Dodaj do ulubionych

alimenty a inflacja

29.01.12, 13:55
Regularnie płacę alimenty, ale oczywiście mojej byłej żonie mało i chce podnieść alimenty o wskaźnik inflacyjny, czyli 5%. Nie mam zamiaru tego zrobić, ale ona straszy mnie sądem. Zastanawiam się czy jak pójdzie do sądu, to sąd weźmie to pod uwagę i czy – tak jak ona chce – coroczną podwyżkę alimentów wpisze w wyrok.
Ktoś z was spotkał się z takim zapisem? Czy będzie jednak musiała tak co roku chodzić do sądu po podwyżkę kilka procent? O ile oczywiście dostanie tą pierwszą.
Obserwuj wątek
    • altz Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 13:59
      Wszystko zależy od obecnej wysokości alimentów i możliwości finansowych obojga alimenciarzy.
      Sąd może podnieść alimenty, ale podwyżka z automatu nie jest praktykowana.
      • mark.o.tnik Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:12
        Alimenty są w wysokości po 900 zł na każde dziecko, dzieci dwoje. Oboje zarabiamy nieźle, choć ja teraz gorzej od niej. Przy czym ona twierdzi, że nie chce podwyższyć alimentów, bo zwiększyły się wydatki, w tylko ze względu na inflację.
        • malwi-na356 Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:17
          o matko do ciebie .......... druga pensja z alimentów żyć nie umierać .........
          • maciekqbn Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:20
            malwi-na356 napisała:

            > o matko do ciebie .......... druga pensja z alimentów żyć nie umierać .........

            Wiele bab potrafi się w życiu dobrze ustawić. Wystarczy złapać odpowiedniego frajera. Podobno na tym polega zaradność życiowa kobiet wink
            • malwi-na356 Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:22
              to ja z tych niedorajd życiowych bo nie patrze na portfel ehhh
          • argentusa Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:30
            Malwina, nie przesadzaj. Szkoła dziecka moich znajomych kosztuje ponad 1000 miesięcznie. I alimenty są odpowiednio wyższe. Te 900 PLN to nie jest w moim środowisku jakaś kwota astronomiczna. Raczej niska.
            • malwi-na356 Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:34
              argentusa napisała:

              > Malwina, nie przesadzaj. Szkoła dziecka moich znajomych kosztuje ponad 1000 mie
              > sięcznie. I alimenty są odpowiednio wyższe. Te 900 PLN to nie jest w moim środo
              > wisku jakaś kwota astronomiczna. Raczej niska.



              no tak z czym ja do ludu...
              a nie znasz tam wolnego faceta wyswatałabyś mnie smile))))
              • maciekqbn Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:40
                malwi-na356 napisała:


                > a nie znasz tam wolnego faceta wyswatałabyś mnie smile))))

                No widzisz, życie uczy zaradności hehe
              • altz Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:47
                Może ja też bym za mąż wyszedł? wink
                Albo chociaż chciałbym mieć prawo wyprowadzania psów na spacer, taka praca mi wystarczy na opłacenie życia.
                • malwi-na356 Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:49
                  no jak środowisko ma takie dochody to warto się wszczepic smile)))
                  • altz Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:51
                    Może to jakaś mafia?
                    • malwi-na356 Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:54
                      altz napisał:

                      > Może to jakaś mafia?


                      Mafia na legalu nie wystawia takich dochodów ...tylko po najniższej jedzie ...
                      • argentusa Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 15:16
                        > Mafia na legalu nie wystawia takich dochodów ...tylko po najniższej jedzie ...
                        otóż to! wink
                        Wyswatać to nieszczególnie - co Ci będę krzywdę robić wink))). Może i oni pieniądze umieją zarabiać, ale do życia to się nie nadają wink.
                        Ale jak wiadomo, niektóre umiemy się ustawić i mało, że same nieźle zarabiamy to i alimenta mamy takie, że nie tylko na dzieci, ale też nasze waciki wystarcza! O! takie wredne są te baby.
                        Ar -
                        ps zapomniałam, na wywczasy zagramaniczne też jeździmy za eksiową forsę, no bo przeciez niemożłiwe żeby baba samodzielnie zarobiła na to.
                    • mark.o.tnik Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 15:15
                      Bez przesady, wystarczy być informatykiem w wawie smile
                      • altz Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 15:25
                        mark.o.tnik napisał:

                        > Bez przesady, wystarczy być informatykiem w wawie smile
                        Żeby mieć takie pieniądze na alimenty i się utrzymać w Warszawie, to trzeba mieć na rękę co najmniej 6000 zł.
                        • mark.o.tnik Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 15:29
                          Przecież napisałem, że zarabiamy nieźle.
                          • adam543 Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 15:49
                            A jak stracisz pracę, to będziesz miał ciekawie z takimi alimentami.
                            Eksiorka nie zlituje się nad biebnym informatykiem. Tylko będziesz musiał płacić 2 razy po 900.
                            Dla wielu to kosmos. Polska A i Polska B, C.
                      • mola1971 Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 15:56
                        mark.o.tnik napisał:
                        > Bez przesady, wystarczy być informatykiem w wawie smile

                        No popatrz... A ja znam informatyka z Wawy, który w sądzie przedstawił zaświadczenie, że zarabia 1.500 PLN. Teraz w dodatku bezrobotny biedaczysko jest. Od kilku miesięcy pracy nie może znaleźć.
                        • tautschinsky Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 22:17
                          mola1971 napisała:

                          > No popatrz... A ja znam informatyka z Wawy, który w sądzie przedstawił zaświadc
                          > zenie, że zarabia 1.500 PLN. Teraz w dodatku bezrobotny biedaczysko jest. Od ki
                          > lku miesięcy pracy nie może znaleźć.



                          Zdarza się. Nie tylko on może mieć problemy.

                          Nie ma co się podniecać tym zawodem informatyka i pracą od ręki dla każdego i oczywiście na dzień dobry 6 koła na rękę, a po roku pewnie jedna z drugą przekonane są, że podwyżkę dostał i kosi 30 tysi big_grin

                          To ohydne siedzenie w kieszeniach byłych partnerów/mężów nawet po kilku/kilkunastu latach od zakończenia związku - PATOLOGIA!
                          • mola1971 Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 22:22
                            A kto tu siedzi w kieszeni byłego partnera? Bo jakoś nie rozumiem o co Ci chodzi.
                            W tym wątku akurat to Autor siedzi w kieszeni swojej byłej żony.
                        • rzekiprzeplynelem informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 07:09
                          mola1971 napisała:

                          > mark.o.tnik napisał:
                          > > Bez przesady, wystarczy być informatykiem w wawie smile
                          >
                          > No popatrz... A ja znam informatyka z Wawy, który w sądzie przedstawił zaświadc
                          > zenie, że zarabia 1.500 PLN. Teraz w dodatku bezrobotny biedaczysko jest. Od ki
                          > lku miesięcy pracy nie może znaleźć.

                          a po jakiej uczelni i co robi bo jak C++ czy java to duzo nie zarobi
                          • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 11:03
                            Aktualnie to nic nie robi, bo nie ma pracy. Przynajmniej taka jest wersja oficjalna, a ja go przecież nie śledzę, więc nie wiem jak jest naprawdę.
                            W tej poprzedniej pracy też nie wiem co konkretnie robił, bo już nie był moim mężem, gdy tam zaczął pracować.
                            Natomiast wiem jaki poziom wiedzy ma. Bardzo wysoki bo jest informatykiem pasjonatem, w kompach siedzi od zawsze. Chyba niemal od dzieciństwa, jego śp ojciec był bardzo dobrym informatykiem samoukiem i sporo go nauczył. Od dziadka zresztą też tą pasją zaraził się mój Młody.
                            • tautschinsky Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:13
                              mola1971 napisała:

                              > Natomiast wiem jaki poziom wiedzy ma. Bardzo wysoki bo jest informatykiem pasjo
                              > natem, w kompach siedzi od zawsze.

                              Z takich śliniących się na kasę postów osób oczami wyobraźni widzących spadająca im z nieba mamona niby manna dzięki możliwościom zarobkowych eksów, wynika, że najlepiej być po niepełnej podstawówce, bez przyuczonego zawodu, bez ręki i nogi - przynajmniej w sądzie ktoś taki nie usłyszy: A g.....o mnie to obchodzi, że pan się wypalił albo nie ma rzekomo pracy w zawodzie. O, o! Jak statystyki centralnego urzędu pracy dla miast powyżej 500 tysięcy podają, pan jako..... - ten i ten - z podrapaniem się w tyłek może zarabiać tyle i tyle. Wobec powyższego zasądzam od pozwanego --
                              • yoma Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:19
                                Owszem, Tauczyński. Bo jak się chce nagle zrywać chomąto, to trzeba było dzieci nie robić. A jak się już zrobiło, to można jeszcze ewentualnie zarobić parę dużych baniek, zostawić je dzieciom i dopiero iść pasać owce w Bieszczadach i grać im na fujarce.
                                • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:29
                                  Yoma, nie znasz się. Facet ma prawo chcieć pasać owce w Bieszczadach i to jest OK. Natomiast jak kobieta wpadnie na taki pomysł, to leniwe babsko i pijawka jest wink
                                  Ot, moralność Kalego i tyle.
                                • tautschinsky Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:30
                                  yoma napisała:

                                  > Owszem, Tauczyński. Bo jak się chce nagle zrywać chomąto, to trzeba było dzieci
                                  > nie robić. A jak się już zrobiło, to można jeszcze ewentualnie zarobić parę du
                                  > żych baniek, zostawić je dzieciom i dopiero iść pasać owce w Bieszczadach i gra
                                  > ć im na fujarce.




                                  Po pierwsze, nie znasz wszystkich historii, w których ktoś przestaje pracować w dobrze płatnym zawodzie lub mniej zarabiać.

                                  Po drugie, alimenty powinno się płacić w oparciu o rzeczywiste zarobki osiągane na bieżąco, a nie w oparciu o "możliwości". Bo możliwości to na przykład Polska ma ogromne, podobno, a jaki syf dookoła jest, to wiemy.

                                  Po trzecie, na fujarce pan może pójść zawsze grać, bo nałożone na niego alimenty to NIE JEST wyrok więzienia i on nie musi być uwięziony w pracy, której może nienawidzić tylko dlatego, że komuś się wydaje, że może żyć z jego niewolniczej pracy.

                                  Możliwości zarobkowe adwokata są takie a takie i zarobki określone i płaci w oparciu o nie.

                                  Ten sam człowiek, dotąd adwokat, MA PRAWO porzucić pracę prawnika i odtąd pracować na ulicy jako grajek.

                                  I w oparciu o możliwości zarobkowe i rzeczywiste zarobki grajka można ustalać bieżące alimenty.
                                  • yoma Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:32
                                    > dlatego, że komuś się wydaje, że może żyć z jego niewolniczej
                                    > pracy.

                                    Dzieciom?
                                    • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:41
                                      Yoma, logiką tego nie ogarniesz.
                                      Zła ex zawsze żeruje na dobrym exie. Nawet jak alimenty są na poziomie 300 PLN, a ex ich nie płaci. Nieważne, że to się kupy nie trzyma - baba jest zła, chłop dobry.
                                      Ot, taki czarno - biały świat Tau smile
                                      • yoma Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:46
                                        Wiem o tym. I aczkolwiek zazwyczaj traktuję Tau jako ot taki ozdobnik forumowy, to czasami serdecznie mnie wkurzy. Na przykład teraz smile
                                    • tautschinsky Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:47
                                      yoma napisała:

                                      > > dlatego, że komuś się wydaje, że może żyć z jego niewolniczej
                                      > > pracy.
                                      >
                                      > Dzieciom?



                                      Nie stawiam ludzi będących dziećmi PONAD ludzi dorosłych.


                                      Idąc tym niebezpiecznym tropem, kto jest ważniejszy od kogo,
                                      mogłoby się okazać, że ludzie starzy pobierający emerytury są
                                      najmniej wartościowi. A chorych nie mogących na siebie pracować
                                      należy uśmiercać.

                                      Ludzie będący dziećmi, którzy żyli dotąd na wyższej stopie nie są
                                      nadludźmi w sensie swojej ważności, iż muszą żyć na tej wyższej
                                      stopie niezależnie od wszystkiego, w tym prawa innego człowieka
                                      do stanowienia o sobie samym, a tym jest między innymi wybór
                                      drogi życiowej.
                                      • yoma Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:51
                                        Nie, Tauczyński, kurwa mać. Wybrałeś taką drogę, że narobiłeś dzieci, to teraz na nie łożysz. I realizować się jako grajek możesz, jak już wyłożysz wystarczająco. Bo te dzieci się na świat nie prosiły, sam osobiście z własnej woli je wykonałeś. I nie krzyczysz "proszę sądu, bo mnie się odwidziało i już nie chcę mieć dzieci". Idioto.

                                        Chyba naprawdę się wkurzyłam smile
                              • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:26
                                Tau, i Ty to wszystko z jednego, napisanego przez mnie zdania wyczytałeś?
                                Chłopie, ktoś mi zadał pytanie, więc na nie odpowiedziałam.
                                Tak, uśliniona po pachy jestem i majątku się dorobiłam z tych 300 PLN, które ex płaci na dziecko. A właściwie obecnie nie płaci, bo nie pracuje obecnie.

                                Ty jakąś obsesję masz. Ale to już tylko i wyłącznie Twój problem jest.

                                P.S.
                                Jak Ci tak strasznie żal tego mojego exa to mogę Ci podać jego adres mailowy. Ponarzekacie sobie razem i powspieracie się w jęczeniu na złe kobiety.
                                • tautschinsky Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:41
                                  mola1971 napisała:

                                  > Tau, i Ty to wszystko z jednego, napisanego przez mnie zdania wyczytałeś?


                                  Pisząc o tych słynnych możliwościach zarobkowych odniosłem się do tego co napisałaś, że on taki zdolniacha i takie ma doświadczenie. No i ok. Ale to nie znaczy, że tylko dlatego, że kiedyś zdobył określone umiejętności, jest tym informatykiem, ma pracować w tym zawodzie TYLKO dlatego, że takie są jego możliwości zarobkowe.

                                  Ja nie wnikam nawet w tym przypadku, czy jest ta praca. To jedno. Zwyczajnie może jej nie być. Najważniejsze dla mnie jest, że ktoś zwyczajnie może nie mieć zamiaru wykonywać zawodu niegdyś wyuczonego.

                                  Ktoś może mieć 10 zawodów i co, teraz w oparciu o to, który z tych zawodów jest najlepiej płatny jakaś toga ma ustalać alimenty od niego i de facto NAKAZYWAĆ mu pracę w tym konkretnym zawodzie? Dzisiaj jest innym człowiekiem i zawód, który kiedyś go pasjonował, jest mu dziś wstrętny. Komputery postrzega jako kolejne ogłupiacze albo mówi: dość takiemu życiu! I zaczyna swych sił na ulicy jako grajek. To jest proste.

                                  Nie wiem, jaki zawód wykonujesz, ale wierzę, że dajesz sobie prawo do jego zmiany, porzucenia pracy, jeśli zacznie cię któregoś dnia mierzić - bo to jest część twojej wolności. I teraz sobie wyobraź, że ktoś ci mówi: NIC Z TEGO! W tym zawodzie zarabiasz najwięcej i możesz sobie chcieć. I ktoś ci mówi, to nie wiedziałaś, że jesteś niewolnikiem?
                                  • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:47
                                    A w którym miejscu ja napisałam o możliwościach zarobkowych? Zalinkuj mi proszę, bo nie widzę.
                                    I w którym miejscu napisałam, że on nadal ma pracować jako informatyk? Wydaje mi się, że użyłam czasu przeszłego, o przeszłości nic nie pisałam.

                                    Jak dla mnie to on sobie może pracować nawet jako clown w cyrku. To już nie moje małpy i nie mój cyrk i guzik mnie obchodzi czym (i kim) on się zajmuje. Jedyne co mnie interesuje to by zaczął płacić to, co w wyroku sądu zostało zapisane, a nie by żerował na swojej mamie. Choć i to nie jest moim problemem tak naprawdę. Jego mama chce za niego płacić, to niech płaci. Mnie interesuje tylko to, by te śmiesznej wysokości alimenty wpływały na konto.
                                    • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:48
                                      *miało być o przyszłości nic nie pisałam
                                    • tautschinsky Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:56
                                      mola1971 napisała:

                                      Jedyn
                                      > e co mnie interesuje to by zaczął płacić to, co w wyroku sądu zostało zapisane



                                      Jak wiemy tutaj dobrze wszyscy, wyrok raz wydany nie jest dany raz
                                      na zawsze. Niektóre regularnie biegają do sądu po podwyżkę i dostają
                                      kolejny wyrok. Tak samo on powinien wystąpić o obniżenie tych alimentów
                                      i w oparciu o jego OBECNE zarobki (a nie magiczne możliwości zarobkowe). Mając 1500 złotych dochodu nie może płacić 3x300 złotych, bo pozostaje mu do życia 600 złotych. Takie alimenty to zbytni uszczerbek na jego dochodzie.

                                      PS. Może ten twój zarabia 20 tysięcy. To inna sprawa. Wtedy on oszukuje. Natomiast moje słowa odnoszą się do sytuacji, w której on naprawdę zarabia 1500 złotych lub naprawdę jest bezrobotny i nie pracuje też na czarno.
                                      • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 13:03
                                        Może i są takie, które latają do sądu co roku. Ja nie latam, więc bardzo Cię proszę byś swoje żale dotyczące tych, które latają kierował bezpośrednio do nich, a nie do mnie.

                                        Pomysł z tym, by ex poszedł do sądu by obniżyć alimenty wydaje mi się świetny. Poważnie.
                                        • tautschinsky Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 13:33
                                          mola1971 napisała:

                                          > Pomysł z tym, by ex poszedł do sądu by obniżyć alimenty wydaje mi się świetny.


                                          Tylko że z racji chorego prawa i praktyki w sądach w sprawie o obniżkę
                                          alimentów, to on równie dobrze zamiast iść do sądu, może zagrać w totka w przekonaniu, że trafi 6. Słynne "możliwości zarobkowe" póki gość nie oślepnie tracąc przy tym kończyny górne - a i to nie jest gwarancją - będzie czyniło go zdolnym do płacenia według widzimisię tak zwanego sądu aż nie wyciągnie kopyt. Wraz ze śmiercią pozwanego ustaje jego obowiązek alimentacyjny.
                                          • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 14:16
                                            Taa, i oczywiście sąd zasądzając to 300 PLN na dziecko, brał pod uwagę jego możliwości zarobkowe. Nie rozśmieszaj mnie.
                                            Sąd orzekając tak śmiesznie niskie alimenty wziął pod uwagę moje rzeczywiste zarobki. Różnica polegała na tym, że ja do sądu dostarczyłam zaświadczenie o prawdziwych zarobkach, a ex o tym co miał w umowie o pracę, resztę dostawał pod stołem. Możliwości zarobkowe mamy identyczne - skończyliśmy te same studia i w tym samym czasie. On nawet ma większe bo mieszka w Wawie a ja w małym mieście. Dodatkowo pracował przez wiele lat w jednym z najwyższych urzędów w tym kraju.

                                            Te możliwości zarobkowe co to je niby sąd bierze pod uwagę, to jakaś bajka, która na tym forum krąży. W rzeczywistości jest to martwy zapis.
                                            • altz Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 14:26
                                              mola1971 napisała:

                                              > Te możliwości zarobkowe co to je niby sąd bierze pod uwagę, to jakaś bajka, któ
                                              > ra na tym forum krąży. W rzeczywistości jest to martwy zapis.
                                              To nie jest bajka, ja znam takie wyroki.
                                              U Was sąd przesadził. Pozwolił sobie, bo miał pewność, że dzieciom nie będzie źle, gdy mama zarabia odpowiednio. Przykre, ale może mało się starałaś?
                                              • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 14:36
                                                Ale, że niby o co mało się starałam?
                                                W pozwie rozwodowym wnosiłam o alimenty na poziomie 50% kosztów utrzymania dzieci, miałam wszystko policzone. Sąd nawet tych wyliczeń nie chciał oglądać.
                                                Prawdopodobnie zadecydowało to, co napisałeś - sąd wiedział, że dzieci z głodu nie umrą, bo ja dobrze zarabiam. Czyli kolejny dowód na to, że nie opłaca się być uczciwym i pracowitym.

                                                Pewnie, że mogłam się na takie alimenty nie zgodzić i dalej się w sądzie z exem chandryczyć, ale wtedy najważniejszy był dla mnie święty spokój i to, by go na oczy jak najrzadziej widzieć, więc się zgodziłam.
                                                • tautschinsky Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 15:39
                                                  mola1971 napisała:

                                                  > W pozwie rozwodowym wnosiłam o alimenty na poziomie 50% kosztów utrzymania dzie
                                                  > ci, miałam wszystko policzone. Sąd nawet tych wyliczeń nie chciał oglądać.


                                                  Bo 50 procent utrzymania można liczyć w różny sposób. W twoim przypadku sąd po prostu nie przyklepał twoich wyliczeń, które zrobiłaś w oparciu o wasze wspólne zarobki, kiedy byliście razem. Jakby nie patrzeć to jest oczywiste, że prowadzenie dwóch oddzielnych gospodarstw domowych kosztuje więcej i ON, ojciec tych dzieci, od teraz będzie musiał zapewnić sobie miejsce do mieszkania i z czegoś żyć. To, że on siedzi u mamusi, jest osobną sprawą. Ta mamusia nie musi go trzymać u siebie w domu, nie ma żadnego obowiązku, więc tego, że tak może być nie bierze się pod uwagę. Owszem, jeśli podobna sytuacja ma miejsce i jest trwała, można wykazywać, iż koszty utrzymania są niższe - ALE NIE MUSZĄ. Są rodzicie, którzy pobierają czynsz od swoich dorosłych dzieci, które ponoszą pełne koszty swojego utrzymania. I jeszcze raz, do znudzenia - nie zgadzam się z twierdzeniem, że dzieciom nie może się obniżyć standard życia wynikający z rozwodu rodziców - może i to jest oczywiste. Kiedy rodzic traci pracę, standard życia rodziny też się obniża. Rodzic to nie niewolnik swojego dziecka, który ma zasuwać choćby na trzech etatach tylko po to, by dziecko miało jak najlepsze warunki. Rodzic ma obowiązek zapewnić minimum bytowe swojemu potomstwu. Cała reszta to powinna być jego dobra wola. Inaczej patrzę na ojca, który ma dużo i skąpi mimo iż stosunkowo niewielki wkład z jego strony mógłby poprawić znacząco ich byt. Inaczej na tego, który tych pieniędzy po prostu NIE MA, ale wymaga się od niego, by je miał nie patrząc na nic, bo dzieci to takie dzisiejsze bożki, którym trzeba składać ofiary z siebie. Jeśli matka czy ojciec chcą się poświęcać na tym ołtarzu, niech robią to za swoje pieniądze, swój czas, swoje życie. Życie ojca nie jest życiem niewolnika mającego wypracowywać rajskie życiem swoich panów, jakimi niektórzy chcą uważać dzieci. Dzieci nie są gorszymi ludźmi, jak to kiedyś było, co pokazuje historia. Ale też NIE SĄ lepszymi ludźmi od swoich rodziców. Rodzice nie żyją po to, by swoim życiem służyć dzieciom.
                                                  • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 15:52
                                                    Sąd nie widział wyliczeń, więc nie wiedział czy kwota, o którą wnosiłam w pozwie to 5, 50, czy też 100% kosztów utrzymania dzieci.
                                                    Skąd zatem sąd mógł wiedzieć na podstawie czego je zrobiłam, skoro ich nie widział i widzieć nie chciał?
                                                    Nie mówiąc już o tym, że się mylisz. Wyliczenia robiłam z bieżących wydatków, a więc już po wyprowadzce exa z domu i bez jego zarobków.
                                                    No, ale Ty przecież wiesz wszystko najlepiej i jeśli coś nie pasuje do Twojej czarno - białej wizji świata, to i tak to nagniesz tak, by pasowało.

                                                    Co do reszty tego elaboratu to zgadzam się z tym. Najbardziej z tym "Rodzice nie żyją po to, by swoim życiem służyć dzieciom". A teraz przekonaj do tego mojego exa, bo on najwyraźniej tego nie rozumie i żeruje na swojej mamie.
                                                  • tautschinsky Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 16:22
                                                    mola1971 napisała:

                                                    > Sąd nie widział wyliczeń, więc nie wiedział czy kwota, o którą wnosiłam w pozwi
                                                    > e to 5, 50, czy też 100% kosztów utrzymania dzieci.
                                                    > Skąd zatem sąd mógł wiedzieć na podstawie czego je zrobiłam, skoro ich nie widz
                                                    > iał i widzieć nie chciał?
                                                    > Nie mówiąc już o tym, że się mylisz. Wyliczenia robiłam z bieżących wydatków, a
                                                    > więc już po wyprowadzce exa z domu i bez jego zarobków.




                                                    Pisałem to nie odnosząc tylko do twojego przypadku, ale ogólnie do sytuacji, jaka ma miejsce, kiedy dochodzi do podziału rodziny na dwa domostwa.

                                                    Weźmy przykład taki. Utrzymanie 10 osób mieszkających pod jednym dachem, jedzących z jednej kuchni to dużo mniejsze koszta utrzymania niż gdyby tych 10 osób miało mieszkać osobno i każde oddzielnie się żywić. Ta sama sytuacja następuje w mniejszym lub większym stopniu w przypadku rozwodu i życia oddzielnie dotąd żyjących razem.



                                                    > Najbardziej z tym "Rodzice ni
                                                    > e żyją po to, by swoim życiem służyć dzieciom". A teraz przekonaj do tego mojeg
                                                    > o exa, bo on najwyraźniej tego nie rozumie i żeruje na swojej mamie.



                                                    Pomyślałem o tej sytuacji wcześniej: on i jego matka. Ona właśnie najwyraźniej popełniała ten błąd o którym tyle razy już powiedziałem, że ona jako rodzic ma jemu służyć. Prawdopodobnie swoją postawą "mojemu dziecku nic nie może zabraknąć, wszystko musi mieć choćbym miała stanąć na głowie" - wychowała pasożyta. Nie popełniaj tego samego błędu wychowawczego. Nie żyjesz po to, by swoim dzieciom nieba przychylić nie bacząc na koszta swoje i innych, a jeśli uważasz, że tak, to licz się z konsekwencjami, jakie ponosi twoja była teściowa. A jeśli zdarzy się, że będziesz stawiała opór takiej roszczeniowej postawie swoich dzieci, którym różnie życie może się ułożyć niezależnie od twoich pragnień, będziesz mogła usłyszeć, że jesteś wyrachowaną jędzą, która nie chce pomagać im, swoim dzieciom, którym przecież wszystko się od rodzica należy. Czym skorupka nasiąknie za młodu, tym jest w przyszłości.
                                                  • mola1971 Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 16:41
                                                    Ja swoich dzieci na pasożytów nie wychowuję. Młody ma 19 lat i już pracuje, i zaocznie studiuje. Na razie zarabia niezbyt dużo (jak to w pierwszej pracy po maturze), ale oprócz tego, że sam płaci za swoje studia, sam pokrywa koszt dojazdów, swojego telefonu i innych pierdół (w tym np. zakup netbooka). Stara się w pracy bardzo, podchodzi do swoich obowiązków poważnie.
                                                    Ex dojrzałości i odpowiedzialności mógłby się od Młodego uczyć.
                                                    Córy póki co, jedna w gimnazjum, druga w liceum, ale też nie są rozpuszczone. Wiedzą, że budżet domowy to nie jest worek bez dna, a matka to nie jest wół roboczy. Jeśli czegoś im odmawiam to się nie fochają, tylko przyjmują do wiadomości.

                                                    Ja nie jestem typem poświętliwej Matki Polki. Kocham moje dzieci bardzo, ale na głowę nie pozwalam sobie wchodzić.
                                                    A teściowa ma takiego syna, jakiego wychowała. Żal mi kobiety, bo zamiast na starość odpocząć, odetchnąć, to trzyma w domu pasożyta.
                              • altz Re: informaty informatykowi nie rowny 30.01.12, 12:59
                                Masz rację, tak jest, jak piszesz.
                                Każdy ma prawo zmienić zawód i nie można go zmuszać do prostytucji, nawet jeśli tak wcześniej pracował. Przepis "o wiecznym dobrobycie" jest idiotyczny, można się domagać pracy na typowym poziomie przy tej okolicy, ale nie ciągłego rwania bruku pazurami.
                                Napisałem w innym wątku, że znałem takich facetów, co pracowali po 19 godzin na dobę. Część z nich nie żyje, część odpuściła po wypadku samochodowym z powodu przyśnięcia, inni mieli mądrą żonę i teraz pracują mniej, ale żyją. Gdyby mieli tylko byłą żonę i swój upór, nie mieliby szans.

                                Sądy wydają takie wyroki, bo same nie wiedzą, co zrobić i zawsze jest łatwiej stanąć z pozycji siły i coś komuś kazać oraz widzieć w kimś przestępcę. Osobiście bym się zgodził na nakaz pracy, gdyby sąd taką pracę miał, choćby i było 10 godzin łopatą.

                                Może napiszę coś osobistego. Miałem dzisiaj przykre wydarzenie. Któryś raz z kolei otrzymałem odmowną propozycję od pracodawcy. Załamało mnie to, postanowiłem wyjść, poszedłem do sklepu i nie wziąłem telefonu. Kobieta się przejęła i szybko przyjechała, bo myślała, że sobie coś zrobiłem. Tym razem to fałszywy alarm, ale ma rację, tak się czuję.
        • argentusa Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:22
          Sąd może zasądzić coroczną podwyżkę alimentów o wskaźnik inflacji.
          Nie wiem czemu Altz pisze, że nie jest to praktykowane. W 4 znanych mi przypadkach tak właśnie jest zapisane w wyroku. W tym wyroku dotyczącym moich dzieci.
          To nie jest zwiększenie wysokości alimentów tylko utrzymanie ich realnej wartości.

          Ar.
          • altz Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:30
            argentusa napisała:
            > Sąd może zasądzić coroczną podwyżkę alimentów o wskaźnik inflacji.
            > Nie wiem czemu Altz pisze, że nie jest to praktykowane. W 4 znanych mi przypadk
            > ach tak właśnie jest zapisane w wyroku. W tym wyroku dotyczącym moich dzieci.
            > To nie jest zwiększenie wysokości alimentów tylko utrzymanie ich realnej wartoś
            > ci.

            Nie znałem takich orzeczeń dlatego tak napisałem.
            Jak wygląda taki zapis?
            • argentusa Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 15:23
              na przykład tak:
              Sąd zasądza od ............... na rzecz ..... kwotę ... miesięcznie, płatną do ...... z ustawowymi odsetkami w przypadku uchybienia terminowi płątnosci którejkolwiek z rat do rąk ....
              Sąd zasądza, że kwota ............ będzie corocznie waloryzowana o poziom ...% (inflacji/czy jaki tam wskaźnik sąd zasądzi) przy czym waloryzacja będzie następować od ... (pierwszej/drugiej/x) raty przyslugującej .... w nowy roku kalendarzowym.

              I finito.

              Ar.
              • altz Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 15:30
                argentusa napisała:

                > na przykład tak:
                > Sąd zasądza, że kwota ............ będzie corocznie waloryzowana o poziom ...%
                > (inflacji/czy jaki tam wskaźnik sąd zasądzi) przy czym waloryzacja będzie nastę
                > pować od ... (pierwszej/drugiej/x) raty przyslugującej .... w nowy roku kalenda
                > rzowym.

                Zdziwiłem, się, bo raczej sąd wydawał mi się niechętny do obliczeń. Ale widocznie i chętni sędziowie się zdarzają...
                • yoma Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 16:07
                  Się wnosi, się ma.
                • argentusa Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 16:11
                  Sąd przychylił się do wniosku w pozwie o rozwód. Wniosek był uzasadniony i tyle. Oczywiście to leciało w obie strony, w przypadku deflacji nastąiłąby obniżka. Proste jak budowa cepa.
                  Ar.
                  • altz Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 16:30
                    argentusa napisała:

                    > . Oczywiście to leciało w obie strony, w przypadku deflacji nastąiłąby obniżka.
                    big_grin big_grin big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 14:51
      Czy informacja (zgodnie z prawdą jak mniemam), że matka złoży pozew (czy jak to się fachowo nazywa) o wyższe w związku z inflacją alimenty to "groźby i straszenie"?
      Moim zdaniem tylko informacja, lepiej żeby poinformowała niż żebyś dostał wezwanie do sądu nagle, bez wcześniejszych zapowiedzi.
    • tricolour Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 15:32
      ... a dokładnie 4.3%. Może nieduża różnica, ale jeśli ktoś chce podnieść alimenty o wskaźnik inflacyjny, to o wskaźnik inflacyjny oficjalnie podany przez GUS.

      Po drugie: skoro zarabiasz nieźle, to 77zł chyba nie jest problemem? Więc o co chodzi skoro nie chodzi o 77 złotych?
      • mark.o.tnik Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 15:43
        To, że zarabiam nieźle, nie znaczy, że śpię na pieniądzach. Zostawiłem jej i dzieciom mieszkanie. Sam od jakiegoś czasu się urządzam. Spłata kredytu i wykończenie mieszkania kosztują i to niemało.
        Uważam, że alimenty są wystarczające na zaspokojenie potrzeb dzieci.
        Do tego ona też dobrze zarabia, często wyjeżdża, właśnie kupiła nowe meble do kuchni, więc nie przymiera głodem.
        • mola1971 Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 15:51
          A ile kosztuje utrzymanie Waszych dzieci?
          Ile czasu Ty poświęcasz na wychowanie dzieci? Jak często je odwiedzasz lub zabierasz do siebie? Chodzisz na wywiadówki, zawozisz je na zajęcia dodatkowe? Gdy chorują, zawozisz je do lekarza?
          • mark.o.tnik Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 16:21
            Jak widać po odpowiedziach na wysokość alimentów - można dziecko utrzymać za 500, jak i 1800 zł, więc uznaję to pytanie za retoryczne. Zabieram dzieci do siebie co drugi weekend, raz w tygodniu wożę córkę na tańce. Staram się być na co drugiej wywiadówce. Do lekarza przeważnie nie wożę, bo mieszkamy od siebie dość daleko, ale zdarzyło mi się, jak poprosiła mnie o pomoc.
            • mola1971 Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 16:28
              Skoro bierzesz udział w wychowaniu dzieci to odpada motyw braku Twojego wkładu osobistego w wychowanie dzieci.
              Pytanie o koszty utrzymania dzieci nie było pytaniem retorycznym. Dziecko można utrzymać na 500 PLN jeśli się musi, można też wydać na nie 5.000 PLN (sama szkoła prywatna potrafi kosztować kilka tys.). Dlatego zadałam pytanie ile kosztuje utrzymanie Twoich dzieci. W ilu %-ach alimenty, które płacisz pokrywają te koszty?
              • mark.o.tnik Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 16:32
                Moja ex jest innego zdania. To ona wychowuje dzieci, bo to ona spędza z nimi większość czasu.
                Dzieci nie chodzą do prywatnej szkoły, więc odpada kwestia czesnego. Nie wiem na co wydaje pieniądze na dzieci ex, więc nie wiem ile tak naprawdę kosztuje utrzymanie dzieci.
                • mola1971 Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 16:47
                  Sam możesz policzyć ile utrzymanie dzieci kosztuje. Przecież jak są u Ciebie to widzisz co i ile jedzą. Widzisz w jakich ubraniach i butach chodzą, na jakie dodatkowe (płatne) zajęcia chodzą. Wiesz czy często chorują.
                  To wszystko kosztuje, można to policzyć bo ceny tajne nie są. Można je sprawdzić.
                  Póki tego nie policzysz, nie będziesz wiedział czy płacisz mało czy dużo i czy chęć podwyższenia alimentów wynika rzeczywiście z rosnących kosztów utrzymania dzieci, czy też nie.
                  • mark.o.tnik Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 16:57
                    To o czym piszesz oczywiście wiem i jak sobie liczę, to wychodzi dużo mniej niż 1800 zł na dziecko. Ale jak rozmawiałem z ex, to ona dokłada to tego koszty utrzymania mieszkania, wyposażenie pokoju dzieci, dodatkowy niemiecki, benzyna, bo przecież wozi dzieci, jakieś wyjścia do kina, wycieczki szkolne i mam wrażenie, że za każdym razem tych rzeczy przybywa ... dlatego trudno mi powiedzieć ile tak naprawdę wydaje na dzieci.
                    • mola1971 Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 17:03
                      Część kosztów utrzymania mieszkania rzeczywiście dotyczy dzieci. Kredyt nie, ale już rachunki za prąd, gaz i wodę jak najbardziej tak. Przecież dzieci się myją, jedzą a to kosztuje. Wyposażenie pokoików dzieci to też koszty związane z dziećmi. Dodatkowy niemiecki też. Benzyna zużyta na to dowożenie dzieci też. Podobnie kino i wycieczki.
                      To nie są wydatki wzięte z kosmosu, to wszystko kosztuje i to dużo. Oczywiście jeśli dzieci rzeczywiście na te wycieczki jeżdżą i na dodatkowy niemiecki chodzą. Ale to akurat łatwo można sprawdzić.
                      A że wydatków przybywa? No tak już z dziećmi jest, że im starsze tym więcej kosztują.
            • nangaparbat3 Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 21:57
              mark.o.tnik napisał:

              > Zabieram dzieci do sieb
              > ie co drugi weekend, raz w tygodniu wożę córkę na tańce. Staram się być na co d
              > rugiej wywiadówce. Do lekarza przeważnie nie wożę, bo mieszkamy od siebie dość
              > daleko, ale zdarzyło mi się, jak poprosiła mnie o pomoc.

              Oooooooooooo.....
        • tricolour Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 15:52
          ... gdybyś nie zostawił jej mieszkania (bo zostawiłeś JEJ, dzieci to zasłona dymna) tylko podzielił majątek jak należy, to byś był partnerem, z którym trzeba się liczyć. Dosłownie.

          Drogim prezentem pokazałeś ex, że sam chcesz jej służyć. I ona z tego korzysta więc ja bym się na Twoim miejscu nie dziwił jej DALSZYM oczekiwaniom finansowym. Sam ją do tego przyuczyłeś.

          No i zawsze możesz wystąpić do sądu o opiekę nad jednym dzieckiem i alimenty na nie. Albo o opiekę nad dwójką.
          • argentusa Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 16:13
            Tri, czy Ty wciaż masz kompleks wobec Eksi?
            No bo naprawdę aż mnie zdziwiło, że niby poukłądany życiowo facet a frustracja aż się wylewa z ekranu.
            Ar.
            • tricolour Życiowo poukładany facet... 29.01.12, 16:24
              ... widzi sprawę szerzej niż 77PLN i chłodnym okiem.

              Widzi mechanizm, który prowadzi jedną stronę do żądania pieniędzy w takiej wysokości, że nawet prasy młodzieżowej nie kupisz. Druga zaś strona odczuwa takie drobne kwoty jak atak na suwerenność. A wiesz skąd to się bierze? Autor sam odpowiedział: podarowałem jej mieszkanie. I on tym podarunkiem oczekuje wdzięczności, w tym przypadku wyrażonej przymknięciem oka na inflację (to nie pierwszy taki przypadek na tym forum). Ona zaś dostając prezent nabiera chęci do dalszych, co jest zrozumiałe.

              I ja też mógłbym teraz zapytać: czym Ty jesteś skrzywdzona, że opis takiego prostego mechanizmu wywołuje u Ciebie tak nadmiarowe reakcje, że aż cierpią domowe sprzęty? Rozumiesz? Zadając sugerujące pytanie więcej mówisz o sobie niż oczekujesz odpowiedzi ode mnie.
              • mark.o.tnik Re: Życiowo poukładany facet... 29.01.12, 16:29
                A dokładnie napisałem - zostawiłem, a nie podarowałem, to różnica. Ale widać muszę wyrażać się bardziej precyzyjnie.
            • maciekqbn Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 18:18
              Tri ma tutaj 100% racji. Bardzo podobny mechanizm próbuje tutaj zastosować na mnie moja omc ex. Jak sama kiedyś stwierdziła, jest to zdrowy objaw zaradności życiowej.
              I jak tu mieć dobre zdanie o kobietach? Pfuj...
              • mola1971 Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 18:21
                Jeśli ktoś zdanie o kobietach buduje na podstawie jednego pazernego babska, to rzeczywiście trudno mieć dobre zdania tongue_out
                Jak sobie pomyślę, że zdanie o mężczyznach miałabym budować na podstawie mojego exa, to do końca życia bym na żadnego chłopa nawet nie spojrzała.
                • altz Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 18:46
                  Ja myślę, że tu nie chodzi zupełnie o rozwód, ale raczej o charakter rodziców.
                  Są ludzie, którym zawsze będzie mało. Mają po samochodzie, to potrzebują po dwa, dom musi mieć co najmniej 300 m2 itd. Dzieci powinny przecież latać w kosmos, skoro raz już były, i są za głupie, żeby języka się nauczyć w szkole, muszą mieć do wszystkiego korki. To jest taka zachłanność zmieszana z poczuciem dobrej opieki może czasami poczuciem winy.
                  Gdyby rodzice nadal byli w małżeństwie, to by było tak samo. Trzeba oduczyć wszystkich od początku takiego życia na kredyt albo przestać narzekać i bulić, ale nie dziwić się, że koszty będą rosnąć.
                  Osobiście wolałbym wydać te pieniądze samemu, choćby wybierając się w roku na fajny wyjazd z dziećmi czy pokrywając jakieś inne potrzeby i pokazać, że to tata daje dodatkowo z własnych, bo tak chce, dzieci i tak są dalekie od głodowania za takie pieniądze, które rodzice na nie przeznaczyli.
                  • mola1971 Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 18:59
                    Altz, nie zawsze dodatkowe lekcje dla dziecka to jakaś chora, niespełniona ambicja rodzica.
                    Bywają dzieci, które same chcą się dodatkowo uczyć. Moje najmłodsze dziecko na przykład codziennie ma jakieś dodatkowe zajęcia. Jedne płatne, inne bezpłatne. Nikt jej do tego nie zmusza. Ba, a ja czasem proszę by trochę zwolniła i choć przez jedno popołudnie w tygodniu się po prostu ponudziła. Ona nie chce, woli robić coś konkretnego.
                    Najnowsze dodatkowe zajęcie to niemiecki. I nie dlatego, że sobie nie radzi w szkole tylko dlatego, że chce wiedzieć i umieć więcej niż w szkole uczą. Koszt to 240-300 PLN miesięcznie (w zależności od ilości lekcji).

                    Pieniądze z nieba mi na wydatki na dzieciaki nie spadają. Na wszystko muszę sama zapracować. Ex dzieci i koszty związane z ich wychowaniem ma gdzieś.
                    • altz Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 19:42
                      mola1971 napisała:

                      > Najnowsze dodatkowe zajęcie to niemiecki. I nie dlatego, że sobie nie radzi w s
                      > zkole tylko dlatego, że chce wiedzieć i umieć więcej niż w szkole uczą. Koszt t
                      > o 240-300 PLN miesięcznie (w zależności od ilości lekcji).

                      Fajnie, że dziecko chce się uczyć, ale za takie gratisy, powinni płacić rodzice, o ile się zgodzą. Jeśli któryś rodzic chce fundować, to jego sprawa.

                      Ja mam dziwne wrażenia z korepetycji, bo nie raz już słyszałem, że dziecko nie chce pracować na zajęciach, planuje odrobienie tego na korepetycjach. Słyszałem też o zajęciach dodatkowych, ale nieatrakcyjnych, bo nie płatnych.
                      Rozumiem, dodatkowy język czy coś nowego, do czego nie ma dostępu, ale organizowanie zajęć z tego, co ma za darmo, to często jest podważanie umiejętności dziecka i z tym trzeba bardzo delikatnie.
                      • mola1971 Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 19:55
                        Dlatego piszę o dodatkowych zajęciach a nie o korepetycjach. Zajęciach, które wnoszą jakąś wartość dodaną do wiedzy/umiejętności dziecka. Nawet jeśli są to zajęcia z lepienia z gliny.
                        Korepetycje to ostateczność i na czas określony - do czasu nadrobienia zaległości.
                  • szizumami Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 19:07
                    altz--rozumiem co teraz chciałes powiedzieć
                    ale np jezyki w szkole--to marny poziom,tak przynajmniej ja to widze u nas,moich dzieci
                    moze to z racji ilosci uczniów w szkole,systemu uczenia,nie wiem-nie chce nauczycieli obrazac

                    • altz Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 19:46
                      szizumami napisała:

                      > altz--rozumiem co teraz chciałes powiedzieć
                      > ale np jezyki w szkole--to marny poziom,tak przynajmniej ja to widze u nas,moic
                      > h dzieci
                      > moze to z racji ilosci uczniów w szkole,systemu uczenia,nie wiem-nie chce naucz
                      > ycieli obrazac

                      Znam bardzo dużo osób, które świetnie posługują się językiem korzystając tylko z zajęć w szkole. Najśmieszniejsze jest to, że właśnie te najlepsze osoby w grupie, zupełnie nie brały korepetycji. smile
                      • kobieta306 Re: Teraz wszystko jasne... 30.01.12, 12:32
                        sama jestem takim własnie dzieckiem, które nigdy nie brało korepetycji, a zostało tłumaczem języka (nawet dwóch). Ale moje dzieci chodza na dodatkowe lekcje. Jak to wyjasnisz????? Jestem rozrzutna??
                        • altz Re: Teraz wszystko jasne... 30.01.12, 13:14
                          kobieta306 napisała:

                          > sama jestem takim własnie dzieckiem, które nigdy nie brało korepetycji, a zosta
                          > ło tłumaczem języka (nawet dwóch). Ale moje dzieci chodza na dodatkowe lekcje.
                          > Jak to wyjasnisz????? Jestem rozrzutna??
                          Masz taki kaprys, bo Cię stać na to.
                          A dodatkowe lekcje bywają też bezpłatne.
                          • kobieta306 Re: Teraz wszystko jasne... 30.01.12, 13:20
                            mylisz się. To nie jest kaprys.
                            To jest inwestycja/ mozliwości / szanse na lepsze życie, nie wiem jak to nazwać - dla dzieci. W przyszłosci ich mozliwości na znalezienie dobrej pracy bedą większe. Nawet gdybym musiała dorabiac dodatkowymi zleceniami, to bedę to robic, by moje dzieci mogły sie uczyć.
                            Sa rodzice, którzy ciesza się, że syn w wieku 18 lat juz jest budowlańcem, rzeznikiem, pracownikiem fizycznym i przynosi do domu pieniądze. Ja chcę dla swoich dzieci lepszej przyszłości niz pracownik fizyczny. Nie dlatego, że nie cenie takiej pracy. Po prostu chce lepszego zycia dla moich dzieci.
                          • kobieta306 Re: Teraz wszystko jasne... 30.01.12, 13:24
                            gdzie sa dobre, bezpłatne lekcje języka, które faktycznie mają sens? Podaj namiary proszę. Nie masz chyba na myśli kółka zainteresowań we szkole, bo to jest farsa.
                            • altz Re: Teraz wszystko jasne... 30.01.12, 13:46
                              kobieta306 napisała:

                              > gdzie sa dobre, bezpłatne lekcje języka, które faktycznie mają sens? Podaj nami
                              > ary proszę. Nie masz chyba na myśli kółka zainteresowań we szkole, bo to jest f
                              > arsa.

                              Bywają też zajęcia na poziomie, nie muszą być farsą.
                              Jeśli się wybrało dobrą szkołę, to nie trzeba płacić dodatkowo i nie musi to być szkoła z top-listy, a nawet nie powinna taka być, bo tam wyniki często opierają się na korepetycjach.
                              Nadal uważam, że to jest Twój kaprys, ale rozumiem motywację. Nie jest to niezbędne, czego jesteś sama dowodem i z tą różnicą zdań się rozstańmy. wink
          • mark.o.tnik Re: Teraz wszystko jasne... 29.01.12, 16:26
            Mieszkanie nie było naszym jedynym majątkiem, więc nie zrobiłem jej prezentu. Pisałem to w kontekście, że ponieważ wyprowadziłem się, to musiałem kupić mieszkanie i mam duże wydatki, np. na kredyt.
            Ona też spłaca resztę kredytu na nasze stare mieszkanie.
            • tricolour Dwie osoby i dwa kredyty... 29.01.12, 16:31
              ... prowadzą do szukania każdych pieniędzy.

              Pozostaje możliwość wzięcia opieki nad dzieckiem (dziećmi) i żądania alimentów.
              • mark.o.tnik Re: Dwie osoby i dwa kredyty... 29.01.12, 16:36
                Wierzysz w to, że dostałbym opiekę, bo ja nie.
                • yoma Re: Dwie osoby i dwa kredyty... 29.01.12, 16:40
                  A próbowałeś?
                • altz Re: Dwie osoby i dwa kredyty... 29.01.12, 16:40
                  mark.o.tnik napisał:

                  > Wierzysz w to, że dostałbym opiekę, bo ja nie.
                  Nie wierzę, skoro nie znasz nawet kosztów utrzymania dzieci.
                  Wszystkiego można się nauczyć, o ile byś faktycznie chciał pełnej opieki nad dziećmi, a nie tylko widzeń czy kontaktów.
                • tricolour A ja wierzę... 29.01.12, 16:40
                  ... tylko czy Ty chcesz?

                  Bo jeśli nie chcesz, to i nie wierzysz.
                  • malwi-na356 Re: A ja wierzę... 29.01.12, 16:44
                    przestańcie on się urządza a nie mu tu w głowie wychowywanie dzieci ...
                    • mark.o.tnik Re: A ja wierzę... 29.01.12, 17:06
                      Ustaliliśmy przy rozwodzie, że dzieci zostają z matką i wiem, że ona nie odpuściłaby. Nie utrudnia mi kontaktów z dziećmi, ale jest zawzięta. Gdybym teraz chciał to zmienić, odbiłoby się to na moich kontaktach z dziećmi. A prawdopodobieńswo, że ojciec dostanie opieję, jak matka jest 'normana' jest bliskie zeru.
                      • gazeta_mi_placi Re: A ja wierzę... 29.01.12, 21:51
                        Poza tym nowe Panie o ile tolerują cudzesy raz na dwa tygodnie tak na co dzień mógłby być z tym problem smile
        • yoma Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 16:09
          Następny, co patrzy ex na ręce, co też sobie kupiła. Niezależnie od bólu twojego portfela, powiem tak: a łajno cię to obchodzi.
          • mark.o.tnik Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 17:10
            Do tej pory nie patrzyłem. Ale jak chce podnieść alimenty i wylicza mi ile wydaje na dzieci, a widzę, że wydaje pieniądze na różne, niekoniecznie niezbędne rzeczy - to wyciągam wnioski.
            • yoma Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 17:21
              No faktycznie, szafki do kuchni kupiła za twoje 77 zł, których w dodatku jeszcze nie ma. Nie przesadzaj.

              Alimenty są na dzieci. Więc skoro była ci wylicza i czarno na białym przedstawia wydatki na dzieci (a tobie się nawet nie chce tyłka ruszyć, żeby się dowiedzieć, ile mogą kosztować dzieci), to obchodzą cię tylko i wyłącznie wydatki na dzieci, a nie na szafki w kuchni, choćby były ze złota. Zwłaszcza że była nieźle zarabia i ją stać.

              A inflacja, jak by nie patrzeć, istnieje.
            • altz Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 17:24
              Czekaj, chłopie. Już niedługo zacznie Ci wyliczać, ile Ci jeszcze zostało i co mógłbyś ograniczyć ze swoich wydatków. big_grin
              W dużym mieście, faktycznie mogą wydatki z ciągłymi dojazdami, byłem kiedyś i specjalnie obejrzałem dokładnie jedno duże osiedle, nie da się żyć, pustynia, osiedle-sypialnia i nic wokół, na zajęcia trzeba dowozić. Tragedia tak mieszkać, a gdy ktoś ma domek poza miastem, to ma jeszcze dłuższy dojazd wszędzie. Tylko współczuć dzieciom, całe życie w drodze.
              Nie daj wciągać dzieci w świat klonów, dziecko też ma prawo do jakiś swoich zajęć, swoich przyjaciół i wolnego czasu, żeby się ponudzić, to bardzo rozwija.
        • tautschinsky Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 22:24
          mark.o.tnik napisał:

          > To, że zarabiam nieźle, nie znaczy, że śpię na pieniądzach. Zostawiłem jej i dz
          > ieciom mieszkanie
          . Sam od jakiegoś czasu się urządzam. Spłata kredytu i wykończ
          > enie mieszkania kosztują i to niemało


          Jezu, kolejny?! Kiedy skończą się te wysiewy jeleni. I teraz płacze, że ssie go na alimenty. Takich historii naliczyłem już chyba z kilkadziesiąt. Na tym przykładzie widać jak na dłoni, że facetom rozumu brakuje, a kobiety niczym żniwiarze koszą w okresie urodzaju do łysego i zapewniają sobie słodki byt z alimentów na długie, długiee, długieee laaataaaaaaaaa..... big_grin
          • mola1971 Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 22:25
            Nie podniecaj się tak. Najpierw cały wątek przeczytaj, a zrozumiesz co on nazywa zostawieniem mieszkania.
            • tautschinsky Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 23:28
              mola1971 napisała:

              > Nie podniecaj się tak.

              Jeśli już czymś się podniecam, to nie tym smile
              • mola1971 Re: Inflacja w 2011 nie wynisi 5% tylko mniej... 29.01.12, 23:36
                Jakoś odnoszę wrażenie, że szczególnie Cię podnieca "odkrywanie" kolejnych jeleni tongue_out
                A to zdrowe nie jest wink
    • nangaparbat3 Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 22:06
      W ogóle nie rozumiem, dlaczego Cie to dziwi, podnosząc o wskaźnik inflacyjny po prostu utrzymujesz wartość realną alimentów. To żadna podwyżka.
      Właściwie to dziwi mnie jedynie, że coroczna podwyżka (chyba raczej należałoby mówić o rewaloryzacji) alimentów nie jest rutynowo wpisywana w każdy wyrok.
      • maciekqbn Re: alimenty a inflacja 29.01.12, 23:44
        A mnie dziwi, że podwyżka wynagrodzenia o wskaźnik inflacji nie jest rutynowo wpisywana w każdą umowę o pracę.
        • mola1971 Re: alimenty a inflacja 30.01.12, 00:04
          Umów takich nie ma, ale są tacy pracodawcy smile
        • nangaparbat3 Re: alimenty a inflacja 30.01.12, 00:04
          Nawet jeśli nie jest, płace jakoś rosną. Ceny też. Nie ma żadnego powodu, żeby alimenty stały w miejscu.
          • jakteraz Re: alimenty a inflacja 30.01.12, 00:23
            Niestety nie wszystkim rosną. Moja pensja jest na niezmienionym poziomie od dwóch lat. Alimenty na dziecko też.
            • altz Re: alimenty a inflacja 30.01.12, 00:30
              jakteraz napisała:

              > Moja pensja jest na niezmienionym poziomie od dwóch lat.
              Trzeba przy następnej umowie wymagać, żeby pracodawca wpisał rewaloryzację pensji, a jak nie będzie chciał, to trzeba to rozwiązać przed sądem pracy. wink
              • jakteraz Re: alimenty a inflacja 30.01.12, 00:37
                Albo stosować się do zasady, jaka płaca, taka praca smile. Z roku na rok coraz mniej smile.
        • zabelina Re: alimenty a inflacja 30.01.12, 09:04
          W mojej firmie jest coroczna podwyżka mniej więcej o wskaźnik inflacji. Jedynie negatywna roczna ocena pracy może spowodować jej nieotrzymanie.
          • maciekqbn Re: alimenty a inflacja 30.01.12, 10:38
            Znaczy się, masz szczęście pracować w dobrej firmie, tylko pogratulować. To rzadkość w Polsce.
            • zabelina Re: alimenty a inflacja 30.01.12, 11:55
              Też się z tego cieszęsmile Chociaż żeby tak bajkowo nie brzmiało, ta praca nie jest tą, która by mnie pasjonowała...pracuję tutaj, żeby nie martwić się skąd mam wziąć pieniądze na swoje wydatki. Mimo, że to nie moja pasja, przykładam się do niej, kosztuje mnie dużo wysiłku, często stresuje i wymaga nieustannego dokształcania. Z nieba kasa nigdy nie spadasad
              • lampka_witoszowska Re: to tradycja, a nie szczęście... :D 30.01.12, 12:23
                na tym forum za chwilę okaże się, że panie otrzymujące alimenty na dzieci co rok mają podwyżkę, a panowie płacący alimenty i mocno sprzyjając eim panie podwyżek nei otrzymują smile
                taka tradycja forumowa big_grin

                ja, oczywiście, tez pracuje chyba w raju, bo podwyżki otrzymuję
                cud, panie dziejku
                • maciekqbn Re: to tradycja, a nie szczęście... :D 30.01.12, 12:46
                  W sumie wystarczy pracować w budżetówce. W większości tam pracują kobiety (poza wojskiem i różnymi służbami), więc coś w tym jest co piszesz. W normalnych firmach, regularne podwyżki "z automatu" to rzadkość.
                  • zabelina Re: to tradycja, a nie szczęście... :D 30.01.12, 12:54
                    W życiu nie pracowałam w budżetówce. Nie stać mnie na to.
                  • mola1971 Re: to tradycja, a nie szczęście... :D 30.01.12, 12:58
                    A co to znaczy "normalna" firma? Ja bynajmniej nie pracuję w budżetówce (Zabelina też) a u mnie jest tak samo jak u niej - podwyżka następuje po rozmowie rocznej. Brak podwyżki (rzadkość) może być wynikiem wyłącznie marnych efektów pracy w poprzednim roku.
                    Oprócz podwyżek wynikających z rozmów rocznych, są też takie, które wynikają z awansów - zarówno poziomych jak i pionowych.
                    • maciekqbn Re: to tradycja, a nie szczęście... :D 30.01.12, 13:24
                      Osobiście nie znam nikogo, poza pracującymi w budżetówce, kto by dostawał co roku podwyżkę - w przypadku awansu zawodowego - owszem, ale nie "z automatu" bo inflacja jest.

                      W budżetówce wbrew pozorom też można nieźle zarobić, weź choćby mundurowych czy różnej maści prokuratorzy czy sędziowie. Do tego na koszt ciężko pracujących podatników mają wcześniejsze, wysokie emerytury.
                      • zabelina Re: to tradycja, a nie szczęście... :D 30.01.12, 13:28
                        maciekqbn napisał:

                        > Osobiście nie znam nikogo, poza pracującymi w budżetówce, kto by dostawał co ro
                        > ku podwyżkę - w przypadku awansu zawodowego - owszem, ale nie "z automatu" bo i
                        > nflacja jest.

                        Tak jest prawie we wszystkich korporacjach.
                      • lampka_witoszowska Re: to tradycja, a nie szczęście... :D 30.01.12, 13:41
                        no, masz
                        a ja złośliwie pewnie pracuję w męskiej firmie, kompletnie niezwiązanej z budżetówką
                        umarłabym za biurkiem z nudów wśród samych li tylko papierów smile

                        ps. i jeszcze mamy możliwość wczesniejszych emerytur - ale to oczywiście też złośliwie i na koszt ciężko pracujących podatników, bo sami nie wypracowujemy sobie emerytur, ofkors -
                        nasza praca jest lekka, łatwa, przyjemna i kokosy tu z nieba lecą - pewnie dlatego kaski nosimy big_grin
                      • moniapoz Re: to tradycja, a nie szczęście... :D 30.01.12, 13:58
                        ????
                        w większości korporacji jest podwyżka inflacyjna - tak jak ktoś pisał z reguły po dokonaniu rocznej oceany pracownika

                        oczywiście nie wszyscy pracują w korporacji ale w średnich firmach z tego co widzę i rozmawiam z ludźmi też jest to praktykowane, bo lepiej dać pracownikowi tą niewielką podwyżkę inflacyjną tym samy trochę zamykając pracownikowi usta, bo nie może wtedy powiedzieć, że podwyżek nie ma smile)

                        ------
                        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka