Dodaj do ulubionych

od czego zacząć...

28.03.11, 10:26
To już postanowione,rozwód.Nie mam już łez żeby płakać.
Nie wiem co i jak od czego zacząć.Nigdy nie byłam w sądzie.
Mąż mnie zdradził,znalazłam dowody rzeczowe,które posłużą mi w sądzie o orzekaniu o jego winie.
Wyprowadził się,przekreślił 11-lat małżeństwa. Mamy małe dzieci, ja od 5 lat nie pracuje,zajmowałam się dziećmi,domem,zakupami wożeniem dzieci do szkoły,przedszkola,rachunkami,
organizacją wolnego czasu wyjazdów.
Mąż pracuje 100km od domu i wracał się tylko wyspać.
Chce wystąpić o alimenty na 2 dzieci i na razie na siebie(póki nie znajdę pracy).
Najlepiej wynająć adwokata (ile to kosztuje mniej więcej?)czy samej napisać taki pozew (znalazłam przykłady w necie)?Później rozwód z orzeczeniem o jego winie.Mąż mówi że będzie płacił na dom i dzieci co miesiąc,ale mówi tak teraz, wiec muszę nas zabezpieczyć,bo nie wiem co będzie później-może zmienić zdanie,tym bardziej że ma kochankę.Jestem psychicznie wyczerpana, mąż miał w domu wszystko pod nos!
Obserwuj wątek
    • tiresias Re: od czego zacząć... 28.03.11, 10:59
      tym bardziej że ma kochankę.Jestem psychicznie wyczerpana, mąż miał w domu wszystko pod nos!
      ===
      no, chyba jednak nie wszystko (nie twierdzę, że nie jest świnią). moja też miała wszystko, ale chciała czegoś innego. fersztejen?
      • mps61132 Re: od czego zacząć... 28.03.11, 11:05
        Ale pomogłeś.
        Potem napiszę autorko coś więcej.
    • by_ja Re: od czego zacząć... 28.03.11, 11:51
      Nie mam pojęcia czego mu brakowało.On sam nawet nie umie się określić.
      • altz Re: od czego zacząć... 28.03.11, 12:18
        > Mąż mówi że będzie płacił na dom i dzieci co miesiąc,ale mówi tak teraz, wiec muszę nas
        > zabezpieczyć
        To, że mąż zdradził, wcale nie oznacza, że się całkiem zmienił.
        Lepsza jest jakaś umowa, niż wojna. Jeśli przedtem mąż był w porządku, to nie będzie się zachowywał inaczej, to mężczyzna, a nie kobieta. Mężczyźni zazwyczaj odpowiadają wojną na wojnę, ale sami nie wywołują.
        Ja bym zaczekał z tymi alimentami, przedtem porozmawiał poważnie z mężem i ustalił wysokość alimentów. Wtedy w sądzie będzie dużo prościej. Ale to jest Twój wybór.
        Powiem jedno, ja się dogadałem, żona więcej dostała, niżby dostała w sądzie i niż proponowała sama. Pretensji nie mam o alimenty, chociaż jest mi ciężko, ale jest jedno pole konfliktu mniej.

        Prędzej za to bym porozmawiał i zrobił podział majątku przed notariuszem, tutaj nowa partnerka męża może spowodować problemy i lepiej to teraz załatwić, niż czekać.
        • tully.makker Re: od czego zacząć... 28.03.11, 12:23
          Amerykanskie badania potwierdzaja, ze wspanialomyslnosc zdradzajacych mezow w kwestii lozenia na wlasne dzieci spada w miare uplywu czasu od rozstania. To oczywiscie statystyka, i nie musi tak byc w przypadku twojego meza. sama wiesz, czy mozeez mu zaufac - my np mamy alimenty od jakis 14 lat uzgodnione na gebe i ex sie wywiazuje. Ale to nie musi byc regula.
          • altz Re: od czego zacząć... 28.03.11, 12:59
            > Amerykanskie badania potwierdzaja, ze wspanialomyslnosc zdradzajacych mezow w k
            > westii lozenia na wlasne dzieci spada w miare uplywu czasu od rozstania.

            A cóż to za pojęcie ekonomiczne "wspaniałomyślność"? wink
            Jaki jest powód "mniejszej wspaniałomyślności" i co to oznacza?

            Czy to przez:
            Obniżenie finansowego standardu życia ojca dzieci w związku z założeniem nowej rodziną?
            Powstanie nowych kosztów, w związku z dorastaniem dzieci? (studia, ubezpieczenia zdrowotne?)
            Powstanie niechęci płacenia bez powodu?
        • ap_u Re: od czego zacząć... 28.03.11, 12:29
          > To, że mąż zdradził, wcale nie oznacza, że się całkiem zmienił.
          > Lepsza jest jakaś umowa, niż wojna. Jeśli przedtem mąż był w porządku, to nie b
          > ędzie się zachowywał inaczej, to mężczyzna, a nie kobieta.


          Ale ten szlachetny mąż właśnie zerwał umowę (zdrada) i nie był w porządku oszukując zonę. Ufałbyś bliskiej osobie gdyby wyszło na jaw, że byłeś przez nią oszukiwany? Trochę obiektywizmu.
          • altz Re: od czego zacząć... 28.03.11, 12:53
            ap_u napisała:

            > ując zonę. Ufałbyś bliskiej osobie gdyby wyszło na jaw, że byłeś przez nią oszu
            > kiwany? Trochę obiektywizmu.

            Mąż mieszkał i pracował 100 km od żony, więc w zasadzie żyli w separacji.
            Przy takim układzie zdrady się zdarzają dużo częściej. Tak sobie kiepsko wybrali oboje.
            Ja bym zaufał, jeśli wcześniej mąż był w porządku, a tutaj nie ma sugestii, że było inaczej.
            A obiektywnie rzecz biorąc trzeba załatwić w pierwszej kolejności sprawy majątkowe i to najlepiej w ciągu miesiąca i na tym się skupić.
            • mps61132 Re: od czego zacząć... 28.03.11, 13:54
              Nie obwiniaj się o tą zdradę bo mógł Cię równie dobrze zdradzić nawet gdyby Cię nosił na rękach albo lał po "gębie". Facet ma taką naturę że jest jak "pies na baby" winkchodż nie każdy, a w Twoim przypadku magnezem mogła być kochanka a nie on.
              Skup się na sobie, jesli się da to porozmawiaj z mężem najpierw o podziale majątku u notariusza, a potem o wysokości alimentów i całej reszcie i to jak najszybciej puki nie zmienił zdania, albo kochanka go nie zmanipuluje.
      • mayenna Re: od czego zacząć... 29.03.11, 07:45
        Jeśli przyjeżdżał tylko się wyspać to był to dla niego hotel, nie dom.

        Moim zdaniem brak zaangażowania w rodzinę i małżeństwo, brak więzi psychicznej i wspólnoty was rozdzielił. Nie mieliście wspólnego życia.
    • rudol.fina Re: od czego zacząć... 28.03.11, 13:50
      Każdy pisze, w zależności od jego osobistych przeżyć. Ja jestem po rozwodzie miesiąc, mam 6 letniego syna, byliśmy małżeństwem z 10 letnim stażem. Z mojego doświadczenia polecam ci wykosztować się na adwokata (ok. 2-3 tys.). On za ciebie napisze pozew, ustali wys. alimentów, o które będziecie walczyć, tobie również należą się alimenty w tej sytuacji. Będzie ci towarzyszył na rozprawie i przy podziale majątku. Ja na adwokata wydałam swoje oszczędności i nie żałowałam tego ani chwili. Bez niego nie dałabym sobie rady, bardzo mnie wspierał i czułam się przy nim spokojniejsza, ale i potrafił studzić moje zapędy. Mąż niestety nie wykazał się dbałością o dobro materialne dziecka, tylko uprzykrzeniem mi życia. Pomimo, że b. kocha syna i ma z nim dobry kontakt. Ja również wykazuję w tej kwestii max przyzwoitości i uczciwości. Jednak bolą te rozgrywki czysto materialne.
      Jeżeli chcesz pogadać to służe radą i pomocą.
      kasia.go@o2.pl
      A i nie szukaj winy w sobie, ani nie zadręczaj się pytaniami dlaczego. To że oddałaś komuś całą siebie, nie znaczy że weźmie i będzie nosił na rękach. Tak nie jest. Ale szczerze Ci radzę, weź adwokata i walcz o swoje !
      • mps61132 Re: od czego zacząć... 28.03.11, 16:15
        W dużych miastach adwokat kosztuje 2-3tys. ale w mniejszych, jeszcze z miasta w którym jest sąd rozwodowy gdzie nie musi adwokat dojeżdżać to 1000pln kosztuje.
        Podział majątku w sądzie kolejny 1000pln, chyba że zrobicie to sami u notariusza to chyba ok.500pln.
        Tak więc sama widzisz,ze najlepiej się dogadać z ex.
    • tricolour Zdrada powodem rozwodu? 28.03.11, 16:30
      I to z orzekaniem wyłącznej winy męża (żony)? Dziwne.

      Dziwne dlatego, że zdrada jest efektem czegoś. Kto szuka sobie kochanka bez powodu, naraża się na rozwód i materialne przepychanki? Jak mówi Woody Allen "od spodu każda kobieta wygląda tak samo" więc w zdradzie najmniej chodzi o seks.

      "ja od 5 lat nie pracuje,zajmowałam się dziećmi, domem, zakupami wożeniem dzieci do szkoły, przedszkola, rachunkami, organizacją wolnego czasu wyjazdów" - prawdę mówiąc gdyby moja żona tym się zajmowała też bym sobie poszukał kogoś na boku.

      Zatem proponuję zastanowić się nad swoją rolą, byś się w sądzie nie zdziwiła czego oczekuje facet od swojej kobiety.
      • zmeczona100 Re: Zdrada powodem rozwodu? 29.03.11, 08:56
        No tak.... Wykasowano mój post...

        Przestrzegam przed pułapką, zwaną podejściem do małżeństwa, do związku partnerskiego przez psychologów i psychoterapeutów. W sądzie liczy się to, czy strony wypełniały swoje obowiązki- niestety, podejście tradycyjne (on ma pracować, nie pić i nie bić, a ona ma prowadzić dom i pracować). Te wstawki o rozwijaniu własnej osobowości, o dbaniu o siebie, teatrze, obcowaniu ze sztuką, itp. to sobie można w odwłok wsadzić, a już na pewno mocno sobie przed sądem zaszkodzić.
        • tricolour Czyli chcesz powiedzieć... 30.03.11, 13:51
          ... że gdy kobieta pisze, że jej facet cofa sie w rozwoju - ale pracuje, zarabia, naprawia itp - siedzi z piwskiem przy TV i mecze tylko ogląda, to to nie jest powód do rozwodu?

          Że trzeba żyć z trutniem?
          • zmeczona100 Re: Czyli chcesz powiedzieć... 30.03.11, 14:48
            Jaki byłby wtedy powód rozwodu? Jak to okresliłbyś w pozwie?
          • tricolour Brak jedni. 30.03.11, 15:11
            Faktem jest, że w zakresie obowiązków związek funkcjonuje, ale w zakresie duchowym tworzą go dwa rozdzielne światy.

            Kiedyś jedna z forumowiczek napisała, że w skali od 1 do 10 oceniała swój związek na sześć i wydawało się jej, że jest całkiem nieźle. Gdy poznała jakiegoś pana nagle ją olśniło, że skala sięga stu.
            • zmeczona100 Re: Brak jedni. 30.03.11, 15:19
              Czyli różnica charakterów?
              • tricolour Ja bym tego tak nie nazwał... 30.03.11, 15:47
                hm... róznica charakterów to takie - moim zdaniem - nieprecyzyjne dziwadło. Trzeba doprecyzwoać na czym ta róznica polega i jawnie to nazwać.

                No bo co za różnica charakterów jak oboje sypiają w łóżkach (a nie jedno ma charakter do spania po krzesłach a drugie tylko na podłodze) ale za nic nie chcą spać ze sobą?

                smile
                • zmeczona100 Re: Ja bym tego tak nie nazwał... 30.03.11, 20:44

                  No dobra, to ponawiam pytanie- jakbyś to-to nazwał?
                  wink
    • by_ja Re: od czego zacząć... 28.03.11, 17:26
      Nie pracuje z tego powodu że mi się nie chciało.Na początku często się przeprowadzaliśmy,mąż co rok albo dwa zmienia miejsce pracy (w tej samej firmie).ciężko było 300km od rodzinnego miasta wynajmowaliśmy mieszkanie, ja pracowałam żeby zapłacić niani i widywałam dziecko tylko jak spało.Kto by to wytrzymał.Jak syn poszedł do szkoły skończyły się przeprowadzki,potem drugie dziecko.Zajmowałam się rodziną jak ten pracował całe dnie.Miesiąc temu znów się przeprowadziliśmy.Kupiliśmy wymarzony dom z ogródkiem na kredyt.Który normalny facet by się przeprowadzał w takiej sytuacji(mając kochankę),podejrzewam że mąż chciał prowadzić podwójne życie.
      • yoma Re: od czego zacząć... 28.03.11, 17:28
        Istotnie. Więc może wcale nie ma żadnej kochanki?
    • by_ja Re: od czego zacząć... 28.03.11, 17:35
      Ma,przyznał się do romansu!
      • fikcyjne-konto Re: od czego zacząć... 28.03.11, 21:41
        panowie, którzy pracują poza miejscem zamieszkania, dobrze zarabiają i mają niepracującą żonę, która kompleksowo zajmuje się domem i dziećmi odciążając ich od obowiązków- często maja drugie życie na boku. wydaje im się, że domowo-upupiona żona to stały element ich życia który będzie trwał i dodatkowa kochanka się w niego świetnie i bezkarnie wpisuje.
        prawdopodobnie pan chciał mieć i rodzinę z domową żoną i kochanki dla atrakcji. zapomniał, że współcześnie żony już nie muszą się godzić na takich mężów, szkoda, że nie zagoniłaś pana do większej aktywności w domu a sama nie pomyślałaś wcześniej o zadbaniu o swoją pozycję zawodową-bardziej by się liczył z możliwością Twojej utraty.
        Sama znajdź pracę, lepiej się poczujesz, zabezpiecz finanse na dzieci, wynegocjuj z mężem jak najlepsze warunki i wpisz je w wyroku rozwodowym... bo jeśli tylko "na gębę" się umówicie to za parę miesięcy się hojność może skończyć.
        • mps61132 Re: od czego zacząć... 29.03.11, 08:44
          ...a może celowo Ci powiedział że ma kochankę, żebyś się wystraszyła, bardziej o niego zabiegała...no nie wiem. To głupie, ale sprawdzałaś telefon, sms, połączenia itp.?
          Sorry, ale na "gębe" mu wierzysz że ma kochankę, na "gębe" że zapewni Ci życie po rozwodzie itp.
    • plujeczka Re: od czego zacząć... 29.03.11, 09:00
      widzisz błąd tkwi w tobie, dogadzałaś,dbałaś, podstawiałaś pod nos, realizowałaś jego ambicje zawodowe w tym ciagłe przeprowadzi do innego miejsca zamieszkania ,byłaźs na każde jego zawołanie pewnie zwłaszcza jak łaskawie przyjeżdżał do domu i na efekty nie trzeba było długo czekać. Sorki nie obraż się ale "kura" domowa to nieststey nie najlepszy pomysł na życie. Pisałaś ,ze kiedyś pracowałaś ==i trzeba było to kontynuować chocbyć miała wynajmować nianię, skoro pracowałaś na pełny etatt należało poszukać 1/2 etatu a męża bardziej angażować do prac domowych łącznie z pozostawieniem mu na wekend 2 dzieci .Dawałaś mu nieokreslone pole manewru czyli spokój, brak obowiazków domowych i wszystko podane na tacy, nic dziwnego ,że się znudził -nie oznacza to ,że pochwalam jego zachowanie tylko czytając wpisy od paru lat nie dostrzegłam tutaj poza bodajże 2 przypadkami faceta tak poświęcajacego się rodzinie jak kobieta =wiec problem tki w nas samych.Nie wymagamy a wręcz wyręczamy poźniej dziwiąc się ,że odeszli do innej nie zawsze atrakcyjniejszej ale może do bardziej wymagajacej? gdzie trzeba się wykazać większymi zdolnościami niż we własnym domu,?
      • mps61132 Re: od czego zacząć... 29.03.11, 09:18
        Popieram plujeczka. Wiem coś o tym, sama tak robiłam jak autorka i teraz to ja mam dość.
    • by_ja Re: od czego zacząć... 30.03.11, 10:37
      po rozmowie z mężem ustaliliśmy że będzie przelewał co miesiąc pieniądze (na dom i dzieci napisał odręcznie oświadczenie)
      Jak powiedziałam że złoże pozew o alimenty twierdzi że dostaniemy mniej niż on nam oferuje.
      Nie wiem czy mnie straszy czy nie,Jest jakiś system obliczania alimentów,od czego zależy wysokość alimentów?
      • altz Re: od czego zacząć... 30.03.11, 11:20
        > Jak powiedziałam że złoże pozew o alimenty twierdzi że dostaniemy mniej niż on
        > nam oferuje. Nie wiem czy mnie straszy czy nie
        Może tak być, u mnie tak by było. Dogadaliśmy się z żoną.
        Jeśli to jest sensowna propozycja, to warto się dogadać.
        W sądzie bierze się możliwości zarobkowe rodziców i potrzeby dzieci. Często jest tak, że alimenty biorą to pod uwagę, czasami się zdarza, że są zasądza alimenty w wysokości nawet 100% zarobków ojca, ale nie są to rzadkie przypadki, zazwyczaj alimenty nie dochodzą do 40% zarobków.
        • mps61132 Re: od czego zacząć... 30.03.11, 13:58
          Ja myślę,że boi się sądu i tak mówi, albo boi się że sąd ustali wyższe alimenty niż on jest chętny dawać.
          Ktoś tutaj raz napisał,że sąd uważa za stosowne 15pln dziennie na dziecko się należy, więc za misiąc wychodzi 450pln (jedno dziecko). Przekalkuluj to z kwotą jaką daje Ci mąż.
      • rudol.fina Re: od czego zacząć... 30.03.11, 13:13
        Przecież to nie przeszkadza, by dawał więcej niż sąd zasądzi
    • waszahanusia Re: od czego zacząć... 02.04.11, 10:30
      barakowało mu obcej dupy. Tylka ta obca dupa za 2 lata znow bedzie taka sama... Głupie te chłopy nie mysla co bedzie za rok dwa...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka