pawcia1aga
04.11.11, 00:42
Jak Wszyscy na tym forum czuję się zagubiona i nie wiem od czego zacząć. Od 10 lat małżeństwo 2 dzieci. Nigdy nie było większych rewelacji w naszym związku czasem lepiej czasem gorzej, jak wszędzie. Tłumaczyłam sobie,że nie ma związków idealnych. Nigdy się nie kłóciłam z mężem, ba z rozmową zawsze był problem tzn.(ja mówiłam on słuchał). Tutaj wydaje mi się leży największy problem ON nie potrafi rozmawiać, nie potrafi podjąć decyzji, o wszystkich rzeczach muszę pomyśleć sama i zrobić sama. Nie bede wymieniac co bo lisy by mi brakło. Napiszę co jest na jego głowie bedzie szybciej. Wstac, pojsc do pracy, zaplacic prad, telefon i rate kredytu. Czasem odebrac dziecko ze szkoły. Na reszte musze zapracowac sama. Na wszelkie pytania moze zrobimy tak lub tak (kwestia remontu, wakacji, odziezy dla dzieci itd.) pada odpowiedz "nie wiem", "zrobisz jak zechcesz", "nie znam się" "ychy".
Cały wolny czas to komputer i fora eksperckie (elektronika, fotografia). Mieszkamy w domu który dostałam od moich rodziców, mieszka w nim równiez moja mama, która pomaga w opiece nad dziecmi. Nigdy nie wtracala sie w nasz zwiazek. Od jakiegos czasu moj mąż zaczął totalnie ignorować moją mamę (traktuje ja jak powietrze, nie mowi dzien dobry, wogole nic do niej nie mówi). Grzecznie porosiła o rozmowę, żeby wyjaśnić sytuację wyprosił ją z pokoju i powiedział że nie bedzie z nią rozmawiał bo nie ma ochoty. Ostatnio zwyzywał ją od k..w starych, bo nie zamknęła drzwi za sobą a on przeciez zapalił w piecu. Dotarło do mnie, że dalej tak być nie może. Nie dosyc ,że wcale nie uczestniczy w życiu rodziny to jeszcze obraża. Albo nie mówi nic albo reaguje zlością Nie mogę ciągle kogoś prosić o to, żeby zamienił ze mną słowo, żeby się zainteresował mną dziećmi. NIe piszcie mi proszę żeby z nim porozmawiać tylko może ktoś zna ten typ charakteru i napisze JAK to zrobić żeby porozmawiał? Ja nie mam już koncepcji jak do niego dotrzeć, czasem mam wrażenie że zbudował mur wokół siebiie, że ma problem ze sobą i trzeba mu pomóc, a czasem wydaje mi się,że ma totalnie wszystko w d...e. Bez względu na to co by się nie stało to zawsze ja szukałam zgody porozumienia. On nigdy przenigdy nie powiedział przepraszam. Obraził się nie wiadomo o co a ja chodziłam za nim i dopytywałam o co chodzi? co się stało? itd. itd. powoli wracało do normy (patrz kilka zdań wyżej - komunikacja na poziomie yhy, nie wiem). Ostatnio co raz częściej myślę o rozwodzie bo nie wytrzymuję psychicznie. Proszę napiszcie jak postępować z takim człowiekiem, ja nie wiem czy on juz taki jest, czy ma jakies uczucia?Jak do niego dotrzeć?