Technicznie

18.01.11, 19:48
Witajcie,

Składam pozew o uregulowanie kontaktów. Zaproponuję 2-3 dni w tygodniu, dwa weekendy, polowe ferii i połowę wakacji.
Jestem otwarta na propozycje tatusia ale nie spodziewam się zwiększenia popytu na kontakty z własnymi dziećmi.
Z góry wiem, że nie wywiąże się z postanowień sądu bo nie chce, sam mnie o tym poinformował. Jest też mała szansa, że w sądzie to powie, brak jaj.


Konsekwencją nie wywiązywania się z postanowień sądu czyli brak kontaktu z własnymi dziećmi to w moim odczuciu podstawy do odebrania praw rodzicielskich. Uświadomcie mnie jeśli się mylę.

Dałam mu miesiąc na zastanowienie się nad sobą. Czekałam dwa lata. Pozew składam w połowie lutego.
    • estimata Re: Technicznie 19.01.11, 10:51
      Zdaje się, że to nie jest podstawa do odebrania praw, a co najwyżej do ograniczenia. Odebrac to by można jakby krzywdę robił - bił, pił etc. A jak tylko sie nie zajmuje to chyba nie.
    • altz Re: Technicznie 19.01.11, 17:24
      Najlepiej niech się zastrzeli, Ty będziesz szczęśliwa i może mniej złośliwa, a dzieci dostaną rentę.
      Powodzenia w następnych związkach smile
    • zmeczona100 Re: Technicznie 19.01.11, 17:44
      Spokojnie wtedy możesz mu ograniczyć prawa rodzicielskie- wtedy trzeba wskazać do czego będzie miał prawo. ja zamierzam wyjść z tego samego, co Ty, z tym, że "mój" już teraz, jeszcze przed rozprawą, dla syna poświęca całe 3 godz. jednorazowo w miesiącu. Na pierwszej sprawie mam mu zaproponować dokładnie tak, jak Ty (tj. na czas trwania sprawy), by oprócz innych dowodów, mieć przed wydaniem wyroku rozwodowego podstawy do ograniczenia mu praw do dowiadywania się o postępy w nauce i o stan zdrowia. Aha, my ze sobą kompletnie nie rozmawiamy, ojca nie interesują zupełnie sprawy syna (kino- kręgle, aby tylko mieć dowody dla sądu, jak to spędza z synem czas), a to tym bardziej przemawia za ograniczeniem mu praw (dlaczego ma mieć wpływ lub decydować o tym, u kogo syn ma się leczyć czy do jakiej szkoły chodzić, jeśli to go w ogóle nigdy nie obchodziło i nadal nie obchodzi).
      • pacio Re: Technicznie 19.01.11, 17:58
        Zmęczona a zadałaś jeszcze swojemu mężowi to pytanie, czy odpowiadasz za niego?
        Pytanie retoryczne....
        • zmeczona100 Re: Technicznie 19.01.11, 18:45

          O jakie pytanie Ci chodzi?
    • tesknotazabija Re: Technicznie 19.01.11, 19:14
      To o czym piszesz nie jest podstawą do odebrania praw rodzicielskich. Jeśli już to pewnie można te prawa ograniczyć. Wiem o tym, bo w chwilach złości chodziły mi takie myśli po głowie, aby ograniczyć czy nawet odebrać mojemu mężowi prawa rodzicielskie i pytałam o to panią mecenas.
      Kiedy emocje mi opadły doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Nie chcę decydować za dziecko. Uważam też, że jeśli ojciec nie interesuje się dzieckiem to jaki ja mam obowiązek aby ustalać z nim wybór szkoły, lekarza, wakacji? Po prostu nie będę go pytać o zdanie.
      Myślałam również, aby ustalić sądownie kontakty ojca z dzieckiem. Ale to też przemyślałam. Świadomie mam skazywać mojego syna na przebywanie z człowiekiem, pseudoojcem, który ma własne dziecko w 4 literach. Po co? Takie kontakty dziecku nic dobrego nie przyniosą.
      Pozdrawiam,




      • zmeczona100 Re: Technicznie 19.01.11, 19:27

        > Kiedy emocje mi opadły doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Nie chcę decydow
        > ać za dziecko. Uważam też, że jeśli ojciec nie interesuje się dzieckiem to jaki
        > ja mam obowiązek aby ustalać z nim wybór szkoły, lekarza, wakacji? Po prostu n
        > ie będę go pytać o zdanie.


        Wtedy zarzuci Ci przed sądem, że żądasz wygórowanych alimentów, bo nie uzgadniałaś z nim np. wyboru zajęc pozalekcyjnych, wyjazdu wakacyjnego czy szkoły; o ortodoncie (i aparatach!) czy lekarzu (i lekach!) nawet nie wspomnę.

        Wiem cos o tym z autopsji, niestety i skończyło się na tym, że musiałam prosić ortodontę o zaświadczenie, w którym tłumaczy na jakiej podstawie ja podjęłam decyzję. Paranoja polegała na tym, że chodziło o to, że zrezygnowałam z założenia aparatu dla syna, co jego ojciec odebrał jako ograniczanie jego praw do dziecka big_grin Nie wspomnę już nawet o tym, że zakwestionował wybór szkoły, dokonany wspólnie z synem, chociaż sam miał niejedną okazję, aby z nim w ogóle poruszyć kwestię wyboru szkoły.

        A ja muszę ograniczyc mu prawo i z innego powodu- syn na razie ma przerwane leczenie i bardzo chcę wierzyć, że to jednak nie przerwa, a koniec naszego koszmaru. Jesli jednak będzie musiał wrócić do leczenia, to jego ojciec nie będzie miał żadnych skrupułów, aby zakwestionować wysokość kosztów leczenia.
    • mediator.org ? 19.01.11, 20:13
      Tak się zastanawiam co właściwie chcesz osiągnąć ograniczając tacie prawa?
      (bo odebrać całkowicie na tej podstawie się nie da)
      • dsz27 Re: ? 19.01.11, 22:27
        Odpowiem w punktach bo będzie mi łatwiej:

        1. pełnia praw= jakieś obowiązki, nie 50% ale mniej, jestem realistką. Ex nie ma żadnych obowiązków, miga się dwa lata i nie chce ich miec. Po co mu prawa skoro ich nie chce?? Jak ja czegoś nie chce, mam w nosie.
        2. Uświadomię exowi że skończyło się babci sranie. Nie chec to nie. Nie zmuszę go do kochania własnych dzieci.
        3. Trwanie w iluzji jest męczące, dla dzieci przede wszystkim.
        2. kiedyś jak mnie syn zapyta czemu tata nie przychodził i go nie zabierał, pokaże mu papier z sądu. Nie mam zamiaru brac odpowiedzialności za jego NIECHCENIE.

        Tak w skrócie....dużym
    • xciekawax Re: Technicznie 20.01.11, 05:03
      zarzadaj mniej wizyt niz bys chciala. wtedy z negocjiacji wyjdzie tyle ile bys naprawde chciala.

      • dsz27 Re: Technicznie 20.01.11, 07:59
        Właśnie chodzi o to, że ja bym chciała aby on chciał. Nigdy nie ograniczałam tych wizyt i nigdy ich nie utrudniałam.
        • mediator.org punkty... 20.01.11, 08:28
          Jeśli chciałabyś aby "tacie się chciało" mieć kontakt z dziećmi,
          to rzeczywiście czasami sprawa o ograniczenie praw działa jak kubeł zimnej wody.
          Ale... tylko czasami.
          Najczęściej jest początkiem nieprzyjemnej i bezsensownej wojny.

          Wydaje mi się, że mylisz pewne sprawy - ograniczenie praw a nawet ich zabranie nie jest powodem
          (dla Sądu) do ograniczania spotkań rodzica z dzieckiem.
          Jeśli tata nie przychodzi na spotkania wystarczy sprawa o zmniejszenie ilości spotkań.
          tak aby Wam to nie dezorganizowało życia.

          Po sprawie o ograniczenie praw nie będziecie żyli "w mniejszej iluzji".
          Może Ty, bo poukładasz to sobie w głowie - ale nie dzieci.

          "kiedyś jak mnie syn zapyta czemu tata nie przychodził i go nie zabierał, pokaże mu papier z sądu. "
          Im papier nie wystarczy aby zrozumieć dlaczego tata nie przychodzi i się nie stara...
          I czego ten papier miałby dowodzić? że tata nie chciał a mama się zgodziła?
          A co gdy zapytają: co zrobiłaś aby tacie się chciało? co z tego, że to nie Twój obowiązek i tak mogą zapytać, bo dzieci odbierają całą sytuacje inaczej.
          Dzieci w przyszłości będą odbierały sytuację na swój sposób, czasem trudny do przewidzenia.
          Równie dobrze mogą stwierdzić: " a co Ci szkodziło, że miał te prawa, to przez Ciebie przestał przychodzić".

          Nie odpowiadasz za taty "NIECHCENIE". A dziecku czy dzieciom potrzebna jest rozmowa, tłumaczenie, wsparcie w trudnych chwilach a nie walka pomiędzy rodzicami.

          Chyba, że jesteś pewna, że tata nie będzie protestował i ograniczenie praw jest jedynie sprawą "techniczną".
Pełna wersja