wawrzanka
14.09.11, 22:36
Dla mnie to idiotyczny powód do rozwodu. Mój charakter może się różnić od charakteru mojego ukochanego (mam nadzieję, że taki gdzieś jest) i wcale nie musi to wróżyć negatywnych skutków. Ludzie, o ile są dojrzali i się kochają, nawet dobrze, żeby mieli różne charaktery. Prawdziwym powodem rozpadu małżeństwa jest raczej słabość charakteru jednego, lub obojga współmałżonków. Słabość charakteru prowadzi do zdrady, egoizmu, lenistwa i wszelkiego innego badziewia. Mogę być choleryczką, albo melancholiczką, wszystko jedno, ale jeśli mam mocny charakter to zrobię wszystko, aby te cechy nikomu nie przeszkadzały, zrobię z nich dobry użytek, zamiast wykorzystywać je w niecnych celach; do ranienia bliskich osób, zemsty, złośliwości. Czyż nie jest tak? Czyż ostatecznie wszystko nie sprowadza się do tego, aby po prostu i zwyczajnie być szlachetnym człowiekiem?