Dodaj do ulubionych

definicja samotnej matki

13.01.12, 14:49
dzien dobry, nowa jestem

zastanawiam sie co to znaczy samotna matka? Zazwyczaj wyrazenie to wzbudza podziw, szacunek etc. bo sama wychowuje.

czy tyczy sie to matek naprawde samotnie wychowujacych, tzn. ktorych mezowie/partnerzy po rozwodzie/rozstaniu w ogole nie interesuja sie dzieckiem i nie biorą na siebie zadnej odpowiedzialnosci?

Bo jakos dziwnie mi myslec o sobie w takich kategoriach, kiedy o rozwodzie zdecydowalam ja, a ex-maz widuje sie z dzieckiem, loży na nie etc.?

tak z ciekawosci..
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 16:31
      Niemężatka z dzieckiem.
      Po rozwodzie mogę się rozliczać ze starszym dzieckiem, mimo, że mam też młodsze z partnerem bez ślubu. Mam podejście pragmatyczne, tam gdzie mi pasuje, twierdzę, że jestem samotną matką. D
      Możesz myśleć o sobie w dowolnych kategoriach, wcale nie musisz uważać się za samotną matkę.
      • kartopaka Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 19:50
        Definicja z ustawy o świadczeniach rodzinnych :
        osobie samotnie wychowującej dziecko – oznacza to pannę, kawalera,
        wdowę, wdowca, osobę pozostającą w separacji orzeczonej prawomocnym
        wyrokiem sądu, osobę rozwiedzioną, chyba że wychowuje wspólnie co
        najmniej jedno dziecko z jego rodzicem
      • neksia00 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:45
        triss_merigold6 napisała:

        > Niemężatka z dzieckiem.
        > Po rozwodzie mogę się rozliczać ze starszym dzieckiem, mimo, że mam też młodsze
        > z partnerem bez ślubu. Mam podejście pragmatyczne, tam gdzie mi pasuje, twierd
        > zę, że jestem samotną matką. D
        > Możesz myśleć o sobie w dowolnych kategoriach, wcale nie musisz uważać się za s
        > amotną matkę.

        No właśnie tam gdzie pasuje to jesteś samotna.
        Czyli np. starasz się o miejsce do państwowego przedszkola dla swojej pociechy i np. twierdząc, że jesteś samotna (gdzie nie jesteś bo piszesz, że masz partnera i z nim kolejne dziecka) - naginasz prawdę (inaczej mówiąc kłamiesz) - i tym o ot sposobem jesteś uprzywilejowana i Twoje dziecko ma pierwszeństwo przed dzieckiem z tzw. pełnej rodziny.
        Czyli kombinujesz ile wlezie ... dla mnie to takie samo kombinowanie jak niektórych tatusiów obniżanie alimentów bo kolejne dziecko albo coś innego - wtedy to Wy "samotne" mamusie bardzo się oburzacie...prawda?
        • triss_merigold6 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:55
          Przedszkole za mną, wtedy akurat jeszcze formalnie starszak miał pełną rodzinę.
          Do żłobka publicznego nowe niemowlę się dostało, a samotności nie brano pod uwagę, liczyła się kolejność składania wniosków. Zresztą żłobki mają własne kryteria - ojciec musi być martwy, siedzieć w zk lub być pozbawiony praw rodzicielskich, tych kryteriów z oczywistych powodów nie spełniam ergo w żłobku figuruję jako niesamotna.
          Aha, przypominam, że wysokość alimentów nie zależy od życia prywatnego tatusia po rozwodzie, tylko od jego możliwości zarobkowych i uzasadnionych potrzeb dziecka.
          • neksia00 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 23:00
            triss_merigold6 napisała:

            > Przedszkole za mną, wtedy akurat jeszcze formalnie starszak miał pełną rodzinę.
            > Do żłobka publicznego nowe niemowlę się dostało, a samotności nie brano pod uwa
            > gę, liczyła się kolejność składania wniosków. Zresztą żłobki mają własne kryter
            > ia - ojciec musi być martwy, siedzieć w zk lub być pozbawiony praw rodzicielski
            > ch, tych kryteriów z oczywistych powodów nie spełniam ergo w żłobku figuruję ja
            > ko niesamotna.
            > Aha, przypominam, że wysokość alimentów nie zależy od życia prywatnego tatusia
            > po rozwodzie, tylko od jego możliwości zarobkowych i uzasadnionych potrzeb dzie
            > cka.


            No nie do końca tak jest ;/ znam osobiście przypadki, że tatuś kombinował jaki to on jest biedny, kolejne dziecko , gorsza praca itp. i Sąd obniżył alimenty ... nie o dużo bo o 100 zł ale to już zawsze coś... ;/
      • tricolour Triss, to nie pragmatyzm tylko oszustwo... 14.01.12, 14:14
        ,.. w rozumieniu ustawy o świadczeniach rodzinnych. Nazywaj rzecz po imieniu.
    • neksia00 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 20:33
      Hej mam pytanie, dziecko w akcie ur. ma wpisanego ojca?? Ojciec ma zabrane prawa rodzicielskie?? Ojciec dziecka w ogóle się nim nie interesuje?? Nie odwiedza nawet czasem?? Nie płaci alimentów??
      Jeśli nie robi niczego z tych rzeczy i ma zabrane prawa rodzicielskie to jesteś samotną matką. Natomiast w pozostałych przypadkach już nie.
      Kurcze kobiety jak wy same kręcicie i kłamiecie (jesteście samotne tam gdzie wam wygodnie) ale jak już tatuś kręci z alimentami to macie to za złe i psy na nim wieszacie - same nie jesteście lepsze...
      skoro samotna matka to niech nie oczekuje alimentów ... proste
      • triss_merigold6 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 21:31
        Zabolało Cię coś?
        • maciekqbn Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:06
          To najwyraźniej Ciebie triss zabolało, uderz w stół a nożyce się odezwą, czyż nie?
          Samotna matka to taka, która sama wychowuje dziecko, bez ojca, bez alimentów.
          • triss_merigold6 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:32
            Mnie to lotto, nie korzystam z, pożal się Boże, świadczeń rodzinnych, definicja była podana wyżej. Alimenty są jak najbardziej zasądzone, na dziecko. Ze swojej strony na wspomniane dziecko wydaję więcej.
          • zjm1111 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:37
            no ja się uważam za samotną matkę, bo dla mnie tatuś, który wpada na krótką wizytę albo zabierze dziecko na weekend nie do końca uczestniczy w wychowaniu dzieci.
            to na mnie ciąży trud dnia codziennego - piorę, prasuję, sprzątam, gotuję, rozwożę, latam po lekarzach, wstaję w nocy, odrabiam lekcje, tłumaczę co, jak i dlaczego.
            Od momentu jego wyprowadzki nigdy nie zapytał, czy czegoś nie potrzebujemy czy w czymś nie pomóc, czegoś nie kupić...
            Nie zmienia planów dla dzieci, jak ma ochotę, to odwołuje spotkanie, bo np musi się wyspać albo wyjeżdża, więc juz dzieci na ferie zgodnie z obietnicą nie weźmie, bo wyjechał na narty w Alpy i juz potem nie dostanie urlopu i pieniędzy nie będzie miał...
            Ja nic nie mogę zaplanować, bo wiecznie mnie wystawia do wiatru, a muszę zapewnić opiekę dzieciom, bo co mam sobie iść na imprezę i zostawić dzieci same, bo dziś przeciez tata miał się nimi zająć....
            Wg mnie wychowanie, to nie wizyty "gdy mi pasuje"smile
            a jego alimenty nie zaspakajają nawet połowy wydatków na dzieci...
          • argentusa Re: definicja samotnej matki 30.08.12, 19:53
            a dlaczego BEZ alimentów? Lepiej żeby FA opłacał obowiązki tatusia?
            Tak pytam.
            Z drugiej strony ludziska śmiać mi się z Was lekko chce. Zamiast zając się tym, żeby WAM było lepiej, to kontemplujecie jak to innym lepiej.
            Ar.
          • fotm Re: definicja samotnej matki 11.03.13, 11:48
            A dlaczego bez alimentów, że się tak spytam? Skoro dziecko osierocone przez ojca otrzymuje pieniądze od Państwa, to dlaczego dziecko, które tego ojca ma tylko na papierze i ten ojciec opłaca jego utrzymanie jak abonament kablówki, to nie jest ono według Ciebie wychowywane tylko przez matkę? Jakie masz prawo do decydowania kto jest samotnym rodzicem?
            • logicman Re: definicja samotnej matki 11.03.13, 15:02
              fotm napisał(a):

              > A dlaczego bez alimentów, że się tak spytam? Skoro dziecko osierocone przez ojc
              > a otrzymuje pieniądze od Państwa, to dlaczego dziecko, które tego ojca ma tylko
              > na papierze i ten ojciec opłaca jego utrzymanie jak abonament kablówki, to nie
              > jest ono według Ciebie wychowywane tylko przez matkę?

              Dlaczego uważasz, że KAŻDE dziecko, na które ojciec płaci alimenty jest wychowywane tylko przez matkę a rola ojca ogranicza się do comiesięcznej wpłaty określonej kwoty, jak to ładnie nazwałaś - abonamentu? Pytanie potraktuj jako retoryczne.

              Uważam, że obecnie brak obiektywnych zasad, które pozwalałyby jednoznacznie określić, czy dziecko wychowywane jest przez samotnego rodzica (dlaczego akurat tylko matkę?) i przyjmuje się pewne uproszczenie polegające na tym iż wiąże się fakt samotnego wychowywania dziecka z jego adresem zamieszkania (przy matce/ojcu), często jest to krzywdzące dla jednej ze stron.
              • fotm Re: definicja samotnej matki 13.03.13, 10:56
                W tym się akurat zgodzę, że nie ma obiektywnych zasad i to w następstwie uderza w obie strony. U mnie sytuacja jest taka, że ojciec płaci abonament, bo tylko tak można to nazwać. Dlaczego więc fakt samego płacenia pieniędzy dla dziecka przy jednoczesnym kompletnym olaniu wszystkich innych obowiązków miałby mnie dyskwalifikować jako samotną matkę? I mylisz się niestety, bo jest to krzywdzące dla obu stron. Zwłaszcza, że dużo par żyjących w konkubinatach wykorzystuje bezwstydnie przywileje samotnych matek. Co prowadzi do tego, że na mnie też patrzą spode łba.
      • malwi-na356 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:31
        Beszczelna jesteś .
        • triss_merigold6 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:33
          Czyżby? Nie korzystam z zasiłków i nigdy nie korzystałam, formalnie rzecz biorąc jestem rozwódką z dziećmi więc o co kaman?
          • malwi-na356 Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:34

            to miałobyć do neks....


            triss_merigold6 napisała:

            > Czyżby? Nie korzystam z zasiłków i nigdy nie korzystałam, formalnie rzecz biorą
            > c jestem rozwódką z dziećmi więc o co kaman?
      • raszefka Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 18:26
        neksia00 napisała:

        >
        > Jeśli nie robi niczego z tych rzeczy i ma zabrane prawa rodzicielskie to jesteś
        > samotną matką.

        Chwila, z definicji ustawowej wynika co innego. I tego się trzymam, polecając księgowej zaznaczyć odpowiedni kwadracik w PIT-36.
        A poza tym nie czuję się samotną matką. Tzn. samotna jestem, ale nie w kontekście macierzyństwa. Moje dziecko ma oboje rodziców, tylko oni osobno mieszkają.
    • tautschinsky Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:10
      brukselka.1 napisała:

      > dzien dobry, nowa jestem
      >
      > zastanawiam sie co to znaczy samotna matka? Zazwyczaj wyrazenie to wzbudza podz
      > iw, szacunek
      etc. bo sama wychowuje.


      Zazwyczaj? Gdzie? Chyba w sterroryzowanej Szwecji.
      • altz Re: definicja samotnej matki 13.01.12, 22:24
        tautschinsky napisał:

        > brukselka.1 napisała:
        >
        > > dzien dobry, nowa jestem
        > >
        > > zastanawiam sie co to znaczy samotna matka? Zazwyczaj wyrazenie to wzb
        > udza podz
        > > iw, szacunek
        etc. bo sama wychowuje.
        >
        >
        > Zazwyczaj? Gdzie? Chyba w sterroryzowanej Szwecji.

        Tautschinsky, jesteś niesprawiedliwy. Wyobraź sobie wojnę, mężczyzna nie wrócił z frontu, gdzieś jest jego samotna mogiła albo i nie, jego kości wystają z ziemi, a ona samotna matka stara się, dwoi i troi i udaje jej się wyżywić, wychować i wykształcić dzieci. Można wzbudzać podziw, i cóż, że nie ze Szwecji?
        • maciekqbn Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 03:13
          Zgadzam się z Tobą altz, jednak wracając do meritum, popatrz jak panie pięknie naginają rzeczywistość. Do celów rozliczeń z Urzędem Skarbowym to są samotne matki ale do brania alimentów (dochód nieopodatkowany) to już nie. Do tego wielce oburzone , gdy ktoś (tutaj neksia) wytknie im ich fałsz.
          • argentusa Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 05:50
            Maciek, powoli, powoli.
            Uważam się za samodzielnie wychowującą dzieci. Bo w istocie tak na co dzień jest. Ojciec, (dobry ojciec zaznaczam) jest niestety wyłącznie epizodycznie (chociaż regularnie!) -taki lajf (pracuje, mieszka gdzie indziej i po prostu nie ma mozliwości byśmy wspólnie te dzieciaki chowali). Ale samotna nie jestem. Tyle, że Obecny nie zajmuje się moimi dziećmi bo to nie jego dzieci.
            Zatem w rozumieniu przepisów o pdof to ja smaotnie wychowująca jestem. Wspólnych dzieci z Obecnym niet -zatem i sytuacja klarowna. Podatek też mój, więc z ulgi rodzicielskiej korzystam ile wlezie (eks nie ma takiej możliwości).
            Przedszkola? - publiczne mi nie przysługują, bo za duży dochód własny mam.
            A alimenty NIE SĄ moim dochodem tylko dzieci. Kumasz różnicę?
            Mam tę szczęsliwą sytuację, że zarabiam wystarczająco, by mi i na kosmetyczkę i waciki starczało, a nawet cóś tam pozostało wink.
            No i nie mój interes czy Obecny finansuje mamę swej latorośli czy nie. Mimo, że budżet w częsci wspólny mamy (to do Neksi).
            Ar.
            • malwi-na356 Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 12:41
              argentusa jak mozesz być z człowiekiem który ci nie pomoże??? to tylko dla własnych przyjemnosci go masz???dziwne ale ja bym nie zniosła kogos kto mi choc troche nie pomoże a kobieta miałaby być na kazde jego skinienie ...
              • maciekqbn Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 12:49
                malwi-na356 napisała:

                > argentusa jak mozesz być z człowiekiem który ci nie pomoże??? to tylko dla włas
                > nych przyjemnosci go masz???dziwne ale ja bym nie zniosła kogos kto mi choc tro
                > che nie pomoże a kobieta miałaby być na kazde jego skinienie ...

                Bo argentusa jest kobietą a nie pijawką.
              • argentusa Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 13:40
                Malwina, my jesteśmy zupełnie po przeciwnych biegunach. Obecny jest dla mnie, a nie dla latorośli, które ojca swego możliwie aktywnego i dobrego mają. To JA postawiłam tak granice. Pomaga mi na tyle na ile ja oczekuję (a nie oczekuję wiele, bo niby z jakiej racji ma nie swe potomstwo obskakiwać?. Swoje ma to obskakuje i jest mi z tym gites. Ja, przyznaję też nie mam potrzeby obsługiwać jego potomastwa.)
                >>>>ale ja bym nie zniosła kogos kto mi choc tro
                > che nie pomoże a kobieta miałaby być na kazde jego skinienie ...
                A kto powiedział i wktórym miejscu, że ja jestem na każde skinienie?
                To jest właśnie niezrozumienie tematu. JA mam niezależną naturę i stety albo niestety nie obskakuję mężczyzn. Jestem, kocham, ale nie matkuję, nie gotuję jak mi się nie chce, nie prasuję chłopu wcale i jeszcze wiele rzeczy NIE, bo tak mam.
                Ja nie mam poczucia,ze robię coś nadmiarowo, a Obecny nic nie robi. Obecny z tych chuopów jest, co to NIE POTRZEBUJĄ niańki, żeby dobrze żyć. Bowiem dorosły jest.

                Jednym słowem: sami się rozwijamy osobno, ale obok siebie. Nie zamęczamy się sobą, bo każde ma jednak kawałek swojego świata, do którego to drugie ma ograniczony dostęp. Mamy też wspólną część, ale to ma mało wspólnego z moimi dziecmi. Obecny jest partnrem mamy, a nie ojcem zastępczym. Takowego nie potrzebują.
                ufff, mam nadzieję, że się jasno wypowiedziałam.
                Ar.
                • zmeczona100 Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 00:50
                  Argentusa, czy ten Twój nie ma przypadkiem brata bliźniaka?
                  wink
                  • argentusa Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 05:42
                    eee,e no nie ma, qrczę obu bym chyba kochała na zabój. I tragiedia rodzinna by wyjszła. crying
              • mola1971 Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 16:16
                malwi-na356 napisała:
                > argentusa jak mozesz być z człowiekiem który ci nie pomoże??? to tylko dla włas
                > nych przyjemnosci go masz???dziwne ale ja bym nie zniosła kogos kto mi choc tro
                > che nie pomoże a kobieta miałaby być na kazde jego skinienie ...

                A to "manie" kogoś li tylko dla własnej przyjemności to grzech jakowyś? Tego o byciu na skinienie to nawet nie ma co komentować - jakieś chore pojęcie o relacjach damsko - męskich masz.

                Widzisz Maliwina, gdy po rozwodzie wchodzi się w nowy związek to nie jest tak samo jak budowanie tego pierwszego, który zakończył się rozwodem. Zwłaszcza gdy są dzieci. To nie jest tak, że nowy partner staje się dla dzieci zastępcą ich ojca, przeszłość wycieramy gumką myszką, udajemy, że jej nie było, nic się nie stało i razem tworzymy cudowną rodzinkę z obrazka z podręcznika dla pierwszoklasisty.
                Budowanie nowego związku wymaga zaakceptowania przeszłości, tego, że ona była. Razem z konsekwencjami tejże przeszłości a więc również dziećmi, które mają rodziców i wyłącznie rodzice tychże dzieci mają prawo (i obowiązek) dzieci wychowywać. Nowy partner/partnerka nie jest od wychowywania dzieci z poprzedniego małżeństwa. Możesz sobie myśleć, że służy on tylko przyjemności, ale to jest dużo bardziej skomplikowane.

                Tak czy inaczej jeśli ktoś zamiast szukać partnera/partnerki dla siebie, poszukuje następcy ojca/matki dla swoich dzieci, z góry jest to skazane na porażkę.
                • zmeczona100 Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 00:54
                  Święte słowa, Molka.
                  I cieszę się, że nie jestem jedyna, która uważa, że związek ma dawać przyjemność (plus poczucie bezpieczeństwa, bo w razie czego można na siebie liczyć), a nie obciążać i uwierać jak garb.
                  • mola1971 Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 01:00
                    Na bank nie jesteś jedyna smile Ino ta opcja na forum jakaś taka niemrawa jest wink
                    Może trza to zmienić? tongue_out
                    • nowel1 Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 02:15
                      Dołączam się do opcji, a niemrawą bym siebie nie nazwała smile
                    • argentusa Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 05:46
                      Howgh!
                      Ta jest. Przyznaję bez wstydu: chuopa chciałam dla przyjemności. Różnych, hihihi.
                      Ale ja podobno jakaś dziwna jestem. I do tego przyznaję, że lubię te sprawy wink. I cierpiętnictwo mi obce jest. I w ogóle nie zamęczam sobą ludzi, a dzieciom nie przeszkadzam, jako one mi też nie przeszkadzają w życiu.
                      Ar.
                  • malgolkab Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 20:25
                    zmeczona100 napisała:


                    > I cieszę się, że nie jestem jedyna, która uważa, że związek ma dawać przyjemnoś
                    > ć (plus poczucie bezpieczeństwa, bo w razie czego można na siebie liczyć), a ni
                    > e obciążać i uwierać jak garb.
                    moim zdaniem większość rozsądnych ludzi tak myśli
            • malgolkab Argentusa 14.01.12, 14:11
              a co ma wspólnego dochód z przyjęciem do przedszkola? u nas nikt nigdy o to nie pytał.
              • malgolkab przyjęcia do przedszkoli 14.01.12, 14:29
                sytuacja rodzinna:
                - oboje rodzice pracujący
                - samotny rodzic (pracujący lu nie)
                - jeden rodzic pracujący
                - dwójka niepracujących

                Przykład:
                Pani ma 2 męża (który nie jest ojcem dziecka) - takiej opcji nie masmile musi zaznaczyć 2 pracująca i przynieść zaświadczenie z pracy swoje i męża nr 1 (a logicznie byłoby tego, który ze mną mieszka, bo ex dzieckiem się nie zajmuje), co lepsze ex może mi tego zaświadczenia nie dać i nijak go nie zmuszę...

                osoby żyjące bez ślubu składaja w większości jako samotny rodzic, po czym na początku roku w formularzu zaznaczają opcje "rodzina pełna" (bo jest w domu mama i tata, tyle, że nie mają ślubu) i jakoś nikt tego nie weryfikujeuncertain
              • argentusa Re: Argentusa 14.01.12, 14:31
                No, a u nas ma. Niestety. Tutaj jest 50% więcej przedskzoli niepublicznych niz publicznych i dlatego do publicznych, zgodnie z uchwałą rady gminy mają w pierwszej kolejności dzieci rodziców pracujących oboje, takich, którzy mają niewielki dochód. Zdaje się rozumowanie jest takie: jak zarabiasz więcej to cię stać na prywatne. A jak zarabiający mało nie będą mieli co z dzieckiem zrobić to stracą pracę i pójdą na zasiłek gminy. To jedyne wytłumaczenie któe mam na taka a nie inna decyzję rady gminy sad. Poza tym, w publicznych przedskozlach jest 3x więcej chętnych niz miejsc sad((((((((.
                • malgolkab Re: Argentusa 14.01.12, 14:45
                  dziekuję za wyjaśnieniesmile w swej naiwności liczyłam, że przynajmniej kryteria w całej Polsce są takie same
                  • argentusa Re: Argentusa 14.01.12, 15:00
                    Mnie to najpierw trochę ruszało. Potem odpuściłam. Po części dlatego, że mnie po prostu stać na prywatne przedszkole. Ale jest wielu ludzi, którzy robią rodzinną zrzutę na te prywatne placówki. Bo inaczej musieliby w domu z dzieckiem być zamiast pracować. A, że gmina blisko stolicy to i ludności napływowej sporo. Toteż placówki prywatne mają się świetnie i jest ich coraz więcej. W gminie wiejskiej przedszkoli publicznych jest 1. (słownie: jedno) w miejskiej przedskzoli publicznych 6, prywatnych placówek jak policzyłam: 17 !!!! siedemnaście!. I wszystko jasne...
                    • malgolkab Re: Argentusa 14.01.12, 17:25
                      czyli kolejny "plus" dla oszustów pracujących na czarno i właścicieli firm, wykazujących śmiesznie niskie dochody - a jak wiadomo w Polsce jest póki co przyzwolenie społeczne na te praktyki (a ci wykazujący wszystkie dochody są nieobrotni)uncertain
          • argentusa Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 05:52
            A i alimenty z punktu widzenia systemu podatkowego to są już opodatkowane (płącone z dochodu netto rodzica) przecież. Na cholerę jeszcze raz? Aż taki szczodry dla Skarbu PAństwa jesteś?
            Paranoja jest dla mnie to, że alimenty banków obniżają dochód płacącego a nie podwyższają dla uprawnionego. Znikają po prostu przy wyliczaniu zdolnosci kredytowej.
            • altz Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 07:54
              rgentusa napisała:

              > Paranoja jest dla mnie to, że alimenty banków obniżają dochód płacącego a nie p
              > odwyższają dla uprawnionego. Znikają po prostu przy wyliczaniu zdolnosci kredyt
              > owej.

              Przecież sama napisałaś, że alimenty są pieniędzmi dziecka, a dzieci nie biorą kredytów.
              Poza tym, matka ma też obowiązki alimentacyjne względem dzieci i widocznie banki nie są pewne tych pieniędzy, zawsze dziecko może z dnia na dzień przenieść się do drugiego rodzica razem z alimentami jednymi i drugimi, więc jest to logiczne.
              • argentusa Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 08:34
                Altz, proszę nie udawaj mniej bystrego niż jesteś smile
                Alimenty są właśnie na pokrycie częsci kosztów utrzymania dzieci. A przy wyliczaniu zdolnosci kredytowej banki liczą tak, jakby rodzic wychowujący WYŁĄCZNIE sam te dzieci utrzymywał (koszt utrzymania dziecka nie jest pomniejszany o częśc finansowaną przez rodzica zobowiązanego). Z kolei wyliczając zdolnosć kredytową zobowiązanego rodzica odejmują mu ją, no bo przecież to koszt utrzymania dzieci. Z punktu widzenia banku tych pieniedzy nie ma.

                Swoją drogą niesamowite jest to przekonanie zobowiązanych, że zawsze to rodzic uprawniony do zarządzania alimentami jest finansowany, a nie dzieci.
                Ja rozumiem, że są eksie pijawki, nie zaprzeczam, ale żeby tak generalizować na wszystkie? Nigdy tego nie pojmę. Ale na szczęscie nie muszę smile I pewnie dlatego żyje mi się dobrze.
                Ar.
                • altz Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 09:20
                  argentusa napisała:

                  > Altz, proszę nie udawaj mniej bystrego niż jesteś smile
                  Ja jestem taki mało bystry i już się przyzwyczaiłem.

                  Banki podchodzą do tego pragmatycznie i zadają pytanie, co się gdy jedno z rodziców zginie/straci pracę/straci zdrowie. Dlatego takie traktowanie alimentów w przypadku kredytów jest z punktu widzenia banków słuszne. Można wprowadzić system amerykański, "dług anulujemy, dom sprzedajemy", ale widać, czym się to skończyło. Nam Chiny nie muszą pomagać.

                  > Swoją drogą niesamowite jest to przekonanie zobowiązanych, że zawsze to rodzic
                  > uprawniony do zarządzania alimentami jest finansowany, a nie dzieci.
                  Ja tak nigdy nie mówiłem, natomiast mnie śmieszy sytuacja, gdy matka twierdzi, że dokłada dużo do dzieci, a w sumie sama za pieniądze, które otrzymuje za pracę miałaby problem z utrzymaniem samej siebie, taka samo sytuacja, gdy matka wycenia swoją pracę na grube tysiące, a do pracy nie pójdzie, bo takiej pracy rynek nie chce, albo ją nisko wycenia.
                  • argentusa Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 09:33
                    >>>co się gdy jedno z rodziców zginie/straci pracę/straci zdrowie.
                    to samo dotyczy małżeństw przecież. Jak dla mnie - nie uargumentowałeś swoich racji.

                    a w sumie sama za pieniądze, które otrzymuje za prac
                    > ę miałaby problem z utrzymaniem samej siebie
                    Dzięki Bogu mnie to nie dotyczy. Głowę na karku mam, odkąd pamiętam sama się finansuję (od 21 rż) i nie zamierzam tego zmieniać.
                    Ar.
                    ps. pędzę się leeeeniććććć smile
                    • altz Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 09:54
                      argentusa napisała:

                      > >>>co się gdy jedno z rodziców zginie/straci pracę/straci zdrowie.
                      >
                      > to samo dotyczy małżeństw przecież. Jak dla mnie - nie uargumentowałeś swoich r
                      > acji.
                      Problemy ze ściągalnością alimentów są częste, świadczą o tym wpisy na forach i statystyki FA. Dodatkowo, przy podziale rodziny na dwa osobne organizmy, koszty mocno wzrastają. Kobiety nie przyjmują, że poziom życia nie może się pogorszyć, ale banki to wiedzą i muszą skalkulować takie ryzyka.
                • tricolour Gdy chodzi o zdolność kredytową... 14.01.12, 14:05
                  ... to banki liczą właśnie ZDOLNOŚĆ. Zdolność jest pojęciem subiektywnym i przypisanym do konkretnej osoby, a nie do wyroku sądowego nakazującego coś innej obcej osobie na rzecz tej pierwszej.

                  Zatem do zdolności kredytowej nie zalicza się w żaden sposób alimentów, bo ich otrzymywanie zależy od wyroków sądowych, możliwości zobowiązanego, jego chęci do terminowego płacenia, skuteczności komornika, opieszałości FA. Przez ilość tych czynników oraz - przede wszystkim - fakt, że nie są one związane z otrzymującym alimenty bank odmawia uznania alimentów za wpływających na zdolność kredytową.

                  Albo inaczej: zdolności trzeba rozwijać samemu.
                  • brukselka.1 Re: Gdy chodzi o zdolność kredytową... 14.01.12, 20:46
                    ciekawe w jaka strone poszedl ten watek.
                    Nie myslalam o takich kwestiach jak przedszkole, zasilki etc.

                    Myslalam po prostu o takim okresleniu, uzywanym w roznych sytuacjach, nie tylko kiedy w gre wchodzi zlobek/przedszkole, kredyt etc.

                    Oprocz kasy sa tez inne trudnosci w samotym wychowywaniu dzieci.

                    • moniapoz Re: Gdy chodzi o zdolność kredytową... 14.01.12, 21:19
                      no Twoje pytanie było niewinne, ale niestety tu na forum trwa walka smile jak zauważyłam.
                      i każdy wątek gdzie można zahaczyć o pieniądze ma od razu duży odzew
                      a żeby było śmieszniej moim zdaniem samotną matką można być nawet będąc w małżeństwie...

                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • mola1971 Re: Gdy chodzi o zdolność kredytową... 14.01.12, 21:28
                        Jaka tam walka? Dyskusja zwykła trwa. Tak już na tym forum jest, raz wyjadanie sobie z dzióbków a raz zażarta dyskusja smile Ot, jak to w życiu.
                        Co do tego, że można być samotną matką w małżeństwie to pełna zgoda. Taką matką byłam, teraz jestem matką samodzielną smile
                        • moniapoz Re: Gdy chodzi o zdolność kredytową... 14.01.12, 21:33
                          ja napisałam walka ale z uśmieszkiem smile bardzo lubię te dyskusję, zawsze dają one inny punkt widzenia, choć muszę przyznać, że czasami wątki się tak rozbudowują, że staje się to męczące (wiem, wiem, nikt nikogo do czytania nie zmusza smile

                          matka samodzielna - hmmm... podoba mi się smile

                          ------
                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                          • mola1971 Re: Gdy chodzi o zdolność kredytową... 14.01.12, 22:25
                            Bycie matką samodzielną ma tę przewagę nad samotną, że samej siebie nie oszukujesz, że w kwestii wychowania dzieci możesz liczyć na kogoś innego, niż tylko na siebie.
                            Trudne, ale bardzo rozwijające doświadczenie smile
            • noname2002 Re: definicja samotnej matki 10.03.13, 08:38
              Paranoja jest dla mnie to, że alimenty banków obniżają dochód płacącego a nie p
              > odwyższają dla uprawnionego. Znikają po prostu przy wyliczaniu zdolnosci kredyt
              > owej.

              Za to przy przyznawaniu jakichkolwiek zasilkow licza sie znow jako dochody, tez piekne, nie?
          • laura_fairlie Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 06:00
            Alimenty na dzieci są dochodem opodatkowanym. U tatusia. Trudno, żeby państwo jeszcze raz je opodatkowywało.
          • kaja2221 Re: definicja samotnej matki 08.03.13, 23:39
            Jestem studentką pedagogiki. Piszę pracę magisterską na temat Pomocy i wsparcia dla samotnych matek. Jesli jesteś samotną matką bardzo proszę o wypelnienie ankiety. Uzyskane informacje oraz wszelkie opinie wniosą wartościowy wkład w przeprowadzane badania i zostaną wykorzystane wyłącznie w celach naukowych.
            moje-ankiety.pl/respond-39638.html
            Dziękuję i pozdrawiam
        • tautschinsky Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 20:51
          altz napisał:

          > Tautschinsky, jesteś niesprawiedliwy. Wyobraź sobie wojnę, mężczyzna nie wrócił
          > z frontu, gdzieś jest jego samotna mogiła albo i nie, jego kości wystają z zie
          > mi, a ona samotna matka stara się, dwoi i troi i udaje jej się wyżywić, wychowa
          > ć i wykształcić dzieci.

          Ale Polska dzisiejsza to chyba nie ta z okresu ostatniej wojny?
          I samotną matką się nie zostaje przez utratę męża na wojnie,
          tylko zwykle przez rozwód. A te nieliczne wyjątki - żołnierze
          ginący w Afganistanie, który po bandziorsku najechali, to,
          wybacz, ich żony i dzieci na tle innych szaraków są ustawieni
          jak pączki w maśle i na pewno taka matka z racji bycia wdową
          po takim żołnierzu nie wzbudza u normalnych ludzi, znających
          rzecz od lewa do prawa, żadnej specjalnej życzliwości. Taka może
          do końca życia już nie pracować, choćby miała 21 lat.
          • brukselka.1 Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 21:24
            moniapoz masz racje.
            nie wiem czy sie tu rozgoszcze, bo czytam ale nie odnajduje sie wlasnie przez te walki i czasem agresywne odpowiedzi (nie chodzi o moj watek)
            Wiem ze rozwod to nie bulka z maslem, ze jest sie rozgoryczonym, złym, bliskim cynizmowi etc. ale nie chce eskalowac w sobie takich odczuc, nic dobrego nie przyniesie.
            Ale przyznaje, ze mi szykuje sie stosunkowo "prosty" rozwod, co nie znaczy ze nie ma bólu.
            • moniapoz Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 22:00
              no czasem jest tu może agresja, brak empatii, ale nie jest tak źle smile ludzie są różni i w realu i na forum, tylko, że w realu nie spotykasz się z kimś kogo nie akceptujesz np. ze względu na materializm czy pamiętliwość a tu możesz poczytać sobie co takie osoby myślą i czują smile
              to daje jakiś szerszy horyzont, w każdym razie mi daje.
              a jak Cię ktoś wybitnie wkurza to weź go na czarna listę i nie będziesz musiała czytać co ta osoba pisze.
              to forum moim zdaniem jest bardzo bardzo fajne smile a przepychanki staram się właśnie ignorować smile

              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • niutka Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 22:40
                Swiete slowa... Sama ma dwie takie osoby na czarnej liscie. Pierwsza to tau...
                • mola1971 Re: definicja samotnej matki 14.01.12, 22:52
                  A ja tam nikogo na czarnej liście nie mam. Nawet osoby, z którymi się często nie zgadzam, czasem piszą coś mądrego, coś co wnosi inne od mojego spojrzenie na życie.
                  Różnica w poglądach jest czymś bardzo naturalnym. Jedyne czego nie znoszę to chamstwo i gdy ta "opcja" tutaj się rozpanoszy (a czasem tak bywa) to po prostu z forum znikam.
          • laura_fairlie Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 06:04
            akurat te renty i odszkodowania po poległych na wojnach środkowowschodnich są chyba dosyć mizerne. Dużo bardziej 'opłacalna' była pewna lotnicza katastrofa.
    • maciekqbn Re: definicja samotnej matki 15.01.12, 23:33
      Może bardziej ogólnie, bo w kontekście "samotnego rodzica" a nie "samotnej matki" - w podanym linku interpretacja Ministerstwa Finansów przepisu o możliwości rozliczenia się samotnego rodzica wspólnie z dzieckiem.
      • triss_merigold6 Re: definicja samotnej matki 16.01.12, 09:38
        I? Słowa nie ma o tym, że zasądzenie alimentów wyklucza bycie samotnym rodzicem. O ile dobrze pamiętam ze szkoleń legislacyjnych to ministerstwa nie dokonują wykładni prawa tylko Sąd Najwyższy.
        • maciekqbn Re: definicja samotnej matki 16.01.12, 21:06
          I rzeczywiście uważasz, że każdą, nawet najdrobniejsza sprawą będzie się zajmował Sąd Najwyższy? Zejdź na ziemię.

          Wiesz, że formalnie rzecz biorąc, to do dzisiaj istnieje Wolne Miasto Gdańsk ?
    • konopijka masz w ustawie 16.01.12, 21:16
      brukselka.1 napisała:

      > dzien dobry, nowa jestem
      >
      > zastanawiam sie co to znaczy samotna matka? Zazwyczaj wyrazenie to wzbudza podz
      > iw, szacunek etc. bo sama wychowuje.
      >
      > czy tyczy sie to matek naprawde samotnie wychowujacych, tzn. ktorych mezowie/pa
      > rtnerzy po rozwodzie/rozstaniu w ogole nie interesuja sie dzieckiem i nie biorą
      > na siebie zadnej odpowiedzialnosci?
      >
      > Bo jakos dziwnie mi myslec o sobie w takich kategoriach, kiedy o rozwodzie zdec
      > ydowalam ja, a ex-maz widuje sie z dzieckiem, loży na nie etc.?
      >
      > tak z ciekawosci..
    • mamamamasita Re: definicja samotnej matki 30.08.12, 19:44
      zobacz tu, jak facet postrzega samotna mamę: forum.gazeta.pl/forum/w,16314,137964744,138515807,Re_Czy_33latka_z_dzieckiem_ma_jeszcze_szanse_.html
      • noname2002 Re: definicja samotnej matki 31.08.12, 19:32

        > zobacz tu, jak facet postrzega samotna mamę: rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,16314,137964744,138515807,Re_Czy_33latka_z_dzieckiem_ma_jeszcze_szanse_.html

        Świetny wątek, dawno się tak nie naśmiałam jak z wypowiedzi Satipat big_grin
    • oczy123 samotna matka 11.04.13, 19:34
      to charakter ....
    • searam Re: definicja samotnego ojca ! 13.04.13, 01:16
      Damy rade. I tak laczy nas wiele z kobitkami...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka