Dodaj do ulubionych

To nie jest wstyd!!!

04.05.04, 18:55
Dziś usłyszałem najgłupszy tekst w tym roku (a mamy juz maj). Otóż, że to
wstyd, iż pochodzi się z niepełnej rodziny - bo ktoś pomyśli, że takie
dziecko jest "obciążone". No idiotyzm pierwszej wody.
Obserwuj wątek
    • ada296 wstyd!!! 04.05.04, 22:08
      wstyd
      to pokutuje w społeczeństwie
      mój ojciec nie mógł się pogodzić z moim rozwodem (mimo, ze napisał mi pozew)
      bo jak to - mam być sama
      ludzie mają wiedzieć, że mam jakiś feler skoro sie rozwiodłam
      rola kobiety jest być przy mężu
      a dzieci muszą mieć NORMALNY dom
      czyli z obojgiem rodziców
      niech się rodzice kłóćą ale razem trza być
      długo tata patrzył na moje dzieci jak na biedne sierotki
      bo przez zawziętą matkę nie mają ojca
      i do dzisiaj patrzy na mnie jak na nieudacznika życiowego
      żebym chociaż wyszła ponownie za mąż - najlepiej za prawnika lub ginekologa...
      i mam wrażenie, że tata uważa, że to wstyd mieć córkę rozwódkę
      (mimo, że uważam go za faceta życiowego czasami robi wrażenie starego tetryka)
      .....
      wstyd pochodzić z rozbitej rodziny bo nie powinno się wywlekać pewnych spraw na
      światło dzienne
      mąż jest po to, żeby bić żonę i dzieci - to nie jest wstyd
      ale mówić o tym w sądzie - to wstyd
      skoro rodzice się rowiedli - znaczy nie mają "klasy" i nie sa odpowiedzialni
      i dlatego trzeba się wstydzić niepełnej rodziny
      .....
      teraz pewnie coraz mniej ludzi się wstydzi
      rozwodów jest coraz więcej
      więc dzieci z robitych domów jest coraz więcej
      nikt już ich nie prześladuje i nie dokucza

      ale pewne stereotypy nadal pokutują

      pozdrawiam
      • edeka5 Re: nie wstyd!!! 05.05.04, 11:31
        ada296 napisała:

        > teraz pewnie coraz mniej ludzi się wstydzi
        > rozwodów jest coraz więcej
        > więc dzieci z robitych domów jest coraz więcej
        > nikt już ich nie prześladuje i nie dokucza
        >
        > ale pewne stereotypy nadal pokutują

        Ado, moi rodzice rozwiedli się w latach 60-tych i nikt mi z tego powodu nie
        dokuczał. A byłam jedna "taka" w klasie. Ja nawet czułam się tym w jakiś sposób
        wyróżniona, bo nikt inny nie miał rozwiedzionych rodziców.
        Czasami inne jest podejście dzieci, a my sobie wyobrażamy, że myślą to co my
        czujemy. Miałam wtedy 7 lat.
        • sloggi Re: nie wstyd!!! 05.05.04, 12:02
          Nie wstydziłem sie tego, ze mieszkam z Mamecją i Babcią. Raz tylko było mi
          głupio, ale poradziłem sobie. To był początek lat 80-tych i w sobotę szkoła
          organizowała prace społeczne rodziców. Ojciec obiecał, że coś tam będzie robił.
          Zgłosiłem to wychowawczyni, ale Ojciec pożarl się z tą Pania i o umówionej
          godzinie się nie zjawił. Myślałem, że padnę ze wstydu. Poszedłem do sąsiada
          [miałem chyba 9 lat] i powiedziałem w czym jest problem. Sąsiad zamienił z żoną
          dwa zdania, ubrał się i poszedł do szkoły na prace społeczne. W poniedziałek
          wszyscy opowiadali jakiego mam fantastycznego Ojca, złota rączka, wesoły,
          rozbawił wszystkich rodziców i najwięcej zrobił. Nigdy się nie przyznałem, że
          to nie był mój stary. Później zmieniłem szkołę [po raz kolejny] i od tego czasu
          zgłaszałem, że jestem półsierotą. Straszne, ale praktyczne - nikt o nic nie
          pytał.
          • zaciszanin Re: Nie wstyd!!! 12.05.04, 11:22
            sloggi napisał:

            > Nie wstydziłem sie tego, ze mieszkam z Mamecją i Babcią. Raz tylko było mi
            > głupio, ale poradziłem sobie.

            Ja o mojej sytuacji rodzinnej mówię tylko tym osobom, do których mam pełne
            zaufanie. Nie znaczy to, że się kryję. Po prostu jestem wyczulony na głupie
            komentarze.
            • leetr1 Re: Nie wstyd!!! 18.03.09, 19:48
              ech
              alime.pl/forum/
        • ada296 Edeka 07.05.04, 00:30
          w latach 60-tych ....
          wtedy rozwody nie yły "na topie"

          ale w moim poście chciałam przekazać to, ze mimo "postępu" wielu ludzi - nawet
          tych wykształconych - uważa, że rozwód to wstyd
          hańba

          owszem - wspólczuwają i rozumieją ale myślą sobie: jak oni mogli
          trza być razem na dobre i złe

          pozdrówka
        • greedowski Re: nie wstyd!!! 29.05.07, 16:41
          a mi pani pedagog szkolna w podstawówce przy całej klasie potrafiła powiedzieć
          że ja jestem z nienormalnej rodziny i że takimi to się powinien kurator sądowy
          zainteresować. oczywiście reakcje dzieci w klasie były różne. niestety
          niepamiętam nazwiska pani pedagog szkolnej. jak sobie kiedyś przypomnę lub w
          jakiś sposób się dowiem to napewno napiszę je na wielu forach dyskusyjnych. to
          będzie taka moja mała zemsta. być może jeśli ta pani jeszcze żyje to w jakiś
          sposób się o tym dowie. pani pracowała w szkole podstawowej nr 221 w warszawie
          w latach 1986-1992 (wtedy chodziłem do szkoły). to chyba było najbardziej
          bolesne takie pastwienie się tej kobiety nad dzieckiem.
      • sweetsusana Re: wstyd!!! 14.10.06, 15:02
        Mnie tez zawsze było wstyd ze mieszkam bez ojca, ze on chleje. Ale zrozumialam
        ze to nie moja wina, dopiero niedawno.
      • annamalgorzata40 Re: wstyd!!! 13.07.14, 19:55
        Droga Ado,

        ja też jestem zawziętą matką która odebrała swoim dzieciom ojca,
        to że on rzadko kiedy znajdował dla nich czas i przed i po rozwodzie to nieważne.
        Też mam jakiś feler bo nie potrafiłam się z nikim związać,
        różnica pogladów na życie, ja wiedziałam czego chcę oni chcieli żeby żyła tak jak oni chcą, niemożliwe, ja mam swoje życie i nie będę żyć pod czyjeś dyktando.
        Moja rodzina ciągle patrzy na mnie trochę z politowaniem trochę ze złością, że tak dobrze miałam i wszystkim tę przyjemność zepsułam. Czy mnie było dobrze nikogo nie interesuje.
        Mój syn od czasu do czasu wylewa na mnie wiadro pomyj, musi odreagować, a na tatusiu się nie wyżyje bo po prostu się boi że tatuś odwróci się od niego, co już zdarzało się kiedy był małym dzieckiem.
        I tak mogłabym mnożyć.....
        Ale wszyscy wkoło: rodzina, szkoła, koleżanki w pracy słówka nie pisną że moje dzieci są mądre, zaradne, samodzielne, dojrzałe, potrafią rozmawiać z każdym i na każdy temat bez kompleksów. Bo przecież to są dzieci samotnej matki, musi być coś z nimi nie tak, na pewno kryje się w naszej rodzinie jakaś patologia, ona coś ukrywa. Byłam posądzana o różne rzeczy bo świetnie sobie radzę, za to moje koleżanki z pracy nienawidzą mnie a dodam że pracuję w pomocy społecznej sad
        Najbardziej męczy mnie podnoszenie na duchu moich dzieci i udowadnianie, że to, że nie ma mężczyzny w naszym domu to nie jest katastrofa i nie jesteśmy mniej wartościowi niż inne, tak zwane pełne rodziny, kłótnie w tych rodzinach bardzo często powodują bardzo poważne problemy dzieci w dalszym życiu. Ja miałam taki dom, idealny na zewnątrz w środku nie było ani wzajemnego zrozumienia miłości między rodzicami tez chyba nie. Wiedziałam, że tworzenie iluzji jest gorsze dla dzieci od bolesnej prawdy.
        Teraz moje dzieci wyrosły, jeden syn idzie na studia, dostał się tam gdzie chciał a nie było łatwo, drugi ma indywidualny tok nauczania z matematyki, jest bardzo zdolny. A ja wyjeżdżam do pracy do Anglii, młodszym zajmie się moja teściowa, nie matka, jestem jej za to ogromnie wdzięczna. teraz będziemy mogli żyć godnie i nie chodzi tylko o aspekt finansowy, ale też psychiczny, mentalny...
        Takie jest życie "rodzin niepełnych" w Polsce.
    • envi Re: To nie jest wstyd!!! 25.05.04, 00:54
      rety, a ja nie mam żadnego problemu z tym żeby powiedzieć że jestem z rodziny
      rozbitej,hmm,nie wiem ile macie lat,ja mam 23. W moim środowisku - głównie
      studenci, znam niewiele osób która miałaby normalny dom,z mamą i tatą, takich
      ludzi mogę policzyć na palcach.Większośc ludzi wśród których się obracam ma
      taką sytuację jak ja,tzn.rozwiedzeni rodzice, albo wszystko to wygląda niby
      porządnie ale każdy wie co jest grane, albo mieszkają z mamą i jej
      konkubentem/drugim mężem,itp.
      Dzieciaki z rodzin niepełnych mają niestety skazę, często same wchodzą w
      związki które się rozpadają,sami się rozwodzą,i rzecz jasna mogą mieć zaburzony
      obraz rodziny, zaburzone wzorce płciowe kobiety i mężczyzny i mnóstwo innych
      rzeczy.Mogą,ale nie muszą.smile
      • zzdorka Re: To nie jest wstyd!!! 10.06.04, 16:33
        A coz ja zlego zrobilam, zebym miala sie wstydzic?
    • sloggi Czy potrafimy o tym mówić? 12.07.04, 08:29
      Czy podczas rozmowy o rodzinie, domu, rodzicach umiecie powiedzieć, że Wasi
      rodzice rozstali się?
      • edeka5 Re: Czy potrafimy o tym mówić? 12.07.04, 10:06
        Oczywiście, nie ma w tym nic nie normalnego.
        Nie uważam rozwodu za jakąś patologię społeczną.
      • leo76 Re: Czy potrafimy o tym mówić? 20.02.07, 14:40
        teraz od wielu lat oczywiście że tak, ale raz po rozwodzie, a było to już 15
        lat temu to nie umiałem-ale byłem wtedy nastolatkiem.
    • joannka2 Re: To nie jest wstyd!!! 12.07.04, 10:23
      Mnie nigdy nawet do glowy nie przyszlo, ze to jakis wstyd!
      A juz tym bardziej, ze z tego powodu mam jakis feler.

      Uswiadomila mi to dopiero tesciowa, a po jakims czasie maz, stwierdzajac, z\że
      tak to ogolnie ujmę, że po kimś takim jak ja, nalezy sie spodziewac sie
      klopotow.
      • sloggi Re: To nie jest wstyd!!! 12.07.04, 11:07
        Ten stereotyp dziecka z obciążeniem wychowawczym nadal pokutuje u wielu ludzi.
        Kiedyś usłyszałem, że przecież dziecko wychowane w niepełnej rodzinie nie miało
        normalnego domu.
        A co to jest normalny dom? Czy dzieci z pełnych, patologicznych rodzin
        mają "normalne" życie?
    • aiszka4 wstyd a poczucie winy 21.07.04, 14:06
      a może na odwrót
      Chociaż instynktownie nie czułam się winna (co winny 2-latek?), że małżeństwo
      rodziców się rozpadło, to indoktrynacja zrobiła swoje. Kiedy przez kilka czy
      kilkanaście lat na każdym kroku słyszy się: bo twoja matka to, bo twoja matka
      tamto, bo ty jesteś jak twoja matka, a twoja matka to "zła kobieta była" itp.
      itd., to jakieś piętno się odciska. I czy dziecko potrafi się bronić, kiedy
      atak przychodzi z wewnątrz?
      • warum Re: wstyd a poczucie winy 24.07.04, 22:49
        Ludzie, ktorzy sie rozwodza, nie skupiaja sie na tym co czuje ich dziecko,
        tylko mysla o zabezpieczeniu "sprawiedliwego"podzialu dorobku i
        wlasnej "przyszlosci"sad Dziecko nie jest winne. Ale ta "indokrynacja" jak to
        okreslilas, "bo ty jestes jak ..." jest nieswiadoma,sadze,ze mimowolna rekacja
        na zachowanie lub komentarze przypominajace osobe, z ktora sie rozwiodlo. To
        okreslenie "instynktownie" jest bardzo wyostrzone u dzieci rozwodzacych sie
        ludzi. Nie ma komunikacji wprost, a z domyslow "jak powinno sie zachowac"
        dzieciak buduje sobie wlasna osobowosc - skrzywiona i ulomna. Ale sa tez pewne
        cechy, ktore sa cenne - zyskuje sie empatie.Ale... to cecha bardziej przydatna
        innymsadpozdrawiam
        • aiszka4 Re: wstyd a poczucie winy 26.07.04, 12:09
          warum napisała:

          Ale ta "indokrynacja" jak to
          > okreslilas, "bo ty jestes jak ..." jest nieswiadoma,sadze,ze mimowolna
          rekacja
          >
          > na zachowanie lub komentarze przypominajace osobe, z ktora sie rozwiodlo.

          Po ilu latach mogę taką "nieświadomą" reakcję uznać za działanie celowe, za
          odreagowywanie na słabszym i bezbronnym. Rok, pięć, piętnaście po rozwodzie?
          Bo dla mnie to znęcanie psychiczne, a nie mimowolna reakcjasad

          • warum Re: wstyd a poczucie winy 26.07.04, 18:14
            "Obserwowalam" , a wlasciwie uczestniczylam w dochodzeniu do rozwodu swoich
            rodzicow co najmniej 15 latsad a teraz sama po kolejnych 20 latach lapie sie na
            podobnych reakacjach wobec wlasnych dzieci. Z pelnym przekonaniem twierdze,ze
            nie jest to chec ukarania dziecka za to,ze jest podobne do ex, to objaw ...
            rozczarowania, zlosci, wszystkiego naraz,ze nasze/ moje!/ dziecko -
            odziedziczylo jednak cos po tej drugiej/ex/ osobie.
    • wk53jan Re: To nie jest wstyd!!! 30.07.04, 18:43
      Sorry ale dopiero dzisiaj tu zajrzałem a że są stosunkowo nowe wpisy, więc...
      do rzeczy.
      Wstyd a niby dlaczego? Zgoda, w tym kraju (szkoła ergo rodzice, kościół ergo
      komunia) i przy tej mentalności (wiara, co tu dużo gadać, ortodoksyjna,
      społeczeństwo, szczególnie wieś i małe miasteczka, żal mówic...)
      Przez kilka lat obserwowałem (fotograf) komunie. Zwyczaj był taki, że razem z
      dzieckiem przystępowali rodzice. I tu zaczynały się jaja. Rodzice się rozeszli
      lub jedno zmarło, to od biedy są 'chrzestni' ale problem taki sam. Bywało, że
      dziecko przystępowało tylko z matką. Dla tych dzieci koszmar. Brrrrrrr..
      Ale chyba się pomalutku coś zmienia. My tego nie dozyjemy ale nasze dzieci
      (wnuki to już bankowo) tak.
      Pozdrawiam!



      , a to = wspólne odbieranie komuniii; widywałem to ileś razy, dla dziecie to
      nie to słowo. Niestey
    • bez_senna Re: To nie jest wstyd!!! 01.10.04, 22:46
      Nie wiem, czy wstyd, ale ja o tym mówię bardzo rzadko. Właściwie większość
      moich dobrych znajomych o tym nie wie. Nie wiem, ale jakoś nie potrafię tak po
      prostu o tym mówić; to tak, jakbym obcej osobie od razu wyłożyła swoją
      biografię.
      I może jestem stereotypowa, ale myślę, że w tych przesądach jest coś z prawdy.
      Mimo że mam do tego jeszcze daleką drogę, jakoś nie potrafię sobie wyobrazić
      mojej ,,wydalności'' we własnym związku. W ogóle nie jestem w stanie sobie
      woobrazić stałego związku.
      Nie wiem, gdybym miała na to popatrzeć z boku, czy chciałabym się wiązać z kimś
      takim jak ja...
      Nie mam też takiej odwagi, żeby nazwać swój dom normalnym.
      • smuteczek11 Re: To nie jest wstyd!!! 01.11.04, 05:42
        Nie mieszkam w Polsce. Mieszkam w kraju gdzie jest kilkaset rodzajow religii i
        dlatego ludzie zaczynaja sie zastanawiac nad sensem jakiejkolwiek religii i
        przestaja byc religijni, ale nie przestaja wierzyc w Boga ktory jest jeden dla
        wszystkich mieszkancow ziemi, jakkolwiek by sie ich religia nie nazywala. Jako
        ciekawostke podam ze nie wiem czy wiecie ale katolicyzm jest JEDYNA na swiecie
        religia ktora nie uznaje rozwodow i antykoncepcji. Nawet ci szaleni zdawaloby
        sie muzulmanie dopuszczaja rozwody !
        Moim zdaniem wstydzic sie ze jest sie z rozbitej rodziny to zacofanie. Ta
        sytuacja wystepuje bardzo czesto na swiecie i najwyzszy czas aby sie do tego
        przyzwyczaic.
        Przykre to ale niestety jest.
        Nie chce obrazac nikogo, ale niestety polscy mezowie maja zla slawe. Sa
        zazwyczaj wladczy, dominujacy, uwazaja sie za "lepszy gatunek" niz kobiety. Nie
        maja skrupolow robic zlosliwych komentarzy wobec kobiet dotyczacych
        inteligencji, koloru wlosow, czy wagi. Jest OK zagwizdac jak przechodzi ladna
        dziewczyna. Nie jest to dopuszczalne w kraju ktorym mieszkam.
        Polscy mezczyzni uwazaja tez ze kobiety powinny robic wszystko w domu - dzieci,
        sprzatanie, pranie, gotowanie, a jak im od wielkiego dzwonu pomagaja to uwazaja
        to jako akt "laski". Malo ktora kobieta moze zniesc to na dluzsza mete - stad
        tyle rozwodow.
        W kraju ktorym mieszkam mezczyzni nie przepuszczaja kobiet przy wejsciu do
        sklepu czy autobusu. Nie caluja w reke. Nie ustepuja miejsca. Dlaczego ? BO
        KOBIETY TEGO NIE CHCA. Kobiety nie chca zeby mezczyzni sobie wyobrazali ze sa
        silniejsi a one slabsze. Wszyscy jestesmy rowni. Mamy rowne prawa i obowiazki.
        Traktujmy sie jak rownorzedni partnerzy. Zaspokajajmy swoje potzreby.
        Dostrzegajmy swoje potrzeby - moze wtedy bedzie mniej rozwodow...
        • bez_senna Re: To nie jest wstyd!!! 11.11.04, 18:37
          > Moim zdaniem wstydzic sie ze jest sie z rozbitej rodziny to zacofanie.

          Ehe, fajnie się tak mówi, jak się na to ,,zacofanie'' patrzy z boku sad

          > Ta sytuacja wystepuje bardzo czesto na swiecie i najwyzszy czas aby sie do
          > tego przyzwyczaic.

          Może jeszcze uznać za normalną?... Dajmy zniżki na rozwód w sądzie rejenowym
          zaraz po zawarciu małżeństwa, będzie szybciej uncertain

          > Polscy mezczyzni uwazaja tez ze kobiety powinny robic wszystko w domu -
          > dzieci, sprzatanie, pranie, gotowanie, a jak im od wielkiego dzwonu pomagaja
          > to uwazaja to jako akt "laski". Malo ktora kobieta moze zniesc to na dluzsza
          > mete - stad tyle rozwodow.

          A nie pomyślisz, że niektórym kobietom taki klasyczny układ po prostu
          odpowiada? Nie dla każdego partnerstwo to szczyt marzeń.
          Wydaje mi się jednak, że przyczyny rozwodów są zwykle inne, bardziej złożone. A
          to, co mówisz, jest zwykłym upraszczaniem sprawy.

          > W kraju ktorym mieszkam mezczyzni nie przepuszczaja kobiet przy wejsciu do
          > sklepu czy autobusu. Nie caluja w reke. Nie ustepuja miejsca. Dlaczego ? BO
          > KOBIETY TEGO NIE CHCA.

          Nie chcą czy tylko tak mówią, udają, jakie to z nich wielkie feministki,
          kobiety wyzwolone?...
          I znów jest to uproszczenie, bo nie każdej kobiecie takie odbieranie płci się
          podoba - powiedziałabym nawet, że w głębi ducha większości nie.

          > Kobiety nie chca zeby mezczyzni sobie wyobrazali ze sa
          > silniejsi a one slabsze. Wszyscy jestesmy rowni.

          Jesteśmy z natury słabsze. To nie oznacza, że jesteśmy gorsze, ale po prostu
          inne. I nie ma powodów do redukowania tej inności.
          • smuteczek11 Re: To nie jest wstyd!!! 12.11.04, 02:31
            Nie chce sie z Toba klocic ale nie rozumiem dlaczego mowisz ze ja na te sprawy
            patrze "z boku". Z jakiego boku ? Rozeszlam sie z mezem 10 miesiecy temu po 20
            latach malzenstwa - to jest patrzenie z boku ?
            Nie wiem dlaczego masz taka zlosc do mnie, ale wiedz ze ja przecierpialam wiele.
            Przez lata staralam sie dociec czemu zawdzieczam bycie nieszczesliwa w malzenstwie
            i doszlam do wniosku ze dlatego ze wyroslam w polskiej kulturze, w ktorej
            mezczyzna jest panem a kobieta ma go sluchac. Dlatego chce przestrzec inne
            kobiety zeby nie robily tego bledu co ja.
            Piszesz ze wielu kobietom uklad bycia sluzaca mezczyzny odpowiada. Mysle ze czas
            wyedukowac polskie kobiety (mysle ze mlode pokolenie dziewczyn zaczyna powoli to
            rozumiec) ze nie mozemy dac soba pomiatac, i ze OBOJE malzonkow jest
            odpowiedzialnych za sprawy domu. ROWNO dzielimy obowiazki. Polska kultura jest
            troche zacofana ( jak wiele na swiecie - Azja, Bliski Wschod, Poludnioa Ameryka
            - to samo) - uwazajac ze mezczyzna jest wladca i glowa rodziny i ma tylko
            pracowac a po pracy nalezy mu sie zasluzony odpoczynek. Tak sie jakos dziwnie
            sklada ze kobieta tez pracuje zawodowo ale JEJ po pracy nie nalezy sie
            odpoczynek. Na jej glowie spoczywa prawie wszystko i to jest nie fair.
            Wbrew temu co uwazasz - mysle ze to jest glowna przyczyna rozwodow. Zaczyna sie
            od tego ze kobieta robi w domu wszystko, i potem wygodnicki mezus mysli sobie -
            skoro ona moze byc taka cierpietnica, to moge robic wszystko co mi sie podoba i
            ona bez slowa to zaakceptuje - byle byc ze mna.
            Znane jest powiedzenie - uczysz ludzi jak cie traktowac. Jezeli polskie kobiety
            daja soba pomiatac i manipulowac to dlatego ze pozwalaja na to swoim mezom. Nic
            sie nie dzieje bez czyjegos przyzwolenia.
            Mowisz ze ja generalizuje a tak na prawde to inne sa powody rozwodow - prosze,
            prztocz przyklady, bo tez generalizujesz.
            Nie prawda jest ze kobiety kanadyjskie udaja feministki a tak na prawde to cha
            byc slabe i poddawac sie mezczyznom. Zapytaj kogos kto mieszkal w Kanadzie jak
            na prawde jest. Kobiety sa silne, pewne siebie, wyksztalcone, w malzenstwie
            tworza jedynie partnerskie zwiazki. Nie ma mowy zeby chlopak placil za Ciebie na
            randce ( co ja jestem za glupia zeby siebie utrzymac i za siebie zaplacic?)
            Kobiety zaciagaja sie do armii, policjii, strazy pozarnej. Ambicja kobiet
            kanadyjskich jest pokazac ze stac je na wiele.
            Nie oskarzaj mnie o to ze redukuje innosc kobiet. Wiem ze kobiety i mezczyzni sa
            calkiem inni - ale to nie wyklucza ze moga byc rowni.
            Polska tkwi w epoce kamienia lupanego. Wtedy kobiety siedzialy w szalasach,
            zajmowaly sie dziecmi, gotowaly zwierzyne upolowana przez mezczyzn.
            Teraz i mezczyzni i kobiety poluja na zwierzyne ( praca) - dlaczego wiec w
            dalszym ciagu kobiety maja miec role taka jaka mialy kilka tysiecy lat temu ?
            Dlaczego swiat nie moze zrozumiec ze skoro kobiety zaczely pracowac to teraz juz
            dzielimy obowiazki po pracy ? Na tym polega prawdziwe partnerstwo a kobiety
            ktore nie chca tego zrozumiec - niech cierpia , ale niech nie narzekaja bo to
            jest ich wybor.
            • pia.ed Re: To nie jest wstyd!!! 28.11.04, 12:09
              Smuteczek 11,
              w 100% sie z Toba zgadzam, IDENTYCZNA sytuacja jest w Skandynawii gdzie
              mieszkam.
              Slowo rozwodnik, rozwodka zostalo od wielu lat zastapione: "stanu wolnego",
              bo nikt sie nie interesuje tym czy ktos jest "z przeszloscia" czy nie, to nie
              ma najmniejszego znaczenia przy zawieraniu nastepnego zwiazku.

              Chce jeszcze dodac, ze nastepny partner przyjmuje dzieci partnerki jak swoje.
              Dziecko NIGDY nie jest przeszkoda w zawarciu nastepnego zwiazku.
              • sloggi Re: To nie jest wstyd!!! 28.11.04, 13:13
                Widzisz, bo prawda jest taka - wszystko co dotyczy ludzi, zależy od ludzi.
            • wj_2000 Re: To nie jest wstyd!!! 26.05.07, 13:23
              smuteczek11 napisała:
              > Wtedy kobiety siedzialy w szalasach,
              > zajmowaly sie dziecmi, gotowaly zwierzyne upolowana przez mezczyzn.
              > Teraz i mezczyzni i kobiety poluja na zwierzyne ( praca) - dlaczego wiec w
              > dalszym ciagu kobiety maja miec role taka jaka mialy kilka tysiecy lat temu ?

              Gdybyż ludźmi rządziły wyrozumowane wnioski!
              Są jeszcze wykształcone przez owe tysiące, tysiące pokoleń, w drodze ewolucji,
              różnice biologiczne, biochemiczne, w strukturze mózgu i gdzie tam jeszcze się
              da, predestynujące do owych różnych ról. Wykształciły sie one, bo owe różnice
              były korzystne dla odchowania kolejnych pokoleń (w trudnych prymitywnych
              czasach). Nikt tego nie zadekretował.

              Zmiany technologiczne (bardzo, bardzo świeżej daty w skali pokoleń)
              spowodowały, że owe różnice są jakby atawizmami, cechami może już niepotrzebnymi
              (?), ALE ONE SĄ.
              Zwalanie problemu na "wygodnictwo" mężczyzn, to jest chowanie głowy w piasek.

              Ja tam uważam, że współczesny model lansowany przez feministki doprowadzi (co
              już widać) do zaniku rozmanażania w społeczeństwach które mu ulegną!!!

              Za 100 lat w Europie będą albo islamiści, albo Chińczycy, a w Ameryce Północnej
              Latynosi. Amen
            • kornelia111 Re: To nie jest wstyd!!! 16.11.11, 22:56
              smuteczek11 napisała:

              > Nie chce sie z Toba klocic ale nie rozumiem dlaczego mowisz ze ja na te sprawy
              > patrze "z boku". Z jakiego boku ? Rozeszlam sie z mezem 10 miesiecy temu po 20
              > latach malzenstwa - to jest patrzenie z boku ?
              > Nie wiem dlaczego masz taka zlosc do mnie, ale wiedz ze ja przecierpialam wiele
              > .
              > Przez lata staralam sie dociec czemu zawdzieczam bycie nieszczesliwa w malzenst
              > wie
              > i doszlam do wniosku ze dlatego ze wyroslam w polskiej kulturze, w ktorej
              > mezczyzna jest panem a kobieta ma go sluchac. Dlatego chce przestrzec inne
              > kobiety zeby nie robily tego bledu co ja.
              Wiem, że minęło kilka lat od zalożenia wątku, ale nie mogłam zrezygnować z odpowiedzi na ten post. Nie wiem ile masz lat i kiedy wyjechałaś z Polski , ale jeżeli postrzegasz dzisiejsze relacje między kobietami a mężczyznami w Polsce na zasadzie relacji służąca - pan, to masz bardzo uproszczoną i stereotypową wizję Polek.
              > Piszesz ze wielu kobietom uklad bycia sluzaca mezczyzny odpowiada. Mysle ze cza
              > s
              > wyedukowac polskie kobiety (mysle ze mlode pokolenie dziewczyn zaczyna powoli t
              > o
              > rozumiec) ze nie mozemy dac soba pomiatac, i ze OBOJE malzonkow jest
              > odpowiedzialnych za sprawy domu.
              Widzisz , ja i wszystkie znane mi kobiety - żony i matki nie dajemy sobą pomiatać. Nie potrzebujemy szczególnej edukacji w tym zakresie, a jeżeli patrzysz przez pryzmat patologii społecznych, które wystepują wszędzie, to - wybacz - ale brakuje Ci rzetelnej i uczciwej wiedzy na temat kraju, który opuściłaś. Jeżeli Ty lub któraś z Twojej rodziny była służacą swojego mężczyzny, to szczerze współczuję, ale może trzeba bylo lepiej i mniej szybko wybierać...

              ROWNO dzielimy obowiazki.
              Zaszokuję Cię - ja dzielę z męzem RÓWNO obowiązki, tak też czyniła moja matka (teraz kobieta w wieku lat 58 oraz wiele moich znajomych. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to odpowiednia próba statystyczna, ale Ty też nie posługujesz się wynikami rzetelnych badań socjologicznych.

              Polska kultura jest
              > troche zacofana ( jak wiele na swiecie - Azja, Bliski Wschod, Poludnioa Ameryka
              > - to samo) - uwazajac ze mezczyzna jest wladca i glowa rodziny i ma tylko
              > pracowac a po pracy nalezy mu sie zasluzony odpoczynek.
              Wybacz, złotko, ale ten tekst powoduje, że mam wrażenie, że jesteś osobą w wieku powyżej 70 - 80 lat lub osobą , która opuściła Polskę zanim skończyła 10 lat (i jako taka nie ma żadnej wiedzy na temat funkcjonowania rodzin w Polsce), albo też ma jakąś obsesję, być może spowodowaną własnymi negatywnymi doświdadczeniami.
              Tak sie jakos dziwnie
              > sklada ze kobieta tez pracuje zawodowo ale JEJ po pracy nie nalezy sie
              > odpoczynek. Na jej glowie spoczywa prawie wszystko i to jest nie fair.
              > Wbrew temu co uwazasz - mysle ze to jest glowna przyczyna rozwodow. Zaczyna sie
              > od tego ze kobieta robi w domu wszystko, i potem wygodnicki mezus mysli sobie -
              > skoro ona moze byc taka cierpietnica, to moge robic wszystko co mi sie podoba i
              > ona bez slowa to zaakceptuje - byle byc ze mna.
              Współczuję wyboru partera życiowego - być może nie trzeba się było spieszyć, ale poznać dokładniej ewentualnego współmałżonka. Natomiast przenoszenie własnej nieodpowiedzialności na wszystkie Polki to chyba rodzaj mechanizmu obronnego

              > Znane jest powiedzenie - uczysz ludzi jak cie traktowac. Jezeli polskie kobiety
              > daja soba pomiatac i manipulowac to dlatego ze pozwalaja na to swoim mezom. Nic
              > sie nie dzieje bez czyjegos przyzwolenia.
              Zgadzm się w 100%. Ale nie przenoś własnych negatwnych doświadczeń na wszystkie kobiety w Polsce. Nie pozwalają one sobą manipulować, w znakomitej swej większości nie są głupiutkimi laleczkami poszukująmi za wszelką cene "spodni" w życiu, dązą do jak najlepszego wekształcenia, utrzymujmą rodziny na równymyn, albo wręcz w większym stpniu niż ich mężowie i na pewno nie potrzebuja opinii, że są zahukane i głupie, bo tak uważa paniusia, która x lat temu wyjechała z Polski i wiedzę o kraju czerpie wyłącznie ze swoich urojeń.
              Kobiety w Polsce także wykonują wiele użycznych spolecznie zawodów, w tym realizują się w zawodach uznawanych za prestiżowe.
              > Mowisz ze ja generalizuje a tak na prawde to inne sa powody rozwodow - prosze,
              > prztocz przyklady, bo tez generalizujesz.
              > Nie prawda jest ze kobiety kanadyjskie udaja feministki a tak na prawde to ch
              > a
              > byc slabe i poddawac sie mezczyznom. Zapytaj kogos kto mieszkal w Kanadzie jak
              > na prawde jest. Kobiety sa silne, pewne siebie, wyksztalcone, w malzenstwie
              > tworza jedynie partnerskie zwiazki. Nie ma mowy zeby chlopak placil za Ciebie n
              > a
              > randce ( co ja jestem za glupia zeby siebie utrzymac i za siebie zaplacic?)
              > Kobiety zaciagaja sie do armii, policjii, strazy pozarnej. Ambicja kobiet
              > kanadyjskich jest pokazac ze stac je na wiele.

              Kobiety polskie także pokazują, że stać je na wiele. Nie są utrzymankami, płacącymi usługami seksualnymi za kawęz ciastkiem, chyba, że masz na myśli tzw. córy koryntu, ale ten zawód cyba także występuje w Kanadzie (a może się mylę???)
              > Nie oskarzaj mnie o to ze redukuje innosc kobiet. Wiem ze kobiety i mezczyzni s
              > a
              > calkiem inni - ale to nie wyklucza ze moga byc rowni.
              > Polska tkwi w epoce kamienia lupanego.
              Tak, czywiśnie, żadna z nas nie widziała na oczy komputera, ba, pralki automatycznej i mikera kuchnnego, wszystkie osobiście tkamy naszeubrania z włanoręcznie uprzędzionego lnu, pozwalamy się gwałcić w miejscach publicznych, padamy na twarz przed pierwszym spotkanymmężczyzną, nawet jeżelijestto 5 - letni chłopczyk.. itd. Słonko, wybacz, ale nie obrażaj mnie (do jasnej choinki, bo ja moge powiedzieć coś, co spowoduje, że zlikwiduja. mi konto na Gazeta.pl. )


              Wtedy kobiety siedzialy w szalasach,
              > zajmowaly sie dziecmi, gotowaly zwierzyne upolowana przez mezczyzn.
              > Teraz i mezczyzni i kobiety poluja na zwierzyne ( praca) - dlaczego wiec w
              > dalszym ciagu kobiety maja miec role taka jaka mialy kilka tysiecy lat temu ?
              > Dlaczego swiat nie moze zrozumiec ze skoro kobiety zaczely pracowac to teraz ju
              > z
              > dzielimy obowiazki po pracy ? Na tym polega prawdziwe partnerstwo a kobiety
              > ktore nie chca tego zrozumiec - niech cierpia , ale niech nie narzekaja bo to
              > jest ich wybor.
              Więc zgodnie z tym co owiedziałaś, nie narzekaj, wybrałaś patologicznego faceta, dla którego byłaś tylko służącą ,ale nie poprawiaj sobie nastroju twierdzniem, że wszyscy polscy faceci to szowinistyczne świnie, a przede wszystkim przestań twierdzić, że wszystkie polskie kobiety to zahukane idiotki, które nie posiadają żadnej wiedzy, zalet, umiejętnosci, ambicji i w ogóle nadają się tylko do roli prostytutek.
              To, że byłaś nieszczęśliwa w małzestwie zawdzieczasz tylko sobie, ewentualnie swojej matce. Jeżeli wychowała Cię w patologicznej rodzinie, to nie poprawiaj sobie nastroju obrzucając błotem wszystkie ciężko pracujace, SZANOWANE kobiety w kraju, o którym nie masz najmniejszego pojęcia, bo po prostu w nim nie mieszkasz. KRoPKA.
              Uf... ależ się wkurzyłam...
      • sloggi Re: To nie jest wstyd!!! 13.11.04, 18:35
        bez_senna napisała:

        > Nie mam też takiej odwagi, żeby nazwać swój dom normalnym.
        >
        To bardzo źle. Ja również mam problemy z okazywaniem emocji, ale bardzo pilnie
        sie tego uczę. (bo skoro nie mam wrodzonego to chcę mieć to chociaż nabyte).
        • pia.ed Re: To nie jest wstyd!!! 29.11.04, 14:30
          Pochodze z rozbitej rodziny (niezgodz charakterow), sama zostawilam meza
          zabierajac polroczne dziecko, ktore wychowalam calkowicie samotnie, bo ojciec
          dziecka zupelnie sie nim nie interesowal.
          Syn jest bardzo uczuciowym chlopakiem, co zyskuje mu sympatie dziewczat ktore
          maja dosc "macho". Wychowanie w niepelnej rodzinie wcale nie wplynelo na niego
          negatywnie, a ja nigdy nie mialam problemu powiedziec, ze sie rozeszlam z
          mezem!
      • wj_2000 Re: To nie jest wstyd!!! 26.05.07, 13:12
        bez_senna napisała
        > Nie wiem, gdybym miała na to popatrzeć z boku,
        > czy chciałabym się wiązać z kimś takim jak ja...

        Wooddy Allen powiedział kiedyś:
        "Nie chciałbym być członkiem klubu, który przyjmuje takich jak ja"!!!

        Umiejętność refleksji nad samym sobą, to rzadka rzecz.
    • kalina81 Re: To nie jest wstyd!!! 31.05.05, 23:27
      hmm ja jakoś nigdy nie miałam problemu z mówieniem, że moi rodzice się
      rozwiedli, wychodziło to zazwyczaj w rozmowie, gdy mówiłam, że np na święta
      jadę do taty. Uwielbiam swoich rodziców, choć zgotowali mi prawdziwe piekiełko.
      Po pewnej swojej miłosnej historii zrozumiałam, że musiało połączyć ich
      wieeelkie uczucie, które przerodziło się w równie wielką...niechęć. Poznałam to
      ciemne uczucie miłości każące ci kochać kompletnie odmienną osobę. Szarpali mną
      w każdą stronę, miałam wtedy osiem lat. co zrobiłam? odcięłam się od tego,
      zaczęłam układać sobie stosunki oddzielnie z każdym rodzicem. Są wspaniałymi
      ludźmi, ale pozabijaliby się wzajemniesmile. Do dziś każda ich rozmowa kończy się
      wielką burzą (to musiała być niesamowita namiętność).
      Śmieszy mnie czasem reakcja ludzi, na moje dobre kontakty z partnerami moich
      rodziców, które były i są fantastyczne.
      Tylko raz w życiu spotkała mnie straszna przykrość, moja niedoszła BYŁA
      teściowa pochodząca z małego miasteczka miała okropny problem jak ja znoszę to,
      że moi rodzice kładą się z obcymi ludźmi do łóżka(!!!!) i że ona się w grobie
      przewróci jak zafunduję jej przyszłym wnukom takie coś, no i oczywiście co
      ludzie powiedzą. Odparłam, że skoro ja nie zaglądam do łóżka swym rodzicom, to
      ona chyba też nie powinna, ale jeśli jest ciekawa, to mogę powiedzieć, że
      ojczym ma czasem strasznie podrapane plecy, i błysk spełnienia w oku. Kobieta
      mało nie zeszła na zawałsmile)))
      Jednak pomimo ciętej riposty zabolały mnie te słowa, powiedziałam o tym
      rodzicom i wtedy zdziwili mnie najbardziej w życiu, solidarnie stanęli murem
      przyjrzeli się kandydatowi na zięcia porozmawiali z nim i zwrócili moją uwagę
      na pewne niepokojące fakty. Uratowali mi tyłek wtedy.
      ja tam jestem dumna, że mam super rodziców, super z nimi kontakty i szafa gra.
    • rafal_koko Re: To nie jest wstyd!!! 01.06.05, 16:22
      Proszę o pomoc. Moja kobieta pisze pracę magisterską nt. "Poglądy kobiet
      pochodzących z rodzin rozbitych na małżeństwo i macierzyństwo".
      Jeśli przeczytają ten post jakieś dziewczyny w wieku 20-25 lat (to grupa
      najbardziej pożądana, ale w zasadzie 17-30 też może być), pochodzące z
      takich rodzin, to będę im bardzo wdzięczny za zgodę na wypełnienie prostej
      ankiety.
      Gdyby któraś z pań miała ochotę pomóc, to proszę o kontakt na:
      rafal_koko@idea.net.pl; rafal_koko@poczta.onet.pl
      • kaiteki Re: To nie jest wstyd!!! 30.01.10, 09:28
        afalku, jak juz napisz eta prace to daj linka do niej. Chetnie
        poczytamy. Wybrala bardzo dziekawy i na czasie temat. Oby wiecej
        takich prac.
    • skorpioniczka Re: To nie jest wstyd!!! 06.07.05, 11:15
      Ja dość długo tak myślałamsad Przeszło mi dopiero jak osiągnęłam 18 lat i
      poznałam mojego mężusiawink
    • puszka.z.kawa Re: To nie jest wstyd!!! 04.04.06, 10:33
      Może nie wstyd, ale takie myślenie wciąż pokutuje i czasami naprawdę
      bezpieczniej się nie przyznawać. Ja nie miałam z tym problemu do czasu, aż
      pewien mój były (zrobił się byłym zaraz po tej rozmowie) postanowił zrobić mi
      chałupniczą psychoanalizę, do czego nie miał żadnych uprawnień ani powołania.
      Powiedział, że mój stosunek do mężczyzn jest chory, bo wychowywałam się bez
      ojca, że jestem skrzywiona itd., przy czym zamiast racjonalnych argumentów (a
      mówił ewidentnie po to, żeby mi "przykopać" pod pozorem "to dla twojego dobra")
      powoływał się na coś całkiem ode mnie niezależnego - na moje dzieciństwo. To
      było obrzydliwe. Również obcy ludzie kilkakrotnie wypominali mi "obciążenia" np.
      usiłując mnie zawstydzić, kiedy twardo dochodziłam swoich praw. Przed takimi
      zarzutami trudno się bronić. Myślę, że nie chodzi o wstyd, ale o to, że zawsze
      znajdzie się jakiś dupek, który odmówi ci prawa do swojego zdania na jakiś
      temat, bo w jego przekonaniu jesteś "obciążony", czyli z definicji popaprany, i
      nie ma tu znaczenia, co tak naprawde zrobiłeś ze swoim życiem i na ile
      poradziłeś sobie psychicznie ze skutkami traumatycznego dzieciństwa. Dupków
      niestety nie brakuje i jest duża szansa, że ludzie, którzy usłyszą taki zarzut,
      zaczną się do ciebie odnosić podejrzliwie albo zlekceważą twoją opinię (bo
      przeciez wynika z "obciążeń").
      • ewa_naranjes Re: To nie jest wstyd!!! 04.04.06, 10:43
        nie to nie wstyd...ale to rzutuje na całe moje życie.Niestety np .nie zaufam
        żadnemu facetowi,biorąc ślub założyłam,że i tak się rozwiedziemy itd.
        Niby nic ale wg.mnie dziecka z niepełnej rodziny ma to wpływ na dalsze życie
        • barwa1 Re: To nie jest wstyd!!! 04.04.06, 11:20
          Życie w pełniej, ale dysfunkcjonalnej często wyrządza gorsze krzywdy.
          Szkoda, że nikt na to nie zwraca uwagi...
          A wpływ na swoje życie ma każdy.
          Można, a nawet trzeba o nie walczyć i je zmieniać.
          Nikomu nie brakuje ciężkich kamyków w bagażu.
          Ale różnie sobie z tym radzimy.
          • dimanche Re: To nie jest wstyd!!! 05.04.06, 16:15
            ktoś, kto tak sie wyraził musi sam byc niespełna rozumu - moja kumpela
            usłyszała taki tekst pod swoim adresem od chłopaka przyjaciółki - chyba bym
            zabiła...
    • kklamerka Wstyd komentować takie bzdury :/ 24.04.06, 13:19
      A historyjka Sloogiego z Sąsiadem bardzo mi się podobało.
      Myśle, że polskie społeczeństwo jest mądrzejsze niż starają się to wmówić to nam wszelkiego typu politycy-oszołomi.
    • decymka Re: To nie jest wstyd!!! 19.05.06, 16:20
      Mi siostra mojego faceta powiedziała
      ze to nie ich problem ze w mojej rodzinie jest bagno
      ze moi rodzice sie rozwiedli.
      • madlen80 Re: To nie jest wstyd!!! 29.05.06, 13:23
        A mi było wstyd, w szkole i w życiu....Mama Sama z Nami, ojca brak, gdzieś
        latał po Świecie...ehh..Wstydziłam się całe dzieciństwo, potem
        młodość...Wstydziłam się że nie mogę opowiedzieć komuś o swoich przeżyciach,
        doświadczeniach z Ojcem i mamą ..O tym że nie miałam wspomnień na temat zabaw z
        ojcem i z mamą razem..Że nie miałam ich oboje...A teraz.. ehh.. Sama musze
        ratować swój związek żeby córka miała oboje rodziców...
        • chalsia Re: To nie jest wstyd!!! 30.05.06, 19:11
          wiesz, ja pochodzę z pełnej rodziny i tez nie mam wspomnień ze wspólnych zabaw
          z tatą i mamą (no może wspólne granie w karty czy kosci na plazy w czasie
          wakacji). Z reguły jak jedno się mną zajmowało, to drugie było zajęte (albo w
          pracy albo prace domowe).
          Chalsia
    • ela0508 dziękuję 05.07.06, 21:35

    • jowita771 Re: To nie jest wstyd!!! 13.07.06, 17:06
      sloggi napisał:

      > Dziś usłyszałem najgłupszy tekst w tym roku (a mamy juz maj). Otóż, że to
      > wstyd, iż pochodzi się z niepełnej rodziny - bo ktoś pomyśli, że takie
      > dziecko jest "obciążone". No idiotyzm pierwszej wody.

      wstyd to mieć takie poglądy.
      • akoto Re: To nie jest wstyd!!! 22.03.07, 11:29
        ja całe życie podswiadomie szukałam w partnerach ojca - takiego, przez którego
        się cierpi i który odchodzi. no i całe zycie byłam sama. ale teraz mam kotasmile
        pozdrawiam wszystkich "obciążonych"wink
    • 1tekila Re: To nie jest wstyd!!! 28.05.07, 12:40
      Nie trzeba przejmować sie tzw. utartymi opiniami, wyrosłymi na bazie zacofania,
      zabobonów, religii, niedouczenia itp. Moi rodzice rozwiedli się, z tego też
      powodu moja przyszła teściowa bardzo nie chciała by jej syn ożenił się ze mną.
      Los okazał się przekorny... my z jej synem przeżylismy (do jego śmierci) 23
      lata, jej jedna córka jest po rozwodzie i rozwiodło się aż troje z piątki
      posiadanych wnuków! Niezła statystyka...
    • grzrzybek Re: To nie jest wstyd!!! 24.10.07, 14:01
      witam, trafiłam na to forum po raz pierwszy, ale w tych tematach czuję się
      trochę jak w swoim "żywiole" - jako córka samotnej matki smile

      co do tematu, to dziwi mnie naprawdę, że są jeszcze tacy ludzie. osobiście nigdy
      się z czymś takim nie zetknęłam w swoim 24-letnim życiu, ani też nigdy nie
      czułam najmniejszych oporów, aby komuś powiedzieć, że jestem z "niepełnej"
      rodziny. piszę w cudzysłowiu, bo dla mnie osobiście moja rodzina zawsze była
      pełna, ojca nigdy nie znałam i nie mam na to zresztą ochoty. to buc, jakich
      mało, z którym jeszcze teraz procesuję się o alimenty, na szczęście to już
      ostatni rok studiów, a potem au revoir i obym nigdy już nie miała z tym palantem
      do czynienia.. uncertain

      jeśli chodzi o reakcję osób postronnych, to zauważyłam raczej coś wręcz
      odwrotnego - gdy np. ktoś zaczyna coś tam mówić odnośnie moich rodziców, ja
      poprawiam go: "mieszkam tylko z mamą", to zwykle ta osoba robi wrażenie
      speszonej i przebąkuje coś w rodzaju przeprosin ;D zupełnie niepotrzebnych
      zresztą, bo dlaczego niby miałabym się czuć urażona tym, że ktoś nie wiedział o
      mojej sytuacji? ja nieraz już nawet nie tłumaczę - nie ze wstydu, ale po to, aby
      ludzi nie wprawiać w zakłopotanie!
      • madi91 Re: To nie jest wstyd!!! 20.05.08, 19:04
        Mam się czuć winna? mam się odizolować? może najlepiej mam zniknąć? śmieszy mnie
        to niewymownie,ponieważ jestem DUMNA Z TEGO ZE JESTEM Z NIEPEłNEJ RODZINY jestem
        dumna, że moja mam miała na tyle sił, by uwolnić się od toksycznego związku z
        alkoholikiem-czyli moim ojcem nie uwazam ze brak ktoregos z rodzicow czyni
        dziecko jakims gorszym..zatem moja mam miala zyc z czlowiekiem ktory wiecznie
        pil robil dlugi i bił?? w zamian za to by byla pelna rodzina?? w takim milabym
        zyc domu?? w takim byloby mi lepiej??? zalosne...mangolda jestes chora
        psychicznie musialas chyba w dziecinstwie doznac wielkich przykrosci..pozdrawiam
        wszystkich ddrrsmile trzymajcie sie
        • ewa9717 Re: To nie jest wstyd!!! 24.01.09, 20:35
          Mam podobne doświadczenia jak Edeka, nawet czas się zgadza. Dopóki
          nie przeczytałam wypowiedzi w tym wątku, do łba mi nie przyszło, że
          mogłabym się wstydzić, bo rodzice się rozwiedli! I choć dzieciństwo
          spędziłam w całkiem zapyziałym pipidówku, nie odczułam nigdy
          kretyńskich reakcji otoczenia, o jakich pisano w niektórych postach.
          I tak jak Madi91 jestem dumna z mojej mądrej i silnej mamy, która
          miała odwagę powiedzieć NIE, miała odwagę drugi raz wyjść za mąż,
          dzięki czemu miałam nadprodukcję tatusiów i dziadków, a 10 roku
          życia doczekałam się siostry wink
          • motylek_7 Re: To nie jest wstyd!!! 27.05.10, 14:07
            Proszę o pomoc. Piszę prace magisterską nt. „ Rozwód z perspektywy
            dziecka” . Jeśli ktoś z was czytających ten post zechciałby
            opowiedzieć mi o tym jak się dowiedzieliście o rozwodzie rodziców,
            co wtedy czuliście oraz jaki miało to wpływ na wasze dalsze życie
            to będę wam bardzo wdzięczna. Gdyby ktoś miał ochotę pomóc, to
            proszę o kontakt na: aniap1313@wp.pl
            • mariolczak1 Re: To nie jest wstyd!!! 14.11.10, 17:08
              Proszę o pomoc. Piszę pracę na temat:" Rozwód rodziców z perspektywy osób dorosłych". Jeśli ktoś z Was zechciałby opowiedzieć mi o tym jak rozwód rodziców zmienił Wasze życie, to będę bardzo wdzięczna. Gdyby ktoś miał ochotę pomóc to proszę o kontakt: mariolczak1@wp.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka