Dodaj do ulubionych

samotność po rozwodzie

04.07.11, 00:32
Jestem 4 lata po rozwodzie, który zresztą przebiegł bardzo "pokojowo". Z byłym mężem staram się utrzymywać poprawne stosunki- mamy córkę i zawsze będziemy jej rodzicami więc czy nam się to podoba czy nie zawsze będziemy w jakimś sensie ze sobą związani. Problem w tym że po tych kilku latach porozwodowej euforii, wolności i myśli, że już nic nie muszę przyszła cholerna samotność. Chciałoby się dzielić z kimś codzienną radość z sukcesów córki, czy też - choć staram się sobie radzić i nieźle mi to wychodzi- jest mi chwilami bardzo ciężko, po prostu samotnie. I brakuje kogoś, kto po prostu powie" nie martw się, wszystko będzie dobrze". Samotność uwiera, ale godzenie się na bylejakość i zgniłe kompromisy już nie dla mnie. Jak sobie radzicie? Nie ukrywam, że szukam wsparcia, bo wpadłam w jakiś niefajny dołek z którego trzeba się szybko wygrzebać.
Obserwuj wątek
    • szizumami Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 08:22
      witaj

      no wiesz-jakby tak było znośnie
      to byśmy tu ,wielu z nas nie pisywalo

      mnie najbardziej brakuje--..tak wyryczeć sie ..wysmarkać na jego ramieniu
      i żeby cienia odrzutu i oburzenia nie pokazał!
      nie do końca żartuje----wiesz --tak sie wtulić w to mniej lub mocniej silne ramie..
      ech...
      nie jest pusto od męzczyzn--ale
      nie wychodze z zapytaniem czy na kawe idziemy--bo nie wiem czy w końcu chętny,,czy miło mu sie tylko gada
      i czekam niech przejmie inicjatywe...niech zapoluje..ja czekam
      a tu nic
      frustrujące
      albo -pan chętny do pomacania w obie strony,bo kurcze nie dociera do niektórych środowisk że masaż nie zawsze powiazany jest z erotyką..że może jeszcze języczek na do widzenia--a co tam
      przecież ta pani z tyloma dziećmi ,po 40-tce--NA WSZYSTKO PÓJDZIE--..a jego żona w niemocy..i to trzeba mu pomóc..
      o żesz ty..i jak tu zachowac dobre myśli o factach
      albo
      pan,po kilkuktotnych zagajeniach z rodzaju "ładna pogoda"
      a na rowerek..a zona przestała chcieć
      wypalił--on proponuje do auta--francuskie ciastko ma...
      itd
      nie wiem co bardziej doskwiera -
      • madame_c Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 19:21
        "a zona przestała chcieć
        > wypalił--on proponuje do auta--francuskie ciastko ma...
        > itd"

        Mam nadzieję, że byłaś altruistką i kopnęłaś go w te ciastka.
      • fiolka_wlck Re: samotność po rozwodzie 06.07.11, 22:08
        Szanuj się dziewczyno i olej takie typy ,mam przyjaciółkę ,której umarł mąż,zazdroszczę jej ja bym wolała gdyby umarł,niż dowiedzieć się,że od 5 lat prowadzi podwójne życie...10 lat temu miał nowotwór, szalałam załatwiłam wszystko jestem pielęgniarką,miał opiekę jak nikt,następnie na necie poznał kobietę też po nowotworze,usunięta macica,opowiadał mi o tym,ale do mnie nie dotarło zaangażowanie.Zapytałam kolegę ginekologa czy słyszał o takim przypadku,żeby kobieta z macicą została porzucona dla kobiety bez niej...i wiesz co mi powiedział,że jest tańsza bo nie trzeba wydawać na antykoncepcję,obrzydliwe ale prawdziwe.Wreszcie przestał się bać,że zajdzie w ciążę,może przestać myśleć o tych emocjach,dziwne,jako położna spotykałam się z zupełnie innymi reakcjami mężczyzn,kobieta bez macicy,to już nie kobieta,a ja przez lata tłumaczyłam,że to nie jest prawda,walnęło mnie z tej strony o którą walczyłam i to jest najbardziej trudne..
    • i.rys Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 10:15
      Wiesz mam podobny staż po rozstaniu i w zasadzie poza pracą i biegiem do przedszkola i dwustoma czynnościami by utrzymać dom i nas obie na godnym poziomie to nie miałam dotąd czasu na nowy związek... choć pewnie tak się tylko uspokajam tym "niemaniem czasu" sad

      Prawda na codzień jest taka, że nie pamiętam już jak to się robi... jak się ufa... jak wierzy... jak wypracowuje relacje, które nie są namiastką tylko tym co istotne pomiędzy dwojgiem.
      A jak sobie radzę... kiedy już bardzo chcę przestać myśleć chodzę do kina (sama lub na bajki z dzieckiem), korzystam z dostępnych w mieście "małych" przyjemności, wpadam w kupowanie niepotrzebnych a ładnych przedmiotów i przyjmuję kolejne zlecenie...
      Mam to szczęście, że pracuję z ludźmi, których życie nie pieści oraz z tymi co z nimi pracują i daje mi to wiele satysfakcji - przez kilka dni wnosimy w swoje życie światło i trochę tej energii zostaje aż do kolejnej okazji.
      Pozdrawiam serdecznie
    • errormix Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 11:30
      U mnie już półtora roku po. Myślałem, że będzie źle. Bardzo źle.

      Wyobrażałem sobie siebie siedzącego wieczorami przy oknie i patrzącego na panoramę miasta, w miejsce, gdzie ona mieszka. Wyobrażałem sobie siebie tęskniącego, wspominającego, żałującego.

      I faktycznie było tak, ale tylko przez chwilę. Może miesiąc. Może dwa. Później coraz częściej zacząłem się przyłapywać na tym, że minął kolejny dzień, a ja ani razu przed tym oknem nie usiadłem, ani razu o niej nie pomyślałem.

      Dziś nie czuję się samotny. Już nie, albo jeszcze nie. Tego nie wiem. Wiem jednak, że gdyby nie to, że Julka została ze mną, że codziennie razem się budzimy, śmiejemy, razem jemy, układamy puzzle, albo kłócimy się czy obejrzeć film czy bajkę, to bym chyba zwariował.

      Chyba na pewno.

      Na pewno.
      • momolist Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 12:39
        Dzięki za Wasze miłe słowa, pełne otuchy. Generalnie "biorę się z życiem za bary", nie mam czasu na rozpamiętywanie i rozdrapywanie, praca, szkoła córki- lekcje, zajęcia dodatkowe- czasami czuję się jak pies gończy ale to może i lepiej bo ten kierat pozwala mi nie popadać w złe nastroje. Przyszły wakacje, córka na koloniach a mnie dopadła chandra. Po prostu zaczęłam wątpić że i dla mnie kiedyś jeszcze zaświeci słońce, bo gdy patrzę wokoło- to co widzę nie napawa mnie optymizmem...A może ja mam zbyt wielkie oczekiwania. Nie wiem, ale wiem na pewno że lepsza samotność "singla" niż bycie samotnym w małżeństwie, żwiązku i totalne niezrozumienie. Choć i jedno i drugie boli... Ściskam Was mocno
        • jagienka_2 Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 13:19
          Moim zdaniem samotność w małżeństwie boli bardziej. To codzienne umieranie z pragnienia, niezrozumienia, obojętności, nieustanne zabieganie o minutę uwagi i czekanie na cud... A cuda się nie zdarzają, więc to, co teraz wydaje mi się lepsze. Nie wiem na jak długo.
          • altz Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 13:26
            jagienka_2 napisała:
            > Moim zdaniem samotność w małżeństwie boli bardziej. To codzienne umieranie z pr
            > agnienia, niezrozumienia, obojętności, nieustanne zabieganie o minutę uwagi i c
            > zekanie na cud...
            Samotność w małżeństwie może być na własne życzenie; jak się posiało, tak się ma.
            Trudno oczekiwać od partnera czułości, zrozumienia, jeśli się ciągle ma do niego pretensje albo ma się wyolbrzymione reakcje na proste konflikty. Takie rzeczy, jak samotność w związku, to, według mnie, zdecydowanie "sukces" obu stron.
            • noname2002 Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 15:07
              "Samotność w małżeństwie może być na własne życzenie; jak się posiało, tak się m
              > a"
              "Takie rzeczy
              > , jak samotność w związku, to, według mnie, zdecydowanie "sukces" obu stron."
              Tak, na przykład żona alkoholika jest na pewno winna temu że woli leżeć pijany niż z nią porozmawiać czy spędzić czas. Naprawdę, Altz, nie każde małżeństwo jest takie jak Twoje i nie każda żona to hetera, której ciągle wszystko nie pasuje.
              • altz Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 15:30
                > Tak, na przykład żona alkoholika jest na pewno winna temu że woli leżeć pijany
                > niż z nią porozmawiać czy spędzić czas.
                Żona alkoholika (i mąż alkoholiczki) po rozwodzie raczej nie żałują samotności bez swojego byłego partnera. wink
                • noname2002 Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 15:40
                  "Żona alkoholika (i mąż alkoholiczki) po rozwodzie raczej nie żałują samotności
                  > bez swojego byłego partnera. wink"
                  No i o tym była właśnie mowa, że samotność w małżeństwie jest dużo gorsza. Ale niekoniecznie musi być wina po obu stronach.
                  • altz Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 16:06
                    > No i o tym była właśnie mowa, że samotność w małżeństwie jest dużo gorsza. Ale
                    > niekoniecznie musi być wina po obu stronach.
                    A jaka to samotność w związku z alkoholiczką? To już gwar i hałas, totalny bałagan, a u tej drugiej strony wręcz pragnienie samotności. wink
                    • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 16:11
                      altz napisał:
                      > A jaka to samotność w związku z alkoholiczką? To już gwar i hałas, totalny bała
                      > gan, a u tej drugiej strony wręcz pragnienie samotności. wink

                      Rozumiem, że z autopsji to znasz?
                      • altz Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 17:23
                        > Rozumiem, że z autopsji to znasz?
                        Tak mam takie doświadczenia, ale nie związane z była partnerką.
                        • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 17:26
                          I mimo takiego doświadczenia nadal uważasz, że wina zawsze jest po obu stronach? Dziwne...
            • notting_hill Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 15:12
              Nie ma to jak dostać w łeb na dokładkę... Może trochę dystansu, może jakiegoś "bywa, że..." tu brakuje?

              Każdy człowiek z niewielkimi wyjątkami psychopatów chce dobrze i robi różne rzeczy, bo chce osiągnąć korzystne dla siebie rezultaty. Nie wychodzi mu, bo używał nie takich narzędzi, nie rozumiał do końca skutków swoich działań, nie miał zasobów, żeby działać inaczej, no wszystko i wiele.

              A może istnieje sytuacja, że samotność w związku powstaje, bo... (i tu milion różnych powodów), a nie dlatego że ta jedna strona to zła kobieta była, co? Nie mogę przejść obojętnie nad tym, jak zranionym i pogiętym przez los ludziom ktoś mówi- ach, bo sama sobie winna jesteś...
              • altz Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 15:37
                > Każdy człowiek z niewielkimi wyjątkami psychopatów chce dobrze i robi różne rze
                > czy, bo chce osiągnąć korzystne dla siebie rezultaty. Nie wychodzi mu, bo używa
                > ł nie takich narzędzi, nie rozumiał do końca skutków swoich działań, nie miał z
                > asobów, żeby działać inaczej, no wszystko i wiele.
                Zazwyczaj człowiek ma problemy z oceną swoich zachowań, a w skrajnych emocjach potrafi robić głupoty, chociaż za 10 minut potrafi już ocenić swoją głupotę, ale mleko się wylało.

                > A może istnieje sytuacja, że samotność w związku powstaje, bo... (i tu milion r
                > óżnych powodów), a nie dlatego że ta jedna strona to zła kobieta była, co? Nie
                > mogę przejść obojętnie nad tym, jak zranionym i pogiętym przez los ludziom ktoś
                > mówi- ach, bo sama sobie winna jesteś...
                Jasne, że powody są różne, ale zazwyczaj wszyscy się dokładają do klęski. Mam prawo tak myśleć, chociaż zdaję sobie sprawę, że to nie jest prawda absolutna, nie zawsze tak jest. Czasami zdarza się śmierć partnera i wtedy przeważnie nie ma winy drugiej strony.
              • fiolka_wlck Re: samotność po rozwodzie 06.07.11, 21:50
                Też mam takie uczucia koleżanka powiedziała mi bo tyle pracowałaś...tak bo tyle pracowałam od czasu jak mój mąż utrzymywał inny dom nie nasz ,musiałam,żeby żyć na poziomie,do którego byłam przyzwyczajona,chciałam synowi zapewnić odpowiednie warunki życia i on teraz dlatego jest przy mnie i bardzo mnie wspiera bo wie ,że tylko mnie to zawdzięcza.Boli bardzo ale mam nadzieję,że kiedyś przejdzie i jeszcze zaświeci nad moją starą głową słońce...
    • gazeta_mi_placi Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 16:28
      Chłopa sobie znajdź, chłop to podstawa.
      • momolist Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 17:05
        Właśnie takiej rady było mi trzeba. Czasami zastanawiam się, po co niektórzy ludzie wchodzą na fora. Chyba żeby skrzyć "dowcipem". Tylko że nikogo oprócz ich samych to nie bawi...
        • szizumami Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 17:23
          gazecia nieszkodliwa jest
          • mola1971 Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 17:29
            W dodatku to jest standardowa rada Gazeci. Ona wszystko chłopem radzi leczyć wink))
            • kalpa Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 20:12
              Momolist, ja mam podobnie- tylko nieco krótszy staż. Na dodatek doskwiera mi emigracyjna samotność. Przez te dwa lata od rozstania nauczylam sie duuuzo, oswoiłam wiele lęków, w końcu nauczyłam sie prowadzic samochód itp. Z jednej strony duużo, z drugiej... malo. Ale chyba najbardziej brak mi tej drugiej kochającej osoby, z która az chce sie dzielić radości życia. organizuje zycie towarzyskie, chodze na basen, siłownię, dba, o siebie, ale jakoś... jeszcze nie spotkałam tego Kogos. I mi smutno. Ale nie chce byle jakiego związku, bez namietności, uczucia byle tylko z kims być. Bo wtedy czuje sie chyba jeszcze wieksza samotnosc...
              pozdrawiam, wiem, że nie ma sensu sie poddawać melancholii smile smile
              Taniec i wiatr to moje żywioły!
        • zatracony72 Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 20:58
          a gdzie tu dowcip ( poza szykiem wyrazów) ?
    • fikcyjne-konto Re: samotność po rozwodzie 04.07.11, 21:42
      Tu masz przykład jak sobie dziewczyny radzą smile
      forum.gazeta.pl/forum/w,150,126652070,126652070,Pierdoly_a_nie_mezczyzni.html
      Tęsknota za idealną miłością, tia.
      Najlepiej znajdz sobie jakieś hobby, np takie które też mężczyźni uprawiają, żeby sobie niedostatek towarzystwa męskiego nadrobić a na cuda typu poznanie księcia z bajki to nie ma się co nastawiać. Miej dużo znajomych i przyjaciół, zgrana paczka koleżanek co prawda faceta nie zastąpi, ale jak co jakiś czas pójdziecie na miasto "zaszaleć" to humor zdecydowanie się poprawi. A jak się jeszcze nasłuchasz od mężatek jaki to miód właśnie mają w związku, to trochę ciągoty do koniecznego parowania się ostygną. smile
      • podroznie ... 04.07.11, 22:53
        nie wiem czy to jakieś podorywki latem
        kiedy tak naprawdę jeszcze nic..jeszcze nic nie wyrosło latem..

        Na odległość widać, że one już "za chwilę" chcą być kumpelami,
        być emocjonalnie zadbane, omal przeze mnie oprane.

        A ja sążeń polski, nie angielski-wybacz.
        i po prostu..po prosu...wolę piwo.



    • z_mazur Re: samotność po rozwodzie 05.07.11, 08:10
      Jeśli kompromisy są dla Ciebie "zgniłe", to kiepsko widzę budowanie jakiejś głębszej relacji z innym człowiekiem.

      Tak jak ktoś tu napisał. Poszukaj sobie hobby, najlepiej takiego które wymaga kontaktu z innymi ludźmi (może nawet płci przeciwnej). Jak poznasz nowych ludzi i wyjdziesz trochę poza codzienną rutynę, życie od razu nabierze innego smaku.
    • fiolka_wlck Re: samotność po rozwodzie 06.07.11, 21:38
      Przeraziłaś mnie ,wszyscy mi mówią ,że rok ,dwa i przestanie boleć,a widzę,że Ty nadal jesteś samotna,mój mąż od 5 lat jest w innym związku,miał niby drugą pracę,nawet w święta musiał iść do pracy,wyjazdy z kolegami na ryby,kiedy protestowałam mówił,że go ograniczam,o głupoto...dowiedziałam się od syna tydzień temu,boli tak,że nie umiem tego opisać,na miesiąc przed 25 rocznicą ślubu....poniżał mnie przez te lata a on się świetnie bawił...Przepraszam ,że piszę nie składnie,ale emocje nie dają mi prawidłowo myśleć..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka