Dodaj do ulubionych

zdradzilam i umarlam:(

20.07.11, 22:15
bylam osoba ktora zdradzilasadbol mentalny,wstyd,obrzydzenie do siebie samej jest nie do wytrzymania.Przyznalam sie,"romans"trwal roksadnajwiekszy blad mojego zyciasadwszystko sie sypie,mam depresje i nie widze sensu w niczymsad(maz nie wie co zrobi,niby mamy dni ok ale tez sa dni w ktorych on nie wie co ma zrobicsadwczoraj mi powiedzial ze nie umie sie z tym pogodzicsad
Obserwuj wątek
    • zatracony72 Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:24
      I z obrzydzeniem zdradzałaś przez rok? Gratuluję uporu i wytrwałości uncertain
    • jagienka_2 Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:26
      Bo prawda jest taka, że nie można się z tym pogodzić.
      • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:34
        to jak ja mam zyc zeby nie zwariowac albo nie rzucic sie z mostu?sad(((albo zyc w wiecznym strachu ze maz moze odejsc?
        • altz Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:37
          > albo zyc w wiecznym strachu ze maz moze odejsc?
          W jakim strachu? Faceci po zapłodnieniu nie są do niczego potrzebni.
        • tricolour Trzeba ponieść konsekwencje swoich decyzji... 20.07.11, 22:38
          ... i jedną z nich może byc ciągłe życie w strachu przed odejściem męża. Mąz za to żyje w ciągłym obrzydzeniu i obawie, że może go czymś zaraziłaś.

          Co byś wybrała?
          • i.rys Re: Trzeba ponieść konsekwencje swoich decyzji... 21.07.11, 09:15
            Tri... co Ty znowu z tymi chorobami?? To jakaś fobia smile Tylko nie rób mi wykładu o możliwościach i zagrożeniach bo już się wyedukowałam (także na Twoich postach) smile

            A Jej mąż wcale też nie musi czuć do niej obrzydzenia, które Ty byś może w takiej sytuacji czuł... Jeśli Ją nadal kocha to czuje raczej potworny ból - bo gdy umiera zaufanie i fundamenty tego w co wierzymy, to to baaardzo boli...
        • na_chwilke_tylko Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:45
          noname.78 napisała:

          > to jak ja mam zyc zeby nie zwariowac albo nie rzucic sie z mostu?sad(((albo zyc
          > w wiecznym strachu ze maz moze odejsc?


          Nie rzucisz się z mostu, spoko, prawdziwi samobójcy nie opowiadają o swoich planach na forach - na prawo i lewo.

    • altz Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:36
      Może zróbcie sobie separację?
      Pomieszkacie osobno, to może się zdecydujecie na rozstanie, albo wrócicie do siebie.
      Lepiej się chyba jednak rozstać, zamiast sobie przypominać co chwilę.
      • amigos5 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 08:22
        Altz napisał "Może zróbcie sobie separację?"
        Moim zdaniem rozsądne wyjście.
    • na_chwilke_tylko Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:44
      O rany, tu też napisałaś?
      Czego oczekujesz? Jest wina, będzie kara.
      • amigos5 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 08:31
        A dlaczego miała by nie napisać i tutaj? To bardzo odpowiednie miejsce.
        Cierpi to pisze i szuka wyjścia.
    • ro35 Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:51
      prędzej czy później mąż też "zdradzi" - wywal już teraz misia
      ps.
      nie przypuszczałem, że kobiety są zdolnego do takiego masochizmu, przez rok żyć w bulu...
    • heksa_2 Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:52
      Masz dzieci? Sama się przyznałaś czy cię nakrył? Ale chyba facetowi teudno wyabczyć i zapomnieć. Czasem werbalnie wybacza, ale nigdy nie zapomina. Może lepiej zostać z kochankiem.
      • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:56
        nie mam dzieci,na poczatku to byl romas internetowy pozniej przyjechalam do niego poznalismy sie na zywo i.....okazalo sie ze to nie jest touncertain
        • heksa_2 Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 22:59
          Faceci rzadko wybczaja.
          • altz Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 23:01
            > Faceci rzadko wybczaja.
            Wybaczają często, ale ci, co mają ponad 70 lat, już po zmianach hormonalnych big_grin
        • altz Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 23:00
          To może jakiś inny?
          A dzieci (o ile są) oddaj mężowi na wychowanie i wszyscy będą szczęśliwi.
          • mola1971 Re: zdradzilam i umarlam:( 20.07.11, 23:04
            Altz, Ty jakąś obsesję masz na punkcie oddawania dzieci.
            Przecież napisała wyraźnie, że dzieci nie ma.

            A do autorki... Kobieta potrafi wybaczyć zdradę, mężczyzna nigdy. To jest początek końca Twojego małżeństwa. Jest też dobra wiadomość. Przeżyjesz smile
            • tysiac986 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 00:13
              a dlaczego kobieta potrafi a facet nie?
              • mola1971 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 00:17
                Dlaczego? Bo inną konstrukcję psychiczną mają/mamy.
              • altz Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 07:09
                > a dlaczego kobieta potrafi a facet nie?
                Facet albo ma pełne zaufanie, albo nie ufa zupełnie. Nie ma nic pośrodku. A bez zaufania nie można poważnie traktować żonę.
                I chyba jednak jest taka konkurencja między facetami o własność, babkę w trakcie związku miał ktoś inny, to już jest nie ta sama babka i zupełnie nieatrakcyjna.
              • amigos5 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 08:56
                Dobre pytanie. Może dlatego, że kobiety traktują mężczyznę jak człowieka?smile
            • amigos5 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 08:34
              Mola trafiłaś w sedno. Kobiety wybaczają, mężczyźni nigdy.
              • wujek_chester Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 12:40
                Nie masz racji.Są takie,które nie wybaczają-ja.
                Są takie,które ciągle uświadamiają,co zepsuł-ja.
                Są takie,które pokazują,że niewierność boli-ja.
                Może ja mam męski mózg,ale nie piszcie proszę w imieniu wszystkich kobiet.
                Nie wszystkie po zdradzie głaszczą męża po głowie i nie wszystkie wyrzucają go za drzwi.
            • kajda28 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 09:04
              > A do autorki... Kobieta potrafi wybaczyć zdradę, mężczyzna nigdy. To jest począ
              > tek końca Twojego małżeństwa. Jest też dobra wiadomość. Przeżyjesz smile

              Nie uogólniaj, faceci też wybaczaj i to chyba na równi z kobietami.
              Może tak wygląda że nie wybaczają bo często mówią że przyczyną rozpadu ich związku była jej zdrada - ale b. często jest to g... prawda.
              • mola1971 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 09:35
                Ależ ja nie słucham tego co w takiej sytuacji mówi mężczyzna tylko obserwuję świat.
                Czy znasz jakieś małżeństwo, które przetrzymało zdradę kobiety? Bo ja tylko jedno. Przy czym mężczyzna za tę zdradę karał kobietę przez następnych kilkadziesiąt lat, więc trudno mówić o wybaczeniu.
                A ile znasz przypadków, w których zdrada mężczyzny została wybaczona i małżeństwo to przetrwało? Ja znam takich przypadków całą masę. Ba, kobiety potrafią wybaczyć nawet zdrady wielokrotne.

                I nie oceniam tego czy to dobrze czy źle. Po prostu tak jest.
                • kajda28 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 11:29
                  Znam takie małżeństwo w którym kobieta zdradziła i są razem, znam też z forum wiele opowiadań facetów którzy z miłą chęcia przyjeli by kobietę z powrotem gdyby ta tylko zechciała wrócić. Zakochany facet jest wybaczyć o wiele więcej niż kobieta. Zdrada jak powód rozstania są nadgminnie przez nich wykorzytywane, dla mojego eks ja też miałam kochanka, za każdym razem jak z kimś zrywałam zawsze było pytanie czy kogoś mam, i nie dowierzanie że nie.

                  Wiesz dlaczego kobiety wybaczają, bo faceci to tchórze i nie umią zakończyć związku - mam kumpla który od 5 lat (czyli od ślubu) ma kochankę, ale on się nie rozwiedzie, on czeka aż ona to zrobi, czym się kieruje jego żona nie wiem.

                • altz Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 13:00
                  Wybaczyć mógłbym, ale spać z taką panią nigdy.
    • jumanji_7 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 02:58
      noname.78 napisała:

      > bylam osoba ktora zdradzilasadbol mentalny,wstyd,obrzydzenie do siebie samej jes
      > t nie do wytrzymania.Przyznalam sie,"romans"trwal roksadnajwiekszy blad mojego z
      > yciasadwszystko sie sypie,mam depresje i nie widze sensu w niczymsad(maz nie wie
      > co zrobi,niby mamy dni ok ale tez sa dni w ktorych on nie wie co ma zrobicsadwcz
      > oraj mi powiedzial ze nie umie sie z tym pogodzic
      sad

      Dziwny facet :o

      " border="0" alt="https://img2.cda.pl/giwera/29347_08f5bc1631599266e102e2a3cc8237d8.gif">
    • esteraj Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 08:52
      Ale dlaczego zdradziłaś? Czego brakowało Ci u Twojego męża?
      Dlaczego przyznałaś się do zdrady?
      Czy rzeczywiście chcesz nadal tego małżeństwa? Co Cię w nim trzyma, strach przed samotnością, czy to , że Twój mąż będzie mógł uszczęśliwić inną kobietę kiedy się rozstaniecie?
      • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 14:43
        esteraj napisała:

        > Ale dlaczego zdradziłaś? Czego brakowało Ci u Twojego męża?
        maz byl bardzo zajety szkola praca,ja tutaj gdzie mieszkamy nie mam zadnych kolezaneksadnasz"internetowy romans"rozpoczal sie od zwyklej rozmowy a skonczyl szkoda slowsadkiedy przekroczylam 30 dopadl mnie kryzyssadmialam i mam ogromne kompleksy wyniesione z domu rodzinnego,mecza mnie stany nerwicowo-depresyjne odkad skonczylam 13 latsad(((ojciec pijak matka w wiecznej depresji przytocze tutaj moj drugi watek:
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,127165902,127165902,jak_byc_szczesliwa_.html
        dlaczego sie przyznalam?chyba zeby zrzucic ciezar wyrzutow sumieniasad((
    • noname.78 wytlumaczenie 21.07.11, 14:53
      ak juz wspominalam w innym moim poscie mialam koszmarne dziecinstwo,ojciec stosowal przemoc fizyczna i psychiczna wobec mnie i matkisadw jakis sposob jestem zniszczonasad(( tesciowie mojego meza nigdy mnie nie akceptowali kilka lat wstecz przezylam koszmar depresje i zalamanie nerwowe,naprawde bylam w fatalnym stanie psychicznymsad 2 lata temu wylam mezowi na kolanach z bessilnosci i bolu bo mieszkamy zagranica bedzie 8 rok gdzie ja zupelnie nie potrafie sie odnalesc i jest mi tutaj cholernie ciezkosad((od bardzo dlugiego czasu czuje sie bardzo samotna kiedy siedze sama w domu po 10 godz(czasowo jestem bez pracy,nowa zaczynam w poniedzialek)big_grinnawet pracujac mialam ten smutek w sobie ze wracajac do domu nikt tam na mnie nie czeka bo maz bedzie w domu po 24sadsamotne spacery...dlugie godziny przed tv sprawily ze od dluzszego czasu ok 4 lat nie czuje sie szczesliwa.Nie mamy porzycia malzenskiego bo ja jestem na tyle zniszczona psychicznie ze wydaje mi sie ze "powinnam sie karac"i ze nie zasluguje na szczesciesad(tak kiedys stwierdzila psycholog),naprawde bylam w kiepskiej formie psychicznej a tamten facet wykorzystal okazjesad i uropil moja slaba psyche na swoja korzysc..
      • anbale Re: wytlumaczenie 21.07.11, 16:11
        Połączenie twojej egzaltacji z manią cierpiętniczą faktycznie musi ci dawać mocno w kość...Mam wrażenie, że gdybyś przez pół dnia poczuła się szczęśliwa, przez drugie pół biczowałabyś się do krwi łkając przeraźliwie... Całe twoje życie to pasmo nieszczęścia, dramatów, rwania włosów z głowy i rodzierania szat- a masz zwykłe życie, jak życie. Z problemami, z niezbyt udaną rodziną, z poczuciem osamotnienia, z błędami i wypaczeniami- no prawie każdy tak ma.
      • demonsbaby Re: wytlumaczenie 21.07.11, 17:39
        W temacie i analitycznie wink :
        1) ty na terapię indywidualną i odzyskać stracone poczucie wartości;
        2) razem z mężem na terapię małżeńską, żebyście szukali rozwiązań jak zacząć od nowa.

        Od siebie: będzie dobrze. Dajcie sobie wzajemnie szansę, a ty chciej się zmienić.
        • timetotime Re: wytlumaczenie 21.07.11, 18:13
          demonsbaby napisała:

          > Od siebie: będzie dobrze. Dajcie sobie wzajemnie szansę, a ty chciej się zmieni
          > ć.

          Spokojnie, jeszcze z 10-15 wątków i będzie baaardzo dobrze smile.
          szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=noname.78
          • noname.78 Re: wytlumaczenie 21.07.11, 18:22
            timetotime napisała:

            > demonsbaby napisała:
            >
            > > Od siebie: będzie dobrze. Dajcie sobie wzajemnie szansę, a ty chciej się
            > zmieni
            > > ć.

            > very funnyuncertain
            > Spokojnie, jeszcze z 10-15 wątków i będzie baaardzo dobrze smile.
            > szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=noname.78
            >
          • demonsbaby Re: wytlumaczenie 21.07.11, 18:55
            kto wie ... kluczem do zaspokojenia niedosytu wiedzy wszak jest błądzenie i poszukiwanie smile
    • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 17:51
      dziekujebig_grin
    • kami_hope Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 23:28
      Droga Nonami.78
      Człowiek, który doświadczył przemocy w dzieciństwie z zasady żyje w nieustającym poczuciu winy z przerwami na chwilowe radości wywołane sukcesami osiągniętymi ciężką orką przekraczającą „normalne” siły. Najgorsze w tym wszystkim już nawet nie jest samo poczucie winy, ale lęk przed winą. Można by powiedzieć (choć być może to kontrowersyjne stwierdzenie), że ten Twój romans mógłby Ci nawet pomóc w autoterapii. A to dlatego, że teraz przynajmniej odczuwasz poczucie winy za coś, co zrobiłaś autentycznie. Ja bym jednak nie upatrywała przyczyn zdrady w trudnym dzieciństwie. Bo to, że masz silną potrzebę akceptacji (bezpieczeństwa?) nie koniecznie musi mieć wspólny mianownik z doświadczeniem przemocy.
      Pytanie zasadnicze brzmi: co zamierzasz z tym fantem zrobić? I co już zdołałaś dokonać?
      Rzeczywiście, konsekwencją może być rozstanie z mężem.
      Zapytaj siebie szczerze, o co ta panika? Bo zasadniczo nie jesteś szczęśliwa w tym związku, prowadzisz życie nie takie jakie chcesz. A jakie chciałabyś prowadzić? I co możesz zrobić aby mieć życie takie jakie chcesz?
      To nie jest dobrze, kiedy opierasz własne życie na innej osobie/ach. Musisz dążyć do tego aby udźwignąć ciężar własnego życia. Szukaj dróg do osiągnięcia samodzielności (niezależności finansowej, dojrzałości umysłowej, emocjonalnej, etc.). Dopóki nie osiągniesz dojrzałości w pełni, w każdym kolejnym związku/romansie będziesz szukała szansy wypełnienia pustki w sobie, ukojenia bólu dzieciństwa, itp. Kiedy mężczyzna widzi Cię piękną, to czujesz się piękna. Kiedy widzi Cię brzydką, czujesz się brzydka. A to nie dobrze. Bo to Ty masz wiedzieć kim jesteś i czego chcesz, a i także… czym możesz się podzielić.

      P.S. Błędy popełniamy my wszyscy. Nurzanie się w piekle nie naprawia błędów ani wyrządzonych krzywd. Niektóre błędy udaje się naprawić – trzeba się starać aby to robić! Są jednak takie błędy, gdzie poniesione szkody są nie do odwrócenia. I wtedy trzeba żyć z tym dalej…

      A tutaj mała lektura dla Ciebie:
      www.linia.com.pl/public/article.php?0-3571-0
      Pozdrawiam.
      • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( 21.07.11, 23:53

        droga kami _hope:bardzo dziekuje ci za odp.co zamierzam zrobic z tym fantem?przyznalam sie mezowi ok 2 tyg temu,rozmawialismy szczerze od serca.Zamierzamy rozpoczac wszystko od poczatku,bez klamstw,oszustw na boku na swieco jak to sie mowi.To doswiadczenie nauczylo mnie jednego ze trzeba myslec 1245678razy zanim sie cos w zyciu zrobi a bol wyrzutow sumienia jest przeokropny i patrzenie na twarz w bolu partnera rozrywa moje serce na strzepysad((nie wiem jak sobie z tym poradzic czy przyslowiowe"rzucenie sie w wir pracy cos tutaj pomoze?"moje pojecie szczescia:to chyba byc zadowolonym z samego siebie,bez poczucia winy,mienie wsparcia w najblizszych...
        • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( 22.07.11, 00:00
          jest jesz jedno co mnie niepokoi mianowicie:nasza znajomosc glownie opierala sie na pisaniu przez net i paru tel.pamietam ze na poczatku tej znajomosci pisalismy o wszystkim i o niczym o zyciu codziennym i wiem ze czytajac te @ i czekajac na nie nie czulam sie tak potwornie samotna..co to moze wlasciwie oznaczac?jak moglam sie tak czuc majac meza???
          • kami_hope Re: zdradzilam i umarlam:( 22.07.11, 00:39

            To czy męża masz czy nie masz, nie ma wpływu na odczuwanie samotności. Samotność jest rzeczywistością Twojego wnętrza. I żadna moc zewnętrzna tej samotności nie ukoi. Musisz to wiedzieć. Nie ma takiej osoby na świecie, która sprawi że nie będziesz się czuła samotna. Jedynie Ty sama mogłabyś tu coś zdziałać. I to w zasadzie bardzo pocieszająca wiadomość, bo MASZ na to wpływ!

            Wniosek jest dość prosty. Poszłaś w romans bo uległaś własnemu złudzeniu. Wymyśliłaś sobie, że ktoś byłby wstanie uleczyć Twoje bolączki. Tylko, że raz – ludzie inni nie są po to aby nam „zrobić dobrze” (mają własne życia, własne pragnienia, żyją dla siebie, sami decydują co chcą i mogą dać innym, itd.), a dwa – nie mają dostępu do naszego wnętrza (to MY tworzymy nasz świat wewnętrzny)
            • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( pyt do kami_hope!!! 22.07.11, 02:10
              > To czy męża masz czy nie masz, nie ma wpływu na odczuwanie samotności. Samotnoś
              > ć jest rzeczywistością Twojego wnętrza. I żadna moc zewnętrzna tej samotności n
              > ie ukoi. Musisz to wiedzieć. Nie ma takiej osoby na świecie, która sprawi że ni
              > e będziesz się czuła samotna.

              nie za bardzo to co pani napisala rozumiem?w takim badz razie jak mam wypelnic w sobie i czy ta przerazajaca mnie pustke i samotnosc?jak adac swojemu zyciu sens??
              pozdrawiam..
              • kami_hope Re: zdradzilam i umarlam:( pyt do kami_hope!!! 23.07.11, 00:01
                Tak naprawdę nie da się odpowiedzieć na Twoje pytanie jednoznacznie. Bo jeśli o sens życia pytasz, to skąd ktoś obcy może to wiedzieć, a jeśli by nawet wiedział, to przecież nie byłby to Twój sens, a widziany jego oczami i w ten sposób nadany. Ty, musisz odnaleźć swój sens. Nadać życiu kierunek. Poznawać siebie, rozumieć siebie i realizować siebie… To Ty musisz ustalić sobie priorytety, wartości jakimi chcesz się kierować w życiu, cele, do których z konsekwencją będziesz dążyć.
                Pustkę można wypełnić jedynie energią kreatywności. Wszelkie sposoby wypełniania pustki w sobie pochodzące z zewnątrz, są ulotne. Tych jest nigdy dość, bo wciąż chcemy więcej, więcej… I im więcej bierzemy, tym większa otchłań w nas.
                Musisz zacząć tworzyć. Nadać ważność swoim działaniom. Musisz mieć „swój świat”, swoje własne życie, przeżywać je w pełni i świadomie.
                • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( pyt do kami_hope!!! 23.07.11, 02:50
                  bardzo madre slowasmiledziekuje pozwole sobie zapytac czy pani ma cos wspolnego z psychologia?Zycze milego weekendusmile
        • kami_hope Re: zdradzilam i umarlam:( 22.07.11, 00:16

          Postaraj się nie skupiać na rozerwanym sercu, a na zmierzeniu z problemem. Wyznanie winy, w dużym stopniu „oczyszcza teren”, ale bez wysiłku ten teren nie zostanie zagospodarowany na nowo. Tutaj trzeba wiele pracy, otwartych wspólnych spotkań, dojrzałego partnerstwa, wzajemnego szacunku. Teraz szczególnie jesteście (powinniście – tak myślę) nastawieni na wzajemne wsparcie. Oboje jesteście zrozpaczeni i trudno podjąć decyzję nie podbudowaną emocjonalnie. Dajcie sobie czas. Niech to minie. A dalej zobaczycie i postanowicie co z tym robić.
          Przeanalizuj wewnętrznie, co ostatecznie skłoniło Cię do wyznania prawdy? Co tak długo pozwalało Ci prowadzić podwójne życie?
          Wykorzystaj ten czas dobrze. Od tego, jaką lekcję wyniesiesz z tego doświadczenia będzie zależało Twoje przyszłe życie.
          Dobrze świadczy o Tobie, że liczysz się z uczuciami męża. Ale nie masz na nie wpływu. Pozwól mu przeżywać to doświadczenie po swojemu. A sama skup się na sobie. Bądź ze sobą szczera i konsekwentnie pracuj nad swoimi słabościami. Zawsze możesz zwrócić się o fachową pomoc. Ale tak czy owak, wysiłek musisz włożyć WŁASNY.
          • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( 22.07.11, 00:29
            slicznie dziekujebig_grinD
            • kami_hope Re: zdradzilam i umarlam:( 22.07.11, 00:44
              A proszę bardzo smile
              Wszystkiego dobrego!
    • qbel2 Re: zdradzilam i umarlam:( 22.07.11, 04:29
      Niezły jelonek z tego Twojego faceta, ode mnie bys dostała tylko kopa na zapęd, żebyś szybciej wypadła z chałupy.
      Teraz powinnaś mu zaproponować, żeby też zaczął z kims spać dopóki nie uzna, że wyrównaliście rachunki.
    • noname.78 Re: zdradzilam i umarlam:( 22.07.11, 14:55
      maz mi dzisiaj powiedzial ze chce swoja zone sprzed lat tzn.kiedy sie poznalismy bylismy badzo mlodzi ja mialam 19 on 18big_grin
    • pawelone powiedz tak szczerze bawiłaś się choć dobrze ? 23.07.11, 11:58
      bo teraz z perspektywy czasu i doświadczeń wiesz że to najgłupszy błąd życia

      ale coś jednak musiało Ci pasować skoro rok "wytrzymałaś"

      zawsze mnie to fascynuje jak ludzie sami z własnej nieprzymuszonej woli potrafią zepsuć życie sobie i swoim bliskim

      uszy do góry, przynajmniej nie macie dzieci, wiec rozstanie będzie dużo prostsze niż Ci sie wydaje
      facet niestety nie potrafi przebaczyć, taki numer nie przejdzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka