Dodaj do ulubionych

końca nie widać :(

14.06.11, 22:24


witam Was
dawno nie pisałam, nie udzielałam się. spowodowane to było ciężką pracą. zresztą nie robie w życiu nic poza dziećmi i pracą, nawet czasu dla samej siebie nie mam prawie w ogóle.
w każdym razie nie o tym chciałam napisać ale o tym jak stronniczy jest sąd.

pozew rozwodowy (niektóre z was pewnie pamietają) składałam w 2008 roku. w 2009 pierwsze badania w RODK, niekorzystne dla mnie (prawdopodobnie znajomości jego rodzinki), oddalone powództwo. w 2010 wygrałam apelacje i sprawa wróciła do I instancji. kilka rozpraw, skierowanie na mediacje w sprawie dzieci z której padalec się wycofał, w lutym 2011 skierowanie na ponowne badania do RODK, tym razem z pozytywną i prawdziwą opinią, w marcu rozprawa o zabezpieczenie bo "ojciec" chciał obniżenia na 150zł na dziecko, są mu to na szczęście oddalił. w kwietniu przyszła opinia z RODK i myślałam że to w końcu będzie koniec całej tej wojny, ale okazuje się że nie. palant zaskarżył opinie, twierdząc ze ja zmanipulowałam psychologami, że ani jedno zdanie nie jest prawdziwe itd. ja w odpowiedzie podałam całą masę powodów dla których nie powinni w ogóle brać pod uwagę jego twierdzeń, automatycznie zgadzając się z opinią RODK. czekałam na wezwanie na rozprawę do dzisiaj, ale okazało się, że sąd jednak poszedł mu na rękę i zlecił ponowne badania w RODK ale w innym mieście wzywając pozwanego do wpłaty zaliczki 700zł. palant twierdzi ze mu zle, ze nie ma pieniędzy ale zaliczke wpłacił w dzień dziecka a dzieci od ojca nie dostały kompletnie nic, nawet czekolady bo "tatuś biedny a mamusia mu pieniędzy nie daje". biorąc pod uwagę czas oczekiwania na badanie sprawa przeciągnie się o następny rok. pobije niedługo rekord guinessa w długości trwania sprawy rozwodowej.
to wszystko to jakiś cyrk. najbardziej cierpią na tym moje dzieci które mogłyby mieć normalny dom ale nie mają przez pijaka, który myśli tylko o sobie i o tym jak zrobić mi na złość.

najbardziej jednak boli fakt, że sąd, widząc że facet ma nierówno pod sufitem (nie raz go sędzina usadzała i beształa za zachowanie, naśmiewając sie prawie z niego) idzie mu na rękę. jak ja chciałam powtórnych badań to stwierdzili ze nie bo nie bedą dzieciom fundować stresu. a teraz nie fundują?

jestem w totalnej kropce. chciałabym sobie poukładać życie a nie mogę. nie wiem co o tym wszystkim myslec. zresztą nic juz nie wiem. dobrze ze mam duzo zajęc bo chyba bym zwariowała.

ehhh, wygadałam sie troche.
Obserwuj wątek
    • jamama_live Re: końca nie widać :( 14.06.11, 22:46
      Mówią taksmiledaj czasowi czassmile i cos w tym jest, ja stoczyłam walkę w sadzie po 2 i pół roku szarpaniny z orzekaniem o winie-na brak emocji nie mogłam narzekać, a zostałam z 4 dzieci bez domu, z długami i mówię to głosnosmile DA SIĘ smileTy też to dźwignieszsmileNapotkasz jeszcze wiele pomiganych sytuacji ale jak wiesz czego chcesz to wygraszsmiletu ani RODK ani sąd nie ochroni ci dzieci -to Twoja rola.Że trudna -no cóż-tylko najzdolniejsi dostają najtrudniejsze rolesmiledasz radęsmile
      • plujeczka Re: końca nie widać :( 15.06.11, 08:02
        mój rozwód trwał prawie 4 lata, sedzia stronnicza poniewaz rodzina ex związana z ex, przeszlam przez piekło sądów, prokuratur, policji-ex alkohololi, zostałam z długami , które spłacam do dzisiaj mimo ,że ex pijący alkoholik ale dobrze sytuowany.Wyszlam z tego ale z długów mnie nie widać, czasami jest trudno ale ..nie mamy wyboru, zycie toczy się dalej. Kiedy pójde na emeryturę napisze ksiązke o polskim sądownictwie i o tym co sie w sądach dziej, współczuję=wiem co przezywasz .
    • estimata Re: końca nie widać :( 21.06.11, 14:37
      Obawiam się, że mnie czeka to samo. Czy mogłabys napisać, jak wygląda badanie w RODK i czy inteligentny facet o ma szanse zabajerować psychologów?
      • i.rys Re: końca nie widać :( 21.06.11, 14:49
        Witaj... wyrażę to trochę stereotypowo ale... jeśli jest czarujący i inteligentny oraz oczyta się w testach, które prawdopodobnie mu zafundują w Rodku to... młodą panią psycholog być może nabierze na zasadzie efektu pierwszego wrażenia ale w testach np. zdań niedokończonych czy obrazkowych powinien się wyłożyć... Poza tym dziecko w testach graficznych pokaże całą prawdę o więzi z tatą.
        Też się tego boję, że "mój" czaruś bardzo dobrze wypadnie i trzyma mnie myśl, że córka jak na dłoni odkrywa prawdę na swoich rysunkach. Tylko na kogo tam trafimy? W każdym zawodzie (szczególnie tych związanych z pomaganiem) funkcjonują osoby wypalone zawodowo lub niedoswiadczone i oby to nie one nas diagnozowały!
    • i.rys Re: końca nie widać :( 21.06.11, 14:55
      A ja naiwnie sądziłam, że rok już za mną i że jeszcze jakieś pół roku i temat będzie wyprostowany sad(
      A myślałaś o zmianie Sędziego? Zażaleniu na przewlekłość postępowania? Czy jakiś adwokat prowadzi Twoją sprawę? A jeśli nie to warto znaleźć takiego w jakimś stowarzyszeniu/ fundacji (lub na dyżurach w Sądzie), który bezpłatnie będzie Cię wspierał.
      Życzę siły

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka