Dodaj do ulubionych

Czy wybaczyłybyście

22.11.11, 16:39
Czy wybaczyłybyście mężowi takie słowa:
- jesteś nikim, beze mnie nie masz żadnej wartości
- jedyną twoją wartością jest to że jesteś moją żoną
- jesteś głupią prostaczką
- nic w naszym domu nie jest twoje, bo to ja zarabiałem a ty przez cały nasz związek nie skalałaś się ciężką pracą
Są to słowa które usłyszałam kilkakrotnie w czasie kłótni, kiedy wyszedł na jaw romans mojego męża.
Czy rozważałybyście ratowanie związku w którym maż ma takie zdanie o swojej żonie ?
Obserwuj wątek
    • mysz1978 Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 17:11
      slowa moze i bym wybaczyla ale romans/ zdrade to jzu niekoniecznie...
      Takie slowa pdo moim adresem tez slyszalam ale to nie byl oczywiscie powod do mojej decyzji o rozwodzie...
      • eeela Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 17:15
        Ja bym prędzej wybaczyła romans niż takie słowa.
      • maciekqbn Re: Czy wybaczyłybyście 25.11.11, 23:01
        mysz1978 napisała:

        > slowa moze i bym wybaczyla ale romans/ zdrade to jzu niekoniecznie...

        Typowe myślenie kobiece.
        Co to za problem romans (jeśli się skończył). Było, minęło. Tu ewentualnie kwestia zaufania mogła ucierpieć. Choć to tak na prawdę zalezy od wielu innych okoliczności, które towarzyszyły tej zdradzie.

        Ale pomysł ratowania "związku" po takich słowach IMHO świadczy o wybitnie niskiej samoocenie drugiej strony, wręcz o braku szacunku do siebie samego.
    • biedronka7112 Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 17:13
      a co jeszcze jest do ratowania w takim związku, jak mąż żonę zdradza, czyli ma zero szacunku w czynach, i do tego ma do niej też zero szacunku w słowach?
    • altz Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 17:17
      Facet tak myśli naprawdę, szkoda siedzieć w tym bagnie.
    • moniapoz Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 17:30
      bardziej bym wybaczyła zdradę niż takie słowa...niestety jak dla mnie nie ma tu co ratować, aczkolwiek jestem zwolenniczką prób ratowania związków...
    • argentusa Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 17:56
      Nie. I nie zastanawiałabym się chwili nad pozostaniem w związku z takim kimś. Szkoda życia.
      • pendzacy_krolik Re: Czy wybaczyłybyście 25.11.11, 20:01
        jak juz tak doradzacie autorce rozstanie to mam pytanie osobiste: "swolocz" i "zimna suka" to powod do rozstania?
        od tego czasu minely 4 miesiace i ciagle nie moge zapomniec.on juz pewnie zapomnial na drugi dzien.
    • woman-in-blue Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 18:14
      Nie wybaczylabym. Nawet moj eks, zdrajca i alkoholik tak do mnie nigdy nie powiedzial. Straszne kompleksy ma ten Twoj maz. Chyba sam siebie bardzo nisko ocenia skoro zwiazal sie z kims bez zadnej wartosci, prostakiem itp.
      • nicoleta2 Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 18:19
        no właśnie mój mąż uważa że to ja jestem beznadziejna i zakompleksiona a on jest super, wspaniały i same naj... i to ja powinnam mu do końca życie dziękować że zechciał się ze mną związać, bo gdyby nie on to zostałabym starą panną, bo nikt by mnie nie chciał.
        • moniapoz Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 18:24
          nie daj sobie tego wmówić, to ona niestety ma kompleksy i z ich powodu wyzywa się na Tobie
        • tautschinsky Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 20:24
          nicoleta2 napisała:

          > no właśnie mój mąż uważa że to ja jestem beznadziejna i zakompleksiona a on jes
          > t super, wspaniały i same naj... i to ja powinnam mu do końca życie dziękować ż
          > e zechciał się ze mną związać, bo gdyby nie on to zostałabym starą panną, bo ni
          > kt by mnie nie chciał.


          Co on uważa, to jedno. Inna rzecz, dlaczego z nim jesteś?
          Samym przekrzykiwaniem się z nim na argumenty, kto jest lepszy,
          kto byłby kim, gdyby (...) w ogóle nie ma sensu. W ten sposób do niczego
          nie dojdziesz. Chyba jedyny sposób na udowodnienie przede wszystkim
          sobie swojej wartości jest odseparowanie się od niego (niekoniecznie
          zaraz rozwód czy separacja, choć o szacunku z jego strony wobec ciebie
          nie ma mowy, więc?) i praca na własny rachunek. Nie napisałaś, dlaczego
          tak twierdzi, czy ma jakieś ku temu podstawy? Jeśli jesteś od niego
          finansowo zależna nie pozostaje tobie nic innego jak się usamodzielnić
          i pokazać, na co cię stać. I musisz to zrobić dla siebie. Zapomnieć o nim
          jako tym, który może tobie coś dać i pokazać, że własnymi siłami jesteś
          w stanie do czegoś dojść. Tylko takie działanie na dłuższą metę da tobie
          mocną pozycję i pozytywne myślenie o sobie. Bo wmawianie sobie przy
          pomocy psychologa: jestem debest, jeśli za tym nic konkretnego nie stoi niczego tobie nie da.
          • nicoleta2 Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 21:37
            Mój mąż po prostu uważa, że jest dużo lepszy ode mnie bo pochodzi z "wyższych sfer" i żeniąc się ze mną popełnił mezalians.
            Mam wykształcenie wyższe, zanim wyszłam za mąż przez kilka lat pracowałam w zawodzie, awansowałam, byłam doceniana w pracy, za zarobione pieniądze z niewielką pomocą rodziców kupiłam sobie bardzo ładne mieszkanie. Potem wyszłam za mąż, pojawiły się dzieci, zrezygnowałam z pracy na kilka lat żeby dzieci nie musiały chodzić do żłobka, mieszkanie sprzedałam. Teraz szukam pracy (według męża pracy nie znajdę, bo nic nie potrafię). Mąż wypomina mi że to on zarabiał przez całę małżeństwo, a ja miałam bardzo wygodne życie i nawet nie potrafię być za to wdzięczna.
            Jego romans trwał parę lat, ale on uważa że to nic złego, bo przecież 90% mężczyzn zdradza.
            A za swoje słowa które wymieniłam na początku wątku, nigdy mnie nie przeprosił.

            • kara_mia Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 23:03
              A za swoje słowa które wymieniłam na początku wątku, nigdy mnie nie przeprosił.

              tez przeprosin nie należy myślę oczekiwać
              raczej coś na kształt:
              "kochanie odebrało mi rozum, i tak sobie coś tam gadałem, teraz już jestem normalny"
              natomiast reakcja moja na w/w słowa byłaby jak w już opublikowanym poście.
              Dodam, że mój ukochany mąż, miał to nieszczęście, że kiedyś się pomylił, i powiedział, ze "to on się wynosi".
              Pomyłkę swoja uznał natychmiast kiedy zobaczył otwarte drzwi i uprzejma informacje poparta odpowiednia ilością decybeli, iż najsłuszniej będzie, jak dokona tego niezwłocznie.

              Kocham go bardzo a pomyłka może zdarzyć się każdemu smile

            • triss_merigold6 Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 23:04
              Sprzedałaś swoje własne mieszkanie, żeby nie pracować i nie posyłać dzieci do żłobka???
              • nicoleta2 Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 06:19
                Nie, żeby nie posyłać dzieci do żłobka zrezygnowałam z pracy zawodowej na jakiś czas, bo uznaliśmy wspólnie z mężem, że nas na razie na to stać i tak będzie dla nas najlepiej (nie mieliśmy pomocy ze strony babć w razie choroby dzieci).
                Sprzedaż mieszkania nie miała z tym nic wspólnego, a raczej wynikała z faktu, że "za mężem" przeprowadziłam się na drugi koniec Polski.
                • malgolkab Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 09:14
                  a co się stało z pieniędzmi ze sprzedaży mieszkania?? zasada jest taka, ze pieniądze z nieruchomości inwestuje się w inną nieruchomość, czyli np. kupujesz mieszkanie na wynajem i masz stały wpływ gotówki...
          • kara_mia Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 23:11
            Chyba jedyny sposób na udowodnienie przede wszystkim sobie swojej wartości jest odseparowanie się od niego

            nie wydaje mi się, żeby autorka wątku komukolwiek, w tym sobie musiała cokolwiek udowadniać.
            Ona ma wartość, najwyżej, jeszcze jej nie dostrzega w właściwej skali, ale to tylko kwestia czasu.

            dlaczego tak twierdzi,
            To jest dla autorki wątku zupełnie nieistotne. Statystycznie najczęściej mężczyźni tak mówią jeżeli nie są zadowoleni z rozmiarów swojego...

            pokazać, że własnymi siłami jesteś w stanie do czegoś dojść.

            pokazać?????
            A niby , ktoś tu jakimś jest sędzia co będzie oglądał? halo???? to festiwal filmów czy co???
            Autorka może pokazać się w nowej fryzurze lub kostiumie.
            ewentualnie może jak tego zapragnie : skierować swoje kroki ku karierze zawodowej...
            to zupełnie co innego.
            praca jest dla własnych pieniędzy i satysfakcji a nie oglądania przez współmałżonka lub KOGOKOLWIEK innego.
            • tautschinsky Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 00:14
              Nie, droga, żeby cokolwiek naprawdę znaczyć i mieć dobre mniemanie
              o sobie w oparciu o konkretne osiągnięcia, trzeba takowe mieć. Można
              oczywiście być niunią zapatrzoną w siebie, która sądzi, że samo to,
              że z kimś jest albo że w ogóle jest czyni z niej kogoś wartościowego,
              ważnego. Tego typu pierdoły można wyczytać w kobiecych gazetach
              lub poradnikach niewartych nawet otwarcia. Prawdziwa wartość człowieka
              nie bierze się z jego przekonania o nich, ale z tego, co sobą, swoją
              pracą i postawą dokonuje.
              • kara_mia Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 08:35
                Nie, droga, żeby cokolwiek naprawdę znaczyć i mieć dobre mniemanie
                o sobie w oparciu o konkretne osiągnięcia, trzeba takowe mieć.

                Może ty musisz, inni na szczęście nie.
                A co to są osiągnięcia?
                Dla mnie, ze ktoś żyje uczciwie i jest dobrym człowiekiem to wystarczy a ty potzrbujesz ile kPLN na miesiąc, żeby mieć osiągnięcia?...

                Można oczywiście być niunią zapatrzoną w siebie, która sądzi, że samo to,
                że z kimś jest albo że w ogóle jest czyni z niej kogoś wartościowego, ważnego.
                No istotnie - czyni.
                szkoda, że w twoich oczach ty nie jesteś wartościowy i ważny przez to że żyjesz i za grosz nie ma w tobie szacunku do życia.
                Na szczecie inni mogą się szanować pomijając twoje wymagania.

                Tego typu pierdoły można wyczytać w kobiecych gazetach
                lub poradnikach niewartych nawet otwarcia.
                no, tu się ubawiłam... smile

                Prawdziwa wartość człowieka nie bierze się z jego przekonania o nich, ale z tego, co sobą, swoją pracą i postawą dokonuje.
                Może twoja, stąd tez masz, jej jak widzę, nie za wiele, większości ludzi bierze się z przekonań.
                jak to ktoś napisał :
                nie ważne czy moje przekonania są prawdziwe, ważne ,ze niektóre z nich dodają mi sił do uczciwego życia i te będę umacniał.

                I dlatego tez autorka wątku w moich oczach jest warta szacunku i nic nie musi udowadniać - bo takie przekonanie dodaje sił mnie i jej - a jeżeli tobie dodaje siły przekonanie , że jest nic nie warta - to masz poważny problem...




              • szizumami Re: panu sie myli 25.11.11, 08:41
                wartościowanie z poniżaniem
                i pana teorie "parametrów wartości człowieka" sa nawet sprzeczne z podstawowymi prawami człowieka,które już dawno ustalono i spisano
                warto zajrzec

              • argentusa Re: Czy wybaczyłybyście 25.11.11, 12:15
                A tu zupełnie się nie zgadzam z Tau.
                Ale przyjmuję ,że Tau uważa, że człowiek nie znaczy nic póki czego nie zrobi. Co kto uważa.
                Ar.
                • szizumami Re: Czy wybaczyłybyście 25.11.11, 22:34
                  e y--ma wysokościowe wymagania wobec kobiet
                  ciekawe jakie uprawnienia ma sam?!
                  • oldpiernik Re: Czy wybaczyłybyście 28.11.11, 15:23
                    na wysokie mniemanie osobie nie trzeba popartych zaświadczeniem osiągnięć
                    wystarczy być egocentrkiem
                    z naciskiem na ego

                    znajdziesz chwilę na roztrząsanie tego na prywatnym boku, szi?
                    wink
                    • szizumami Re: Czy wybaczyłybyście 28.11.11, 20:13
                      no jasne
                      z toba zawsze old!
                      aisia1 na wp
                    • she_5 Re: Czy wybaczyłybyście 01.12.11, 21:42
                      oldpiernik napisał:

                      >znajdziesz chwilę na roztrząsanie tego na prywatnym boku, szi?
                      > wink

                      Omatko, aż mi tętno podskoczyło - a to nie do mnie sad
                      • szizumami Re: Czy wybaczyłybyście 02.12.11, 09:31
                        chciałabyś!
                        ----
                        zreszta 0wordold
                        • she_5 Re: Czy wybaczyłybyście 02.12.11, 18:15
                          szizumami napisała:

                          > chciałabyś!
                          > ----
                          > zreszta 0wordold

                          chciałabym? chciała smile
                          • szizumami Re: Czy wybaczyłybyście 03.12.11, 20:17
                            witaj1
                            to powinnam najpierw powiedzieć
                            i moze właczysz sie czasem do rozmowy...
                            • she_5 Re: Czy wybaczyłybyście 03.12.11, 22:06
                              szizumami napisała:

                              > witaj1
                              > to powinnam najpierw powiedzieć
                              > i moze właczysz sie czasem do rozmowy...

                              Witam, dziękuję za zaproszenie smile. Może się czasem włączę wink)
        • pendzacy_krolik Re: Czy wybaczyłybyście 25.11.11, 20:05
          moj tez mi to nieraz mowil,ale ja nie pozostawalam dluzna.

          nicoleta2 napisała:

          > no właśnie mój mąż uważa że to ja jestem beznadziejna i zakompleksiona a on jes
          > t super, wspaniały i same naj... i to ja powinnam mu do końca życie dziękować ż
          > e zechciał się ze mną związać, bo gdyby nie on to zostałabym starą panną, bo ni
          > kt by mnie nie chciał.
    • mayenna Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 19:44
      Trudno powiedzieć czy umiałabym wybaczyć takie słowa. Zależy od kontekstu, od późniejszego zachowania, od tego czy przeprosił za nie.
      Nie umiałabym ich jednak zapomnieć.
    • niutka Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 20:07
      Moj ex nie mowil tego tymi slowami ale dawal TO WSZYSTKO do zrozumienia. W pewnym momencie (zastanawialam sie juz nad rozwodem i poszlam na terapie) wiedzialam, ze dalej tak nie moge zyc i w koncu zlozylam pozew rozwodowy.
      • niutka Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 20:11
        Jeszcze jedno. Zdradzil mnie kilka lat wczesniej (romans, a nie jednorazowy wyskok), a i potem mial kilka zauroczen. To ostatnie bylo "gwozdziem do trumny" mojego malzenstwa.
    • kara_mia Re: Czy wybaczyłybyście 22.11.11, 22:56
      trudne pytanie.
      po pierwsze najczęściej takie stwierdzenia są niezgodne z prawdą.
      W moim przypadku, na pewno by były niezgodne z prawda.

      Tak więc, (rozumiejąc, że pan mąż w ten sposób nieudolnie chciał mi dokopać ) podjęłabym próbę przedstawienia swojego stanowiska za pomocą powszechnie dostępnych sprzętów domowych ( rura od odkurzacza stalowa, patelnia śr 28 cm - stalowa) oraz wyraźnych doznań wokalnych zaczynających się od :
      "ty.... ", "ja ci dam...", "ty mnie będziesz nazywał, ty....", i wyraźnie okazałabym, że jestem zgoła odmiennego zdania i jego pogląd nie jest dla mnie możliwy do zaakceptowania.
      Tak więc po przywróceniu wzroku ( po zejściu opuchlizny ) mojemu mężowi , przywróceniu sprawności w kończynach, miałby okazje udać się do najbliższej kwiaciarni i przedstawienia mi powtórnej interpretacji mojej roli w związku.


      PS mój maż uważa, że czas na przemyślenia męża powinien być nie krótszy niż kilka dni i w miejscu cichym i spokojnym - najlepiej mały oddział chirurgii urazowej.

      Ja osobiście uważam, że bywają związki , w których jest tzw "włoski model" i partnerzy lubią nieco ognia - i dlatego tez nie jestem przeciwniczka gorących pogodzeń po takich pomyłkach interpretacyjnych męża.

    • malgolkab Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 09:27
      słuchałam podobnych tekstów... podobno były po to, żeby mnie "ustawić do pionu", małżonek uważał, że powinnam zmienić w sobie wszystko, sobie nie miał nic do zarzuceniasmile na koniec powiedział, że bierze pod uwagę zejście się jeśli przemyślę sprawę i postanowię się zmienić wg jego życzeń. Podobnie jak Ty kilka lat nie pracowałam zawodowo (wychowawczy), potem na pół etatu, kiedy dostałam możliwość dodatkowych, nieźle płatnych zleceń, mąż był przeciwny, bo "to będzie kosztem rodziny" (nadal ja zawoziłam syna do przedszkola, odbierałam, zlecenia wymagały głównie pracy zdalnej - tryb typowo zadaniowy) - po prostu wiedział, ze będę w tym momencie niezależna i to mu się nie podobało.
      Myślę, że nie ma tu nic do rzeczy wykształcenie czy pochodzenie. Ja mam lepsze wykształcenie niż mąż, mam też lepiej wykształconych rodziców, a słyszałam to co Ty (powinnam Bogu dziękować, że on mnie chciałwink - teraz składam to na karb jego kompleksów i niedojrzałości...
      Z perspektywy - takie słowa są niewybaczalne (dla mnie przynajmniej), tak samo jak romans (jednorazową zdradę mogłabym ewentualnie wybaczyć).
    • mozambique Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 10:06
      nie rozumiem oburzenia

      moze po prost odpwiedz uczciwie na owe kwestie

      jesteś nikim, beze mnie nie masz żadnej wartości - a jaką masz wartośc , powiedzmy finansową , bez istnienia męza ?

      > - jedyną twoją wartością jest to że jesteś moją żoną - a jaką masz inną "wartosc" opro.cvz bycia zóną i matką ? co soba reprezentujesz ?

      > - jesteś głupią prostaczką - a jesteś ?

      > - nic w naszym domu nie jest twoje, bo to ja zarabiałem a ty przez cały nasz zw
      > iązek nie skalałaś się ciężką pracą - to chyab najłatwiej określić - wkłąd obojga małżónków we wspolne gospodarstwo domowe , jaki jest ? no i szczerze - ile lat pzrepracowałas w czasie małżenstwa ?

      po porstu bądź uczciwa
    • lampka_witoszowska Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 10:27
      sadzę, że niejedna żona wybaczyła takie i gorsze słowa - i pewnie niejeden mąż
      i niejedno małżeństwo dało się uratować po czym takim

      pytanie, czy on to rzucił w złości, żeby Cię zranić - czy w złości zdradził się z tym, co naprawdę o Tobie myśli
      pytanie, skąd ta zdrada (mnei by bardziej chyba zabolało gdyym była żoną, ale to subiektywne odczucie, co kogo boli bardziej)
      i jeszcze pytanie, czy Ty szukasz usprawiedliwienia dla własnej chęci rozstania, czy chcesz jednak z nim być
      miłość chadza różnymi ścieżkami, z różnych powodów trwa, z różnych zamiera
      sama wyczuj u siebie, jak jest - bo to, co kady by wybaczył, akurat u jednej osoby utkwi w pamięci i pozamiatane, przez resztę życia frustracja jak stąd na Księżyc (a i odwrotnie)
      • malgolkab Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 10:52
        lampka_witoszowska napisała:

        > sadzę, że niejedna żona wybaczyła takie i gorsze słowa - i pewnie niejeden mąż
        > i niejedno małżeństwo dało się uratować po czym takim
        >
        jak do tego dodasz kilka romansów+kilka jednorazowych "skoków" to nadal jest co ratować?
        • mysz1978 Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 11:18
          No to jestem w mniejszosci. Oczywiscie ewentualne wybaczenie tych slow to nie rzecz oczywista - mysle ze wybacyzlabym gdyby byly jednorazowe i padlyby w klotni, kiedy to mowi sie rozne rzeczy...
          Jakby slowa byly na porzakdu dziennym to wybaczenia by nie bylo, bo jesli facet takie rzeczy powtarza to jednak pewnie po prostu tak mysli i po cholere to ciagnac??? uncertain

          No i jakby slowa takie byly efektem`np., chorob ypsychicznej (tak bylo w moim przypadku - tzn w przypadku M) to tez mozna by je troche wytluamczyc. Nie znaczy to oczywiscie ze choroba jest wytlumaczeniem wszystkich chamskich zachowan uncertain
        • lampka_witoszowska Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 11:20
          a konkretnie u kogo? u mnie, u Ciebie, u autorki wątku, u statystycznej żony, w każdym jednym przypadku czy w jakimkolwiek przypadku?
          • malgolkab Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 11:31
            lampka_witoszowska napisała:

            > a konkretnie u kogo? u mnie, u Ciebie, u autorki wątku, u statystycznej żony, w
            > każdym jednym przypadku czy w jakimkolwiek przypadku?
            >
            po prostu pytam czy uważasz, że jest sens ratowania związku, gdy jedna ze stron wielokrotnie zdradziła drugą (w tym dłuższe romanse)+w ogóle jej nie szanuje i poniża? ja uważam, ze to nie ma sensu w jakimkolwiek przypadku. Choć oczywiście znam kobiety, które wiedzą, że są zdradzane i poniżane, ale tkwią w tym dla niej, najczęściej "dla dzieci" (a tak naprawdę z powodów finansowych i lęku przed samotnością, ach no i co ludzie powiedzą...)
            • lampka_witoszowska Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 12:22
              mam wrażenie, że zdradzana fizycznie nei bywałam, więc nie wiem, co miałabym ochotę potem zrobić - niemniej to, co ja odczuwam, to ani norma dla świata, ani moje widzenie sensu w czymś tez nie jest normą dla wszystkich

              ale wiem też, że po zdradzie bywa, że małżeństwo się składa i od nowa się uczą - mądrzej - by ze sobą -i to się udaje (czyli oboje są szczęśliwi, tak po prostu, ze sobą), to bym tak na prędce drzwi nei zamykała
    • armia55 Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 11:17
      Daj sobie spokój z mężem i zajmij sie sobą bo masz ogromny problem z samą sobą.
      Poczucie wartości się kłania do odbudowania. Jak je odbudujesz
      to nie pozwolisz nawet facetowi na otwarcie ust.
      Tylko na ile jesteś zdesperowana ?
      Widząc jaką masz reakcje na jego słowa obawiam sie ze to jeszcze nie czas sad

      Ja usłyszałam od jeszcze męża tekst , ze za wysoko mi się głowa podniosła i wiedziałam ze po tych słowach juz nic z nas nie bedzie.
    • wikto-r123 Re: Czy wybaczyłybyście 23.11.11, 11:33
      NA zdradę nie ma wytłumaczenia.
      Na słowa? W kłótni różne rzeczy się mówi, zapewne żona też coś mężowi powiedziała?
      UWAGA: nie bronię męża.
    • chcedotaty.pl Re: Czy wybaczyłybyście 24.11.11, 21:52
      NIE!
      Jeszcze nie czytałem reszty postów, ale w ogóle to nie ma sensu!
      Jeżeli zdradził Cię to NIE SZANUJE. To proste.
      A jak raczył był wyrażać się w ten sposób, to znaczy, że czas się zawijać.
      Jak możesz zachować do siebie szacunek pozostając z kimś takim?
      A kim będziesz sama do siebie nie mając szacunku?
      Chcesz TAK żyć!?
      • szizumami Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 08:30

        a twój mąz to d..k i niedojrzały zakompleksiony samiec
        który zasługuje na kochanke,czyli babe łatwą i bez zasad

        a ty odtwórz swoje aktywa

        i wiecej nie miewaj watpliwości co do swj warości
        a jego bezużytecznosci

        • szizumami Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 08:36
          moze to i nie autorytet--ale tu ma racje dodzia
          "facet zasługuje na szanse..ale u innej kobiety"

          zdrade można wybaczyć..ale zdrada i ponizanie to ..już za duże łajdactwo
          • puzzle33 Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 11:52
            szizumami napisała:

            > zdrade można wybaczyć..ale zdrada i ponizanie to ..już za duże łajdactwo
            Toteż zostałam rozwódkąsmile))
        • tautschinsky Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 12:28
          szizumami napisała:

          > a twój mąz to d..k i niedojrzały zakompleksiony samiec
          > który zasługuje na kochanke,czyli babe łatwą i bez zasad


          Kochanka wcale nie musi być osobą łatwą i bez zasad.
          Bywają takie, które trzeba zdobywać i to przez cały okres
          bycia z nią, a zasady miewają dużo bardziej wyśrubowane
          niż niejedna żona.
          • pendzacy_krolik Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 20:04
            wspolczuje kochanki.

            tautschinsky napisał:

            > szizumami napisała:
            >
            > > a twój mąz to d..k i niedojrzały zakompleksiony samiec
            > > który zasługuje na kochanke,czyli babe łatwą i bez zasad
            >
            >
            > Kochanka wcale nie musi być osobą łatwą i bez zasad.
            > Bywają takie, które trzeba zdobywać i to przez cały okres
            > bycia z nią, a zasady miewają dużo bardziej wyśrubowane
            > niż niejedna żona.
            >
            >
            >
            >
            • tautschinsky Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 21:11
              Nie ma czego żałować. Dlaczego staranie się o partnera w małżeństwie
              uważa się za coś, co powinno mieć miejsce, aby związek nie umarł
              nie można osiąść na laurach, a w przypadku pary kochanków miałoby
              być inaczej? Kochanka czy kochanek to osoby niezwiązane sobą formalnie
              i jeśli są ze sobą, to dlatego, że im jest dobrze albo może nawet się
              kochają. I nie 'bzykanie' w takim układzie jest najważniejsze. Szybki
              numerek bez uczuć to można znaleźć u pani z agencji towarzyskiej,
              a u kobiety, którą mężczyzna darzy miłością, ale też szacunkiem za to,
              co sobą prezentuje, staranie się o nią (wzajemne) przynosi satysfakcję.
              • szizumami Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 23:06
                ależ o faceta trza zabiegac i dbać i chwalić i miziac i piescić i żeby mu sie dobrze patrzało
                i żeby miał sie czym pochwalić np doktoratem swojej pani i zasobnym kontem przed kumplami..żeby ich zżerała zazdrocha
                ..i zeby sobie sama fundowała prezenty i nawet facecikowi tez
                a kasiore i klawisze wystukujace treśc pisanej przez nia naukowej ksiazki niech dotykaja ślicznie wypielegnowane zawsze swiezo poamalowane pazurki,...won najlepszych piżmowych perfum niech miesza sie z najprzedniejsza wonia pieczonej cielecinki w buraczkach dla
                pandzia!to wszystko dlan pana niebios i przestrzeni kosmicznej
                ech
                prace domowe i higieniczne wykonuje sama tylko i wyłacznie pod nieobecnośc pana a szczególnie korzystanie szorowanie bidetu przepychanie rur i czynności intymne,tak izby nie nabrał mąz niesmaku i odrzucenia,jednak gdyby zdybał ja w tych czynnosiach --niezwłocznie ubiera ponczoszki i szpilki swiezo co tydzin zamówione z katalogu penthousa
                nie gada wiele tylko jak mąz pstryknie...a swój miesień okrezny ust ma wysoce wyspecjalizowany i zawsze pręzny
                ....etc itd itp~


                leniwe babska


                • tautschinsky Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 23:12
                  Taka żałość bije z twoich postów w tym wątku,
                  że poza pogłaskaniem twojej starganej główki
                  niewiele więcej można uczynić.

                  Głaszczę, głaszczę... Czujesz? Jest lepiej?
                  • szizumami Re: ty jesteś wartościowa ! 28.11.11, 19:46
                    czy to do mnie było??
                    jak ładnie głaszczesz to głaszcz
                    w poprzek i wzdłuż i okręznie....
            • szizumami Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 22:46
              racja maja wysrubowane i to niezle
              1-a szczytowa w etyce-od której zaczynaja to podkradanie a w koncu zagarniecie mienia
              1-a nie mniej szczytna to włazenie bez pozwolenia obu stron w układ dwustronny na trzeciego i wbijanie klina dla rozpadu--gdzie skutkiem jest czyjes cierpienie,zawód..itd
              no i 3-a najbardziej godna pochwały---KRZYWDA DZIECKA
              zaiste kochanki s a to świetnie wiedzace jak zadowolic biednego misia "lepsze" od stałej partnerki w zwiazku czy żony siostry miłosierdzia...anielsko-ku..natury dla misiaczków,
              którym nie chce sie pracowac nad ulepszeniem istniejacego układu i wywiazaniem sie z niego

              a jak juz układ okazuje sie nie miec racji byty--to bynajmniej uczciwego wycofania sie
              ale to mało przyjemne i zero orgazmu w tym działaniu...to fakt



              • maciekqbn Re: ty jesteś wartościowa ! 25.11.11, 23:09
                szizumami napisała:

                > racja maja wysrubowane i to niezle
                > 1-a szczytowa w etyce-od której zaczynaja to podkradanie a w koncu zagarniecie
                > mienia

                No tak, bo facet to własność swojej żony, czyż nie?

                > 1-a nie mniej szczytna to włazenie bez pozwolenia obu stron w układ dwustronny
                > na trzeciego i wbijanie klina dla rozpadu--gdzie skutkiem jest czyjes cierpien
                > ie,zawód..itd

                Zaprawdę powiadam Ci, że jesli nie ma konkretnych powodów to nie ma zdrady. Żaden normalny facet (pomijam erotomanów i niedojrzałych emocjonalnie) mający dobrą, kochająca żonę nie będzie szukał kochanki.

                > no i 3-a najbardziej godna pochwały---KRZYWDA DZIECKA

                W tym jednym punkcie się z Toba zgodzę. Ale zwróć uwagę, iż ta krzywda dziecka to nie skutek zdrady ale rozpadu małżeństwa, do czego zazwyczaj przyczyniają się obie strony. Zdrada jest tylko pochodną rozpadu więzi emocjonalnej, która powinna łączyć małżonków.
                • pendzacy_krolik Re: ty jesteś wartościowa ! 26.11.11, 13:40
                  a ta" dobra i kochajaca zona" to wg czyjego modelu? meza czy zony?
                  poza tym bredzisz i tyle. moj tesc mial dobra, kochajaca i przebaczjaaca zone i na starosc zdradzal ja ile wlezie w sanatoriach, przy cichej jej akceptacji, bo jej milosc byla tak ogromna,ze nawet to mu wybaczala.wiec co ma piernik do wiatraka?jesli facet jest ch...em to jest i koniec.

                  maciekqbn napisał:

                  zaprawdę powiadam Ci, że jesli nie ma konkretnych powodów to nie ma zdrady. Żad
                  > en normalny facet (pomijam erotomanów i niedojrzałych emocjonalnie) mający dobr
                  > ą, kochająca żonę nie będzie szukał kochanki.
                  >
                  > w
                  > inna łączyć małżonków.
                  >
                  >
                  • szizumami Re: ty jesteś wartościowa ! 26.11.11, 19:21
                    i tu sie dokłądnie z tobą zgadzam
                    wiele takich historyjek o kochajacych a nawet zadbanych kobietach znam
                    i to przez panów wcale nie najprzystojniejszych fikajacych
                    po paniach wcale nie ładniejszych ani madrzejszych od żonki

                    no ale gdybyśmy były lepsze dla siebie wzajemnie my--kobiety to i nie mieliby okazji
                    az e gorsze dla siebie suczki bywamy niz nasi byli i naiwne .......

                    tak na boku--może naprawde lepiej byłoby zalegalizowac prostutucje!
                    i znieśc do rangi usługi na mocy prawa
                • szizumami Re: ty jesteś wartościowa ! 26.11.11, 19:10
                  --z perspektywy kobiety która mogła byc niejednokrotnie kochanka
                  twierdze że w wielu przypadkach to własnie nie rozpad najpierw-a potem zdrada, a odwrotnie
                  znałam panów którzy twierdzili nawet że kochaja swoje zony,nie chca rozwodu
                  ale namolnie poszukuja dodatkowych wrażeń poza układem stałym
                  i z doswiadczenia tego smiem twierdzić ze nie chce sie im mocniej popracowac nad swoim zwiazkiem i postawą partnerki
                  łatwiej jest skoczyc w bok--chetnych nie brakuje

                  w czesci przypadków zgadzam sie,że zdrada jest dopełnieniem rozpadu

                  nie --kontrakt własności a intymnej cielesno duchowej przynależnosci--to miałam na mysli
                  w tym sens--ty mój ,ja twoja--czyż jest pejoratywne?!

    • zjm1111 Re: Czy wybaczyłybyście 28.11.11, 18:50
      > Są to słowa które usłyszałam kilkakrotnie w czasie kłótni, kiedy wyszedł na ja
      > w romans mojego męża.
      jakos musiał zagłuszyc wyrzuty sumienia, chociaz troszkę Cię obciążyć smile

      mam na takich określenie - ja bym nie wybaczyła!
    • obrazo-burca Tendencyjne pytanie. 30.11.11, 14:47
      A jak Ty się zachowałaś? Co Ty mu zrobiłaś/powiedziałaś?
      • nicoleta2 Re: Tendencyjne pytanie. 30.11.11, 15:51
        Przez całe małżeństwo nigdy nie użyłam wobec męża obraźliwych słów.
        Nasze małżeństwo miało i bardzo złe momenty i bardzo dobre chwile, ale generalnie w sytuacjach konfliktowych to ja przepraszałam, mąż zawsze potrafił mi wmówić że to ja jestem winna, że ja powinnam się zmienić, bo on nie ma sobie nic do zarzucenia.
        Bardzo długo akceptowałam taką sytuację, bo kochałam męża i bardzo mi zależało na tym małżeństwie i pewnie dlatego też że mąż robił mi "pranie mózgu" w białych rękawiczkach.
        Myślę że gdybym miała inny charakter (tzn. gdybym potrafiłabym od razu mówić co mi się nie podoba i walczyć o to na czym mi zależało) to niestety nasze małżeństwo rozpadłoby się już dawniej.
        Za to że w małżeństwie oddaliliśmy się od siebie ( z różnych przyczyn) jesteśmy odpowiedzialni oboje natomiast to że mój mąż zamiast walczyć o nasz związek wybrał najłtwiejszą drogę (czyli zdrady, oszustwa, kłamstwa) to już tylko jego decyzja.
        Próbował mówić mi że to wyłącznie ja jestem winna tej sytuacji (czyli wepchnęłam go w ręce koachanki), a kiedy zobaczył że tym razem coś we mnie pękło i nie potrafię już mu tego wybaczyć i jego wygodne życie wali się , próbował wmówić mi że jestem tak beznadziejna, głupia itp. żebym bała się decyzji o rozwodzie.

        W tej chwili nie mieszkamy już razem, przygotowuję pozew o rozwód. Boję się przyszłości bardzo, ale nie ma absolutnie żadnej szansy na to żebym pozwoliła mu kiedykolowiek wrócić.
        Zresztą on nie tego chyba oczekuje, a raczej tego że to ja "zmądrzeję" i będę go prosić żeby było tak jak dawniej.

        Co do wartości człowieka, to ja uważam, że nie muszę udawadniać swojej wartości majątkiem, osiągnięciami zawodowymi czy wykształceniem.
        Uważam że jestem wartościowym człowiekiem bo według mnie mam wiele cech które według mnie składają się na wartość człowieka (jestem uczciwa, pracowita, dobra, jestem dobrą córką, bardzo dobrą mamą, uważam że byłam też dobrą żoną itp). Oczywiście mam też wady, ale z całą pewnością nie uważam że jestem nikim.
        • obrazo-burca Re: Tendencyjne pytanie. 30.11.11, 16:19
          Ok. Zrozumiałem.

          Działania z jakimi się spotkałaś są typowe i nie są związane z płcią.

          Nie wiem czy decyzja Twoja jest ostateczna. Jeśli nie to wiedz, że mimo tego co tu większość pisze są na świecie ludzie, którzy się zmieniają. Zmieniają na plus. Muszą tylko tego chcieć. Sam mam taki przypadek wśród moich bliskich znajomych. To nie do wiary wręcz jak oni się zmienili.
          Ona kiedyś była w typie Twojego męża, on w Twoim typie tj. przepraszał za wszystko. Poszli na terapię i wydarzył się cud. Jemu zmienić się było dość łatwo, ale cudem jest, że ona wzięła na klatę. Przyjęła, zmieniła się itd. I od kilku już lat są naprawdę szczęśliwi.

          Więc jak widzisz szansę to spróbuj, jak nie ...
          • nicoleta2 Re: Tendencyjne pytanie. 30.11.11, 16:30
            A czy w przypadku tej pary Twoich znajomych miał też miejsce bardzo długi romans, oszustawa, kłamstwa ?
            Bo w moim przypadku gdyby nie romans mojego męża, najprawdopodobniej nie rozważałabym rozwodu.
            Poza tym zmian muszą chcieć obie strony, a u nas to mój mąż uważa że to tylko ja powinnam się zmienić (a on nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia, a to że mnie zradzał to nic takiego bo zdradza większość mężczyzn i w dodatku to tylko moja wina).
            • obrazo-burca Re: Tendencyjne pytanie. 30.11.11, 17:09
              > A czy w przypadku tej pary Twoich znajomych miał też miejsce bardzo długi roman
              > s, oszustawa, kłamstwa ?

              Tak, słuszna uwaga. Tego nie było.

              > Bo w moim przypadku gdyby nie romans mojego męża, najprawdopodobniej nie rozważ
              > ałabym rozwodu.
              > Poza tym zmian muszą chcieć obie strony, a u nas to mój mąż uważa że to tylko j
              > a powinnam się zmienić
              Dlatego pisałem o typowych zachowaniach. Typowo strona stosująca przemoc psychiczną, - bo obwinianie choćby jest przemocą psychiczną - uważa, że ona jest jedwabista i to partner się ma zmienić.


              (a on nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia, a to że
              > mnie zradzał to nic takiego bo zdradza większość mężczyzn i w dodatku to tylko
              > moja wina).

              To ciąg dalszy obwiniania. Oni sobie nie mają nic do zarzucenia nigdy.
              • szizumami Re: Tendencyjne pytanie. 01.12.11, 00:01
                kobieta jest zazwyczaj beardziej jedwabista od mezczyzny
                to idzie udowowdnic
                • maciekqbn Re: Tendencyjne pytanie. 02.12.11, 02:06
                  szizumami napisała:

                  > kobieta jest zazwyczaj beardziej jedwabista od mezczyzny

                  Przeważnie, lecz nie zawsze. Są takie baby, które nawet będąc płcią brzydszą uchodziłyby za wulgarne i w obyciu proste... niestety. Choć na krótką metę potrafią się dobrze maskować.
                  • szizumami Re: Tendencyjne pytanie. 02.12.11, 09:55
                    dlatego napisałam- zazwyczaj...

                    żarty i złosliwości na bok---
                    lepiej dla obu płci byłoby gdybyśmy szukali tego co nas łaczy[uzupełnia]
                    a nie dzieli
                    ale do tego jak do tanga...

                    jestesmy niby twardsze i b. samodzielne--ale nie na tyle by nie potrzebowac meskiej opieki wsparcia lojalności i potrzeby traktowania nas jak tą częsc w duzej mierze delikatniejsza
                    a was nawet nie stac na sam szacunek
                    nie jest prawda że na szacunek trzeba zasłużyć
                    szacunku wymaga kazdy
                    tym bardziej matka twojego dziecka,kobieta która kochałes,poslubiłeś
                    i vice versa
                    niektórym wydaje sie że trzeba mieć duże osiagniecia,prestiż,talenty-
                    żeby na ten szacunek zasłużyc
                    osoba musi spełniac nasze wyobrażenia a tak naprawde chodzi o to by spełniała nasze potrzeby--jak wczesniej wyolbrzymiłam--
                    szacunek jest z urodzenia
                    gdyby było inaczej----przestepca powinien byc od razu ukarany--bez sadu
                    ktoś kto ma mgr powinien być przez słuzbe zdrowia potraktowany lepiej jak bezdomny
                    tak samo czysty lepiej jak brudny
                    jesli ktos obraza innych sam nie ma do siebie szacunku
                    i choc sama mam z tym problem--to nadal bede twierdzić to samo
                    szacunek można zwiekszyć ale ta podtawowa norma z urodznie kazdemu sie należy
                    • moniapoz Re: Tendencyjne pytanie. 02.12.11, 10:09
                      bardzo piękny post - tego właśnie niektórzy nie rozumieją
                      szacunek: to, że kogoś nie rozumiesz, nie jest taki jakbyś chciał - nie oznacza, że jest głupszy, mniej wartościowy czy gorszy...

                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • zalosny.jestes Po pierwsze to nie jest jego zdanie... 01.12.11, 08:51
      Facet czuje się winny i próbuje przerzucić to na Ciebie. Jeżeli nie to jest to próba przekonania Cię, że zdrada nie wydarzyła się ot tak sobie. To wszystko. Problemem wszystkich kobiet jest przykładanie zbyt dużej wagi do tego co mówią faceci. To co powiedziane teraz, za 5 minut już nie ma znaczenia.
      • mola1971 Re: Po pierwsze to nie jest jego zdanie... 02.12.11, 09:59
        zalosny.jestes napisał:
        > Problemem wszystkich kobiet jest przykładanie zbyt dużej wagi do tego co mówią f
        > aceci. To co powiedziane teraz, za 5 minut już nie ma znaczenia.

        Dawno czegoś takiego nie czytałam. Świat jednak naprawdę schodzi na psy uncertain
        To nie ma nic wspólnego z płcią - albo się jest odpowiedzialnym człowiekiem, który nie rzuca słów na wiatr, albo nie. Warto zdać sobie z tego sprawę zamiast dopisywać jakąś pseudofilozofię.
        • szizumami Re: Po pierwsze to nie jest jego zdanie... 02.12.11, 10:16
          chodziło jej pewnie o to byśmy bzdur nie brali do siebie
          --
          tyle że bola
      • lampka_witoszowska Re: Po pierwsze to nie jest jego zdanie... 02.12.11, 10:19
        zalosny.jestes napisał:

        Problemem wszystkich kobiet jest przykładanie zbyt dużej wagi do tego co mówią f
        > aceci. To co powiedziane teraz, za 5 minut już nie ma znaczenia.
        >

        nareszcie ktoś zdiagnozował problem kobiet - nie swój z bezsensownym kłapaniem tylko innych ze słuchaniem kłapania big_grin

        trzeba było tak od razu
        gdzies na początku cywilizacji
      • vero_nique Re: Po pierwsze to nie jest jego zdanie... 02.12.11, 21:17
        zalosny.jestes napisał:
        > Problemem wszystkich kobiet jest przykładanie zbyt dużej wagi do tego co mówią f
        > aceci. To co powiedziane teraz, za 5 minut już nie ma znaczenia.

        Cudowne podsumowanie. Idąc tym tokiem nalezy kompletnie ignorowac to co mówią faceci i robić swoje. Tym samym nie nalezy wchodzić wzwiązki z facetami, z racji ich 5 minutowej wiarygodności.
        • szizumami Re: Po pierwsze to nie jest jego zdanie... 03.12.11, 20:18
          ja proponuje ich ostro uzywac
          nie słuchac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka