6 VI

15.05.12, 19:36
tego dnia mam wyznaczona datę pierwszej rozprawy
dzis otrzymałam odpowiedz na pozew i wbiło mnie w fotel, mąż oczywiście broni się za pomocą adwokata, wspólnie wysmarowali kilka stron oszczerstw w stosunku do mnie, obarczając mnie winą za rozwód
Jeszcze na dobre się nie zaczęło a ja już mam dość
będziecie mnie wspierać?

    • mysz1978 Re: 6 VI 15.05.12, 20:58
      spoko bedzie smile
      z orzekaniem o winie skladalas???? i on odbil pileczke??? to normalne. przygotuj sie kilka rozpraw, rok, dwa... no i na to przyslowiowe pranie brudow ale dasz rade smile Tak jak wszyscy tutaj smile
    • yoma Re: 6 VI 15.05.12, 21:11
      Będziemy.
      • tornado27 Re: 6 VI 15.05.12, 22:59
        tak, pozew złozyłam z orzekaniem o winie
        prosiłam męża o to(grudzień 2011),zebysmy jak juz sie nie kochamy rozstali sie kulturalnie bez orzekania, 2-3 sprawy i byłoby dzis po sprawie.
        ale nie
        on postanowił sie jeszcze nade mna poznęcac
        nie wiem dziewczyny i chłopaki czy dam radę, jestem przerazona, zmęczona, zaszczuta sad

        wszystko moge olac, ale w grę wchodzi jego rodzina-oni stwarzaja najwieksze problemy na dzień dzisiejszyuncertain
        • mysz1978 Re: 6 VI 15.05.12, 23:19
          stwarzaja problemy czyli co robia??? nekaja cie w jakis sposob???? nie da sie odciac???? ja milam fajnie bo wyjechalam do innego miasta, tesciowa obrazona nie dzwonila, probowala mnei obrazac jak przyechala w odwiedziny do dzieci ale sie nie dalam. No i jest spokoj.

          Trzymaj sie!!!
          • tornado27 Re: 6 VI 15.05.12, 23:28
            wiesz, sprawa jest o tyle skomplikowana ze mój mązczęsto wyjeżdża, poza tym wyprowadził sie z domu ,a oni od czasu kiedy dowiedzieli sie o rozwodzie nachodza mnie codziennie w domu, włamuja się(zmieniłam zamki i dzis teśc pod moja nieobecnośc włamał sie i zmienił zamek-paranoja) wyzywaja, prowokują, fuck.
            jak to czytam to wierzyc mi sie nie chce ze tak może byc
            chciałabym sie odciąc
            ale nie mam jak, najblizsza rodzina daleko,zero znajomych u których mogłabym sie zatrzymać
            poza tym nie wiem, jak by ta wyprowadzka moja była odebrana-że mu utrudniam kontakty,nie wiem..

            poczekam na ta rozprawe, wnioslam o miejsce zamieszkania dzieci przy mnie- czy sąd orzeknie to od razu? czy będe mogła sie wyprowadzic?
            kurcze mam milion pytań...
            chyba bez adwokata sie nie obejdzieuncertain
            • panda_zielona Re: 6 VI 15.05.12, 23:38
              Kurczę nie rozumiem, jakim prawem teść włamał się do Twojego/ bo chyba włascicielami jesteście oboje z mężem/ mieszkania i jeszcze zmienił zamek?. Ja bym powiadomiła policję zgłaszając włamanie. I masz rację bez adwokata się nie obejdzie.
              • mysz1978 Re: 6 VI 16.05.12, 17:27
                o ja... ale faktycznie z tym wlamaniem to szczyt wszytskeigo.. .a meiszkanie wsze wspolne czy tylko meza??? no ale tak czy siak jak jestes tam zameldowana - ty i dzieci, to tesc nie ma nic do gadania uncertain
                • tornado27 Re: 6 VI 16.05.12, 20:05
                  sprawa jest o tyle pogmatwana i skomplikowana, że dom został mnie i męzowi darowany kilka lat temu, ale wakcie not.zawarto zdanie,ze tesciowie maja prawo u nas zamieszkiwac dozywotnio
                  wszystko OK. tyle tylko ze oni w miedzyczasie wprowadzaja się do domu córki, gdzie mieszkają juz 3 lata, oczywiście nie wymeldowując sie od nas

                  do tej pory kulturalnie sie zawsze zapowiadali w ramach wizyt i nie było problemu
                  do czasu kiedy dowiedzieli sie o rozwodzie
                  teraz próbuja wszelkich sposobów, aby mnie denerwowac i zakłócac spokój
                  jestem prowokowana do awantur, a każda moja obrona ataków teściowej kończy sie tym,ze ta leci na komisariat i robi obdukcję

                  prosiłam męza i teściów nie raz, zeby ze względu na rozwód i dzieci i nasze wspolne zdrowie psych. nie składali mi wizyt, bo nie sa mile widziani i zakłocają mi zycie
                  jak grochem o ścianęuncertain
                  to sa bezwzględni ludzie nie kierujący się w ogóle dobrem dzieci, wnuków... bardzo przykra sytuacja, jestem gotowa zostawic im w cholere ten dom w zamian za spokój
                  ale chyba nie wypracuję sobie z nimi zadnych kompromisów
                  cięzko mi bardzosad


                  a może ktoś się orientuje co do tego, czy sąd może na pierwszej rozprawie orzec o miejscu zamieszkania dzieci przy matce i czy to od razu bedzie oznaczac, że w trosce o moje bezpieczeństwo będę mogła wyjechac nie ponosząc z tego powodu konswekwencji?
                  • mysz1978 Re: 6 VI 16.05.12, 20:18
                    a wnioskowalas o to w pozwie???? ja tak i ta kwestia byla podczas pierwszej rozprawy wyjasniona. Ale ja jzu wczesniej wyjechalam (ucieklam wlasciwie).
                    • tornado27 Re: 6 VI 16.05.12, 21:00
                      tak,zawarłam to w pozwie, tylko czta sprawa bedzie uwzględniona juz na pierwszej rozprawie? właśnie po to,bym mogła wyjechac?
                      • tornado27 Re: 6 VI 16.05.12, 21:02
                        cholera masło maslane, przeciez mysz mi napisała że tak
                        dziekuję
                  • zmeczona100 Re: 6 VI 16.05.12, 21:09
                    Tornado, kobieto zaszczuta, Ty koniecznie nagrywaj każdą wizytę teściów! Koniecznie! Bo to, co oni teraz robią (prowokowanie i zgłaszanie na policję) to w tym celu, aby cofnąć Ci ich darowiznę! Nie odzywaj się, bądź cicho i nie daj się sprowokować! I nagrywaj wszelkie ich wizyty, żebyś miała dowody dla siebie, że nie było żadnej agresji, wyzywania, bo to może być podstawa do cofnięcia Ci darowizny. A chyba nie myślisz, że ich i Twojego pana męża będzie interesować to, gdzie zamieszkają Wasze dzieci...
                    • tornado27 Re: 6 VI 16.05.12, 21:58
                      zmeczona ja wiem co oni chca zrobic, ale szczerze-ja nie chcę tego domu, ich majatków i ich pieniędzy, oni maja tego świadomośc, bo mówiłam im to milion razy, niech cofają, bardzo prosze
                      i tak nie czuje sie w tym domu dobrze, nigdy sie nie czułam dobrze, bo do końca nie był to mój dom. Tak samo nie wyobrażam sobie mieszkania w tym domu po rozwodzie i stykania sie z tymi ludzmi, jestem juz tak zmeczona,że nie zalezy mi na tym..
                      • mysz1978 Re: 6 VI 16.05.12, 22:12
                        no tak, ale gdzies mieszkac musisz... chyba ze mialabys inne rozwiazanie???? wtedy jasne ze mozesz sie wypiac na ten dom...
                        • tornado27 Re: 6 VI 16.05.12, 22:18
                          zawsze znajdzie sie jakieś rozwiązanie, mam rodzeństwo, chcą mi pomóc, wiem ze bedzie mi b.ciężko, żeby zaczynac życie od nowa, ale myslę że dla moich dzieci i dla mnie to b.ważne że kiedyś osiagniemy spokój..
                          • lampka_witoszowska Re: 6 VI 17.05.12, 14:19
                            a co się stanie, jak już teraz się wyprowadzisz?
                            ze względu na te wizyty?
                            od razu informujesz małżonka o fakcie, podajesz adres, pod którym obecnie dzieci z Tobą zamieszkują, żadej tajemnicy i pytanie, jak mu pasuje spotykać się z dziećmi
                            (możesz na początku smsa albo listu poleconego dodać, że ze względu na zachowanie jego rodziny podjęłaś taką decyzję, żeby dzieci nie były świadkami nieuzasadnionych awantur urządzanych przez jego rodziców)

                            rozmawiaj teraz z dziećmi, szukaj dla nich i dla siebie jak najwięcej spokoju, przyjemności, ich zapewniaj, że to nie ich wina, że nie umieliście się dogadać i że wszystko obrze się ułoży - bo naprawdę tak będzie - i zadbaj o Wasz spokój
                            • tornado27 Re: 6 VI 17.05.12, 15:00
                              lampka dziekuję za wpis
                              na razie nia mam uregulowanej alimentacji, więc za bardzo nie stać mnie finansowo na wynajęcie czegos konkretnego, zarabiam zbyt mało, a mozliwości dodatkowej pracy są znikome, ze względu na to, że opiekuję sie sama dziećmi

                              mnie bardziej chodzi o to,że chce wyjechac 500km dalej,a przez taki wyjazd utrudnię p.męzowi kontakty z dziecmisad
                              nie,żeby mi było przykro z tego powodu, ale żeby on tego pózniej nie wykorzystał
                              • lampka_witoszowska Re: 6 VI 18.05.12, 08:01
                                czyli on wyjeżdża za chlebem i to jest zrozumiałe, a jak Ty wyjedziesz z dzieckiem za spokojem i bezpieczeńastwem, to będzie utrudnianie?
                                jednak bym zainwestowała i poszła do prawnika
                                nie wiem, jak sąd na to może popatrzeć, ale dla mnie to nielogiczne i ja bym w sądzie - w przypadku zarzutów - to uzasadniała - tak, jak Ty tu na forum (choć sądy mają swoją logikę, czasem nawet swoistą)
        • der1974 Re: 6 VI 17.05.12, 15:19
          Złożyłaś pozew z orzekaniem o winie i się dziwisz?

          No przeciez miał dwie możliwości w praktyce: przyjąć pokornie tę winę na siebie albo się bronic i wtedy pozostaje mu tylko żądanie rozwodu z Twojej winy.

          Nic w tym dziwnego nie widzę. Taka odpowiedź na pozew to konsekwencja pozwu z orzekaniem o winie.
          • sebalda Re: 6 VI 17.05.12, 15:58
            >prosiłam męża o to(grudzień 2011),zebysmy jak juz sie nie kochamy rozstali sie kulturalnie bez orzekania, 2-3 sprawy i byłoby dzis po sprawie.
            ale nie
            on postanowił sie jeszcze nade mna poznęcac

            Dziewczyna wyraźnie napisała, że chciała bez orzekania, ale mąż się nie zgodził najwyraźniej, zatem pewnie pozostało jej albo żyć z oszołomem, albo składać pozew z orzekaniem o winie. Patrząc na zachowanie męża i jego oszołomskiej rodziny, widać, że wyjścia za bardzo nie miała.
            Jak kobieta, to na pewno podła i bezpodstawnie składała o winie. Myślenie niektórych facetów jest naprawdę śmieszne. Co by kobieta nie napisała, to i tak jej wina, za to mąż to biedny, wykorzystywany i wyzyskiwany miś.
            • tornado27 Re: 6 VI 17.05.12, 16:58
              der dzięki, podniosłeś mnie na duchu

              oczywiście że wszysko to moja wina, zasłuzyłam sobie żeby mnie mąz lał, wyzywał i pluł na mnie w obecności dzieci, oczywiscie przeze mnie zachorował psychicznie, poziom myslenia co niektórych ludzi świadczy o tym,że sredniowiecze jeszcze rządzi w pewnych kręgach [sic!]

              • mola1971 Re: 6 VI 17.05.12, 17:07
                Tornado, czytaj ze zrozumieniem. Gdzie Der napisał, że na to wszystko zasłużyłaś? On jest prawnikiem i po prostu napisał jak jest, czyli ponosisz konsekwencje złożenia pozwu z orzeczeniem winy. Może Ci się to nie podobać, ale tak jest - Twój mąż po prostu się broni.
                • tornado27 Re: 6 VI 17.05.12, 17:15
                  molka, sorry, poniosło mnie
                  jestem troche drazliwa, może stąd to zdanie

                  ja wszystko wiem, ze on musiał jakoś zareagowac
                  ale jak sie czyta ten stek kłamstw w odpowiedzi na pozew, to szczeka opada
                  • mola1971 Re: 6 VI 17.05.12, 17:21
                    Skoro zdecydowałaś się na rozwód z orzeczeniem winy i bardzo dużo kosztuje Cię to emocjonalnie, to wg mnie najrozsądniej byłoby gdybyś wzięła adwokata. Sama możesz nie dać rady w sądzie, emocje mogą Cię ponieść.
                    Tym co on tam nawypisywał kompletnie się nie przejmuj, pewnie adwokat go nakręcił. W końcu od tego m.in. jest smile
                    • mysz1978 Re: 6 VI 17.05.12, 18:21
                      w odpowiedzi na pozew ja tez przecyztalam ciekawe rzeczy... az dziw bierze, ze takei bzdury mozna napisac big_grin

                      tornado - podaj swoj adres mailowy, to cos Ci napisze smile
                      • tornado27 Re: 6 VI 17.05.12, 18:34
                        mysz1978, jesli masz email gazetowy, to napisałam wiadomośćsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja