Dodaj do ulubionych

zaloty byłego męża

25.06.12, 12:56
Macie takie sytuacje, że były mąż zaczyna się do was "przystawiać", robić jakieś aluzje, propozycje itp?
Pewnie zaraz ktoś napisze, że go pewnie prowokuje i że zawsze można dać zdecydowany odpór. Nie nie prowokuję, nie wyobrażam sobie seksu z byłym mężem. Całkowicie mi odeszła na niego ochota, przestał być w moim typie, jakaś klapkę mi w mózgu przestawił i na pewno żadnych niewerbalnych sygnałów erotycznych do niego nie wysyłam. Pewnie tak, można dać odpór. Ale przecież gdy człowiek, z którym się przeżyło 8 lat powie: "śniło mi się, że się kochamy jak za dawnych lat. Nie chciałabyś spróbować, jak by nam to teraz wychodziło" - to co, mam mu dać w twarz i powiedzieć, żeby do dzieci przysyłał adwokata? Przecież obróci to w żart i powie, że mi kompletnie odbiło.
Obserwuj wątek
    • mam1977 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:00
      to znaczy ze macie dobre kontakty i tyle
      I dla dobra dzieci faktycznie tylko smiech moze cie uratowacsmile
      • triss_merigold6 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:04
        Nie, to znaczy, że facet usiłuje manipulować i chce coś ugrać.
        • amma40 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:13
          Miałam takie sytuacje między kolejnymi paniami. Wiedziałam też, kiedy już znudziła mu się "przyjaciółka" - wnioskowałam to z jego zachowania wobec mnie. Brzydzę się tym typem... Mam nadzieję, że to się nie powtórzy...
          • ciociacesia moj tak ma 26.06.12, 15:43
            jakl jest miedzy kolejnymi babami i nie ma kasy
      • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:41
        mam1977 napisała:

        > to znaczy ze macie dobre kontakty i tyle
        > I dla dobra dzieci faktycznie tylko smiech moze cie uratowacsmile


        wolne żarty! To znaczy, że się facetowi chce, a nie ma z kim!
        • orosadm Re: zaloty byłego męża 10.07.12, 22:25
          kobieta306 napisała:
          > wolne żarty! To znaczy, że się facetowi chce, a nie ma z kim!

          Przeczytaj zwłaszcza komentarze. To jak widać nie jest wyjątek:
          oros.blox.pl/2012/07/Seks-po-rozwodzie.html
          oros
      • sonia_siemionowna Re: zaloty byłego męża 07.07.12, 01:39
        Nie, to znaczy, że facet ma chcicę i traktuje eksię jak maszynkę.
    • nowel1 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:10
      malinkama napisał(a):
      . Ale przecież gdy człowiek, z którym si
      > ę przeżyło 8 lat powie: "śniło mi się, że się kochamy jak za dawnych lat. Nie c
      > hciałabyś spróbować, jak by nam to teraz wychodziło" - to co, mam mu dać w twar
      > z i powiedzieć, żeby do dzieci przysyłał adwokata? Przecież obróci to w żart i
      > powie, że mi kompletnie odbiło.

      A może wystarczy powiedzieć: "Nie, nie chciałabym spróbować; dla mnie to jest przeszłość i zamknięty etap i nie składaj mi proszę nigdy więcej takich propozycji".
      • malinkama Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:29
        Jasne, że jakoś tak powiedziałam, ale - jak pewnie sama wiesz - to, że się coś powie, nie zawsze skutkuje. Możesz np. w odpowiedzi usłyszeć: - "jak się poznaliśmy, to też się opierałaś" lub coś w tym stylu. A przy następnej okazji jakieś uwagi o urokach moich pośladków czy coś w tym stylu.
        Mam z byłym mężem b. dobry kontakt i nie chciałabym tego zepsuć. W końcu mam dzieci, jesteśmy ze względu na razem spędzone lata bliskim sobie ludźmi. Z jednej strony fakt, że byliśmy małżeństwem siłą rzeczy zmniejsza dystans, przecież nie da się nagle wymazać tego, że np. uprawialiśmy seks, że znamy nawzajem swoje ciała, upodobania itp. Ale z drugiej strony nie chcę wchodzić zbyt daleko w takie dialogi, bo niby to takie żarty, konwencja, ale cholera wie, co on tak naprawdę myśli
        • woda_woda Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:33
          malinkama napisał(a):

          > Ale z drugiej strony nie chcę wchodzić zbyt daleko w tak
          > ie dialogi, bo niby to takie żarty, konwencja, ale cholera wie, co on tak napra
          > wdę myśli

          A nie można udać, że się nie słyszało i przemilczeć?
        • mayenna Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:41
          Może pomoże mu w ochłonięciu przypomnienie tego co było powodem rozwodu?
    • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:39
      na moje oko aktualnie to on nie ma kogo bzykac i próbuje Ciebie "zorganizować", bo wydaje mu sie to łatwe do zrealizowania. Jak znajdzie inną mozliwość to da Ci spokój.
      Odbieram to jako przedmiotowe podejście do drugiego człowieka, czyli w tym wypadku Ciebie.
      • malinkama Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 13:57
        kobieta306 napisała: Jak znajdzie inną mozliwość to da Ci spokój.

        smile I to jest optymistyczne smile
      • roma113 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 14:59
        kobieta306 napisała:
        > na moje oko aktualnie to on nie ma kogo bzykac i próbuje Ciebie "zorganizować",
        > bo wydaje mu sie to łatwe do zrealizowania.

        Też tak myślę (trochę z autopsji) - po prostu przeszła mu już do ciebie "okołorozwodowa niechęć", popatrzył jak na kobietę a nie byłą żonę, pomyślał (no może ścisłej: instynkt mu podpowiedział), że w twoim wypadku odpada przechodzenie tych wszystkich etapów nowego związku - znacie się przecież, nie raz to robiliście, jesteście otrzaskani ze swoja seksualnością, nie o takich sprawach rozmawialiście, więc czemu nie spróbować...
        A element manipulacji tez może być. W męskim kodzie - kobieta bzyknieta to kobieta zdobyta, zdominowana
        • malinkama Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 15:11
          roma113 napisała: W męskim kodzie - kobieta bzyknieta to kobieta zdobyta, zdominowana

          Ale przecież ja już wiele lat temu byłam przez niego bzyknieta i zdominowana wink
          • nowel1 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 15:17
            malinkama napisał(a):

            > roma113 napisała: W męskim kodzie - kobieta bzyknieta to kobieta zdobyta, zdomi
            > nowana
            >
            > Ale przecież ja już wiele lat temu byłam przez niego bzyknieta i zdominowana ;-
            > )

            Wiesz co malinka, wydaje mi się, że Ty się tak trochę dumna czujesz z jego "zainteresowania".
            • malinkama Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 15:30
              nowel1 napisała: >
              > Wiesz co malinka, wydaje mi się, że Ty się tak trochę dumna czujesz z jego "zai
              > nteresowania".


              Myślisz? Może to biologia - ponoć kobietę "z natury" cieszy zainteresowanie ze strony samców smile
              Ale poważniej: tak jak pisałam wyżej - pod TYM względem jestem z niego wyleczona całkowicie, w ogóle mnie nie "rusza", nawet mnie to swego czasu zastanawiało, bo w sferze seksu nam się lepiej współpracowało niż w innych dziedzinach wink
              Zaczęłam ten wątek, bo byłam ciekawa, czy inni tez tak mają.
              • zabelina Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 20:30
                malinkama napisał(a):

                > Zaczęłam ten wątek, bo byłam ciekawa, czy inni tez tak mają.

                Nie, inni tak nie mająsmile
                • kobieta-000 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 14:57
                  Mają, mają.. Ja mam tak jak malinkama.
                  A najgorsze jest to, że czasami Niewierny próbuje mnie obejmować, całować ( szyja ) przy dzieciach. Żeby chyba widziały że on nie jest ten zły.
                  Kiedyś kazał chłopcom iść do domu a sam obrzydliwie zaczął wkładać swą rękę w moje spodnie, rozpinał kurtkę.. Uciekłam nie komentując całej sytuacji. Czuję wstręt i obrzydzenie do tego człowieka. Chociaż na słowo "człowiek" nie zasługuje zupełnie..

                  Wydaje mi się,że takie zachowanie jest - jak ktoś wyżej napisał - spowodowane brakiem seksu z kochanką. Albo druga rzecz: Niewierny zaczyna zauważać co/kogo stracił. Bo ja np ( w/g opinii innych ) wypiękniałam, nie wyglądam ponoć na taką "styraną" życiem. Może tak rzeczywiście jest bo czuję że balast spadł mi z pleców. Choć oczywiście borykam się z bardziej przyziemnymi problemami: np. praca,finanse, zachowanie starszego syna..
                  Ale musi być dobrze..
                  • zabelina Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:22
                    kobieta-000 napisała:

                    >> Kiedyś kazał chłopcom iść do domu a sam obrzydliwie zaczął wkładać swą rękę w m
                    > oje spodnie, rozpinał kurtkę.. Uciekłam nie komentując całej sytuacji.

                    > Wydaje mi się,że takie zachowanie jest - jak ktoś wyżej napisał - spowodowane b
                    > rakiem seksu z kochanką.

                    Takie zachowania nie są wynikiem brakiem seksu u mężczyzny (bo wtedy strach byłoby wyjść na ulicęwink, tylko z brakiem Twojej asertywnej odmowy i nieumiejętnością wyznaczania granic.
                    Być może Twoje milczące oddalenie przyjął jako element damsko-męskiej grywink
                    • kobieta-000 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:40
                      Nie, nie jest to brak mojej odmowy. Bo wielokrotnie prosiłam by się tak nie zachowywał. Gdy powiadomiłam policję bezskutecznie poczuła się taka malutka.
                      Kiedyś się zastanawiałam czemu gdy kobieta zgłasza na policji GWAŁT to pierwsze pytanie policjanta brzmi:" a jak była pani ubrana?", drugie pytanie lub raczej stwierdzenie: " pewnie go pani prowokowała?". Nie jest tak?
                      Więc do cholery, spróbujcie się postawić w naszej sytuacji a nie stawać po stronie psycholi..
                      • zabelina Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:49
                        kobieta-000 napisała:

                        > Nie, nie jest to brak mojej odmowy. Bo wielokrotnie prosiłam by się tak nie zac
                        > howywał. Gdy powiadomiłam policję bezskutecznie poczuła się taka malutka.
                        > Kiedyś się zastanawiałam czemu gdy kobieta zgłasza na policji GWAŁT to pierwsze
                        > pytanie policjanta brzmi:" a jak była pani ubrana?", drugie pytanie lub raczej
                        > stwierdzenie: " pewnie go pani prowokowała?". Nie jest tak?
                        > Więc do cholery, spróbujcie się postawić w naszej sytuacji a nie stawać po stro
                        > nie psycholi..

                        Bynajmniej nie staję w obronie "psycholi". Jednak popatrz na to w jaki sposób sama piszesz o swojej odmowie - "...wielokrotnie PROSIŁAM...". Odmowa to nie żadne proszenie. Prośba tym się różni od odmowy, że można jej nie posłuchać. Odmowa nie daje drugiej stronie takiej mozliwości.
                • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 18:11
                  Mają, maja...jak widac ten watek to potwierdza...ciekawe skąd się to bierze to zjawisko sad
          • roma113 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 15:20
            To prawda, ale rozwodząc się zaczęłaś w jakimś sensie nowy etap - wyrwałaś się spod kontroli, pokazałaś, że tak całkiem nie jesteś zdominowana, więc trzeba cię niejako od nowa bzyknąć i zdominować, żebyś nie myślała, że się naprawdę uwolniłaś od swojego właściciela smile
    • zolza42 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 15:14
      Facet ma chęć na darmowe bzykanko bez zbytniego zachodu.
      Po co facet ma się wysilać, polować na nową laskę, myć się dla niej i perfumować, obiecywać, kupować kwiaty i czekoladki (a nie daj Boże buty laska jeszcze może będzie chciała, a to koszt co najmiej 300 zł), płacić za kolacyjki, latać na spacery przy księżycu, udawać interesującego i przyznawać się, że ma obowiązek alimentacyjny?!
      Stara, rozwiedziona żona jest tańsza i bez wymagań. A może jeszcze da się głupia zmanipulować i alimenty obniży?
      Straszny z niego palant - bez klasy i honoru.
    • jlory Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 15:45
      naiwna i durna facet chwilowo nie ma przyjaciolki wiec pcha sie do ciebie .
      • malinkama Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 15:57
        jlory napisała:

        > naiwna i durna facet chwilowo nie ma przyjaciolki wiec pcha sie do ciebie .

        Czemu naiwna i durna????
        Facet chwilowo ma przyjaciółkę, którą zresztą dobrze znam i lubię, więc tym bardziej te jego zaloty są dla mnie niezręczne.

    • sandrad2 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 16:13
      Facet chce zaoszczędzić na prostytutkach. To bardzo częste, wiele osób którym brakuje seksu po roszstaniu startuje do expartnerów mniej lub bardziej taktownie, by się nimi zaspokoić.
      Jeśli uważasz, że propozycja Cię obraża i jest fatalnie podana (bo bywa różnie) to daj chłopu w pysk i powiedz co o tym myślisz(bez mieszania w to dzieci).
      Albo zwyczajnie powiedz prawdę "sorry chłopie, mnie się śni zupełnie ktoś inny, a na samą myśl o seksie z tobą mi wszystko więdnie, musisz sobie poszukać jakiejś innej pani bo exżona to nie charytatywne pogotowie seksualne". Szczerość i jasny przekaz to podstawa dobrej komunikacji tongue_outP
      No dobra, możesz powiedzieć grzeczniej na taką propozycję "wiesz, głupia sprawa ale już jakiś czas temu uświadomiłam sobie, ze ty zwyczajnie nie jesteś w moim typie, i dobrze mi z tą świadomością"wink
      • zolza42 Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 17:48
        BARDZO trafnie. Krótko i na temat.
        • inna_nowa_ja Re: zaloty byłego męża 25.06.12, 23:37
          powiedz mu otwarcie skoro macie dobre kontakty, że nie czujesz się komfortowo kiedy zaczyna takie tematy, było minęło, nie wróci.
          • evi85 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 11:23
            "Zaczęłam ten wątek, bo byłam ciekawa, czy inni tez tak mają. "
            u mnie to samo
            nie mieszkamy ledwo pare miesiecy, ktore uwazam za najszczesliwsze
            maz (bo jestesmy po separacji ) co jakis czas zaleca sie do mnie, najpierw komplementowal moj tylek, pozniej zaczal skladac propozycje wspolnych wakacji itp nie zgodzilam sie oczywiscie, nawet dla dobra dzieci
            a na koniec zaczal roztaczac propozycje sexu , jak to nie dalo efektu to kiedy raz bylam z dziecmi w ogrodzie w domu, maz przyjechal do nas, poszedl do domu, ja nie chcialam do niego isc bo ciagle namawial (sms) na wiadomo co...
            wiec napisal mi smsa ze zapomnial gaz wylaczyc w domu i mam isc sprawidzc
            i ja w te pedy faktycznie myslalam ze on wyszedl z domu i zapomnial wylaczyc gaz
            lece a za drzwiami siedzi schowany moj maz ktory probowal sila zaprowadzic mnie do sypialni
            takie ma pomysly!
            szkoda ze takich nie mial w trakcie kiedy bylismy razem big_grin
            mimo ze nadal pociaga mnie fizycznie to odpada bo ma kochanke z tego powodu mamy tez separacje
            dodam ze probowal oczywiscie wcisnac mi kit ze z nia nie jest i mnie kocha big_grin
            a 2 dni pozniej moj brat widzial go z ta kochanka jak bawili sie w klubie...
            wink no ciezkie jest zycie samotnej ,mlodej kobiety heh
            • zolza42 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 12:04
              Jak będzie się tobie nadal narzucł możesz na niego złożyć doniesienie o molestowanie.
              A jak Cię zgwałci - to o gwałt.
              • sandrad2 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 12:22
                Tak właśnie. Czy były chłopak z którym byłam np z 10 lat temu, ma prawo mnie zwabiać kłamstwem w jakieś miejsce i próbować mnie obmacywać, bo mu się seksu chce?
                Zastanówcie się dziewczyny na co pozwalacie.
                Traktują was jak przedmioty. To zwykłe molestowanie. Nie bądźcie ofiarami.
                • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 12:39
                  Skoro ma kochankę to po co mu seks z eks? Sa w separacji, nie po rozwodzie, więc nie musi jej traktowac jak dziwki jak zauwazylas wczesniej. I innych kobiet też. Powody takiego zachowania mogą być przeróżniaste.
                  • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 12:52
                    pati790 napisała:

                    > Skoro ma kochankę to po co mu seks z eks?
                    Bo niektórym (nie tylko mężczyznom, rzecz jasna) nie wystarczy seks z jedną osobą. Poza tym kochanka może była fajna jak żył jeszcze z żoną, bo była "czymś nowym", a teraz już spowszedniała...
          • malinkama Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 12:04
            Naprawdę myślisz, że nie mówiłam?
            Przyjmuje to do wiadomości, ale po jakimś czasie się "zapomina".
            Myślę, że to efekt naszego w sumie bardzo dobrego (jak na stan porozwodowy) kontaktu.
            Dziękuję za wypowiedzi. Podobała mi się opinia, że jestem kandydatką na tani substytut prostytutki
            Jakoś sobie z tymi zalotami poradzę.
            • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 12:11
              Mam bardzo dobry kontakt z wieloma panami, co nie znaczy, że rzucają mi "propozycje", a ja takowe toleruje... Dobry kontakt to nie wytłumaczenie.
              • malinkama Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 14:30
                Trochę jest wytłumaczenie. Nie masz dobrych znajomych czy przyjaciół, którzy mogą sobie pozwolić w stosunku do ciebie na różnego rodzaju niewinne w sumie żarty na zasadzie tzw. flirtu towarzyskiego? Gdy ci dobry kumpel powie, że np. pięknie wyglądasz i chętnie by z tobą wyjechał na wycieczkę na plażę, to dajesz mu do zrozumienia, że takich odzywek nie tolerujesz? Ja - jeśli takie odzywki nie wykraczają poza próg dopuszczalny dla danej osoby - toleruję i nie widzę w tym żadnego problemu. Jestem (wydaje mi się) osobą otwartą, z poczuciem humoru, towarzyską. Z byłym mężem jestem w dobrych stosunkach - nie kłócimy się, pomagamy sobie wzajemnie, zgodnie wychowujemy dzieci, ja jestem zaprzyjaźniona z jego obecną partnerką (nie tą, która była powodem rozwodu), mamy sporo wspólnych znajomych, utrzymuję dosyć bliskie kontakty z dużą częścią jego rodziny (bo to przecież dziadkowie czy ciotki moich dzieci). Skończyły się na pewno dwie sprawy - miłość i pociąg seksualny (przynajmniej z mojej strony). Dlatego napisałam, że te dobre kontakty z nim (które chcę zachować, bo niby czemu nie, przecież tak wiele nas łączy) mogą być dla niego mylące. I tez dlatego te jego zaloty stają się dla mnie kłopotliwe. Nie mam żadnych obaw, że on się na mnie rzuci i zgwałci mnie, bo to całkiem inny poziom "propozycji" (znam mężczyzn i umiem to dobrze rozpoznawać). Ale nie chcę też by to w jego wyobraźni za daleko zaszło. Więc chyba faktycznie - jak wyżej radzą niektórzy - trzeba ograniczyć się do rozmowy (rozmów) i pilnowania, żeby to się trzymało jakichś wyznaczonych przeze mnie granic, a jednocześnie nie kolidowało z naszymi dobrymi relacjami, które bardzo cenię, bo dzięki nim moje dzieci widzą, że można się rozstać w sposób cywilizowany, mają prawie normalną rodzinę .
                Dzięki za wszystkie wypowiedzi
                • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:44
                  Oczywiście, że mam dobrych kolegów, którzy mnie komplementują, ale nie mówią, że mam fajny tyłek, nie poklepują po nim i nie opowiadają, że śnili o seksie ze mną. Paru próbowało, ale szybko ich postawiłam do pionu, są to z resztą znajomi, których spotykam czasami przypadkiem, a nie bliscy koledzy. Bliskie stosunki utrzymuję z osobami, z którymi czuję się komfortowo.
            • nowel1 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 13:40
              Molestowanie seksualne nie jest wynikiem "bardzo dobrego kontaktu".
              Przeciwnie.
              Jest wynikiem prób zdominowania i braku szacunku.
              • malinkama Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 14:34
                smile))
                No nie przesadzaj z tym molestowaniem.
                Gdyby tak wyglądało molestowanie, to pól społeczeństwa w więzieniach by siedziało smile))
                • nowel1 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:02
                  Malinka, jak dla mnie - Twoje komunikaty tu na forum są sprzeczne; zatem podejrzewam, że Twoje komunikaty wobec byłego męża również są sprzeczne i go dezorientują.
                  Dla mnie "molestowanie" to określenie na zaczepki o charakterze seksualnym, których ja nie akceptuję.
                  Ty napisałaś, że one Ci przeszkadzają i chciałabyś je ukrócić, po czym puszczasz oczko i zarcik na temat tego, że za takie molestowanie to pół społeczeństwa by siedziało.
                  Ok, zatem Twoje granice są tak ustawione, że się na takie zachowanie zgadzasz. I to jest Twoja sprawa, nic nam do tego; tylko wątek na ten temat to już jest właśnie sprzeczny komunikat.

                  A flirt z przyjacielem czy kolegą to coś zupełnie innego niż konkretna seksualna propozycja ze strony exa.
                  Dla mnie.
                  • sandrad2 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:18
                    Też widzę sprzeczność w wypowiedzach autorki. Niby nie chce by mąż ją seksualnie zaczepiał i mu to mówi (?) ale właściwie nie ma mu tego za złe i broni jego prawa do klepnięcia byłej żony w pupę przechodząc przypadkiem... jeszcze pewnie sama zachichocze i powie mu ach nieee... tak niee róbbb /w uproszczeniu/.
                    Nie dalaś exowi JASNEGO komunikatu że tego nie chcesz i że nie interesują Cię jego sny erotyczne z Tobą w roli głównej.
                    Wygląda na to, że chciałaś się pochwalić na forum, że ex ciągle na Ciebie leci, a nie znaleźć sposób by przestał.
                    Przemyśl.
                    I rób jak uważasz. Bo chcącemu nie dzieje się krzywda.
                    • malinkama Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:42
                      sandrad2 napisała:
                      ale właściwie nie ma mu tego za złe i broni jego prawa do klepnięcia byłej żony w pupę przechodząc przypadkiem... jeszcze pewnie sama zachichocze i powie mu ach nieee... tak niee róbbb /w uproszczeniu/.

                      ??????? Ale w którym moim poście to wszystko wyczytałaś? No jak już tak, to konfabuluj dalej (po co uproszczenia) - że pewnie specjalnie bez stanika i w mokrej podkoszulce chodzę albo drzwi otwarte do łazienki zostawiam, gdy biorę prysznic, a on jest u mnie w domu...


                      > Wygląda na to, że chciałaś się pochwalić na forum, że ex ciągle na Ciebie leci,
                      > a nie znaleźć sposób by przestał.

                      smile)))) Jasne, chciałam się pochwalić przed ludźmi, których ani ja nie znam, ani oni mnie nie znają. Od razu się lepiej czuję smile)
                      OK, dajmy już temu spokónj


                  • malinkama Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:58
                    nowel1 napisała:
                    > Ty napisałaś, że one Ci przeszkadzają i chciałabyś je ukrócić, po czym puszczas
                    > z oczko i zarcik na temat tego, że za takie molestowanie to pół społeczeństwa b
                    > y siedziało. > Ok, zatem Twoje granice są tak ustawione, że się na takie zachowanie zgadzasz. I to jest Twoja sprawa, nic nam do tego; tylko wątek na ten temat to już jest w
                    > łaśnie sprzeczny komunikat.
                    >
                    Oczko puszczam do ciebie, a nie do mojego byłego męża. To jest różnica. Ale faktycznie molestowanie seksualne ma dla mnie nieco inny wymiar niż powiedzenie byłej żonie jakiegoś głupiego dowcipu. Nie masz obowiązku czytać dokładnie moich wypocin, ale starałam się wyjaśnić, że o ile nie widzę w tych idiotycznych propozycjach jakiegoś dramatu, to chciałabym je delikatnie ukrócić. Na pewno z tego powodu nie zerwę stosunków z byłym mężem i nie dam mu dzieci do opieki (jak ktoś niżej beztrosko zaproponował).
                    • sandrad2 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 16:05
                      Sama sugerowałaś w pierwszym poście:
                      > to co, mam mu dać w twarz i powiedzieć, żeby do dzieci przysyłał adwokata?


                      Malinkama, przyznaj się, piłaś coś czy ogólnie z Tobą coś nie halo i co do zasady nie pamiętasz na drugi dzień co wcześniej pisałaś, a co powiesz w niedzielę to w środę temu zaprzeczysz ?
                      Jeśli tak samo jasny przekaz dajesz mężowi jak wypowiadasz się na forum, to ja się nie dziwię że uważa iż uwielbiasz i wyczekujesz jego sugestii o seksie.
                      • malinkama Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 16:08
                        sandrad2 napisała:

                        > Sama sugerowałaś w pierwszym poście:
                        > > to co, mam mu dać w twarz i powiedzieć, żeby do dzieci przysyłał adwokata
                        > ?
                        >
                        Nie widzę żadnej sprzeczności. Pisałam tak własnie jako przykład nieracjonalnego nieadekwatnego do sytuacji zachowania.
                        • sandrad2 jasne komunikaty 26.06.12, 16:19
                          Sprzecznośc jest w większości Twoich wypowiedzi.
                          W skrócie mówisz tak: "lubię flirtować i chętnie gadam o seksie z Frankiem , Józkiem i Mańkiem. Cieszę się jak komentują mój zgrabny tyłek i niezłe cycki. Ale przychodzi mój były mąż i też komentuje że mam ładny tyłek! nie będę go krytykować bo mu wolno tak sobie żartobliwie mówić, ale ja chcę żeby tyłek mi komentował tylko Franek, Józek i Maniek. A nie ex. No i co ja mam biedna robić? nie chcę tracić zainteresowania exa moim tyłkiem ale mógłby siedzieć cicho, bo głośno to może tylko Franek, Józek i Maniek. "
                          • malinkama Re: jasne komunikaty 26.06.12, 18:46
                            sandrad2 napisała: "lubię flirtować i chętnie gadam o seksie z Frankiem , Jó
                            > zkiem i Mańkiem. Cieszę się jak komentują mój zgrabny tyłek i niezłe cycki. Al
                            > e przychodzi mój były mąż i też komentuje że mam ładny tyłek! nie będę go kryty
                            > kować bo mu wolno tak sobie żartobliwie mówić, ale ja chcę żeby tyłek mi komen
                            > tował tylko Franek, Józek i Maniek. A nie ex. No i co ja mam biedna robić? nie
                            > chcę tracić zainteresowania exa moim tyłkiem ale mógłby siedzieć cicho, bo głoś
                            > no to może tylko Franek, Józek i Maniek. "

                            Jesteś pewna, że mnie cytujesz?
                            Nie sadzę.
                            I nie sądzę, by moje posty dawały ci prawo do takiej interpretacji. Nie znasz mnie. Nigdzie niczego takiego nie napisałam. To jest nadużycie, w dodatku niezbyt uczciwe i mówiąc oględnie niezbyt... kulturalne.

                            Ale niezależnie od powyższego, abstrahując już ode mnie i mojego byłego męża, uważam, że kobieta ma prawo ubierać się i kokietować kogo chce, ale to wcale nie znaczy, że każdy inny może bez jej przyzwolenia z tego korzystać.
                            Czy to nie ty jesteś tą sędzina, która uniewinniła brutalnego gwałciciela, bo stwierdziła, że ofiara jechała autobusem w krótkiej spódnicy i obcisłej bluzce, więc sama sobie jest winna, bo sprowokowała gwałt?
            • kobieta-000 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:33
              Jestem z Tobą.. i też tak jak Ty malinkma poradzę sobie z tymi zalotami.
              Uważam, że niektóre osoby nas nie rozumieją podpowiadając zawiadomienie policji o molestowaniu. Nie jest to takie oczywiste to molestowanie. Bo jak wyjaśnić, reagować tak głupie, celowe zaloty jak: muśniecie dłonią karku, delikatne przesunięcie dłoni po talii, nachyleniem się nade mną by stwierdzić iż pięknie pachnę, zapytanie czy nadal śpię nago, komplementowanie że zeszczuplałam i mam zgrabny tyłeczek, a piersi że nadal są super jędrne że zauważył, zauważył że nadal chodzę bez biustonosza..

              Ja czuję obrzydzenie, ale jak powiedziałam o tym policjantowi wyśmiał mnie i stwierdził że powinnam się cieszyć i mieć satysfakcję że były prawie były mąż, który ma kochankę wciąż na mnie"leci"( określenie policjanta ).
              A ja tego nie chcę, nie życzę sobie. A Niewierny nic sobie z tego nie robi..

              • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:41
                To przestań się z nim spotykać. Dzieci (jesli macie) niech zabiera do siebie.
                • malinkama Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:49
                  malgolkab napisała:

                  > To przestań się z nim spotykać. Dzieci (jesli macie) niech zabiera do siebie.

                  O, kapitalne rozwiązanie i jakże adekwatne do tego typu problemu. Najlepiej zerwać kontakty całkowicie - niech dzieci nie mają ojca albo matki, rodziny jednego z nich, bo tatuś mamie jakieś głupie żarty robi
                  • scindapsus Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 15:53
                    No popatrz, czyli TY się nie żalisz że jesteś nagabywana
                    Ty się chwalisz ze ex zaproponowal Ci seks
                    i cały watek jest po to i dlatego
                    Bylo napisac na samym poczatku
                    Po co ludzie się męczą i Ci rady wpisują skoro się nei zastozujesz bo ON CI ZAPROPONOWAL SEX pomimo tego ze ma nową partnerkę.
                    Roznych ludzi rozne rzeczy ciesza
                    • malinkama Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 16:05
                      scindapsus napisała:

                      > No popatrz, czyli TY się nie żalisz że jesteś nagabywana
                      > Ty się chwalisz ze ex zaproponowal Ci seks

                      Jasne, dużo z tego zrozumiałaś. Oczywiście, że wstałam rano i pomyślałam sobie, a niech jakaś Scindapsus, o której istnieniu nie wiedziałam i na dobra sprawę nadal nic nie wiem (i odwrotnie) wie, że mojemu byłemu mężowi przychodzi ochota na bzykanie. Świetnie pomyślane
                      Ale tak serio - naprawdę uważasz, że powinno się po takiej propozycji zerwać stosunki z byłym mężem, a "dzieci niech zabiera do siebie"?
                      • zabelina Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 16:17
                        Malinkama,
                        przyznam się, że jestem tak samo zdezorientowana jak Scindapsussmile
                      • ewela1_1 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 17:57

                        To był pierwszy raz?, ta jego propozycja?, czy robił coś jeszcze jednoznacznego wcześniej?. Nic mu kompletnie nie odpowiedziałaś przy tej opisywanej w wątku sytuacji? Jeśli się tylko uśmiechnęłaś w imię "utrzymywania dobrych kontaktów" i obróciłaś w żart to się możesz spodziewać, że on tego nie potraktuje jak odmowę, więc jeśli boisz się, ze twoja "odmowa" te kontakty popsuje to coś tu nie gra? Czy to nie jest pewnego rodzaju przemoc?

                        Miałam sie nie odzywać, ale...mnie niestety rownież spotkały "zaloty" ze strony eksa. Gdy moje stanowcze, wręcz chamskie odzywki na te jego działanie perfidne nie dawały rezultatu to któregoś razu spokojnie, prawie z błaganiem w oczach, powiedziałam mu, ze to co mi robi jest molestowaniem seksualnym i czy w ogóle zdaje sobie z tego sprawę?. Pamiętam, że wtedy wręcz chciało mi się płakać, bo czułam się jak rzecz, a on niestety siłą próbował... Chyba dotarło, bo zagroziłam,ze następnym razem zadzwonię po policję. Mam spokój...

                        P.S. W przypadku mojego eksa to nie żadna miłość do mnie, tylko manipulacja, brak seksu i gra pokazania dzieciom, ze on nie jest taki zły(niestety raz sytuacja zdarzyła się w ich obecności).
                        -------------
                        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
                      • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 18:49
                        malinkama napisał(a):

                        >
                        > Ale tak serio - naprawdę uważasz, że powinno się po takiej propozycji zerwać st
                        > osunki z byłym mężem, a "dzieci niech zabiera do siebie"?
                        Wystarczy powiedzieć, że nie życzysz sobie takich komentarzy (chyba, że sobie życzyszsmile
                        Między super przyjacielskimi kontaktami, a ich zerwaniem jest jeszcze coś takie jak poprawne stosunki między byłymi małżonkami. Nie po to się rozwodziłam, by zapraszać ex męża do swojego domu. Za to nie mam nic przeciwko, by w dowolnym terminie zabierał syna do siebie czy "w teren".
                        • malinkama Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:05
                          malgolkab napisała:

                          > Między super przyjacielskimi kontaktami, a ich zerwaniem jest jeszcze coś takie
                          > jak poprawne stosunki między byłymi małżonkami. Nie po to się rozwodziłam, by
                          > zapraszać ex męża do swojego domu.

                          Ale przecież to nie ja wymyśliłam, ale własnie Ty wyżej takie rozwiązanie podałaś jako oczywistość (cytuję):

                          "malgolkab napisała:
                          > To przestań się z nim spotykać. Dzieci (jesli macie) niech zabiera do siebie".

                          Koniec cytatu. Ja bym na to nie wpadła. Nie widzę niczego złego w zapraszaniu byłego męża do mojego domu (ale głównie do dzieci). Cieszę się z tego, że mimo iż nasze drogi uczuciowe z byłym mężem się rozeszły, dzieci mają dobry i częsty kontakt z ojcem, że może być z nimi jak normalny ojciec, odbierać czasem ze szkoły, spędzać razem z nimi czas.
                          • malinkama Zakończenie 26.06.12, 20:13
                            To mój ostatni post w tym wątku. Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Naprawdę się dziwię niektórym osobom, które nie znając mnie potrafią sobie ot tak spod palca napisać takie ataki personalne o mojej rzekomej radości z klepania w tyłek, radości z proponowania łóżka itp. Nie wiem, skąd taka chęć do obrażania innych. Smutne to bardzo
                            Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego i przynajmniej malej refleksji nad sobą
                            • triss_merigold6 Re: Zakończenie 26.06.12, 20:25
                              To Ty się nad sobą zastanów, ponieważ dajesz sprzeczne sygnały - przyzwolenia i niechęci jednocześnie.
                              Skoro ileś osób Ci napisało, że nie jest to normalne zachowanie i że byli mężowie czynią tak nie z wielkiego sentymentu i nagłego porywu pożądania tylko z bardziej prozaicznych powodów (brak darmowej i bezpiecznej dupy pod ręką) to może sobie przemyśl?
                            • kobieta306 Re: Zakończenie 26.06.12, 20:29
                              malinkama napisał(a):

                              > To mój ostatni post w tym wątku. Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.


                              e tam, myślałam, że zakończenie lepsze będzie. Że sie bzykniecie np. A tak to nudno.
                              • pati790 Re: Zakończenie 26.06.12, 20:42
                                ale jesteś bezczelna smile
                                • kobieta306 Re: Zakończenie 26.06.12, 20:46
                                  a dlaczego? Piszę szczerze, że nudą powiało.
                                  Jeszcze mogło by być tak, że się bzyknęli, a ona zaszłaby w ciążę na ten przykład.
                                  No różnie w życiu bywa.
                                  Ale żeby od razu od bezczelnych, no po co po co? smile
                                  • pati790 Re: Zakończenie 26.06.12, 20:48
                                    daj spokoj.
                                    • kobieta306 Re: Zakończenie 26.06.12, 20:51
                                      przecież ja nic nie robię smile
                          • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:23
                            czytaj ze zrozumieniem - ta wypowiedź była do kobiety-000, która na męża poskarżyła się nawet policji i której "zaloty" męża nie odpowiadają
                      • triss_merigold6 Och jaka jesteś fajniusia i wyluzowana 26.06.12, 19:08
                        Och jaka Ty jesteś fajniusia i wyluzowana i jakie masz fantastyczne poczucie humoru.
                        Tak każdy facet z którym masz dobre stosunki czy inne przyjacielskie relacje może Cię klepnąć w tyłek, zaproponować łóżko czy pochwalić cycki, a Ty będziesz się rozkosznie krygować szemrząc nienienietoniewypada?
                  • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 18:45
                    malinkama napisał(a):

                    > malgolkab napisała:
                    >
                    > > To przestań się z nim spotykać. Dzieci (jesli macie) niech zabiera do sie
                    > bie.
                    >
                    > O, kapitalne rozwiązanie i jakże adekwatne do tego typu problemu. Najlepiej zer
                    > wać kontakty całkowicie - niech dzieci nie mają ojca albo matki, rodziny jedneg
                    > o z nich, bo tatuś mamie jakieś głupie żarty robi

                    moja wypowiedź była skierowana do kobiety000, jeśli chcesz korzystać z forum to proponuję nauczyć się podstawowych zasadsmile
                    kobieta napisała "Ja czuję obrzydzenie, ale jak powiedziałam o tym policjantowi wyśmiał mnie i stwierdził że powinnam się cieszyć i mieć satysfakcję że były prawie były mąż, który ma kochankę wciąż na mnie"leci"( określenie policjanta ).
                    A ja tego nie chcę, nie życzę sobie. A Niewierny nic sobie z tego nie robi.. "
                    więc nie wydaje mi się, by zachowanie jej ex było dla niej głupim żartem.
                    I nie wiem czemu uważasz, że jak się nie zaprasza ex męża do siebie, on zabiera dziecko do swojego domu i nie proponuje Ci seksu, to od razu dziecko jest pozbawiane jednego z rodziców... Skoro dla Ciebie proponowanie ex seksu to zwykły żart to nie rozumiem po co ten wątek? Skoro to lubisz, to Twoje prawo. Każdy ma inne poczucie humoru...

    • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 18:51
      no i wszystko jasne - niektóre panie zwyczajnie jarają się tym, że były mąż "jeszcze nadal na nie leci" dopisując sobie ideologię samo-dowartościowującą pt. "nadal jestem niezła, bo on na mnie leci". W sumie jest to kurde mocno żałosne sad Już bym wolałabym faceta nie zaznać niż z byłym w kontakt wejść !
      • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 19:20
        A ja uwazam, ze jest to zajebiste, daje ogromna satysfakcję, ze facet ktorego wciąż pociagamy nigdy tego od nas nie dostanie...Nie sądzisz? Kto tu pisze o wejsciu w "kontakt" od razu?.

        Nie uwierze, ze kobietą to nie daje ogromniej satysfakcji, a te ktore sie tak wyrazaja nie pochlebnie sa zwyczajnie zazdrosne.
        • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 19:34
          pati790 napisała:
          > A ja uwazam, ze jest to zajebiste, daje ogromna satysfakcję, ze facet ktorego wciąż pociagamy nigdy tego od nas nie dostanie

          dla mnie to chore jakieś.

          > Nie uwierze, ze kobietą to nie daje ogromniej satysfakcji, a te ktore sie tak wyrazaja nie pochlebnie sa zwyczajnie zazdrosne.


          ale o co zazdrosne?
          Uważam, tak jak napisałam, i nie kieruję się zazdrością, bo patrze i patrzę i nie widzę tego powodu do zazdrości jakoś. Co mnie obchodzi jakiś były cudzy mąż ? Już jak czegoś zazdroszczę, to jak mąż leci na swoją prawowitą żonę nadal po 20 latach małżeństwa. Ale czego zazdrościć jak BYŁY mąż raz leci na kochankę, raz na dziwkę, a raz na byłą żonę? Nie kumam ni cholery.






          • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 19:43
            chodzi o to, ze dla kobiety wazne jest ze sie ona wciaz podoba fizycznie. Chodzi jedynie o sfere seksualną, o jej wygląd, ciało. Taka "natura" kobieca. Kobiety trochę próżne są wink.
            • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 19:55
              rozumiem to wszystko, tylko, że chłopów na świecie jest więcej niż ten jeden były.
            • nowel1 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 19:57
              pati790 napisała:

              > chodzi o to, ze dla kobiety wazne jest ze sie ona wciaz podoba fizycznie. Chodz
              > i jedynie o sfere seksualną, o jej wygląd, ciało. Taka "natura" kobieca. Kobiet
              > y trochę próżne są wink.

              Tak, fajnie jest podobać się fizycznie.
              Nie jest fajnie słyszeć seksualne zaczepki od kogoś, z kim nie chce się mieć w sposób seksualny do czynienia, nawet na poziomie flirtu.

              No, chyba że się chce...
              • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:01
                nowel1 napisała:
                > No, chyba że się chce...

                ach idź ty brzydki, ty zły ty, brutalu ty idź sobie idź ty .... wink
                • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:07
                  smile to prawda. Nikt tak nie dopiecze kobiecie jak inna kobieta big_grin.

                  Zastanawiajace to jest...
                  • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:15
                    Pati, a nie przesadzasz czasami? Gdzie Tobie ktoś dopiekł? To, że ktoś ma inne zdanie od Twojego, nie musi oznaczać, że chce Tobie dopiec. Tradycyjnie juz, forumowym zwyczajem, polecam terapię pt. "tak, mam prawo do własnego zdania, a mój bliźni ma prawo do swojego".
                    Nikt ani Ciebie nie obraził, ani nie dopiekł, no chyba, że jesteś tak nadwrażliwa, że nasze poczucie tego co jest "dopieczeniem" odbiega od siebie! Zalecam więcej luzu.

                    • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:25
                      mialam na mysli np. autorkę watku, nie siebie. Zacytowałas wypowiedz innej forumowiczki i skomentowałaś, tyczylo sie to autorki i innych kobiet, ktore sie rzekomo "jarają". A ja dalej skomentowałam wedle forumowego zwyczaju wink
        • nowel1 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 19:55
          pati790 napisała:

          > A ja uwazam, ze jest to zajebiste, daje ogromna satysfakcję, ze facet ktorego w
          > ciąż pociagamy nigdy tego od nas nie dostanie...Nie sądzisz? Kto tu pisze o wej
          > sciu w "kontakt" od razu?.

          Właśnie, Pati, w tym rzecz. Autorka wątku najpierw pyta, jak zjawisko ukrócić, a potem okazuje się, że dla niej to jest "zajebiste" wink
          A co do meritum - nie, nie po to odeszłam od tego mężczyzny, żeby teraz jarać się jego podnieceniem na mój widok. Dorosła jestem.

          >
          > Nie uwierze, ze kobietą to nie daje ogromniej satysfakcji, a te ktore sie tak w
          > yrazaja nie pochlebnie sa zwyczajnie zazdrosne.

          "Kobietom", 3 przypadek liczby mnogiej rodzaju żeńskiego.
          Jasne, jestem zazdrosna. Ależ ona ma fajnie, eks komplementuje jej tyłek.
          • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 19:58
            nowel1 napisała:
            Autorka wątku najpierw pyta, jak zjawisko ukrócić, a potem okazuje się, że dla niej to jest "zajebiste" wink

            otóż to, coś w ten wzorek - "zmieniam numer telefonu na 4444444 i nigdy więcej nie dzwoń do mnie, bo sobie tego nie życzę" wink
          • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:11
            Wiem, ze zrobiłam byka, zorientowałam się po wysłaniu wink

            Kto tu pisze od razu o jaraniu sie? Gdyby sie tak jarała to by wskoczyla z nim do łózka, ale łechce to trochę ego, cchac nie chcac z przyczyn o których pisalam wczesniej. A to, ze jest to eks wlasnie czasami dodatkowo podbudowywuje poczucie wlasnej wartosci jesli np. kobieta zostala porzucona, czy zdradzona. Caly czas pisze o fizyczności, atrakcyjnosci kobiety, zeby bylo jasne smile Zalezy tez w jaki sposob to facet robi, a autorki eks chyba "na chama" nie poszedł smile
            • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:27
              pati790 napisała:

              > A to, ze jest to eks wlasnie czasami dodatkowo podbudowywuje poczu
              > cie wlasnej wartosci jesli np. kobieta zostala porzucona, czy zdradzona.
              Podbudowuje, że facet, który będąc z nią, bzykał kogo innego, teraz chce bzyknąć ją? Hehe, ale się uśmiałamsmile Jakby faktycznie była dla niego taka super, to by mu starczał jej tyłeksmile
              • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:33
                Małgolka, "ludzie som rozmaite" i każdego podbudowuje co innego. Jedna się ucieszy jak jej szef klapsa w pupę w pracy da za dobrą pracę , a inna się ucieszy jak premię dostanie za dobrą pracę wink
              • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:48
                wiesz tak bardzo jesteś za "seksem bez zobowiazań", a nie przeszkadzało ci to, ze twoj wtedy partner bzykal ciebie i byc moze inna?. Z rąk do rąk? albo jednorazowa zdrada tez rzekomo moze zostac wybaczona? Hipokryzja. Niektore kobiety wybaczaja nawet długotrwałe romanse.

                I pytam sie znowu, kto tu mowi o bzykaniu?. Ja pisze o satysfakcji, że "takiego wała", nic nie dostaniesz, a to, ze on nas wciąż pożąda jest dla mnie jako kobiety "próźnej" na plus.
                • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:03
                  akurat jak byłam z obecnym mężem na etapie seksu bez zobowiązań, to nie bzykaliśmy się z innymi, układ był taki, że jak to się stanie to przestajemy się bzykać ze sobąsmile
                  zdrady tez nigdy nie wybaczyłam, nawet jednorazowej, więc nie wiem skąd te wycieczki w moim kierunku.
                  nie wiem czym się kierują ci, co zdradę wybaczają, z obserwacji - większość kobiet wybacza, bo nie chce zostac sama, nie umie się utrzymać, poradzić - przykre, lecz prawdziwe. Mężczyzn, którzy by wybaczyli nie znam.
                • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:08
                  ale niezmiernie mi schlebia, że przejrzałaś archiwum w poszukiwaniu moich wpisówsmile widać - nudzisz się okrutnie
                  • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:13
                    pisalam w wątku moim zapoznawczym, ze czytam was od dawna. Dodam, ze chyba od dwoch lat, codziennie smile

                    P.S. Mysle, ze kobiety, ktore wybaczyly zdrady jednorazowa, czy romans musza się poźniej jarać w seksie. No muszą. Głupie wink
                    • malgolkab Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:21
                      żeby było jasne, ja nie krytykuje osób, które wybaczają zdradę, nie krytykuję też tych, którzy żyją latami w trójkącie, udając, że o tym nie wiedzą, jak również tych, którzy będąc stanu wolnego prowadzą bogate życie seksualne, ani tych, którzy z seksem czekają do ślubu. Każdy ma to co lubismile Jak kogoś jara zainteresowanie i propozycje seksu od ex, to ich prawo. Tylko po co to krygowanie się?
                      Mnie osbiście zawsze kręciło zainteresowanie osoby, która ja byłam zainteresowanasmile
                      • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:28
                        ja nie odebralam posta autorki jako krygowanie się, więc nie odpowiem. Ona przynajmniej ma juz ten luz,ze eks jej nie pociąga. Na siłę jej nie chciał zgwałcić, więc chciała rownież wyjsc z twarza z sytuacji. Brakuje jej jedynie zdecydowania w formie przekazu tego jemu, bo sie przyjaźnią.
                        • malgolkab Re: zaloty byłego męża 27.06.12, 09:30
                          pati790 napisała:

                          > . Brakuje jej jedynie zdecydowania w formie przekazu tego jemu, bo sie przyjaźnią.
                          Jak się z kimś przyjaźnisz to nie masz problemu z przekazemsmile
            • mayenna Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:30
              Moim zdaniem, kobieta, która potrzebuje do odbudowy poczucia własnej wartości stać się obiektem niewybrednych zaczepek seksualnych eksa, czy kogokolwiek innego, powinna jak najszybciej poszukać specjalistycznej pomocy.
              Malinka, nie trzeba lać po pysku czy psuć sobie stosunków, żeby ukrócić takie zachowania.
            • triss_merigold6 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:43
              Urzekające. Cieszyć się chwilowym erotycznym zainteresowaniem faceta z którym się rozwiodło z powodu jego zdrad. Autorka ma cichą satysfakcję, że kolejna przyjaciółka eksa ma szansę być zrobiona w jajo i to za jej - byłej żony - przyczyną?

              Jessooo na świecie są jakieś 3 miliardy mężczyzn, można poszukać innego pana dla którego się będzie obiektem pożądania.
              • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:50
                Kobiety, ktore wybaczają zdrade sa więc dopiero żałosne smile
                • triss_merigold6 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:11
                  Wybaczenie zdrady to inna kategoria.
                  • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:21
                    No, ale efekt ten sam. Jaraja sie seksem i tym, ze znowu je eks bzyka. Muszą wink
                    • triss_merigold6 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:31
                      Jak wybaczają i nie ma rozwodu to facet nie jest eks. Swojego można bzykać.
                      Po rozwodzie, pan żyjący z inna panią na co dzień jest zdecydowanie eks.
                      • pati790 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:35
                        Rozwód jeszcze niczego nie przekreśla. Dla niektórych.
              • kobieta306 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:50
                triss_merigold6 napisała:
                Autorka ma cichą satysfakcję, że kolejna przyjaciółka eksa ma szansę być zrobiona w jajo i to za jej - byłej żony - przyczyną?

                ale co się odkuje, to się odkuje smile smile


                tak poza tematem, to:
                cieszę się, że mam możliwość spojrzenia na świat oczyma innych kobiet.
                Widzę wtedy, że ze mną nie jest az tak źle jak myślę smile

    • mola1971 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 20:58
      malinkama napisał(a):
      > Macie takie sytuacje, że były mąż zaczyna się do was "przystawiać", robić jakie
      > ś aluzje, propozycje itp?

      Miałam taką jedną sytuację. Kilka tygodni po wyprowadzce, ex pojawił się u dzieci. Gdy chciał już wracać zaproponowałam mu, że go odwiozę na pociąg. I w samochodzie zaproponował byśmy zjechali do lasu, czynił różne jednoznaczne propozycje. A ja na samą myśl o seksie z nim miałam odruch wymiotny, więc to był ostatni raz gdy zaproponowałam mu odwiezienie na pociąg. Następnymi razami sam na pociąg czy inny autobus zasuwał. Zresztą wiele tych razy nie było, bo potem w ogóle przestał odwiedzać dzieci.

      Szczerze mówiąc nie rozumiem jak można się podniecać tym, że facet, z którym się rozstało czyni jakieś seksualne aluzje. Nie pojmuję tego.
      • kasper254 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:28
        Z upływem czasu coraz mniej rzeczy będziesz rozumiała, Molu. W markecie nawet ruchome schody moga przypominać kopulację.
        • triss_merigold6 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:33
          Komuś kto ma potężne deficyty z pewnością wszystko się kojarzy. Przyznaję, oryginalne masz skojarzenia, konsultowałeś to z jakimś lekarzem?
        • mola1971 Re: zaloty byłego męża 26.06.12, 21:51
          Wiesz, Kasper, to, że coraz mniej rozumiem wcale mnie nie przeraża. Nie muszę rozumieć wszystkiego i wszystkich. A złożoność świata, sama w sobie, jest fascynująca smile
          • kasper254 Re: zaloty byłego męża 27.06.12, 07:25
            Masz rację - fascynująca. I wtedy prościej powiedzieć: niebo gwiaździste nademną, prawo moralne we mnie... I nie trzeba rozumieć. Pokora? Także odwaga.
    • roma113 Żałosne 26.06.12, 22:02
      Czytam bardzo uważnie ten wątek i dochodzę do wniosku, że niektóre wypowiedzi są żałosne i świadczą o jakichś potwornych kompleksach piszących.
      Napadliście na dziewczynę, jakby Bóg wie co zrobiła. Te wycieczki osobiste, że ją "jara" zemsta na byłej kochance męża, że chętnie by wskoczyła do łóżka, że na pewno lubi, jak ją faceci klepią po tyłku itp. Gdzie to wyczytaliście? Ja uważam, że jest wręcz przeciwnie.
      Przecież ona nie dała żadnych powodów do takich wypowiedzi. Przeciwnie - raczej wykazała zaniepokojenie pierwszymi symptomami jakichś dwuznacznych sytuacji. A z tego, co wyczytałem, kilka razy napisała, że jej eks mąż jest obecnie związany z kobietą, która nie była przyczyną rozwodu (więc jaka to zemsta?)
      Najbardziej mnie zdziwiły napaści za to, że Malinka utrzymuje poprawne stosunki z byłym mężem. Ktoś napisał, że nie po to się rozwodził, by wpuszczać eksa do domu. Były też oceny, że w ogóle poprawne kontakty z ex mężem to prawie prostytucja. Ale wiocha z niektórych wyszła! A dlaczego poprawne stosunki są uznawane za wybaczenie zdrady? Co ma jedno z drugim wspólnego? Zdradził, rozwiedli się, co ma jeszcze zrobić? Minął jakiś czas, mają dzieci, wspólną przeszłość, czemu mają się nienawidzić?
      Rozumiem, że prawidłowy model to kobieta pałająca niewzruszoną nienawiścią do byłego męża i unikająca w imię niewybaczenia zdrady jakichkolwiek z nim kontaktów.
      Widzę, że niektórzy forumowicze uważają, że nie ma opcji kulturalnego rozwodu.
      Przeraziły mnie wypowiedzi, że trzeba dać facetowi do wiwatu, zerwać z nim stosunki, wcisnąć mu do opieki dzieci i niech spada. Naprawdę żałosne. I myślę, że przemawia przez was zawiść, że ktoś ma w miarę normalne stosunki z byłym mężem, że martwi się, by ich nie popsuć
      • nowel1 Re: Żałosne 26.06.12, 22:13
        Roma, kompletnie nic nie zrozumiałaś.
      • kobieta306 Re: Żałosne 26.06.12, 22:14
        Przeraziły mnie wypowiedzi, że trzeba dać facetowi do wiwatu, zerwać z nim stosunki, wcisnąć mu do opieki dzieci i niech spada. Naprawdę żałosne. I myślę, że przemawia przez was zawiść, że ktoś ma w miarę normalne stosunki z byłym mężem, że martwi się, by ich nie popsuć


        a to w tym wątku było ? wink
        • sandrad2 Re: Żałosne 26.06.12, 22:22
          o mamuś, chyba skoczę po chipsy do nocnego tongue_out
          • roma113 Re: Żałosne 26.06.12, 22:36
            sandrad2 napisała:
            > o mamuś, chyba skoczę po chipsy do nocnego tongue_out

            To chipsy pomagają na bezinteresowną zawiść?
            Leć, kup jakąś wielka paczkę.
            • sandrad2 Re: Żałosne 26.06.12, 22:55
              a konkretnie czego?big_grinDD że mąż autorki jak traktował ją przed rozwodem jak przedmiot do zaspakajania się i namawiał na harem z kochanką, tak tak samo traktuje ją nadal, a ona jako nie-żona bardziej jest skłonna się na to godzić niż jako żona? i udaje że nie wie o co chodzi oraz obraża się, gdy ktoś to głośno zasugeruje?
              Różne są zboczenia. Tylko po co każdym się na forum chwalić? Jeszcze kto skomentuje nie tak jak sobie autor życzy i w efekcie popsuje cały smaczek kontaktów z exem o którym się chciało miło podeliberować na forum a tu zonk.
              A Twoje oburzone wystąpienie i jakaś obrona praw dzieci do posiadania ojca naprawdę świetne , bo to zapewne potępięnie wyrodnych exżon co nie chcą się miziać z exami dla dobra dzieci..super, w niektórych krajach zyskasz pełne zrozumienieP. A poważniej to dawno ktoś bardziej nie na temat nie napisał. smile)) Ale jak potrzebowałaś wylać frustrację na jakieś baby których aktualnie nienawidzisz no to wylewaj dalej. Forum cierpliwe wszystko przyjmie.
              Ponoć z autorką, miałyście "jednego męża", więc to wyraźnie widać że wspólnotę macie i komu do zdrowości "stosunków" po rozwodzie to jeszcze hohohoooo.
              Nie kupię Ci chipsów, sorry. Na to na co cierpisz pomogą tongue_out
              • kobieta306 Re: Żałosne 26.06.12, 23:02
                Sandra ja już nawet tak pomyślałam żeby exowi zaproponować jakieś mizianki, to może będzie lepszym ojcem smile poświęciłabym się dla dobra wyższego. Ale gwarancji nie mam, że to zaskoczy wink
                • sandrad2 Re: Żałosne 26.06.12, 23:14
                  hmmm...myślisz, że od uprawiania seksu wzrasta miłość ojcowska? wink
                  wiesz, na pewno będzie dzieci częściej widywał; znaczy chwilę przed i chwilę po. To już coś. no i wiesz też, że zrelaksowany chłop to hojny chłop. znaczy, alimenty da.
                  działaj! big_grin
              • roma113 Re: Żałosne 27.06.12, 00:02
                sandrad2 napisała: Ale jak
                > potrzebowałaś wylać frustrację na jakieś baby których aktualnie nienawidzisz n
                > o to wylewaj dalej. Forum cierpliwe wszystko przyjmie.

                smile))
                Ja frustrację? Ja kogoś nienawidzę?
                Ubawiłaś mnie na dobranoc. Dzięki
            • kobieta306 Re: Żałosne 26.06.12, 22:59
              nie dopatrzyłam się by Sandra była zawistna.
              Dopatrzyłam się natomiast, że poświęciła swój czas aby uświadomić autorce oraz takim jak Wy, na czym polega Wasz problem. Zamiast wyciągnąć wnioski i podziękować, rzucasz się na nią.
              Czasami prawda boli. Ale lepiej powiedzieć prawdę w porę z nadzieją, że komuś klapy z oczu spadną, niż napawać się czyjąś naiwnością i niewiedzą. Kiedyś zrozumiecie, to wróćcie tutaj i podziękujcie Sandrze, że jej się chciało nad Waszym problemem pochylić. A, że było niemiło. Wyrwanie zęba też boli ale później jest ulga.
        • roma113 Re: Żałosne 26.06.12, 22:34
          kobieta306 napisała:
          > a to w tym wątku było ? wink

          A nie? To i jeszcze głupsze albo jeszcze bardziej agresywne, a czasem po prostu chamskie odzywki

      • pati790 Re: Żałosne 26.06.12, 22:29
        Roma, brawo Kochana smile

        Brawooooo kiss
        • kobieta306 Re: Żałosne 26.06.12, 22:40
          nie no Dziewczyny litości, przecież w tym wątku chodzi o coś zupełnie innego. Czy Wy obie nie rozumiecie, czy udajecie? Do tej pory to sądziłam, że Ty Pati się tak droczysz, ale po tym wpisie i słowach uznania w kierunku Romy, to osobiście odpadam, bo widzę, że nie nadążasz i nic nie rozumiesz z tego co poprzedniczki tutaj wielokrotnie napisały.
          Pomyśl w takim razie jak polepszyć stosunki z byłym mężem. Może właśnie pozwalając na niezdrowe stosunki? Czego się nie robi dla dobra sprawy sad
          Trochę wyłagodziłam swój wpis ale generalnie Pati, mam zjazd szczeny przysłowiowej, bo myślałam, że Ty tak dla przekory trochę pisałaś, a tymczasem ... szkoda słów.
          • pati790 Re: Żałosne 26.06.12, 22:44
            absolutnie nie z przekory. Uwazam, ze wykpiłyście autorkę. Ty w szczegolnosci pojechałas z wyobraźnią i nawet ją w jednym poście obraziłaś.
            • roma113 Re: Żałosne 26.06.12, 22:50
              pati790 napisała:
              i nawet ją w jednym poście obraziłaś.

              A może w imię takich przeżytków jak dobre obyczaje czy zwykły szacunek do człowieka, jakieś cudowne słowo padnie?
              • kobieta306 Re: Żałosne 26.06.12, 23:06
                Roma - dobrze byłoby gdybyś napisała teraz coś w stylu "sory dziewczyny pomyliły mi się wątki" i będzie ok.
                Przecież Ty napisałaś zupełnie nie na temat.
                Albo ja mam coś z oczami??????
            • kobieta306 Re: Żałosne 26.06.12, 22:54
              pati790 napisała:

              > absolutnie nie z przekory. Uwazam, ze wykpiłyście autorkę. Ty w szczegolnosci p
              > ojechałas z wyobraźnią i nawet ją w jednym poście obraziłaś.

              zacytuj całość, a nie wyrwane z kontekstu zdanie, przemyśl i uzasadnij. Patrz również na drzewko wpisów, bo to ma znaczenie i przekonaj mnie, że ją obraziłam.






              • pati790 Re: Żałosne 26.06.12, 23:06
                malinkama napisał(a):

                > To mój ostatni post w tym wątku. Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.


                e tam, myślałam, że zakończenie lepsze będzie. Że sie bzykniecie np. A tak to nudno.
                • kobieta306 Re: Żałosne 26.06.12, 23:09
                  no i ?
                  nadal uważam, że nudno.

                  na czym polega obraza???
                  • pati790 Re: Żałosne 26.06.12, 23:19
                    nie cche mi sie tego Tobie tłumaczyc, skoro nie rozumiesz, moge Ci jedynie napisac, ze wyobraźni Ci nie brakuje
                  • eleander Re: Żałosne 26.06.12, 23:19
                    Nie wiem wprawdzie o co chodzi, ale uroczo to wygląda jak kobiety zaczynają się zrec między sobą smile
                    • mayenna Re: Żałosne 27.06.12, 07:55
                      Bywa, ze panowie też sie żrą między sobą i nie wygląda to uroczo. smile)
                  • ewela1_1 Re: Żałosne 26.06.12, 23:47
                    Oj laski, ja tez uważam, ze "pojechałyście" z wyobraźnią po dziewczynie, ale ja się nie lubię kłócić, więc tylko to chciałam napisać i spadam big_grin
                    -------------
                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa
            • malgolkab Re: Żałosne 27.06.12, 09:43
              Pati, że przytoczę Twoje słowa z innego wątku (gdzie akurat Ty "jechałaś" po autorce) P.S. jestes histeryczką. czego sie spodziewalas po umieszczeniu tutaj tego wątku? Kazdy wyraza swoją opinię proponuję stosować tę zasadę do wszystkich wątków, nie tylko tych, które ci nie pasująwink
      • malgolkab Re: Żałosne 27.06.12, 10:03
        Roma, odpowiedź, o nie goszczeniu ex w domu i propozycja, zeby zabierał dzieci do siebie była nie do autorki wątku tylko do kobiety, która napisał Ja czuję obrzydzenie, ale jak powiedziałam o tym policjantowi wyśmiał mnie i stwierdził że powinnam się cieszyć i mieć satysfakcję że były prawie były mąż, który ma kochankę wciąż na mnie"leci"( określenie policjanta ).
        A ja tego nie chcę, nie życzę sobie. A Niewierny nic sobie z tego nie robi..

        Osobiście nie uważam, by to, że ojciec spędza czas z dziećmi poza ich miejscem zamieszkania było czymś złym. Ja np. nie mam ochoty zapraszać eks męża do siebia, on tez tego nigdy nie proponował i jest ok. Jeśli komuś pasuje zapraszanie, to też ok - jego sprawa. I nie wiem czemu zakładasz tylko 2 opcje- albo przyjaźń i bywanie u siebie w domu albo danie do wiwatu i zerwanie stosunków. Poprawne stosunki nie mają nic wspólnego z wizytami w domu.
        Poza tym nie po to się przyjmuje gości, by w ich obecności czuć się niezręcznie. Ja np. tak bym się czuła, gdyby ktoś, kim nie jestem zainteresowana, składał mi propozycje seksualne. I bynajmniej nie trzeba od razu "walić po pysku", mozna powiedzieć, że sobie nie życzę. Jeśli sytuacja mimo to się powtórzy, to przestaję tę osobę zapraszać. Jeśli traktuję te propozycje czy aluzje jako żart i nie przeszkadza mi to, to dalej zapraszam i pozwalam na takie zachowanie, ale nie robię z tego afery i nie udaję oburzenia - proste.
        • roma113 Re: Żałosne 27.06.12, 11:13
          Ja nie napisałam, że pobyt ojca u dziecka w domu jest jedyną słuszną opcją, lecz, że jest to dobra opcja (co wcale nie znaczy, że inne są złe). Chciałabym być w takiej sytuacji, że mogę zadzwonić do byłego męża i spytać, czy nie mógłby odebrać dziecka ze szkoły/ przedszkola, bo coś mi się nie składa albo, żeby posiedział z z dzieckiem, gdy muszę gdzieś wyjść (lub nawet gdy nie muszę) - i mieć pewność, że to w miarę możliwości zrobi, że mogę mu dać wtedy klucze do domu i nie obawiać się że to jakoś wykorzysta w sposób niezgodny z moimi oczekiwaniami (czyli np. będzie do mnie "wpadał", gdy nie jest zapowiedziany czy poproszony o to). Czyli, że mogłabym mieć takie stosunki jak z odpowiedzialną osoba, z którą razem wychowujemy dziecko, darzymy się zaufaniem i jesteśmy wobec siebie lojalni (mimo tego, że np. kiedyś mnie skrzywdził). I to wcale by nie znaczyło, że tej krzywdy nie pamiętam, ale po prostu nie skupiam się na niej. Ja aż takich dobrych układów nie mam. Niestety. Ale mam nadzieję, że kiedyś do nich z byłym mężem dojrzejemy.
          Zarzuty, że Malinka chce się "chwalić" na forum są idiotyczne (bo jak i po co można się chwalić na anonimowym forum? Nie rozumiem tego kompletnie). Poza tym ona nigdzie nie napisała - co jej zarzucono - że kokietuje męża, żeby mieć z nim dobre stosunki. Przecież ona już w pierwszym poście napisała, że jej to właśnie przeszkadza. Oczywiście forumowe zwolenniczki "czystości" skoczyły na dziewczynę z brzydkimi zarzutami, że pewnie daje się klepać po tyłku, kokietuje, toleruje zaproszenia do łóżka itp., żeby dobre stosunki z eks mężem zachować. Powstawały konfabulacje różnych jej zachowań, zupełnie nieuzasadnione i przyznasz, że obraźliwe. Zupełnie jakby właśnie najlepszym modelem w naszym kręgu kulturowym (padło nawet takie stwierdzenie) była nienawiść, robienie sobie na złość, trwanie do końca w jakimś zasklepieniu. Mnie bardziej odpowiada inny krąg kulturowy - umiejętność pokonywania urazów, zrozumienie, wybaczanie (tak, tak, co nie znaczy, że zapominanie), skupianie się na pozytywnych celach.
          Jasne, że Malinka mogłaby w sytuacji propozycji, o których pisała, strzelić eks męża w pysk i powiedzieć, żeby spadał raz na zawsze (zgodnie z deklarowanymi zasadami w kręgach kulturowych niektórych forumowiczek). Ale przecież to wszystko zależy od kontekstu, formy itp. Naprawdę masz tylko takie czarno-białe sytuacje? Nigdy nie tolerujesz do pewnego stopnia czyichś zachowań, które ci nie do końca pasują, ale wiesz, że on/ona "tak ma" (ale ma tez inne zalety)? Naprawdę mnie oburzyło potraktowanie Malinki. Uważam, że było niesprawiedliwe i źle świadczy o autorkach tych ataków (zastrzegam, że nie jestem w stanie frustracji i że naprawdę nie pałam do nikogo z forum nienawiścią - zresztą do nikogo takim uczuciem nie pałam, wręcz przeciwnie).
          Tez już nie będę zabierać głosu w tym wątku. Powiedziałam, co wiedziałam i co czułam. Nie ma sensu tego ciągnąć. Głupio moim zdaniem wyszło i tyle
          • nowel1 Re: Żałosne 27.06.12, 11:28
            roma113 napisała:

            Czyli, że mogłabym mieć takie stosunki jak z odpowiedzialną osoba, z kt
            > órą razem wychowujemy dziecko, darzymy się zaufaniem i jesteśmy wobec siebie lo
            > jalni (mimo tego, że np. kiedyś mnie skrzywdził).

            Wszyscy chcielibyśmy mieć takie stosunki z byłymi.
            Niektórzy mają, np.ja


            > Zarzuty, że Malinka chce się "chwalić" na forum są idiotyczne (bo jak i po co m
            > ożna się chwalić na anonimowym forum? Nie rozumiem tego kompletnie). Poza tym o
            > na nigdzie nie napisała - co jej zarzucono - że kokietuje męża, żeby mieć z nim
            > dobre stosunki. Przecież ona już w pierwszym poście napisała, że jej to właśni
            > e przeszkadza.

            Tak; po czym wszystkie rady, jak RZECZYWIŚCIE to ukrócić, kwitowała uwagami w stylu znanej gry w "tak, ale".
            "Powiedz mu wprost, że sobie nie życzysz". "Tak, ale my się przyjaźnimy".

            Oczywiście forumowe zwolenniczki "czystości" skoczyły na dziewcz
            > ynę z brzydkimi zarzutami, że pewnie daje się klepać po tyłku, kokietuje, toler
            > uje zaproszenia do łóżka itp., żeby dobre stosunki z eks mężem zachować.

            Nie jestem forumową zwolenniczką czystości, natomiast przeczytałam to, co Malinka sama pisała - że w imię dobrych stosunków z eksem nie chce/nie potrafi jego "zalotów" zastopować.

            Zupełnie jakby właśnie najlepszym modelem w naszym kręgu kulturowy
            > m (padło nawet takie stwierdzenie) była nienawiść, robienie sobie na złość, tr
            > wanie do końca w jakimś zasklepieniu.

            Que???? Wyartykułowanie i konsekwentne egzekwowanie niezgody na zaczepki seksualne to Twoim zdaniem to samo, co nienawiść i robienie sobie na złość ? To my rzeczywiście chyba z innych bajek jesteśmy.

            Mnie bardziej odpowiada inny krąg kulturo
            > wy - umiejętność pokonywania urazów, zrozumienie, wybaczanie (tak, tak, co nie
            > znaczy, że zapominanie), skupianie się na pozytywnych celach.

            Pełna zgoda. Gdzie tu miejsce na uwagi o tyłku albo o próbowaniu, czy w łóżku nadal będzie fajnie?

            > Jasne, że Malinka mogłaby w sytuacji propozycji, o których pisała, strzelić eks
            > męża w pysk i powiedzieć, żeby spadał raz na zawsze (zgodnie z deklarowanymi z
            > asadami w kręgach kulturowych niektórych forumowiczek).

            Kto jej coś takiego proponował? Wydaje mi się, że w pierwszym poście zrobiłam coś dokładnie przeciwnego.

            Naprawdę m
            > nie oburzyło potraktowanie Malinki. Uważam, że było niesprawiedliwe i źle świad
            > czy o autorkach tych ataków

            Jakoś z tym muszę żyć. Chyba dam radę.

            • roma113 Re: Żałosne 27.06.12, 11:39
              nowel1 napisała: > Tak; po czym wszystkie rady, jak RZECZYWIŚCIE to ukrócić, kwitowała uwagami w stylu znanej gry w "tak, ale".
              > "Powiedz mu wprost, że sobie nie życzysz". "Tak, ale my się przyjaźnimy".

              Ale gdzie to przeczytałaś. Ja przeczytałam coś wręcz przeciwnego - jednoznaczny zamiar właśnie bardziej jednoznacznego sprzeciwu

              Teraz to już naprawdę zamilknę w tym wątku. Sorry, nie mogłam się powstrzymać smile
              Ale to tez dowód na to, że nie zawsze słuszny zamiar wygrywa z emocjami smile
              • malgolkab Re: Żałosne 27.06.12, 12:08
                Jeśli jesteś z kimś w przyjacielskich stosunkach, nie masz problemu z powiedzeniem, że jakieś zachowanie tej 2 osoby Ci nie odpowiada. Jeśli ta osoba również uważa Wasze stosunki za przyjacielskie, nie ma problemu z akceptacją Twojej prośby. Prostesmile
                Jeśli jesteś z kims w tak dobrych stosunkach, to nie masz takiego problemu, bo możesz mu powiedzieć wszystko co myślisz, bez narażenia się na brak zrozumienia.
                Chyba, że dla niektórych przyjacielskie stosunki oznaczają co innego.
    • pomichal fajny wątek 11.07.12, 02:37
      Trafiłem tu zupełnie przypadkowo - tak to w internecie bywa. Tyle tu dziwnych teorii przeczytałem, że aż zarejestrowałem się na forum GW, co mnie samego zaskoczyło.
      Uprzejmie informuję, że każdy (ok, powiedzmy, że prawie każdy) mężczyzna heteroseksualny i sprawny seksualnie patrzy na kobietę w jakimś sensie "biologicznie". Niezależnie czy jest to kasjerka w sklepie, wykładowczyni na uczelni, spikerka w TV,koleżanka w pracy, policjantka itp. Oczywiście nie patrzy tak cały czas, ale jednak...
      Również na była żonę tak patrzy. Oczywiście pewnie wielu byłym mężom ta była żona kojarzy się z jakimiś koszmarnymi przeżyciami, więc trudno się dziwić, że na jej widok biologia zdecydowanie przygasa i to seksualne spojrzenie trwa wówczas ułamek sekundy. Mnie moja była żona "kręci" nadal, chociaż rozstaliśmy się niezbyt pokojowo (tzw. rozwodowe ograbienie) i nie mam z nią niestety tak dobrych układów, jakie ze swoim mężem ma założycielka wątku. Ale i tak zawsze gdy ją widzę (eks żonę), to mi przelatuje przez myśl, że jest nadal świetną laską, przypominam sobie często różne pikantne momenty z naszego małżeńskiego łóżka (i innych podobnych sytuacji). Z przyjemnością bym je powtórzył (ale broń Boże za np. cenę powtórki naszego związku). Patrze na nią jak na kobietę, tym bardziej, że przecież jej kobiecość dobrze poznałem. I tak na pewno zawsze będę na nią patrzył, niezależnie od tego, że nie za bardzo ją przez te wszystkie perypetie rozwodowe lubię. Mimo że nasze rozmowy bywają dosyć ostre, bo wciąż mamy jeszcze kilka spraw nie do końca załatwionych, to często mi się wymyka jakaś uwaga związana z tym "kręceniem". Więc zupełnie się nie dziwię, że ludzie, którzy rozwiedli się w większej zgodzie i umieją mieć poprawne stosunki, rozmawiają tak, jaki został przedstawiony w tym wątku. Chcecie powiedzieć, że jak się ktoś rozwiódł, to nagle staje się obcą osobą? To już nie mogę eks żonie powiedzieć, że nadal w dżinsach i podkoszulce wygląda seksownie i przypomnieć, jak przed laty te dżinsy z niej zdejmowałem pierwszy raz? A co, ona w takiej sytuacji powinna zrobić? Spoliczkować mnie i odejść obrażona? Przecież to by była jakaś śmieszna bufonada. Obraca to w żart albo udaje, że nie usłyszała, a jak ma zły dzień, to coś złośliwie odpowiada. Gdyby wygłosiła za radą którejś z tutejszych forumowiczek jakąś nadęta tyradę, że nie życzy sobie tego typu uwag itp., to pewnie po chwili oboje byśmy się śmiali z tej sytuacji do rozpuku.
      Przepraszam, że się tak obcesowo wtrąciłem.
      • orosadm Re: fajny wątek 11.07.12, 08:59
        pomichal napisał(a):
        > Uprzejmie informuję, że każdy (ok, powiedzmy, że prawie każdy) mężczyzna hetero
        > seksualny i sprawny seksualnie patrzy na kobietę w jakimś sensie "biologicznie"...

        Chciałbym zacytować Cię w komentarzu do wpisu:
        oros.blox.pl/2012/07/Seks-po-rozwodzie.html
        Będzie Ci to bardzo przeszkadzało? A może sam możesz przekleić ten wpis do komentarza?

        Oros
        • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 11:34
          Nie będzie mi przeszkadzało smile Nie chce mi się czytać tamtego wpisu
      • triss_merigold6 Re: fajny wątek 11.07.12, 09:38
        Nie, nie możesz, chyba, że Twoja była to wyraźnie akceptuje i sama czyni Ci uwagi natury bardzo osobistej.
        To nie jest bufonada tylko obrona własnych granic.
        • orosadm Re: fajny wątek 11.07.12, 09:49
          Chyba się zapędziłaś, bo z tego co ja zrozumiałem, to on nie mówi do byłej żony "masz mi dać dupy", czy choćby "mam ochotę uprawiać z Tobą seks", tylko mówi, że "seksownie wygląda".

          I to jest jego prywatne zdanie i może je sobie wygłaszać ile dusza zapragnie

          oros
          • triss_merigold6 Re: fajny wątek 11.07.12, 10:11
            Jasne. Przyjmując nawet, że na każdą kobietę spogląda mimowolnie jak na potencjalny obiekt seksualny, to raczej nie mówi takich komplementów - pani w ZUS-ie, kioskarce, kelnerce, dowolnej kobiecie na przystanku autobusowym, nauczycielce dzieci, szefowej itd. bo to niestosowne. A byłej żonie mówi, bo sądzi, że mu wolno.
            • orosadm Re: fajny wątek 11.07.12, 10:27
              Pani w ZUSie czy skarbówce nie mówię, bo to jakieś regiony zapadłego PRLu i może taka człowieka skasować dla samej przyjemności skasowania. Ale zdarza mi się, że mówię takie rzeczy kobiecie, którą widzę któryś raz i wiem, że w jakiś sposób jest związana z tym miejscem. Mamie kolegi mojego syna, kasjerce w hipermarkecie, pani prezes firmy z którą współpracuję itp. I jeszcze żadna mi nie powiedziała że to niestosowne tylko się uśmiechały i mówiły "Dziękuję"

              oros
              • lampka_witoszowska Re: fajny wątek 11.07.12, 10:48
                zastanawiam się, jak teraz powinny wyglądać zaloty, skoro nie wolno rzucić żadnej uwagi aprobującej czyjkolwiek seksowny wygląd, a kobiety najwyraźniej przy usłyszeniu jednak takowej uwagi kompletnie nie są w stanie sobie poradzić

                ludzie sa wolni

                wszyscy

                wolny człowiek na jakąkolwiek propozycję, która uraża, odpowiada zgodnie z prawdą

                a twierdzenie, że ktoś nie ma prawa czegoś powiedziec, jest bez sensu, o ile nei jest się prawodawcą w świecie, w jakim się żyje
                • orosadm Re: fajny wątek 11.07.12, 11:09
                  Oczywiście jak mówisz są wyjątki, czyli pracodawca nie powinien mówić podwładnej kilka razy w miesiącu jak seksownie wygląda, ale już dyrektor może zwrócić uwagę kierowniczce budowy, żeby zasłaniała cycki, bo robotnicy stają ... z pracą na budowie

                  Sądzę, że problemy o których pisze Triss borą się z jakiejś dziwnie pojmowanej poprawności politycznej i zwykłych kłopotów z komunikacją (i to na bardzo podstawowym poziomie).

                  Ale jeśli ktoś ma problemy z podstawową komunikacją to musi później odpokutować za własną niewiedzę

                  oros
                  • triss_merigold6 Re: fajny wątek 11.07.12, 11:23
                    Nie mam żadnych problemów z komunikacją tylko nie widzę powodu dla którego miałabym lubić spoufalanie się. Zaloty i komplementy jak najbardziej w miejscach i sytuacjach bardziej stosownych, a nie tak znienacka i bez kontekstu.
                    • orosadm Re: fajny wątek 11.07.12, 11:34
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Nie mam żadnych problemów z komunikacją tylko nie widzę powodu dla którego miał
                      > abym lubić spoufalanie się. Zaloty i komplementy jak najbardziej w miejscach i
                      > sytuacjach bardziej stosownych, a nie tak znienacka i bez kontekstu.

                      To noś na piersi tabliczkę "Nie życzę sobie komplementów" albo ubieraj się w worek pokutny.

                      Mam wrażenie, że Polacy chcieliby wybiórczo korzystać z różnych dobrodziejstw wolności obyczajowej, która przychodzi z zachodu. Tam spotkałem się z przypadkami, że facet mówi na ulicy przypadkowo spotkanej kobiecie, że jest bardzo seksowna i nikogo to nie razi. Oczywiście można z tym walczyć i doprowadzić do sytuacji która jest w USA, że facet wysiada z windy, jeśli wsiada do niej samotna kobieta, bo na parterze zostanie oskarżony o molestowanie seksualne. Można, tylko potem bez pretensji, że faceci przestają być aktywni i wolą chlać piwo we własnym gronie, a nie podrywać dziewczyny

                      oros
                      • triss_merigold6 Re: fajny wątek 11.07.12, 11:36
                        Nie życzę sobie aluzji seksualnych od byłego męża czy byłych facetów. Klarowne, mam nadzieję?
                        • orosadm Re: fajny wątek 11.07.12, 11:58
                          triss_merigold6 napisała:
                          > Nie życzę sobie aluzji seksualnych od byłego męża czy byłych facetów. Klarowne,
                          > mam nadzieję?

                          Ale powiedz to im, nie mnie

                          oros
                        • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 12:19
                          triss_merigold6 napisała:
                          > Nie życzę sobie aluzji seksualnych od byłego męża czy byłych facetów.

                          I tu jest wg mnie sedno. Dla mnie również każdy z byłych jest aseksualny i wszelkie komplementy (tudzież aluzje seksualne) od byłych zwyczajnie mnie drażnią, bo nie widzę w nich mężczyzn.
                          Nie dotyczy to obcych facetów, od których komplementy bywają miłe. Aluzje seksualne zarezerwowane są tylko dla bliższych znajomości.
                          • lampka_witoszowska Re: fajny wątek 11.07.12, 12:25
                            i widzisz, Mola, normalnie kobieta jest w stanie z takim czymś poradić sobie w jakieś 3 sekundy
                            zamiast na frum wypisywać, że ktoś do czegos nie ma prawa
                            ma prawo
                            ale łatwo mu to prawo bokiem wypchnąć
                            i po kłopocie
                            • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 12:28
                              Oj tam, pogadać se chciała wink A temat widać nie jest taki oczywisty, skoro już tyle postów ludziska naskrobali, a co poniektórzy nawet specjalnie na tę okazję konto na gazecie sobie założyli smile
                              • lampka_witoszowska Re: fajny wątek 11.07.12, 12:32
                                bo i temat, za przeproszeniem, poruszający wink
                                do tego na forum, wydawać by się mogło, z niedoborem seksu
                          • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 12:51
                            mola1971 napisała: Dla mnie również każdy z byłych jest aseksualny i wsze
                            > lkie komplementy (tudzież aluzje seksualne) od byłych zwyczajnie mnie drażnią,
                            > bo nie widzę w nich mężczyzn.
                            > Nie dotyczy to obcych facetów, od których komplementy bywają miłe. Aluzje seksu
                            > alne zarezerwowane są tylko dla bliższych znajomości.

                            No tak, ale po tym seksie "każdy z byłych" staje się aseksualny. Jeśli każdy z twoich byłych facetów wydaje ci się aseksualny, to może jednak masz jakiś problem z wyborem partnerów. Albo sobie aseksualnych wybierasz albo ich do takiego stanu doprowadzasz. Ja rozumiem, że raz można się pomylić, ale żeby "każdy" z byłych był aseksualny, to dziwne.
                            No ale to twoja sprawa - ja na to inaczej patrzę. Z byłą żoną widuje się z reguły na sali sądowej, ale czemu mielibyśmy na siebie patrzeć aseksualnie? Kiedyś ją spytałem, czy wspomnienia z naszych dobrych czasów (przypomniałem tu pewien wyjazd wakacyjny) nie przeszkadzają jej w próbach oskubania mnie z kasy, to się zaczęła śmiać, powiedziała, że nie powinna mi tego mówić, ale śniłem jej się ostatnio w niedwuznacznej sytuacji i że tamten wyjazd był niezapomniany, ale i tak mnie oskubie.
                            • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 12:58
                              Facet staje się dla mnie aseksualny w momencie stania się byłym. Po prostu kompletnie nie kręcą mnie odgrzewane kotlety. Tak trudno to zrozumieć?
                              Co nie znaczy, że mnie nie kręcili, gdy byli obecnymi. Niektórzy mniej, inni bardziej, ale każdy z nich działał na mnie. Jeden nawet tak baaaaardzo, że możliwie, że jeszcze teraz w łóżku byłoby fajnie. Ale w innych dziedzinach życia fajnie nie było, więc nie ma sensu do tego wracać nawet w rozważaniach czysto teoretycznych.
                              • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 13:12
                                Ja nie liczę na seks z byłą żoną. Zdziwiła mnie i poruszyła jedynie forma i argumenty niektórych wypowiedzi w tym wątku. No i niestety uważam, że część z nich to przejaw jakiegoś zgorzknienia, kompleksów, chęć oceniania wszystkiego przez pryzmat swoich przeżyć i życiowych zawodów.
                                • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 13:15
                                  No ale co Cię tak zadziwiło? To, że na forum każdy pisze z perspektywy własnych doświadczeń? A z jakiej ma pisać?
                                  Z kompleksami, zgorzknieniem etc, to nie ma nic wspólnego.
                                  • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 13:24
                                    No właśnie to mnie zdziwiło. Bo uważam, że trzeba się próbować wznieść ponad tę perspektywę własnych doświadczeń, próbować zrozumieć innych. jeśli się tego nie potrafi, to właśnie jest to rodzaj zasklepienia w jakiejś własnej skorupie, zgorzknienie
                                    • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 13:33
                                      Ale przecież Ty też przyszedłeś tutaj podzielić się swoim własnym doświadczeniem. Zatem przyganiał kocioł garnkowi tongue_out
                                      • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 13:44
                                        Doświadczeniem? Nie. Raczej refleksją. Ale widzę, że jakieś niepotrzebne wiatry do zamkniętego pomieszczenia wpuściłem. Zamykaj okno, Mola, za dzień dwa wszystko wróci do normy. Były mąż i była żona znowu będą byłą parą aktualnie nienawidzących się aseksualnych ludzi.
                              • orosadm Re: fajny wątek 11.07.12, 13:41
                                mola1971 napisała:
                                > Facet staje się dla mnie aseksualny w momencie stania się byłym. Po pros
                                > tu kompletnie nie kręcą mnie odgrzewane kotlety. Tak trudno to zrozumieć?

                                Dziwne, bo ja słyszałem tezę, że jeśli były nie kręci dziewczyny to znaczy że seks z nim był bardzo przeciętny

                                oros
                                • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 15:17
                                  No właśnie jakość seksu nie ma tu nic do rzeczy. To jest raczej związane ze sferą uczuć. Gdy gasną we mnie ciepłe uczucia do konkretnego faceta, gaśnie też pożądanie.
                                  Tak jestem skonstruowana i nie zamierzam z tym walczyć. Bo i po co?
            • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 11:57
              triss_merigold6 napisała: to raczej nie mówi takich komplementów - pani w ZUS-ie,
              > kioskarce, kelnerce, dowolnej kobiecie na przystanku autobusowym, nauczycielce
              > dzieci, szefowej itd. bo to niestosowne. A byłej żonie mówi, bo sądzi, że mu wolno.

              Mówię czasem pani w ZUS-ie, kelnerce czy nauczycielce komplementy. Jasne, że nie powiem nauczycielce dzieci, że ma fajna pupę, raczej powiedziałbym np. że nie dziwię się, że mój syn tak chętnie chodzi do szkoły. Ale zaznaczam, że z nauczycielką syna nigdy wcześniej nie uprawiałem seksu tradycyjnego czy jakiegokolwiek innego - ani w łóżku, ani w samochodzie, na łódce czy na plaży. Moja znajomość z nauczycielka jest na zupełnie innej płaszczyźnie niż znajomość z byłą żoną. To co, ze względu na rozwód i fakt, że mnie przy okazji oskubała z kasy mamy jakoś wymazać z pamięci wcześniejsze relacje i zacząć naszą znajomość od nowa? Jak się poróżnisz z dobrą znajomą, to zaczynasz się do niej zwracać per "pani" i wymazujecie z pamięci wszystkie wcześniejsze wspólne wydarzenia?


              • diodeo1 chwila 11.07.12, 12:13
                w wątku nie chodzi o miłe komplementy typu ładnie pani dziś wygląda, ładnie ci w tej sukience, itd
                tylko o niestosowne propozycje seksualne do byłej żony, z sugestiami o seksie, pytaniami czy by nie miała ochoty na bara-bara ponawiane uporczywie mimo próśb exżony by się tak do niej nie odnosił i aluzji nie robił.
                czaisz różnicę czy nie?

                z byłą żoną to se o alimentach gadaj a nie napieraj na seks bo zapewne ona bardziej je ma na myśli od ciebie niż bzykanie
                • pomichal Re: chwila 11.07.12, 12:33
                  diodeo1 napisała:

                  > z byłą żoną to se o alimentach gadaj a nie napieraj na seks bo zapewne ona bar
                  > dziej je ma na myśli od ciebie niż bzykanie

                  Ty mi nie mów, o czym mam gadać ze swoją byłą żoną, bo to moja i jej sprawa. Co mają alimenty do tematu wątku? Wydawało mi się, że nie dotyczy on alimentów. O alimentach - jak zauważyłem - jest tu dużo wątków, możesz się poudzielać.
                  Jeśli piszesz o "napieraniu na seks", to znaczy, że niewiele zrozumiałaś. Gdzie ja wspomniałem, że "napieram" na seks?
        • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 11:41
          triss_merigold6 napisała:

          > Nie, nie możesz, chyba, że Twoja była to wyraźnie akceptuje i sama czyni Ci uwa
          > gi natury bardzo osobistej.
          > To nie jest bufonada tylko obrona własnych granic.

          To znaczy, co ona twoim zdaniem powinna dla obrony tych granic zrobić, gdy jej powiem, że oma fajna pupę? No tak, wiem, powiedzieć: "słuchaj, nie życzę sobie takich komentarzy i jak nie przestaniesz, to cię podam na policję" smile

          • lampka_witoszowska Re: fajny wątek 11.07.12, 12:29
            a swoją drogą, to nie tylko mężczyźni na seks patrzą z biologicznego punktu widzenia, kobiety dzięki równouprawnieniu też zaczynają

            jesli się okaże, że fantazje kobiet są (tradycyjnie, hehe) bardziej wyrafinowane lub agresywne niż mężczyzn, za jakis czas mężczyźni będą zakładać wątki: ona napiera, a ja nie wiem, jak się bronić
            • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 12:36
              smile
              Biorąc pod uwagę przeświadczenie niektórych tutejszych pań, że popatrzenie na byłą zonę jak na atrakcyjną kobietę i powiedzenie jej, że jest coraz zgrabniejsza, jest napieraniem na seks, to chyba jeszcze daleka droga
              • diodeo1 Re: fajny wątek 11.07.12, 13:02
                Nie kapujesz facet o czym wątek. Patrzeć to se możesz, myśleć to se możesz, powiedzieć miły komplement też możesz jeśli ona chce go słyszeć i jeśli się przyjaźnicie. Ale hasła typu masz niezły tyłeczek, głośne cmokanie ależ masz ponętny biust i propozycje że może by jakiś seksik razem pouprawiać, sa zwyczajnie poniżej pasa i w sytuacji ex-ex obrzydliwe i przekraczające granice kultury.
                Przypomnij sobie wszystkie twoje byłe dziewczyny. I wyobraź sobie, że spotykasz taką jedną, drugą i piątą po latach, ona taksuje cię wzrokiem i głośno rzuca: ależ ci fiutek stoi, chyba urósł od ostatniego razu, a tyłek jakby krąglejszy masz. i dołoży do słów gest macania ręką ciesząc się że ci fajnie powiedziała. Może lubisz takie klimaty. Większośc jednak nie.
                • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 13:38
                  O Boże Diodeo1, ale skąd to wszystko wymyśliłaś? O tym głośnym cmokaniu, gestach macania itp. To są może twoje doświadczenia, ale na mnie ich nie przenoś
                  Moim zdaniem wszystko zależy od stopnia zażyłości i bliskości podczas związku, kontekstu itp. Jak ktoś miał związek z prymitywem to może liczyć na takie atrakcje, jak opisujesz. Ale czemu wpadać w skrajność. Natomiast czemu z byłą dziewczyną nie miałbym po latach pogadać (w odpowiednim czasie i formule) o wspólnej "nauce" przed egzaminem na studiach albo nie pośmiać się ze wspomnień o tym jak nie mogliśmy sobie znaleźć miejsca w małym samochodzie. Przecież to są fajne, czasem śmieszne, czasem nostalgiczne, ale zawsze nasze wspomnienia. I co z tego, że się rozstaliśmy np. w gniewie, jesli to było powiedzmy 10 lat temu? Oczywiście wszystko zależy od formy, czasu, nastroju itp.
                  • diodeo1 Re: fajny wątek 11.07.12, 14:39

                    Wielu facetów mi się podoba, niektórym daję to odczuć. Ale co innego powiedzieć "oo..wyprzystojniałeś" a co innego mówić świeżemu exowi "niezły tyłek masz, nie myślałeś, zeby wyskoczyć na jeden numerek?"
                    Z doświadczenia wiem, że są exowie którzy szanują moje granice, z nimi można sobie pożartować, bo już nic do siebie nie mamy, a żarty nie są sugestiami i aluzjami seksualnymi,
                    ja też szanuję ich związki i nie będę rozkręcać tematów erotycznych gdy wiem, że chłopu się właśnie bliźniaki urodziły i żona pewnie do seksu się nie rwie.
                    mam też takiego exa który ciągle kombinuje jak mnie podejść żebym znowu go do łóżka wpuściła, pomimo tego że facet już ma nowe panny to bez żenady zasypuje mnie seksualnymi aluzjami i sprawdza jak daleko się może posunąć, moje gadanie żeby dał se siana nie pomagało bo facet nastawiony na swój tylko cel a celem jest "nadal mieć seksualny dostęp do tej kobiety", więc jedyne co z tym osobnikiem dało się zrobić to zerwać kontakty i zablokować maila.
          • unema Re: fajny wątek 11.07.12, 12:45
            Zrobi co uzna za stosownewink
            W końcu to jej tyłek i do niej jest skierowana uwaga. Sam pisałeś gdzieś wyżej, że różnie reaguje w zależności od dnia. Raz się uśmiechnie, a innym razem może zadzwoni na policje.
            W wątku raczej chodzi o to, że do obu tych reakcji ma pełne prawo. Ty masz prawo komplementować jej kształty, a ona ma prawo się godzić na to, albo nie.
            Wolny kraj, wasza sprawa, jesteście dorośli.
            To żony granice i stawia je tam gdzie dobrze się z nimi czuje.
            • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 13:05
              No i właśnie tez tak myślę.
              Nawet sobie nie wyobrażam, że moja była żona mogłaby ze mną pójść do łóżka, ale nie dlatego, że czuje do mnie jakieś fizyczne obrzydzenie (jak jedna z forumowiczek do wszystkich swoich byłych), ale po prostu nie po to się ze mną rozwodziła, by się ze mną teraz bzykać. To by było kompletnie bez sensu. I dla mnie, i dla niej.
              Nie znaczy to jednak, że mamy sobie zacząć mówić na pan -pani, udawać, że nas nic nie łączyło, rozmawiać na poziomie takim, jak rozmawia się z panią w ZUS-sie itp.
              • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 13:09
                Chyba mylisz obrzydzenie z aseksulanością. Kolega z pracy też jest dla mnie aseksualny, ale to nie znaczy, że czuję do niego obrzydzenie. Jest mi po prostu doskonale obojętny, nie widzę w nim istoty seksualnej. Jeśli dla Ciebie to jest to samo co obrzydzenie, to jakieś to dziwne.
                • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 13:21
                  Masz rację, to jest co innego. Nawet dla mnie smile
                  Czyli się różnimy. Ja widzę istotę seksualną i w byłej żonie, i w koleżance z pracy i w kasjerce w supermarkecie. To wcale nie znaczy, że "napieram" na seks czy że w ogóle myślę jakoś realnie o seksie z tą osobą. Po prostu widzę w niej (i jakoś pod kątem seksualnym oceniam) kobietę. Tak jak się ocenia powiedzmy film w kinie. Albo sie podoba, albo nie. Śmiem twierdzić, że większość facetów tak ma, że np. zawierając ubezpieczenie na samochód z ładną agentką ubezpieczeniową nie myślą tylko o stawce za autocasco, ale też przemykają im przez głowę bardziej erotyczne myśli, skojarzenia, pytania.
                  • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 13:31
                    Może po prostu tak jest, że baby mają tak, a chłopy inaczej wink
                    • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 13:57
                      Może i tak. Ale chyba nie do końca. Gdy czasem się przysłuchuję rozmowom kobiet (gdy się trochę mniej kontrolują) to się okazuje, że wolą gdy np. przychodzi TEN listonosz a nie inny, że sprzedawca w sklepie miał fajny tyłeczek itp. Może kobiety bardziej tę "biologię" tłumią w sobie, wstydzą się jej trochę, są pod presją obyczaju, który jednak w naszej kulturze "wymaga" od kobiet powściągliwości i aseksualnego patrzenia na mężczyzn
                  • unema Re: fajny wątek 11.07.12, 13:35
                    Śmiem twierdzić, że większość facetów tak
                    > ma, że np. zawierając ubezpieczenie na samochód z ładną agentką ubezpieczeniow
                    > ą nie myślą tylko o stawce za autocasco, ale też przemykają im przez głowę bard
                    > ziej erotyczne myśli, skojarzenia, pytania.

                    Absolutnie, w całej rozciągłości, czterema kończynami się pod tym stwierdzeniem podpisuje i zgadzam.
                    Faceci TAK mają. I ok. Ale my też w facetach często widzimy istoty seksualne wink i może nie tak często jak wy (znaczy nie co słynne 30 sekund), ale jednak oceniamy was z czysto biologicznego punktu widzenia.
                    • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 14:00
                      Z ust mi to wyjęłaś smile
                      Próbowałem to wyżej nieudolnie napisać.
                      Kamień mi spadł z serca, że są kobiety, które nie widzą świata wyłącznie aseksualnie smile))
                      Po rozmowie z Molą zaczynałem mieć wątpliwości, czy jestem normalny. Dzięki
                      • roma113 Re: fajny wątek 11.07.12, 14:37
                        Michał, ja też się zgłaszam do grupki patrzących czasem na świat "biologicznie". Ostatnio nawet usiadłyśmy z koleżanką w kawiarni na słońcu a nie pod parasolem, żeby być w rewirze bardzo fajnego kelnera smile
                        Strażniczki moralności informuję, że nie było moim celem zaciągnięcie kelnera do łóżka smile)
                        • zabelina Re: fajny wątek 11.07.12, 15:47
                          Roma, na swojego eksa też patrzysz "biologicznie"??
                      • unema Re: fajny wątek 11.07.12, 15:42
                        Norma to szerokie pojęcie smile
                        Dla ostudzenia entuzjazmu dodam, że ta różnica w ilości czasu poświęcanego na ocenę płci przeciwnej jest dosyć ... znaczna.
                        U panów od 2 razy na minutę do 6 razy na godzinę ( w zależności od wiekubig_grin), a u kobiet? no cóż, u kobiet pewno odpowiednio od raz na tydzień do raz na rok.
                        Ale szanujmy swoją odmienność i tyle. Na pewno z wieloma kobietami gdzieś pośrodku w tym "widzeniu" świata się spotkasz. Poza tym gdyby było inaczej, to chłopaki by nie wytrzymywali psychicznie porównywania (przez ICH kobietę) do każdego napotkanego samca. Ciężko by było co? Bo chyba też się zgodzisz, że ta teoria o patrzeniu na kobiety przez pryzmat ich seksualności dotyczy WSZYSTKICH facetów, tych co są w stałych związkach też.smile
                        • diodeo1 Re: fajny wątek 11.07.12, 15:51
                          Szczerze mówiąc na ulicy widzę więcej ładnych estetycznych kobiet niż przystojnych estetycznych mężczyzn. Ja nic nie poradzę, że wielu panów nie jest całościowo wizualnie i erotycznie atrakcyjnych tongue_out, może w złych miejscach bywam, lecz za nielicznymi się obejrzę mysląc sobie "ale ciacho!". raczej też nie lecę za nim od razu by mu to koniecznie głośno powiedzieć, ani nie gwizadm jak przechodzi ulicą by zwrócić uwagę P
                          • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 16:10
                            diodeo1 napisała:

                            > Szczerze mówiąc na ulicy widzę więcej ładnych estetycznych kobiet niż przystojn
                            > ych estetycznych mężczyzn

                            W sumie zgoda. Panowie chyba mniej o siebie dbają. Ale tych pięknych lasek, za którymi człowiek musi się obejrzeć też niewiele sad
                          • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 16:19
                            diodeo1 napisała:

                            > Szczerze mówiąc na ulicy widzę więcej ładnych estetycznych kobiet niż przystojn
                            > ych estetycznych mężczyzn

                            W sumie zgoda. Panowie chyba mniej o siebie dbają. Ale tych pięknych lasek, za którymi człowiek musi się obejrzeć też w miejscach publicznych niewiele sad
                            I o ile wśród młodych dziewczyn widać chociaż starania o wygląd (różnie bywa z gustem czy w ogóle warunkami), to kobiety po 30 fajne, zadbane zdarzają się rzadko, więc nawet przeciętne zwracają uwagę. A gdy idzie mama z dzieckiem takim powiedzmy od 6-8 lat to już z reguły widać niestety ten brak dbałości o "image" - z reguły kompletna porażka: fryzura "praktyczna", ciuchy sprzed kilku sezonów, brzuch, zgarbiona, krok "szurający", 0 błysku w oku sad
                            Nie wiem czemu tak jest. Może kobieta, która urodziła dzieci czuje się spełniona i przestaje jej zależeć na atrakcyjności?
                            • pati790 Re: fajny wątek 11.07.12, 16:57
                              Kobieta w okolicach 30-tki , ktora ma dzieci jest nie atrakcyjna?. Wydaje mi sie, ze to najlepszy wiek dla kobiety. 30 lat, tak do 33, potem juz zaczyna sie starzec i wygladac mniej estetycznie jak piszesz. Chociaz to tez zalezy od kobiety...nie ma co generalizować w sumie smile
                              • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 17:08
                                Nie zrozumieliśmy się. Ja też tak uważam, że to najlepszy wiek. Pełen rozkwit. Chodziło mi o to, że właśnie wtedy niestety często przestają o siebie dbać, przestaje im zależeć na tej atrakcyjności.
                                Idź do miejsca, gdzie przewija się dużo przypadkowych ludzi i poobserwuj
                        • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 16:07
                          No i zeszło na różnice płci smile
                          Ja myślę tak:
                          - kobieta ocenia gościa jakoś całościowo, raczej tak abstrakcyjnie (tak mi się wydaje)
                          - natomiast mężczyzna bardziej to rozkłada na fragmenty - np.: brzydka, ale ma fajne cycki. albo: zgrabna ale brzydka. Albo: ma fajny tyłek... No i oczywiście myśli mniej abstrakcyjnie a bardziej o konkretach wink

                          Pewnie, że takie porównania byłyby bez sensu. Ale dotyczy to obu tron. Przecież moja żona czy ogólniej - partnerka nie może być zazdrosna o to, że mnie podoba się powiedzmy Penelope Cruz. Tak samo jak ja nie będę zazdrosny o to, że jej podoba się jakiś Ronaldo czy facet, którego mijamy na ulicy.
                          Chyba trudniejsze byłyb porównania z byłymi partnerkami/-ami. No ale to temat na inną okazję
                          • anbale Re: fajny wątek 11.07.12, 16:26
                            Kobiety pobudza odpowiedni nastrój, jakaś wyjątkowa rozmowa, coś, co je zafascynuje w osobowości mężczyzny etc, więc trudno żeby się "podniecały" widząc przelotnie jakiegoś gościa na ulicy. Mężczyźni, wzrokowcy, reagują po prostu na to, co widać na pierwszy rzut oka.
                            Zauważyłam, że faceci nie są zazdrości na ogół o jakiegoś szałowego kelnera czy hydraulika, ale jeśli zauważą, że kobietę fascynuje osobowość kolegi, to już powoli budzi się w nich zazdrość, wtedy zaczynają czuć zagrożenie...smile
                            • triss_merigold6 Re: fajny wątek 11.07.12, 16:43
                              Bo nie są zazdrości o typy, które oceniają jako stojące niżej od nich w hierarchii. Być zazdrosnym o automat do podawania kawy i przynoszenia rachunku (kelner z perspektywy faceta w określonej sytuacji)... no litości.
                            • zabelina Re: fajny wątek 11.07.12, 16:50
                              anbale napisała:

                              > Kobiety pobudza odpowiedni nastrój, jakaś wyjątkowa rozmowa, coś, co je zafascy
                              > nuje w osobowości mężczyzny

                              I to jest wyjaśnieniem, dlaczego kobiety nie potrzegają swoich eksów w kontekśćie seksualnym. Zazwyczaj nie fascynują się już byłymi mężamismile
                          • unema Re: fajny wątek 11.07.12, 20:21
                            No trochę zjechało na różnice płci, faktsmile.
                            Pewno masz racje z tym ocenianiem całościowym, a nie poszczególnych części ciała, albo może raczej kobieta powie, "ale fajny gość" i nie do końca będzie się zastanawiała co w nim takiego niezwykłego, czy to tyłek, czy uśmiech, czy coś tam innego ją urzekło.
                            Mnie jednak bardziej chodziło o to, że kobieta w dobrym związku raczej się nie zastanawia nad atrakcyjnością innych samców. A faceci, z tego co wiem, myślą tak "biologicznie" bez względu na to jaka jest ich sytuacja osobista.
                            Co do zazdrości, to o faceta mijanego na ulicy nie będziesz, ok, a o sąsiada podobnego do Ronaldo? Który do tego wszystkiego się do Twojej żony uśmiecha co rano?wink
                            Będziesz czy nie?
                            Zazdrość to dosyć irracjonalne uczucie. Ale to też temat-rzeka.
                            • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 22:54
                              unema napisała: a o sąsiada podobnego do Ronaldo? Który do tego wszystkiego się do Twojej żony uśmiecha co rano?wink
                              > Będziesz czy nie?

                              No, bym był wkur...ny i na pewno wieczorem powiedziałbym jej tak mimochodem: widziałaś kiedyś tego sąsiada podobnego do Rolando? Okazało się, że jest geyem smile
                              • unema Re: fajny wątek 11.07.12, 23:12
                                big_grin
                                dobre
                              • satoja Re: fajny wątek 11.07.12, 23:16
                                To faceci nie lubią innych facetów-gejów i buzują niechęcią. Kobiety wprost przeciwnie, łatwiej się z gejami zaprzyjaźniają, bo traktują ich trochę jak koleżaneczki. Więc byś sobie w stopę strzelił, bo by żona poleciała się z panem niby-gejem zaprzyjaźnić, no i by się poprzyjaźnili....tralala
                                • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 23:24
                                  Może i łatwiej się zaprzyjaźniają ale raczej aseksualnie Umówiłabyś się z gejem na randkę? Poszłabyś z gejem do łózka?
                                  • satoja Re: fajny wątek 11.07.12, 23:26
                                    no przecież sąsiad to nie gej, skłamałeś tongue_out więc żona się mile zdziwi gdy już kawkę wypiją wink
                                    • satoja Re: fajny wątek 11.07.12, 23:28
                                      aha, a przede wszystkim Ronaldo na mnie nie działa. Jeśli już to Buffon.tongue_outP
                                    • pomichal Re: fajny wątek 11.07.12, 23:35
                                      satoja napisała:

                                      > no przecież sąsiad to nie gej, skłamałeś tongue_out więc żona się mile zdziwi gdy już
                                      > kawkę wypiją wink

                                      Ale czym się mili zdziwi, gdy tę kawkę będą pili? Co się na tej kawce stanie? Spyta go czy jest gejem, a on powie, że nie? Spokojnie, miałaby do niego dystans smile
                                      • satoja Re: fajny wątek 11.07.12, 23:43
                                        spoufali się z nim, jak z gejem, czyli bliższa relacja duchowa niż z samcem hetero przed którym się stroszy piórka. A to gorsze od zwykłego skoku w bok, bo angażuje głębsze uczucia a dopiero potem wprowadza seks, zaangażowany.
                                        Lepiej powiedz żonie, że sąsiad hetero i chętny. Najwyżej sprawdzi i wróci, a się nie zadurzy po uszy.tongue_out
                    • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 15:15
                      unema napisała:
                      Ale my też w facetach często widzimy istoty seksualne wink

                      Oczywiście, że tak, ale często to nie znaczy zawsze i we wszystkich. Powiem więcej - ja nie widzę istot seksualnych w większości facetów. Tylko bardzo nieliczni działają na mnie seksualnie.
                      • roma113 Re: fajny wątek 11.07.12, 15:26
                        mola1971 napisała: Oczywiście, że tak, ale często to nie znaczy zawsze i we wszystkich. Powiem wię cej - ja nie widzę istot seksualnych w większości facetów. Tylko bardzo nielicz
                        > ni działają na mnie seksualnie

                        Może pies jest pogrzebany w terminologii. Dla ciebie widzenie "istoty seksualnej" oznacza, że ktoś ci się (mówiąc ogólnie) podoba. Większość facetów ci się nie podoba. Ale może dla Michała ocena, że ktoś (jak to on mówi) go nie kręci też jest oceną "istoty seksualnej" tylko że oceną negatywną. Inaczej mówiąc, żeby wiedzieć, że tylko nieliczni działają na ciebie seksualnie musisz jednak dokonać jakiejś selekcji, czyli także ocenić i odrzucić tych, którzy na ciebie tak nie działają. smile
                        • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 15:35
                          To chyba nie jest kwestia tego czy mi się ktoś podoba, czy nie. Taki dajmy na to Michał Żebrowski podoba mi się, ale moja wyobraźnia nie obejmuje seksu z nim. No jakoś sobie nie potrafię wyobrazić seksu z nim smile Natomiast taki Maleńczuk, mimo, że brzydal okropny, działa na mnie seksualnie.
                          Nie wiem od czego to zależy. Może to te słynne feromony big_grin
                          • roma113 Re: fajny wątek 11.07.12, 15:49
                            Ale ja nie mówię o tym, co myślisz i kto jak na ciebie działa, ale o samym seksualnym aspekcie patrzenia - żeby wiedzieć, czy ktoś na ciebie działa, czy nie musisz na wszystkich popatrzeć pod tym kątem i zakwalifikować - Zebrowskiego zakwalifikowałaś do przystojnych, ale takich, którzy nie kręcą. Maleńczuk jest w kręcących itp. Wielu innych odrzuciłaś jako np. mało przystojnych czy nie kręcących. Ale musiałaś podświadomie czy nie na nich "seksualnie" popatrzec
                            Z moich obserwacji (i np. z wypowiedzi Michała w tym wątku) wynika, że faceci tę selekcję maja bardziej rozbudowaną, bardziej "na wierzchu".
                            • mola1971 Re: fajny wątek 11.07.12, 15:58
                              Kurcze, to nie jest takie proste. Jest też masa facetów, którzy z zasady są aseksualni i koniec kropka. Należą do nich: księża/zakonnicy, wszyscy obecni i byli faceci koleżanek i przyjaciółek oraz absolutnie wszyscy faceci w pracy. I to jest mój wybór i moja świadoma decyzja, że ja w nich obiektów seksualnych nie widzę.
                              Zatem nie wszystkim steruje biologia i podświadomość smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka