Dodaj do ulubionych

impreza u naszych znajomych

19.01.12, 23:29
wiem że kiedyś ten dzień musiał nadejść i nadejdzie w sobotę...nasi wspólni znajomi zaprosili mnie na impreze i mojego ex a on powiedział że przyjdzie z nią ... nie wiem jak ją nazywać przedtem była kochanka teraz partnerką? no ale chodzi o tę pierwszą konfrontację.... najchętniej bym nie poszła, w dodatku jeszcze dzieci w ten wekend są u niego wiec przyjda razem jak szczęsliwa rodzinka..... jak znieśc to ze trzyma ja za reke, obejmuje itp ????? niestety to jeszcze boli i to cholerrnie, jak się zachować ??? a na to wszystko będą patrzeć nasze dzieci.... nawet napic dla odwagi się nie mogę bo na antybiotykach jestem sad
poradzcie coś IŚĆ CZY NIE ???? a jak iść to jak się zachować ... macie to za sobą ?
Obserwuj wątek
    • kalpa Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 00:30
      Jeśli nie jestes gotowa na konfrontacje, to nie idź raczej... po co się zardręczać?
      Gdyby ci to było obojetne, to co innego, ale tak?
      I przede wszystkim... jesli chodzi o dzieci... to no szczerze mówiąc uważałabym, bo może sie to skończyc kolizja, chyba, że dzieci sa już przyzwyczajone do tej pani i do faktu, że ich tata całuje i jest czuły dla niej.
      Moje chłopaki dość łatwo łyknely fakt, że tata z inna pania maja juz nowy domek, ale na szczęście lubia się z nexią, wiec ok.
      • xciekawax Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 02:25
        odpowiedzialabym jak poprzedniczka. Jezeli nie czujesz sie ze jestes gotowa zmierzyc sie z tym - nie idz. Ale zamiast plakac w domu - zrob cos przyjemnego - idz na basen, umow sie z przyjaciolka, itd...

        • ciociacesia obejrzyj sobie jakis fajny film 25.01.12, 10:56
          i delektuj sie wolnym od dzieci dniem/wieczorem.
    • plujeczka Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 08:09
      a przepraszam co to za impreza? stawiennictwo konieczne - slub? --jesli cokolowiek innego a Ty jeszcze wszystko przeżywasz bo widze ,że byłaś zdradzona to raczej trudno z taka para się zaprzyjaznić .Jesli nie musisz po prostu zrób w ten dzień zupełnie co innego, spotkaj się z kolezankami na saunie, SPA, basen , dyskoteka ==nie oprowadzaj do konfrontacji kiedy jeszcze nie wygasły animozje i żał a widok obsciskujacego się ex małzonka z ............może cię mocno deprymować i sprowokowac nieprzyjemną sytuację, oszczędź sobie widku " szczęśliwej twoim kosztem pary"
    • bunia.80 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 10:09
      Popieram poprzednczki, nie masz ochoty to nie idz, nic na siłę, pamiętaj ze Ty jestes najwazniejsza i to Ty masz się dobrze czuc !!!!!!!!!!!!
      Naszczeście nie mam takich sytuacji bo w moim przypadku znajomi opowiedzieli się po mojej stronie i przyszły eks jest na wygnaniu.
      Zadzwoń do znajomych podziekuj za zaproszenie i powiedz ze niestety nie możesz przyjśc - nie tłumacz się dlaczego!
    • kobieta306 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 10:10
      przenigdy moja noga by na takiej imprezie nie stanęła. Kosmos jakiś!!
      • karolina33331 Re: impreza u naszych znajomych 22.01.12, 19:30
        dla mnie taka impreza to "kosmos" smile nigdy bym za nic nie poszła, zeby spotkać się z exem i exówą smile
    • ewela1_1 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 10:18
      Sama napisałaś, ze najchętniej byś nie poszła, więc nie rób nic na siłę. Ja bym na Twoim miejscu nie poszła(skoro wciąż boli). Miałaby tam być kochanka i moje dzieci? Nie wyobrażam sobie tego, a dzieci tez pewnie wyczułyby moje samopoczucie, aż taką dobra aktorką nie jestem.
      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
    • yoma Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 11:02
      Nie czujesz się na siłach - nie idź. Czujesz się - idź, zrobiwszy się na bóstwo. Ten błysk w oczach byłego - bezcenny czy jak to tam było smile
      • 0.myszka Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 12:53
        chciałabym się spotkac ze znajomymi - sa to urodziny i zawsze spotykamy sie w stałym gronie wraz z dziecmi... a teraz ma dołaczyc ona ... wszyscy mówią przyjdź, nie daj mu tej satysfakcji, to ona powinna być zakłopotana nie ty itp.
        nie chcę żeby w Naszym gronie znajomych również zajęła moje miejsce gdy ja sie wycofam...
        no a tak na marginesie to mój nex musiałby nas sobie przedstawić ...ciekawa jestem jak to zrobi... nie zamierzam mu niczego ułatwićc ale komiczne to będzie nawet na imię mamy tak samo...
        • yoma Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 13:01
          Istnieje opcja, że ona ma w tej chwili ten sam dylemat i nie przyjdzie wcale smile Trudno cokolwiek radzić, dużo też zależy od taktu znajomych.

          Weź może jakiego kumpla smile
        • plujeczka Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 13:22
          a ja uwaam ,że twoi znajomi są nieszczerzy-licza po cichu na Wasza konfrontację TY-KOCHANKA.Daj spokój podziekuj za zaproszenie i nie daj nikomu satysfakcji dopóki na zimo nie bedziesz wstanie stanac " oko w oko" z nimi.
          • yoma Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 13:26
            A ja uważam, że znajomi zachowują się bardzo w porządku. Zawsze zapraszali ją i jego, teraz też zapraszają ją i jego.

            Licząc na to, że ona i on są normalnymi ludźmi, niewietrzącymi wszędzie spisków.
        • mayenna Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 14:46
          Poszłabym. Takie spotkanie wcześniej czy później jest nieuniknione.
          Tak jak mówisz: to twoje miejsce, twoi znajomi i to tamtej będzie trudniej.
        • karolina33331 Re: impreza u naszych znajomych 22.01.12, 19:32
          powiem Ci tak Twoje samopoczucie jest ważniejsze. A znajomi można ich zmienic. Ja nie utrzymuje ju kontaktów z prawie wszystkimi "wspólnymi" znajomymi. Nie wyobrazam sobie jakbym się czuła na takiej imprezie. a zaznaczam, że od mojego roizstania mineło prawie 4 lata i od roku jestem w stałym związku. dla mnie to co chcesz zrobic jest nie do przyjecia.jakies katowanie siebie.masakra.
    • odmieniona44 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 14:28
      Nie wiem jaką powinnaś podjąć decyzję, wiem co uczyniłabym ja.
      Poszłabym.
      Wypindrzona( bodaj za ostatni grosz ). Z atrakcyjnym kumplem( bodaj opłaconym). Absolutnie trzeźwa.
      Ukradła Twojego choopa, pozwolisz aby zawłaszczyła także przyjaciół?
      • z_mazur Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 14:57
        A dzięki za takich przyjaciół, którzy stawiają mnie w takiej sytuacji.

        Nie chodzi o to, że szantażuje się znajomych na zasadzie "ja albo ona", chodzi o ludzką przyzwoitość. Zdrada, romans z punktu widzenia moralności są niewłaściwe. Unikam znajomych, którzy robią takie rzeczy. Jeśli Twoi znajomi nie widzą nic zdrożnego w zachowaniu Twojego męża i wyrażają cichą akceptację zapraszając go z kochanką, to po co Ci tacy znajomi?
        • yoma Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 15:12
          Nie zgadzam się, zauważ, że tu jest subtelna różnica:

          > nasi wspólni znajomi zaprosili mnie na impreze i mojego ex a on powiedział że przyjdzie z nią .

          IMHO znajomi są jak najbardziej w porządku.
        • beata118 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 16:32
          z_mazur ma rację, przyjaciele nie powinni tak postąpić.
          Takich przyjaciół ja również miałam i taką ofertę spotkania także. Nie byłam w stanie iść. Okazało się po czasie, że nie byli też przyjaciółmi.
          • thaures Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 17:04
            Ja właśnie jestem znajomą pary, która się rozstała. Mieliśmy paczkę, zawsze się spotykaliśmy. Po ich rozstaniu i zdradzie znajomego spotykaliśmy się dalej- ale już bez niego. Nie wyobrażam sobie zresztą takiej wspólnej imprezy- chyba bylibyśmy sztuczni do granic.
        • karolina33331 Do z_mazur 22.01.12, 19:36
          obiema rękami się podpisuję pod tym co napisałaś. Takich "znajomych" którzy przyjacielsko zapraszają byłą żonę i byłą kochankę nalezy na drzewo posłac i tyle.
        • kobieta306 Re: impreza u naszych znajomych 22.01.12, 20:11
          z_mazur napisał:

          > A dzięki za takich przyjaciół, którzy stawiają mnie w takiej sytuacji.


          nic dodać nic ująć !
    • rybak Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 18:21
      A właściwie... po co?
      Jak sobie na to odpowiesz, na resztę sobie odpowiesz.
    • moniapoz Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 18:23
      konfrontacja nastąpi tak czy siak, ale jeżeli nie czujesz się gotowa to nie idź, nie zmuszaj się, po co ?

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • malwi-na356 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 20:18
        wyraźnie napisała ze zaprosili ją i niego co znaczy że znajomi mieli cichą nadzieję że anóż starzy znajomi ich pogodzą ....a tu zong on wyskoczył z nową ...
        • 0.myszka Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 20:31
          nowa nie jest taka nowa ... sa razem ponad rok, własnie dla niej zostawil mnie... i dla niej sie rozwiódł
          a znajomi są powiazani z nim równiez zawodowo i chyba tak naprawde nie mają odwagi go nie zaprosić... tym bardziej że mój były jest znany z chamstwa i złosliwosci w pracy.....
    • zjm1111 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 21:04
      rany...ale perspektywa na weekend - ja bym za nic w świecie nie poszła...serce by mi pękłosad
      jeszcze nie widziałam kobiety, dla ktorej ex mnie zostawiał, ale wiem, ze predzej czy pozniej to nastapi...do tego jest w ciazy, wiec bedzie podwojnie ciezko...
      jesli ma byc Ci przykro, jesli masz się męczyć zostań w domu, powiedz znajomym jaka jest sytuacja i tylesmile
      chyba, ze na forum znajdzie się jakiś przystojniak, który pojdzie z Tobą, a wtedy Twojemu ex kopara opadniesmile hihi, i żeby jeździł lepszym samochodem niz Twoj ex (mojego by to na pewni ruszyło!)...
      Nie daj się!
      trzeba sobie oszczędzać nieprzyjemnoścismile
      • beata118 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 21:13
        dokładnie jak zjm1111 mówi..
        oszczędź sobie.
        • mysz1978 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 21:34
          nie poszlabym na 100% - balabym sie ze nie poradze sobie z nadrabianiem mina i pekne jak ich zobacze razem.
          A co Ty postanowilas????
          • kiszczynska Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 21:39
            Poszłabym, ale ja jkos potrafię zachować zimna krew..
            Ubrala,by sie normlnie, zwyczajnie.. Be przesady, no lae ty mzoesz cierpiec i jak on to ozbaczy-to nic takiego, ale jak sie tam rozkleisz-w co raczej waptie, to KICHAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

            Chociaz czego tu sie bac?? Pomyls siedzicie razem i ty nagle uderzasz w płacz. Przy nich, przy gosciach. I na glos, wszystkim sie ltumaczysz, ze to przez nią, rpzez kesa. Zadnych awantur, ale placz ,ze ic skzod,a ze ci zal, ze tesknisz.

            To by wszystkich zmaurowalo.
            A nie ze chowasz sie i poplkusjze. Zrob to na oczach wszystkich, pokaz jak boli!
      • neksia00 Re: Znajomi są wporządku ... 20.01.12, 21:53
        Moim zdaniem znajomi są w porządku, zapraszali i ją i jego od zawsze. Teraz też tak robią.
        Niedawno na forum było o tym, że dziecko w dniu ślubu miało wybrać albo tatuś i nowa Pani albo mama, która do tej pory nie pogodziła się z odejściem ex męża do innej.
        Paranoja jakaś... lubię i ją i jego to nie moja wina, że się rozstali to czemu ja mam wybierać??
    • betty69 Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 21:39
      Pamietam swoja impreze po rozstaniu z facetem ktory mnie zdradzil. mielismy paczke znajomych, bardzo bylismy zzyci z nim, wiele imprez, wspolnych wakcji, urodzin, imienin itp. Znajomi poczatkowo spotykali sie raz ze mna raz z nim. Ktoregos dnia zaprosili nas razem bo glupio im bylo jak ja sie dowiedzialam ze nie zostalam zaproszona bo on byl i na odwrot. Ja wiedzialam ze nie odpuszcze sobie paczki moich najblizszych przyjaciol a on tez nie chcial. na pierwsze spotkanie poszlam sama a on byl z nia. I on jej nie obsiskiwal nie calowal, rozmawial ze znajomymi a ona byla wycofana. Stala miedzy drzwiami. On sie szybko upil, ja tez tak zrobilam. W rezultacie ja poryczalam sie na korytarzu gdzie wychodzilismy palic wiec czesc osob przeniosla sie mnie pocieszac i wspierac. Czesc zostala w domu, ale ze atmosfera byla gesta i on pijany wiec zaraz wyszli. Na nastepnej imprezie bylam juz z kims. Panowie sie zaprzyjaznili a mi juz ta kobieta nie przeszkadzala. Potem zostalismy przyjaciolmi, a znajomym kamien z serca spadl wink
      • 0.myszka Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 22:20
        ja jak trzeba to twarda baba jestem no i chyba raczej pójdę... już kupiłam coś dla ich dzieciaków ( sobie nie kupujemy prezentów) i postaram sie być pierwsza, złożę życzenia, posiedzimy... przyjedzie reszta ekipy a oni przyjda później bo ex ma dzieci w ten wekend a mały jeszcze śpi po południu.... więc sie nie wyrobi na czas...
        a jak przyjdą i sytuacja będzie dla mnie nie do zniesienia po prostu pożegnam się, powiem gospodarzom o co chodzi i już....
        nie będę płakać - już doć się przez niego napłakałam...
        Wszystkim bardzo dziękuję no i zobowiązuje się zdać Wam relację smile
        • kalpa Re: impreza u naszych znajomych 20.01.12, 22:55
          Niestety rozpad związku często ... powoduje rozpad paczki. Jeśli expara radzo sobie z nowa sytuacja dobrze, to ok. Ale i tak jest to trudne dla wszystkich. Ja straciłam kilka znajomych osób- chyba glównie dlatego, że ja sama sie odsunęlam. Nie bylam w stanie udawać, że mnie nie rusza, że oni z exiem i nexia stworzyli nowy front. Ja już nie byłam dla nich kims tak waznym jak wcześniej. Woleli jako pary byc z nową parą. I to stalo sie jakoś tak... mimochodem.
          Taniec i wiatr to moje żywioły!
    • lampka_witoszowska Re: impreza u naszych znajomych 21.01.12, 00:30
      decyzje podjęta, ale nei mogę sobie odmówić napisania - w zyciu by mnei nikt nei namówił, gdybym nie miała ochoty smile
      wszelkie rywalizacje i pokazy mnei odrzucają i bardzo sobie cenię taki poziom lekceważenia układów i układzików, w jakim sobie żyję
      nikomu niczego nei muszę udowadniać
      i tak jest dobrze
    • gazeta_mi_placi Re: impreza u naszych znajomych 21.01.12, 01:16
      Wytargaj za łeb!
    • heksa_2 Re: impreza u naszych znajomych 21.01.12, 10:22
      Czy uważasz, że znajomi, którzy postawili cię w takiej sytuacji, są wobec ciebie w porządku?
      IMHO niezupełnie. Nie powinni cie stawiac w takiej sytuacji. Skoro to jednak zrobili, powinnaś zachować się asertywnie i zakomunikowac im, że nie masz ochoty uczestniczyć w imprezach ze swoją następczynią. I że najzwyczajniej nie jesteś na to gotowa. Wyegzekwuj od nch, żeby przekazali twojemu byłemu, żeby nie przychodził z nią, bo nie zyczysz sobie takich spotkań. Ruch należy do nich. Jeśli tego nie zrobią, to znaczy, że cię nie szanują. Wtedy odpuść sobie tę imprezę i nie zawracaj sobie nią głowy. Uprzejmie im podziękuj za zaproszenie i powiedz wprost, dlaczego z niej rezygnujesz.
      • neksia00 Re: impreza u naszych znajomych 21.01.12, 15:39
        heksa_2 napisała:

        > Czy uważasz, że znajomi, którzy postawili cię w takiej sytuacji, są wobec ciebi
        > e w porządku?
        > IMHO niezupełnie. Nie powinni cie stawiac w takiej sytuacji. Skoro to jednak zr
        > obili, powinnaś zachować się asertywnie i zakomunikowac im, że nie masz ochoty
        > uczestniczyć w imprezach ze swoją następczynią. I że najzwyczajniej nie jesteś
        > na to gotowa. Wyegzekwuj od nch, żeby przekazali twojemu byłemu, żeby nie przyc
        > hodził z nią, bo nie zyczysz sobie takich spotkań. Ruch należy do nich. Jeśli t
        > ego nie zrobią, to znaczy, że cię nie szanują. Wtedy odpuść sobie tę imprezę i
        > nie zawracaj sobie nią głowy. Uprzejmie im podziękuj za zaproszenie i powiedz w
        > prost, dlaczego z niej rezygnujesz.


        I tak samo ma za jakiś czas postąpić względem dzieci, które będą miały do wyboru albo urodziny z mamą albo z tatą i jego partnerką?? Czy jeszcze lepiej ślub, chrzciny swoich dzieci.
        To nie jest kwestia znajomych, że para się rozstała. To jest wybór pary ...
    • kara_mia Re: impreza u naszych znajomych 21.01.12, 18:06
      Wśród znajomych były takie sytuacje
      Myśmy powiedzieli, że para po rozstaniu jest nas osobno tak samo znajomymi jak razem.
      efekt w 1 przypadku : chodzili wspólnie na imprezy "osobno", w końcu zaczęli przychodzić w towarzystwie połówek. wszyscy czuja się dobrze.
      W drugim przypadku on powiedział, że "tak go to boli , ze nie zniesie..." trochę się z niego podśmiewamy, bo wyglądał na chojraka a tu melodramatyczny osioł. Z koleżanką spotykamy się nadal. Jego strata , że nie ma go na naszych imprezach choć zawsze ma drzwi otwarte.
      Z moim byłym i w towarzystwie naszych next spotykamy się od dnia rozstania i jest normalnie . Nie widzę problemu - nigdy wspólni znajomi nie byli stawiani w niezręcznej sytuacji, że musza być "po czyjejś stronie".
      To paczka znajomych a nie sad koleżeński... I tu nie ma "winnych", po prostu są pary, które się rozstały.

      Ba, mój były mąż nawet po rozwodzie na wspólnych imprezach jest uprzejmiejszy dla mnie niż przed rozwodem. jak to kiedyś uczciwie powiedział :
      Jeden wieczór na parę miesięcy to co innego niż całe życie, można się jakoś zmobilizować.

      • 0.myszka wróciłam 22.01.12, 01:08
        wróciłam o 23.30 - obyło sie bez rękoczynów i płaczu smile ale od poczatku...
        dzisiaj od rana - telefony z pytaniem czy na pewno będe, czy po mnie przyjechać (mam 5 min. drogi smile) czy już sie szykuje ( to tak ok. 15.00) i wiecie co... do końca nie byłam pewna ale te telefony dały mi do zrozumienia że oni naprawde chcą żebym tam przyszła... no i stwierdzenie DAMY RADĘ... nie dasz sobie rade tylko własnie damy radę .... tak wiec poszłam...
        jeszcze ICH nie było, byłam tak zdenerwowana, że trzęsły mi sie ręce ... dostałam herbatke na uspokojenie i słowa otuchy... no i przyszli... dzieciaki przyleciały sie usciskac , wszyscy sie "rozpłaszczali" no i w końcu staneliśmy na przeciw siebie imojego exa zatkało... zdołał wydusić "to moja była żona Ewa a to..........."i nastało milczenie , głupio jej chyba było iwyciągneła reke do mnie mówiac "Ewa" podałam jej reke i tyle....
        potem troche drażniło mnie że ex trzyma ją za rękę, głaszcze itp. ale jak widział że na nich patrze to przestawał.... no i ona była skrepowana a potem przestałam zwracać na nią uwagę i mysleć " to ta baba która zabrała mi męża" i jakoś samo poszło.... śmialismy sie wspominaliśmy różne dawne dzieje ibyło ok.
        potem pomału wszyscy zaczeli sie rozchodzić i w końcu zostałam sama z gospodarzami, wtedy sie poryczałam.... a potem jeszcze posiedzielismy i gadalismy jak zawsze.
        Nie żałuje że poszłam
        dziękuje Wam wszystkim za rady - tego własnie potrzebowałam...
        • heksa_2 Re: wróciłam 22.01.12, 02:20
          Byłas bardzo dzielna.
        • zjm1111 Re: wróciłam 22.01.12, 10:39
          Wow, dzielna Dziewczynkasmile Byłąm strasznie ciekawa jaką podjęłaś decyzję!

          Ja bym nie dała rady... słaba jestem i tyle.
          na szczęście moj ex jak na razie oszczedzil mi spotkan ze swoją obecną...ale juz zapowiedział, ze pewnego dnia odwiezie dzieci... do tej pory widziałam tylko jej głowę w ciemnym samochodziesmile
        • lampka_witoszowska Re: wróciłam 22.01.12, 11:01
          cieszę się, ż ejesteś zadowolona z konfrontacji

          ja nadal bym sobie nie fundowała takiego napięcia, o jakim piszesz, a wieczór spędziłabym najprzyjemniej jak tylko wpadłoby mi do głowy
          znajomych spotkałabym - jeśli im tka zalezy, co fajne - za jakiś czas
          a potem i wspólne spotkania byłyby możliwe, jakbym JA była na to gotowa
          i tyle ode mnie o moim podejściu smile
        • moniapoz Re: wróciłam 22.01.12, 13:35
          brawo ! smile
          moim zdaniem dobrze zrobiłaś, choć pewnie dużo Cię to kosztowało

          z drugiej strony możesz mieć satysfakcję, że dałaś radę i tra reakcja exa smile)) bezcenna.

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • lampka_witoszowska Re: wróciłam 22.01.12, 15:38
            reakcje eksa to w zdrowym układzie nam latają i powiewają... choć nie przeczę, do tego dochodzimy z czasem
          • nowel1 Re: wróciłam 25.01.12, 15:49
            Monia, co w jego reakcji było "bezcennego"? Zakłopotanie w chwili prezentacji?? No weź wink
            • moniapoz Re: wróciłam 25.01.12, 15:58
              bezcenne było moim zdaniem, że myślał iż ona nie przyjdzie a tu zonk - ona przyszła
              i zachowała się z klasą, choć na pewno ją to wiele kosztowało.
              czy zrobiła słusznie czy nie - tylko ona wie, ale ja bym się zachowała podobnie smile
              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • biedronka7112 Re: wróciłam 22.01.12, 15:42
          Ja bym ręki nie podała. Nie widziałabym sensu w byciu miłą dla kogoś, dla kogo miła być nie zamierzam. Co innego brak kłótni, ale co innego bycie miłym.
          Widać wredna baba jestem.

          Ciekawe, czy to, że poszłaś i się tak zachowałaś, przyniesie Ci jakieś pozytywne, wymierne efekty.
          • malwi-na356 Re: wróciłam 22.01.12, 15:47
            podziwiam "myszke" naprawde nie byłabym w stanie tego znieść .
            • biedronka7112 Re: wróciłam 22.01.12, 15:50
              Wsadziła palce między drzwi, bolało, ale nie spłakała się od razu, jak przytrzasnęła łapę, tylko potem, jak już drzwi sobie poszły.
              Trudno mi podziwiać taką postawę, za to mogę się dziwić do upojenia.
              • kowalka33 Re: wróciłam 22.01.12, 16:16
                Dzielna byłas Myszko- ale tak myśląc o ex czy tej babie , ludzie to dzisiaj nie wiedzą co to wstyd i zwykłe poczucie przyzwoitości. Ja ręki bym babie nie podała. I wpycha sie taka z takim do paczki znajomych jak gdyby nigdy nic . Dziwni twoi znajmi pewnie z tych co lepiej się nie wtrącać może jakiby sie wtracili , to by moze tak nie było...
                • zolza42 Re: wróciłam 22.01.12, 17:10
                  Znajomi jak najbardziej dziwni, ale dlatego, że gorliwie uprzedzili Myszkę, ale już jej byłego męża z nową żoną - nie.
                  Jak dla mnie - znajomi urządzili sobie tanie igrzyska kosztem tej trójki i ich dzieci.
                  Zrezygnowałabym z takich znajomych, bo i tak są bez klasy.
                  • 0.myszka Re: wróciłam 22.01.12, 21:19
                    - ona nie jest jego żoną.... spotykaja sie od ponad roku a my jestesmy 5 miesiecy po rozwodzie...
                    - Oni doskonale wiedzieli ze ja będę bo córka zadzwoniła czy spotkamy sie u xx (była u niego)
                    - to była pierwsza impreza na którą przyszli razem , do tej pory ex przychodził sam i ja i nasze dzieci.....
                    • kara_mia Re: wróciłam 22.01.12, 22:52
                      no to odszczekuje, że znajomi zachowali się nieładnie.
                      wszystko OK.
                      Początki w "nowych składach" bywają trudne, szczególnie, jeżeli były "na zakładkę".
                      Później z górki...
                      Powodzenia i dalej trzymania klasy życzę smile

              • karolina33331 Re: wróciłam 22.01.12, 20:00
                ja myślę dokŁADNIE to samO. dla mnie to kompletna głupota. nie rozumiem po co robi się takie rzeczy.
                • kobieta306 Re: wróciłam 22.01.12, 20:10
                  no jak to po co? aby uatrakcyjnić całość imprezy. Wszyscy wokół wiedzieli o co chodzi i mieli ubaw z obserwacji towarzystwa. Znajomi wyjątkowo wrednie się zachowali. Autorka była tanią atrakcją dla zgromadzonych. Potem Ci super znajomi wysłuchali, pocieszyli, a jak wyszła to ją obgadali. Jutro pocieszą i pogadają z tym mężem i jego nową panią, też pocieszą i poklepią po plecach. Grunt, że impreza sie udała.
                  • heksa_2 Re: wróciłam 22.01.12, 21:46
                    Też nadal uważam, że znajomi zachowali się niezbyt przyjemnie. Ja bym nie poszła na taka imprezę. Po co robić znajomym przedstawienie. Niech pójdą do teatru.
                    • biedronka7112 Re: wróciłam 23.01.12, 14:42
                      Big Brother, jeszcze u siebie w domu, to jednakowoż lepsze, niż teatr wink
                    • gazeta_mi_placi Re: wróciłam 23.01.12, 19:17
                      Też tak uważam, bardzo nieładnie się zachowali względem Myszki. Co innego jeszcze gdyby tamta kobieta nie była powodem rozwodu, to wtedy może jeszcze ujdzie.
                      Ale w takiej sytuacji? Dla mnie zaproszenie czyjegoś byłego z jego aktualną kochanką i jednocześnie zaproszenie byłej żony to gruby nietakt delikatnie rzecz ujmując.
                      Gdybym była w takiej sytuacji jak owi znajomi (gospodarze przyjęcia) wybrałabym czy dla mnie ważniejszy jest on (były mąż) czy Myszka i zaprosiła wyłącznie jedno (z obecnym partnerką) lub drugie.
                      Takie to trochę moim zdanie nie jest fajne, gdyby moi dobrzy znajomi zaprosili na przyjęcie mojego byłego z kochanką odczułabym to jako nielojalność.
        • kara_mia Re: wróciłam 22.01.12, 17:22
          Ja bym ręki nie podała. Nie widziałabym sensu w byciu miłą dla kogoś, dla kogo miła być nie zamierzam.
          Podawanie ręki to nie oznaka bycia miłym tylko wysokiej kultury osobistej, jaka jak widocznie posiada myszka.
          Ciekawe, czy to, że poszłaś i się tak zachowałaś, przyniesie Ci jakieś pozytywne, wymierne efekty.
          Najpewniej spokojny sen, zadowolenie rano z własnego odbicia w lustrze, poczucie własnej godności i siły…
          Pokazanie przykładu klasy i godności swoim dzieciom.
          Myślę, że za 1 wieczór dyskomfortu to dość sporo.

          Znajomi jak najbardziej dziwni, ale dlatego, że gorliwie uprzedzili Myszkę, ale już jej byłego męża z nową żoną - nie.
          Zgadzam się- to było niekulturalne.
          Pani zachowała się kulturalnie, podała rękę i prowadziła normalną rozmowę…
          Nie sposób nie zauważyć, że ex od myszki otacza się kobietami , które maja kulturę osobista godność. Jak i poprzednia tak i obecna.
          Przynajmniej tyle wynika z postu myszki, którą absolutnie rozumiem popieram i sama się podobnie zachowywałam.
          • zolza42 Re: wróciłam 22.01.12, 18:44
            Bardzo mądre słowa.
            Aż miło się czyta.
      • argentusa Re: impreza u naszych znajomych 23.01.12, 13:37
        Kara, to jak u nas.
        Ja to jeszcze kawy sobie zażyczę żeby u znajomych eksio mi zrobił a on potrafi podprowadzic mój talerzyk po cieście i swoje zszamać na nim.
        Nasi znajomi - wiedzą co i jak. Ale u nas żadne nie jest z "bezpośrednią przyczyną rozpadu związku". I to pewnie pozwala uśmiechać się i dobrze bawić.
        Ar.
        • kara_mia Re: impreza u naszych znajomych 23.01.12, 14:32
          Ja bywam w towarzystwie "katalizatora decyzji o rozstaniu " smile,
          ale jak mój ex sobie pomyśli, że ma trochę do zawdzięczenia temu chłopu, bo to z jego pomocą pozbył się mnie ze swojego życia, to nawet jego polubił smile smile
          w każdym razie dopiero po paru latach przestał się nerwowo upewniać, czy na pewno nie chce wracać... bo jemu już tak fajnie się żyje.... smile


          • plujeczka Re: impreza u naszych znajomych 23.01.12, 20:59
            upieram sie,ze pójscie na ta imprezę nic ci poza łzamiie dało-czy pokazałas klasę? -tylko komu na tej klasie zalezy tak naprawdę.
            Powinnas jednak tej Pani spokojnie przy powitaniu i przed podasniem ręki powiedziec ,ze własnie witasz sie z osoba, która rozwaliła zycie tobie i Waszym wspólnym dzieciom i byc może za pare lat pani równiez znajdzie sie w analogicznej sytuacji zgodnier z powiedzeniem ,ze " na cudzej krzywdzie własnego domu sie nie zbuduje"....i to byłby klasa a widok szczęki twojego exa bezcenny- oczywiscie wszystko wypowiedziane spokojnie,rzeczowo i tak aby wszyscy słyszeli zwłaszcza twoi z własciwie Waszi swpólni znajomi, którzy jednak świadomie zafundowali Ci niezłe emocje -znów pytanie po co?
            • kobieta306 Re: impreza u naszych znajomych 23.01.12, 21:20
              plujeczka napisała:

              > upieram sie,ze pójscie na ta imprezę nic ci poza łzamiie dało-czy pokazałas klasę? -tylko komu na tej klasie zalezy tak naprawdę.


              otóż to. Straconych nerwów nikt nie odda. Ale za to cyrk był na koszt całej trójki. Ciekawe jak się w tym odnajdują dzieci? To jednak nie jest moja bajka. Dla mnie rozwód to jest GRUBA kreska. Nie ma wspólnych obiadków, wspólnych imprez ani innych wspólnych spraw poza oczywiście dziećmi, a raczej alimentami, bo do tego to się sprowadza w moim przypadku niestety, nad czym ubolewam.
            • kara_mia Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 09:01
              -tylko komu na tej klasie zalezy tak naprawdę.

              jak sadze autorce wątku zależy na tym , żeby być osoba "z klasa"
              oczywiście mogła powiedzieć "klase mam, ale nie chce mi sie przychodzić i tego udowadniać- bo nie muszę". Oczywiście tak.
              To tak jak w podstawówce "mam wielki dom a nim własny pokój z łazienka, ale nie zaproszę Cie bo nic Ci nie muszę udowadniać... "
              Znajomi dla mnie zachowali sie OK.
              Skoro sa znajomymi i myszki i jej ex, byłoby niegrzecznie, gdyby zaczęli "dzielić" imprezy - bo ONI SĄ PO ROZWODZIE.
              Jak rozumiem z poprzednich postów, znają z dobrej strony myszkę i jej ex i maja przekonanie o ich kulturze i obyciu w towarzystwie.
              Skoro ma się wspólne dzieci, wspólne wspomnienia, wspólnych znajomych- ex nigdy nie będzie obcym człowiekiem - tylko własnie EX.
              Dla mnie im więcej szacunku i grzeczności okazywanej na co dzień, do tego, co kiedyś było wspólne, tym lepiej się żyje teraz.
              Sprawdza się u wielu osób co obserwuje już od lat.

              jeżeli chodzi o " ze własnie witasz sie z osoba, która rozwaliła zycie tobie i Waszym wspólnym dzieciom i byc może za pare lat pani równiez znajdzie sie w analogicznej sytuacji zgodnier z powiedzeniem ,ze " na cudzej krzywdzie własnego domu sie nie zbuduje"....i to byłby klasa a widok szczęki twojego exa bezcenny-9...) swpólni znajomi, którzy jednak świadomie zafundowali Ci niezłe emocje"
              - pierwsze : błąd merytoryczny, małżeństwo to nie stos kartonów , a nowa wybranka ex nie Hanka Mostowiak i rozwalić się go nie da. Dla ex ten związek się po prostu zakończył i tyle. nawet jeżeli myszka przy tym cierpiała bardzo. Bywa.

              - drugie: życzenie owej pani aby za lata znalazła się w analogicznej sytuacji - są poniżej wszelkiej krytyki współżycia ludzkiego, w moim rozumieniu, zachowanie dużo gorsze od romansowania z cudzym mężem.

              - trzecie; owi znajomi, "nie zafundowali emocji" tylko się grzecznie zapytali i uprzedzili , a decyzja była myszki.

              Wychodzi na to, że w tej trudnej sytuacji myszka sobie radzi nieźle, jej ex tez, znajomi tez ogarniają, dzieci widza przykład NORMALNYCH ludzi, którzy potrafią sie zachowywać jak ludzie i maja poziom i kulturę...
              a na forum ludziom to przeszkadza.
              nie sposób nie pomyśleć, że to z zazdrości.





              • moniapoz Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 09:25
                no muszę przyznać, że świetnie to napisałaś - dokładnie tak samo myślę!!!

                ------
                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • esteraj Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 11:34
                Bardzo trafnie napisane Kara_mia.
                Popieram.
                • plujeczka Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 11:48
                  ładnie napisałaś tylko czytaćc nie umiesz- nie napisalam ,ze powinna zacytowac przytoczone powiedzenie tylko w spoób kulturalny dać odczyć nowej Pani ,że to jej zawdzęcza swoją sytuację i tyle .No chyba ,że faktycznie jej małżenstwo bylo tylko fikcja z której wziely się przez przypadek dzieci, ktore teraz biegną tak ochoczo do ukochanej Pani na widok jej i własnego tatusia-to zrozumiem.
                  Nie wiem skąd aluzja ,że mój wpis to wynik zazdrosci-dla m nie to pokaz jak mozna kogoś sprowadzić do "parteru" autorka watku co prawda faktycznie zachowała się z klasą ale okupiła to łazmi i niech nie mysli ,ze łzy były wylane ten jeden raz, bedą i to przez wiele lat jesli faktycznie kochała w tym zwiazku, jesli zwiazek był emocjonalna, gospodarcza i społeczną fikcją to sorki=faktycznie mozna nawet zaprzyjaznić się z nowa narzeczoną ex meza bo cóz ona Bogu ducha winna...Ex zona powinna wg. was ze stoickim spokojem zaakceptowac ten stan rzeczy i tkwić w tzw "błogostanie" bo coś sie między małżonkami skończyło........
                  Nie namawiam do awantur , akcji ,i tego typu zachowań ale swoją postawa powinna autorka dac odczuc tej cudownej parze ,że jednak jej klęska to podtswa ich wspołnego szcześcia a ieci do konca zycia będą miały odcisnięte piętno rozbitego domu.I co z tego ,że autorka tak cudownie się zachowała,u upewnila ich tylko w tym a zwlaszcza swojego ex meza ,że tak naprawde nic się nie stalo, nikt nic nie stracil a nawet zyskal on nową miłośc ona łzy upokarzenia bo takiete łzy były i brawo dla znajomych........
              • sonia_30 Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 11:52
                Lubię to smile
              • lampka_witoszowska Re: Kara :) 25.01.12, 12:26
                ale Ty jesteś całkowicie pewna tego, co piszesz?
                na pewno tu na forum komuś przeszkadza, że jakaś Myszka, pewnie fajna, sympatyczna dziewczyna, poszła na jakąś imprezę gdzieś pewnie w Polsce?
                nie lubię bezinteresownej agresji, uch, jak nei lubię
                • kobieta306 Re: Kara :) 25.01.12, 13:06
                  ale ja nie kieruje się zazdrością tylko zwykłym egoizmem.
                  Nie sądze, że myszka, pewnie fajna dziewczyna, bo czemu by nie, dobrze się tam bawiła.
                  Poszła, troche na złość byłemu, ale czy sama miała z tej imprezy przyjemność? Jak wyglada bilans stres, a przyjemność? Czego było więcej? To już tylko ona sama wie.
                  Bynajmniej moje wypowiedzi nie sa kierowane zazdrością, bo akurat imprezować sama lubię i robię to. Tylko, że niekoniecznie oglądając przy tym facjate mojego byłego małżonka.
                  • plujeczka Re: Kara :) 25.01.12, 14:51
                    moje wypowiedzi to nie agresja ,żeby było jasne to mój punt widzenia-skoro pojawił się taki post to są odpowiedzi i tyle.
                    Akurat Myszki mi zwyczajnie po ludzku i po kobiecemu żal , rozwalona rodzina,dzieci bez ojca i spotkana para epatująca jesli nie miłościa to przynajmniej "gra wstępną" -jak gdyby nic nigdy się nie stało......a że rozwalono po drodze komuś życie ............
                    • lampka_witoszowska Re: Kara :) 25.01.12, 16:10
                      czytajże ze zrozumieniem smile
                • moniapoz Re: Kara :) 25.01.12, 13:29
                  ale gdzie ta agresja? ja jej nie widzę....Kara przedstawiła swój punkt widzenia - moim zdaniem grzecznie i kulturalnie...

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • lampka_witoszowska Re: Kara :) 25.01.12, 15:17
                    przedstawia się teraz punkt widzenia pisząc, że wszystkim opisana sytuacja odpowiadała tylko niektórym ludziom na forum nie?
                    łał big_grin
                    niemożliwe, żeby świat się aż tak cofnął w rozwoju smile

                    dla mnie nieagresywna wypowiedź nei ociera się o ludzi, którzy mają inne zdanie - wypowiadam swoje albo polemizuję
                    zaskomentarz, że komuś tu coś przeszkadza jest zwyczajnie niegrzeczny i bez sensu
              • wojciech.dembinski Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 14:30
                Masz stu procentową rację bo niektórym tutaj, w zacietrzewieniu, w emocjach, może ze względu na własne bolesne przeżycia, doradzają komuś zachowania po prostu niekulturalne.
                • kobieta306 Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 14:37
                  że jak? kto niekulturalnie doradza?
                  • wojciech.dembinski Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 16:40
                    kobieta306: chodzi głównie o sformułowania użyte przez plujeczkę.

                    Pierwsza: "byc może za pare lat pani równiez znajdzie sie w analogicznej sytuacji zgodnier z powiedzeniem ,ze " na cudzej krzywdzie własnego domu sie nie zbuduje" - absolutnie skandaliczne jak słusznie napisała kara_mia i nie zmienia tego fakt, że autorka wycofywała się z tego kilka postów niżej, pisząc że chodziło jej o coś innego, nie tak wprost etc.

                    Druga: "ładnie napisałaś tylko czytaćc nie umiesz" - takie osobiste wycieczki są po prostu niekulturalne. Za takie teksty powinno się czasowo być usuwanym z forum, jeśli chcemy zachować tu jakiś poziom dyskusji o tych trudnych sprawach.

                    Jeśli chodzi o Ciebie to radzisz autorce, aby kierowała się egoizmem inaczej mówiąc lekceważyła potrzeby innych, myśląc tylko o swoim interesie. Właśnie przez takie postawy ludziom (nie tylko zresztą po rozwodzie) tak trudno się dogadać, każdy myśli wyłącznie o sobie, nie próbując się wczuć w potrzeby czy uczucia drugiej strony.
                    • kobieta306 Re: impreza u naszych znajomych 26.01.12, 11:05
                      Wojciechu, a jakie to są te "potrzeby innych" których w tym wypadku nie wolno lekceważyć? To , że dostała zaproszenie? To, że "oni" się obraża jak nie pójdzie? Czyli, w myśl Twojej filozofii, nie wazne dobro Myszki, ważne, że inni byli zadowoleni??
                      Przeczytaj pierwszy post, w którym tłustym drukiemsama autorka pisze, że nie chce tam iśc.
                      • kara_mia Re: impreza u naszych znajomych 26.01.12, 11:34
                        Przeczytaj post w którym pisze, że dzieci się bawiły, w sumie było ok i nie żałuje, że poszła...

                        Potrzeby znajomych są najpewniej na szarym końcu, natomiast potrzeby dzieci, które widzą, że posklejana rodzina umie usiąść przy jednym stole i zachowywać się normalnie i mama i nowa ciocia nie zioną do siebie nienawiścią, tylko kulturalnie ze sobą rozmawiają - chyba są dla matki dość istotne....?
              • kara_mia Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 18:06
                To po kolei :
                ładnie napisałaś tylko czytaćc nie umiesz- nie napisalam ,ze powinna zacytowac przytoczone powiedzenie tylko w spoób kulturalny dać odczyć nowej Pani ,że to jej zawdzęcza swoją sytuację i tyle
                doceniam uwage jaka poświęcasz mojej umiejętności czytania, lecz twojego zdania nie podzielam.
                „Dawanie odczuć nowej pani” ( oraz innym w towarzystwie – co wyraźnie napisałaś w poprzednim poście ) właśnie jest niekulturalnym zachowaniem do którego namawiasz myszkę.
                Powtarzasz również błąd merytoryczny: nie jej to zawdzięcza, tylko swojemu błemu mężowi oraz sobie ( odpowiedzialność zawsze jest gdzieś po środku)

                ale Ty jesteś całkowicie pewna tego, co piszesz?
                na pewno tu na forum komuś przeszkadza, że jakaś Myszka, pewnie fajna, sympatyczna dziewczyna, poszła na jakąś imprezę gdzieś pewnie w Polsce?
                nie lubię bezinteresownej agresji, uch, jak nei lub


                tak ogólnie to raczej jestem pewna.
                raczej jestem pewna , że uważam zachowanie myszki i jej „okolic” za na wyjątkowo wysokim poziomie
                raczej jestem pewna moich podejrzeń, że wiele osób zazdrości myszce takich „jaj”, bo jestem pewna, że wynikają one z dobrej samooceny jaka ma myszka i poczuciu własnej wartości – co jest bardzo często dobrem wielce pożądanym a mało dostępnym – stad częsta o to zazdrość.
                Oczywiście, że nikomu nie przeszkadza, że fajna babka poszła na zabawę gdzieś w Polsce,
                przeszkadza, że ma jaja i panuje nad strachem – i nawet się na koniec umie bawić w takiej trudnej sytuacji…
                A wiele kobiet pewnie by tak chciało a nie umie…
                Ale nie wiem o czyjej agresji piszesz.



                • lampka_witoszowska Re: impreza u naszych znajomych 25.01.12, 22:04
                  to w sumie szkoda wielka, że nie widzisz agresji w mówieniu za kogoś, czego by chciał, co myśli, komu i czego zazdrości, na dodatek czy ma jaja i takie tam

                  ludzie miewają różne pojęcie i dobrej zabawy, i klasy
                  może warto to szanować
                  • kara_mia Re: impreza u naszych znajomych 26.01.12, 10:53
                    ????
                    Pisze jak interpretuje zachowania innych .
                    Do tego grzecznie
                    "jaj czy takie tam".. ?
                    myszka ma - pisząc kolokwialnie "jaja", i nadal moja opinia jest taka, ze mnóstwo kobiet na tym forum jej tego zazdrości.
                    Jak najbardziej szanuje to co piszą inni, ale to nie znaczy , ze się z tym zgadzam - ba , mam nawet argumenty dlaczego się nie zgadzam.
                    Nie namawiam nikogo do zmiany swoich poglądów, po prostu przedstawiam swoje. Za nic w tym braku szacunku nie widzę.

                    Mojej opinii oczywiście można nie podzielać, ale nie widzę powodu dlaczego by uważać ja za agresywną.
                    • kara_mia Re: impreza u naszych znajomych 26.01.12, 10:57
                      PS
                      Moje stwierdzenie, że uważam, że wiele osób na tym forum zazdrości myszce odwagi i wspomnianych "jaj" spotkał się z dużym odzewem - głownie negatywnym: jakoby był on agresywny.

                      Dalej uważam, że mam racje smile i się w tym utwierdzam smile
                      "Uderz w stół a nożyczki się odezwą..."
                      • kobieta306 Re: impreza u naszych znajomych 26.01.12, 11:03
                        jaja to ja tez mam wink i chyba nawet mam więcej cech męskich jak żeńskich jak tak pomyslę. Ale zachowanie biednej, upłakanej na końcu imprezy, zestresowanej myszki - co to ma wspólnego z jajami ? wink dla mnie to taka biedulka, co niepotrzebnie poszła i tylko nerwów natraciła. No ale udowodniła, że ma jaja. Po co to komu? wink Lepiej EGOISTYCZNIE - tak własnie !!!! posiedzieć w domku albo iśc na imprezę w takim towarzystwie, że na końcu nie trzeba będzie szlochem u pseudoprzyjaciół odreagowywać.
                        • kara_mia Re: impreza u naszych znajomych 26.01.12, 11:31
                          no i ona była skrepowana a potem przestałam zwracać na nią uwagę i mysleć " to ta baba która zabrała mi męża" i jakoś samo poszło.... śmialismy sie wspominaliśmy różne dawne dzieje ibyło ok.
                          potem pomału wszyscy zaczeli sie rozchodzić i w końcu zostałam sama z gospodarzami, wtedy sie poryczałam.... a potem jeszcze posiedzielismy i gadalismy jak zawsze.
                          Nie żałuje że poszłam


                          To napisała biedna, upłakana na końcu imprezy, zestresowana myszka, biedulka, co niepotrzebnie poszła i tylko nerwów natraciła????

                          Chyba czytałyśmy inne posty.
                    • lampka_witoszowska Re: impreza u naszych znajomych 26.01.12, 12:07
                      swoje zdanie wyraziłam i nie ma powodu, by cokolwiek dodawać smile
                      tym bardziej, że żadnymi nożyczkami się nei czuję

                      ale udowadniać, że nimi nie jestem, też nie zamierzam big_grin
                      • 0.myszka Re: impreza u naszych znajomych 29.01.12, 22:42
                        dziękuję wszystkim...... i oświadczam że cieszę się że się przełamałam i byłam na tej imprezie smile
                        ale wiecie co .... własnie się utwierdziłam że mój ex nie ma jaj... bo nie przyszedł na 4 urodziny do swojego syna no bo wekend dla "niuni" przeznaczony...
                        przyszedł w sobote rano złożył życzenia , dał prezent ale na impreze popołudniu nie przyszedł... ale cała reszta była łacznie z ex teściami i siostrą exa... przykro mi było że nie potrafi byc ponad to... no ale on zawsze dbał najpierw o siebie, swoje samopoczucie, swoje potrzeby itp.
                        • kara_mia Re: impreza u naszych znajomych 30.01.12, 20:54
                          Wiesz. I Ciebie rozumiem i jego rozumiem.
                          Jak ja byłam w takiej sytuacji jak ty, to zapraszałam zawsze exa w towarzystwie nowej partnerki.
                          Koleżanki najpierw patrzyły na mnie ze zgroza, po latach powiedziały, że to był świetny pomysł. Wszystkim zrobiło to lepiej: i ex i jego partnerce i całej rodzinie , że nie wspomnę o dziecku.
                          Gdybyś ich zaprosiła obydwoje , a by nie przyszedł to naprawdę okazałby się gigantycznym burakiem.
                          Mój ex na szczęście miał klasę i jego nowa pani też.

                          Gadanie o moim poniżeniu, nerwach czy co tam ... miałam głęboko w d.... Zrobiłam jak uważałam. Nie żałowałam ani przez sekundę.
                          Niekoniecznie polecam, bo to może być dla Ciebie naprawdę wielki emocjonalny kłopot, ale sama sobie bardzo chwalę.




                        • moniapoz Re: impreza u naszych znajomych 30.01.12, 22:31
                          > dziękuję wszystkim...... i oświadczam że cieszę się że się przełamałam i byłam
                          > na tej imprezie smile

                          fajnie, że napisałaś jak to widzisz teraz smile
                          i wydaje mi się, że dla Ciebie było to jak najbardziej dobre rozwiązanie mimo, że wcale nie proste.

                          ------
                          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka