fado_pl
09.07.11, 22:42
O swojej sytuacji pisałam tu forum.gazeta.pl/forum/w,24087,126816719,126816719,Witam_sie_i_przedstawiam_problem.html.
Mąż uparcie dowodzi, że "wkrótce" przyjedzie (dziś odwołał wizytę po raz 5-ty). Generalnie wolałabym aby rozwiódł się najpierw ze mną, potem skoro musi, przyjeżdżał do dziecka z nową żoną.
Dziecko ma w sumie w nosie, nie dzwoni, nie pyta co u niej itp. Po kolejnych rozmowach jestem przekonana, że wizyta ta ma być typową pokazówką przed nową partnerką (są razem od miesiąca jak twierdzi). Nie chciałabym żeby córka traktowana była jak zabawka.
Prosiłam żeby najpierw przyszedł do mnie i spędził trochę czasu z dzieckiem w moim towarzystwie, żeby dziecko się z nim oswoiło (nie pamięta go na pewno), zanim je zabierze na parę godzin. Bardzo mu to było nie na rękę. Wiem, że ma w planach (przynajmniej tak mówił) zabranie córki na noc.
Czy poniosę jakieś konsekwencje jeśli się na to nie zgodzę?