Dodaj do ulubionych

wymeldowanie dziecka z mieszkania?!!

12.05.11, 20:33
ex żona mojego faceta, przy której był ich małoletni syn ( 18 skończona 20 kwietnia ), w pierwszych dniach kwietnia wymeldowała dziecko z mieszkania! i zameldowała na pobyt czasowy do 15 maja 2011r. Nic nikomu nie wspomniała nawet o takim ruchu, nawet najbardziej zainteresowanemu ,, czyli własnemu dziecku, z którym mieszka.
Dziecko dowiedziało sie przypadkowo , gdy kilka dni temu składało dokumenty o dowód osobisty!!! Jego zdziwienie i szok były tak wielkie , że pani z okienka zareagowała równie żdziwiona .. że kto jak kto ale on powinien o tym wiedzieć. Urzedniczka pomogła napisać pismo , w którym młody opisał sytuacje i ż e nic nie wiedział o tym fakcie czy nawet zamiarze. Podobno urzad ma wezwać matke do wyjaśnienia
Faktem jest , iz młody mimo ż e nie patologiczny.. to jednak w trudnym wieku..i bywało konfliktowo u niego w domu, mój partner nie raz był na "interwencji"- rozmowie aby ich pogodzić, młody rzucił szkołę,,i szukał lub podejmował sie róznych prac, mój partner płaci na niego alimenty, wiemy jednak iz od 2 miesiecy nie zaistniała żadna konfliktowa sytuacja.
Nie wiemy co o tym sądzić, bo to zmierza do pozbycia sie dziecka z domu.... a kilka lat wczesniej mój partner uniósł sie honorem i wyprowadził sie z wspólnego domu, zostawiajac wszystko żonie i DZIECKU!!!
MIESZKANIE ZOSTAŁO SPRZEDANE , a nowe zakupione wyłącznie na ex żone.....teraz po latach usiłuje wymeldować dziecko!!
spotkaliscie sie z takim problemem?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: wymeldowanie dziecka z mieszkania?!! 13.05.11, 18:33
      alexolo napisała:

      > Nie wiemy co o tym sądzić, bo to zmierza do pozbycia sie dziecka z do
      > mu.... a kilka lat wczesniej mój partner uniósł sie honorem i wyprow
      > adził sie z wspólnego domu, zostawiajac wszystko żonie i DZIECKU!!!
      > MIESZKANIE ZOSTAŁO SPRZEDANE , a nowe zakupione wyłącznie na ex żone.
      > ....teraz po latach usiłuje wymeldować dziecko!!
      > spotkaliscie sie z takim problemem?

      z ciekawości - jakim cudem można było sprzedać własność dziecka bez zgody sądu? bo wg mnie żaden szanujący się notariusz czegoś takiego by bez wyroku nie zrobił. Kiedy koleżanka sprzedawała mieszkanie "na poczet" innego - sąd ją zobowiązał do wpisania córki do aktu notarialnego nowego mieszkania. Może tak było i w tym przypadku, tylko eks nie dopełniła tego obowiązku? tak czy inaczej - meldunek niczego nie przesądza, więc jak już szukać - to sposobów na odkręcenie kradzieży kasy przez matkę. Być może warto pogrzebać w dokumentach.
      • haalszka Re: wymeldowanie dziecka z mieszkania?!! 13.05.11, 21:35
        bo formalnie nie zostawił dziecku tylko zrobil podział majatku z matka... a dziecko straciło..
      • alexolo Re: wymeldowanie dziecka z mieszkania?!! 13.05.11, 23:45
        Chyba żle się wyraziłam , poprzednie mieszkanie,, było własnością ex żony, było w kredycie, z pieniędzy mojego partnera i jego rodziców, spłacili kredyt, jednak własnośc została nie zmieniona.
        w tym mieszkaniu urodził sie ich syn. Gdy doszło do zdrady i upadku małżeństwa , partner uniósł sie honorem i wyprowadził z domu. W trakcie rozwodu, strony uzgodniły wspólnie o nie mieszkaniu razem. MÓJ partner nie walczył wówczas o podział ..czy zwrot spłaconego wówczas kredytu. nic nie było załatwiane u notariusza, jest tylko notatka ze sprawy w aktach gdzie matka zobowiązuje sie do zapewnienia mieszkania dziecku, a po 21 roku życia zapewniała ż e dziecko bedzie miało samodzielne mieszkanie ( bo ex ma współwłasność z matka na innym lokum ) Adwokat który ogladał w/w dokumenty.. twierdzi ż enie maja one żadnej wartosci i nie stanowią podstawy do roszczeń.
        w 2003 roku mieszkanie zostało sprzedane i ex kupiła drugie gdzie była zameldowana razem z synem. w kwietniu tego roku podjęa próbę wymeldowania dziecka.
    • sueellen Re: wymeldowanie dziecka z mieszkania?!! 13.05.11, 21:27
      Prawdopodobnie chciala mu przez to pokazac kto tu rzadzi i ze matki musi sie sluchac i ja szanowac bo inaczej mu w kazdej chwili wystawi walizeczke za drzwi.

      Młody rzucił szkołę. Przypuszczam, ze matka chciala mu uswiadomic jak bardzo jest niesamodzielny, infantylny i jak duzo jeszcze w zyciu musi sie nauczyc. Prawdopodobnie nie skutkowaly prosby i grozby wiec siegnela po ciezszy kaliber by synka ustawic do pionu.

      Nie dramatyzowalabym, - na miejscu Twojego faceta po prostu probowalabym sie dowiedziec czym sie kierowala. Stawiam na to, ze po prostu chciala zafundowac mlodemu twarda szkole zycia. Jesli jej plan ma rece i nogi, a synek faktycznie potrzebuje porzadnego kopa na otrzezwienie, proponowalabym aby ojciec poparl matke.
      • alexolo tak 13.05.11, 23:50
        uważam że masz racje i zgadzam sie z tobą, bo faktycznie młody sie stawiał i zupełnie nie szanował rodziców...ale i nie tylko.
        Niestety matka dziecka unika kontaktu.. nie sposób sie czegoś dowiedzieć, a młody tez tygodniami milczy, dzwoni jak juz jest bb żle.
        sam sobie nagrabił.... ale jednak to dziecko...
        • kara_mia Re: tak 14.05.11, 14:58
          17 lat... ?
          a niby kiedy przestanie być dziecko... za 10 miesięcy cudownie otrzeźwieje...?
          bycie dorosłym to nie magiczny "włącznik" w 18 urodziny, to jest proces. A w wieku 17 lat powinien być już poważnie zaawansowany....

          Młody rzucił szkołę. Przypuszczam, ze matka chciala mu uswiadomic jak bardzo jest niesamodzielny, infantylny i jak duzo jeszcze w zyciu musi sie nauczyc. Prawdopodobnie nie skutkowaly prosby i grozby wiec siegnela po ciezszy kaliber by synka ustawic do pionu.

          słusznie więc matka robi.
          "Ballada o Januszku" była już gdzieś cytowana...
          • brzoza1975 Re: tak 15.05.11, 10:44
            Alexolo, zostaw eksię swojego nexta w spokoju, zajmijcie się swoim życiem. Jeśli nie zna się całej sytuacji nie można oceniać. Wiem, że to trudne ale można się tego nauczyć. Twój facet powinien się zająć synem a nie Ty.
            • alexolo Re: tak 15.05.11, 13:13
              - mój next czynnie pomagał mi i był przy mnie , gdy miałam kłopoty z moim ex
              - mój next prowadził trudne negocjacje z moim ex ( ponieważ ex nie liczył sie z moim zadaniem i unikał konfrontacji) w sprawie mojego dziecka, gdy ja psychicznie nie dawałam juz rady
              - mój next codziennie w stopniu 50\50% zajmuje sie moim dzieckiem
              - mój next traktuje mojego syna jak swojego, martwi sie i potrafi zawalić swoje sprawy zawodowe aby pomóc czy wyreczyć mnie w obowiazkach
              CZY jemu też poradzisz aby przestał sie zajmować moimi sprawami i stwierdzisz że moje dziecko to moja sprawa i niech next zakończy w/w postepowanie bo to nie jego sprawa?
              żyjemy w dobrym związku, on mi ja jemu pomagam, i w razie potrzeby wspieramy sie wzajemnie , ja i on znalismy swoje historie życiowe i zdawaliśmy sobie sprawy że nasze przeszłości czasem będą odbijać sie w naszym ówczasnym życiu.i tak sie czasami dzieje, i staramy sie byc razem na dobre i na złe, !
              Współczuje wszystkim, którzy w swoich nowych związkach są zapatrzeni w siebie i w swoje dzieci, nie patrzac na życiowe problemy nowych partnerów...... nie wróże stałych szczęśliwych zwiazków.

              A jesli chodzi o watek wymeldowania, zapytałam z ciekawości czy ktoś sie spotkał z podobnym problemem. Jesli chodzi o moralne postepowanie exi mego prtnera, to zgadzam sie z wpisami, że być może był to desperacki krok matki aby postawić do pionu niesforne dziecko. Tylko ż e nie ma mozliwości dowiedzenia sie od matki jakie ma plany i ewentualnie poprzeć ją w działaniach ( może gdyby młody poczuł dezaprobatę całej rodziny opamietał by sie) jednak znając jej wczesniejsze poczynania, ( wzywanie policji, do błahych kłótni .. czy zgłaszanie po fakcie incydentów ,które miały miejsce kilka dni wcześniej....podejmując próbę stworzenia niebieskiej lini a wszystko to bez powiadomienia ojca. Znając historie jak to chcac wyjechac za granice na 3 miesiace...podstawiła dziecko ( wówczas 10 etnie) pod dzrzwi bramy dziadków gdzie mieszkał mój partner.. - wciskajac dziecku list do reki wyjaśniający sprawę.( wowczas mój partner wystapił o opieke nad dzieckiem, i dostał j
              innym razem stwierdziła ż e wyjeżdxa na wakacje na 3 tyg od 2 czerwca ...i zamyka dom. 30 maja oswiadczyła .. dzieckiem ma się zajać tato( który juz mieszkał ze mna a był w katowicach na 2 miesiecznym kontrakcie- wracał tylko na weekendy) dziecko przez tydzień było u mnie a potem udało sie tak to zorganizować że dziecko wróciło do domu a wraz znim przeprowadziła sie babcia na 2 tyg. Znając powyższe historie i fakt , że exia nie wahała sie na prośbę matki ,doniesc na własnego ojca do US, obawiam sie ż e nie bedzie miała oporów aby "pozbyc sie "dziecka z domu....tym bardziej ż e zachodzi możliwość iz dziecko nie bedzie juz potrzenbować alimentów od ojca.
              chyba jest oczywiste że powyższy fakt bardzo niepokoi ojca...a w dalszym toku rozumowania...również mnie samą.
              • sinsi Re: tak 15.05.11, 13:25
                facet dostał opiekę nad dzieckiem to dlaczego dziecko wróciło mieszkać do mamy?
                dlaczego ojciec nie wziął dziecka do siebie i nie pokazał mu "normalnego" życia w odróżnieniu od nienormalnej matki?
                od lat gadasz o pieniądzach exi na tym forum, teraz też zaczynasz temat od tego jakim prawem dziecku matka zabiera mieszkanie.
                podczas gdy problem jest w relacjach rodziców z których żadne od lat nie ma ochoty brać sobie gówniarza na głowę i próbować sensownie wychować.
                rodzice woleli walczyć między sobą a dzieciak wykorzystywał ich konflikt i uczył się relacji międzyludzkich na ich przykładzie.

                jeśli matka "taka zła" to weźcie małe 18to letnie dziecię do siebie i troszczcie się o niego jak przystało na "tych dobrych"....
                nie sztuka krytykować exię.
                • alexolo Re: tak 15.05.11, 22:23
                  mama po pewnym czasie wróciła i kupiła nowe mieszkanie... zaproponowała dziecku pokój- własny.. dziecko bedąc pod opieką taty mieszkało z nim w pokoju 9metrów, w mieszkaniu dziadków. Mały szybko zdecydował o przeprowadzce.....przejęcie opieki przez matkę było w sądzie formalnością.

                  Jeśli odważę sie krytykować matke wspomnianego dziecka to tylko z powodu kompletnego braku porozumienia, kontaktu i dobrej woli wzgledem mojego partnera.
                  wszelkie sygnały i próby spotkania i rozmów..w sprawie dziecka....spotykały sie z odmową.
                  nikt nie jest idealny..i w życiu zrobiło sie wiele błędów...ale był czas aby pomóc młodemu niestety ... matka dziecka w imie jakiś zaszłości odmawiała współpracy ...mimo zaangazowania i pozytywnego odzewu jej dalszej rodziny...jej samej na spotkanie i rozmowy na temat dziecka namówic sie nie dało.
              • puzzle33 Czy mnie pamięć myli? 16.05.11, 09:52
                Zdaje się, że to Ty byłaś autorką dłuuugaśnego wątku ukazującego, jak next facet parszywie odnosi się do Twojego syna? Wybacz, jeśli się mylęsmile
              • 44bromba Re: tak 16.05.11, 10:07
                A co na to wszystko ojciec dziecka? Na co czeka? Złe zachowanie dziecka wynika z czegoś, rodzice się rozwiedli, nie ma oparcia ani w matce, ani chyba w ojcu. Na co czeka tata? Tu potzreba silnej ręki i zaangażowania a 17-latek to nie maniusie dziecko i można się z nim dogadać bez pozwolenia mamy na wizytę. Dziecko dzwoni a wy piszecie na forum.
    • szpil1 Re: wymeldowanie dziecka z mieszkania?!! 15.05.11, 12:39
      A dlaczego wy nie przyjmiecie syna męża pod swój dach i nie zameldujecie go u siebie?


      • alexolo dla tego że.. 15.05.11, 13:30

        - dla tego że nie jestem w stanie i nie widze potrzeby meldowania i utrzymywania w domu dorosłej osoby, bez szkoły i zawodu, z charakterkiem dość specyficznym zachowaniem. Mimo ż e moje mieszkanie stoi zawsze otworem dla tego młodego człowieka, nie ma mowy aby zamieszkał tu na stałe, ani ja ani on tego nie chce ( wniosek wyciagniety wspólnie )Mieszkanie jest moją wlasnością, jeszcze w kredycie, nie mamy formalnego zwiazku , mam własne problemy i własne nie całkiem sprawne dziecko.
        nie musze kłopotów całego swiata brać na siebie...ale ile moge pomoge...W razie drastycznej zmiany sytuacji .. bedziemy główkować.
        • sinsi Re: dla tego że.. 15.05.11, 13:40
          aha, czyli trafiłam: ojciec wybrał ciebie więc musiał się pozbyć opieki nad dzieciakiem i zostawić go złej matce.
          a teraz wszystkiemu winna jest matka i to skandal, że wymeldowała pełnoletniego z mieszkania.

          dla ciebie dzieciak "to do dorosła osoba i nie zamierzasz jej utrzymywać" , ale jak krytykujesz exie to podkreślasz że dzieciak dopiero co skończył 17 lat i jak ona mogła.

          zajmij ty się lepiej swoim misiem, bo chłopakowi już więcej bagna w życiu zrobić nie dacie rady.


        • kara_mia Re: dla tego że.. 15.05.11, 13:57
          i nie widze potrzeby meldowania i utrzymywania w domu dorosłej osoby, bez szkoły i zawodu, z charakterkiem dość specyficznym zachowaniem. Mimo ż e moje mieszkanie stoi zawsze otworem dla tego młodego człowieka, nie ma mowy aby zamieszkał tu na stałe,


          jak wnoszę z tego co piszesz jego mama myśli podobnie.
          Trudno jej się dziwić
          • brzoza1975 Re: dla tego że.. 15.05.11, 14:32
            meldunek nie oznacza od razu mieszkania

            rany ależ Ty uprawiasz ekshibicjonizm

          • alexolo jeśli matka dziecka tak myśli to 15.05.11, 22:01
            jest problem..... bo ja mogę pozwolić sobie na takie myslenie...nie jestem matką tego dziecka.
            kara_mia napisała:

            > i nie widze potrzeby meldowania i utrzymywania w domu dorosłej osoby, bez sz
            > koły i zawodu, z charakterkiem dość specyficznym zachowaniem. Mimo ż e moje mie
            > szkanie stoi zawsze otworem dla tego młodego człowieka, nie ma mowy aby zamiesz
            > kał tu na stałe,

            >
            >
            > jak wnoszę z tego co piszesz jego mama myśli podobnie.
            > Trudno jej się dziwić
            • malgolkab Re: jeśli matka dziecka tak myśli to 16.05.11, 11:04
              alexolo napisała:

              > [b] jest problem..... bo ja mogę pozwolić sobie na takie myslenie...nie je
              > stem matką tego dziecka.
              [/
              ale z Tobą mieszka ojciec.
              Czyli matka ma obowiązki inne niż ojciec?
              • sueellen Re: jeśli matka dziecka tak myśli to 17.05.11, 23:30
                Ojciec ma w tej sprawie g..o do powiedzenia bo nawet nie mieszka u siebie.
                • malgolkab Re: jeśli matka dziecka tak myśli to 18.05.11, 10:24
                  sueellen napisała:

                  > Ojciec ma w tej sprawie g..o do powiedzenia bo nawet nie mieszka u siebie.
                  generalnie ten Pan ma chyba w ogóle g... do powiedzenia.
                  A to czyje jest mieszkanie to nie ma znaczenia w tym przypadku akurat.
                  Ciekawe czemu Pan nie swoim dzieckiem zajmuje się jak własnym, a jego partnerka nie wyobraża sobie zamieszkać z jego synem...
                  • sueellen Re: jeśli matka dziecka tak myśli to 18.05.11, 14:07
                    > A to czyje jest mieszkanie to nie ma znaczenia w tym przypadku akurat.

                    Oj, chyba jednak ma znaczenie
                    • malgolkab Re: jeśli matka dziecka tak myśli to 18.05.11, 14:17
                      dla mnie by nie miało. uważam, że skoro z kimś mieszkam, to jesteśmy na tych samych prawach...
          • puzzle33 Re: dla tego że.. 16.05.11, 09:56
            Wniosek jest jeden: niech gówniarz tonie samsad
        • szpil1 Re: dla tego że.. 15.05.11, 15:14
          alexolo napisała:

          >
          > - dla tego że nie jestem w stanie i nie widze potrzeby meldowania i utrzym
          > ywania w domu dorosłej osoby, bez szkoły i zawodu, z charakterkiem do
          > ść specyficznym zachowaniem.


          > nie musze kłopotów całego swiata brać na siebie...ale ile moge pomoge...W
          > razie drastycznej zmiany sytuacji .. bedziemy główkować.

          Ale przecież to dziecko twojego męża? Dziecko sprawiające problemy - exia jak najbardziej jest zobowiązana sie nim zająć i dać dach nad głową, a jego ojciec - twój mąż - już nie?
          No, pewnie, nie musisz kłopotów całego świata brać na siebie. Ale kłopoty męża może już tak, tym bardziej, że jak piszesz on jak najbardziej ci pomaga?.
          Fajnie sie pooburzać na te podłą exię, zapominająć, ze własny mąż ma też takie same obowiązki.
          • alexolo to nie mój mąż!- partner 15.05.11, 22:07
            nie oburzam sie na exie,,,, zapytałam tylko o czysty problem wymeldowania... dziecka, i rozwazał,,czy to celowe długotrwałe działanie pozbycia sie syna z domu.. czy po prostu desperacki krok postawienia 18 latka do pionu. Od matki sie tego nie dowiemy...

            • puzzle33 Re: to nie mój mąż!- partner 16.05.11, 09:58
              Gdybyście mieli dobry kontakt z synem, dowiedzielibyście się od niego, o co w istocie rzeczy chodzi. Dlaczego to jest niemożliwe????
              • 44bromba Re: to nie mój mąż!- partner 16.05.11, 10:16
                Czegoś nie czaję. Dziecko, podkreślam dziecko 17 letnie ma się uczyć, a nie pracować, bo tak wygodnie rodzicom. To nie dorosły, tylko dziecko z problemami, które zafundowali mu rodzice.
                Sama mówisz, ze masz nie całkiem sprawne dziecko w domu i twój partner pomaga przy nim, a swojemu dziecku z pierwszego małżeństwa nie może pomóc. Ludzie, przecież to jego dziecko! Nie patrzcie na wiek, tylko na rozwój emocjonalny.
                Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co ten mały przeżywa, matka go olewa, ojciec zajęty nową rodziną i nowymi dziećmi. I wy sie dziwicie, że patologia go ciągnie. Nie chcecie tego chłopaka ratować? WY RODZICE?
        • yoko0202 zołza z ciebie nieziemska 18.05.11, 17:00
          alexolo napisała:

          > - dla tego że nie jestem w stanie i nie widze potrzeby meldowania i utrzym
          > ywania w domu dorosłej osoby, bez szkoły i zawodu, z charakterkiem do
          > ść specyficznym zachowaniem.

          to jest dzieciak, któremu rodzicie przez swoje rozstanie zafundowali traumę, a charakterek ma prawo mieć - w końcu to taki wiek, no ale ty pewnie wolałabyś śliczną grzeczną dziewuszkę 5-letnią w sukience w kwiatuszki...

          > Mimo że moje mieszkanie stoi zawsze otworem dla tego młodego człowieka, nie ma mowy aby zamieszkał tu na stałe, ani ja ani on tego nie chce ( wniosek wyciagniety wspólnie )

          on pewnie głupi nie jest i wie, że go nie chcesz stąd twierdzi że też by nie chciał, ciekawe czy twój obecny facet wie, że takie masz zdanie o jego synu, jeżeli wie i też nie chce syna u siebie, to oboje się nadajecie na rodziców jak ja na strażaka.


          > Mieszkanie jest moją wlasnością, jeszcze w kredycie, nie mamy formalnego zwiazku , mam własne problemy i własne nie całkiem sprawne dziecko.

          aha, czyli ten nastolatek to poniekąd II kategoria, no spoko.

          > nie musze kłopotów całego swiata brać na siebie...ale ile moge pomoge...W
          > razie drastycznej zmiany sytuacji .. bedziemy główkować.

          całego świata to może nie, ale jak bierzesz sobie faceta z przeszłością, to moja droga bierzesz cały pakiet, dzieci też.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka