Dodaj do ulubionych

Jestem pazerna na kasę ;-)

22.01.12, 03:45
Ponieważ ciągle dostaję od sfrustrowanych mamuś wredne komentarze - dodaję do mojej biografii, którą mamusie tak skrupulatnie cytują: mam dwoje dzieci. Mojego starszego syna wzięłam z domu dziecka jak miał 3 lata, dlatego, że nie miał szans ani na adopcję ani na rodzinę zastępczą. Rodzice mieli ograniczone prawa, ale nie odebrane. Nie umiał mówić, nawet słowa nie potrafił powiedzieć. W domu dziecka określili go jako dziecko upośledzone umysłowo. Wywalczyłam, żeby poszedł do normalnej szkoły (nie miałam żadnych praw do niego). Zorganizowałam psychologów, zrobiłam rozróbę i dziecko poszło do normalnej szkoły. Skończyło szkoły, skończyło studia - turystyka. Wychowałam za własne pieniądze, dziś jest dorosłym człowiekiem po studiach. Tak, w podstawówce nad nim pracowałam mocno, a potem nawet mu za korepetycje z niemieckiego płaciłam. Ale studia sam skończył, bez mojej pomocy.

Jestem straaasznie pazerna na kasę wink

Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 08:27
      wydaje mi sie,ze niepotrzebnie jako "karty przetargowej" uzywasz syna- po co?nie masz obowiazku sie tłumaczyc przed nikim ,przed uczestnikami forum również.Forum mas to do siebie m,że kazdy ma prawo myslec co chce i rozumiec pewne sprawy jak chce-nie mozesz wpływać na cudze opinie tego rodzaju argumentem bo przepraszam ale dla mnie to jest żałosne.
      Mnie równiez na forum uwaza sie za osobe szczególnie zajadłą, niedobrą itp.-ale tak nprawde poza 3 osobami w realu nikt mnie nie zna i nie pozna bo wpisy na forum to czasami moment słabości, czasami stres, frustracja a czasami super humor,odwaga ,zeby przedstawic swoje poglady niejednokrotnie bardzo rózniace sie od innych.I za to tez dostaje sie po głowie,zauwazyłaś ,że uczestnicy forum wszystko biora na serio?-tu nie mozna zazrtowac bo zaraz wiaddro "pomyj" laduje na glowie.Takie jest to forum ale to nasz wybór czy na nim byc czy nie.
    • mayenna Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 10:15
      Beata, czemu ma służyć ta laurka?
      W kwestii męża i pasierbicy Twoje zaangażowanie jest jakie jest. Jedno drugiego nie wyklucza.
      Pasierbicy ewidentnie nie lubisz. Każdy fakt jaki tu podajesz interpretujesz zależnie od aktualnych potrzeb.
      Po tym poście doradzam psychoterapię.Wygadaj się u specjalisty bo mam wrażenie ze forum to nie jest odpowiednie miejsce.
      • zolza42 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 11:22
        A owszem.
        TO JEST ODPOWIEDNIE MIEJSCE.
        I Beata ma prawo sobie tu posiedziedzieć i popisać co tylko zechce.
        Nie imputuj sobie monopolu na decydowanie, kto i co może tu pisać.
        • mayenna Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 12:50
          Zołza, meliski?smile
          Nie imputuj sobie monopolu na decydowanie kto i co może pisaćsmile

          A poważnie, to ja sie po tym poście o Beatę martwię.

          Nie musi oczywiście pasierbicy lubić, ale tam juz chyba granica lubienia - nielubienia przesunęła się dużo dalej.Nadmierne emocje nie służą porozumieniu.
          • zolza42 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 13:32
            No kurcze, daj się Beacie wyzłościć.
            Niech sobie nie lubi tej panienki, niech jej rąbie d...ę na forum, jeśli to ją odstresowuje.
            Beata ma kanał - ja tam się nie dziwię, że ją ponosi i musi sobie trochę pomarudzić, bo się po prostu udusi.

            Nie piję melisy, bo mam bardzo niskie ciśnienie.
        • heksa_2 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 13:11
          imputować «pomawiać, posądzać o coś» (Słownik języka polskiego PWN)
          • zolza42 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 13:37
            Imputować - przypisywać, zarzucać co komu; pomawiać, obwiniać, posądzać o co.
            Etym. - łac. imputare '(po)rachować, przyznać, przydać co komu'; im- zob. in- 2; putare, zob. amputacja.

            Kobieto, nie manipuluj, albo naucz się czytać ze zrozumieniem - nawet słownik jak widać okazuje się czasem zbyt skomplikowany i to dla osoby dorosłej.
            I nie imputuj mi, że nie rozumiem znaczenia wyrazów, których używam.



            • heksa_2 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 14:34
              Czy jakikolwiek słownik dopuszcza zwrot imputować sobie?
              We wszystkich słownikach istnieje wyłącznie wersja imputować komu. Imputować nie jest tożsame z uzurpować.
      • marcepanna Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 12:41
        No a czy beata musi lubić swoją pasierbice?
        • zolza42 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 13:38
          Nie musi smile
        • mola1971 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 13:47
          Oczywiście, że nie musi lubić swoje pasierbicy. Tyle tylko, że ta nienawiść do pasierbicy przesłania jej prawdziwy problem a tym problemem jest wg mnie nieudany mąż.
    • zmeczona100 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 22.01.12, 14:07

      Mojego
      > starszego syna wzięłam z domu dziecka jak miał 3 lata, dlatego, że nie miał sz
      > ans ani na adopcję ani na rodzinę zastępczą.

      Ktoś, kto nie ma pojęcia o pozarodzinnych formach opieki nad dzieckiem może połknąc i te brednie, ale mnie nie nabierzesz smile Albo adopcja, albo rodzina zastępcza (wtedy otrzymuje się pieniądze od państwa na wychowanie dziecka)- tylko tymi dwiema drogami dziecko może opuścić dom dziecka i żyć z inną rodziną; innych nie ma.
      • argentusa Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 23.01.12, 13:30
        Zmęczona, cieszę się ,że to Ty napisałaś.
        A ja osobiscie przerabiam obie formy smile))) w jednym. Nie mając żadnego kwitka prawnego nie mogła NIGDY ot tak wziąć sobie dziecka.
        A gdybym była złośliwa zapytałabym o objawy schorzeń charakterystyczne dla dzieci całodobowych placówek opiekuńczych. Ale nie będę, niech częśc naiwnych wierzy, ze Beatka kryształowej moralnosci i wrażliwosci jest. Gdyby nie poważny temat jakim jest opieka zastępcza -to bym się rozrechotała w głos.
        Ar.
      • beata-12345 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 25.01.12, 23:15
        Masz małe pojęcie o tym, co się dzieje w domach dziecka. Tam nie ma dzieci do adopcji, wszystkie mają rodziców, a rodzice mają ograniczone prawa rodzicielskie. Ale nie odebrane, dlatego nie można większości z tych dzieci adoptować.

        Zaopiekowałam się dzieckiem, które miało rodziców, a tych praw rodzicom nie odebrano, tylko ograniczono. To było jedyne dziecko w domu dziecka, które nie umiało powiedzieć nawet słowa, mimo że miało 3 lata. Wszyscy go uważali za debila.

        I wyobraź sobie, że dziecko mieszkało ze mną, wracało do domu dziecka dopiero wtedy, jak mamusia chora psychicznie wywoływała awanturę w domu dziecka, że dziecko zniknęło.

        Wiesz, jak wyglądało odwożenie 4-latka do domu dziecka, bo mamusia chce się z nim spotkać? Dziecko płacze, bo nie chce tam wracać. Ja ryczę jak bóbr i zapewniam go, że to tylko na jeden dzień. Miałam wtedy 18 lat, nie miałam samochodu i tak jechaliśmy autobusem do domu dziecka, ja zapłakana, dziecko przerażone, że go oddaję.

        Zmęczona, zanim zaczniesz kogoś oceniać i ferować swoje wyroki - zastanów się.
        • niutka Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 25.01.12, 23:33
          18-nascie lat?
          Nie wypowiadalam sie w twoich watkach ale teraz juz nie zdzierzylam... Kto 18-stoletniej dziewczynie da pod opieke dziecko! I do tego z Domu Dziecka!
          Przegielas z wymyslaniem... Powinnas sie leczyc!
          • niutka Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 25.01.12, 23:35
            Zreszta, jak to juz inni forumowicze zauwazyli, mijasz sie z prawda w swoich watkach...
          • beata-12345 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 29.01.12, 00:42
            Wyobraź sobie, że jako 18-letnia dziewczyna pracowałam jako wolontariuszka w domu dziecka i zabrałam dziecko do swojego domu.

            I to dziecko od tego czasu mieszkało u nas - poza krótkimi awanturami jego mamusi, kiedy je musiałam odwozić. Ale to trwało tylko 10 lat. Potem mamusia się odczepiła.

            Zarzucasz mi kłamstwo, wymyślanie i chorobę psychiczną - jak mi napiszesz mejla pod swoim imieniem i nazwiskiem, to ci odpowiem również pod swoim imieniem i nazwiskiem. Będziesz mogła sobie sprawdzić, czy rzeczywiście zabrałam wtedy dziecko, z jakiego domu dziecka i czy to dziecko ma dzisiaj wykształcenie, mieszkanie, bo moja rodzina się o to postarała - chociaż nigdy nie byliśmy ani rodziną zastępczą, ani go nie adoptowaliśmy

            • niutka Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 29.01.12, 01:21
              beata-12345 napisała:

              > Wyobraź sobie, że jako 18-letnia dziewczyna pracowałam jako wolontariuszka w do
              > mu dziecka i zabrałam dziecko do swojego domu.

              Oczywiscie, ze moglas pracowac jako wolontariuszka.
              Do swojego domu? Rodzicow twoich tam nie bylo?


              > I to dziecko od tego czasu mieszkało u nas - poza krótkimi awanturami jego mamu
              > si, kiedy je musiałam odwozić. Ale to trwało tylko 10 lat. Potem mamusia się od
              > czepiła.

              U "NAS"? Czyli gdzie? Pewnie u twoich rodzicow, ktorzy opiekowali sie TYM dzieckiem (nawet imienia nie umiesz wymyslic).


              > Zarzucasz mi kłamstwo, wymyślanie i chorobę psychiczną - jak mi napiszesz mejla
              > pod swoim imieniem i nazwiskiem, to ci odpowiem również pod swoim imieniem i n
              > azwiskiem. Będziesz mogła sobie sprawdzić, czy rzeczywiście zabrałam wtedy dzie
              > cko, z jakiego domu dziecka i czy to dziecko ma dzisiaj wykształcenie, mieszkan
              > ie, bo moja rodzina się o to postarała - chociaż nigdy nie byliśmy ani rodziną
              > zastępczą, ani go nie adoptowaliśmy

              Przeciez nikt mi takich informacji nie udzieli... Nie rob ze mnie idiotki.
              • beata-12345 Niutka, zmień leki na depresję 29.01.12, 04:15
                Najpierw mieszkało u moich rodziców, a jak wynajęłam własne mieszkanie, to u mnie. Dziecko miało wtedy 4 lata.

                Dziecko to dzisiaj dorosły chłopak, po studiach, nosi nazwisko i imię po swoich rodzicach, nie mam upoważnienia ani powodu, żeby jego imię wymieniać. Szczególnie wobec anonimowej Niutki smile.

                Założyciel forum zna moje nazwisko i może łatwo zweryfikować, czy mówię prawdę.

                Niutka, depresja to jest choroba XXI wieku, ale zmień leki, bo ci nie pomagają

                • niutka Re: Niutka, zmień leki na depresję 29.01.12, 22:58
                  beata-12345 napisała:

                  > Najpierw mieszkało u moich rodziców, a jak wynajęłam własne mieszkanie, to u mn
                  > ie. Dziecko miało wtedy 4 lata.

                  Wiec, jesli to prawda, to twoi rodzice opiekowali sie dzieckiem a nie ty, bynajmniej na poczatku.


                  > Dziecko to dzisiaj dorosły chłopak, po studiach, nosi nazwisko i imię po swoich
                  > rodzicach, nie mam upoważnienia ani powodu, żeby jego imię wymieniać. Szczegól
                  > nie wobec anonimowej Niutki smile

                  Dla mnie bez imienia nie ma KOGOS ...
                  Anonimowa jestem i bede bynajmniej dla ciebie.

                  > Założyciel forum zna moje nazwisko i może łatwo zweryfikować, czy mówię prawdę.
                  Nie zalezy mi...

                  > Niutka, depresja to jest choroba XXI wieku, ale zmień leki, bo ci nie pomagają
                  Wyobraz sobie, ze mi pomagaja. Ale moze tobie przydalaby sie wizyta u specjalisty.
          • beata-12345 Niutka 29.01.12, 01:01
            Niutka, rozumiem już dlaczego twój mąż nie zgodził się na zniesienie rozdzielności majątkowej smile). Łapanie męża na dzieci to zawodna taktyka. Weź się kochana do roboty zamiast z policją wchodzić do mieszkania męża smile)

            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,124260404,124390290,Re_Slusarz_na_policja.html
            • niutka Re: Niutka 29.01.12, 01:25
              Sorki ale pomylilas osobe...
              Nie dosc, ze mialam rozdzielnosc majatkowa z pomyslu juz ex meza i to wiele lat temu, to rozwiodlam sie z nim 2 lata temu.
              • beata-12345 Re: Niutka 29.01.12, 04:33
                Cytat z Niutki:

                Z bylym mezem mielismy juz na kilka lat przed rozwodem problemy (zdradzil mnie). Mielismy sie wtedy juz rozwiesc. Wtedy ustalilismy rozdzielnosc majatkowa. W tym czasie juz ex kupil mieszkanie... Potem zeszlismy sie ale nigdy nie zgodzil sie na zniesienie rozdzielnosci, czy tez na ustanowienie mnie wspolwlascicielka mieszkania. Powrot sie nie udal... I wyprowadzilam sie w koncu z dziecmi od niego. Ale nadal jestesmy tam zameldowani...
                Z twojego postu wynika, ze moge z policja wejsc do tego mieszkania

                • niutka Re: Niutka 29.01.12, 23:40
                  beata-12345 napisała:

                  > Z twojego postu wynika, ze moge z policja wejsc do tego mieszkania

                  Ty nie mozesz! Ale ja gdybym chciala, to moge. Jestem caly czas tam z dziecmi zameldowana.

                  Generalnie nie wiem po co szperasz na archiwum... To nic nie wnosi do twojego watku.

                  Zauwaz, ze juz nikt inny nie odzywa sie w tym watku...
                  Reszta... no comments...
                • mayenna Re: Niutka 31.01.12, 12:57
                  Becia, a Ciebie nowy mąż przypadkiem nie zdradził na krótko przed ślubem?smile
                  Bzdury piszesz o opiece nad dzieckiem z domu dziecka. Każdy kto miał z tym jakikolwiek kontakt ci to powie. Wyolbrzymiasz swoja rolę w celu podkreślenia zasług. Dla mnie to co piszesz juz przekroczyło granice wszelakie, od tej dotyczacej realnych faktów poczynając po zwyczajną ludzką przyzwoitość.
        • zmeczona100 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 30.01.12, 22:30
          beata-12345 napisała:

          > Masz małe pojęcie o tym, co się dzieje w domach dziecka.

          big_grin

          Tam nie ma dzieci do a
          > dopcji, wszystkie mają rodziców, a rodzice mają ograniczone prawa rodzicielskie
          > . Ale nie odebrane, dlatego nie można większości z tych dzieci adoptować.

          hehehhheee big_grin
          Za to można im stworzyć rodzinę zastępczą. Ale Ty pisałaś, że nie było to mozliwe, tak? No to teraz wytłumacz, z jakiego powodu to dziecko nie mogło przebywać w rodzinie zastepczej.

          >
          > Zaopiekowałam się dzieckiem, które miało rodziców, a tych praw rodzicom nie ode
          > brano, tylko ograniczono.

          No i z tego powodu nie mogło trafić do rodziny zastępczej?


          > I wyobraź sobie, że dziecko mieszkało ze mną, wracało do domu dziecka dopiero w
          > tedy, jak mamusia chora psychicznie wywoływała awanturę w domu dziecka, że dzie
          > cko zniknęło.

          big_grin Kobieto, to, że Ty uwazasz wiedzę na temat pozarodzinnych form opieki za tajemną, dostępną jedynie wybrańcom, to już wiemy smile Nie wciskaj kitu, że dziecko mogło z Tobą mieszkać bez adopcji lub zostania rodziną zastępczą. No chyba, że to było kilka lat po wojnie, to wtedy uwierzę.

          >
          > Wiesz, jak wyglądało odwożenie 4-latka do domu dziecka, bo mamusia chce się z n
          > im spotkać? Dziecko płacze, bo nie chce tam wracać. Ja ryczę jak bóbr i zapewni
          > am go, że to tylko na jeden dzień. Miałam wtedy 18 lat, nie miałam samochodu i
          > tak jechaliśmy autobusem do domu dziecka, ja zapłakana, dziecko przerażone, że
          > go oddaję.

          No się popłakałam strasznie. Nasłuchałaś się opowiastek swojej babki, która dzieciństwo spędziła w domu dziecka- wtedy to faktycznie można było sobie brać dzieci jako maskotki- na weekend, na wakacje, itp. Ale nie teraz. A Ty sugerujesz, że brałaś dziecko z domu dziecka i kwitowałaś jego odbiór w Wielkiej księdze przy wyjeździe i jego przekazanie po przyjeździe, tak? I jeszcze wybierałas szkołę, szukałaś specjalistów big_grin Ciekawe, z jakim dokumentem chodziłaś na wywiadówki czy w ogóle po to, aby zapisać dziecko do szkoły big_grin I jak załatwiałaś wizytę u specjalisty w takiej sytuacji big_grin
          >
          > Zmęczona, zanim zaczniesz kogoś oceniać i ferować swoje wyroki - zastanów się.

          A Ty nim napiszesz kolejne Twoje produkty wyobraźni, to weź pod uwagę, że ludzie na ogół głupi nie są smile

          Ktoś, kto faktycznie ma różne szlachetne działania poza sobą, w życiu tym się nie chwali, bo nie robi tego dla podziwu i uwielbienia od innych ani- tym bardziej- żeby wzmocnić swoją pozycję przetargową, a to dlatego, że tym sobie strzeli w stopę.
    • yoma Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 23.01.12, 13:11
      Mitomanię można leczyć.
      • beata-12345 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 25.01.12, 23:21
        Szkoda, że pazerności i złośliwości nie można wyleczyć smile) Z tym się niestety rodzi smile
        • szizumami Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 26.01.12, 10:00
          Niech sobie zajrzą w kodeks,drogie panie----tam wyraznie jest napisane--kto moze...

          Beato--przepraszamza ostre słowa
          kogokolwiek zreszta zraniłam--przepraszam!
          mysle ,że nie mnie jednej zdarza sie.
          Powodzenia




          • beata-12345 Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 29.01.12, 01:05
            Nie czuję się obrażona, więc mnie nie przepraszaj. Walczę teraz o nasze dobre życie, tobie może się to wydawać dziwne, ale mój mąż ma prawie 50 lat i albo ja zawalczę o to albo może iść pod most
            • mayenna Re: Jestem pazerna na kasę ;-) 31.01.12, 13:05
              Beata, moim zdaniem przekraczasz granice pomocy.Twój mąz to dorosły człowiek. Zacznij go szanować i akceptować jego decyzje i wybory. A pod most chyba nie pójdzie skoro ma żonę?Nie pozwolisz mu ze soba mieszkac i nie dasz kawałka chleba jakby stracił swój majatek?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka