Dodaj do ulubionych

Coraz częściej myślę o rozwodzie...

04.09.11, 21:55
Od jakiegoś czasu podczytuję to forum i zastanawiam się nad sensem swojego małżeństwa. Od naszego ślubu minęły trzy lata, mamy małe dziecko. Młodzi stażem, ale nie tak młodzi wiekiem. Zamieszkaliśmy razem dopiero po ślubie i wtedy poznałam męża z innej strony. Problemem jest jego sztywność i skąpstwo. Wczoraj wróciłam do domu z zakupów i po raz kolejny usłyszałam pretensje, że kupiłam dziecku smoczek w markecie zamiast zamówić go taniej na allegro. Oprócz smoczka jeszcze jakieś śliniaczki, rajtuzy i parę skarpetek... Nawet mi tego nie pokazuj - usłyszałam. Tak jest za każdym razem tzn. nie wolno mi spontanicznie kupić owoców po drodze do domu ani czegokolwiek bez porównania cen np. w innych sklepach, w internecie. Pewnego dnia kupiłam dziecku dres na allegro, ale przez roztargnienie nie zaznaczyłam, że chcę dostać jakieś punkty, wtedy odmówił zapłacenia za ten dres. W domu czepia się mnie nieustannie np. o to, że napisałam listę zakupów na czystej kartce, a nie na zadrukowanym paragonie, że wrzuciłam śmieci do złego woreczka, kiedyś że podczas mycia naczyń zmyłam etykiety ze słoiczków, o to że w ciągu dnia myję naczynia, a nie stoją brudne do wieczora (szkoda wody, płynu), o to że dziecko chcę kąpać codziennie. Wszystko to pewnie brzmi dla niektórych śmiesznie, ale ja nie mam już siły. Po prostu wiem, że jestem z człowiekiem, który swoim postępowaniem uprzykrza mi życie. Dom nie jest domem tylko miejscem, gdzie przeżywam ciągły stres - co tym razem jest nie tak. Wciąż się kłócimy. Chciałabym odejść, bo czuję, że on się nie zmieni - w tej chwili w ogóle nie dostrzega, że niszczy nasze życie. Tylko jak to zrobić, gdy mamy małe dziecko, bez którego pewnie żadne z nas nie wyobraża sobie życia...
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 04.09.11, 22:06
      Może najpierw go posadz przed sobą i powiedz tak:
      - kochany mężu, mówiłam ci juz sto razy że nie podoba mi sie twoje skąpstwo i że zle mnie traktujesz (zakładam, że mowy wychowawcze juz były). Wiec chce Ci powiedzieć, że zastanawiam sie nad rozwodem. I albo do jasnej anielki zaczniesz zachwywac sie tak byś był do zniesienia, albo ja zażądam rozwodu. I to nie jest czcze gadanie. Decyzji oczekuje teraz...czy wazniejsze jest dla ciebie 2,50 zaoszczedzone dziennie czy rodzina. Jesli rodzina życze sobie zmian od dziś. Od teraz. I kąpac sie bede chocby trzy razy dziennie.

      A potem byc konsekwentnym. Bo to dorosły chłop i jesli se nie zmieni, znaczy on bez Ciebie i syna życie sobie wyobraża. I tyle.
      • ronald.tusk Szantaż na kazdym kroku. Albo sie dostosujesz 05.09.11, 04:29
        albo stracisz rodzine? A moze by tak porozmawiać dlaczego facet sie tak zachowuje, ile jest pieniędzy w budżecie i jak je lepiej wydać? A moze podjąć dodatkowa prace skoro jest za malo przychodów? Nie. Szantaż !
        • zmeczona100 Re: Szantaż na kazdym kroku. Albo sie dostosujesz 05.09.11, 09:05
          Dokładnie- szantaż: albo nie będziesz się kapać codzienne albo wypad z chaty big_grin

          Liczykrupie nie wystarczą dodatkowe zarobki i etaty- nie w małych przychodach problem smile
    • errormix Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 04.09.11, 23:15
      Wystaw go na Allegro. I nie zapomnij o punktach.
      • mola1971 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 04.09.11, 23:26
        big_grin big_grin big_grin

        Punkty może sobie darować wszak one dla niego a nie dla niej ważne są smile

        A tak poważnie to Kaś mądrze pisze. Pogadaj z nim a jeśli to nic nie da to bierz to za drogie wg niego w utrzymaniu dziecko pod pachę i wiej gdzie pieprz rośnie.
        • ronald.tusk Uch! Ale panie błysnęły dowcipem i intelektem. 05.09.11, 06:00
          Jakbym był kobietom to bym napisał "żal mi was"...
          • ronald.tusk "kobietom" miało być w cudzysłowiu ;-) 05.09.11, 06:01
            to tak dla porządku wink
            • mola1971 Re: "kobietom" miało być w cudzysłowiu ;-) 05.09.11, 10:31
              Error jest mężczyzną...
              To tak dla porządku.
      • 2dropsy Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 18:00
        to było wyśmienite
      • malgolkab Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 22:02
        errormix napisał:

        > Wystaw go na Allegro. I nie zapomnij o punktach.
        >
        szkoda, ze tu nie ma opcji "lubię to"smile
        • mola1971 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 22:33
          Jak nie ma? Spójrz na lewy dolny róg posta smile
          Tylko nie w drzewku a osobno wyświetlane posty mają fejsbukowe "lubię to".
    • kuwra1 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 02:52
      Dokładnie tak samo zachowywała się moja ex.
      Jak zajeżdżaliśmy na stację benzynową, żeby było szybciej, ja tankowałem a ona szła płacić. Było normą, że wracała objuczona najróżniejszym śmieciem kupionym "przy okazji", które tam akurat kosztuje 3 x tyle co normalnie.
      W domu komputery, radia, telewizory powłączane całymi dniami, co tydzień musiałem w jej samochodzie kapsle wymieniać bo panie już tak mają, że skręt w prawo wykonują jadąc 5 cm od krawężnika a jak przednie koła wyjada na skrzyżowanie to zapominają, że samochód ma jeszcze tylne.
      Do pokoju córek wejść nie można było bo ex codziennie przwłóczyła reklamówkę jakiejś chińskiej tandety "bo ona będąc dzieckiem tego nie miała".
      Potem buntować się zaczęła, że do ludzi chce - sfinansowałem jej jedną firemkę - straty, drugą, znowu straty ale ex - zadowolona "bo ludzie ją szanują"...
      a mnie kasa płynie już nie dziesiątkami a zaczałem straty pięciocyfrowe...

      No to teraz już ex jest wolna, ma długi we wszystkich możliwych bankach po uszy, teraz niech już sobie wydaje do woli a ostatnio kupiła sobie jeszcze samochód - oczywiście na kredyt, a jakże. Nie może się ocknąć, że już finansowanie się skończyło.
      Natomiast ja mam wreszcie spokój i nie muszę ciągle myśleć jak sprostać tej finansowej nonszalancji... Cóż, pochodziliśmy z dwóch bardzo różnych rodzin - moi rodzice zawsze mieli kupę kasy bo byli bardzo oszczędni i pracowici, ex pochodziła z biednej rodziny...
      • ronald.tusk Miałem bardzo podobnie. Gdybym sie nie obudził 05.09.11, 04:33
        w porę (w czym szanowna pani bardzo mi pomogła) to byłbym juz na dnie i to nie tylko finansowym. Wiesz co mi sie strasznie podoba...określenie "spontaniczne zakupy". No poprostu cos pieknego...dawno szukałem jakiejś dobrej nazwy dla ciagu do wydawania pieniędzy na cokolwiek u naszych pan wink
        • altz Re: Miałem bardzo podobnie. Gdybym sie nie obudzi 05.09.11, 06:51
          Panowie też lubią robić zakupy i wtedy wydają zazwyczaj dużo więcej.
          Ciężko się żyje z człowiekiem chorym na skąpstwo, bo oszczędności są niewielkie 50 zł miesięcznie, a stres wielki i stała kontrola.
          Mnie też denerwuje stale włączony telewizor, którego nikt nie ogląda, ale jeśli dziecko miało by być same w nocy i miało z tym problemy, to włączona lampka czy radio mi nie przeszkadzają. Denerwują mnie takie zupełnie nieuzasadnione wydatki.

          Pani serdecznie współczuję, porozmawiać warto, ale czy mąż jakoś to przemyśli i będzie się starał ograniczać? Nie wiem.
          Można spróbować pójść w jakieś koszty w związku z tymi oszczędnościami, na przykład droga wizyta u psychoterapeuty w związku z sytuacją? Drogie wyjście dla poprawienia nastroju? wink
          Facet sobie to wkalkuluje w koszty i może coś przemyśli, ale raczej nie, ja się nie łudzę. :-\
      • malamelania Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 08:04
        kuwra1 napisała:

        > Dokładnie tak samo zachowywała się moja ex.

        To straszne, co piszesz. I pewnie jeszcze, szuja jedna, marnowała wodę niepotrzebnie i myła się codziennie? wink
    • plujeczka Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 09:19
      on zawsze taki był? przed slubem tez?==nie widziałaś tego skapstwa? kto płacił xza bliety do kina? , kupiwał ci kwiaty ,fundowała loda?
      Mojej perzyjaciółki ex maz kiedy ich syn był malutki kazał jej do spioszków doszywac gumki ponieważ wraz z rozwojem dziecka gumki miały się naciagać i nie trzeba było kupować śopichów nowych,
      Finał --od 30 lat są po rozwodzie , dziecko przezyło brak tatusia i twoje tez przezyje, namawiam do rozwodu i to teraz póki dziecko małe poźniej bedzie jeszcze gorzej bo dojdzie twojemu mezoi darmozjad w postaci dziecka, które jak dorosnie za duz zje,bedzie chaiało uczyć się kosztownego angielskiego, ksiazki ,zeszyty do szkoły itp.
      I jeszcze jedno powied mi czym Ci zaimponowal przed slubem???????????
      • noname2002 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 10:41
        > 'I jeszcze jedno powied mi czym Ci zaimponowal przed slubem???????????"
        Ja mogę odpowiedzieć, miałam podobną osobę w rodzinie, początkowo taki ktoś się wydaje oszczędny i przez to rozsądny i odpowiedzialny, zwłaszcza, że na początku związku się zwykle hamuje i takich skrajnych zachowań nie widać.
    • mayenna Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 10:44
      Chorobliwe skąpstwo jest objawem zaburzeń psychicznych.

      W kwestii racjonalizatorskiej: wyznaczyć budżet na potrzeby domu, dziecka i twoje - ty nim dysponujesz, a mąż nie wtrąca się.Myślę, ze ustalenie comiesięcznej stałej kwoty przeznaczonej na rachunki i utrzymanie pomoże załagodzić sytuację.

      Ale na moje wyczucie to tu nie chodzi o pieniądze, ale o władzę i kontrolę nad tobą.
      • to.ja.kas Drogi Ronaldzie 05.09.11, 11:33
        "drogi" celowo boś z bogatej rodziny smile

        Naucz sie czytać ze zrozumieniem. Autorka wątku nie pisze iż chlop zły bo nie chce jej kolejnej firmy otworzyć, a zły bo kupiła dziecku smoczek lub dziecko kąpie. Rozmawiamy o skrajnościach, nie o fanaberiach. W swojej wypowiedzi założyłam tez, że autorka wątku już rozmawiała z mężem i rozmowy te były bezskuteczne.
        Czaisz?
        Jak nie czaisz poczytaj jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz...do skutku. Miłej lektury
        kasia
    • nicol.lublin Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 11:58
      ja tez myślę, że o kontrolę nad tobą chodzi i że to zwykła przemoc na tle finansowym.
      ale niestety podejrzewam też, że ty nie pracujesz. bo gdybyś pracowała, to nie kłóciłabyś się z nim o to, że za często myjesz gary, tylko kupiłabyś zmywarkę (bo taniej i przyjemniej). a na inne bzdetne zarzuty rzekłabyś po prostu "spadaj".
      • taliaa Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 14:15
        Przeczytałam właśnie wszystkie wpisy... Zacznę może od tych, którzy posądzają mnie o rozrzutność. Nie jestem i nigdy nie byłam rozrzutną osobą, więc porównywanie mnie do kogoś, kto na stacji benzynowej kupuje wiele niepotrzebnych rzeczy jakoś do mnie nie pasuje. Wolę mieć kilka dobrych rzeczy niż mnóstwo niepotrzebnych, nie mam drogich kosmetyków, nie gonię za nowinkami, a akwizytorzy raczej by na mnie nie zarobili, bo niełatwo mnie na coś namówić. Pracuję i zarabiam - mniej niż mąż - bo nie w pełnym wymiarze etatu - mam małe dziecko. Zmywarki w domu nie posiadam, bo mam za małą kuchnię, a nie dla tego, że nie pracuję, jak to jakiś "detektyw" wydedukował. A zmywam naczynia, bo nie lubię, jak ta mikroskopijna kuchnia jest zawalona brudnymi garami. Czym mąż zaimponował mi przed ślubem? Był człowiekiem, o którym można było powiedzieć: "dobry, uczciwy, godny zaufania". Gdy moja mama ciężko chorowała, był dla mnie prawdziwym oparciem, zawsze mogłam na niego liczyć. Nigdy też nie ujawnił się z tą cechą, która teraz niszczy nasze życie. Kupował mi kwiaty, wyjeżdżaliśmy na weekendowe wycieczki, chodziliśmy do kina. Po ślubie pewnego dnia zaskoczył mnie, bo wyłączył mi telewizor, stwierdzając, że skoro korzystam z komputera, to nie muszę mieć włączonego telewizora. Mój mąż trzyma się w życiu sztywnych "zasad": zakupy tylko w tym markecie, gdzie zbiera punkty, jeżeli umyję sztućce, którymi smarowałam chleb, on sobie nie posmaruje nowymi (muszą być te już używane), herbatę pije w jednym kubku (mam go nie myć), koszule prasuje tylko z przodu (z tyłu nie widać pod marynarką)...
        I na zakończenie powiem tylko tyle, że on nie jest złym człowiekiem...on po prostu zabija we mnie wszystkie dobre uczucia, jakie miałam w imię tych "zasad", które są dla niego ważniejsze od tego, żeby razem czuć się dobrze. Jest człowiekiem, przed którym trzeba pewne rzeczy ukrywać, a to dla mnie trudne, bo wyrosłam w domu, w którym żadne z nas nie bało przyznać się do czegokolwiek.
        • plujeczka Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 14:29
          rany Boskie toż to totalny świr= nie wierze ,że był aż tak inny przed slubem.To zdaje się chotroba psychiczna ujawniona po slubie, możesz uniewaznić małżeństwo.Dobrze popytaj w rodzinie może mają kogoś w zakładzie psychiatrycznym, a jego ojciec? brat?
        • triss_merigold6 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 14:53
          Nie zauważyłaś wcześniej, że pan jest kompletnym świrem?
          Dobry, uczciwy, godny zaufania" to jeszcze za mało, żeby z kimś się wiązać.
          • noname2002 Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:07
            Czy Wy wybrałyście pierwszych mężów lepiej niż założycielka wątku? To czemu się z nimi rozstałyście? Na tym forum wytykanie komuś, że popełnił błąd wiążąc się z kimś jest kompletnie bez sensu, teraz to autorka powinna myśleć co dalej a nie roztrząsać dlaczego pewnych rzeczy nie zauważyła i się obwiniać. Wszyscy popełniamy błędy.
            • to.ja.kas Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:11
              noname2002 napisała:

              > Czy Wy wybrałyście pierwszych mężów lepiej niż założycielka wątku? To czemu się
              > z nimi rozstałyście? Na tym forum wytykanie komuś, że popełnił błąd wiążąc się
              > z kimś jest kompletnie bez sensu, teraz to autorka powinna myśleć co dalej a n
              > ie roztrząsać dlaczego pewnych rzeczy nie zauważyła i się obwiniać. Wszyscy pop
              > ełniamy błędy.

              i święta racja !
            • triss_merigold6 Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:11
              Wiele mogę powiedzieć o moich eksach, ale chorzy psychicznie nie byli.
              Ja się chorych psychicznie atawistycznie boję, nie byłabym w stanie mieszkać z takim pod jednym dachem, tym bardziej z dzieckiem.
              Pani z serca radzę, żeby możliwie najszybciej wymiksowała się ze związku, zanim sama dojdzie do wniosku, że lakier do paznokci za 10 zł czy jabłka po 3 zł kg to straszliwa, niewybaczalna rozrzutność. Dziecko z takim rodzicem zaliczy horror, bo będzie sępił na każdy drobiazg.
              • sonia_30 Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:13
                Ale wady chyba jakoweś posiadał.. Jak to się stało, że nie zauważyłaś??? Ty?????
                • to.ja.kas Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:16
                  sonia_30 napisała:

                  > Ale wady chyba jakoweś posiadał.. Jak to się stało, że nie zauważyłaś??? Ty????
                  > ?

                  Coś Ty Sonia....on był idealny...Jeno Triss dla zasady i tylko dlatego, że on chłopem byl postanowiła mu dac nauczke i sie z nim rozwiodła ! Takie mądre jak Triss nie popełniają błedów. A jesli nawet im się nie uda, to po prostu tak było zaplanowane.
                  • triss_merigold6 Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:22
                    Dostrzegam różnice między wersją "idealny", a opcją "chory psychicznie". Mąż autorki wątku - jeśli opis jest prawdziwy - prezentuje jakieś poważne zaburzenia umysłowe, to sie leczy, ale nie małżeństwem.
                    • to.ja.kas Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:25
                      Jedni zapadają na głowe po slubie, inni jak twój mąż nr kolejny po narodzinach dziecka...jedni za boga maja kase, inni małoletniego. Niestety Triss, niczym od Talii i od nas się nie różnisz....może ilościa mężów i popełnionych pomyłek tongue_out
                      • triss_merigold6 Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:29
                        Różnię się tym, że jestem ze swojego życia zadowolona, a z eksem - ze względu na dziecko - utrzymuję bardzo poprawne kontakty. IMO lepiej być decyzyjnym i kończyć nierokujące i niekomfortowe emocjonalnie układy.
                        • to.ja.kas Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:33
                          No tak...musiałas byc wybitnie zadowolona kiedy ppapiery do sądu zanosiłas i o rozwód wtystepowalas, tudziez chłopa nieidealnego sie pozbywałas.
                          Pewnie z tego zadowolenia takie decyzje podejmowałaś.

                          No mi jakos wychodzi, ze albo Ty w ogole nie myslisz wczesniej i podejmujesz decyzje ciagla tak samo jak za czasów studenckich, a potem z zazdowoleniem (a jakże) patrzysz jak kolejne zwiazki jednak sie rozpadają (ale ludzie maja radoche z róznych rzeczy, serio. nie martw sie triss), albo Ty jednak ścieme tu walisz jedna za drugą i zgrywasz nam sie na taką wybitną znawczynie chłopów i zwiazków bo w końcu ilośc męzów powyżej sredniej.
                          Ale wiesz, by co koklwiek o dobrym zwiazku wiedziec i na guru sie kreowac to warto jednak zadbać by choć jedno małżeństwo sie udało. tak od poczatku do końca.
                          Inaczej lipa panie...no lipa... tongue_out
                          • sonia_30 Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:59
                            No albo mimo zadowolenia Triss, ex jeden z drugim zadowolony nie był i podziękowali grzecznie za współpracę wink
                            • to.ja.kas Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 16:03
                              No co Ty tross, podziekowali?
                              Nie może być.... nie odważyliby się.
                              Poza tym Triss by nam przeciez tu o tym ładnie napisała. Bo ona szczera, i rady dahje z dobrego serca...ku chwale kobiet. A, że madrośc od triss czasem boli? jakbyś była triss to byś wiedziała, że nic to...najwazniejsze głupie baby co nie wiedzą co czynic OŚWIECIĆ...by były madre i decyzyjne jak Triss big_grin
                    • sonia_30 Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:50
                      Łoj naprawdę? Nie wpadłabym na to. A o tym że na chorobę psychiczną zapaść można w dowolnym momencie życia też wiesz, czy jesteś przekonana że chorym psychicznie jest się od urodzenia?
                      • to.ja.kas Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 16:01
                        Oczywiście, że od urodzenia się zapada. Nic się Sonia nie znasz.
                        Ważne by być decyzyjnym - jak Triss.
                        I raz podejmujesz decyzję, że chłopa chcesz i za mąż wychodzisz, drugi raz, że nie chcesz i się rozwodzisz. Potem raz podejmujesz decyzje, że chłopa chcesz i za mąż wychodzisz, drugi raz,.... smile))))))
                        Neverending story.
                        Ale decyzyjna jesteś, chłopów masz cacy - zawsze dobrych, bogatych, możesz się z nimi niemalże zakumplować, dziecmi się zajmą, a Ty fruuuuu na forum uczyć inne głupie baby jak błedów nie popełniac, karcić i gromić za głupotę, że nie potrafią przewidzieć, a zanim się rozwiodą to mają dylematy.
                        Prawdziwie madra kobieta jak Triss jest decyzyjna i dylematów nie ma...za to ma kochanka. A co, w końcu bez chłopa kolejnego w zyciu fajnie nie jest i jak sie tu pomadrzyć na temat tego jak go krótko trzymać...no krótko - bo D E C Y Z Y J N O Ś Ć - słowo zaklęcie wink
                        • sonia_30 Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 19:08
                          No ba! To ja wiem że się nie znam, dlatego nigdy więcej za monż nie idę wink Nie dość, że wad wszystkich nie wytropiłam, umkły mi symptomy choroby psychicznej, a czasu przed ślubem spędziłam z ex mnóstwo.
                • triss_merigold6 Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:20
                  A proste, z pierwszym mężem (studenckie małżeństwo) nie mieszkaliśmy razem przed ślubem i była pełna głupio-radosna spontaniczność. Gdybyśmy pomieszkali razem choć miesiąc to by się płynnie wszystko rozeszło po kościach i żadnego ślubu by nie było.

                  Drugiemu odbiło po narodzinach dziecka, czego przewidzieć nie byłam w stanie. Postawił dziecię na piedestale, co samo w sobie nie jest najgorsze, tyle, że przestał się starać dla mnie. Uprzedzałam, że znajdę sobie kochanka, to mi nie wierzył. Cóż, powinien był wierzyć.
                  • to.ja.kas Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 15:23
                    Dwa razy takie proste błedy popełnić.
                    Jenyyyyyy.
                    Normalnie za chłopa wyjśc wczesniej go nie znając w ogole !
                    Albo nie przewidzieć !
                    Normalnie obciach. Ciekawe co przy kolejnym będzie powodem? Niektórzy nic a nic się nie uczą tylko ze związku w zwiazek, z kazdym dziecie a dopiero potem sprawdzają czy partner jest ok.
                  • zmeczona100 Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 16:50

                    > Uprzedzałam, że znajdę sobie kochanka, to mi nie wie
                    > rzył.

                    Prawdziwie dojrzałe zachowanie, oż w mordę jeża.
                    • anbale Re: Plujeczka, Triss 05.09.11, 16:59
                      Triss jest jak prawdziwy kowboy smile
          • zmeczona100 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 20:26
            triss_merigold6 napisała:


            > Dobry, uczciwy, godny zaufania" to jeszcze za mało, żeby z kimś się wiązać.

            Tak? A jaki jeszcze musi być?
            • to.ja.kas Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 21:08
              Najlepiej wysłac do triss. Niech ona oceni czy może być wink
              • zmeczona100 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 22:54
                A jak przy okazji popsuje? wink
                • to.ja.kas Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 22:57
                  No coś Ty....ONA ?!?!?!?!?
                  Co najwyżej za kochanka go wezmie jak akurat w trakcie podejmowania decyzji bedzie wink
                  • zmeczona100 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:05
                    No toż własnie ja o tym zepsuciu- jak go sobie przywłaszczy tongue_out
                    • to.ja.kas Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:09
                      Wiesz, jak ma sie do wyboru zwykła kobietę albo triss...to nie dziwne. nalezy chłopu wybaczyć. wink))
                      • mola1971 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:27
                        Wredziole big_grin
                        Zazdrościcie Triss jej nieomylności! Ot co! tongue_out
                        • to.ja.kas Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:29
                          Oczywiście. Ja stoje przed momentem gdy klamka zapadnie i chciałabym mieć pewność Triss. nam głupim babom po przejsciach co to podejmują decyzje od czapy pozostaje nadzieja. I praca nad sobą. Zamiast tylko i wyłacznie trzymac krótko facetów. Niereformowalne jestesmy.
                          • mola1971 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:31
                            smile

                            Ja tam swoją niereformowalność, omylność i masę innych wad lubię. Twoje też lubię smile Bardzo smile
                            • to.ja.kas Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:36
                              i wice wersal wink)))
                              • jagienka_2 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:41
                                To jest klasyczne TWA i huzia na Józia, czyli Triss wink
                                • mola1971 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:49
                                  Oj tam, ja Kaś kocham smile
                                  Tylko tak się zastanawiam czy aby errorowego monopolu na forumowe wyznawanie miłości nie złamałam? surprised
                                  Jak nic bana dostanę uncertain
                                  • jagienka_2 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:53
                                    Najwyższy czas, żeby złamać monopol, bo jeszcze się tym forum UOKiK zainteresuje wink
                                    • mola1971 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 23:59
                                      No co Ty? Monopol Errora na uwielbienie złamać? Nie da się smile))
                                      • jagienka_2 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 06.09.11, 00:06
                                        Co się nie da. To forum potrzebuje świeżej męskiej krwi. Trzeba byłych zmobilizować, żeby się odezwali. Mój się nie nadaje, bo straszne byki sadzi wink
                                • sonia_30 Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 06.09.11, 08:48
                                  Zazdraszczamy Jej po prostu wink
    • yoma Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 13:53
      Taliaa (BTW, taliaa napisał? No, przypuśćmy, że to z rozpędu). Jeśli jesteś kobietą i piszesz serio, no to co? To nie zmywaj, niech mąż sam zmywa zachowując etykietki. Smoczki niech zamawia sam na allegro płacąc 15 zł za dostawę smoczka za 50 gr, co tam jeszcze... aha, przedstaw mu wyliczenie, ile prądu byś zeżarła porównując ceny owoców w internecie, amortyzacji kompa i ceny kilobajta danych nie licząc...
      • anbale Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 14:37
        No ale w ten sposób to sie można łatwo wplątać w jakieś użeranie się bez końcasmile Ona mu swoje tabele i słupki, on jej swoje- i jest co robić przez najbliższe 50 lat co najmniej...
        Cechy typu chorobliwe skąpstwo są chyba nieuleczalne, z tego co wiem, to osobowość funkcjonująca skrajnie kompulsywnie, nie do zdzierżenia na dłużej dla racjonalnej jednostki.
        Ja bym się chyba wycofała z tego układu...
        • yoma Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 14:46
          Można się wplątać, ale może można i co uratować; na razie widzę to tak, że - o ile to wszystko prawda - to ona roni ciche łzy w te zmywane słoiki, omijając starannie etykietki (na jaki grzyb skąpcowi etykietki?), a on nie ma pojęcia, że coś jest nie tak, poza tym, że żona zmywać nie umie. Proszę, kochanie, pozmywaj, na pewno zrobisz to lepiej smile
          • anbale Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 14:57
            No widzisz, na pierwszy rzut oka widac tu irracjonalność- te etykiety na słoikach...
            On sobie wymyślił, ze skoro zapłacił za słoik z etykietą, to ona nie może zostać tak po prostu zmyta, żeby pieniadz w odpływ zlewu poszedł- na przykład.
            I żyj tu z czymś takim na co dzień...
            Tym bardziej, ze skąpstwo z wiekiem się zaostrza
            • yoma Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 19:43
              Tu zgoda; sama się rozstałam z eksem m.in. ze względu na to, że raptownie i irracjonalnie zeskąpiał, ale też mam wrażenie, że oni kompletnie, ale to kompletnie ze sobą nie rozmawiają. A zresztą. Masz rację. Faceta, który oszczędza na wodzie i nie rozmawia, należy odstawić.

              Na czym jak na czym, ale na wodzie...
          • to.ja.kas Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 15:07
            No dobra, jeśli on nie wie że coś nie tak sie dzieje w jego małżeństwie, to czas zadac sobie pytanie dlaczego?
            Czy nie wie, bo ona cichcem te łzy roni ale słowem nie powiedziała "spadaj skąpcze" ? Czy może mówiła za cicho? Czy tez może nawet dobitnie i głośno ale on niereformowalny?
            na to pytanie musi sobie odpowiedzieć Talia.
            Jeśli cichutko sobie chlipała, nosem pociągała i od czasu do czasu coś pisnęła nieśmiało, to ok, on może nieświadomy czego kobita sfochowana i smutna chodzi.
            Wtedy czas męża skąpego męża uświadomić. Posadzić. Spokojnie powiedzieć o co chodzi.
            Jak było mówione, ale po próżnicy....spróbuj w końcu twardo się postawić. Ja (z akcentem na "ja") powiedziałabym "nie zyczę sobie i już !!!" Dla podkreslenia powagi sytuacji wzięłabym gorącą kapiel w wannie ciepłej wody z pachnidlami, a potem zamówiła duża pizze i pożarła cała poza tymi suchymi częsciami które bezczelnie wywaliłabym do kosza !!!!

            A jesli juz wszystko było cwiczone, to pozostaje albo psychiatra dla męza i Ciebie (bo dlgo tak nie pociagniesz) albo adwokat. Trzymam kciuki by zmadrzał a ty bys miała siły coś z tym zrobić.

            (dla czepialskich - pisałam obrazowo ....wanna z gorącą woda nie mus, może byc droga kosmetyczka. W końcu raz na jakis czas żona chyba moze nie narażając się na opinie rozrzutnej? ) wink
            • herta_m Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 16:29
              Nie wiem, czy nie doczytałam, czy jednak nie padła informacja, w jakiej jesteście kondycji finansowej. Jeśli jesteście na dorobku, jeśli obciążenia dużymi kredytami, jeśli jest bardzo ciężko, to od biedy niektóre przejawy skąpstwa (bo to już nie jest oszczędność) mogłabym zrozumieć. Podkreślam dwa sformułowania: OD BIEDY i NIEKTÓRE. Niektóre żądania i pretensje kuriozalne, inne psychopatyczne wręcz. Wyobrażam sobie, jaka jesteś nimi umęczona.
              Jak on się tłumaczy (o ile w ogóle) z tego przeginania? Że brudne naczynia mają leżeć w zlewie cały dzień, bo oszczędność wody? Że dziecka nie trzeba codziennie kąpać? Przecież to chore. Jestem niemal przekonana, że wyniósł to z domu. Jakie u niego w domu są stosunki? Coś mi mówi, że tam trochę niehalo. Symbioza z podobną mamusią?
              A teraz najważniejsze. Mąż jest z gatunku nieznoszących sprzeciwu i wymagających bezwzględnego posłuszeństwa, zdyscyplinowany do granic absurdu. Dziecko jest teraz małe, czy wyobrażasz sobie, jakim on będzie w przyszłości ojcem? Jak zacznie dziecko tresować? A może już zaczyna. W swoich rozważaniach na temat przyszłości to głównie musisz rozważyć. Odpowiadasz już nie tylko za siebie, ale i za dziecko, pamiętaj o tym.
    • 2dropsy Re: Coraz częściej myślę o rozwodzie... 05.09.11, 17:59
      Współczuję Cisad Ciężko jest kiedy po ślubie okazuje się, że mąż to totalny wariat. Spróbuj pogadać z nim o tym problemie, twoich odczuciach. Może coś do niego dotrze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka