Dodaj do ulubionych

Jak zaufać kobiecie ?

23.02.11, 14:57
Mam kłopot. Rozwiodłem się 5 lat temu. Moja była odeszła, w najgorszym dla mnie momencie, bo miałem kłopoty ze zdrowiem a co za tym idzie i z pracą ( po rozwodzie się okazało że do kochanka ) . Nie miałem siły walczyć byłem załamany bo kochałem bardzo i ufałem bardzo, przeżywałem to, płakałem całe noce, błagałem by wróciła, smsowałem, dzwoniłem- nie było kłutni, nie było awantur, wszystko było ok. Nie dałem rady walczyć o nią i o winę i rozwiodłem się z nią za porozumieniem stron - nie miałem twardych dowodów że ma kochanka, nawet nie wiedziałem gdzie się wyniosła pod moją nieobecność.
Cztery miesiące po rozwodzie zadzwoniła że chce się spotkać- spotkanie:
: błagała bym pozwolił jej wrócić bo nie ma się gdzie podziać, nie ma pieniędzy, nie ma przyjaciół, nie stać jej na wynajm, na paliwo........) Płakała, wyła, łkała 3 godziny. Przyznała się że ,,on - kochanek ją wygonił, że była głupia ,że żałuje, przepraszała ,, Wydało się że była z nim że miała kochanka ,że odeszła do kochanka, ale co z tego bo po fakcie. Więc rozwód za porozumieniem i tyle. Na szczęście nie wniosła nic do majątku i nie było podziału. Fakt zabrała wiele cennych rzeczy, np samochód itp.

Pierwszy związek, na początku bosko....ale jakoś brak zaufania i zerwałem po pół roku.
Drugi związek trwa / trwał 4 lata i 3 mieś do dziś. Mieszkamy razem od 2 lat, u mnie. Było super. Wiadomo były kłutnie, ciche dni, przepychanki kto ma więcej do powiedzenia itp nigdy poważne, nie było ich dużo, zawsze szybko kończyło się ugodą i długą sielanką. Normalnie jak w poważnym związku / małżeństwie.
Do czasu.... ( 2 mieś temu się zaczęło ) Gdy zaczęły się poważniejsze posunięcia dotyczące naszego życia, związane ze sporymi finansami ( Budowa domu, na mojej ziemi ,nawet aż za dużej działce , o znacznej wartości ) Dopuki nie zacząłem wydawać kasy ( swojej ) na formalności, opłaty, geodezja, mapy, projekty, zmiany,przyłącza, pozwolenia.... Ona zaczęła się zmieniać - do diabła - po 4 latach zaczęła pokazywać pazurki i swój charakterek. Zaczęła się stawiać, sprzeciwiać. Nie musiałem budować bo mam duże mieszkanie,ale ona twierdziła że źle się tu czuje bo tu mieszkała moja była, poza tym marzy jej się dom ( mi też się marzył )
Trudno kasa poszła...ale miał to być nasz dom za pieniądze moje i część jej kasy na wykończenie.
Zatrzymałem wszystko, zaparłem się - bo teraz straciłem zaufanie. Jak teraz taka jest to co będzie jak już postawię dom na mojej ziemi i zamieszkam z nią w tym domu. Ona za wiele nie włoży w ten dom. Działka jest tak duża i takiej okolicy że za nią pobudował by i wykończył ze 3 domy spokojnie i pod klucz.
Mam problem- bo kocham ją, ale straciłem do niej zaufanie, boję się że jak się pogodzę, odpuszczę jej, postawię dom, wykończymy i zamieszkamy w tym domu, to dopiero pokaże pazurki, i co wygonię ją ? Powie że nie ma się gdzie podziać, włożyła powiedzmy 100.000,- i nigdzie nie idzie, chyba że ją spłacę na jej warunkach. Ślubu nie mamy - i nie planowaliśmy puki co, ale mieliśmy notarialnie załatwić że budujemy razem, że żyjemy w konkubinacie. Na Marzec ( umówiona ekipa ) - Zadzwoniłem, odwołałem że niby mróz, że jeszcze będzie zmiana w projekcie, inaczej fundamenty itp, łyknęli bo mają jeszcze pracę w cieple, ona nic nie wie, myśli że na początku Marca idziemy do notariusza....
Czy można kochać, ale nie ufać, czy może ja jej nie kocham już ?
Fakt , po tym jak odeszła była żona straciłem zaufanie do ludzi, nawet do najbliższych.
Teraz jestem w kropce, nie ufam też jej. Ale 4 lata ufałem nad wszystko. Teraz patrząc z perspektywy czasu ona jest całkiem inną osobą niż była. Jest leniwa, po pracy tylko do łóżka i ogląda seriale- na przemian z wiadomościami, już nie robi nic. Ale jeszcze nie tak dawno w domu była jak mrówka - dopuki nie wydałem kupy kasy na załatwianie formalności, materiały...
Czy ja jakiś przewrażliwiony jestem, i nie powinienem tak myśleć? Może przesadzam ? Pytań mam bez liku....
Ale teraz już tak nie cieszę się gdy widzimy się po pracy, nie ma tej iskry, nie ma chęci - z obu stron czuć napiętą strunę.... tylko chwila aż pęknie.
Brakowało mi jej obecności - teraz brakuje mi samotności, brakuje mi spokoju, brakuje mi mojego kanału TV, mojej muzyki, moich przyjaciół których ona nie akceptuje a ja z nimi czuję się jak ryba w wodzie bo są weseli i wyluzowani....
Sam nie wiem, jestem w kropce. Jak ten związak się rozpadnie to już żadnej koiecie nie zaufam.
Obserwuj wątek
    • altz Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 15:26
      Jak się nie ufa, to nie warto w to brnąć.
      Żebyś nie żałował później...
    • maheda Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 15:28
      Skoro chcesz mieć swój dom, to nie rezygnuj z jego budowy tylko dlatego, że Ci się pani odwidziała. Zbuduj, ale sam. Tak, żeby dom był Twój.

      Tak to już często jest, że się przez kasę związki sypią...
    • tautschinsky Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 15:49
      Już raz się sparzyłeś. Teraz zbliżyłeś się do ognia. Nie wchodź z nią w żadne finansowe układy - dom buduj sam, na wszystko miej papiery. Nie żeń się z nią, sam dbaj o antykoncepcję - nawet jeśli twierdzi, że ma założoną spiralę lub łyka tabletki antykoncepcyjne, używaj prezerwatyw, które sam kupuj i miej na nie oko. Kiedy się zorientuje, że nici ze wspólnego gniazda za twoje pieniądze a nie znajdzie innego sponsora, nie ma zmiłuj - wrobi cię w bejbi jak bum cyk-cyk. Wtedy oczywiście spróbuje ponownie śpiewki o ślubie, o przepisaniu czegoś na nią etcetera. Jeśli to się nie uda, będzie chciała żyć z ciebie pobierając maksymalnie wysokie alimenty. Piszesz o posiadanej bardzo drogiej działce, więc nawet kiedy byś był chory, ona śliniąc się na pieniądze od ciebie mogłaby przed sądem argumentować, iż byłoby cię stać na utrzymywanie na odpowiednio wysokim poziomie jej dziecko, gdybyś spieniężył tę działkę. Nie takie cuda się dzieją.

      Może trochę przesadzasz, trudno ocenić po jednym poście, masz swoje doświadczenia, ALE... lepiej dmuchać na zimne niż później płakać i płacić wink Rób swoje, po prostu. Buduj za swoje, bądź z nią, ale wszelkie próby przyssania się do twoich pieniędzy traktuj z pełną powagą.
      • yoma Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 16:34
        > używaj prezerwatyw, które sam kupuj i miej na nie ok
        > o.

        Generalnie to ja ci współczuję. MSPANC.
        • maheda Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 16:37
          A ja się - niestety - w całej rozciągłości z Tałczyńskim tym razem zgadzam.
          • yoma Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 16:41
            O całości można dyskutować, natomiast nie widzę sensu związku, w którym trzeba mieć oko na swoje prezerwatywy smile
            • maheda Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 16:49
              Proste, żeby kobieta nie użyła szpilki, powodując ich nieszczelność.
              • yoma Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 17:01
                Oczywiście, ale czy jest sens tkwić w związku, w którym trzeba kobiecie patrzeć na ręce, czy nie używa szpilki?

                I z drugiej strony - czy jest sens tkwić w związku, w którym partner patrzy mi na ręce, czy nie używam szpilki? Dla mnie, szczerze mówiąc, niepojęte.
                • maheda Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 17:03
                  smile To już nie moja sprawa.
                  Ja bym nie chciała i bym nie tkwiła.

                  Ale może dla kogo innego nie jest to problem.
                  • yoma Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 17:05
                    No i dlatego współczuję Tauczyńskiemu, wolno mi smile
                    • maheda Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 17:11
                      smile Pewnie, że wolno.

                      Tyle, że możliwie, że bezcelowo. Bo komuś może to po prostu zwyczajnie pasować big_grin
                      • yoma Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 17:18

                        > Tyle, że możliwie, że bezcelowo.

                        Toż ja go nie chcę zmieniać ani nic, tak sobie zupełnie bezinteresownie współczuję. smile
    • yoma Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 16:40
      > Zaczęła się stawiać, sprzeciwiać.

      A na czym to sprzeciwianie właściwie polegało? Bo napisałeś bardzo dużo o sobie, ale o tej, do której straciłeś zaufanie, bardzo mało. Że się stawia i ogląda seriale zamiast zapieprzać jak mrówka. Na czym polega nadużycie zaufania?

      Bo ja tu widzę nadużycie z twojej strony. Po czterech latach związku umawiacie się, że zbudujecie dom, załatwiasz pozwolenia i przyłącza, ma kobita prawo spodziewać się, że dom stanie, a ty w tajemnicy wielkiej odwołujesz ekipę...

      Widzę także, że znacznie bardziej od kobiet kochasz swoją kasę, żeby ci jej kto przypadkiem nie gwizdnął smile

      PS. W kwestii formalnej: w języku polskim istnieje taki znaczek "ó". Jakbyś go zaczął używać, toby się lepiej czytało.
    • argentusa Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 16:47
      Pierwsze, co przysżło mi do głowy: ojej, jak dzieci -złudzenia, że można bezgranicznie ufac a nie można zawieśc się jak dorosły.
      Druga rzecz: dorosnąć trzeba i się zastanowić.
      Trzecia: co oznacza "pokazała pazurki"? Że ma inne zdanie niz Twoje? Na ile inne?
      i ostatnie, co mnie rozbawiło:
      Jak ten związak się rozpadnie to już żadnej koie
      > cie nie zaufam.
      Skarżysz się, czy straszysz? To Twoja sprawa, czy zaufasz, czy nie. I Twoja odpowiedzialność za ten wybór.
      Ludzie, nie ma tak, żeby było idealnie. Albo się akceptuje nieidealnosci albo sie jest samemu. Każdy ma wybór.
    • z_mazur Tak lekko żartobliwie... :) 23.02.11, 16:53
      Tak mi się jakoś tytuł wątku skojarzył. smile

      www.youtube.com/watch?v=w6n3tTzvTIs
    • yoma Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 17:05
      > Jest leniwa, po pracy

      Przypomina mi się taka scena: wiejski cmentarz, nad świeżym grobem zapłakany wdowiec, podchodzę z kondolencjami i słyszę przez łzy: Tak, tak, ona była bardzo robotna...
      • tautschinsky Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 17:27
        yoma napisała:

        > > Jest leniwa, po pracy
        >
        > Przypomina mi się taka scena: wiejski cmentarz, nad świeżym grobem zapłakany wd
        > owiec, podchodzę z kondolencjami i słyszę przez łzy: Tak, tak, ona była bardzo
        > robotna...



        Podmieniłaś ją na jego i wyszło ci, co pasuje big_grin
        Tylko powiedz, który mąż żyje z pensji żony,
        będącej jedynym żywicielem rodziny? Jeśli taka
        sytuacja ma miejsce uznawana jest za patologiczną,
        a kobieta za wykorzystywaną, nawet kiedy mąż
        pracuje, ale zarabia dużo mniej od niej lub jest
        na rencie i "pieniądze z niego żadne", i "gupia jest,
        że przy nim trwa". A w drugą stronę - ona siedzi
        w domu, on tyra, albo ona pracuje, ale zarabia 1/8
        tego co on. Jaki płacz jest, kiedy on nagle umiera
        i się okazuje, że nie był ubezpieczony i nie będzie
        renty po nim na dzieci?

        Miałem okazję być świadkiem jednej sytuacji i kilku
        rozmów kobiet ze wsi. Obrazek był taki: mąż bez
        zabezpieczenia łaził po dachu, zobaczyła to żona
        i z rykiem na niego, by złaził albo przywiązał się
        sznurem. Bardzo wzruszający obrazek - jaka troska
        o kochanego męża. Otóż nic z tych rzeczy. Wszystko,
        z czego ta kobieta korzystała pochodziło z pracy tego
        męża. Dom, w którym mieszkali wybudował on swoimi
        i braćmi rękoma za pieniądze, które w stu procentach
        zarobił pracą zawodową. Do tego utrzymywał w całości
        dom. Taka złota rączka więcej zarabiająca poza fiskusem.
        Blady strach padł na tę kobiecinę (około 40 lat) ze wsi,
        nigdy nie pracującą - na myśl, jakby wyglądało jej życie,
        gdyby on zginął (ona nie dostałaby po nim niczego, bo
        za młoda, dwójka dzieci w sumie niewielkie renty) lub
        nie daj - przeżyłby! i leżał odłogiem niepracujący a wymagający big_grin
        A tych kilka rozmów kobiet w różnym wieku dotyczyło właśnie
        takiej sytuacji - a to nierozsądnej jazdy na motorze, a to "brawury"
        przy pracy itd. - wiły czarne opowieści o Jadźkach i innych,
        którym nagle świat, dotąd tak piękny, się zawalił. Bo trza chopa
        swego pilnować, bo chop dobry póki zdrowy i robotny! smile
        • altz Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 17:50
          Wiesz, tautschinsky, muszę się z Tobą zgodzić. To poważny problem.
          Zdarzają się ludzie nieodpowiedzialni zaniżają swoje dochody, bo będzie mniejszy podatek, a potem nie ma co włożyć do garnka, gdy jeden z rodziców umiera. Wierzą w swoją nieśmiertelność.

          Pani pracuje, ale po pracy chce odpocząć, może straciła motywację? Może nie chce być mrówką i chciałby w końcu wiedzieć, na czym stoi? Ja bym chciał na jej miejscu, żeby w razie katastrofy, nie trzeba było walczyć o włożone pieniądze i udowadniać swój wkład. Zawsze można podpisać akt notarialny i ustalić tam udział stron. Albo oddać pani pieniądze. Kupi sobie kawalerkę i będzie wynajmować.

          O tym trzeba ze sobą poważnie porozmawiać i wyjaśnić konflikt, bo związek przy braku zaufania jest niewiele wart.
        • amigos5 Re: Jak zaufać kobiecie ? 24.02.11, 20:46
          Tak, tak, bardzo współczuję chłopom co to robotne są "i w pracy... i złota rączka", dom sam samuśki wybudował, a Jadźka\Zośka ino mu te trójkę dzieci urodziła, wychowała, obiadów ze dwieście tysięcy nagotowała, podłóg parę hektarów namyła, okien naszorowała, te setki prań i prasowań wykonała, do doktorów z chorymi dzieciakami lazła. Te wszystkie święta, komunie, mężowe koszule ..., te troski dnia codziennego i miliony czynności składających się na wspólne życie.
          Ale cóż jej praca??? To praca znikająca wraz obiadem w brzuchach domowników i garach świeżo pomytych.
          Ot! Leniwe te Jadźki\Zośki! Bo to ON SAM SAMIUŚKI wybudował dom.
          • sinsi Re: Jak zaufać kobiecie ? 24.02.11, 20:58
            no i kury wymacała, krowę wydoiła, sery zrobiła, siaty ze sklepu 2 km oddalonego w ręcach przytargała, królika na obiad wypitrasiła, psom i kotom żarło wyniosła, podwórko 25 arów zamiotła, grządki z kwiatkami zasadziła, wyplewiła, marchew, selera i kapuchę zasiała, okopała, podlała, plewiła, wykopała, obrała, zasuszyła, zakisiła, porzeczki jabłka na kompoty przerobiła, śliwy zdrzemiła, pierogi lepiła, rozbiór świńskiej tuszy przestudiowała i zasłoikowała, na jesieni liście co drugi dzień grabiła, rachunki pilnowała i płaciła itd itp.
            Ale to przecież wiadomo od wieków, że to nicnierobienie jest. Bezdyskusyjne wink
            • amigos5 Re: Jak zaufać kobiecie ? 25.02.11, 11:52
              Sinsi, aż dziw bierze, że w XXI w. człowiek\tautschinsky może być tak ślepy.
              • tautschinsky Re: Jak zaufać kobiecie ? 25.02.11, 12:15
                amigos5 napisała:

                > Sinsi, aż dziw bierze, że w XXI w. człowiek\tautschinsky może być tak ślepy.


                Na czym ta "ślepota" miałaby polegać?
                • amigos5 Re: Jak zaufać kobiecie ? 26.02.11, 08:43
                  tautschinsky na tym:
                  1.(…wink jaka troska o kochanego męża. Otóż nic z tych rzeczy. Wszystko,
                  z czego ta kobieta korzystała pochodziło z pracy tego męża.”
                  2. „Do tego utrzymywał w całości dom ”
                  3. „Blady strach padł na tę kobiecinę (około 40 lat) ze wsi, nigdy nie pracującą”
              • sinsi Re: Jak zaufać kobiecie ? 25.02.11, 12:37
                Oj tam, to tylko taka trrollowatość która musi "robić głośną rekalamę" żeby się dobrze czuć wink
                • amigos5 Re: Jak zaufać kobiecie ? 26.02.11, 08:49
                  sinsi napisała:

                  > Oj tam, to tylko taka trrollowatość która musi "robić głośną rekalamę" żeby się
                  > dobrze czuć.
                  Zdaniem niektórych facetów kobiety to nieroby, tylko leżą na kanapach, suszą pazury i pachną ...
    • tully.makker Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 17:56
      Zrob ty swojej kobiecie uprzejmosc i pokaz jej brednie, ktore tu wypisujesz. O tym, ze nie prawa do wlasnego zdania, ani do odpoczynku po pracy, i koniecznie o tym, jak to ja chcesz oskubac na 100 kola, coby zainwestowala w twoj dom, a ty jej potem nie oddadsz, bo to bedzie na jej warunkach.

      Pewnie wtedy szybko pozbedziesz sie problemu i spedzisz reszte zycia przytulajac do serca swoja kase, ktora dazysz tak goracym uczuciem. I na pewno wzajemnym.
    • nangaparbat3 Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 18:37
      W skrócie: zaczęła mi się sprzeciwiać, więc straciłem do niej zaufanie.
    • sinsi Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 18:38
      >Teraz jestem w kropce, nie ufam też jej. Ale 4 lata ufałem nad wszystko. Teraz patrząc z >perspektywy czasu ona jest całkiem inną osobą niż była. Jest leniwa, po pracy tylko do łóżka i >ogląda seriale- na przemian z wiadomościami, już nie robi nic. Ale jeszcze nie tak dawno w >domu była jak mrówka - dopuki nie wydałem kupy kasy na załatwianie formalności, >materiały...

      A tak dokładnie to od kiedy ona "po pracy tylko do łóżka i ogląda seriale- na przemian z wiadomościami"? Bo tak się składa, że od 2 miesięcy to ja też tak mam big_grinDDDDDDDDDD
      zima, przeziębienie, przepracowanie, opóźniony skutek nawału spraw w lecie.
      I zmieniać tego nie zamierzam zanim się nie postawię na nogi. smile))))))
      Dzięki Bosiu mieszkam u siebie i żaden "dochodzący" nie wypomni mi, że "się bezczelnie rozleniwiłam" i nie uwijam się jak mrowka.
      Dzięki Bosiu dotychczas nie spotykałam się jeszcze z żadnym sknerą, może dlatego, że sama hojna bywam i swój do swego ciągnie smile

      Może to Ty zacząłes inaczej na nią patrzeć od kiedy do Ciebie dotarło, że kobieta Ci się nie dorzuci za dużo do budowy? Zacząłeś ją postrzegać jako swój "koszt" a nie partnerkę?

      Z byłą żoną miałeś wspólnotę majątkową, więc nawet jak nie pracowała to wspólny dorobek za czas małżeństwa był do podziału i jej się należał. A Ty byś chciał tak wziąć babę do łóżka i do obsługi w domu która "jak mrówka się uwijać będzie" , poużywać jej, a jak się popsuje to astalavista bajbe tu nic twojego nie ma?

      Na pewno nie wchodziłabym w układy finansowo/życiowe z kimś komu nie ufam,
      przy niepewnym związku, niesformalizowanym/nie zabezpieczonym prawnie układzie budowałabym z własnych środkow, partnera namawiając np na kupno za jego kawalerki ktora się będzie spłacać z wynajmu. Ale wtedy się licz z tym, że babina nie będzie się "jak mrówka" uwijać w Twoim domu, tylko zadba o swoje wymierne interesy wiedząc że nie jest u siebie i w każdej chwili "wypad".
      Albo u notariusza wpisać dokładnie wkłady każdej strony.

      Zresztą, tyle wolnych kobiet wokoło, odstaw tą która "wniesie tylko 100 tys" i znajdź taką która wniesie przynajmniej 300 tys plus wyposażenie smile))

      Nota bene, obecny partner mojej koleżanki, rozwiedziony od kilku lat, wiesz co zrobił? Sprzedał swoje mieszkanie i gro kasy zainwestował w generalny remont jej mieszkania, do którego sam nie ma żadnych praw. Co więcej nie przeszkadza mu, że mieszka z nimi jej dziecko i chętnie go współutrzymuje. Znajoma nie wymagała tego od niego, wręcz była przeciwko sprzedaży jego mieszkania. Ale facet uznał że chce z nią być i finansowe ryzyko nie jest dla niego ważne. Ot, taki miał facet kaprys, że (nie mając w odwodzie wielkiej działki na 3 domy) zakochał się i wiedział, że to jest kobieta przy której chce zostać na resztę życia i jest warta każdej inwestycji. A i dziewczyna nie z takich które na cudzą kasę liczą.

      A końcowka posta - "Jak ten związak się rozpadnie to już żadnej koie> cie nie zaufam."
      doprawdy urocze tongue_outP a co ma piernik do wiatraka?? - to ona teraz powinna mieć pretensje do ciebie, ze coś ustalasz, obiecujesz wspolną budowę - a poza plecami odwołujesz, klamiesz, kręcisz, robisz jej opinię jako lenia i darmozjada który chce cię z kasy wydoić. W tym kontekście to ty okazujesz się niegodny zaufania a nie ona.

      Daj jej do przeczytania to co napisałeś, to problem Ci się rozwiąże. Gdyby wiedziała, że tak o niej myślisz to by chyba sama drzwiami trzasnęła (jeśli jakąś ambicję ma).

      • niutka Re: Jak zaufać kobiecie ? 23.02.11, 23:23
        Dziewczyny, po prostu nic ujac i nic dodac! Chcialam podobnie odpisac ale mnie ubieglyscie...
      • tautschinsky Re: Jak zaufać kobiecie ? 24.02.11, 01:37
        sinsi napisała:

        > Nota bene, obecny partner mojej koleżanki, rozwiedziony od kilku lat, wiesz co
        > zrobił? Sprzedał swoje mieszkanie i gro kasy zainwestował w generalny remont j
        > ej mieszkania, do którego sam nie ma żadnych praw. Co więcej nie przeszkadza m
        > u, że mieszka z nimi jej dziecko i chętnie go współutrzymuje. Znajoma nie wyma
        > gała tego od niego, wręcz była przeciwko sprzedaży jego mieszkania. Ale facet u
        > znał że chce z nią być i finansowe ryzyko nie jest dla niego ważne. Ot, taki m
        > iał facet kaprys, że (nie mając w odwodzie wielkiej działki na 3 domy) zakocha
        > ł się i wiedział, że to jest kobieta przy której chce zostać na resztę życia
        > iczą.



        Ależ takich historii na pęczki jest big_grin A potem wielka miłość do grobowej deski się nagle kończy i ktoś taki zostaje z ręką w nocniku. A głupich czy ładniej - nieroztropnych nie sieją, sami się rodzą. Dopiero co pisała kobieta, która podzieliła się pobabcinim mieszkaniem z mężem - dziś tego żałuje. Ona też myślała, że będzie z nim żyła do końca i jeszcze dłużej (niektórzy jeszcze całkiem nie do grobu kupują sobie wspólne dwa metry na cmentarzu, by i po być razem smile)
    • nangaparbat3 o ty... 24.02.11, 09:42
      Dopiro teraz doczytałam, poprzednio mnie odrzuciło po tym "pokazywaniu pazurków".
      Piszesz:
      Na Marzec ( umówiona ekipa ) - Zadzwoniłem, odwołałem że niby mróz, że jeszcze będzie zmiana w projekcie, inaczej fundamenty itp, łyknęli bo mają jeszcze pracę w cieple, ona nic nie wie, myśli że na początku Marca idziemy do notariusza....

      Oszukujesz ją, nie ustalasz istotnych spraw, nie informujesz nawet - to ona Tobie nie może ufać, nie Ty jej.

      Nawiasem: marzec (jak i inne miesiące) po polsku pisze się z małej litery.
      • kasper254 Re: o ty... 24.02.11, 12:25
        Nie oszukuje jej. Jest ostrożny. Boi się. Jak ja ufałem mojej byłej żonie, jak byłem z niej dumny, jak oczarowała mnie pieknymi hasłami, które potem okazały się wydmuszkami. Budowałem z nią dom od dymu z komina. Zakupione przed rozwodem nowe mieszkanie zgodziłem się zapisać tylko na jej nazwisko, gdyż miała tam mieszkać. Potem je przepisała i do dzisiaj podnajmuje. Mało było tego. Wystąpiła ponadto do sądu o inne jeszcze dochody. Przegrała. W tejże sprawie wyparła się, jakoby kupiła ze mną jakiekolwiek mieszkanie. A potem były jeszcze inne historie oszukania mnie.
        Historia nie uczy - to my się uczymy - lub nie. Autor wątku jest mądrzejszy odemnie.

      • lm99 Już po fakcie 24.02.11, 12:44
        Wczoraj po poważnej rozmowie w której chciałem wszystko spokojnie wyjaśnić doprowadziła do awantury i moja ukochana stwierdziła że jest w .... ciąży ( nie wiem czy to prawda )
        Może to tylko jej zagrywka. Powiedziała że w marcu idzie na L4.
        Dowiedziałem się przy okazji że 3 mieś temu nie mówiąc mi usunęła spiralę bo chciała już mieć dziecko a nie czekać na nie jeszcze rok.
        Wygarnąłem wszystko, w nerwach. Przeniosła się ze swoimi rzeczami i ze spaniem do dugiego pokoju. Zmieniłem ton i chciałem spokojnie pogadać - na nic , nie chce gadać. Powiedziała tylko żebym jej załatwił mieszkanie bo nie chce ze mną mieszkać, a podziać się nie ma gdzie. Pieniędzy nie ma bo niby ma na lokacie i nie może zerwać. Nie ma kto jej pomóc bo z rodzicami nie rozmawia od 8 lat - więc wiadomo o co chodzi.....
        Trzeba zakasać rękawy i brać dodatkowe prace smile Do pań - sorki za moją ortografię , jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy, albo inaczej jestem idiotą i debilem bo robię błędy ortograficzne smile Zadowolone ??

        • argentusa Re: Już po fakcie 24.02.11, 12:48
          ooooooo tego bym nie zniosła. Nie cierpię bab łapiących faceta na dziecko. I takie larwy psują potem opinię całej reszcie fajnych babek.
          • altz Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:00
            Może to zmiany hormonalne i tak się babka zachowuje z powodu ciąży?
            Widzi wszystko ostrzej, może się trochę wystraszyła swojej decyzji?
          • nangaparbat3 Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:17
            Na pewno wyobrażasz sobie, że jesteś fajną babką - wyprowadzę Cię z błędu, z użytych przez Ciebie określeń pasuje to drugie.
            • argentusa Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:26
              Nanga, tylko, że mnie obchodzi wyłącznie to, co sama o sobie myślę wink)))))

              No, ok, opinia Obecnego też jest ważna smile
              Cóż, nie jestem aż tak wyrozumiała w kwiestii wrabiania w dzieci. Najczęściej się to źle kończy. Dla dzieci.
              A że ciąża wpłwa na osłabienie i "zmniejszenie" obrotnów to inna sprawa.
              • nangaparbat3 Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:40
                argentusa napisała:

                > Nanga, tylko, że mnie obchodzi wyłącznie to, co sama o sobie myślę wink)))))

                Twoje posty na forum świadczą o czymś zupełnie przeciwnym. W czym zresztą nie jestes wyjątkiem, jak pewnie 99% z nas tu piszących, ze mną włącznie.
        • maheda Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:01
          lm99 napisał:

          > Wczoraj po poważnej rozmowie w której chciałem wszystko spokojnie wyjaśnić dopr
          > owadziła do awantury i moja ukochana stwierdziła że jest w .... ciąży ( nie wie
          > m czy to prawda )
          > Może to tylko jej zagrywka. Powiedziała że w marcu idzie na L4.
          > Dowiedziałem się przy okazji że 3 mieś temu nie mówiąc mi usunęła spiralę bo ch
          > ciała już mieć dziecko a nie czekać na nie jeszcze rok.

          Uroczo. Doprawdy uroczo.
          Chcę widzieć teraz miny wszystkich tych pań, które mówiły, że Tałczyński przesadza...

          > Wygarnąłem wszystko, w nerwach. Przeniosła się ze swoimi rzeczami i ze spaniem
          > do dugiego pokoju. Zmieniłem ton i chciałem spokojnie pogadać - na nic , nie ch
          > ce gadać. Powiedziała tylko żebym jej załatwił mieszkanie bo nie chce ze mną mi
          > eszkać, a podziać się nie ma gdzie.

          Uroczo do kwadratu...

          > Pieniędzy nie ma bo niby ma na lokacie i nie może zerwać.

          Etam, nie może... niech zrywa, zawsze lepiej dopłacić Pani odsetki niż całą kwotę za mieszkanie...

          > smile Zadowolone ??

          Cóż... może się jeszcze jakoś ułoży... Nie jestem przekonana, ale nie takie rzeczy się już układały.
        • nangaparbat3 Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:15
          Przepraszam za ten "marzec" - zalew wielkich liter pisanych przez wszystkich doprowadził mnie do furii i przypadkiem padło na Ciebie - bo za długo się hamowałam.
          Co do meritum:
          przypuszczam, ze ta pani bardzo już chciała mieć dziecko, Ty robiłeś uniki, a jej "tykał zegar". Prawdopodobnie wcale nie była pewna, czy za rok się zdecydujesz - i podjęła decyzję samodzielnie. Wydaje mi się, że kobiety często tak robią - i że gdyby tak nie postępowały, ludzkość wyginęłaby dość szybko (coś podobnego powiedział mi niedawno kolega, skądinąd bardzo kochający ojciec, więc chyba coś jest na rzeczy).
          Ciąża w pełni tłumaczy, dlaczego z mrówki zamieniła się w misia.
          Wszystko to nie jest przeciwko Tobie, przeciwnie, decydując się na dziecko wiążemy się z jego matką/ojcem do końca zycia. Ciąża jest raczej dowodem, że pani chce z Tobą być i traktuje Cię poważnie.
          Napisałeś, że ją kochasz. Jeśli tak jest, przestań na moment myśleć o sobie, przytul ją i zacznijcie szczerze z sobą rozmawiać. Być może macie jeszcze szanse być kochającą się, szczesliwą rodziną, i wiele teraz zależy od Ciebie - czy pójdziesz w stronę zaufania, i bliskości, czy wymówek i podejrzeń. I pamietaj, że zmienić możesz tylko swoje własne zachowanie - tylko to od Ciebie zależy.
          • anka_cyganka35 Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:21
            nie, nie , nie i jeszcze raz nie! na to, ze decyzje o dziecku podejmuje jedna osoba! i w dupie z jej tykającym zegarem. nie wolno na nikogo w taki sposób wywierac presji! Dziecko to nie zabawka nie może być traktowane jako karta przetargowa czy chęć "ułożenia się" dobrze w związku. i jak zwykle tylko dziecka szkoda....
          • maheda Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:25
            Wg mnie takich rzeczy się nie powinno robić.
            Co innego wpadka, a co innego wyjęcie spirali i niepoinformowanie o tym partnera.
          • tautschinsky Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:51
            nangaparbat3 napisała:

            > przypuszczam, ze ta pani bardzo już chciała mieć dziecko, Ty robiłeś uniki, a
            > jej "tykał zegar". Prawdopodobnie wcale nie była pewna, czy za rok się zdecyduj
            > esz - i podjęła decyzję samodzielnie. Wydaje mi się, że kobiety często tak robi
            > ą


            Jeśli samodzielnie podjęła decyzję, powinna też samodzielnie to dziecko wychować, czyż nie? Bez alimentów czy wsparcia opieki. Jeśli ktoś samodzielnie bierze kredyt z banku, bez zgody czy nawet poinformowania o tym partnera, trudno oczekiwać, żeby partner musiał partycypować w jego spłacaniu. A tu mamy do czynienia z czymś dużo, dużo gorszym niż kredyt - z żywą istotną, która z wiekiem będzie wiedziała i rozumiała coraz więcej, która stała się narzędziem do osaczenia kolejnego frajera. Niestety.



            > Ciąża jest raczej dowodem, że pani c
            > hce z Tobą być i traktuje Cię poważnie.


            Poważnie?! To jest szyderstwo i to okrutne z autora tego tematu! big_grin



            > wiele teraz zależy od Ciebie - czy pój
            > dziesz w stronę zaufania, i bliskości, czy wymówek i podejrzeń.



            Zwłaszcza gdy podejrzenia okazały się niebezpodstawne, teraz kolejnych mieć nie może, bo i skąd, przecież pani swoim postępowaniem pokazała, kim jest i do czego się posunie (wyjęcie spirali bez wiedzy partnera).



            > I pamietaj, że
            > zmienić możesz tylko swoje własne zachowanie - tylko to od Ciebie zależy.


            Od niej nic nie zależy, oczywiście.


            Uciekaj, uciekaj od niej jak najdalej. Im zrobisz to szybciej, tym będzisz w przyszłości liczył mniej strat własnych!
            • argentusa Re: Już po fakcie 24.02.11, 16:08
              Tau, jak rzadko się z Tobą zgadzam, to tutaj w 100%.
              Cholera, tylko szkoda, że to nie jest fikcyjna opowieść.

              > Ciąża jest raczej dowodem, że pani c
              > > hce z Tobą być i traktuje Cię poważnie.
              aż ręce opadają...
        • tautschinsky Re: Już po fakcie 24.02.11, 13:37
          lm99 napisał:

          > Wczoraj po poważnej rozmowie w której chciałem wszystko spokojnie wyjaśnić dopr
          > owadziła do awantury i moja ukochana stwierdziła że jest w .... ciąży ( nie wie
          > m czy to prawda )
          > Może to tylko jej zagrywka. Powiedziała że w marcu idzie na L4.
          > Dowiedziałem się przy okazji że 3 mieś temu nie mówiąc mi usunęła spiralę bo ch
          > ciała już mieć dziecko a nie czekać na nie jeszcze rok.




          Czyli zrobiła to o czym dopiero pisałem - łapie cię na dziecko.
          Najgłupsze co byś mógł teraz zrobić, to: ożenić się z nią, budować dom wedle jej zasad (jako waszą współwłasność).

          Na twoim miejscu straciłbym całkowicie do niej zaufanie i wykopał ją z domu. Jeśli dziecko twoje (zapewne tak), będziesz teraz musiał ostro się gimnastykować, by nie zaczęła z ciebie żyć. To, że wyjęła spiralę i nie powiedziała tobie tego czyli wrobiła cię w to dziecko nie jest żadną (chory kraj) przesłanką do niepłacenia alimentów. Jednak co możesz zrobić, to USUNĄĆ tę kobietę ze swojego życia. Dalej będzie tylko gorzej.





          > Przeniosła się ze swoimi rzeczami i ze spaniem
          > do dugiego pokoju. Zmieniłem ton i chciałem spokojnie pogadać - na nic , nie ch
          > ce gadać. Powiedziała tylko żebym jej załatwił mieszkanie bo nie chce ze mną mi
          > eszkać, a podziać się nie ma gdzie.




          NICZEGO nie musisz jej załatwiać. Gdyby taki tekst napisała kobieta, że to jej facet chce od niej mieszkanie, bo nie ma gdzie mieszkać, zostałby tu na tym forum zmieszany z błotem, nazwany misiem, palantem, dupkiem, zerem.



          Pieniędzy nie ma bo niby ma na lokacie i ni
          > e może zerwać. Nie ma kto jej pomóc bo z rodzicami nie rozmawia od 8 lat - więc
          > wiadomo o co chodzi.....



          Oczywiście big_grin Za to twoje mają być do jej dyspozycji. Człowieku, jeszcze nie rozumiesz, z kim masz do czynienia? Z tą rodziną, z którą nie rozmawia 8 lat to też ciekawa sprawa. Najprawdopodobniej to twoja z nią przyszłość. Tak rozwiązuje kłopoty - jeśli czegoś nie dostanie, odrzuca. Twoje kontakty z dzieckiem w przyszłości widzę czarno.
        • yoma Re: Już po fakcie 24.02.11, 14:44
          Lm, no to albo jesteście oboje siebie warci, a zatem będziecie żyć długo i szczęśliwie

          albo pani wymyśliła sobie ciążę na wieść o odwołaniu ekipy i zarzutach nt. lenistwa, bo nie wątpię, żeś jej to wygarnął,jak już doprowadziła do tej awantury smile
        • sinsi Kluczowe zdanie 25.02.11, 12:33
          >Dowiedziałem się przy okazji że 3 mieś temu nie mówiąc mi usunęła spiralę bo chciała już >mieć dziecko a nie czekać na nie jeszcze rok.


          czyli dziecko uzgodnili za rok.
          a dziewczyna zaszła bez porozumienia wcześniej.
          i stąd ta (łatwo usprawiedliwiona przez niektóre osoby z forum) agresja faceta na nią?
          równolegle facet obiecuje jej wspólne budowanie domu. w tajemnicy przed nią odwołuje sprawę czyli oszukuje ją (jakoś mało kto to zauważył) ,
          od 4 lat z nią żyje, od 2 mieszka, dziecko mają we wspólnych planach "za rok" ? (założę się że odsuwane tyle w czasie wyłącznie przez tegoż faceta(=nieliczenie się z jej potrzebami), ale najwyraźniej przyobiecane dziewczynie jako konsekwencja ich związku) a równocześnie facet knuje sobie jak się ustawić żeby tej kobiety "używać" ale moc wyrzucić z domu bez problemu i bez uszczuplania kasy jak się mu dziewczyna znudzi albo zacznie czegoś wymagać. Z całych dwóch wypowiedzi autora przebija się obraz dwojga egoistycznych malych kombinatorów i kłamców, porozumiewających się między sobą systemem kłamstw, agresji i wymuszeń.
          Wart Pac pałaca i pałac Paca.

          Nie rozumiem po co zamieszkali razem. Bo "wygodnej" mieć kobite w domu niż chodzić na seks w gości? Bo się zaoszczędzi na wynajmie? Ich plany na życie są rozbieżne, nie ma między nimi żadnego porozumienia. Dziecku dadzą nieźle w kość.
          Ale miejmy nadzieję, że to tylko troll smile





    • nangaparbat3 Ja p....lę! 24.02.11, 13:38
      Przez kilkadziesiąt lat napatrzyłam się, jak wokół mnie kobiety zachodzą w ciążę, żeby usankcjonować związek czy zatrzymać przy sobie mężczyznę, najczęściej zresztą takiego, który je kochał, ale świadomej decyzji o ślubie i dziecku nie chciał podejmować. Zaznaczam: nie mówię, że to jest dobrze, że tak powinno być, że popieram. Ale tak po prostu jest. Nie pamietam dokładnie statystyk, ale około połowy katolickich ślubów w białym welonie bierze się we troje.

      A tu - rzucimy się i rozszarpiemy.

      Nie wiemy, dlaczego kobieta Autora wątku podjeła sama tę decyzję - chyba trzeba by wiedzieć, by ją osądzać.
      Ale teraz nie czas na to: jest dziecko i ono jest najważniejsze.
      On mówi, że ją kocha - może uda się jeszcze wyprowadzić sprawy na prostą, wylizać z ran, zbudować kochającą się rodzinę.
      Ale zamiast tego lepiej podsycać złość, podgrzewać do walki, w podtekście: JA bym się nigdy tak nie zachowała.
      Żałosne i śmieszne.
      • maheda Re: Ja p....lę! 24.02.11, 13:58
        nangaparbat3 napisała:

        > Przez kilkadziesiąt lat napatrzyłam się, jak wokół mnie kobiety zachodzą w ciąż
        > ę, żeby usankcjonować związek czy zatrzymać przy sobie mężczyznę, najczęściej z
        > resztą takiego, który je kochał, ale świadomej decyzji o ślubie i dziecku nie c
        > hciał podejmować. Zaznaczam: nie mówię, że to jest dobrze, że tak powinno być,
        > że popieram. Ale tak po prostu jest. Nie pamietam dokładnie statystyk, ale okoł
        > o połowy katolickich ślubów w białym welonie bierze się we troje.

        Około też połowy małżeństw się rozwodzi.
        Po cholerę potem się bawić w rozwód, skoro można nie wziąć ślubu, a przynajmniej nie w takim momencie?

        > A tu - rzucimy się i rozszarpiemy.

        To dziwne. Wydawało mi się, że na forum każdy może powiedzieć, co myśli.
        Ty masz jedno zdanie, ja mam drugie.
        Dla mnie postępowanie tej kobiety jest nieuczciwe i nie jest to podstawa do budowania dalej związku.
        Możliwe, że dojdą do porozumienia i jakoś zdecydują się ciągnąć wspólnie ten wózek dalej. Na dzień dzisiejszy facet został zwyczajnie naciągnięty na dziecko - z tym faktem nie ma co dyskutować.
        Czy stwierdzi, że nie ma ochoty być tak traktowany przez resztę życia, czy też stwierdzi, że kocha tę kobietę i chce razem z nią wychowywać dziecko - to już nie moja sprawa.

        Dla mnie to po prostu nie jest podstawa do zawarcia związku małżeńskiego, a wręcz przeciwnie. Brak umiejętności komunikacji między nimi (a tu leży główny problem) sugeruje raczej coś wręcz odwrotnego - być może powinni sobie dać jeszcze trochę czasu przed podjęciem decyzji.

        > Nie wiemy, dlaczego kobieta Autora wątku podjeła sama tę decyzję - chyba trzeba
        > by wiedzieć, by ją osądzać.
        > Ale teraz nie czas na to: jest dziecko i ono jest najważniejsze.

        Tak, w dodatku - ponieważ nie wiemy nic o tej kobiecie - nie wiadomo też, czyje to jest dziecko.

        > On mówi, że ją kocha - może uda się jeszcze wyprowadzić sprawy na prostą, wyliz
        > ać z ran, zbudować kochającą się rodzinę.

        Być może. Ale do tego potrzebny będzie ogrom dobrej woli obu stron. Mówię o dobrej woli, bo trudno mówić o miłości, gdy nie szanuje się drugiego człowieka (podejmuje się istotne decyzje za jego plecami).

        > Ale zamiast tego lepiej podsycać złość, podgrzewać do walki, w podtekście: JA b
        > ym się nigdy tak nie zachowała.
        > Żałosne i śmieszne.

        Nic nie jest obiektywnie ani żałosne, ani śmieszne, ani piękne, ani brzydkie. Wszystko leży w oku patrzącego. I każdy, oczywiście, ma prawo do własnego poglądu.
        A podteksty mają to do siebie, że każdy w napisanym słowie może widzieć co innego - to całkiem, jak z interpretacją utworu literackiego wink
        • nangaparbat3 Re: Ja p....lę! 24.02.11, 15:44
          Jak ktos sypia z kobietą od czterech lat, a mieszka od dwóch, i buduje wspólny dom, to ciąża jest naturalną koleją rzeczy.
          Nieuczciwe jest wiązanie się z kobietą i odsuwanie ciąży ad calendas graecas.
          • maheda Re: Ja p....lę! 24.02.11, 16:00
            Dorośli ludzie mogą zawierać dowolne umowy. Również takie, że dziecka na razie nie będzie.
            Nawet, jeśli się to komukolwiek nie podoba.

            Jeśli którakolwiek ze stron uznaje w pewnym momencie podstawę umowy za niebyłą (bo nagle zaczyna mieć parcie na dziecko) to powinna drugiego człowieka o tym poinformować.

            Brakuje u nich komunikacji, a dobra komunikacja to podstawa udanego związku.
            • nangaparbat3 Re: Ja p....lę! 24.02.11, 17:14
              Oczywiście, brakuje u nich komunikacji.
              Ale wobec zaistniałego stanu rzeczy może lepiej popracować nad komunikacją niż rozstawać się w gniewie i żalu?
          • tautschinsky Re: Ja p....lę! 24.02.11, 16:12
            nangaparbat3 napisała:

            > Jak ktos sypia z kobietą od czterech lat, a mieszka od dwóch, i buduje wspólny
            > dom, to ciąża jest naturalną koleją rzeczy.



            Naturalne to by było, gdyby sypiali ze sobą bez zabezpieczeń i oboje o tym wiedzieli, uznając, że "jak bóg da, to będzie", a tu mamy OHYDNE wrobienie faceta w bachora.



            > Nieuczciwe jest wiązanie się z kobietą i odsuwanie ciąży ad calendas graecas.




            Wtedy się rozmawia. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu mówi się, że ma się tyle i tyle lat albo jeśli jest jeszcze młodym i czas nie gra takiej roli, że pragnie się tego dziecka. Argumentuje, zachęca. Jeśli to nie przynosi skutku, druga strona stanowczo się opiera, to się go NIE WRABIA!!!!!!!! tylko odchodzi i szuka partnera, który będzie chciał mieć to dziecko. Albo zostaje się z tym kimś, jeśli nie można bez niego żyć i godzi się na to, że na dziecko przyjdzie czas później lub wcale - wolna wola.
            • altz Re: Ja p....lę! 24.02.11, 16:46
              Jeśli kobieta chce mieć dziecko konkretnie z tym facetem, stać ją na taki "kaprys", a facet nie chce dziecka, to zawsze można powiedzieć w szpitalu "ojciec nieznany" i wychowywać samej bez alimentów.
              • tautschinsky Re: Ja p....lę! 24.02.11, 17:04
                altz napisał:

                > Jeśli kobieta chce mieć dziecko konkretnie z tym facetem, stać ją na taki "kapr
                > ys", a facet nie chce dziecka, to zawsze można powiedzieć w szpitalu "ojciec ni
                > eznany" i wychowywać samej bez alimentów.


                MARZYCIEL! smile

                Nawet te nie mające finansowych kłopotów, zarabiające kilka średnich, gotowe są w sądzie drzeć szaty o 400 złotych od bezrobotnego. To kwestia charakteru, pazerności na pieniądze. Pewnie jedna na 10 milionów kobiet trafi się taka, która zrezygnowałaby się z pieniędzy w myśl tej zasady: chcę je samodzielnie wychować big_grin .... albo i nie.
                • nangaparbat3 Re: Ja p....lę! 24.02.11, 17:17
                  > Jeśli kobieta chce mieć dziecko konkretnie z tym facetem, stać ją na taki
                  > "kapr
                  > > ys", a facet nie chce dziecka, to zawsze można powiedzieć w szpitalu "ojc
                  > iec ni
                  > > eznany" i wychowywać samej bez alimentów.
                  >
                  >
                  > MARZYCIEL! smile

                  Sama znam kilka takich kobiet - więc raczej nie jest to takie znowu rzadkie.
                  • altz Re: Ja p....lę! 24.02.11, 17:21
                    Zapomniałem dopisać, ja znam taką jedną babkę.
                    Nie powiedziała nikomu, kto jest ojcem dziecka, nawet rodzicom.
                    Dziecko zostało poczęte na wyjeździe, więc to nie jest żadne kazirodztwo.
                    • nangaparbat3 Re: Ja p....lę! 24.02.11, 17:28
                      No widzisz.
                      A ja znam jeszcze inną historię: pani zaszła z panem, nawet mu nie powiedziała, że jest ojcem, dopiero po 10 latach. I on jest teraz przeszczęśliwy, że ma dziecko.
                      I inną - pan rzucił dziewczyne jak się okazało, że jest w ciąży, ona nie chciała od niego grosza, on zniknął - pojawil się po siedmiu latach i bardzo, bardzo chciał byc ojcem - ale go pogoniła (troche szkoda, bo dziecku nawet taki spóźniony ojciec by sie przydał).
                • altz Re: Ja p....lę! 24.02.11, 17:18
                  > Nawet te nie mające finansowych kłopotów, zarabiające kilka średnich, gotowe są
                  > w sądzie drzeć szaty o 400 złotych od bezrobotnego.
                  Nie przesadzaj! 400 zł? Przecież od bezrobotnego żąda się co najmniej 1200 zł. wink
                  Nie mówię bez podstaw, znam takie przypadki i faceci są faktycznie bez dochodów.
    • plujeczka Re: Jak zaufać kobiecie ? 24.02.11, 15:06
      moje zdanie jest takie, nie ufasz? i słusznie bo chyba nie masz komu ufac. Osobiście bedąc po rozwodzie i do tego piekielnie okaleczona finansowo nie zaufałabym nikomu.Działka twoja, dom twój zadbaj opapiery, paniusi nie chce się pracowac? tudno nie spada na jodłę.Czowieku nie daj się oskubac, nieststey bedąc po tzw" przejsciach" nalezy inaczej patrzec na sprawy miłosi i finansów bo poxniej jest za pózno i do tego te piekielne sady, podzialy majatków, zwroty itp.
      Dbaj o siebie i swoje "go" jest w ciazy? to nieczego nie usprawiedliwia jesli bedziesz chcial w przyszłosci dom zapiszesz dziecku le nie jej, badź ostrozny i powtarzam zadbaj o papiery a z pianią się rozstań, im szybciej tym lepiej.Jestem kobieta ale po tym co przeszłam takiei mam stosunek do własności, mieszkan i tego typu rzeczy.
    • nangaparbat3 Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 15:37
      Juz nie róbcie takiej afery i popatrzcie na to z innej strony.
      Autor wątku jest juz na pewno po trzydziestce, z panią o ktorej pisze planował wspólne życie.
      Ja pamiętam taką sytuacje: moj ojciec dostał bardzo prestiżową nagrodę, otrzymywał ją jednocześnie z innym panem. I z moim ojcem pojechaliśmy, oprócz mamy, ja i mój brat, i jedna z wnuczek. A tamten pan był sam. Obydwaj byli już starszawi.
      I nigdy nie zapomnę przyjecia po uroczystości - mój ojciec, otoczony bliskimi, promienial ze szczęścia, tamten pan rozmawiał z jakimis oficjałami, i czasem patrzył, ze smutkiem, i z zazdrością.
      Mam przyjaciółkę - jest w wieku, kiedy już dzieci mieć nie będzie. Ale nigdy nie sądzilam, że jej to potrzebne - osiągneła najwyższe w sowjej dziedzinie tytuły, ma fantastyczną, twórczą pracę, która jest jej pasją - i wiele innych pasji, ktore realizuje bez ograniczeń. Ostatnio powiedziała: i po co to wszystko? co z tym będzie?
      Człowiek jest biologicznie zaprogramowany na rozmnożenie się, dziecko, zwłaszcza pierwsze, jedyne - poza sytuacjami wyjątkowymi - nie jest nieszczęściem, dramatem, przeszkodą. Jest wypełnieniem celu, dla którego w ogóle istniejemy, podoba nam się to czy nie. Owszem, są osoby, które dzieci świadomie nie chcą - mają do tego pełne prawo. Ale jeśli wiążemy się się z kims na zycie, musimy go jasno i wprost poinformować o tym na samym początku. A jeśli tego nie robimy, jesli w trakcie związku mówimy: za rok, za dwa - cóz, nie dziwię się, jeśli ono pojawi się wcześniej. Poczęcie dziecka to nie kupno samochodu - nie da się zaplanować co do miesiąca, nie jest obojetne odkładanie go z roku na rok.
      Pamiętam, jak mój brat powiedział: Nie chcę jeszcze dzieci, jestem przerażony na myśl o dziecku, ale w tej sprawie dostosuje się do żony, bo dla niej to jest najważniejsze.

      Na miejscu Autora wątku cieszyłabym się, że w ogóle mogę mieć dziecko, że jest kobieta, która chce je mieć ze mną, że ona może mieć dzieci, że jest to ta, którą kocham.

      Wszystko inne jest mało istotne.
      • argentusa Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 16:14
        tak,tak. Bo jedynym albo najważniejszym zadaniem jest bycie rodzicem... Ponieważ piszący tak ma to i cała reszta też tak musi.
        Dziękuję. Ale mimo, że ja matką 3 jestem i sie z tego cieszę - to mam szacunek dla myślących inaczej. I skoro Pan NIE CHCIAŁ mieć dzieci w tym momencie to nie chciał. A Pani go po prostu wrobiła.
        I nie robię afery, stwierdzam fakt jeno wink
        EOT. Dla mnie.
        • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 17:20
          To nie jest kwestia myślenia, tylko biologii.
        • sinsi Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 19:45
          błehehe już to iwidzę., jak pan mówi pani na początku związku "ja dzieci mieć nie chcę" i tak przez ile? 5 lat to potwierdza? a jakas desperatka ciągle z nim jest i knuje rozmnazanie?
          przypuszczalnie pan beztrosko bzyka a kobita niech spirale zakłada i dba by on dzieci nie miał, tylko-jakos przeoczył ze to nie jest w jej interesie. bo pan ma czas, moze nawet jako 60latek bzyknie jakąś młódkę(jak sprzeda te działki to i młódka będzie chetna do dyspozycji) i dumny będzie patrzył na potomka jak "mu" rośnie. ale nie pomyśli taki ynteligentny pan ze kobita z którą jest od lat ma ograniczony czas na rozród i moze własnie jej ten czas zabiera zyjąc z nią , dając nadzieje ze moze kiedtś to dziecko.. a kombinując za plecami jak się jej pozbyć bo mu się zycie rodzinne odwidzia ło, i potem ją zostawia. mało to takich kobiet? które plują sobie w brodę ze nie zadbały o swoje interesy macierzyńskie w odpowiednim czasie zaciązając z długoletnim partnerem wg swoich potrzeb? a facet je wystawił do wiatru po 30tce? i potem z nosem na kwinte szedł do ołtarza bo inna mniej dobrze wychowana po kilku miesiącach znajomości oznajmiła mu że będzie tatusiem? te czekające na zgode pana przegrywają ze "sprytnymi" . bo ich geny zwyczajnie wymrą.
          mało osób tutaj się pobrało bo dziecko w drodze? a ile małzenstw zdecydowanych na dzieci latami sie o nie stara i miec nie moze?
          przy dzisiejszej trwałosci związków- zaciąza się z "dobrym kandydatem na ojca" a potem zmienia partnerów do woli byle dziecku spokój zapewnic i kontakt z rodzicami. gdyby się zdac tylko na to co facet chce- to byśmy wymarli-taka jest rzeczywistość, albo opanowała by świat patologia rozmnażająca się po pijaku bez refleksji i porzucająca dzieci byle gdzie, które znowu mając nascie lat powiększają rodziny. (a potem mamy polityków na jakich państwo stać)

          jesli pan tak dba o swoje interesy i uważa, ze pora rzucic kobiete bo mu tylko 100tys kasy do budowy domu dołozy - to nie widzę powodu, żeby kobieta nie zadbała o swoje interesy zaspokojenia potrzeby macierzyństwa zanim będzie dla niej za późno. w końcu kilka lat wspolnego związku do czegoś zobowiązuje, takze wspólne plany budowy domu, zatwierdzony termin u notariusza, całą gębą rodzina tylko niesformalizowana, mógł sobie wybrac partnerkę ze skrupułami a widać taka mu nie pasowała.
          nie chcial mieć dzieci mógł sią ON ZABEZPIECZAĆ. proste. Zadziwia mnie to, jak panowie beztrosko podchodza do spraw rozmnażania, nie ufa kobiecie, nie chce miec dzieci, uważa za swojego wroga w domu, oszukuje ją żeby finanse zabezpieczyć- a spi z nią i zdaje się na jej spiralę żeby ON dzieci nie miał. no fantastycznie.

          choć, jeśli kobieta wyciągnęła spiralę A WCZEŚNIEJ USTALILI WSPÓLNIE ŻE TO ONA SIĘ ZABEZPIECZA (nie wiemy czy tak było) , to powinna mu powiedzieć. Jeśli pan nie uwzględnia potrzeb kobiety a chce bzykanka to proszę bardzo- ze świadomością drogi swojego plemnika.tongue_out

          zas każdy pan który "teraz nie chce" dzieci , to moze sie zdziwić gdy sie okaże że jak mu się zachce to już plemniki będą do niczego. bo tak też bywa.


          ps.
          zresztą wydaje mi sie ze ten wątek to podpucha.
          • sinsi Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 19:54
            a tak poza tym, to autor napisał gdzies ze nie chciał miec dzieci? napisał tylko, ze kobita chciała juz teraz a nie za rok. czyli to nie kwestia ze facet nie chciał dzieci, tylko wielka awantura ze dziecko rok wczesniej sie pojawia smile)))))
            sciema jak nic.
      • zabelina Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 16:38
        nangaparbat3 napisała:
        > Na miejscu Autora wątku cieszyłabym się, że w ogóle mogę mieć dziecko, że jes
        > t kobieta, która chce je mieć ze mną, że ona może mieć dzieci, że jest to ta, k
        > tórą kocham.

        Nanga, tylko ten pan prawdopodobnie tak naprawdę tej pani nie kocha.
        Przynajmniej dla mnie tak brzmi jego pierwszy post.
        • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 17:23
          Każdy kocha tak jak potrafi.
          Ale masz rację - wygląda to kiepsko.
          Pani pewnie podobna do niego - bo naprawdę podobni się przyciągają.
      • szizumami Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 16:41
        -cenną rzeczą jest samochód
        a dziecko-wrzód na tyłku!
        zawsze można coś kolekcjonowac,budowac
        i potem sie o to procesować
        coś takiego jak patrzenie jak rośnie człowiek z mojej krwi i kości
        jest pewnie mniej fascynujące jak
        wynik pracy ekipy budowlanej
        zawsze można tez kitrac kase,bibeloty,chaty,autka
        zmieniac modele i panele
        ale po ch..miec .....słodkiego bobasa w swoich rękach
        lepiej zostawić po sobie sterte używanych reczy dla
        dalekich krewnych do "sępienia"albo dla socjalu
        po zgonie
        i nigdy nie usłyszec TATUSIU


        i lepiej sie bac
        zamknąć w złotej skorupie i ze złotem spać
        nie być a mieć

        żle zrobiła bo wyjęła
        ale chyba nie zmuszała cie do seksu--wiec
        wiesz co to odpowiedzialnośc?!
      • malgolkab Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 21:25
        A ja uważam, że zaprzestanie antykoncepcji i nieinformowanie o tym partnera to po prostu świństwo. Gdybym odczuwała chęć posiadania dziecka w tej chwili, to porozmawiałabym z partnerem. Jeśli on by nie chciał, to albo się z tym godzę albo się rozstaję i szukam takiego, który chce... sama jestem matką, ale takiej akcji sobie nie wyobrażam...
        • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 21:51
          No straszne świństwo zrobić dorosłemu, zdrowemu, w pełni sił, budującemu ich wspólny dom, od czterech lat sypiajacemu, a od dwóch mieszkającemu z nią chłopu - dziecko.
          • tautschinsky Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 22:11
            nangaparbat3 napisała:

            > No straszne świństwo zrobić dorosłemu, zdrowemu, w pełni sił, budującemu ich ws
            > pólny dom, od czterech lat sypiajacemu, a od dwóch mieszkającemu z nią chłopu -
            > dziecko.



            Nie ZROBIĆ, jak napisałaś, a WROBIĆ - taka drobna zamiana literek i zaraz inaczej wszystko wygląda, nie big_grin Nie, to nie świństwo - to skurwy....two. Świństwem to jest obudzenie kogoś rano w niedzielę mimo iż ten prosił o niebudzenie.

            A co ma do wrobienia go w bachora fakt, że jest zdrowy i zamierza ZA WŁASNE pieniądze budować dom, to już niepodobna dojść. Chyba ten tak bijący po oczach przykład zachowania tej kobiety powoduje pisanie bez sensu i nie na temat. Może ma jeszcze matkę zdrową, która mogłaby się zająć niańczeniem tego "wrobka" - i co z tego, że jest zdrowa i że mogłaby?

            Cztery lata sypiał z nią poinformowany, że z tego sypiania nie będzie niechcianego przez niego dziecka. Kobieta bez jego wiedzy wyjęła spiralę, by go WROBIĆ. Równie dobrze mógłby on na boku bzykać różne panienki bez gumki i złapać HIV, którym następnie zaraziłby niczego nieświadomą partnerkę. Zachodzi TA sama sytuacja. Poinformowana o tym fakcie, że posuwa inne i do tego bez gumek, a: mogłaby wybrać - zostaję/odchodzę, b. nie odejść i w takim razie będąc i decydując się mimo tego wszystkiego z nim na współżycie bez prezerwatyw, miałaby świadomość, jakie zagrożenie wiąże się z racji tej decyzji.
            • sinsi Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 22:19
              tak tak, masz racje, dzieci to śmiertelna choroba, trzeba draństwo zabić, że też biedny chłopina nie wpadł wcześniej na to żeby się samemu przed tą zarazą zaszczepic.... wykastrować chociąz.... albo, o! seksu nie używać...wszak do tak strasznego wszeteczeństwa prowadzi jak pojawienie się tego strasznego wysysającego życie z tatusiów śmiercionośnego potworatongue_out
              • tautschinsky Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 22:36
                sinsi napisała:

                > tak tak, masz racje, dzieci to śmiertelna choroba, trzeba draństwo zabić



                Zabić? Nic z tych rzeczy. To kobiety walczą o prawo mordu, które żeby nie kuło w oczy nazywa się aborcją. Ale na pewno nie nagradzać. Skoro samodzielnie zdecydowała, co już tu zostało pochwalone, to teraz samodzielnie powinna to bejby wychować.



                , że te
                > ż biedny chłopina nie wpadł wcześniej na to żeby się samemu przed tą zarazą zas
                > zczepic....




                Bo jej ufał? Jego temat właśnie jest o tym, że traci do niej zaufanie. Przeczucie go nie zmyliło. Tyle że jeśli rzeczywiście jest w ciąży, jest trochę po fakcie, ale zawsze może panią wystawić za drzwi i na uszach stanąć, by alimenty były możliwie jak najniższe - i w takim przypadku takie działanie zasługuje na poklask. Skurwi....stwa nie premiuje się, nie nagradza. Teraz powinien swoją własność zabezpieczyć a babsko od siebie odizolować, ile się da.

                A o prezerwatywach, żeby sam je sobie kupował i nie dawał jej w łapy, ani nie trzymał nigdzie, gdzie mogłaby się ze swoimi mackami do nich zbliżyć - pisałem jako o czymś, o czym powinien pomyśleć. Bo ufać nie można.
                • maheda Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 25.02.11, 09:00
                  Daruj sobie.
                  Jeśli ktoś czegoś nie chce zobaczyć, to nie zobaczy, choćby stało 10 cm przed nim.
                  To jak z którymś królem Francji - gdy pokazano mu żyrafę, stwierdził "takie zwierzę nie może istnieć".
                  • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 25.02.11, 09:59
                    Myślałam, że ta postać ma sobie darować swoje nieprawdopodobne chamstwo.
                    A co do zaufania - jeśli ktoś chce mieć z kimś dziecko, a problem dotyczy daty (jak opowiada Autor wątku) to bez przesady. Chyba że odpowiedź "poczekajmy, za rok" jest kłamstwem.
                    • maheda Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 25.02.11, 10:07
                      Wiesz co, ja zrozumiałam to wszystko trochę inaczej.
                      Z tego, co pisze autor wątku, zaczął czuć się niepewny z uwagi na to, że kobieta zaczęła się zachowywać inaczej. I to wpłynęło na decyzję o odłożeniu budowy domu.
                      Przy rozmowie z kobietą okazało się, że jego podejrzenia były słuszne i nie miał zwidów, ale faktycznie kobieta go oszukała, nie informując, że wyjęła spiralę.

                      Inna sprawa, że to tylko relacja jednej strony, dla pełnego oglądu sytuacji trzeba byłoby posłuchać jeszcze drugiej.

                      Tak czy owak - komunikacja u nich, jak już obie przyznałyśmy, leży i kwiczy.
                      Na chwilę obecną to wszystko wygląda bardzo źle, bo żadne nie liczy się z drugim i ciągnie wyłącznie w swoją stronę. Nie ma tu "lepszego" ani "gorszego".

                      O ile ten wątek nie jest jakąś pracą któregoś ze studentów socjologii wink
                      • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 25.02.11, 11:22
                        >
                        > O ile ten wątek nie jest jakąś pracą któregoś ze studentów socjologii wink
                        >

                        Może byłoby lepiej, szkoda dziecka.
              • argentusa Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 25.02.11, 18:05
                Chciałam tylko zauważyć, że czym innym jest "wpadak" gdy oboje nie planujądzieci a czym innym zajście w ciążę z premedytacją, bo JA JUŻ CHCĘ.
                Dopóki panie nie zrozumieją, że dzieci to nie tylko ICH sprawa. A potem lamenty, że tata nie taki. Pomijam oczywiście panów, którzy chcą by obowiązki zwiazane z ICH dziecmi miały wyłącznie kobiety.
                Wrobienie w dziecko jest sk... m.
                Podpisano: kobieta, matka 3 szt. smile - dowód na to,że można uzgodnić a partnerem kiedy i ile dzieci się PLANUJE.
                • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 25.02.11, 19:36
                  Planowalaś i i tak się rozwiodłaś. A znam kilka par, gdzie ewidentnie dziewczyny z premedytacją zachodziły w ciążę, i są w niezłych związkach po trzydziestu latach.
                  Nota bene rozróżniłabym dwie sytuacje: samodzielnego decydowania o dziecku żeby przywiązać do siebie mężczyznę oraz samodzielnej decyzji kobiety kiedy jej stały partner, z którym planują wspólne zycie do końca, odkłada, przekłada, lawiruje, a ona pragnie dziecka. Ta pierwsza sytuacja jest rzeczywiście bardzo niefajna, bo dziecko zostaje potraktowane przedmiotowo - choc z tego co widziałam, takie dzieci bywają potem bardzo kochane, a te wymarzone - odrzucane. Nie przewidzisz.
          • malgolkab Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 13:07
            nangaparbat3 napisała:

            > No straszne świństwo zrobić dorosłemu, zdrowemu, w pełni sił, budującemu ich ws
            > pólny dom, od czterech lat sypiajacemu, a od dwóch mieszkającemu z nią chłopu -
            > dziecko.
            >
            Dla mnie tak! Takie rzeczy ustala się wspólnie... Jeśli w dwójkę ustalamy, że stosujemy antykoncepcję, to również w dwójkę ustalamy, że z niej rezygnujemy. Nie wszyscy ludzie chcą mieć dzieci (w danym momencie czy w ogóle) i ja to rozumiem, mimo, że sama chciałam. Jeśli w związku są na ten temat różnice zdań, to albo ktoś idzie na kompromis, albo się rozstajemy... prostewink
            Ciekawe czy gdyby kobieta napisała, ze facet jej podmienił tabletki anty na placebo, to też bys twierdziła, że to jest ok?
            • sinsi Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 13:52
              to nie dziewczyna przedziurawiła prezerwatywę którą on się zabezpieczał.
              a to byłby adekwatny przykład do "facet jej podmienił tabletki anty na pla
              > cebo"
              pojmujesz różnicę?

              facet miał w nosie zabezpieczenie SIEBIE a pretensje ma do dziewczyny że nie dbała o JEGO interesy wbrew swoim interesom.
              jeśli dziecko miało być "za rok" to rozmowy na ten temat usłały być i to, że ona chce.
              Sorry, panowie muszą się w końcu uczyć odpowiedzialności a nie zwalać wszystko na kobiety. A i inne kobiety robią tutaj krecią robotę godząc się, że tylko one są w związku odpowiedzialne za antykoncepcję.
              • maheda Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 13:59
                sinsi napisała:

                > A i inne kobiety robią tutaj krecią robotę godząc się, że tylko one
                > są w związku odpowiedzialne za antykoncepcję.

                Pokaż paluszkiem, w którym miejscu którakolwiek z nas to stwierdziła.
                Jakoś chyba na starość niedowidzę...
        • triss_merigold6 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 21:52
          4 lata razem, 2 lata wspólnego mieszkania, dom w budowie etc. i pan nie jest gotów na dziecko?! To kiedy, przepraszam, byłby gotów?
          Zgadzam się z Nangą w 100%.
          • sinsi Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 21:58
            się głupio pytacie ... jak to kiedy?! jakby wyłożyła 500tys na ten jego dom big_grinDDDD
            • tautschinsky Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 22:18
              sinsi napisała:

              > się głupio pytacie ... jak to kiedy?! jakby wyłożyła 500tys na ten jego dom big_grinD
              > DDD



              A zamierza póki co g...o warte 100 tysięcy, kiedy dom byle jaki to kwota przynajmniej owych 500 tys. A z tego co autor pisał, działka jest tej wielkości i w takim miejscu, że jej cena może się wahać w granicy 1,5 miliona. Noooo.... całe 100 tysięcy, które pani proponuje, to kąsek, który każdego by przekonał. Po prostu złoty interes dla niego! big_grin Ile by tymi stoma tysiącami by sfinansowała? Łazienkę? Ale chyba w surowym stanie smile

              Jeśli jeszcze to czytasz i okazałoby się prawdą, że jest w ciąży, tylko solidny kopniak w jej tyłek może cię uchronić przed dalszym większymi stratami.
              • altz Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 24.02.11, 22:51
                Ja tego nie rozumiem, że Autor jest taki niezdecydowany.
                Przez 4 lata nie wiedzieć, czy chce być z tą kobietą, czy też nie?
                Dla mnie to jest bardzo dziwny układ, gdy się z kimś mieszka tak długo i cały czas zabezpiecza.
                Albo się nie zabezpieczamy (o ile nie ma względów zdrowotnych), albo mówimy do widzenia.
                Może inaczej myślę, niż przeciętny miś, ale dla mnie to nie do zaakceptowania.

                Co nie oznacza, że popieram panią, już dawno powinna zabrać zabawki i pójść na inne podwórko, ale nie oszukiwać.
                • argentusa Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 25.02.11, 18:08
                  Altz, aż tak trudno zrozumieć, że można nie chcieć mieć dzieci (albo teraz nie chcieć), a chcieć być z kobietą/mężczyzną?
                • malgolkab Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 13:29
                  altz napisał:

                  > Ja tego nie rozumiem, że Autor jest taki niezdecydowany.
                  > Przez 4 lata nie wiedzieć, czy chce być z tą kobietą, czy też nie?
                  > Dla mnie to jest bardzo dziwny układ, gdy się z kimś mieszka tak długo i cały c
                  > zas zabezpiecza.
                  > Albo się nie zabezpieczamy (o ile nie ma względów zdrowotnych), albo mówimy do
                  > widzenia.
                  a mozna po prostu byc razem i nie chciec mieć dziecismile znam takie przypadki i myslę, że to lepsze niz ludzie, którzy mają dzieci, a kompletnie do tego nie dorośli...
                  > Może inaczej myślę, niż przeciętny miś, ale dla mnie to nie do zaakceptowania.
                  > no i ok, dlatego jak sie z kims zwiążesz, to poruszysz tę kwestię, a jak Pani będzie mieć diametralnie odmienne zdanie to się zastanowisz na sensem tego związkusmile
                  > Co nie oznacza, że popieram panią, już dawno powinna zabrać zabawki i pójść na
                  > inne podwórko, ale nie oszukiwać.
                  i o to w tym wszystkim chodzi...
          • malgolkab Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 13:23
            triss_merigold6 napisała:

            > 4 lata razem, 2 lata wspólnego mieszkania, dom w budowie etc. i pan nie jest go
            > tów na dziecko?! To kiedy, przepraszam, byłby gotów?
            > Zgadzam się z Nangą w 100%.
            ale przecież pani nikt nie zmuszał do bycia z panemsmile zawsze można poszukać takiego, ktory dojrzał do posiadania dzieci...
            • sinsi Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 13:39
              bosiu drogi, uwielbiam takie teksty od rozwódek które zrobiły sobie z dziecko z "odpowiedzialnym i dojrzałym do posiadania dzieci partnerem" a obecnie partner ma w nosie to dziecko , widywać się z nim nie ma ochoty, i kombinuje jak płacić najniższe alimenty.
              Taaaaaaakie mądre panie taaaaaaak "dojrzałego" faceta na ojca sobie upatrzyły.

              Trochę samorefleksji to by się niektórym przydało.
              • malgolkab Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 13:45
                nie widzisz różnicy?? bo ja kolosalną...
                alimenty moje dziecko dostaje nienajgorsze, z resztą ustalone przez nas w dwójkę, ex jest niedojrzały to fakt, ale dorosłego człowieka się nie zmieni, ważne, że w kwestii dziecka się dogadujemy w miarę. A co najważniejsze, mały na swoich urodzinach ma np. mamę i tatę, a nie dwójkę nienawidzących się ludziwink czego i wszystkim dzieciom życzę.
                • sinsi Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 14:08
                  tiaaa... stą twoje teksty na forum jak ex zaniża swoją wypłątę do alimentów, oraz to że widuje dziecko sporadycznie.
                  To musi wielki sukces dla kobiety być znaleźć ojca dla dziecka który raz do roku w urodziny do dziecka wpadnie z prezentem smile))) Odpowiedzialne rozmnożenie! Nie tak jak te inne zdziry, któr wpadły (bez udziału faceta zapewne) a teraz żyją z tym facetem i razem dzieci wychowują . Super tongue_out
                  • malgolkab Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 14:14
                    nie, ex widuje dziecko 2 weekendy w miesiącu, a nie raz na roksmile czytaj ze zrozumieniem albo próbuj przynajmniej...
                    kwotę alimentów zaproponował sam, ja się na nią zgodziłam w odpowiedzi na pozew - o czym też pisałam nie raz. Dochody swoje zaniża i kombinuje raczej ze względu na sprawy skarbowe, podatki itd. o czym też nie raz pisałam.
                    Może w Twojej naturze leży nazywanie kobiet o innym zdaniu niż Twoje zdzirami, w mojej nie...
                • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 15:46
                  No i ostatnie zdanie Lm, że trzeba brac się do roboty, wskazuje, że nie jest źle, że jest jak najbardziej gotów sprostać roli ojca. To tylko Tałszyński i kilka Forowiczek ponad wszystko przedkładają satysfakcję płynącą z napiętnowania grzesznicy.
                  • soledad_28_09 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 16:26
                    nangaparbat3 napisała:
                    To tylko Tałszyński i kilka Forowiczek ponad wszystko przedkładają satysfakcję płynącą z napiętnowania grzesznicy.
                    -----------
                    Doprawdy? Ja nie zauwazylam ani jakiejs specjalnej satysfakcji, ani “pietnowania grzesznicy”.
                    Zwyczajne nazywanie rzeczy po imieniu. Czyn nieuczciwy nie stanie sie uczciwy przez przywolanie biologii. No bo idac tym tropem moze zwolnisz z odpowiedzialnosci gwalcicieli? W koncu to tez biología, a poped seksualny to bardzo silny poped. Nie? Czyli przykladamy inne miarki do biologii?
                    Zeby bylo jasne, obciazam gwalcicieli cala wina. Ale równiez kobiete, która celowo i bez uzgodnienia przerwala antykoncepcje. To nie jest wpadka. To jest dzialanie z premedytacja i nieuczciwe w stosunku do partnera. I nie ma nic wspólnego z miloscia, za to duzo z zimnym egoizmem i wyrachowaniem.
                    Jak równiez pakowanie dziecka w zwiazek, który sie chwieje, nie ma nawet solidnych podstaw, a partnerzy oszukuje sie nawzajem. To jest fundowanie dziecku hardcoru jeszcze przed jego urodzeniem sad
                    A bajki o ratowaniu gatunku? Na razie mamy planete przeludniona i prognozy sa nienajlepsze. Jak równiez posiadanie sasiada/znajomegow “który nie chcial ale stal sie cudownym tata” niczego nie dowodzi.

                    Zeby byla jasnosc wart Pac palaca a palac Paca. Autor oszukuje i jest oszukiwany. Sa siebie warci. Naprawde szkoda dzieckasad(
                    • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 17:47
                      E tam.
                      Planeta jest przeludniona, bo znakomita większość populacji antykoncepcji nie stosuje.
                      W pełni świadomie i kierując się rozumem to chyba nikt by się na dziecko nie zdecydował - już zwłaszcza mężczyźni. I wcale się nie dziwię. I przestałam (z wiekiem) dziwić się kobietom, które bez względu na deklaracje partnera decydują się na dziecko - bo by czekały do czterdziestki (tak na moje oko wtedy panom się zachciewa) - a to pewne ryzyko jednak.
                      I bądź uprzejma zauważyć, że decydując się na dziecko kobieta ponosi o wiele większe koszty i ryzyko (przede wszystkim zdrowotne, włącznie ze śmiercią) niż mężczyzna, a zysk dla obojga podobny.
                      Przypomniałam sobie teraz, że w Biblii co najmniej rozgrzesza się kobiety dopuszczające się podstępu, by zajść w ciążę - skrajny przypadek to córki Lota, która dopuściły się strasznego grzechu kazirodztwa, z braku innych partnerów spoiły ojca i obcowały z nim. Mniej grzesznego czynu, ale jednak podstępu dopuścila się Rut, prababcia króla Dawida.

                      W ogóle żeby w pełni ocenić postępek partnerki Autora wątku trzeba by mieć o wiele więcej danych niż te, którymi dysponujemy. Mnie samej lekarze przez 10 lat opowiadali, że "nawet jak pani zajdzie w ciążę, to nie donosi" - i szcześliwie brak odwagi, a raczej paniczny strach przed "wrobieniem" partnera w dziecko sprawił, że nie dawałam do końca wiary i w dni płodne "nie obcowałam" - na moje szczęście, bo kiedy już z mężem jeden jedyny raz zrobilismy to właśnie wtedy, ot tak żeby spróbować, bo może jednak się uda - dziecko pojawiło się od razu, od pierwszego zamachu. ("Na moje szczęscie", bo przed eksem byłam z czlowiekiem, z którym - patrząc z perspektywy - za nic bym dzieci mieć nie chiała.)

                      Pewna pani zwierzyła mi się, że ma dziecko poczęte in vitro, i że wyspowiadała się z tego księdzu, a ksiądz, stary i mądry (wg mnie) powiedział: Jest dziecko, trzeba się cieszyć.
                      A przecież wg nauki Kościoła ta pani zgrzeszyła.
                      Ja tak myślę - Jest dziecko, trzeba się cieszyć, budować dalsze życie tak, by wszystkim było możliwie najlepiej, i tego życzę Autorowi wątku, jego Partnerce i ich Dziecku.
                      • soledad_28_09 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 18:41
                        Nango, moge przyjac, ze starasz sie zrozumiec kobiety, które decyduja sien a dziecko podstepem. To jest Twój punkt widzenia i ja go szanuje. Acz nie podzielam. Tym bardziej, jak pomysle o dzieciach chowajacych sie w toksycznej atmosferze, klótniach, chlodzie, wojnie miedzyzwiazkowej, to robi mi sie niedobrze. Jedna rzecza sa zgliszcza zwiazku, który zapowiadal sie pieknie, a inna poczynanie dziecka podstepem i w chorych warunkach nieufnosci i klamstw. To jest ogromne ryzyko, osoba oszukana w wiekszosci wypadków nie stanie sie nagle cudownie uszczesliwiona, czyli cieple dziecinstwo dziecka jest mysleniem raczej zyczeniowym. I nie jestem wcale pewna, ze poczynanie dziecka w takich warunkach i podstepnym sposobem ma cos wspólnego z miloscia sad
                        Czytuje forum, ale raczej nie pisuje i jesli sie odezwalam to dlatego, ze zarzucilas 2-3 paniom o innych pogladach czerpanie satysfakcji z kamieniowania grzesznicy. A ja tego nie zauwazylam. Zauwazylam wylacznie wyrazenie swojej opinii. Niekorzystnej dla partnerki autora watku. Fakt. Ale nic poza tym. I sporo “bezinteresownej” zlosciwosci, niepotrzebnej ale mocno obecnej we wpisach innych pan popierajacych decyzje pani o wyjeciu spirali (bez uzgodnienia czy zwyklego zawiadomienia).
                        • plain.dad Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 19:07
                          soledad_28_09 napisała:

                          >. I sporo R 20;bezinteresownej” zlosciwosci, niepotrzebnej ale mocno obecnej we wpisa
                          > ch innych pan popierajacych decyzje pani o wyjeciu spirali (bez uzgodnienia czy
                          > zwyklego zawiadomienia).
                          szkoda że nie przecztałaś postu jednej pani który został skasowany nazywającego autora wątku debilem a ją biedną laską
                          • tully.makker Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 20:22
                            szkoda że nie przecztałaś postu jednej pani który został skasowany nazywająceg
                            > o autora wątku debilem a ją biedną laską

                            No ale uwazalam, i podtrzytmuje to zdanie,ze jest biedna, bo glupia. Powielic swoje geny z takim okazem - porazka po calosci. Tylko czy glupota to powod do potepienia, czy do wspolczucia?

                            • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 21:12
                              Ciekawe że Twój post usunieto niemal natychmiast, a wykwity Tał. tkwią nietknięte.
                              • plain.dad Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 21:42
                                nangaparbat3 napisała:

                                > Ciekawe że Twój post usunieto niemal natychmiast, a wykwity Tał. tkwią nietknię
                                > te.
                                a gdzie te wkwity T tkwią bo jakoś ich nie widzę ??? i jakoś pamaiętam co T napisała
                                • tautschinsky Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 22:12
                                  plain.dad napisał:

                                  > nangaparbat3 napisała:
                                  >
                                  > > Ciekawe że Twój post usunieto niemal natychmiast, a wykwity Tał. tkwią ni
                                  > etknię
                                  > > te.
                                  > a gdzie te wkwity T tkwią bo jakoś ich nie widzę ??? i jakoś pamaiętam co T na
                                  > pisała


                                  Moje nie zostały usunięte (jeśli w ogóle czyjeś usunięto, nie zauważyłem),
                                  bo nie usuwa się postów tylko dlatego, że radzi się w nich, by się ratował facet przed taką a nie inną babą. Temat brzmi: JAK ZAUFAĆ KOBIECIE? Kiedy go zakładał jeszcze nie wiedział, że to nigdy nie będzie już możliwe big_grin Został ohydnie przez nią wrobiony w bachora. Wyjęła spiralę, o czym go nie poinformowała, i zaszła w ciążę. Przewijające się posty nangi i paru jeszcze innych wiele mówią o ich naturze. Próbują białe nazywać czarnym, a białe czarnym. Swoimi postami psuję im robotę. To boli. A poczynania tej kobiety są jasne i brudne. Jeśli jej partner zachował choć resztki zdrowego rozsądku pozbędzie się jej z życia jako swojej partnerki. Ona, co już udowodniła - nie nadaje się do układu partnerskiego. Zaufał jej - popełnił błąd. Nie zdążył się jeszcze otrząsnąć a już został zmiażdżony przez nią swoim podstępnym zachowaniem. Komuś takiemu można ufać? Z kimś takim można budować rodzinę? Ktoś tu raczy żartować!

                                • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 22:41
                                  A choćby ten nieszczęsny "kop w tyłek" czy nazwanie dziecka "wrobkiem".
                                  Nie mówię, żeby to usuwać - ale post Tully w niczym nie przeważał.
                                  • tautschinsky Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 23:31
                                    nangaparbat3 napisała:

                                    > A choćby ten nieszczęsny "kop w tyłek" czy nazwanie dziecka "wrobkiem".
                                    > Nie mówię, żeby to usuwać - ale post Tully w niczym nie przeważał.



                                    Kopa w tyłek się czepianie to już żałosny brak argumentów big_grin
                                    Jak byłoby lepiej? Pozbądź się jej ze swojego życia? Wyrzuć ją
                                    z domu? Wystaw jej walizki? A "wrobek" to neologizm od wrobić
                                    w dziecko.

                                    Zdarzyło się już mi czytać pieniących się z powodu użycia słowa
                                    "bękart", które tylko opisuje pochodzenie dziecka, do znalezienia
                                    w słowniku języka polskiego, też w wersji online.

                                    Kiedy już nie ma się argumentów, zaczyna się czepianie słówek - stary
                                    "argument" w dyskusji, nic nowego, zupełnie nic nowego big_grin
                              • tully.makker Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 28.02.11, 10:06
                                Bo narazilam sie moderatorowi z mazur, smiac miec inne zdanie niz on w wielu kwestiach. Mnostwo moich postow wylatuje z tego forum bez racjonalnych powodow, to kara za wlasne zdanie i jeszcze za wyrazania go - oczywiscie chamskie posty panow moga wisiec do woli, bo oni maja inne prawa. Ale i ja w sumie tez jestem za pozytywna dyskryminacja niepelnosprawnych, wiec moge sie na to zgodzic.
                                • szizumami Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 28.02.11, 10:57
                                  tully
                                  my nie jestesmy szczere tylko syczymy
                                  pamietam jak mnie wyciął "właściciel"forum mocno uduchowionego,kiedy
                                  broniłam jego własnie..a do tego zawsze ma zwyczaj pisania "bóg z wami"
                                  "kocham was" w sygnaturce
                                  to nic wielkiego ale bardzo mnie to zabodło
                                  ale my nie jesteśmy wrażliwe--zbyt mocne,zbyt twarde,tyłki mamy bardziej mięsiste--i nie powinno nas to bolec-nie?

                                  jeszcze sie nie pryzwycziłaś?
                        • nangaparbat3 Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 19:59
                          Widać podpisywanie się pod postami Tauczyńskiego ("kopnij ją w d'...ę") wzrok mi zacmiło, możliwe, nie będę teraz przeglądac całości, ale miałam bardzo przykre wrażenie skupieniu sie na pietnowaniu kobiety + zero wysiłku wczucia się w jej sytuację.
                          Co do reszty: ci ludzie PLANOWALI WSPÓLNE DZIECKO. Różnili się co do terminu. Iteraz on o tym pisze na forum, w tym samym wątku, w którym przyznał się, że ją oszukuje co do wspólnego domu, i panie: ach, co za świństwo, co za sku...stwo, ach, zgadzam się z Tałczyńskim w 100% (to zajrzyj, co pisze Tałczyński).
                          A przecież Autor wątku może wcale nie byc studentem socjologii, tylko jak najbardziej realnym facetem, trochę pogubionym, nie bardzo wierzącym w siebie (o tym by świadczył ten brak zaufania do wszystkich kolejnych kobiet, niezdolność przyjęcia sprzeciwu ze strony kobiety). Ale deklaruje, że ją kocha, a kiedy dowiaduje się o ciąży, po pierwszym wybuchu zlości (zrozumiałym) jest gotów zakasać rękawy i brać się do roboty.
                          Rozmowa w tym wątku nie jest tylko wymianą poglądów - jest radą dla konkretnego człowieka, jak postąpić. Ani on nie jest doskonały, ani jego kobieta. Znamy tylko jego wersję (a z doświadczeń forowych wiemy aż nadto dobrze, jak wersje obojga partnerów zwykły się różnić).
                          Ja znam wiele małżeństw, których może nigdy by nie było, gdyby nie ciąża kobiety. Jedne się rozpadają, inne trwają i można je uznać za udane. Może by dać Autorowi wątku szansę?
                          • nangaparbat3 przepraszam, muszę się poprawić 26.02.11, 20:09
                            Tałczyński nie pisał o "kopniaku w d...ę" tylko o "solidnym kopnieciu w tyłek".
                            • soledad_28_09 Re: przepraszam, muszę się poprawić 26.02.11, 20:32
                              Ja nie jestem fanka pana T. i go nie czytuje smile
                              Ja wiem, ze swiat nie jest idealny, ale osobiscie wolalabym dac szanse zwiazkowi, zeby okrzepl (o ile moze jeszcze okrzepnac po tylu latach), ale nie mieszalabym w to dziecka. Bo, moze sie zdarzyc, ze wyjdzie dobrze, ale – bardzo prawdopodobne – moze sie nie udac. I wtedy najwyzsza cene placi dziecko. A tego ja osobiscie nie moge przeskoczyc ani temu przyklasnac. Pani zrealizuje sie jako matka, fajnie, ale czy sa zdrowe przeslanki na szczesliwe dziecinstwo dziecka?
                              Caly czas czytam o prawie do macierzynstwa. Malo lub nic o prawie dziecka do szczesliwego dziecinstwa, w spokoju, bez szarpaniny, klamstw i wojny podjazdowej.
                              • nangaparbat3 Re: przepraszam, muszę się poprawić 26.02.11, 21:16
                                Sol, ale to dziecko już przecież jest. Tego już nie odkręcisz. A jego ojciec chciał dziecka - tyle że trochę później.
                                Jeszcze mają szanse, wszyscy troje, nawet jeśli rodzice tacy niedoskonali.
              • maheda Re: Ach ach - dziecko, jakiż dramat! 26.02.11, 13:46
                Sinsi, odpowiadasz, jakbyś pracowała w radiu Erewań wink

                "Pytanie: (od słuchacza z Ameryki) Czy w Związku Radzieckim inżynier może kupić z pensji samochód?
                Odp: A u was biją Murzynów."
    • szizumami Re: Ludzie 25.02.11, 09:12
      ludzie!
      no właśnie ludzie..mówmy to jak najczęsciej i to samo ---człowiek!
      bo jak sie zwiekszy populacja hodowców stada psów w wielkich domach
      to nie bedzie już do kogo mówić-ludzie!

      zrobiła,wrobiła,oszukała,a moze chciała---co to za problem teraz
      DZIECKO JEST W DRODZE
      chyba tym nalezy sie cieszyć i myśleć-bedzie nas troje..-co robimy z domem ,ze zwiazkiem itd
      kochac dziecko a jak nam sie nie uda to trudno--rozejdziemy sie i dalej bedziemy je kochac

      ja też nie rozumiem ludzi,którzy mają warunki do tego by wychowywać dziecko i niejedno a nie chce im sie---bo co?
      bo w barku bedzie mniej wiskaczy i koniaków

      rozmawiac konkretnie,zbezpieczyć sie --by nie zostac na lodzie
      dom wykończyć i przygotowywac sie na wspólny poród
      a zwiazek trudno..

      zawsze zachwycała mnie architektura--i od dziecka marzyłam nie o domu--a o zajeżdzie
      ale gdzieś mam to--bez dzieci--bez tej radości wzięcia tej kruchej różowo białej istoty na ręce
      • szizumami Re: Ludzie 25.02.11, 09:30
        gdzie te geny..które walczyły o ten kraj?!
        najpowszedniejsze życiowe wyzwania
        sa dla was wielkim problemem--panowie...
        • nangaparbat3 Re: Ludzie 25.02.11, 10:04
          Poczekaj. W tym wątku to wcale nie panowie są najbardziej zażarci.
          Ale za to nieźle podkręcani.
          To jest bardzo ciekawe.
          • wielbicielnaruto tak niegrzecznie mówiąc to 3 25.02.11, 11:21
            tabletki wczesnoporonne załatwiłyby problem.
            • szizumami Re: problem?! 25.02.11, 13:40
              ciebie "wielbiciel" nie chcieli rodzice
              ale im sie nie udało co?!
    • nangaparbat3 A wiecie co? 25.02.11, 11:36
      Autor wątku jest może jednak całkiem OK, przeczytałam jeszcze raz i co on pisze na końcu:

      Trzeba zakasać rękawy i brać dodatkowe prace smile

      I dla mnie to jest prosta i uczciwa reakcja mężczyzny na wiadomość, że kobieta, z którą od lat mieszka mówi, że jest w ciąży.
      Szacun, Lm smile
      • sinsi Re: A wiecie co? 25.02.11, 12:43
        fajnie fajnie, tylko dziewczyna za parę lat przy byle problemie usłyszy "zmusiłaś mnie do ślubu!" a w międzyczasie traktowanie z buta >bo to wszystko jej wina<
        Oboje są konfliktowi, ale chyba lubią traktować i być źle traktowanym w związku. Różne są potrzeby, nie widzę sensu dyskusji o gustach wink


        • nangaparbat3 Re: A wiecie co? 25.02.11, 12:47
          sinsi napisała:

          > fajnie fajnie, tylko dziewczyna za parę lat przy byle problemie usłyszy "zmusił
          > aś mnie do ślubu!" a w międzyczasie traktowanie z buta >bo to wszystko jej
          > wina<
          Nie wiem, co dziewczyna usłyszy.
          Po awanturze w pierwszym odruchu Ln zdaje się pójść po rozum do głowy, może nie jest źle.
          Nie nalezy przypisywać mu wypowiedzi forowiczek.
          • sinsi Re: A wiecie co? 25.02.11, 13:21
            To zadanie dla autora, bo chyba zna siebie, więc jeśli zamierza gorzej traktować swoją dziewczynę dlatego, że zaszla w ciążę bez jego pozwolenia - to lepiej dla wszystkich gdy z nią zerwie już teraz.
            Jestem jestem zdania, że zabezpieczać się przed posiadaniem dzieci to odpowiedzialność tego kto tych dzieci nie chce. Niech sobie chłop podwiąże nasieniowody, czy co tam chce a nie chlipie że "zła" kobieta mu plemnik w ciążę przeforwardowała bez jego zgody. Bilologia nie rżądzi się prawami "ja sobie chcę więc niech się tak stanie". A jak to tylko kwestia, że dziecko pojawiło się rok wcześniej niż uzgodnili, to oskarżanie dziewczyny o "wrobienie" jest nadużyciem. Z dzieckiem nie jest tak, że strzeli się palcami i "jest" w tygodniu roku który sobie z góry zaplanowano.

            Nie pojmuję takiej głupoty, jak np znajomy który wpadł więc wziął ślub a po kilku latach wpadł znowu akurat gdy postanowił się rozwieść. ON miał inną i ON chcial odejść ale nie umiał wytrzymać bez seksu z żoną i to niezabezpieczonego. To czyja wina? żony? tongue_out no przecież go nie zgwałciła, sam chciał. Pewnie powinna się domyślić i mu powiedzieć "śniło mi się, że masz kochankę i chcesz za miesiąc odejść, to może się już nie bzykajmy na wszelki wypadek?" wink Albo inna znajoma, która w leczniczej przerwie zabezpieczenia uprawia seks z mężem i z kochankiem i złośliwie przy obu pękają prezerwatywy tongue_out . Głupota i nieodpowiedzialność ludzka nie przestaje mnie zadziwiać.
          • szizumami Re: nanga 25.02.11, 13:46
            ja to widze..skoro sie nie odzywa to może mysli..
            • nangaparbat3 Re: nanga 25.02.11, 14:23
              Albo myśli, albo młody socjolog wink
              • yoma Re: nanga 25.02.11, 14:40
                Młody socjolog. Tak zaraz nazajutrz po pierwszym poście mu ta ciąża wypadła? smile
                • altz Re: nanga 25.02.11, 14:59
                  Takie w sumie dziwne pytanie, jak zaufać kobiecie?
                  Niektórzy muszą mieć niepewność, bo przestaje im się partner podobać, a zaczyna się nuda i koniec związku.
      • tautschinsky Re: A wiecie co? 25.02.11, 14:59
        nangaparbat3 napisała:

        > Trzeba zakasać rękawy i brać dodatkowe prace smile
        >
        > I dla mnie to jest prosta i uczciwa reakcja mężczyzny na wiadomość, że kobieta,
        > z którą od lat mieszka mówi, że jest w ciąży.
        > Szacun, Lm smile


        Takich głupich, tak postępujących, na tym forum znajdziesz wielu. W końcu to forum jest dla oszukanych, wycyckanych, którzy wierzyli tej drugiej stronie. Tylko czekać aż autor przywędruje na to lub inne forum z płaczem, że mimo iż dał szansę babie, która go WROBIŁA (nie zapominajmy o tym!), a on zainwestował pieniądze we wspólne gniazdko, które teraz ma w połowie - choć w całości przez niego uwite - ma jej spłacać.

        Można dać się RAZ wystrychnąć na dudka, oszukać, bo miłość, bo nie zna się życia. On już dostał po dupie, jest po rozwodzie, na którym stracił. Drugi raz popełniając TEN SAM błąd, w momencie kiedy wychodzi szydło z wora (wrobienie go w bachora), ktoś taki jest sam sobie winien. Jeszcze dzisiaj może się z tego bajzlu wywinąć - niech baba samodzielnie chowa, skoro samodzielnie postanowiła. Z popełnianych błędów trzeba wyciągać wnioski, skru....stwa wszelkiej maści nie nagradzać, a tępić z całych sił - prosta, uczciwa zasada życiowa.
        • nangaparbat3 Re: A wiecie co? 25.02.11, 15:20
          Z twoich postów na pewno wynika tylko jedno: nie zasługujesz na to, by byc ojcem.
          • szizumami Re: A wiecie co? 25.02.11, 17:16
            paru panów tu--twierdzi że uprawia masochizm
            bedac na zdominowanym przez żmijki forum--
            a w gruncie rzeczy prawda jest taka--lubią takie kobiety
            i lubią te walki
            exiteing not boring is it !
          • maheda Re: A wiecie co? 25.02.11, 17:24
            Nie wiem, co ma bycie ojcem przez Pana Tarczyńskiego do potępiania postępowania kobiet, które oszukują partnerów, stawiając swoje potrzeby nad umowy z partnerem.
            • szizumami Re: A wiecie co? 25.02.11, 18:34
              ano takie ,że jak sie chce totalnej uczciwości
              to sie swoich plemników w układ nie ładuje
              • maheda Re: A wiecie co? 25.02.11, 18:43
                Naprawdę nie widzisz różnicy między
                1. "ok, słońce, wiadomo, że żaden środek antykoncepcyjny nie da nam 100% pewności, więc jakby coś, to się będziemy wtedy zastanawiać", a
                2. "kochanie, trzy miesiące temu wyjęłam spiralę, bo chciałam już na 100% zajść w ciążę"
                ?
                • sinsi Re: A wiecie co? 25.02.11, 19:54
                  Maheda, a widzisz różnice między:
                  1. nie chcę mieć z tobą dzieci ani wspólnego domu, za mało zarabiasz żebym cię po partnersku traktował w finansach, możemy mieszkać razem ale to luźny układ dla obopólnej wygody a nic więcej, bo chcę żeby w każdym momencie móc się rozstać bez finansowych roszczeń
                  a.
                  2. kocham cię kochanie i zależy mi, ale dziecko zróbmy sobie jeszcze nie teraz tylko za rok, np jak skończymy budowę domu (a za plecami odwoływanie notariusza i myślenie jaki by tu układ stworzyć żeby się w przyszlości kobity najłatwiej się pozbyć)

                  trafił kłamca na kłamcę? i nagle wielkie haloo że wykiwał nie on , a jego? tongue_out

                  jeśli ku....wem jest poczęcie dziecka decyzją jednej strony, to takim samym ku....wem jest kłamliwa obietnica związku i poczęcia w przyszłości i zabieranie dziewczynie czasu, może skazanie jej tym na brak dzieci, brak rodziny. Nie jeden jest facet na świecie z którym można seks uprawiać, ale na ojca dzieci i wicie gniazda nie wybiera się pierwszego napalonego z czatu.
                  Gdy jedno chce a drugie nie chce- informacja ta powinna być jasno powiedziana, żeby każdy wiedział na czym stoi.
                  Gdy oboje chcą tylko rozbieżna jest kwestia kiedy, to o co lament?

                  autor nie powiedział, że nie chce wcale dziecka. został oszukany ale sam też oszukiwał. więc?
                  są siebie warci i pasują do siebietongue_out Wychowają małego wrzeszczącego kłamczuszka i będą się licytować po kim dziecko to matongue_out

                  • amigos5 Re: A wiecie co? 25.02.11, 20:36
                    sinsi - dobrze prawiszsmile Nic dodać nic ująćsmile
                • argentusa Re: A wiecie co? 26.02.11, 19:03
                  Maheda, daj spokój. Nie przekonasz, to kwestia skali i odniesienia. Uczciwośc w związku ma różne oblicza.
            • nangaparbat3 Re: A wiecie co? 25.02.11, 19:41
              maheda napisała:

              > do potępiania postępowania
              > kobiet, które oszukują partnerów, stawiając swoje potrzeby nad umowy z partner
              > em.
              >
              big_grin big_grin big_grin
              • maheda Re: A wiecie co? 25.02.11, 19:48
                Powiedzmy sobie jasno - nie jestem święta i narobiłam w życiu masę głupot.
                Ale nie przyszło mi nigdy do głowy stwierdzenie, że głupoty, które zrobiłam, były w porządku - tylko dlatego, że wiem o identycznych zachowaniach innych ludzi, którzy w dodatku na nich świetnie wyszli.
                Uprzedzając domniemania - nie wrobiłam nikogo w ciążę.
                • nangaparbat3 Re: A wiecie co? 25.02.11, 20:19
                  Zadziwię Cię: ja tez nie.
                  Za to moj bliski znajomy opowiada, jak to został wrobiony dwukrotnie, przez tę samą panią, w odstępie 3 lat.
                  Jak byłam młoda i kobitki wokół mnie "łapały mężow na dziecko" oburzałam się - a teraz już się nie oburzam, uważam, że dzięki nim ludzkość ma szanse na przetrwanie.
                  • sinsi Re: A wiecie co? 25.02.11, 20:40
                    hehe, to mamy tę samą refleksję z perspektywy patrz ąc
                    mam dwie znajome które zostały wyrolowane przez panów właśnie w drugą stronę, a, że obie z "porządnych rodzin" dla których nieuzgodniona ciąża niedopuszczalna, to czekały i czekały na zgodę pana, panowie kochali kochali a jakże ale "dziecko jeszcze nie teraz", obiecali, a potem się rozmyślali, ewakuowali ze związku, radośnie zaczęli bzykać "na wolności" i mniej porządne panie w mig ich tatusiami zrobiły i w domu spacyfikowały:p . Dziewczynom został bank spermy, in vitro za granicą(bo przecież nie w naszym prorodzinnym kraju), albo uwłaczająca łapanka resztek wolnych facetów(k.parę lat po 30tce- wiadomo jaki wybor) by się zdążyć rozmnożyć. Porażka. Bo zaufały w tej kwestii stałemu partnerowi. To dopiero ku.....wo w stosunku do kobiety.
                    A ktoś na nasze emerytury zapieprzać musi, więc bierzcie się do roboty kobietki i pilnujcie SWOICH interesówsmile

                    ps. > Za to moj bliski znajomy opowiada, jak to został wrobiony dwukrotnie, przez tę
                    > samą panią, w odstępie 3 lat.
                    "wrabianie panów" - nożżżż.....a może pora przestać im matkopolkować i yłącznie na kobietę zwalać obowiązek zabezpieczania się? też miałam takiego znajomego, "wpadł" trzy razy, winił za to kobiety i.... nadal się nie zabezpieczał tongue_outPP
                    • nangaparbat3 Re: A wiecie co? 25.02.11, 21:33
                      Ja tego pana jako przyklad na moim zdaniem ciekawą strategię reprodukcyjną: oficjalnie deklaruję, że nie chcę dzieci, ale z panią sypiam, nie zabezpieczam się - jak zajdzie w ciążę, jej wina, ma czego chciała, ja nie mam szczególnych zobowiązań, za to odnoszę kolejny sukces reprodukcyjny. Z punktu widzenia moich genów - wygrałem.
                      • altz Re: A wiecie co? 25.02.11, 21:38
                        Takie dziwne gadanie, obecnie mężczyźni są świadomi, że środki nie mają skuteczności 100%.
                        Słyszałem, jak ginekolog kiedyś opowiadał, że przyjmował dziecko ze spiralą na głowie. wink
                        Myślę, że pan brał poprawkę na dziecko, ale pewno i tak jest zaskoczony, ale zaskoczenie to norma.
                        • nangaparbat3 Re: A wiecie co? 25.02.11, 21:46
                          altz napisał:

                          >
                          > Słyszałem, jak ginekolog kiedyś opowiadał, że przyjmował dziecko ze spiralą na
                          > głowie. wink
                          W Radio Maryja?
                          • altz Re: A wiecie co? 25.02.11, 21:55
                            > W Radio Maryja?
                            Nie, w szpitalu.
                            • nangaparbat3 Re: A wiecie co? 25.02.11, 22:13
                              Hm.
                              To chyba dobrze w takim razie, że ta pani wyjęła. Jeszcze by sie urodziło z tą spiralą w główce.
                              • altz Re: A wiecie co? 25.02.11, 22:38
                                nangaparbat3 napisała:

                                > Hm.
                                > To chyba dobrze w takim razie, że ta pani wyjęła. Jeszcze by sie urodziło z tą
                                > spiralą w główce.
                                Też mnie to ciekawiło, widzę, że w sieci są osoby, które znają trudne przypadki, wygląda na to, że piszą prawdę.
                                Teraz spiralki są podobno dodatkowo z hormonami jak się stosuje do zasad, to nie powinno być problemów. Podobno trzeba sprawdzić, czy już się nie jest w ciąży i uważać do następnej miesiączki, to wtedy jest w miarę bezpiecznie. Teraz stosuje się implant, zamiast spiralek, ale też nie jest to pewne.
                                W każdym razie, po tym co przeczytałem, nie chciałbym, żeby moja kobieta tego używała.
                                Jakbym miał wybrać nieplanowane dziecko ale zdrowe, a nieplanowane i z problemami z powodu spirali, to nie mam wątpliwości co do wyboru.

                                Tak sobie myślę, że to jakieś badanie opinii, bo przecież młodym dziewczynom nie zakłada się spirali.
                                • nangaparbat3 Re: A wiecie co? 26.02.11, 09:38
                                  >>Tak sobie myślę, że to jakieś badanie opinii, bo przecież młodym dziewczynom nie zakłada się spirali.

                                  No nie wiem - wiem na 100% o lekarzu, który to młodym dziewczynom proponuje, dodając, żeby nie opowiadały rodzicom.
                                • szizumami Re: A wiecie co? 26.02.11, 11:24
                                  różne rzeczy sie robi
                                  co lekarz to metody--skrajnie inne
                                  a prywatnie można niemal wszystko--
                                  u mojej kol.spiral była przenoszona ale słyszałam o wielu problemach ze spralą obsuniea,żle założoną itd
                                  hormony dla wielu kobiet to dobre rozwiązanie ale dla tych co mają prob.krażeniowe może byc maskara
                                  wiec z tym zabezpieczeniem nie jest to takie proste jak sie mężczyznom wydaje
                                  warto tez wiec brac też za to odpowiedzialnośc
                                  co wielu facetów pojacnie potrafi-niestety

                                  ciekawa jestem jaki procent mezczyzn tu np---potrafiła podjąć decyzje o ubezpłodnieniu siebie bo np zdrowie partnerki ..?!
                                  sądze że mało

                                  • altz Re: A wiecie co? 26.02.11, 13:32
                                    > ciekawa jestem jaki procent mezczyzn tu np---potrafiła podjąć decyzje o ubezpło
                                    > dnieniu siebie bo np zdrowie partnerki ..?!
                                    > sądze że mało
                                    Myślę, że nie jesteś świadoma, ale w Polsce jest to zakazane i żaden lekarz się nie podejmie.
                                    • sinsi Re: A wiecie co? 26.02.11, 13:44
                                      lepiej w przypadku wpadki dać 3tysiaki dziewczynie i kazać samej załatwić problem wink ...a wtedy kwestia legalności...tiaaa...
                                      • altz Re: A wiecie co? 26.02.11, 13:51
                                        Czy mam rozumieć, że namawiasz do przestępstwa?
                                        • sinsi Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:01
                                          namawiam do tego, żeby przestać odpowiedzialnością za dzieci i ich powoływanie do życia obciążać jedynie kobiety. gdzieś wyżej padło że na ciążę są odpowiednie pigułki, jakoś nie sugerowano, że to przestępstwo.
                                          Zachowanie SWOJEJ możliwości jak najdłuższej do zapłodnienia, jest przez panów mocno broniona. A nikt jakoś nie przejmuje się ograniczonym tym czasem u kobiet.

                                          wielu panów "nie chce mieć dzieci" ale chce zachować "możliwość" do późnych lat. Kobietom reguluje to biologia, mężczyznom nie. A nie znam pana, który się ubezpłodnił świadomie mając wcześniej dzieci i absolutnie nie chcąc nowych.
                                          • maheda Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:09
                                            Cóż, zarówno wazektomia, jak i podwiązanie jajowodów są w Polsce legalne wyłącznie ze względów leczniczych.
                                            Nie można ani legalnie podwiązać nasieniowodów, ani jajowodów, jeśli motywem takiego zabiegu jest wyłącznie antykoncepcja.

                                            Polecam lekturę:
                                            abcantykoncepcja.pl/podwiazanie-nasieniowodow
                                            abcantykoncepcja.pl/podwiazanie-jajowodow
                                            • sinsi Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:16
                                              w tym kraju łapówka za cesarkę też jest nielegalna. i mnóswo innych rzeczy z których wszyscy chętnie korzystają jak im na tym zależy.i co w związku z tym? nic.
                                              • szizumami Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:58
                                                otóż to --dla wielu ,jak sie idąc przez zycie przkonałam
                                                moralnośc ma płytkie i indywidualnie skrzywione oblicze
                                                wyjąc spirale --tragedia-nieuczciwośc,
                                                podwiązanie --niezgodne z prawem
                                                pierdolniecie brzydkim słowem--a fe
                                                nie fair!
                                                za to usunąc --to fair--tu k..można zabić--to przeciez nie męski problem--te pare sklejonych komórek[nie bede pisac ,że przeciez genetycznie ma w sobie wszystko--co w wieku 20 lat--bo uprzedze w kanale rydzykowym nie siedze-jakby ktoś chciał polemizowac]

                                                skasowac samochód --płacz
                                                skasowac swoje dziecko--nawet łza nie poleci

                                                zaznacze,że wierze w coś co okresla sie mianem wędrówki duszy--
                                                i na tej podstawie --ktoś ma szanse na zaistnienie w innej rodzinie.
                                                wybór ---nie przekreśla życia
                                                ani tabletka...,ale za to czym kierujemy sie przy tych wyborach
                                                umniejsza człowieczenstwo


                                                i--warto wiedziec nie tylko co kryje sie za słowem "tabletka wczesnoporonna" i z czego jest wyprodukowana[a nawet przez kogo?-jaką przeszłośc miała firma!]a nie tylko kierowac sie zakazami podpisanymi przez innych dla których zerżnięta z ludzi kasa w prywatnych gabinetach starcza na wybudowanie kilku willi ,jachtów i inn,dup.
                                                i dla których zero znaczenia mamy ja ty my
                                          • altz Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:17
                                            sinsi napisała:

                                            > namawiam do tego, żeby przestać odpowiedzialnością za dzieci i ich powoływanie
                                            > do życia obciążać jedynie kobiety. gdzieś wyżej padło że na ciążę są odpowie
                                            > dnie pigułki, jakoś nie sugerowano, że to przestępstwo.
                                            Nie interesowałem się tym tematem, są dopuszczone, czy też nie?
                                            Że są dostępne, to wiem.

                                            > A nie znam pana, który się ub
                                            > ezpłodnił świadomie mając wcześniej dzieci i absolutnie nie chcąc nowych.
                                            I bardzo się ciesz z tego, że nie znasz, inaczej byś musiała zgłosić przestępstwo do Prokuratury.
                                            • szizumami Re: A wiecie co? 26.02.11, 15:07
                                              piękny byłby ten świat gdyby za zaparkowanie w niedozwolonym miejscu
                                              kulka w łeb z mety na miejsca postoju
                                              bez prawa do pochówku
                                              za zabicie--pochwała--bo wiecej miejsc do parkowania w przyszłości

                                              jakoś tak znajome podejście do praworzadności----rodem z gruppenfurrer

                                              to co postulujemy po tabletkach--przerobić na kosmetyki,mydełko?!
                                              wtedy był cyklon teraz ru -486

                                              • altz Re: A wiecie co? 26.02.11, 15:33
                                                Każdy ma swój gorszy dzień i ja to rozumiem.
                                                Gruppenführer - jak już co, teraz angielski rządzi wink. I słusznie.
                                                • szizumami Re: A wiecie co? 26.02.11, 16:51
                                                  really
                                                  THE HIGHEST HUMANITY!
                                          • szizumami Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:35
                                            znałam 1,który to zrobił[niemcy]--partnerka miał swoje dziecko na wózku,razem 2 jeszcze
                                            i ..to był ten z nielicznych,który pomyślał,że to starczy bo jest JEJ za cięzko

                                            altz!-so old -ja żebym pewnych podstaw nie znała!
                                    • tojatojatoja Re: A wiecie co? 26.02.11, 17:43
                                      To, |e wazektomia jest w Polsce nielegalna, to akurat nieprawda, chocia| wiekszosci ludzi wydaje si, |e tak wlasnie jest. Wpisz sobie w google haslo "wazektomia" i zobaczysz ogloszenia legalnych polskich klinik oferujacych te metode antykoncepcji. Za odpowiednia oplata oczywiscie.
                          • szizumami Re: A wiecie co? 25.02.11, 22:35
                            -tak było u mojej kolezanki
                            dziecko zmarło
            • malgolkab Re: A wiecie co? 26.02.11, 13:31
              maheda napisała:

              > Nie wiem, co ma bycie ojcem przez Pana Tarczyńskiego do potępiania postępowania
              > kobiet, które oszukują partnerów, stawiając swoje potrzeby nad umowy z partner
              > em.
              >
              a potem wielkie zdziwienie, że faceci mają o nas takie zdanie i że nie ufają... sama bym nie ufałasmile
              • sinsi Re: A wiecie co? 26.02.11, 13:43
                no jasne, lepiej robić dzieci z panem który niby chce, a potem to dziecko olewa ciepłym moczem i nie ma ochoty być ojcem, tak? To "mądrość" kobieca smile))))))))
                • altz Re: A wiecie co? 26.02.11, 13:55
                  sinsi napisała:

                  > no jasne, lepiej robić dzieci z panem który niby chce, a potem to dziecko olewa
                  > ciepłym moczem i nie ma ochoty być ojcem, tak? To "mądrość" kobieca smile)))))))
                  > )
                  Jeśli to jest Twój pogląd, to pisz może "uważam, że...." czy w tym rodzaju, łatwiej będzie odnieść się do tego, bo tutaj niezupełnie rozumiem Twoje stanowisko w sprawie.
                  • sinsi Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:02
                    moje stanowisko jest takie, że śmieszy mnie moralizatorstwo niektórych pań na temat odpowiedzialnego zachodzenia w ciążę , podczas gdy same zrobiły sobie dzieci z nieodpowiedzialnymi gówniarzami olewającymi ich dzieci.
                    • maheda Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:12
                      Twoja wycieczka osobista świadczy o Tobie, współczuję.

                      Do Twojej wiadomości - mój eks zdecydowanie nie jest nieodpowiedzialnym gówniarzem.
                      • sinsi Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:14


                        jeśli wzięłaś moją wypowiedż do siebie, to widać jest w niej ziarno prawdy smile)))
                        • altz Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:22
                          Będę się za Ciebie modlił, może to przyniesie jakąś poprawę? wink
                          • sinsi Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:26
                            módl się módlsmile przeziębiona jestem a mam wieczorne wyjście w planach więc poprawa się przyda tongue_out
                            • altz Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:42
                              Efekt placebo zadziałał!
                              Nawet bez modlitwy Ci się nastrój poprawił. smile
                              • sinsi Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:52
                                Ależ ja mam dziś bardzo dobry nastrój smile Sobota to najlepszy dzien, bo można leżeć do południa a po niej jeszcze jest niedziela tongue_out To, że mówię wprost co myślę, to nie znaczy że mam zły nastrój, nie projektuj tak bardzo literek w necie bo to złudne medium wink
                          • argentusa Re: A wiecie co? 26.02.11, 19:08
                            chachacha, dobre Altz smile
                        • maheda Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:50
                          Jak już powiedziałam wyżej - współczuję.
                          Co prawda nie Tobie.
                          • sinsi Re: A wiecie co? 27.02.11, 00:15
                            a to bardzo ciekawe komu smile)))) sobie?
                    • argentusa Re: A wiecie co? 26.02.11, 19:07
                      Sinsi, przejrzyj na oczy. I nie generalizuj z łąski swej.
                      Osobiście zrobiłam sobie odpowiedzialnie 3 dzieci z facetem, który tych dzieci NIE OLEWA a wręcz na każde żądanie jest. I poprzednie 13 lat też był.
                      A, i bycie świetnym ojcem mi nie wystarczyło, żeby być z nim po grób wink.
                      No, ale ja jestem człowiek, kobieta a dopiero potem matka (copyright z tego forum, ale czyje - nie pamietam).
                • malgolkab Re: A wiecie co? 26.02.11, 14:03
                  sinsi napisała:

                  > no jasne, lepiej robić dzieci z panem który niby chce, a potem to dziecko olewa
                  > ciepłym moczem i nie ma ochoty być ojcem, tak? To "mądrość" kobieca smile)))))))
                  idąc tym tropem, nikt z nas nie powinien się wypowiadać w tym watku, bo wszyscy rozwiedzeni albo w trakcie rozwodu... chyba nie o to chodzismile dyskusja nie polega na potakiwaniu komuś czy ci się to podoba czy nie
                  • szizumami Re: A wiecie co? 26.02.11, 21:46
                    malgolka --tu sie zgadzam całkowicie z toba
                    ale gadac sie chce,,, pomimo
        • szizumami Re: A wiecie co? 25.02.11, 17:11
          Tata tałczyński a ..jak robisz te obiadki i pierzesz to też
          buuuczysz oj jak mnie wrobili w te bachory?

          czy kreujesz sie na forum na takiego bad boy,a
          w gruncie rzeczy to wiecej pitolisz mniż zły jesteś,co?
          no bo jednak pitrasisz i obrabiasz te swoje dziatki jak goszczą u ciebie,
          hę?
    • amigos5 Re: Jak zaufać kobiecie ? 25.02.11, 20:31
      Żal kobiety.
      nangaparbat3 napisała:
      > Trzeba zakasać rękawy i brać dodatkowe prace.
      > I dla mnie to jest prosta i uczciwa reakcja mężczyzny na wiadomość, że kobieta,
      > z którą od lat mieszka mówi, że jest w ciąży.

      1. Nawet spiralka czasem zawodzi, a jeśli jest się z sobą od lat należy się i z tym liczyć.
      2. O jakim "wycyckaniu" tu mówimy? Facet ma działkę pod budowę domu - nie pałac, jacht i sieć restauracji! Jeszcze sporo oboje muszą się naharowć, żeby stworzyć dostatni dom dla RODZINY.
      3. "Ona za wiele nie włoży w ten dom" - tylko miłość, radość i uśmiech dziecka, kwiaty na stole, zapach ciasta, troskę, zainteresowanie ...
      4. "Brakuje mi samotności, brakuje mi spokoju, brakuje mi mojego kanału TV, mojej muzyki ..."

      KOBIETO BIERZ NOGI ZA PAS I WIEJ.
      • altz Re: Jak zaufać kobiecie ? 25.02.11, 21:17
        Ona taka romantyczna obecnie, a potem będzie wydzielać dziecko facetowi dwa dni w miesiącu i mówić, że jak się nie podoba, to niech spier...

        Nie mówię, że romantycznych i uczuciowych nie ma, bo są. Ale jest ich niewiele i trzeba to zgłaszać jako ciekawostkę. Zdecydowanie więcej jest popiep...nych.

        Żeby nie być gołosłownym, to podam przykład byłej. Najpierw walczyła agresywnie na forach o prawo do aborcji w myśl zasady "mój brzuch moją sprawą", a potem miała do mnie wielkie pretensje, że nie traktuję ciąży z należnym szacunkiem. Normalna? Skąd ja mogłem wiedzieć, że nie usunie, jak coś przyjdzie do głowy?
        • tully.makker Re: Jak zaufać kobiecie ? 26.02.11, 20:30
          > Żeby nie być gołosłownym, to podam przykład byłej. Najpierw walczyła agresywnie
          > na forach o prawo do aborcji w myśl zasady "mój brzuch moją sprawą", a potem m
          > iała do mnie wielkie pretensje, że nie traktuję ciąży z należnym szacunkiem. No
          > rmalna? Skąd ja mogłem wiedzieć, że nie usunie, jak coś przyjdzie do głowy?

          Jest mnostwo kobiet, ktore popieraja prawo do aborcji, ale to nie oznacza,, ze beda ja robic, bo facetowi sie tak zachcialo. Tak, jestem calkowicie za nieograniczonym prawem do aborcji. Tym niemniej sama jej jeszcze nie dokonalam, a wrecz przeciwnie, spodziewam sie trzeciego dziecka.
          • altz Re: Jak zaufać kobiecie ? 27.02.11, 10:58
            > Jest mnostwo kobiet, ktore popieraja prawo do aborcji, ale to nie oznacza,, ze
            > beda ja robic, bo facetowi sie tak zachcialo.
            Nic nie zrozumiałaś. Trudno się tak rozmawia.
      • nangaparbat3 Re: Jak zaufać kobiecie ? 25.02.11, 21:35
        Brak kanału TV też zrobił na mnie wrażenie - ale szczerze mówiąc gdyby mi ktoś odciął nagle od mojego i w zamian serwował M jak miłość na przemian z Usta usta, też bym się wściekła.
        • amigos5 Re: Jak zaufać kobiecie ? 27.02.11, 10:48
          A ja bym kupiła drugi telewizorsmile
    • mankatoja Re: Jak zaufać kobiecie ? 26.02.11, 14:51

      coz, na pewno pytan wiele i watpliwosci mozna miec po tym jak przeczyta sie twoja wypowiedz, bo to widzenie jednej strony....
      dla ciebie zaufanie to cos waznego i to normalne, bez zaufania nie da sie zbudowac niczego a na pewno ni ezwiazku
      nie bardzo rozumiem czemu straciles zaufanie do konkubiny, poza tym ze 'pokazala pazurki" - ale co to konkretnie znaczy?
      i poza tym ze wg ciebie zrobila sie leniwa a wczesniej byla mroweczka - to tez nalezaloby sprecyzowac zeby odpowidziec na twoje liczne pytania
      dziw mnie natomiast ze dotad nie przeszkadzal ci brak jej akceptacji dla twoich przyjaciol ani ze nic z tym nie robiles do teraz....? nie wyjasniales z nia dlaczego ich nie akcpetuje? odsunales tych przyjaciol?
      nie wiem tez dlaczego budowa domu mialaby ja tak zmienic, predzej po dokonaniu formalnosci moznaby przypuszczac ze ma swoje i odpuscila staranie sie ale przed? dziwne
      czyli co jak podpadla to nagle wszystko biale jest czarne? troche to tak wyglada z tego co piszesz.....
      i co tez niepokojace nie piszesz nic negatywnego o sobie a sadze ze jak zawsze kazda ze stron w konflikt wklada swoja czesc
      nie mozna wszystkiego zrzucac na druga strone , bo to na pewno wygodne dla wlasnej samooceny ale nierealne
      pomijam ze moze zamiast pisac na forum podstawowe pytania warto by z ta kobieta zwyczajni eporozmawiac , przedstawic co i dlaczego cie niepokoi, martwi , dziwi i czego od niej oczekuejsz?
      moze dowiesz sie ze i ona ma jakies uwagi?
      ale bez rozmowy ni ebedzie ani kompromisu ani pogodzienia ani nic dobrego
      co najwyzej kolejne zale


      i jeszcze jedno- nie szukaj idealnej kobiety bo takiej nie ma,
      ty tez nie jestes idelany - bo nikt nie jest idealny!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka