Mama na randce

26.05.12, 17:10
dla Mam po rozwodzie
    • kategemi Re: Mama na randce 26.05.12, 22:12

      -dziendobry.tvn.pl/video/co-mezczyzna-sadzi-o-kobiecie-z-dzieckiem,1,newest,2835.html



      -
      " Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywać to przeznaczeniem" C.G. Jung
    • czlowiek-na-torze Re: Mama na randce 26.05.12, 23:28
      Wychowywanie dzieci to nie zbrodnia.
      • maciekqbn Re: Mama na randce 26.05.12, 23:42
        W jakim sensie? Pytam poważnie, bo cholernie enigmatycznie napisałeś.

        Skojarzyło mi się z naklejkami 'Skateboarding is not a crime', które mój brat dawno dawno temu rozklejał jak w okresie młodzieńczej głupawki całe dnie spędzał na deskorolce...
        • czlowiek-na-torze Re: Mama na randce 27.05.12, 10:55
          A w takim sensie, że znaczna część mężczyzn dyskwalifikuje kobietę jak tylko usłyszy, że ma dzieci z poprzedniego związku. Jakby posiadanie dzieci było czymś w rodzaju trądu.
          • malwi-na356 Re: Mama na randce 27.05.12, 11:22
            Bo to prawda ...nie czarujmy się ...jak sie zgodzisz na luźny związek to masz jak nie to nie masz ...
            • cold.wind.blows Re: Mama na randce 27.05.12, 12:05
              malwi-na356 napisała:

              > Bo to prawda ...nie czarujmy się ...jak sie zgodzisz na luźny związek to masz j
              > ak nie to nie masz ...

              Nie, to nie jest prawda. Mylisz się. Zapewniam Cię, że tak nie jest.
            • ewela1_1 Re: Mama na randce 27.05.12, 12:31
              Malwi nie jest tak, również Cię zapewniam...
              -------------
              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
            • she.80 Re: Mama na randce 27.05.12, 16:35
              Cóż za małe mniemanie o sobie. To jest tragiczne uncertain
              • maciekqbn Re: Mama na randce 27.05.12, 19:06
                A co złego jest w 'luźnym związku'?
                • she.80 Re: Mama na randce 27.05.12, 19:13
                  Nic, złe jest myslenie o sobie w taki sposob, ze ja tylko do seksu z kimś moge być, albo wcale.
                  • maciekqbn Re: Mama na randce 27.05.12, 19:17
                    Luźny związek to nie tylko seks, może mieć różny wymiar. Myślę, że tu nastąpiła nadinterpretacja. Moim zdaniem luźny związek dosłownie 'bez zobowiązań' - jednej czy drugiej stronie coś nie pasuje, to kulturalnie kończą ten związek. Bez papierów, sądów i całego cyrku związanego ze 'zobowiązaniami'.
                    • she.80 Re: Mama na randce 27.05.12, 19:21
                      Myślę, ze dobrze zinterpretowałam, bo jesli nie mozesz liczyc na nic wiecej to jestes wlasnie albo do zwiazku bez zobowiazań z seksem, albo wcale. Ja nie widze roznicy. Zwiazek bez zobowiazan to zwiazek bez zobowiązań nie dorabialabym do niego ideologii.
                      • malgolkab Re: Mama na randce 27.05.12, 22:15
                        Z obecnym mężem przez pierwsze kilka miesięcy znajomości tworzyliśmy "luźny związek". Do dzisiaj wspominamy ten okres i to, że wszyscy dookoła twierdzili, że będziemy razem, a nas to strasznie denerwowałosmile
                        • zmeczona100 Re: Mama na randce 27.05.12, 22:20
                          Malgolka, napisz, plizzzzz, co to jest takiego ten luźny związek wink
                          • malgolkab Re: Mama na randce 28.05.12, 13:18
                            Mogę jedynie napisać jak to wyglądało w naszym przypadku - chodziliśmy razem na imprezy, do kina, do pubu, na obiad i do łóżkasmile ustaliliśmy sobie na początku, że jeśli którekolwiek z nas będzie miało ochotę spotkać się z kimś innym to sobie o tym powiemy i myślimy co dalej. Obecny mąż nie był dla mnie wtedy jedynie facetem do łóżka, bo lubiłam go, lubiłam z nim spędzać czas, rozmawiać itd. Po prostu na tamtą chwilę nie czułam się gotowa na bycie z kimś, on też nie. Fakt - nazwa "luźny związek" jest nietrafiona, z ang. się to nazywa friends with benefitssmile
                    • adam543 Re: Mama na randce 27.05.12, 19:47
                      Luźny związek nalezało by jeszcze raz zdefiniować. Ale tak dla samego siebie.
                      Myslę o tym własnie w kontekscie bycia mamą, bycia tatą. Jestem po sprawie z rozdzieleniem obowiązków wychowawczych dzieci.
                      Wiem jak cięzko znaleśc kogoś wartościowego nawet do takiego zwiazku. Wiem jak kobiety reaguja na wiadomośc ze facet wychowuje dzieci. Brzmi to fajnie i atrakcyjnie tylko na ekranie kompuera. Kobieta z dziecmi ma chyba większe szanse, wiec nie narzekajcie aż tak bardzo.
                      Luźny związek wydaje mi się niszczy marzenia o czyms więcej.
                      Dlatego chyba potrzebna jest nowa definicja.
                      • she.80 Re: Mama na randce 27.05.12, 20:15
                        Ja bym sie nie ładowała w taki "lużny związek", Wczesniej czy poźniej pojawi się przywiązanie. Bede oczekwiac wtedy czegos wiecej. A co, jesli mu sie odwidzi i zostawi? Albo co gorsza - jednoczesnie bedzie w dwoch takich luźnych zwiazkach, z dwoma kobietami? Bo w koncu nie bedzie winien wierności.
                        Szkoda inwestowac w niepewny interes.
                        Facetow jak mrowkow i wolalabym znaleźć takiego, ktoremu na mnie bedzie cholernie zależeć.

                        Wychodze z zalozenia, ze skoro ktos podoba mi sie na tyle zeby isc z nim do lozka to predzej czy pozniej bede chciala czegos wiecej. Jednorazowo to jeszcze daje rade, ale w momencie gdy ma to trwac przed dluzszy czas to moja romantyczna dusza tego nie zniesiesmile.
                      • triss_merigold6 Re: Mama na randce 27.05.12, 20:22
                        Oczywiście, że facet wychowujący dzieci ma trudniej, bo jeśli zwiąże się z bezdzietną kobietą to ta przeważnie chce mieć własne.
                        Mam parę koleżanek po rozwodach, żadna nie jest sama. Fakt, że - miały 1 dziecko, - niezłą pracę, - ogólną niezależność. Część ma też następne dziecko/dzieci z nowym partnerem.
                      • zmeczona100 Re: Mama na randce 27.05.12, 20:31
                        adam543 napisał:

                        Wiem jak
                        > kobiety reaguja na wiadomośc ze facet wychowuje dzieci. Brzmi to fajnie i atrak
                        > cyjnie tylko na ekranie kompuera.

                        Chyba to nie jest tak do końca. Jeżeli facet trafi na młodą kobietę, to faktycznie- będzie miał trudno, jeśli ona zechce być matką także tą biologiczną (lęk o to, że odsunie się od ich wspólnego dziecka, że będzie je zaniedbywać, że wreszcie nie stać ich na taki luksus...). A jeśli trafi na starszą, taką już z dziećmi, to w takiej patchworkowej rodzinie bywa różnie (kłótnie, ale i nadmiar obowiązków, spadających wtedy na kobietę).

                        Idealne połączenie to facet z dziećmi i kobietą, która nie może mieć własnych dzieci wink

                        A tak a propos dzieciatych facetów wink Mam wśród znajomych wdowca z dwójką dzieci. Żona zmarła na raka 4 lata temu, dzieci miały wtedy 2 i 6 lat. Ile razy się spotykamy, tyle razy słyszę, jak mu jest ciężko znaleźć jakąś pracowitą kobietę, która byłaby mamą dla jego dzieci, bo on sobie z tym wszystkim sam nie radzi. Kiedy to usłyszałam pierwszy raz, to o mało mnie szlag nie trafił; teraz tylko w duchu się uśmiecham do siebie na myśl, że na szczęście żadna naiwniara mu się jeszcze nie trafiła wink
                        • errormix Re: Mama na randce 28.05.12, 21:47
                          Samotny tata odprowadzający dziecko do przedszkola, wycierający mu zasmarkany nos, czytający bajkę przed zaśnięciem czy kupujący w sklepie podpaski, to świetnie wygląda, gdy się to czyta. Jak Harleqiuna. A kobiety lubią Harleqiuny. Ale rzeczywistość jest już bardziej prozaiczna.

                          W szeroko rozumianym społeczeństwie funkcjonuje pewna niepisana zasada, której z reguły trzymają się i kobiety i mężczyźni.

                          Gdy facet wiąże się z kobietą w realnym życiu, obydwoje są po rozwodzie i mają dzieci, to z reguły jest tak, że facet wprowadza się do kobiety i jej dzieci i żyją, a na swoje dzieci płaci alimenty. W przypadku samotnego faceta z dzieckiem ta scenka wygląda nieco inaczej:

                          Dzwonek do drzwi. Kobieta z dzieckiem otwiera, a tam... facet z dzieckiem.

                          W takim przypadku dla kobiety rodzina w ciągu jednej chwili rozrasta się nie tylko o nowego faceta, ale i o nowe dziecko. I w ciągu chwili rodzina składająca się np. z 3 osób (matka+2 jej dzieci) rozrasta się do 5-osobowej gromady.

                          W większości kobiety nie zdają sobie sprawy z czym to naprawdę się wiąże. Na etapie teoretyzowania, kiedy wiedzą że one takiej scenki nigdy nie zobaczą na oczy, wszystko wygląda super: taki facet na pewno jest opiekuńczy, troskliwy, musi być też zaradny no i na pewno winna rozpadu jego związku była jego ex. Związek z takim facetem musi być bezpieczny, a czego jak nie bezpieczeństwa oczekuje kobieta sponiewierana przez życie.

                          Tymczasem kobieta, która rzeczywiście zdecyduje się związać z dzieciatym facetem tak naprawdę nie tylko angażuje się w związek z jedną osobą, ale z dwiema. Musi wiedzieć, że formalizując związek, dziecko faceta będzie mieszkało z nimi, będzie trzeba zajmować się nim na co dzień, trzeba będzie mu zasmarkany nos wycierać i podpaski kupować.

                          Swoją przestrzeń życiową, którą większość jej rozwiedzionych koleżanek dzieli tylko z ukochanym nowym facetem, ona będzie musiała rozszerzyć też o nowe dziecko. Dziecko, którego tak naprawdę nie zna.

                          A życie to nie Harleqiun.
                    • cold.wind.blows Re: Mama na randce 27.05.12, 21:02
                      maciekqbn napisał:

                      > Luźny związek to nie tylko seks, może mieć różny wymiar. Myślę, że tu nastąpiła
                      > nadinterpretacja. Moim zdaniem luźny związek dosłownie 'bez zobowiązań' - jedn
                      > ej czy drugiej stronie coś nie pasuje, to kulturalnie kończą ten związek. Bez p
                      > apierów, sądów i całego cyrku związanego ze 'zobowiązaniami'.
                      >

                      Jakiś czas temu myślałem podobnie, ale mi to trąci przedmiotowym traktowaniem człowieka, nawet jeżeli będąc przy zdrowych zmysłach, umówią się na coś takiego. Jakkolwiek to zdefiniujemy, zawsze w pewnym momencie komuś zacznie zależeć. Nie jestem ekspertem od związków, więc nie będę się mądrzył. Przyjdzie Tricolour, to wybije wam z głowy luźne związki bez zobowiązań.
                      • zmeczona100 Re: Mama na randce 27.05.12, 21:07
                        > Jakiś czas temu myślałem podobnie, ale mi to trąci przedmiotowym traktowaniem c
                        > złowieka, nawet jeżeli będąc przy zdrowych zmysłach, umówią się na coś takiego.

                        Do tej pory wyróżniałam:

                        1. Związek małżeński
                        2. Związek konkubencki
                        3. Seks bez zobowiązań.

                        Teraz, okazuje się, że istnieje jeszcze coś takiego, jak luźny związek. Czyli- co??
                        • cold.wind.blows Re: Mama na randce 27.05.12, 21:14
                          Według tego, Co napisał Maciek, byłoby to coś pomiędzy 2 i 3. Tylko błagam Cię nie zadawaj mi już więcej takich trudnych pytań, bo też już jestem zmęczony.
                          • zmeczona100 Re: Mama na randce 27.05.12, 21:24
                            crying

                            W takim razie poczekam na Maćka- może coś więcej wyjaśni wink Bo to, co opisał jako luźny związek, kojarzy mi się z konkubinatem. Hm... Luźny związek to może seks koleżeński?? Dla mnie nie do ogarnięcia, no ale ja zacofana jestem wink
                            • ewela1_1 Re: Mama na randce 27.05.12, 21:29
                              Może luźny związek to związek niezdecydowany?big_grin. Z naciskiem 90% na seks bez zobowiązań smile
                              -------------
                              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                              • zmeczona100 Re: Mama na randce 27.05.12, 22:09
                                Hehe, preludium do konkubinatu, znaczy się big_grin
                              • czlowiek-na-torze Re: Mama na randce 27.05.12, 23:56
                                Nie ma czegoś takiego jak seks bez zobowiązań. Chyba, że z kobietą po menopauzie.
                                • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 00:00
                                  No i bądź tu mądry, ja już nic nie rozumiem tongue_out
                                  -------------
                                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                  • czlowiek-na-torze Re: Mama na randce 28.05.12, 16:27
                                    Nie ma seksu bez zobowiązań, bo zobowiązaniem co prawda potencjalnym, ale poważnym jest fakt, że w perspektywie seks może poskutkować przybraniem na wadze i położniczo-krwawym finałem, którego następstwa zaangażują Cię na najbliższe 25 lat.

                                    Już rozumiesz, dlaczego po menopauzie ma istnieje seks bez zobowiązań?
                                    • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 17:11
                                      Domyśliłam się , że chodzi o ciąże.Teoretycznie wszystko jest możliwe, trzeba liczyć się z konsekwencjami, osoby, które w ogóle uprawiają seks powinny się z nimi liczyć.

                                      Brak zobowiązań w seksie dotyczy braku tych zobowiązań między osobami uprawiającymi go, a nie względem potencjalnego dziecka. Automatycznie w chwili jego poczęcia to zobowiązanie spada na kobietę i mężczyznę, ale oni zobowiązani do siebie wcale być nie muszą. . Rożnie takie związki się kończą- to inny temat.
                                      -------------
                                      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                        • czlowiek-na-torze Re: Mama na randce 27.05.12, 21:19
                          To proste: luźny związek to coś w rodzaju luźnego stolca.
    • roma113 Re: Mama na randce 28.05.12, 01:53
      Z przerażeniem czytam niektóre posty w tym wątku. Czy już naprawdę zapomnieliście, jak w czasach młodości (przed ślubem) spotykaliście się z chłopakami/dziewczynami. Czy spotykaliscie się tylko dla seksu? Nie (lub przynajmniej często nie). Ale czy planowaliście za każdym razem małżeństwo czy związek konkubencki "na całe życie"? Tez pewnie nie. To były właśnie luźne związki. Takie spotykanie się bez żadnych zobowiązań. Czasem dłużej to trwało, czasem krócej, ale to przecież całkiem normalne. Co w n tym złego? Czym się różnią kontakty damsko-męskie, gdy ma się 16 czy 20 lat od tych gdy ma się 40, 50 czy 60? Najwyżej doświadczeniem, ale skąd niby 40-letni człowiek może wiedzieć, że dana osoba mu odpowiada, że chciałby z nią związać się na poważnie, jeśli najpierw się z tą osobą nie pozna lepiej właśnie w takim luźnym związku? Należy swoje zamiary zadeklarować na pierwszej randce, czy możne na drugiej? Zebrać jakieś deklaracje "na zycie"? Po pierwszym seksie czy może jednak przed, żeby się nie czuć jak znajoma/-y do seksu wyłącznie?
      Nie wiem, jak można się z kimś związać nie przechodząc najpierw etapu luźnego związku. Zwłaszcza jesli się jest po mniej lub bardziej dramatycznych przejściach, które doprowadziły do rozwodu. Ja na razie sobie w ogóle nie wyobrażam przejścia z luźnego związku do jakichś poważniejszych deklaracji. Bardzo mi odpowiada luźny związek i na razie nie planuje innego. Ale taki związek to nie tylko seks - to rozmowy, wspólne wyjazdy, wyjścia do znajomych itp. Po prostu przebywanie razem, lubienie się. Seks też. Po co mi coś więcej? Po cholerę mi facet "do końca życia"? Już jednego miałam. I nic z tego nie wyszło. Drugi raz nie dam się tak łatwo wkręcić
      • maciekqbn Re: Mama na randce 28.05.12, 07:49
        Bardzo dobre podsumowanie kwestii luźnych związków. Może też służyć za moja odpowiedź dla Zmęczonej. Mam dokładnie takie samo podejście do tematu jak Roma. Może z ta różnicą, że jeszcze jestem na etapie "żadnych związków" (nawet luźnych), ale podobno to z czasem mija smile
        • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 09:37
          Mój ostatni "luźny związek" skończył się małżeństwem. Ale zgadzam się z Romą. Nie ma czegos poważnego bez etapu "luźny, niezobowiązujący związek". I nie jest to stolec. To pewien etap kiedy się spotykamy i poznajemy. Czasami nie wchodzimy dalej, czasami jak to było w przypadku mojego małżeństwa zaczynają sie deklaracje, odpowiedzialność i wspolne plany na resztę życia. Jeśli ktoś po jednym, dwóch, trzech spotkaniach oczekuje deklaracji lub w nie wierzy....szykuje sobie w zyciu własnie stolec...na własne życzenie. Ale znam takie osoby które "kochają" bo znam ją/go z neta, albo spotkaliśmy się raz, był większy lub mniejszy orgazm i ajlawka. O ile ajlawkę i zauroczenie zrozumieć można. Hormony. wink To już planów na życie nie bardzo. Plany budują się z czasem kiedy poznajemy siebie i wiemy, że nam ze sobą po drodze. Mniej rozczarowań przezywamy kiedy takiego okresu "luźnego związku" nie traktujemy straszliwie serio. Bo zakończenie takiego związku nie jest porażką, jest doświadczeniem które uczy.
        • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 10:06
          Zmęczona takie podejście, o jakim piszecie, nazywa koleżeństwem smile
          Z tym, że Zmęczona nie idzie do łóżka z koleżeństwem smile Łóżko dla Zmęczonej to nie tylko sprawa fizyczności, ale przede wszystkim- bliskości emocjonalnej. A tego nie zapewni kolega wink
          • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 10:49
            Zmęczona może chodzić do łózka z kolegą, w ogóle, lub dopiero z poślubionym mężem.
            Jej potrzeba seksu jej intymną sprawą.
            Inni mają etap tzw. luźnego związku kiedy jest już chemia a jeszcze nie ma deklaracji (które może się pojawia a może nie).
            I to też intymna sprawa tych osób nie podlegająca gradacji Zmęczonej.
            • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:05
              to.ja.kas napisała:

              > Zmęczona może chodzić do łózka z kolegą, w ogóle, lub dopiero z poślubionym męż
              > em.

              Dziękuję za pozwolenie.
      • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 09:50
        Ja się troszeczkę nie zgodzę, bo ten pierwszy etap poznawania nazwałabym randkowaniem, przebieraniem i to jest normalne, czasami trwa krócej czy dłużej, ale jednak z założenia tym "luźnym związkiem" być nie musi. Mnie się to pojęcie kojarzy z pewnym uzgodnieniem na początku,ktoś się na taki związek się zgadza, albo nie...,ale wszystko jest jasne od początku.
        -------------
        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
        • roma113 Re: Mama na randce 28.05.12, 10:20
          No, może kwestia terminologii i zwyczajów. Ja umawiając się z kimś po raz pierwszy nie składam deklaracji, na jak długo ten związek jest planowany i takich deklaracji nie wymagam (sądzę, że po takiej deklaracji ze strony mężczyzny, to bym szybko uciekła). Nie wiem czym się różni randkowanie od luźnego związku. Obecnie jestem w takim luźnym związku. I jasne, że po jakimś czasie znajomości doszło do mniej lub bardziej otwartych ustaleń na temat zasad. I oczywiście ustaliliśmy, że jest nam dobrze tak jak jest i z ulgą stwierdziłam, że druga strona też nie oczekuje ode mnie jakichś deklaracji "ostatecznych"
          • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 10:33
            Randkowanie, poznawanie nie "wymaga" seksu. "Luźny związek" w moim rozumowaniu tego słowa tak. Seks w tego typu związku jest na pierwszym miejscu bez uczuciowego zaangażowania. Luźny związek według mojej definicji to taka wyższa forma "one stand night" smile. Później jak się rozwinie jego kontynuacja to już inna para kaloszy...
            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
            • roma113 Re: Mama na randce 28.05.12, 10:49
              A, czyli to o seks chodzi.
              Sorry, nie miałam na temat związków tak głębokich przemyśleń teoretycznych i rozwiniętej typologii. Dla mnie związek to związek. I on jest ważniejszy niż jego zakwalifikowanie. Czyli randkowanie to bez seksu, a jak się pojawia seks, to zaczyna się co? - chodzenie? luźny związek? konkubinat? Przepraszam, że trochę ironizuję.
              • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:06
                Ja również nie mam na temat związków tak "teoretycznej i rozwiniętej typologii", bo ja wiem jaki jest dla mnie najodpowiedniejszy. Jednak w warunkach dyskusji na forum i innej mogę sie na ten temat nieco pochylić i podysktowac odnośnie różnic, bo o tym jest mowa, by zdać definicję. Te różnice sa zauważalne, są luźne związki, są konkubinaty,są małżeństwa. Czy w luźnym związku jest miłość?
                Więc według mojej definicji "luźny związek" opiera się przede wszystkim na seksie, jest to związek niezobowiązujący. Gdy zaczynają dochodzić do niego zasady i ustalenia już tym luźnym związkiem przestaje być, bo wykracza poza ta wolność i niezależność w chwili wchodzenia się w tego typu relacje. Potem może się przeobrazić w coś "wyższego", ja wcale nie uważam, ze jest to zła forma związków jeśli dwie strony się na nią godzą.
                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 11:14
                  Na seksie, na sympatii, na wspólnych zainteresowaniach. Takie związki mogą się opierac na stu róznych fundamentach. POmysłowośc ludzka nie w tej materii ograniczeń.
                  Znam panią która jest w takim związku wiele lat. Sama nie chce się wiązać, zwłaszcza, że dużo podróżuje. Jednak z mniejszą lub większa regularnością spotyka się z pewnym mężczyznom. Ku obopólnej przyjemności, nie tylko seksualnej. Np. razem chodzą do opery bo lubią a ona twierdzi, że rozmowa z nim na tematy muzyki klasycznej jest fascynująca i bardzo go lubi. Nie interesuje ją zycie osobiste pana, nie wnika, on w jej życie też (co nie znaczy, że prowadzą hulaszcze, ot nie pytają mi też niezręcznie, nie moja sprawea czyjeś łóżko). Czy z tego coś będzie? kiedyś zapytałam, ona powiedziała, że jakby miało z tego coś być to już by było. Odpowiada im to i tyle. Może kiedyś się to zmieni, jak np. któreś z nich się zakocha w kimś i przestanie ten "związek" ich satysfakcjonować. Ani to randka kiedy ona z nim się spotyka, ani ich związek nie jest konkubinatem. Wolno im? Wolno. Sa dorośli i skoro mają taki kaprys...Dla mnie to luźny związek właśnie.

                  Kiedy moj mąż był dla mnie luźnym związkiem uwielbiałam z nim....gotować. Serio. Ot, sprawiało nam frajdę jak się spotykaliśmy, gadaliśmy i gotowaliśmy wspólnie w kuchni. Do tej pory to lubimy. U nas poszło dalej. Wniosek? Jest różnie. smile
                  • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:19
                    Dobrrra, czym się to różni od seksu bez zobowiązań?
                    • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 11:23
                      a musi się różnić?
                      A może tym, że seks bez zobowiązań może zdarzyć się komuś na imprezie z nieznajomą osobą (jeśli ktoś ma takie życzenie)
                      W "luźnym związku" jednak znamy partnera i następuje jakas powtarzalność spotkań - niekoniecznie tylko erotycznych a np. ta opera tongue_out
                      • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:40
                        No własnie jak dla mnie, to się niczym nie różni tongue_out
                        Chociaż chyba zaczynam rozumieć, co to wg Was są te luźne związki- to coś pomiędzy seksem bez zobowiązań a konkubinatem/ związkiem stałym.
                        Biorę pod uwagę, że dla niektórych jednorazowy seks imprezowy czy w ogóle seks bez zobowiązań to normalna sprawa, ale ludziska kochane, weźcie pod uwagę, że nie wszyscy to akceptują i uważają za normę- ja np. NIE. Mam tak poukładane i zapisane w głowie (i dobrze mi z tym), że nie poszłabym do łóżka dla samego seksu, z osobą, której nie znam, do której nie mam określonych uczuć. No po prostu tak mam- seks dla mnie to wynik związku na poziomie emocjonalno- duchowym.

                        A seks bez zobowiązań czy luźny związek, to wybaczcie, kojarzy mi się z darmową prostytucją. O pardon, nie taką znowu darmową- są korzyści w postaci orgazmu wink

                        Można się, za przeproszeniem, nażreć, napełniając swój brzuch, a można się delektować i smakować. Seks bez zobowiązań to dla mnie rodzaj takiego napełniania głodnego brzucha, luźny związek to kolacja ze znajomymi, a seks w związku/ konkubinacie to rodzaj uczty duchowej i smakowej wink

                        Na szczęście każdy z nas jest inny smile
                        • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 11:52
                          Na szczęście każdy jest inny i nie taki jak Ty....Ba, większość osób które znam stąd ma inaczej niż Ty, nie tylko pod tym względem. Dzięki Bogu. Bo da się z nimi rozmawiać O i W temacie, bez osobistych odniesień i chęci pokazania własnej wyższości tongue_out
                          • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:27
                            to.ja.kas napisała:

                            > Na szczęście każdy jest inny i nie taki jak Ty....Ba, większość osób które znam
                            > stąd ma inaczej niż Ty, nie tylko pod tym względem.

                            Nie da się ukryć. Zresztą, nigdy tego nie ukrywałam, że jestem wyjątkowa- i to pod każdym względem.

                            Dzięki Bogu. Bo da się z n
                            > imi rozmawiać O i W temacie, bez osobistych odniesień i chęci pokazania własnej
                            > wyższości tongue_out

                            Kas, wyluzuj i do siebie też stosuj tę samą zasadę.
                            Są różni ludzie, różnym odpowiada co innego - dziwię się, że to, co mi nie odpowiada, z czym się nie zgadzam, bierzesz za atak na siebie i wycieczki personalne, zamiast przyjąć, że nie o Tobie/ Was mowa, ale o pewnych zachowaniach, co do których mamy różne zdania. Po prostu.

                            Pewnie powinnam poczuć się gorsza, bo taka... staroświecka, z zasadami. A to przecież nie jest trendy.
                            • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 12:34
                              Z zasadami??? smile))) Dobre...big_grin
                              Nie, Twój post nie odnosi się do mnie, ja żyję jak Pan Bóg przykazał w związku małżeńskim, więc luzuj, mnie on nie dotyka.tongue_out W końcu gdybym patrzyła z wyższościa na innych bym Ci przytaknęła, nie?

                              Jakbym była złośliwa, jak Ty z tą prostytucją, to bym napisała, że sa takie które nawet na raz nei znajduja amatora i muszą sobie jakoś tą swoją wyjątkowość tłumaczyć...ale nie jestem tongue_out
                              • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:44
                                Kas, idź na spacer przewietrzyć głowę, a potem tu wróć i poczytaj tu naszą wymianę zdań. I tak szczerze, z ręką na sercu odpowiedz sama sobie, kto tu kogo atakuje, kto odstawia wycieczki personalne i kto się nad kim wywyższa.

                                Nie wstydzę się tego, że np. nie kradnę, nie zabijam i nie interesuje mnie seks z pierwszym lepszym. Tak, to są moje zasady i nic Ci do nich. Tak samo, jak mi nic do Twoich.
                                • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 12:52
                                  Z moją głową wszystko w porządku. Na spacer wybieram się później.
                                  Mnie Twoje zasady gilają. Chcesz rozmawiac na poziomie jak twój post to rozmawiajmy. A nie teraz łzy ronisz, szaty rozrywasz i epatujesz swoją wspaniałością. Nie da się nie zauważyć, że masz problem z rozmową na poziomie problemu a nie "JA". I pies ganiał, bo to częsta przypadłość, ale ty gadasz jak kaczor " tu gdzie ja Polacy, tam gdzie wy to ZOMO". Nie ma problemu, ja się wpisuję w konwencję i skoro lubisz tak rozmawiac to proszę bardzo.
                                  I przestań się chwalić jakas Ty wspaniała i z zasadami, bo pomysle, że to kompensacja jakiegoś odrzucenia...może w wieku przedszkolnym dzieci cię już nie lubiły? I teraz musisz pisac o swoich WYJĄTKOWYCH ZASADACH i o innych co jak prostytutki, by zauważono Twoją przenajświętszą osobę w odpowiednim swietle. A ja Ci powiem tak....Wiesz dlaczego bywam ostatnio często u Dominikanów i dlaczego ich tak cenie? Bo z nimi rozmawiając, słuchając tego co mówią, czy czytając tego co piszą NIGDY NIKT nie czuję się wzgardzony. I wybacz o przenajswietsza, tobie jeszcze daleko do tego. Ale ucz sie, ucz. Może przed pozna starością czegoś sie nauczysz? tongue_out
                                  • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:58
                                    I wszystko w tym temacie.
                                    Miłego dnia.

                                    I skutecznego przewietrzenia głowy.
                              • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:48
                                PS

                                > Jakbym była złośliwa, jak Ty z tą prostytucją, to bym napisała, że sa takie któ
                                > re nawet na raz nei znajduja amatora i muszą sobie jakoś tą swoją wyjątkowość t
                                > łumaczyć.

                                A ja, gdybym była złośliwa, to np. napisałabym, że są takie, których zadowolą byle gacie. Ale nie jestem.
                                • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 12:53
                                  To zależy czy w gaciach był wybór. Ale by to wiedziec, trza ten wybor mieć tongue_out
                                  • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 14:29
                                    No i tu mnie masz. Jeśli chodzi o wybór zawartości gaci, to faktycznie jedyna opcja, to po prostu sprawdzać.
                                    Ja jestem zboczona, bo priorytetem nie jest dla mnie zawartość męskich gaci, ale to, co ich właściciel ma pod czaszką.

                                    Ojej, znowu się wywyższam*.



                                    *wywyższanie nie jest dla mnie synonimem inności; tu też się różnimy.
                                    • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 14:46
                                      ech, długo myślałaś nad ripostą ale nawet Ci wyszła. Brawo Zmęczona, doceniam big_grin
                                      • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 14:54
                                        Kas, naprawdę jesteś przekonana o tym, że nikt nie zauważa Twoich manipulacji, do których posunęłaś się w tym wątku?
                                        Naprawdę uważasz, że wiesz lepiej ode mnie co czuję, kim jestem, co jest dla mnie wazne, co myślę czy co robiłam przed chwilą?

                                        Wiem, wiem, zgodnie z oczekiwaniami manipulanta powinnam się tłumaczyć i udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Ale, kas wink Ja byłam w związku z manipulantem przez połowę mojego życia i.... nie nadaję się na ofiarę manipulacji smile Tamtemu nie udało się zachwiać we mnie poczucia wartości, to -wybacz- Tobie, osobie, która mnie kompletnie nie zna, tym bardziej się to nie uda smile

                                        Twoje manipulacje naprawdę nie robią na mnie żadnego wrażenia. Uważasz, że jak ktoś jest inny, to się wywyższa. I git. Masz prawo do własnego zdania.

                                        A teraz wracam do pracy.
                                        O, pardon, pomyślę nad ripostą, w końcu nie mam za grosz polotu, a czasu mam aż nadto.
                                        • nowel1 Re: Mama na randce 28.05.12, 17:43
                                          Zmęczona, napisałaś tak:

                                          zmeczona100 28.05.12, 11:40 Odpowiedz

                                          weźcie pod uwagę, że nie wszyscy to akceptują i uważają za normę- ja np. NIE. Mam tak poukładane i zapisane w głowie (i dobrze mi z tym), że nie poszłabym do łóżka dla samego seksu, z osobą, której nie znam, do której nie mam określonych uczuć. No po prostu tak mam- seks dla mnie to wynik związku na poziomie emocjonalno- duchowym.

                                          I gdybyś na tym zakończyła, byłaby to dyskusja na poziomie.
                                          Ale nie, musiałaś dodać to:




                                          A seks bez zobowiązań czy luźny związek, to wybaczcie, kojarzy mi się z darmową prostytucją. O pardon, nie taką znowu darmową- są korzyści w postaci orgazmu

                                          Można się, za przeproszeniem, nażreć, napełniając swój brzuch, a można się delektować i smakować. Seks bez zobowiązań to dla mnie rodzaj takiego napełniania głodnego brzucha, luźny związek to kolacja ze znajomymi, a seks w związku/ konkubinacie to rodzaj uczty duchowej i smakowej


                                          I to jest już wartościujące i negatywnie naznaczające osoby, które mają inaczej niż Ty.
                                          I dlatego podpisuję się pod każdym słowem Kaś w tej dyskusji i nie widzę w jej argumentacji SLADU manipulacji.
                                          • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 20:20
                                            No tak, przecież jestem tak głupia, że nie wiem, co, komu i kiedy piszę i sama nie czuję tego ukrytego przekazu, co to go inni wyczuwają i widzą. Ręce opadają. Dobrze, że jesteś Ty- przynajmniej ma mnie kto pouczać.

                                            A ja podtrzymuję wszystko to, co napisałam- Kas manipuluje. A oto, dlaczego tak sądzę.

                                            1. Z mojego prostego pytania o to, czym są tzw. luźne związki zrobiła wojnę podjazdową wobec niej zarzucając mi, że atakuję ją i oceniam. Owszem, dyskutowałam o problemie, ale nie o KAS. Jednak okazuje się, że się wywyższam, bo... mam inne poglądy od niej shock
                                            A pisze, że to ja nie potrafię dyskutować o problemie.

                                            2. Sama zeszła poniżej poziomu, ale to wg niej Kas mnie naśladuje- zarzuca mi, że np. poszła w moje ślady w sytuacji, kiedy na mój całkowicie neutralny post, w dodatku nie skierowany nie do niej ( o ten ) odpowiada ad personam ( o tu ) zarzucając, że stosuję gradację ludzi.

                                            No i ostatecznie te posty- kwintesencja manipulacji:

                                            Re: Mama na randce
                                            Autor: to.ja.kas  28.05.12, 11:52
                                            Dodaj do ulubionych
                                            Odpowiedz cytując Odpowiedz
                                            Na szczęście każdy jest inny i nie taki jak Ty....Ba, większość osób które znam stąd ma inaczej niż Ty, nie tylko pod tym względem. Dzięki Bogu. Bo da się z nimi rozmawiać O i W temacie, bez osobistych odniesień i chęci pokazania własnej wyższości

                                            Powinnam- zgodnie z intencjami manipulanta- poczuć się gorzej, nijako, bez wartości, bo na szczęście inni nie są tacy, jak ja i z tymi innymi można rozmawiać, a ze mną nie. No powiesić się tylko przyszło. I jeszcze to odwrócenie kota ogonem, że to ja, a nie Kas, stosuję osobiste wycieczki i pokazuję wyższość nad innymi. No kiepsko, fatalnie i źle jednym słowem- nie da się ze mną porozmawiać, jestem ta zła, do niczego!

                                            Że nie pominę tego manipulującego, oceniającego postu, mającego innych oświecić, jaka to ja jestem okropna, żeby ze mną "nie trzymali":

                                            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,136179493,136216343,Re_Mama_na_randce.html
                                            To, co opisała w nim KAs, to reakcja przeniesienia, manipulacja nad manipulacje, próba podkopania we mnie wiary we własne siły. Bo co innego miała na celu pisząc tego posta? Chciała się poczuć lepiej? To niech się czuje- mnie to g.wno obchodzi. Ale mam prawo, aby mieć własne zdanie o takich metodach działania i osobach je stosujących.

                                            I jeszcze, dla podkreślenia swoich intencji, a mojej nicości, wciska Dominikanów. Żenada. Jak osoba o takiej postawie wobec seksu może powoływać się na autorytet Dominikanów?? I jak może mi zarzucać, że to przeze mnie poczuła się wzgardzona?? Czy ja odpowiadam za czyjeś odczucia? Co niby miałam robić? Jak się zachowywać? Tłumaczyć (co?), przepraszać (za co?)? A powinnam tak się zachowywać- gdybym ulegała manipulacjom, szantażowi emocjonalnemu. Ja mam w nosie, co o mnie myślą osoby, które mnie nie znają. Dla mnie wazna jest opinia moich znajomych, przyjaciół. Tylko wiesz, wyznaję taką zasadę, że przyjaciołom nie trzeba nic tłumaczyć, a wrogowie i tak tego nie zrozumieją, więc jedyne rozsądne wyjście to olać wszystkie tego typu mądrości.

                                            I sorry, ale jak czytam o tym, jaka to ja jestem do niczego, bo "nie stać mnie na żadne gacie", to poczułam się, jakbym z gimnazjalistką, a nie dorosłą osobą, rozmawiała. Może dla kogoś liczy się ilość, a nie jakość, jednak ja tak nie mam. Czasy chwalenia się i udowadniania, jak to jest się lepszym, bo "zaliczonym" mnie nie dotyczą- nie dotykają i nie interesuje mnie udział w takich licytacjach.

                                            Powtarzam- mam prawo do własnych opinii. Całe te ataki Kas odbieram jako przekonywanie siebie samej do tego, co głosi.

                                            Jeżdżę co roku do Egiptu, za kilka tygodni znowu tam się wybieram. Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że niektórzy uważają, że baby jeżdżą tam na świetny seks z tambylcami i w związku z tym krążą różne opinie o takich paniach. Biorąc zachowanie Kas powinnam pewnie wytoczyć działa i pluć na wszystkich, że ja taka nie jestem. Tylko po co? Jakie znaczenie ma dla mnie opinia innych? Są tacy, którzy w ten sposób myślą- i to przyjmuję, bo mają do tego prawo; mnie ich opinie w żaden sposób nie dotyczą- ani ziębią, ani grzeją. I pewnie, gdybym jeździła tam w celach wiadomych, to oburzałabym się, gdyby ktoś mnie tak oceniał? NIE, bo taka byłaby prawda. Pytanie tylko, dlaczego niektórych oburza to, jak nas oceniają inni.

                                            A propos chwalenia się, jaka to ja jestem wspaniała i z zasadami. Skojarzył mi się okres późnego Gierka, kiedy to normą było wynoszenie z własnego zakładu wszystkiego, co się dało, bo inaczej było się frajerem. I tak wnioski mozna wysnuć, że kierowanie się w życiu pewnymi wartościami, zasadami, które innym nie szkodzą w żaden sposób, to i dzisiaj powód do wstydu, a nie zadowolenia. Ja dziwna jestem, a co- wolę się czuć dobrze sama ze sobą, niż postępować tak, aby innych zadowalać.

                                            Cała ta dysputa nie ma najmniejszego sensu, bo nie zamierzam się tłumaczyć z mojej postawy wobec seksu; a KAS była jedną z ostatnich osób z forum, którą mogłabym podejrzewać o brak dystansu do siebie, przewrażliwienie i manipulanctwo.
                                            • malgolkab Re: Mama na randce 29.05.12, 09:20
                                              Zmęczona, mam bliską koleżankę, która jest właśnie konserwatywna i z zasadami, jak to ujęłaś - sex dopiero po ślubie (kilka lat temu) itd. Rozmawiamy normalnie o takich sprawach, ona zna moje podejście - ja jej i nie przeszkadza to w niczym w naszej dość bliskiej relacji.
                                              Różnica między nią a Tobą jest taka, że ona nie krytukuje i nie obraża (chyba, że Twoje nazwanie związków, których ty nie aprobujesz prostytucją miało być komplementem). Ciebie nikt z powodu Twoich poglądów nie nazwał tu np. "niewydymaną" więc daruj sobie swoje komentarze, jeśli nie jesteś w stanie nie obrażać innych. Musisz być nieszczęśliwą osobą, skoro w ten sposób obrażasz obcych ludzi, którzy żyją po prostu w inny sposób niż Ty. I czasem przestaję się dziwić, że mąż od ciebie zwiał.
                                              • zmeczona100 Re: Mama na randce 29.05.12, 09:41
                                                Kobieto, gdzie nazwałam związki osób, z którymi tu dyskutowałam, prostytucją????

                                                A możecie mnie nazywać niewydymką, cnotką, dziewicą orleańską czy oszołomem radiomaryjnym smile Co mnie to obchodzi? Miałoby mnie to wzruszać? Z jakiego powodu? Nikt z tego forum nie ma pojęcia o moim osobistym życiu i sprawach intymnych, bo tu o tym nigdzie nie piszę smile
                                                Oj, tak. Jestem strasznie nieszczęśliwą osobą i całe szczęście, że mój-nie-mój zwiał ode mnie big_grin

                                                PS Nie wyznaję zasady, że seks dopiero po ślubie. Za to nie poszłabym do łóżka z kimś, kogo nie darzę głębszym uczuciem. Dostrzegasz różnicę? Innym nie musi przeszkadzać seks bez zobowiązań, bez uczucia, ale mi to przeszkadza, bo JA nie byłabym w stanie zaakceptować SIEBIE, byłoby to wbrew MNIE.
                                                • ewela1_1 Re: Mama na randce 29.05.12, 09:54
                                                  Zmęczona, bardzo pogardliwie i ironicznie odpowiadasz stąd taki odbiór. Ciągle to robisz, nie gorączkuj się już. Jeśli mogę wtrącić swoje trzy grosze również tekst o prostytucji uważam za mało taktowny i jeśli piszesz z osobami na forum, ktore taki luźny związek tworzą lub tworzyły to licz się z tym, ze jesli piszesz, ze to "darmowa prostytucja , no nie darmowa bo z orgazmem," to moga poczuć się urażone. Rozumiesz?. Nie rozumiesz...
                                                  -------------
                                                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                                  • zmeczona100 Re: Mama na randce 29.05.12, 10:03
                                                    Nie rozumiem. Zostałam zaatakowana, to się bronię.

                                                    Nie nazwałam takich związków prostytucją- napisałam tylko, że z nią mi się kojarzą.
                                                    I wracam po raz kolejny- mam prawo do własnego zdania i opinii- tak samo, jak inni mają prawo do zdania odmiennego. Tyle, że jeśli dyskutuje się o problemie, to nie bierze się tego od razu do siebie.
                                                    I powtarzam- gdyby mnie ktoś określił, że skoro jeżdżę do Egiptu, to wiadomo, że chodzi o seksturystykę, nie wzruszyłoby mnie to ani trochę- nie mam wpływu na czyjeś poglądy czy postawy.
                                                    I nie chcę, aby mi ktoś narzucał swoje (co powinnam, a czego nie powinnam)- bo to już jest manipulacja, nacisk, narzucanie swojej woli.

                                                    Dyskusja jest zupełnie bez sensu, bo teraz dotyczy mojej osoby, moich poglądów, a nie problemu, który się pojawił w tym wątku. Naprawdę nie mam zamiaru przekonywać innych, co miałam na myśli i jakie były moje intencje- szkoda czasu, zdrowia itp.

                                                    Miłego dnia smile
                                                  • ewela1_1 Re: Mama na randce 29.05.12, 10:16

                                                    Skoro Ci się "kojarzy" to osoby takie też się kojarzą, bo do nich piszesz i licz się z odbiorem. I nie chodzi o Twoje zasady, czy innych, każdy ma prawo żyć jak chce, ale uwiesiłaś się tego i się tym zasłaniasz.

                                                    Miłego dnia smile
                                                    -------------
                                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                                  • zmeczona100 Re: Mama na randce 29.05.12, 10:21
                                                    każdy ma prawo żyć
                                                    > jak chce, ale uwiesiłaś się tego i się tym zasłaniasz.

                                                    No kuźwa, przecież tak własnie jest- ja żyję inaczej (bo pewne zachowania dla mnie są obce), a ktoś inny żyje inaczej, bo jemu co innego pasuje.
                                                    Nigdzie nie napisałam, że inni są gorsi, bo nie żyją tak, jak ja, bo mają inne zasady. Podkreślałam od początku, że ludzie są różni- nie dotyczyło to tylko wyznawanych wartości, ale i kierowania się innymi zasadami, traktowania takiej samej sytuacji w różny sposób itp. To, że ja nie poszłabym do łóżka z pierwszym lepszym nie oznacza, że uważam takie osoby za gorszy gatunek!!! Takie zachowanie byłoby wbrew mnie (czyli nie zrobiłabym tego), ale inni mają inaczej- to jest ich indywidualna sprawa!!!

                                                    To jest sedno sprawy- każdy jest inny! I to nie podlega dyskusji czy ocenianiu!!!
                                                  • ewela1_1 Re: Mama na randce 29.05.12, 11:08
                                                    Możesz zawsze przeprosić,ze zostałaś źle zrozumiana, że nie miałaś zamiaru urazić tongue_out Dziewczyny Ci piszą ja to odbierają, a Ty wciąż w koło Macieju to samo, o swoich zasadach i ze masz prawo do ich i do swojego zdania. No masz! I inni też mają Nikt Cię nie atakuje specjalnie...

                                                    Ale tu chodzi o coś innego..

                                                    To TY prowokowałaś i od początku wypowiadasz się pogardliwie i z wyższością. Tamten tekst, że Ci się kojarzy z prostytucją to tylko kontynuacja tej ironii i pogardy co nie ma kompletnie nic wspolnego z tym jakie Ty masz zdanie i zasady. A zeby Ci to udowodnić dlaczego tak wnioskuję zaraz wkleję rozmowy, bo lubisz konkrety. Co do zasad kazdy je ma i nikt Ci ich rowniez nie broni ich przedstawiać. Zależy tylko w jakis sposób się je wypowiada.

                                                    A więc skusze się, ale ino... razsmile

                                                    PIERWSZY POST Kaś w tym wątku :

                                                    "Mój ostatni "luźny związek" skończył się małżeństwem. Ale zgadzam się z Romą. Nie ma czegos poważnego bez etapu "luźny, niezobowiązujący związek". I nie jest to stolec. To pewien etap kiedy się spotykamy i poznajemy. Czasami nie wchodzimy dalej, czasami jak to było w przypadku mojego małżeństwa zaczynają sie deklaracje, odpowiedzialność i wspolne plany na resztę życia. Jeśli ktoś po jednym, dwóch, trzech spotkaniach oczekuje deklaracji lub w nie wierzy....szykuje sobie w zyciu własnie stolec...na własne życzenie. Ale znam takie osoby które "kochają" bo znam ją/go z neta, albo spotkaliśmy się raz, był większy lub mniejszy orgazm i ajlawka. O ile ajlawkę i zauroczenie zrozumieć można. Hormony. To już planów na życie nie bardzo. Plany budują się z czasem kiedy poznajemy siebie i wiemy, że nam ze sobą po drodze. Mniej rozczarowań przezywamy kiedy takiego okresu "luźnego związku" nie traktujemy straszliwie serio. Bo zakończenie takiego związku nie jest porażką, jest doświadczeniem które uczy. "

                                                    PIERWSZA ODPOWIEDŹ Zmęczonej do Kaś w tym wątku:

                                                    "Zmęczona takie podejście, o jakim piszecie, nazywa koleżeństwem
                                                    Z tym, że Zmęczona nie idzie do łóżka z koleżeństwem Łóżko dla Zmęczonej to nie tylko sprawa fizyczności, ale przede wszystkim- bliskości emocjonalnej. A tego nie zapewni kolega"

                                                    I co to był za ton?????? " Zmęczona(podkreślasz swoja osobę) nie idzie.. " Przypominam, ze to Twoja pierwsza odpowiedź do Kaś w tej dyskusji, a i ona wcześniej również nie wypowiadała się do Ciebie tylko do ogółu. Wyraziła po prostu swoje zdanie, zgodziła się z Romą.

                                                    Ale się rozpisałam...ale daję sobie już spokój big_grin
                                                    -------------
                                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                                  • zmeczona100 Re: Mama na randce 29.05.12, 14:46
                                                    > Możesz zawsze przeprosić,ze zostałaś źle zrozumiana, że nie miałaś zamiaru uraz
                                                    > ić tongue_out

                                                    Ci, którzy bezzasadnie poczuli się urażeni mogą przeprosić za to, że źle odczytali moją wypowiedź tongue_out

                                                    Mówisz, że dajesz sobie spokój- OK, ale wytłumacz mi jedno, pliiizzzz wink

                                                    Na czyj post odpowiadałam ja (ten drugi skopiowany przez Ciebie), a na czyj- Kas (pierwszy skopiowany post przez Ciebie)? Komu OBIE odpowiadałyśmy? Wystarczy rozwinąć drzewko!


                                                    I jak dostrzeżesz w końcu (mam taką nadzieję wink ), to Kas uczepiła się tej mojej odpowiedzi, choć nie była ona skierowana do niej. I Ty też się tego uczepiłaś. Stąd całe to nieporozumienie! Bo jeśli nie rozwija się drzewka, tylko patrzy, kto ostatnio co napisał, to takie mogą być skutki.

                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3127123,2,1,Print.html

                                                    Jeśli dojdziesz, co, kto i o której piszesz, to przyznasz mi rację, że to nie ja prowokowałam, ale zostałam sprowokowana, a właściwie źle zrozumiana. No bo jak można mi przypisać mój post jako odpowiedź na post KAS????

                                                    A teraz pytam wprost- czy to, co przedstawiłaś w swoim poście odpowiada faktom?
                                                  • nowel1 Re: Mama na randce 29.05.12, 15:05
                                                    zmeczona100 napisała:


                                                    >
                                                    > Ci, którzy bezzasadnie poczuli się urażeni mogą przeprosić za to, że źle odczyt
                                                    > ali moją wypowiedź tongue_out


                                                    I wszystko na ten temat. ROTFL
                                                  • zmeczona100 Re: Mama na randce 29.05.12, 15:09
                                                    A co, nie przeprasza się w przypadku, jeśli komuś przypisze się krzywdzącą cechę, której nie posiada? wink
                                                  • nowel1 Re: Mama na randce 29.05.12, 11:16
                                                    zmeczona100 napisała:


                                                    > Nigdzie nie napisałam, że inni są gorsi, bo nie żyją tak, jak ja, bo mają inne
                                                    > zasady. Podkreślałam od początku, że ludzie są różni- nie dotyczyło to tylko wy
                                                    > znawanych wartości, ale i kierowania się innymi zasadami, traktowania takiej sa
                                                    > mej sytuacji w różny sposób itp. To, że ja nie poszłabym do łóżka z pierwszym l
                                                    > epszym nie oznacza, że uważam takie osoby za gorszy gatunek!!! Takie zachowanie
                                                    > byłoby wbrew mnie (czyli nie zrobiłabym tego), ale inni mają inaczej- to jest
                                                    > ich indywidualna sprawa!!!
                                                    >
                                                    > To jest sedno sprawy- każdy jest inny! I to nie podlega dyskusji czy ocenianiu!

                                                    Właśnie o to chodzi, że w Twoich wypowiedziach wyczuwa się bardzo mocno, że jednak uważasz takie osoby za gorszy gatunek.
                                                  • zmeczona100 Re: Mama na randce 29.05.12, 14:58
                                                    nowel1 napisała:


                                                    > Właśnie o to chodzi, że w Twoich wypowiedziach wyczuwa się bardzo mocno, że jed
                                                    > nak uważasz takie osoby za gorszy gatunek.

                                                    Sorry, ale nie odpowiadam za to, co sobie ktoś pomyśli, jakie wysnuje wnioski. Moje wypowiedzi nie mają drugiego dna, ukrytych podtekstów- ale skoro sobie inni coś dodają, bo im się wydaje, to, przepraszam, jaka jest w tym moja wina???

                                                    Wcześniej skopiowałaś ten mój post:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,136179493,136213994,Re_Mama_na_randce.html
                                                    Jednak jakimś cudem, pominęłaś coś, co nie pasowało do twoich twierdzeń na mój temat, jak to ja rzekomo dzielę ludzi na gorszych czy lepszych. A mianowicie:

                                                    > Na szczęście każdy z nas jest inny smile

                                                    Co nie oznacza, że:
                                                    > niestety, są inni różni ode mnie)

                                                    Jeśli nie będziesz się doszukiwać drugiego dna, to odczytasz wprost to, co przekazałam- na szczęscie ludzie są różni (a więc- to drugie dno mojej wypowiedzi- każdy ma szanse trafić na kogoś odpowiedniego dla siebie).

                                                    Można temat międlić jeszcze 100 lat, możecie mi zarzucać coś, czego nie zrobiłam, nie napisałam, możecie dalej swoje twierdzić- co nie zmieni w żaden sposób faktu, że nikogo nie miałam na myśli, nie ja prowokowałam, stosowałam manipulacje czy ataki ad personam. Ja się tylko broniłam przed niesłusznymi zarzutami, a że człowiek nie jest ze stali, to nawet taki stoik jak ja, kiedyś wybucha.

                                                    I jeszcze jedno- siebie nie tak dawno nazwałam prostytutką, bo napisałam, że uprawiałam prostytucję małżeńską i że czułam się wtedy okropnie. To znaczy, że jestem zdystansowana zupełnie do siebie, a poza tym tłumaczy (temu, co chce to dostrzec), dlaczego nie byłabym w stanie zaakceptować (w sobie samej) seksu bez zobowiązań itp.
                                                • malgolkab Re: Mama na randce 29.05.12, 09:57
                                                  zmeczona100 napisała:

                                                  > . Za to nie poszłabym do łóżka
                                                  > z kimś, kogo nie darzę głębszym uczuciem. Dostrzegasz różnicę? Innym nie musi p
                                                  > rzeszkadzać seks bez zobowiązań, bez uczucia, ale mi to przeszkadza, bo JA nie
                                                  > byłabym w stanie zaakceptować SIEBIE, byłoby to wbrew MNIE.
                                                  ale ja to naprawdę głęboko mam czy ktoś czeka do ślubu, czy na poczucie "czegoś" czy wskakuje co 2 dni do łóżka komuś innemu (mówię oczywiście o wolnych osobach), natomiast nie umiem zrozumieć wartościowania zachowań innych niż Twoje. I nie udawaj głupszej niż jesteś - napisałaś, że takie związki to prostytucja etc. więc nie odwracaj kota ogonem. Z mojej strony - tyle.
                                                  • zmeczona100 Re: Mama na randce 29.05.12, 10:05
                                                    malgolkab napisała:


                                                    > natomiast nie umiem zrozumieć wartościowania zachowań innych niż Twoje.

                                                    Konkrety poproszę.


                                                    I
                                                    > nie udawaj głupszej niż jesteś

                                                    Nie martw się, Ciebie nie pokonam wink

                                                    - napisałaś, że takie związki to prostytucja etc

                                                    Konkrety poproszę- dosłowny cytat smile
                                                  • to.ja.kas Dziewczyny dajcie spokój 29.05.12, 10:13
                                                    szkoda prądu. Jakbyście to co mówicie łopatą wprost w głowę wkładali to i tak bez efektu by pozostało.
                                                    Każde Wasze zdanie zostanie zacytowane, rozłożone na czynniki pierwsze, skomentowane pięcioma zdaniami, przetrawione i przeinaczone bez chęci dostrzeżenia intencji i powstanie kolejna EPISTOŁA. Która do niczego prowadzić nie będzie, poza tym, że zmęczona ma prawo. No ma, tylko po co czas tracić kolejnego dnia. wink
                                                  • zmeczona100 Re: Dziewczyny dajcie spokój 29.05.12, 10:16
                                                    dokładnie tak smile
                                                    Każdy widzi, czyta, odbiera wszystko po swojemu- nie ma jednego wzorca, obowiązującego wszystkich, więc łopata nie wchodzi w grę smile
                        • roma113 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:59
                          Skąd wiedziałam, że tak ta dyskusja się musi w końcu skończyć smile))
                          Tak, zmęczona, masz rację - to darmowa prostytucja. I oczywiście godna moralnego potepienia. Nie to co wypełnianie obowiązków małżeńskich.
                          • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:30
                            Kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one? Bo inaczej będziesz ta be?
                            Można mieć własne zdanie, ale tylko wtedy, gdy ono pokrywa się ze zdaniem dominującej (w różny sposób) grupy? Bez sensu.
                            • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 12:35
                              Nie można je wyrażac jak Ewelina, albo jak TY. Dlatego z Eweliną rozmawia się miło i jest się dla niej miłym, a dla Ciebie nie....bo skoro kracze się jak wrony to się dostosowałam do Twojego krakania.
                              • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:46
                                O przepraszam ale to nie Ty dołączyłaś do chórku wroniego.
                          • argentusa Re: Mama na randce 28.05.12, 14:23
                            Roma, prostytucja to czerpanie zyskó z seksu. Zatem nie jest darmowa wink))))

                            Ar.
                            ps ubawiłam się czytając powyższą wymianę zdań.
                  • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 11:21
                    MĘZCZYZNOM - OJP...sorry smile
                    Gadałam przez fona i mój post jest OKROPNIE napisany. Sorry i o wybaczenie proszę smile
                  • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:31
                    Tak, tylko co innego gdy ludzie się spotykają na luzie i zupelnie niczego nie zakładają z góry, (potem moze to byc związek, bądź związek luźny, wedle życzeń), a co innego gdy ktoś mówi wprost, kawa na ławę, że interesuje go "związek luźny". Mnie się to kojarzy tylko jednoznacznie, niestetysmile. A tak jak pisze, potem to już może być różnie, jak się ten "związek" potoczy..

                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                    • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 11:35
                      No mnie się też to kojarzy jednoznacznie i niekoniecznie niestety smile
                      Ot, ja to widze tak: "Nie mam ochoty na zobowiązania, ale Cię lubię, podobasz mi się, jeśli Ci to odpowiada chętnie będę się spotykać na seks lub operę, ale prosze nie licz na więcej. I tak jak ja nie pytam Ciebie o Twoje życie prywatne tak Ty nie pytaj mnie. Jeśli Ci to odpowiada będę wielce zadowolona..Jeśli kiedyś któreś z nas się zaangażuje to będziemy rozwiązywac ten problem, ale na dzień dzisiejszy i jutrzejszy, nie mogę i nie chcę nic deklarować i nie chcę deklaracji."
                      Może być tak jak powyżej, a może być jak bądź. Pomysłowość ludzka granic nie ma.
                      • roma113 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:54
                        to.ja.kas napisała:
                        > Ot, ja to widze tak: "Nie mam ochoty na zobowiązania, ale Cię lubię, podobasz m
                        > i się, jeśli Ci to odpowiada chętnie będę się spotykać na seks lub operę, ale p
                        > rosze nie licz na więcej.

                        No własnie. Z grubsza tak. Ja nie mam ochoty na więcej. Taki układ mi bardzo odpowiada. Nie chcę w domu na stałe żadnego faceta rozrzucającego przysłowiowe skarpetki. Facet w domu nie jest mi do niczego potrzebny. Pracuję, mam dzieci, nie mam czasu na facetów. Więc takie spotkanie raz na tydzień czy dwa razy na tydzień (uwaga, uwaga, nie zawsze kończące się seksem, więc nie tylko dla seksu) bardzo mi pasuje. W moim małżeństwie był czas, gdy z mężem widywałam się rzadziej i nie wiedziałam, że on ma faktycznie "drugi dom". A gdy przyjeżdżał, to wszystko krytykował. W tym związku jest lepiej - bo polega na lubieniu się a nie obowiązku.
                        Mam nadzieję, że ani ja ani mój partner z tego luźnego związku nie zachcemy nagle robić tego cyrku ze wspólnym zamieszkiwaniem. Ja nie mam 20 lat tylko 40, więc za stara już na to jestem, żeby się przyzwyczajać do jakiegoś faceta w domu. Wolę te randki, do których się musimy oboje przygotować, mieć na nie pomysł, zabiegać o siebie.
                      • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:07
                        Każdy więc sam sobie definiuje to pojęcie w odniesieniu do rożnych sytuacji, okoliczności. Czasami takie związki same naturalnie się tworzą, czasami są zakładane jak umowa, gdzie ustalane są reguły...Wszystko musi być dogadane, żeby nie było rozczarowań i takie właśnie uważam za niezobowiązujące, gdzie czynnikiem motywującym jest ten łóżkowy. Stety/niestetysmile
                        -------------
                        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                        • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 12:42
                          Czasem się da dogadać, a czasami niestety/stety nie. Nie wszystko da się zaplanować i omówić.
                          Ja kiedy poznałam mojego męża miałam po kokardy związków. Wyszłam w końcu po pięknym uczuciu ale nie dla mnie na prostą i chciałam by było PROSTO, bez deklaracji i konsekwencji...Miało być miło, spokojnie i bez porywów. Ba, deklarowałam to wprost wobec mojego męża i on warunki przyjął. Najpierw bo mu odpowiadały, potem, bo se myślał "pożyjemy, zobaczymy".
                          Zmieniło się nam bez omawiania. Jak już się zmieniło samo i padły słowa, to se resztę obgadaliśmy i obgadujemy po dziś dzień. Ale zmienia się nam. Wizja związku też. Może nie z grubsza, ale zycie niesie sytuacje które wymagają korekt w tej wizji i zasadach jakei mamy ustalone między sobą.
                          To piękna praca i świetny układ. Na dziś dzień mogłabym powiedziec, że związek bez zobowiązań nie jest w 10% tak fascynujący i satysfakcjonujący jak dobre małżeństwo. I ja w to w 100% wierzę. Ale tez wiem, że musiałam przejśc etap kiedy związek był dla mnie be. Żaden z tych etapów nie był gorszy czy lepszy. Był inny. I ja nigdy nie byłam lepsza czy gorsza. Byłam całością doskonała wtedy i dziś. wink. Zmieniłam się i będę się zmieniac dośmierci. Jak każdy smile
                          • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 13:01

                            Jasne, że taksmile Najważniejsze jednak, żeby być szczerym i rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Tu nie ma znaczenia czy jest się w związku luźnym , partnerskim, czy małżeńskim. Gdy coś zaczyna uwierać od razu mówić. Gdy zaczynamy czuć "wyżej" mówićsmile. By było jak najmniej strat w ludziachsmile Nie udawać, nie ranić, nie wykorzystywać! Niestety to jest trochę balansowanie nad przepaścią, takie "związki luźne" często jak widać kończą się trwałym związkiem, ale nie zawsze przecież tak jest. Można się "rozjechać" właśnie przed tłumieniem emocji, które prędzej czy później wykiełkują z takiego niezobowiązującego związku. Tak sądzę, przynajmniej w większości przypadków. Jednak sobie i wszystkim życzę związku/ów z największej miłości smile
                            -------------
                            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                            • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 13:04
                              Ewela, rozjechac mozna się zawsze. Nawet jak problem omawiamy i deklarujemy.
                              niedawno Nowel wspaniale pisała o tym, że udany związek to praca ale też taka trochę ruletka. Nie mam czasu bo bym poszukała i zacytowała. Jak większość co pisze Nowel, jest mądre i fajne.
                              Uczucia i relacje to zawsze ryzyko. Odsłaniamy wtedy "miękki brzuch" i mozemy w niego dostać. Stąd najczęsciej się bierze chęć na "luźny związek". Bo wydaje się bezpieczniejsze to mimo wszystko niż wielka miłość. Zwłaszcza jak mamy z tą miłością złe doświadczenia.
                              • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 13:12
                                Nie ma niestety złotego środka na wszystko. Na niektóre rzeczy wpływu się nie ma, ale na wyrażanie swoich emocji owszem. Niektórzy nie umieją tego robić i tkwią w toksycznych, niesatysfakcjonujący związkach z różnych powodów. Ta miłość to taki bonus, nie cel sam w sobie oczywiście.
                                -------------
                                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 13:15
                                  A tu się nie zgodze jednak...miłośc to cel. Niekoniecznie do partnera.
                                  Do siebie samego, do blizniego, do dzieci, do rodziców itd itp.
                                  Wąska i wyboista droga do niej wiedzie, ale podobno da się. Próbuję wink
                                  Zaczynam filozofować, idę jeść ogórkową wink))
                                  • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 13:23

                                    smile Miałam na myśli w odniesieniu do tej całej dyskusji miłość w relacjach tylko i wyłącznie damsko-męskichsmile. Smacznego Kaś, a ja spadam do domusmile
                                    -------------
                                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                                    • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 13:25
                                      Wiem, wiem. Mówiłam, że filozofowac zaczynam po głodniaku.
                                      Miłego popołudnia.
                                      i dziękuję.
                • roma113 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:32
                  Teoretyzujesz trochę a może też w stereotypy wpadasz. No i teraz należałoby ustalić, czym jest miłość, czym zauroczenie seksem itp. Chyba w krótkich postach na forum i bez pół litra tego nie rozpracujemy smile
                  Tak czy owak - ja twojej typologii nie przyjmuje. Chyba, że za luźny związek uznajesz taki: umawiamy się na seks 2 razy w tygodniu, a potem każde idzie w swoją stronę i wysyłam ci sms-a, przed następnym seksem.
                  Dla mnie luźny związek to raczej coś w rodzaju powrotu do tego "chodzenia" z młodości. Wiadomo, że "chodząc" z sobą jesteśmy parą, spotykamy się, robimy wspólnie różne rzeczy (w tym seks), ale wszystko jest otwarte, jesteśmy na etapie poznawania się, spędzania wspólnie czasu (tyle, na ile obie strony mają czas i ochotę). W moim przypadku nie jest to konkubinat, bo nie mieszkamy razem (pomieszkujemy czasem, wspólnie czasem wyjeżdżamy), nie mamy wspólnych dzieci (chociaż "osobne" tak), wspólnego majątku ani planów na dalszą przyszłość (poza planami typu - pójdziemy na to do kina, zaprosimy znajomych itp.). Czy jest w tym miłość? Nie wiem. Jeśli za miłość uznać chęć posiadania kogoś na własność, jakieś szalone porywy, to chyba nie ma. Po prostu oboje jesteśmy po przejściach, dojrzali doświadczeniami i wolimy zachować dystans, mieć swój kąt, czas dla siebie samego. I mnie to bardzo odpowiada. A jak to się nazywa? A co mnie to obchodzi?
                  • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:40

                    Ja bym to nazwała , ze jestes w związku otwartymsmile, nie luźnym. Bardzo dobrze, ze Tobie taka forma związku odpowiada, ja niczego złego w tej formie związku nie widzę. Naprawdę. Jednak chyba jest różnica między związkiem z miłości(kazdy interpretuje po swojemu), a związkiem bez uczuć wyższych (jakichkolwiek). Sama najlepiej wiesz jak czujesz....Co innego tez gdy luzny zwiazek wychodzi "w praniu", a co innego gdy ktoś proponuje go nam wprost, nie sądzisz?
                    -------------
                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                    • roma113 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:04
                      ewela1_1 napisała: >
                      > Ja bym to nazwała , ze jestes w związku otwartymsmile,

                      Takie określenie też mi się podoba, podobnie jak "luźny" smile

                      Taki związek wychodzi w praniu. Bo jak inaczej? Spotyka się kobieta z mężczyzną i się umawiają, że będą się lubić? Może się nie udac.
                      Ewela, dzięki za rzeczową i wyważoną dyskusję na temat związków. Chyba już nic do niej nie wniosę, bo zaczynam się powtarzać.
                      I już nawet prostytutka zostałam, w dodatku bez kasy sad(((
                      • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 12:06
                        Ale za to z orgazmem wink))

                        Nie przejmuj się to tylko Zmęczona wink
                        • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:23
                          to.ja.kas napisała:


                          > Nie przejmuj się to tylko Zmęczona wink


                          No tak, bo przecież wiadomo, że kto nie z Wami, to przeciwko Wam. Przecież to takie proste.
                          • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 12:36
                            A kto nie ma jak Ty to sie prostytuuje.... to jeszcze prostsze.
                            Nie rób dramy, tylko myśl. To boli Zmęczona, ale serio się opłaca.
                            • wawrzanka Re: Mama na randce 28.05.12, 12:47
                              to.ja.kas napisała:

                              > A kto nie ma jak Ty to sie prostytuuje.... to jeszcze prostsze.
                              > Nie rób dramy, tylko myśl. To boli Zmęczona, ale serio się opłaca.

                              Najśmieszniejsze jest to, że Zmęczona nic takiego nie napisała, ani nie dała nawet do zrozumienia. Poza tym nigdzie nie zauważyłam, żeby miała chęć pokazać swoją wyższość. Zwyczajnie pisze co myśli. Czytam i się pytam: Skąd tak daleko idące wnioski, kas? Z nadmiaru myślenia ?
                              • zmeczona100 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:49
                                Dzięki, Wawrzanko.
                              • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 12:55
                                Może...jednak polecam poczytanie i zalecenie się do rady z myśleniem. Od nadmiaru głowa nie boli wink
                      • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 12:12

                        Czasami w tego typu zwiazkach wystraczy sie tylko podobać, to miałam na myśli przy jednoznacznym proponowaniu tego typu związków. Pociąg seksulany wystraczy. Najlepiej wlasnie jak wychodza w praniu, jak u Ciebie, tam nie ma czystej kalkulacji, jak sadzę i jeśli dwie osoby to uszczesliwia to czego chcieć więcej smile.
                        -------------
                        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
            • malinkama Re: Mama na randce 28.05.12, 10:58
              ewela1_1 napisała:

              > Randkowanie, poznawanie nie "wymaga" seksu.

              Myślisz? Prawdę mówiąc nie wiem, jak można poznać osobę (kobietę/mężczyznę), która jest kandydatem do związku bez seksu? Czyli seks dopiero po ślubie? To ja jednak wolałabym się "poznać" przed ślubem wink
              • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 11:00
                z seksem to już konkubinat wink
              • ewela1_1 Re: Mama na randce 28.05.12, 11:11

                Słowo "wymaga" nie napisałam w cudzysłowie bez przypadku smile. "Luźny zwiazek" , jak sama nazwa wskazuje "związek" do czegoś zobowiązuje, czy nie?. W takim razie po co w ogóle nazywać to związkiemwink
                -------------
                "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
              • to.ja.kas MAM, MAM, MAM !!!!! 28.05.12, 13:22
                Znalazłam !najmądrzejsze słowa jakie tu padły w ostatnim czasie:

                "Otóż: nie istnieją żadne gwarancje. Więcej, nie istnieją żadne reguły na temat : które związki się udają, a które nie. To jest taki konglomerat mniej i bardziej przypadkowych zdarzeń, że nie sposób przewidzieć efektu. Można oczywiście, i należy - starać się; czyli być uczciwym, pełnym szacunku i uważnym na tę drugą osobę, ale to też gwarancji nie daje. "

                Niestety powyższe nie moje a Nowel, ale zgadzam się z całym sercem To apropos rozmowy z Tobą Ewela powyżej. O gwarancjach i ryzyku big_grin
                • akcagob Re: MAM, MAM, MAM !!!!! 28.05.12, 14:00
                  nieśmiało zabieram głos... zgadzając się w pełni z postem powyżej smile)))))
                • ewela1_1 Re: MAM, MAM, MAM !!!!! 28.05.12, 14:53
                  Bardzo ładnie to zostało ujęte w słowa i ja również się z tym zgadzam. W zasadzie nic nam nie daje tej gwarancji w życiu osobistym, no może jakaś dożywotnia gwarancja na sprzęt RTV, czy AGDbig_grin. I jeszcze śmierć, ona też jest gwarantowana smile Dobra, nie rozwijam swoich myśli dalej, bo się boję, a i filozofować też nie chcę smile
                  -------------
                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                • wawrzanka Re: MAM, MAM, MAM !!!!! 29.05.12, 09:11
                  to.ja.kas napisała:

                  > Znalazłam !najmądrzejsze słowa jakie tu padły w ostatnim czasie:
                  >
                  > "Otóż: nie istnieją żadne gwarancje. Więcej, nie istnieją żadne reguły na te
                  > mat : które związki się udają, a które nie. To jest taki konglomerat mniej i ba
                  > rdziej przypadkowych zdarzeń, że nie sposób przewidzieć efektu. Można oczywiści
                  > e, i należy - starać się; czyli być uczciwym, pełnym szacunku i uważnym na tę d
                  > rugą osobę, ale to też gwarancji nie daje. "



                  Tak mądrym słowom rzeczywiście trudno się oprzeć. Jak kiedyś powiedział Benjamin Franklin „w życiu pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki” . A niektórzy jeszcze dodają, że w Polsce to pewna jest tylko śmierć big_grin
              • malgolkab Re: Mama na randce 29.05.12, 10:37
                malinkama napisał(a):

                > ewela1_1 napisała:
                >
                > > Randkowanie, poznawanie nie "wymaga" seksu.
                >
                > Myślisz? Prawdę mówiąc nie wiem, jak można poznać osobę (kobietę/mężczyznę), kt
                > óra jest kandydatem do związku bez seksu? Czyli seks dopiero po ślubie? To ja j
                > ednak wolałabym się "poznać" przed ślubem wink
                myślę tak samosmile mój obecny mąż nie byłby mężem, gdyby nie było początkowego etapu naszej znajomości - czyli właśnie "luźnej znajomości" czy też "seksu bez zobowiązań" jak kto wolismile
                • ewela1_1 Re: Mama na randce 29.05.12, 14:16
                  Zupełnie nie to miałam na myśli gdy pisałam o randkowaniu. Słowo "wymaga" napisalam w cudzysłowie by nie być opatrznie zrozumianą. Randkowanie to nie związek, a "luzny zwiazek" to związek jakiś tam jak zostało zauważone, bo inaczej po co to w ogole nazywac związkiem. A taki związek do czegoś tam moze zobowiązywać, oczywiscie wedle wlasnej woli.
                  • she.80 Re: Mama na randce 29.05.12, 14:37
                    Nie przejmuj sie. Bo one sa "łatwe"( no sorry) i sie sekszą na randkach, ty byc moze najpierww chodzisz na randki(randkowac mozna dlugo), a potem decydujesz czy to zwiazek czy seks bez zobowiazan, albo puszczasz goscia w długa. I to jest prawidłowa kolejnosć.
      • argentusa Re: Mama na randce 28.05.12, 14:20
        ja też zgadzam się z Romą.
        I nie wiem co tworzę, bo aktualnie razem zamieszkujemy, ale za mąz nie wychodze i w najbliższym czasie tez nie zamierzam.
        Z tym ,że ja się wkręciłam po 2 latach w faceta, co to bym jednak chciała do co najmniej emerytury bo wtedy się wyprowadzamy z dala od cywilizacji wink0)0
        Ar.
        • to.ja.kas Re: Mama na randce 28.05.12, 15:00
          Z dala od cywilizacji? tez mam taki plan wink Ale że tam drwa rąbać trzeba będzie, to aby nie zwiał zaobrączkowałam mężczyznę wink))
          Żart dla tych dla których metafory zbyt trudne i słowo "gacie" im się tylko dosłownie kojarzy
          wink)))

          Ja jak Tri będę opiewać zalety małżeństwa. Bo teraz widzę zalety tego związku. winkA byłam również w wieloletnich konkubinatach. Jest różnica i nie na minus jak myślałam kiedyś.
          Kwestia tego by do małżeństwa dojrzeć, chcieć go, mieć świadomość DLACZEGO się związek zawarło.
          Póki co lubię być żoną. Jest mi inaczej niż kiedy byłam tylko przyjaciółką i kiedy już byłam konkunbentką. Jest mi lepiej. Papier MA znaczenie. Nie tylko w czasie rozwodu, ale także wtedy kiedy ludzie się kochają.
          Może kiedyś zmienię zdanie. Oby nie. Wszystkim życzę zadowolenia ze swojego statusu, czy ma się niezobowiązujący związek, czy jest się singlem, konkubentem czy małżonkiem...bo fajnie być zadowolonym ze swojego życia. smile
          • malgolkab Re: Mama na randce 28.05.12, 21:20
            to.ja.kas napisała:


            > Póki co lubię być żoną. Jest mi inaczej niż kiedy byłam tylko przyjaciółką i ki
            > edy już byłam konkunbentką. Jest mi lepiej. Papier MA znaczenie. Nie tylko w cz
            > asie rozwodu, ale także wtedy kiedy ludzie się kochają.
            Kasiu, nie pozostaje mi nic innego niż podpisać się obiema ręcamismile
            • argentusa Re: Mama na randce 29.05.12, 10:56
              a ja bym dodała:
              Są ludzie, dla których papier MA znaczenie. Z różnych powodów.
              Bywa, że są tacy, dla których NIE MA znaczenia. Z różnych powodów.
              Amen smile
              • malgolkab Re: Mama na randce 29.05.12, 10:58
                argentusa napisała:

                > a ja bym dodała:
                > Są ludzie, dla których papier MA znaczenie. Z różnych powodów.
                > Bywa, że są tacy, dla których NIE MA znaczenia. Z różnych powodów.
                > Amen smile
                dokładniesmile jedna i druga opcja jest prawidłowawink
                • to.ja.kas Re: Mama na randce 29.05.12, 11:01
                  malgolkab napisała:

                  > argentusa napisała:
                  >
                  > > a ja bym dodała:
                  > > Są ludzie, dla których papier MA znaczenie. Z różnych powodów.
                  > > Bywa, że są tacy, dla których NIE MA znaczenia. Z różnych powodów.
                  > > Amen smile
                  > dokładniesmile jedna i druga opcja jest prawidłowawink

                  No dobra <rzekła to.ja.kas z naburmuszoną mina i poszła szurając nogami> wink)
                  • malgolkab Re: Mama na randce 29.05.12, 11:12
                    Kasiu, proponuję jeszcze strzelić fochasmile ale przynajmniej na tydzieńwink
                    • to.ja.kas Re: Mama na randce 29.05.12, 11:18
                      jako przykładny choleryk nie umiem się fochać wink
              • she.80 Re: Mama na randce 29.05.12, 14:10
                Taa, Bo Ci sie nie oswiadczyl dlatego tak piszesz
              • tricolour Papier "ma znaczenie". 29.05.12, 15:15
                Oczywiste jest, że jesli normą było, że papier nie ma znaczenia, to normą pozostaje, gdy się za mąż nie wychodzi NIGDY.

                Ale jesli kiedys papier miał znaczenie, ale stracił, to warto znać powody utraty oraz znać przedmiot utraty. Bo cos w tym papierze musi być, co się kiedyś chciało, a teraz realnie nie chce.
    • mozambique Re: Mama na randce 29.05.12, 15:02
      a ta pscholozka w studiu tvn to ta sama która aktywnie romansowałą z zonatym i dzieiciatym facetem namawiajac go do porzucenia rodziny ? brawo !!!!
    • szarakoperta Czy samotna mama odstrasza? 28.08.12, 09:03
      I tak, i nie smile Ciekawy materiał, choć dziwi mnie pogląd jednej z Pań, że kobiety myślą jedynie o stałych/perspektywicznych związkach, nie w głowie im luźne relacje (o przygodach na jedną noc nie wspominając smile) - jak to jest?! Za to obiema rękami podpisuję się pod opinią, że dzieci są doskonałym sensorem jeśli chodzi o potencjalnych partnerów samotnych rodziców. Sama się o tym ostatnio przekonałam smile)) Tak czy siak, randki mi nie w głowie. Mi się tu sufit wali! Ech...
      • malgolkab Re: Czy samotna mama odstrasza? 29.08.12, 19:12
        szarakoperta napisała:

        >Ciekawy materiał, choć dziwi mnie pogląd jednej z Pań, że kobi
        > ety myślą jedynie o stałych/perspektywicznych związkach, nie w głowie im luźne
        > relacje (o przygodach na jedną noc nie wspominając smile)

        Też mnie dziwi ten pogląd, bo wg mnie to bzdurasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja