A że jesteśmy ludźmi dojrzałymi zyciowo, sprawa wydaje się jasna. Teraz nadszedł czas wyboru... Moja kobieta już dłużej nie wytrzyma bycia na boku, z perspektywą czekania na mnie nie wiadomo ile i nie wiadomo na co... Chce odejść, nie ma już siły szarpać się z tą rzeczywistością. Właśnie odchodzi - bo ja zwodzę ją od lat i nie odchodzę od rodziny.
        Powinieniem odejść, to proste. Ale... mam ukochaną córeczkę. Przedszkolaka. Jest tą drugą połową mojego świata. Nie jestem ojcem niedzielnym. Wydaje się (o czym mówi też rodzina i znajomi), że mam z córką lepszy kontakt niż matka. Odbieram ją z przedszkola, kąpię, czytam bajki na dobranoc, usypiam, tłumaczę świat, wyjaśniam zawiłości, chronię przed nagłymi wybuchami złości żony, wstaję w nocy, gdy coś jej się śni - generalnie jestem przy niej i z nią po kilka godzin dziennie. Codziennie.
        Mam dylemat: jeśli teraz nie odejdę, stracę szansę na szczęście w życiu z osobą, z którą napewno byłbym szczęśliwy. A jeszcze ze 30 lat mi zostało... Jeśli odejdę, zostawię córkę, która jest dla mnie światełkiem w życiu. Jest MOJĄ CÓRKĄ!!!
        Napisze coś ktoś, kto odszedł od małego dziecka, dla którego naprawdę był Prawdziwym Ojcem? Da się to przeżyć? Mój najbliższy przyjaciel twierdzi, że ja tego nie wytrzymam psychicznie, załamię się po zostawieniu dziecka.
        Ale... ja się właśnie teraz załamuję, gdy Ona odchodzi...
        • miacasa Re: Ojcowie po rozwodzie 08.05.13, 17:24
          > Myślę nad rozwodem. Jestem szczęśliwy z inną kobietą, już kilka lat, o czym żon
          > a nie wie.

          Nie dałeś żonie szansy na szczęśliwe życie, oszukujesz ją od lat, pozwól jej żyć z kimś kto będzie wobec niej lojalny. Romans to banał, żadne tam wielkie szczęście, prosty mechanizm, na który się sam złapałeś.

          > Starszą, po rozwodzie, z własnymi dziećmi. Tam mi dobrze. Można napisać, że to
          > tam jest moje miejsce na ziemi. Wiele razem już przeszliśmy i mam 100% pewności
          > , że to nie "tombak", tylko prawdziwe "złoto" na całe życie.

          Oczywiście, u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona. Powiedz żonie o tym szczęściu i rodzinie swojej powiedz, a zobaczysz jak to złoto szarzeje i blaknie.

          > Powinieniem odejść, to proste. Ale...

          Grasz w grę pt. Tak, ale... Boisz się.

          > Mam dylemat: jeśli teraz nie odejdę, stracę szansę na szczęście w życiu z osobą
          > , z którą napewno byłbym szczęśliwy.

          Szczęście niesiemy w sobie, żadna kobieta Ciebie nie uszczęśliwi.

          Jeśli od
          > ejdę, zostawię córkę, która jest dla mnie światełkiem w życiu. Jest MOJĄ CÓRKĄ!
          > !!

          To weź córkę ze sobą, no chyba, że złotko nie chce się Twoim potomstwem zajmować.

          > Napisze coś ktoś, kto odszedł od małego dziecka, dla którego naprawdę był Prawd
          > ziwym Ojcem? Da się to przeżyć?

          Sam sobie odpowiedz czy przeżyjesz, nikt tu Ciebie nie zna.

          Mój najbliższy przyjaciel twierdzi, że ja tego
          > nie wytrzymam psychicznie, załamię się po zostawieniu dziecka.

          A to nie żonę chciałeś zostawić? Dziecko chcesz porzucić? no przecież po rozwodzie będziesz ojcem nadal, tylko żonę wymienisz.
          • altz Re: Ojcowie po rozwodzie 08.05.13, 19:00
            miacasa napisała:
            > A to nie żonę chciałeś zostawić? Dziecko chcesz porzucić? no przecież po rozwod
            > zie będziesz ojcem nadal, tylko żonę wymienisz.

            Autorze, nie wierz Miacasie, zawsze są jakieś straty, a dodatkowo niektórzy ludzie nie nadają się do rozwodu, nie radzą sobie i nie pomaga na to żaden psycholog. Stracisz córkę, rozwód z żoną w Polsce jest najczęściej rozwodem z dzieckiem, a przy takim długotrwałym oszukiwaniu macie marne szanse na normalne funkcjonowanie z żoną jako byłą. To jest traumatyczne przeżycie.
            Z kolei to, co teraz robisz, jest wielkim świństwem wobec obu pań i wobec dziecka.
            Trudna sytuacja, szczęśliwie, nie mój problem.
            • miacasa Re: Ojcowie po rozwodzie 08.05.13, 20:41
              > Autorze, nie wierz Miacasie

              Altz, z przekąsem pisałam, tak sarkastycznie nieco bo ja z tych rogatych i emocjonalnie do tematu podchodzę smile
            • arek-j-arek Re: Ojcowie po rozwodzie 09.05.13, 12:02
              Altz, dziękuję.
              Tak - wiem, że będą straty. Nie do odrobienia. Z tego powodu należałoby zostać.
              Ale wiem też, jak duże będą straty, jak zostanę. Dla Niej. Dla mnie. Dla mojej żony (może z kim innym mogłaby być szczęśliwsza). Dla mojego dziecka (żadna frajda patrzeć na niedogadujących się i smutnych życiem rodziców).
              Optymalnie byłoby odejść z dzieckiem. Ale po pierwsze - sąd mi nie da dziecka, moja żona bardzo dobrze opiekuje się nim, jest w sensie tzw. administracyjnym świetną matką (jej problem to to, że "nie czyta emocji dziecka", nie potrafi zrozumieć tego, jak dziecko patrzy na świat, co myśli, co czuje, co jest dla niego ważne - po prostu że ono jest małym CZŁOWIEKIEM!, i stąd biorą się takie straszne tarcia między nimi - gdy ja tego zagubionego w świecie i we własnych emocjach przedszkolaka ratuję i tłumaczę, dlaczego jest tak, a nie inaczej). Po drugie - to byłoby barbarzyństwo odebrać matce dziecko, to by ją zabiło, nie chcę tego, nie zasługuje na to w żaden sposób.
              Więc dalej zostaję z problemem, o którym wielu mówi: "nie życzę najgorszemu wrogowi", gdzie każde rozwiązanie jest po prostu złe i kogoś krzywdzi...

              Dziwne te fora, takie pełne jadu i naskakiwania na ludzi, jakby autorzy postów przelewali w swoich wypowiedziach żal do świata za to, że ich kiedyś skrzywdzono. I szukają zastępczych winnych. No, ale to ludzkie emocje - z nimi nie ma co polemizować, każdy z nas ma do nich prawo... Są nasze...
              • yoma Re: Ojcowie po rozwodzie 09.05.13, 12:11
                > Ale po pierwsze - sąd mi nie da dziecka

                Po raz 1987. powtórzę: nie dowiesz się, póki nie spróbujesz.

                > Po drugi
                > e - to byłoby barbarzyństwo odebrać matce dziecko, to by ją zabiło,

                "Tak, ale...", "tak, ale..." "tak, ale..."

                > Więc dalej zostaję z problemem,

                Będę brutalna: nie zostajesz. Twoje złoto nietombakowe za chwilę kopnie cię w tyłek i problem sam się rozwiąże. W czym, przyznam, szczerze jej kibicuję, albowiem na dwóch stołkach siedząc wspomniany tyłek można rozerwać.
              • altz Re: Ojcowie po rozwodzie 09.05.13, 12:26
                arek-j-arek napisał(a):
                > Tak - wiem, że będą straty. Nie do odrobienia. Z tego powodu należałoby zostać.
                Zostać, ale nie oszukiwać. Nie wyobrażam sobie Twojej sytuacji.
                Ja bym się nie zdecydował na podwójne życie.
                Nie ma dobrego wyjścia, bo sam się w to wpakowałeś.

                Może się szczęśliwie kochanka zdecyduje i odejdzie, wtedy zaczniesz w końcu coś robić z małżeństwem?
                Dla mnie pozytywnym sygnałem jest to, że żona bardzo dobrze zajmuje się dzieckiem i widzisz to zaangażowanie i emocje wobec dziecka. Takie osoby nie mogą być złe, a nie wszystkie matki są takie, niektóre potrzebują lat, żeby dojrzeć i dopiero są dobrymi babciami.
                Brak empatii u kobiet jest powszechną przypadłością, ale to chyba taka kierownicza choroba?

                > byłoby barbarzyństwo odebrać matce dziecko, to by ją zabiło, nie chcę te
                > go, nie zasługuje na to w żaden sposób.
                Ja to rozumiem i też tak uważam, chociaż kobiety będą tłumaczyć po swojemu.

                Nie daj się ponieść fali, zrób coś, bo teraz się wszyscy męczą. :-\
                • arek-j-arek Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 07:45
                  Altz, jeszcze raz dzięki za mądre słowa. Rzadko się zdarza, żeby ktoś tak pisał...
                  Całej reszcie dziękuję - choć nie przyjmuję tego do wiadomości. Nie, nie dlatego, że to "nie po mojej myśli".
                  Dlatego, że jest to napisane bez próby przemyślenia i empatii właśnie. Miarą dojrzałości jest zrozumieć, że w życiu każdy kwadrat należy oglądnąć dokładnie, bo zapewne okaże się on sześcianem. Nic nie jest płaskie, czarne bądź białe. To byłoby zbyt proste. Ale wielu z nas usilnie chce w to wierzyć, bo... tak jest łatwiej.
                  Z "moją panią", jak to piszecie, przechodzimy już dobrą chwilę prozę życia, znamy ją od podszewki, razem z zakupami, praniem, załatwianiem spraw dzieci, pamiętaniem o rachunkach etc. Zresztą, z jej dziećmi mam bardzo dobry kontakt (a konflikty i tak by były, przecież nawet z własnymi dziećmi się je ma). Oboje trochę w życiu przeszliśmy i posiedliśmy naukę, co jest wartościowe, a co nie. I niestety dla nas - nasza miłość jest dla nas wartościowa, bo dobrze rokuje na przyszłość. Dlaczego? Z jednego podstawowego powodu: umiemy ze sobą rozmawiać i wspólnie rozwiązywać problemy "na spokojnie", rzeczowo; słuchamy się nie po to, żeby po prostu słuchać, ale żeby zrozumieć; rozumiemy, że druga osoba ma czasem swoje emocje i trzeba je przeczekać, bo każdy jest tylko człowiekiem i ma do nich prawo. Nie jesteśmy gówniarzami, którzy dopiero wchodzą w życie i dają się omamić pozorom.
                  A zaczęliśmy ze sobą być, jak moja córka już się urodziła - cóż, można by rzec, że poznaliśmy się o 2 lata za późno... Bardzo Ją kocham. Je Obie.
                  Ten dylemat to trochę jakby ktoś kazał Ci zdecydować, czy wybierasz jedno swoje dziecko czy drugie - bo tylko z jednym z nich możesz być. No i bądź tu mądry i pisz wiersze. Bo i na jednej, i na drugiej potwornie mi zależy. Przytyka mnie i dusi, gdy pomyślę o tym, że nie ma mnie przy jednej albo nie ma mnie przy drugiej.

                  No nic, to chyba już zamykam ten wątek. Miałem nadzieję, że napisze ktoś, kto był w takiej samej sytuacji, opisze, że został i się poukładało (nie żałuje do końca życia, że został i nie myśli o Swojej Ukochanej Kobiecie co rano, gdy tylko otworzy oczy); albo że odszedł i wszystko się jakoś ułożyło, z dzieckiem jest dobrze, rośnie mądrze, jakoś to się kręci. Zawsze to dobrze takie coś przeczytać. No ale trudno...
                  • mayenna Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 08:44
                    Wzruszyłam się. A szczególnie fragmentem jaką to bandą bezempatycznych idiotów jesteśmy, bez doświadczenia życiowego.
                    Tak się składa, że pewnie większość z nas miała okazję wejść w związek z żonatym/ zamężną.. Proza życia i nic nowegosmile
                    Powiedz mi jak to możliwe: uczestniczysz codziennie w życiu córki i w życiu pani, a żona nic nie wie? Nie widzi, że kasa ginie: te rachunki: i męża nie ma w domu?
                    Jestem matką, mam dzieci i gdybym miała romans z żonatym facetem to nigdy nie poznałyby go moje dzieci. Nie byłby częścią rodziny bo to nieetyczne i niewychowawcze.
                    Ale masz fajnie: dwa oficjalne domysmile Supersmile

                    A moim zdaniem juz wybrałeś tylko potrzebujesz błogosławieństwa. Ja bym swoim dzieciom czegoś takiego nie zrobiła.Nie mówię tu o rozwodzie, ale o życiu w fikcji latami. O pozorowaniu zaangażowania w rodzinę, w dom.Nie myślę nawet jak przyjmie to twoja zona. W najgorszym razie z zemsty odetnie cię od córki.
                  • zofiulina1971 Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 09:40
                    Jesteś typowym przykładem tego, że kobieta z reguły ma odwagę zmienić życie. Facet nie. Kochasz wygodę i żonglowanie słowami "kocham", "miłość", których sens jest Ci obcy skoro narażasz rodzinę z powodu seksu na boku, ale zapewne setki razy wspomniałeś o odpowiedzialności za rodzinę, gdy tylko usłyszałeś słowo "rozwód" i czułeś się rozgrzeszony.

                    To, że chrzanisz życie jakiejś kobiecie po drodze, bo nie masz dość jaj, by zakończyć coś, co podobno mu tak nie pasuje (obecna żona, hehe) to drobiazg. Bo przecież jesteś odpowiedzialny. Za żonę, której tak nie kochasz... Norma.

                    Banał, klasyka banału, choćbyś nie wiem, jak egzaltowanych słów tu użył.

                    PS. Również nie wierzę, że Twoja żona nic o Was nie wie. Ale po co ona ma robić pierwszy ruch?
                    • zofiulina1971 Re: Errata... 10.05.13, 09:42
                      *zakończyć coś, co podobno tak Ci nie pasuje
                    • mayenna Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 09:50
                      zofiulina1971 napisała:

                      > Jesteś typowym przykładem tego, że kobieta z reguły ma odwagę zmienić życie. Fa
                      > cet nie.
                      Tak patrzę, nawet na swoich domowych facetów i przeraża mnie, jak bardzo nie lubią brać odpowiedzialności za to co robią. Zawsze winien jest ktoś inny.
                      Kobiety zwykle mają odwagę przyznać że źle zrobiły i wziąć konsekwencje na klatę.
                  • mayenna Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 09:45
                    Jeszcze się zastanawiam nad twoją historia. Przyszła mi do głowy taka symulacja: wyobraź sobie że twój zięć robi coś takiego twojej córce. Składa przysięgę, że zrobi wszystko by ich małżeństwo było zgodne, trwałe i co tam jeszcze, bo nie pamiętamsmile A po dwóch latach już jest zauroczony inną panią, która go lepiej rozumie niż twoja córka. Co byś mu powiedział?
              • mayenna Re: Ojcowie po rozwodzie 09.05.13, 17:38
                Słuchaj chłopie, ale ty ten problem masz na własne życzenie. Zapracowałeś na tę sytuację rzetelnie i uczciwie latami.
                Twoja zona za chwilę się dowie, że jej udane małżeństwo to pozory. Oszukujesz ja latami. Skoro lepsze jest rozstanie i ona ma na tym skorzystać to czemu nie zrobiłeś tego od razu jak poznałeś tamtą panią?
                Powiem tak: jak kierujesz się swoim szczęściem to miej odwagę przynajmniej powiedzieć, że robię to z egoizmu bo chcę być szczęśliwy, a nie w imię szczęścia zony, która może sobie to życie ułoży albo i nie, i córki, której rozbijasz rodzinę.
                Najuczciwiej było by przynajmniej próbować ratować małżeństwo, ale to wcześniej chyba. Teraz powiedz żonie zanim zrobi to ktoś inny.
              • zofiulina1971 Re: Ojcowie po rozwodzie 09.05.13, 19:08
                Arku Jarku, przykro mi to pisać, ale jestem więcej niż pewna rozpadu związku z nową panią nawet, gdyby okazało się, że Twoja żona kogoś poznała i że z ewentualnym rozstaniem nie będzie żadnego problemu. Więcej, jestem przekonana, że wymieniłbyś kilka przyczyn (łącznie z wyświechtanym dobrem dziecka), dla których warto ratować to małżeństwo.

                Jeszcze działa magia okrutnego losu, który rzuca Wam kłody pod nogi, ale już widać, że kolory bledną. Z nową panią też będzie nudno i przyziemnie - zacznie się proza życia, pranie, kłopoty finansowe, alimenty na dzieci, rosnące wydatki, kłopoty w pracy, brak czasu na wszystko, prawdopodobne kłopoty z psychiką Twojego dziecka, konflikty z jej dziećmi ("nie jesteś naszym ojcem, więc się odwal"). Czar pryśnie.

                Kończy się bajka. To już zresztą widać.

                Gdyby coś z Was miało być, już by było.

            • yoma Re: Ojcowie po rozwodzie 09.05.13, 12:08
              Altz

              w tym przypadku, jak sądzę, kolega nie będzie "tracił dziecka" na własne życzenie.
        • mayenna Re: Ojcowie po rozwodzie 08.05.13, 17:36
          Załóż może własny wątek.
          Myśleć trzeba było zanim przyszła na świat córka. Teraz cokolwiek zrobisz będzie źle.
          Wiesz, ja nie kupuję tekstów dziecku z niekochaną kobietą w roli jego matki.
          Moim zdaniem z kochanką jest tak dobrze bo ten układ się sprawdza. Jest równowaga. Jak odejdziesz od rodziny to zmieni się wszystko.
          Mój brat był w takim związku. Jego zona umarła. Po jej śmierci z kochanka pożył tylko dwa lata a potem się rozstali bo okazało się ze nagle ich oczekiwania są inne, kochanka w roli żony tez miała inne wymagania i fochy.
          • mayenna Re: Ojcowie po rozwodzie 08.05.13, 17:39
            Mój brat stracił dzieci przez tę sytuację. Córka ma do niego straszny zal o podwójne życie i skrzywdzenie matki, która pod koniec wiedziała o kochance.
    • maci_ejm Re: Ojcowie po rozwodzie 08.05.13, 19:44
      Na pewno są tutaj ojcowie którzy biorą czynny udział w wychowaniu dzieci, ci którzy całkowicie sie odcieli od dzieci i ci którym matki utrudniają wychowanie dzieci. Ja należę do tych ostatnich.
      Mam zasądzone 2 soboty i 2 niedziele w miesiącu - na przemian, matka mojego dziecka nie zawsze zgadza się by córka do mnie mogła jechać, blokuje kontakty, wymyśla że córka jest zmęczona, że ma gości. Nie chce sie zgodzić na nocowanie córki u mnie, na tydzień wakacji ze mną. Ogólnie stwarza problemy, aby zemścić się za rozwód. Dużo jest takich przypadków a nawet jeszcze znacznie gorszych co można poczytać na str dzielnytata.pl, gdzie nawet matki wywożą dzieci za granicę i ojciec nie zna ich miejsca pobytu.
      Ja chce brać czynny udział w wychowaniu dziecka, jednak moja była mi to uniemożliwia.
      Córka u mnie czuje się bardzo dobrze, lubi sie ze mną bawić ,jednak jest bardzo podporządkowana matce i teściowej i to co one powiedzą - to zrobi.
      Także na pewno wielu jest takich ojców co chca wychowywać dzieci ale nie mogą - bo ich byłe się mszczą.
      A i u nas powodem rozwodu nie była żadna zdrada, pijaństwo czy itp. rzeczy tylko zwykła niezgodność charakterów.
      Jednak może miłość do dziecka, sprawi ,że jak dorośnie zobaczy że ojciec je na prawdę kocha i chce dla niego dobrze i może wtedy będzie samo mogło swobodniej decydować kiedy chce jechać do taty , a nie tylko pod dyktando jak powie mama.
      Trzeba mieć taką nadzieje i tego wszystkim ojcom walczącym o prawa do swoich dzieci życzę
      Marek
      • katenowak Re: Ojcowie po rozwodzie 08.05.13, 23:03
        a ja tylko powiem że mam nadzieję że moj wciąż mąż kiedy przyjdzie czas po będzie chciał zajmować się córką
        z drugiej strony wartości jakie On wyznaje są jednym z powodów dla krórych się rozejdziemy więc też nie do końca chciałabym żeby spędzał z dzieckiem dużo czasu
        oby tylko chciał swój czas poświęcać dziecku
    • lampka_witoszowska Re: Ojcowie po rozwodzie 09.05.13, 08:24
      tak się zastanawiam, jak te żale wyglądają oczami dziecka - dziecko zmęczone albo ma gości i nie chce właśnie teraz widzieć się z tatą - od razu pretensje taty, że to była żona tak steruje, żeby dziecko się z nim nie widziało

      mama umawia gości albo godzi się na wizytę koleżanek i kolegów właśnie na czas spotkania z tatą, po czym podczas zabawy okazuje się, że dziecko zapomniało tym spotkaniu z tatą, mama jest dziwnie zadowolona, a dziecko? mnie by było przykro

      dzieciństwo nie trwa wiecznie, a jest jedno - jak z takimi podjazdami rodziców dziecko będzie się czuło za paręnaście lat, gdy nazwie rzec zpo imieniu i nie będzie już chroniło ukochanej mamusi albo wytęsknionego tatusia? i jakimi wspomnieniami będzie dzieliło się ze swoją żoną/swoim mężem i swoimi dziećmi?

      czasem warto sobie samemu zadawać trudne pytania i zmieniać opcje, choćby starać się nieco rozumieć byłego małżonka, bo dogadanie na tym polega
      • altz Re: Ojcowie po rozwodzie 09.05.13, 08:39
        lampka_witoszowska napisała:
        > tak się zastanawiam, jak te żale wyglądają oczami dziecka - dziecko zmęczone al
        > bo ma gości i nie chce właśnie teraz widzieć się z tatą - od razu pretensje tat
        > y, że to była żona tak steruje, żeby dziecko się z nim nie widziało
        Jakoś dziwnie, dziecko nie ma przeciwwskazań do spotkania się z mamą, gdy z nią mieszka.
        Ludzie idą na łatwiznę, odzwyczajają się, unikają trudów, a potem latami żałują. Dzieci to też dotyczy.
        Jeśli ktoś widział trochę dzieci w swoim życiu, to wie, że dziecko teraz jest zmęczone, ale posiedzi 15 minut, odpocznie i może znowu szaleć. Kwestia dopasowania się dorosłego, bo dziecko są bardzo elastyczne (nie dotyczy nastolatków! wink).
        Wyjątkiem są maluchy, które muszą odespać te swoje dwie godziny, żeby funkcjonować.

        > mama umawia gości albo godzi się na wizytę koleżanek i kolegów właśnie na czas
        > spotkania z tatą, po czym podczas zabawy okazuje się, że dziecko zapomniało ty
        > m spotkaniu z tatą, mama jest dziwnie zadowolona, a dziecko? mnie by było przykro
        Jak ktoś chce zrobić komuś na złość, sposób znajdzie. Ja nie sądzę, że ktoś zaprasza znajomych po to, żeby dziecko nie chciało iść do drugiego rodzica, prędzej, że funduje inne atrakcje, dobre ciasto, wyjazd do babci, wyjście do kina czy do wesołego miasteczka.

        > dzieciństwo nie trwa wiecznie
        Powiem mocniej, życie nie trwa wiecznie. I bardzo dobrze, bo w końcu zwariowalibyśmy od wyrzutów sumienia. big_grin
        Powinno się żyć maksymalnie 35 lat i do piachu! smile
        • lampka_witoszowska Re: Ojcowie po rozwodzie 09.05.13, 11:17
          nie, właśnie wyrzuty sumienia mówią Ci, ze coś pierniczysz i trzeba zmienić i przeprosić

          a w wieku 35 lat to ja miałam roczne dziecko i się rozwodziłam, żeby zacząć wbrew własnemu przekonaniu normalne, spokojne życie, ułożone, z możliwością zajmowania się tym, co ważne - dzieckiem, skoro się na nie zdecydowałam wiedząc, że mi przemebluje życie (choć nei przypuszczałam, że aż tak - ale to też ok), swoim światem - i zdobywaniem ciągłej umiejętności olewania standardów żonowych, co zawsze i tak dla mnie brzmiało i wyglądało obrzydliwie

          a dzieci w- wiesz
          z reguły jest tak, ze odpocznie i śmiga dalej
          ale jestem zwolenniczką podchodzenia do każdego dziecka indywidualnie, jedne lubią zmiany, inne sobie z tym nie radzą... jedne jak odpoczną chca dalej biegać z kolegami w domu, inne są gotowe na wyprawę do ojca, a jeszcze inne - do własnego łóżka jednak
    • fotm Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 10:54
      Ja niestety nic pozytywnego nie wniosę do dyskusji. Zero kontaktów, zero zainteresowania dzieckiem i tyle samo alimentów.
      • blue_ania37 Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 12:46
        Ojcowie po rozwodzie są tacy jacy byli wcześniej.
        Jeśli ktoś zajmował się dzieckiem, będzie robił to nadal i nie przeszkodzi mu w tym ani nowa milość, ani nowe zycie.
        Jesli ktoś był zawsze niedzielnym rodzicem, to rozwód tego tez nie zmieni, ale wtedy ten drugi rodzic już inaczej patrzy.
        Mojego pana taty miara rodzicielstwa są tylko alimenty.
        Płaci je w terminie, i to wszystko.
        A
        • altz Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 13:00
          blue_ania37 napisała:
          > Ojcowie po rozwodzie są tacy jacy byli wcześniej.
          > Jeśli ktoś zajmował się dzieckiem, będzie robił to nadal i nie przeszkodzi mu w
          > tym ani nowa milość, ani nowe zycie.

          Nie jest to prawda, wszystko się zmienia. Dużo widziałem różnych przypadków i uważam, że więź można stracić, jak wszystko, jak zdrowie, pieniądze, młodość.
          Zazwyczaj po jest dużo gorzej, niż przed. Tak to widzę, inni mogą mieć inne spostrzeżenia. Niektórzy zmieniają się bardzo na plus, ale to są wyjątki, o których się opowiada, jak o złotych smokach.
          • blue_ania37 Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 13:21
            altz napisał:

            > Nie jest to prawda, wszystko się zmienia. Dużo widziałem różnych przypadków i u
            > ważam, że więź można stracić, jak wszystko, jak zdrowie, pieniądze, młodość.
            > Zazwyczaj po jest dużo gorzej, niż przed. Tak to widzę, inni mogą mieć inne spo
            > strzeżenia. Niektórzy zmieniają się bardzo na plus, ale to są wyjątki, o któryc
            > h się opowiada, jak o złotych smokach.

            Z mojej obserwacji części męskiej populacji ( a patrzę się dość ostro i krytycznie i nieufnie ) zauważam ojców którzy codziennie odwożą dzieci np do przedszkola, gadaja z panią, przychodzą na pokazy dzieciaków itp. Spotykam tych samych niekiedy w poczekalni u lekarza i widuje w sklepie gdzie kupują rzeczy dla dzieci, uważam, że taki ojciec nawet po rozwodzie nie zmieni swojego nastawienia do dziecka a przynajmniej nie będzie punktował byłej zony jaka ty masz robotę przy dzieciach?
            A
            • altz Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 15:28
              blue_ania37 napisała:
              > Z mojej obserwacji części męskiej populacji ( a patrzę się dość ostro i krytycz
              > nie i nieufnie ) zauważam ojców którzy codziennie odwożą dzieci np do przedszko
              > la, gadaja z panią, przychodzą na pokazy dzieciaków itp. Spotykam tych samych n
              > iekiedy w poczekalni u lekarza i widuje w sklepie gdzie kupują rzeczy dla dziec
              > i, uważam, że taki ojciec nawet po rozwodzie nie zmieni swojego nastawienia do
              > dziecka a przynajmniej nie będzie punktował byłej zony jaka ty masz robotę przy
              > dzieciach?
              > A

              U mnie to wszystko było przed rozstaniem, a teraz jest pustka i raczej już tak zostanie do śmierci. Jestem ekstremalnym przypadkiem, ale znam takich średnich ojców, co im aktywność znacznie siadła, jak im byłe partnerki zaczęły uatrakcyjniać życie. Mężczyźni się dobijają, poniżają, ale wszystko ma swoją granicę, nawet poniżenie i upodlenie w słusznej sprawie. Poza tym, dzieci wychowane przez podłą osobę, z czasem też się robią podłe i w zasadzie nie ma już żadnej przyjemności obcowania z takimi dziećmi.
              • blue_ania37 Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 15:44
                altz napisał:

                > U mnie to wszystko było przed rozstaniem, a teraz jest pustka i raczej już tak
                > zostanie do śmierci. Jestem ekstremalnym przypadkiem, ale znam takich średnich
                > ojców, co im aktywność znacznie siadła, jak im byłe partnerki zaczęły uatrakcyj
                > niać życie. Mężczyźni się dobijają, poniżają, ale wszystko ma swoją granicę, n
                > awet poniżenie i upodlenie w słusznej sprawie. Poza tym, dzieci wychowane przez
                > podłą osobę, z czasem też się robią podłe i w zasadzie nie ma już żadnej przyj
                > emności obcowania z takimi dziećmi.

                Kiedyś przy jakieś dyskusji napisałam Ci, że rozumiem Twoje podejście, nie popieram go, ale rozumiem, wersję lizania cukierka przez papierka.
                Ja miałam to szczeście, że mój eks ( jak to pięknie brzmi smile )zawsze był poniżej średniej albo jeszcze nizej, tylko ja go oceniałam inaczej bo przez pryzmat swój.
                Czy czlowiek a szczególnie dziecko robi się podłe? Moim zdaniem nie, ale napewno słowa które słyszy, a pochodzą od osoby której nawet nie lubimy budzą zwykłą ludzką złość i chyba dużo bardzo czasu musi minąć aby to nie dotykało.
                To, że sa przedstawiane np inne wartości, które my chcemy wpoić itp....
                To cholernie trudne.
                A
                • altz Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 16:00
                  blue_ania37 napisała:
                  > Czy czlowiek a szczególnie dziecko robi się podłe? Moim zdaniem nie, ale napewn
                  > o słowa które słyszy, a pochodzą od osoby której nawet nie lubimy budzą zwykłą
                  > ludzką złość i chyba dużo bardzo czasu musi minąć aby to nie dotykało.

                  To nie chodzi o powtarzanie słów, to nie jest problemem, w każdym razie dla mnie, chociaż irytuje.
                  Gorzej, że są powielane zachowania, dzieci się tak samo ustawiają wobec życia, jak rodzice. Jeśli matka powie, że kopnęła ojca w d..., bo za mało zarabiał, a jej się należy, a teraz chodzi i domaga się od wszystkich pomocy i sama nie chce pracować, to jakie będzie dziecko pod opieką tej matki? Wolałbym nie spotkać takiego małolata na swojej drodze.
                  Czasami się spotykam z chamskim zachowaniem nastolatków, rzadziej dzieci, że chciałbym porozmawiać z rodzicami, a jak widzę rodziców, to się odechciewa wszystkiego, bo dziecko jest "marną kopią" rodzica.
                  Matka jest zapraszana do szkoły albo do przedszkola osobno z rana, żeby porozmawiać z wychowawcą. Dlaczego rano i osobno? Żeby nie robić przykrości dziecku, że matka przychodzi napita jak bąk, a do obiadu jeszcze daje radę i jakoś to wygląda. Znam takie przypadki osobiście.
                  Jeśli się pozbawi wpływu na dziecko tego rozsądnego rodzica, a zostanie gorszy, to dziecko też ma duże szanse stać się gorszym. Mało które dziecko ma w sobie tyle uporu, żeby się postawić i w dużej mierze samemu się modelować.
                  • blue_ania37 Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 19:12
                    altz napisał:
                    .
                    > Gorzej, że są powielane zachowania, dzieci się tak samo ustawiają wobec życia,
                    > jak rodzice. Jeśli matka powie, że kopnęła ojca w d..., bo za mało zarabiał, a
                    > jej się należy, a teraz chodzi i domaga się od wszystkich pomocy i sama nie chc
                    > e pracować, to jakie będzie dziecko pod opieką tej matki? Wolałbym nie spotkać
                    > takiego małolata na swojej drodze.

                    Takie małolaty spotykam codziennie, które uważają, że im się nalezy bo tak, a jak nie dostaną to i umieją ukraść i w mordkę dać.
                    Ale mają ogromny deficyt miłości i zrozumienia.
                    Te wszystkie "parki" które tworza się ciagle i non stop się obściskują, to oznaka i potrzeba miłości a inaczej nie umieją jej ani pokazać ani przekazać.

                    > Matka jest zapraszana do szkoły albo do przedszkola osobno z rana, żeby porozma
                    > wiać z wychowawcą. Dlaczego rano i osobno? Żeby nie robić przykrości dziecku, ż
                    > e matka przychodzi napita jak bąk, a do obiadu jeszcze daje radę i jakoś to wyg
                    > ląda. Znam takie przypadki osobiście.

                    Też znam takie przypadki, właściwie tak funkcjonuję większość małolatów których znam.
                    Z zasady pod wpływem alkoholu nie gada się bo to nie ma sensu.

                    > Jeśli się pozbawi wpływu na dziecko tego rozsądnego rodzica, a zostanie gorszy,
                    > to dziecko też ma duże szanse stać się gorszym. Mało które dziecko ma w sobie
                    > tyle uporu, żeby się postawić i w dużej mierze samemu się modelować.

                    Ma szansę stać się gorszy, ale tez dzieki temu drugiemu rodzicowi i małej fasolce która zostanie w odpowiednim momencie zasianasmile, nie wiadomo co przyniesie.
                    Ja wierzę mimo wszystko, że co dobre wraca a zło ponosi karę.
                    Uważam, że mimo wszystko trzeba pokazywac inny świat, bo jesli nie my? to kto?
                    A
                    • lampka_witoszowska Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 19:24
                      Aniu,a z tym deficytem miłości to nie jest tak, że od maluszka się zdarza? a wzmocnione w dziewczyńskich bajkach tym wszechobecnym mitem księcia? bo teraz wszystkie dziewczątka pod koniec przedszkola za mąż za księcia wychodzą
        • fotm Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 14:05
          true true jak to mówią.
          Jest to przynajmniej jeden z dowodów na to, że podjęłam świetną decyzję.
        • lampka_witoszowska Re: Ojcowie po rozwodzie 10.05.13, 16:00
          dokłądnie - tak jak było przed rozwodem jest i po

          jeśli niemój przed rozwodem robił publiczne pokazówki, jaki jest hiroł i ekstra, to dalej tak będzie: Młoda w szpitalu, tatuś wyjechał na biegi, bo obiecał kolegom i biegną we trójkę, ale kupuje Młodej kurtkę, dzwoniąć do mnie, jaki kolor i rozmiar

          a w domu? jak nikt nie widzi? dyskusje, czy musi on kupować skarpetki na zmianę dla dziecka, jak Młoda jest u niego, bo według niego to mój obowiązek był: i pieluchy mu dostarczyć w pakiecie z dzieckiem, i teraz skarpetki na zmianę... i dópadópa

          pominęłam tę wadę przy wyborze genów dla dziecka i źle zrobiłam, tej wady nei powinnam była pomijać big_grin
    • oczy123 zaj...te pytanie 10.05.13, 21:32
      noname2002 napisała:

      > Czy są tu ojcowie którzy po rozwodzie nadal biorą udział w wychowaniu i opiece
      > nad dziećmi?
      > To znaczy nie tylko widują się z dziećmi i płacą alimenty ale zdarza im się zaw
      > ieźć/odebrać dziecko ze szkoły/przedszkola, iść na wywiadówkę, z dzieckiem do l
      > ekarza, fryzjera itd.?
      > Bo mam wrażenie, że jest to strasznie rzadkie a wolałabym myśleć inaczej.

      co chciałabys uslyszec ? nie nie chcemy mamy w dupie nasze dzieci czy moze litanie jak wredne byle zony do spolki z sadem i RODK utrudniaja nam kontakty?

      jezeli szykujesz sie do rozwodu i badasz grunt to od razu wlicz sobie ryzyko ze kontaktow nie bedzie albo beda sporadyczne ..... `jezeli ci to odpowiada to sie rozwiedź jak nie to probuj sie dogadac

      jezeli myslisz ze podzial obowiazkow po rozwodzie bedzie przebiegał harmonnijnie albo maz ktory teraz sie miga zacznie byc aktywny albo ze ty wezmiesz na siebie wszystkie obowiazki i powiesz ...SUPER o to mi chodzilo fajnie ze sie rozwiodlam teraz moge przy dziecku robic wszystko sama

      po rozwodzie robi sie mega burdel w zyciu ktorego nikt nie potrafi rozwiazac...poczytaj co ludzie pisza latami tu siedza i wkołko gdakaja to samo
      lataja od psychologów psychiatrow wrózow magow sadow RODK i probuja cos z tym zrobic i generalnie jedna wielka kupa

      to tylko w poradnikach psychologicznych albo w wywiadach z 25 letnimi psycholozkami wszystko jest proste moze jeszcze w Wysokich Obcasach

      ale to jest lipa i sciema ....


      a jak sie jeszcze rozwód połaczy z utrata pracy kredytem we franku i kosztami sadowymi ..to mozna sobie takie zafundowac doznania .....po ktorych juz usmiech z twarzy nie zejdzie przez kilka dekad
      • lampka_witoszowska Re: zaj...te pytanie 10.05.13, 22:49
        hehehe
        podchodzi fajna dziewczyna do "oczy123" i o coś pyta, choćby, czy napije się z nią kawy w pobliskiej miłej kafejce albo która godzina...
        a oczy123 na to tradycyjnie, z właściwym sobie wdziękiem: a co chciałabyś usłyszeć?! że cię zgwałcę i okradnę czy że nie mam najmniejszej ochoty z takim szkaradzieństwe rozmawiać o zegarkach?!

        tak mniej więcej brzmiała powyższa wypowiedź big_grin

        grunt to życzliwość we wzajemnych kontaktach smile
        • oczy123 Re: zaj...te pytanie 24.05.13, 23:10
          lampka_witoszowska napisała:

          > hehehe
          > podchodzi fajna dziewczyna do "oczy123" i o coś pyta, choćby, czy napije się z
          > nią kawy w pobliskiej miłej kafejce albo która godzina...
          > a oczy123 na to tradycyjnie, z właściwym sobie wdziękiem: a co chciałabyś usłys
          > zeć?! że cię zgwałcę i okradnę czy że nie mam najmniejszej ochoty z takim szkar
          > adzieństwe rozmawiać o zegarkach?!
          >
          > tak mniej więcej brzmiała powyższa wypowiedź big_grin
          >
          > grunt to życzliwość we wzajemnych kontaktach smile
          >

          pudło...jezeli bylaby fajna........to.....poszedłbym na ta kawe smile





    • zalosny.jestes Ja jestem takim ojcem... 29.05.13, 09:51
      Mija trzy lata od rozwodu i gdyby nie telefony od gacha Ex, że mnie zabije jak nie zacznę szanować swojej Ex to byłoby naprawdę super...Kosztowało mnie to kupę nerwów, pieniędzy, zdrowia ale warto było a jest coraz lepiej. Dzieci nie tylko wożę codziennie do szkoły ale też praktycznie co drugi tydzień mieszkają ze mną i jak mają wracać do matki to jest niestety ryk sad
      Muszę jeszcze poczekać aż starsze dziecko skończy 13 lat wówczas ureguluję sprawę opieki prawnie. Póki co realnie funkcjonuje u mnie opieka naprzemienna (z tym, że u matki dzieci w zasadzie tylko mieszkają, bo wychodzi rano, wraca w nocy i generalnie nie bardzo radzi sobie z obsługą siebie nawet nie mówiąc o dzieciach). Na opiekę naprzemienną się nie zgodziła, bo jak stwierdziła - chce JEJ zabrać alimenty za które tak naprawdę wynajmuje mieszkanie dla siebie i gacha wink
      Dzieci wychowuję ja, opłacam szkoły, ubrania, podręczniki, wakacje, wyjazdy, wyjścia do kina, rozrywkę itp. Instytucja "miejsca pobytu dzieci w każdorazowym miejscu pobytu matki" służy tylko i wyłącznie zapomodze jaką moja Ex ze swoim "Present" konsumują miesiąc w miesiąc. Jako, że trwa ciągle sprawa cywilna między nami to do "przytulenia" wg Ex jest ode mnie spora kasa na co łasi się również jej "Present", którego Ex żona zwiała do UK bo nie był w stanie utrzymać rodziny (własnego syna nie widział już z rok) oraz pół jego familii. Nie wiem co będzie jak komornik pójdzie w tamtym kierunku...boję się, że będzie dramat albo będę musiał wynająć ochronę wink

      Generalnie żal mi Ex i na swój sposób czuję do niej pewną sympatię bo to matka moich dzieci a dzieci kochają rodziców bezwarunkowo i tak jak ojciec kocha ZAWSZE syna debila tak dziecko zawsze kocha i matkę i ojca bez względu na to kim są, co robią sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka