14.09.12, 10:47
Tak K.Figura pisze o swoim związku:

To była szarpanina, plucie w twarz, bicie w głowę, kopanie. Wiesz, jak bardzo boli, jak cię ktoś kopnie w kość piszczelową? - pyta dziennikarkę i wspomina sytuację, w której Schoenhals miał dopuścić się agresji wobec ich dzieci, 10-letniej Koko i 7-letniej Kaszmir: Nie mógł opanować gniewu i roztrzaskał krzesło na oczach dziewczynek. A potem rzucił w jedną z nich butem i uderzył ją w czoło. (...) Ja naprawdę wierzyłam, że on się zmieni: po ślubie, po dziecku, po drugim dziecku. Ale się nie zmieniał.


Przerażające jest, że tak dała sobą manipulować kobieta, która wydaje się być silna, mądra i niezależna, z pozycją zawodową, karierą. Co w takim razie dzieje się w domach dziewczyn z biednych wsi, bez wykształcenia, pieniędzy, rodziny? Skąd się biora takie bydlaki jak ten cały Kai?
Pewnie pojawią się też opinie, że aktorka szuka sobie rozgłosu na łamach kolorowych pism.
Osobiście uważam jednak, że dzięki temu choć garstka kobiet obudzi się z letargu i zawalczy o swoją godność.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: K. Figura 14.09.12, 10:51
      Co do niezależności to zgoda, ale z której strony ona wydaje się być mądra?! I jaką karierę robiła przez ostatnich 10 lat?
      • kobieta306 Re: K. Figura 14.09.12, 10:56
        no myślę, że karierę udało się jej zreobić, skoro zna ją cała Polska. A ostatnie 10 lat, to akurat tyle ile była z mężem, który miał na nią (a więc i na karierę) destrukcyjny wpływ.
        Przeciwieństwo "mądra" to "głupia". Głupia to ona raczej nie jest.
      • pannazmiasta Re: K. Figura 28.09.12, 17:17
        Czytałam wywiad...widziałam Panią F. u Lisa. I powiem szczerze.ŚCIEMNIA. Nie biorą mnie jej łzy. Dla mnie pokazałaby klasę odchodząc bez grosza , zabierając dzieci. Z poparciem teściowej? Mając dochody wielokrotnie przekraczające średnią krajową? Nie zastanawiałabym się pięciu minut. Stać ją na najlepszych adwokatów, nie rozumiem po kiego poleciała płakać do mediów?. Bardzo panią Kasię lubię jako aktorkę i wierzę jej ,że mąż nie kochał jej tak jak ona tego pragnęła. Tylko ni e mogę pojąc tej misji ...więcej dobrego zrobiłaby pomagając organizacji społecznej . Za jedno honorarium które pani Kasia dostała płacząc na wizji ...niejedna pani X mieszkająca w Koziej Wólce dostałaby nieocenioną pomoc na którą jej nie stać . Tyle mojego. Dziękujęsmile
        • zmeczona100 Re: K. Figura 29.09.12, 01:07
          Panno z miasta, najpierw to trzeba poznać dobrze życie, bo inaczej teoretyzując strzela się jak kulą w płot, czyli tak, jak Ty.
          Żenujące jest to, co napisałaś. I lepiej, abyś w swoim życiu nigdy nie miała okazji przekonać się, że nie jest tak, jak sobie to wymyśliłaś.

          A zwłaszcza to zdanie całkowicie Cię dyskredytuje jako partnera do dyskusji na tak poważny temat, jak przemoc domowa:

          Dla mnie pokazałaby klasę odchodząc bez grosza , zabi
          > erając dzieci.

          Zadziwiające, że to od ofiary, a nie sprawcy oczekujesz klasy (o ile w ogóle rozumiesz, czym jest zachowanie się z klasą).

          Z Twojej wypowiedzi wynika jednoznacznie, że masz w głębokim poważaniu obowiązki, które podejmuje się zakładając rodzinę.
          • pannazmiasta Re: K. Figura 05.11.12, 15:10
            zmeczona...wiem co to klasa...wiem co to przemoc domowa..znam życie ..mam swoje lata, dlatego stać mnie na wyrażanie SWOJEJ opinii ...nie mam potrzeby schlebiać nikomu ani oczekiwać poklasku. Taka jestem i to jest Moje zdanie.Ja szanuję twoje a ty uszanuj moje. Dziękuję..Z klasą się pożegnam..bez wytykania błędów ..oceniania i pouczania.smile
    • damodia Re: K. Figura 14.09.12, 10:54
      Szczerze? PAni Figura nigdy mi nie wyglądała na niezależną, stabilną emocjonalnie, silną. Wręcz przeciwnie. Labilną i nadwrażliwą, z rozjechanymi emocjami, z wieczną walką z swoim wewnętrznym dążeniem do destrukcji. I właściwie ta jej wypowiedź wpisuje się w moje podświadome wyobrażenie o niej. Jak pasujący klocek układanki. Tego typu kobiety, o takim emocjonalnym rysie, padają ofiarami przemocy domowej oraz popadają w nałogi.
      • triss_merigold6 Re: K. Figura 14.09.12, 10:58
        O toto. Może powinna się skupić na walce ze swoim nałogiem?
        • gazeta_mi_placi Re: K. Figura 14.09.12, 12:21
          Jaki ma nałóg?
    • pati790 Re: K. Figura 14.09.12, 10:56
      Monika Mrozowska tez się rozwodzi. Mają z męzem 2 córki. A byli taka przykładną parą i w DDTVN, razem gotowali tongue_out. Czesto się łapałam na tym, że im "zazdroszczę" itp.

      Wszedzie gdzie nie czytam to rozwody...

      A ten Mikołaj Krawczyk jaki "numer"?wink. Urzeduje z A. Włodarczyk, podczas gdy matka jego dzieci pozostawiona została sama sobie. Nawet na chrzcie swoich dzieci nie był.
      • kobieta306 Re: K. Figura 14.09.12, 11:00
        skoro o celebrytach mowa to ja zauważam tendencję, że panie po trzedziestce, zrobione, z pozycja zawodową, dostaja jakiejś głupawki i wścieku jajników i na potęgę odchodzą - czytaj choćby pani pogodynka Gardias, albo pani prezenterka Szulim. Dla mnie to przykład podejścia "zasługuję na cały świat i na męża superbohatera".
        • pati790 Re: K. Figura 14.09.12, 11:10
          Te dwie Panie o ile mnie pamięć nie boli to bez potomstwa są. Skoro cos nie teges to lepiej odejsć szybciej niz poźniej, mlode jeszcze. A to, ze kariera itp to tylko motyw "popychający". Inne srodowisko niz "zwyklego czlowieka". Nie wiem czy nawet jest sens porównywać.
          • kobieta306 Re: K. Figura 14.09.12, 11:12
            a co powiesz o bezwolnym gamoniu Zamachowskim?
            • pati790 Re: K. Figura 14.09.12, 11:22
              Pierwsze co pomyślałam to to, ze dziwie się Pani Richardson smile.

              Ogolnie "eldorado" wśród rozwodów, nie jesteśmy jedyni big_grin
              • tricolour Gdyby Zamachowski zainteresował się Wam... 14.09.12, 11:26
                .... to tez pewnie byłby gamoniowaty, a Wy zdziwione same sobą...

                tongue_out
                • kobieta306 Re: Gdyby Zamachowski zainteresował się Wam... 14.09.12, 11:30
                  mylisz się Tri - odpowiem TYLKO za siebie, bo nie wiem jak koleżanki - dla mnie nierozwiedziony chłop, z 4 dzieci, to jest niewidzialny i się za takiego nie biorę. Pomijając juz oczywiście, że "tego czegoś męskiego" to ja w Zamachowskim się doszukać nigdy nie mogłam, choć może to i aktor dobry jest.
                • triss_merigold6 Re: Gdyby Zamachowski zainteresował się Wam... 14.09.12, 11:32
                  Weź, błagam... mnie stać na jakieś standardy estetyczne.uncertain
                  • gazeta_mi_placi Re: Gdyby Zamachowski zainteresował się Wam... 14.09.12, 12:23
                    Podobno ma dużego.
                    • kobieta306 Re: Gdyby Zamachowski zainteresował się Wam... 14.09.12, 12:26
                      nieważne jak reszta, ważne, że korzeń zdrowy smile
                • pati790 Re: Gdyby Zamachowski zainteresował się Wam... 14.09.12, 11:40
                  Kto zdziwiony? Jeśli już piszesz w liczbie mnogiej to może określ się dokładniej tongue_out

                  Poza tym, może i Pan Zamachowski zainteresowałby się nami, ale my nim niekoniecznie tongue_out
                • zofiulina1971 Re: stary, no teraz to pojechałeś po całości 14.09.12, 19:51
                  Pal diabli estetykę, bo facet jest bystry, ale podwójny rozwodnik z czworgiem dzieci na stanie to jednak nienajlepsza lokata kapitału i uczuć smile
            • gazeta_mi_placi Re: K. Figura 14.09.12, 12:26
              Nieładnie postąpił, ale jego pokrzywdzona obecnie żonka też nieładnie postąpiła swego czasu odbijając innej kobiecie męża. Teraz ma przynajmniej okazję poczuć jak to jest smile Mały plusik tego wszystkiego, ale zawsze.
              • kobieta306 Re: K. Figura 14.09.12, 12:38
                a z tą pierwszą żoną też miał dzieci?
                • gazeta_mi_placi Re: K. Figura 14.09.12, 12:46
                  Tego nie wiem, ale nawet jeśli nie to co? Jak ktoś bezdzietny to gorszy i można mu zrobić świństwo? Albo zrobione bezdzietnemu świństwo jest bardziej usprawiedliwione niż dzietnemu?
                  • kobieta306 Re: K. Figura 14.09.12, 12:52
                    gazeciu - wdech/wydech/wdech/wydech - pytam TYLKO ze zwykłaj ludzkiej ciekawości, bo na Pudelku nie pisali o tym wink
                    • gazeta_mi_placi Re: K. Figura 14.09.12, 12:59
                      Nie wiem sad
              • kiddo5 Re: K. Figura 20.09.12, 01:50
                O ile mnie pamiec nie myli to pierwsza pani Zamachowska porzucila Zbigniewa. Pozniej zwiazana byla z niejaka Magda Femme.
    • bramstenga Re: K. Figura 14.09.12, 10:57
      > Przerażające jest, że tak dała sobą manipulować kobieta, która wydaje się być s
      > ilna, mądra i niezależna, z pozycją zawodową, karierą. Co w takim razie dzieje
      > się w domach dziewczyn z biednych wsi, bez wykształcenia, pieniędzy, rodziny? S
      > kąd się biora takie bydlaki jak ten cały Kai?

      Osobiście do zwierzeń w tabloidach podchodziłabym z dużą rezerwą, zwłaszcza jeśli przed kilkoma miesiącami ta sama osoba pięknymi słowami maluje wizję związku idealnego. Brukowce żywią się krwią i spermą, "prawda" to kategoria poza zakresem ich zainteresowania.

      > Pewnie pojawią się też opinie, że aktorka szuka sobie rozgłosu na łamach koloro
      > wych pism.

      Niekoniecznie musi chodzić o rozgłos, to może być element linii obrony.

      > Osobiście uważam jednak, że dzięki temu choć garstka kobiet obudzi się z letarg
      > u i zawalczy o swoją godność.

      W jaki sposób niby? Ich żaden brukowiec nie wysłucha.
      • kobieta306 Re: K. Figura 14.09.12, 11:04
        W jaki sposób niby? Ich żaden brukowiec nie wysłucha.


        w taki, że taka kobieta, jedna z drugą, stwierdzą, że skoro Figura mogła wyjśc z patologii, to i mnie się uda. Coś za zasadzie "otwarcia oczu".
        • bramstenga Re: K. Figura 14.09.12, 11:20
          Jeśli pani nie ma pracy, oszczędności i mieszkania, za to ma na głowie gromadkę dzieci, to jej możliwości "wyjścia z patologii" są delikatnie mówiąc ograniczone.
    • anbale Re: K. Figura 14.09.12, 10:59
      Ja też mam wątpliwości co do jej mądrości, tym bardziej biorąc właśnie pod uwagę jej niezależność. Nie dość, że tkwiła tyle lat w przemocowym związku, gdzie mężczyzna rzucał się nawet na dzieci, to jeszcze, nie wiem po co, robi z siebie "ekskluzywną ofiarą" w kolorowym piśmie. Nie wiem, forma zemsty, odreagowania, kreacji?
      • kobieta306 Re: K. Figura 14.09.12, 11:02
        nie umeim odpowiedzieć, bo nie tkwiłam w patologicznym związku.
        Dla mnie jest to jednak rodzaj odwagi aby ujawnić swoją porażkę.
        • fotm Re: K. Figura 14.09.12, 13:05
          Bardzo trafne stwierdzenie . A odnosząc się do Twojej przedmówczyni, to właśnie takie podejście dodatkowo utrudnia ujawnienie się. Ludzie z jakiejś niewyjaśnionej przyczyny zrzucają większy ciężar winy na osobę maltretowaną niż maltretującą, bo jak można być tak "niemądrą". Takie już mamy społeczeństwo niestety.
          • tricolour Bym nie przesadzał... 14.09.12, 13:21
            ... z tymi innymi ludźmi. Oni najczęściej nic nie wiedzą, bo ofiara nie tylko skrzętnie ukrywa swoje tragiczne przeżycia, ale jeszcze zapytana ze wstydu kłamie, że jest OK. A skoro jest OK, to ludzie nie mają powodu do interwencji.

            Potem nagle wszystko wybucha. I ludzie są zdezorientowani, że sielsko-anielsko było udawane, a przemoc niby realna choć nigdy nikt słowem na jej temat nie pisnął. Jest więc ofiara przemocy także ofiarą nie tylko swojej bierności, ale także oczywistego wprowadzenia otoczenia w błąd. Ludzie więc nie zrzucają na ofiarę winy za maltretowanie, ale odwołują się do odpowiedzialności.
            • triss_merigold6 Re: Bym nie przesadzał... 14.09.12, 13:32
              O toto. Niekoniecznie trzeba każdą sprzeczkę obwieszczać światu, ale qrde jak laska przez 15 lat twierdzi, że jest psiejsko-czarodziejsko, a potem nagle wybucha listą b. poważnych zarzutów, to można się zastanawiać o co jej chodzi.uncertain
              Jak ktoś idealnie ukrywa to sorry ale nie może mieć pretensji do otoczenia. Qrczę nie wypytuję koleżanek, które sprawiają wrażenie zadowolonych z życia i związku, o to czy na pewno na pewno mąż ich nie bije.
            • fotm Re: Bym nie przesadzał... 14.09.12, 13:43
              Pod tym względem masz rację.
              Mówię tylko, jak to wyglądało w mojej sprawie. Maltretowanie zeszło na drugi plan, bo najbliżsi nie mogli pojąć jak mogłam tak długo coś takiego ukrywać i to było dla nich problemem numer jeden. Nie ułatwia to osobie ujawniającej się w poradzeniu sobie z sytuacją, bo stwierdzenie "jak mogłaś być tak głupia" nigdy w niczym nie pomaga. Nie mówię o głaskaniu po główce i współlamentowaniu. Zwyczajne " OK, niedobrze, że tak długo o tym nie mówiłaś, ale poradzimy sobie teraz z tym razem" by wystarczyło.
              • tricolour Jest jeszcze jedna rzecz... 14.09.12, 13:49
                ... większość ludzi nie wie jak pomóc. Nie wie, bo nie jest w tym szkolona, nie mają wiedzy i doświadczeń w rozwiązywaniu takich trudnych spraw.

                I na dodatek mało ludzi umie powiedzieć: nie potrafię ci pomóc, bo sam nie wiem jak sie do tego zabrać. Więc mówią w zamian "jak mogłaś być tak głupia".

                Gdyby do mnie przyszedł ktoś z takim problemem, to bym w necie szukał placówki, która pomaga. I nic - w zasadzie - więcej nie mógłbym zrobić, bo nie mam czym.
      • 0joanna123 Re: K. Figura 14.09.12, 11:56
        Nie dość, że tkwiła tyle lat w przemocowym związku, gdzie m
        > ężczyzna rzucał się nawet na dzieci, to jeszcze, nie wiem po co, robi z siebie
        > "ekskluzywną ofiarą" w kolorowym piśmie. Nie wiem, forma zemsty, odreagowania,
        > kreacji?

        Po co? Twierdzi, że po to, by otworzyć oczy kobietom w jej sytuacji. Żeby się nie wstydziły o tym mówić, tylko walczyły o swoje. Niepracującej kobiecie z czwórką dzieci jest dużo ciężej. Ale można poszukac pomocy. A wybór pomiędzy domem gdzie jestem bita i moje dzieci, a domem samotnej matki nie powinien być trudny, a jest.
        Dlatego uważam, że jeśli jest to prawdą co teraz opowiada - to dobrze.
        Kolejny przykład siły mediów: choroba Nergala. Znalazł się dawca, bo sprawa była głośna, a on sławny. Ale największym plusem jest ilość osób, która po tym wydarzeniu zdecydowala się wpisać do banku dawców...
        Więcej więc z chorych ma szansę..
        Nie potępiam Figury.
        Nawet jeśli jedna osoba dzięki jej wypowiedziom spróbuje walczyć o spokój dla siebie i dzieci to i tak będzie to wielki sukces Pani Kasi.
        • mayenna Re: K. Figura 14.09.12, 13:27
          Niepracującej kobiecie z 4 dzieci może być łatwiej niż pani Kasi bo nie ma nic do stracenia, a wiele do zyskania.
          Odejść nie jest czasem sztuką, powiedzieć o upokorzeniach, przemocy - dla mnie jest odwagą.
        • zmeczona100 Re: K. Figura 29.09.12, 01:19
          > Kolejny przykład siły mediów: choroba Nergala. Znalazł się dawca, bo sprawa był
          > a głośna, a on sławny. Ale największym plusem jest ilość osób, która po tym wyd
          > arzeniu zdecydowala się wpisać do banku dawców...

          Działania pod wpływem emocji rzadko kiedy są skuteczne. Dzisiaj ci z listy odmawiają, kiedy okazuje się, że znaleziono biorcę. Dlatego zanim lekarz obwieści choremu, że znaleziono idealnego dawcę, to najpierw potwierdzają, czy dawca figuruje tylko na liście, czy rzeczywiście jest gotowy oddać szpik obcej osobie- taka nauczka, bo zbyt wielu oczekujących doznało rozczarowania.
          • gazeta_mi_placi Re: K. Figura 29.09.12, 16:29
            Ja zarejestrowałam się na dobry rok przed tym całym szumem, ale i tak nie dzwonią, może kiedyś zadzwonią.
    • pokopanka Re: K. Figura 14.09.12, 12:02
      nie doświadczyłam zniszczonego krzesła i buta w kierunku dziecka, ale roztrzaskanego blatu od mrożonki i kilkutygodniowego śladu po sprzączce od paska rzuconych mi w twarz spodni...

      wiem z doświadczenia jak bardzo trudno jest się obnażyć, szczególnie przed najbliższymi i jeśli się jest postrzeganym jako "taka ładna para" i że przecież "wszystko było ok" i że "czego ona chce od niego" bo on "wszystko dla rodziny przecież"...

      potem "dziwią" się znajomi, że "oni go takiego nie znają" i jego rodzina, bo jest 'jego" rodziną, więc trzymają razem, lub komentują "wiedziały gały co brały" lub "gdybyś czegoś nie zrobiła to on by tak się nie zachował (teściowa)
      i następuje weryfikacja fanklubów...
      jestem posiadaczką niebieskiej karty na przemoc psychiczną i mam dokumenty o "niepodjętym ze względu na charakter pracy i brak współpracy" leczeniu uzależnienia alkoholowego (komisyjnie stwierdzonego)
      są ludzie i są słowa klucze, którzy te słowa czytają
      "mój" dzielnicowy jest wyznawcą teorii, że w ramach 4 ścian, bez interwencji sąsiadów wszystko mieści się w granicach dopuszczalności...i objawił się ze swoją teorią podczas obowiązkowej wizyty (spóźnionej o 2 tyg) w domu
      innego zdania nt mojego przypadku był inny dzielnicowy, który owa kartę po kilku słowach i moim stanie (na oko) mi założył, po prostu wie, jak to działa....

      nieważne czy ktoś jest publiczny czy nie, każdy sam dochodzi do swojej granicy wytrzymałości, tolerancji czy jak kto tam zwał...
      bardzo trudno jest jednak taką decyzję podjąć, ze względu na konsekwencje (m.in.finansowe rozwodu - alimenty, podziały) i takie a nie inne prawo w PL, i dowolność jego interpretacji
      ja swojej decyzji nie żałuję, nie wstydzę się też mówić o moim zakończonym małżeństwie prawdy...
      ale decyzja o odejściu od ex zajęła mi 5 lat...
    • fotm Re: K. Figura 14.09.12, 12:13
      trudno powiedzieć ile w tym wszystkim jest prawdy i zapewne trudno uwierzyć w takie wyznania po tylu latach związku. Wiem, bo przeżyłam to samo i tak samo reagowali na to ludzie.
      Z czego wynika ta bierność i bezmyślność? Do tej pory nie mam pojęcia. Mogę tylko powiedzieć ze swojej strony, że w pewnej sekundzie pęka w człowieku jakaś struna i wie, że musi z tym skończyć. Tu i teraz, szybko i chaotycznie. Zaczęłam też o tym mówić naokoło jak opętana - każdemu kto słuchał. Chciałam, żeby wszyscy wiedzieli, co dusiłam w sobie przez kilka lat. Dlatego większość uważała, że zmyślam smile. No bo jak to, tyle czasu i ani słowa?
      Do tej pory jestem zła na siebie, że to tyle trwało i jednocześnie cieszę się, że już się skończyło.
      • kajda28 Re: K. Figura 14.09.12, 12:52
        > Z czego wynika ta bierność i bezmyślność? Do tej pory nie mam pojęcia. Mogę tyl
        > ko powiedzieć ze swojej strony, że w pewnej sekundzie pęka w człowieku jakaś st
        > runa i wie, że musi z tym skończyć. Tu i teraz, szybko i chaotycznie. Zaczęłam
        > też o tym mówić naokoło jak opętana - każdemu kto słuchał. Chciałam, żeby wszys
        > cy wiedzieli, co dusiłam w sobie przez kilka lat. Dlatego większość uważała, że
        > zmyślam smile. No bo jak to, tyle czasu i ani słowa?

        Dokładnie, u mnie też tak było. W jednej chwili coś pękło .


        > Do tej pory jestem zła na siebie, że to tyle trwało i jednocześnie cieszę się,
        > że już się skończyło.

        Lem chyba najbardziej trafnie to ujął:

        "Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." -Stanisław Lem
        • alinawk Re: K. Figura 20.09.12, 14:33
          > Lem chyba najbardziej trafnie to ujął:
          >
          > "Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś.
          > Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." -Stanisław Lem

          Super trafny cytat. Mogę do sygnaturki?
          • ruda_owca Re: K. Figura 02.10.12, 12:28
            > Super trafny cytat. Mogę do sygnaturki?

            Nie super trafny, tylko super wygodny i glaszczacy po glowce :]
    • gazeta_mi_placi Re: K. Figura 14.09.12, 12:27
      Nie wierzę jej.
    • anbale Re: K. Figura 14.09.12, 12:55
      Przy okazji zastanawiam się, co jest takiego w kobietach, jaka w nich jest "przyczyna", że pakują się w związki z takimi facetami jak mąż Figury.
      Tak jak alkoholicy na ogół już tęgo popijają w okresie narzeczeństwa, tak samo przemocowcy również na ogół się już w tym okresie "wysypują" np. często podnoszą głos, narzucają swoją wolę, nadmiernie kontrolują itp. Można też zaobserwować jak traktują ludzi w swoim otoczeniu, po prostu widać ich agresję- nie wierzę, że nie ma wtedy okazji, żeby zapaliły się kobiecie w głowie czerwone lampki
      Czy to jest to, że taki mężczyzna jakoś imponuje, bo taki silny, samiec alfa, taki uroczo zaborczy, tak fajnie idzie jak czołg przez życie rozgniatając innych- będę przy nim bezpieczna itp; a potem odkrywa się tą ciemną stronę mocy? Co jest takiego, że jedna kobieta wchodzi w rolę ofiary bez problemu i tkwi w niej latami, a inna przy pierwszej próbie podniesienia na nią głosu zmywa się bezpowrotnie? Raczej to nie jest kwestia słabości czy siły kobiety, bo z tego co obserwuję w otoczeniu, z przemocowcami często użerają się kobiety o dość silnym charakterze, a te słabsze i pokorniejsze raczej wiążą się z łagodnymi mężczyznami, agresja u mężczyzn je razi...
      • mola1971 Re: K. Figura 14.09.12, 13:12
        Anbale, wielu psychologów zjadło na tym zęby, by dojść do wspólnych wniosków, że przyczyną jest dzieciństwo.
        Najtrafniej wg mnie zjawisko opisała Robin Norwood w "Kobiety, które kochają za bardzo".

        Co do samej pani Katarzyny - ja jej wierzę, bo przez to samo przechodziłam.
        Najkrócej mówiąc - jeśli siedzi się w g... po uszy, to się smrodu nie czuje. Dopiero gdy z jakiegoś powodu (na skutek własnej refleksji, lub przy udziale osób trzecich) człowiek się uniesie ponad to g..., to widzi w czym siedzi. Wtedy ma dwa wyjścia - albo wraca z powrotem, bo g... wprawdzie śmierdzi, ale jest "bezpieczne" bo znane, albo wieje. Innej drogi nie ma. G... w czekoladę zamienić się nie da.
        • anbale Re: K. Figura 14.09.12, 13:23
          Tak, tylko mi chodzi o to, jak się w "gie" wchodzi...
          Bo przecież taki facet musi czymś do siebie przyciągnąć, i właśnie się zastanawiam, czy tym czymś nie jest właśnie ta jego siła...
          • mola1971 Re: K. Figura 14.09.12, 13:26
            To niekoniecznie musi być siła, to może być urok osobisty. Tacy mężczyźni, tfu! faceci, bo mężczyznami nie można ich nazwać, doskonale się maskują. Swoje prawdziwe oblicze pokazują dopiero, gdy ofiara siedzi w tym g... po uszy, czyli po ślubie i po narodzinach dzieci najczęściej.
            • tricolour Mało to mi się wydaje prawdopodobne... 14.09.12, 13:33
              ... że facet latami czeka na ofiarę, ślub z nią, a potem dzieci, przez cały czas maskując swoje prawdziwe intencje.
              • mola1971 Re: Mało to mi się wydaje prawdopodobne... 14.09.12, 13:38
                Widzisz, Ty wnioski wyciągasz na podstawie rachunku prawdopodobieństwa, ja na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji otoczenia.
                • tricolour A jeśli chodzi o obserwację otoczenia... 14.09.12, 13:45
                  ... to - znając ludzi - grubo przed ślubem widać kto leń, kto pije w nadmiarze, kto zmienia za często pracę, kto gołodupiec, kto mamisynek, komu tylko zabawa w głowie, kto nieodpowiedzialny. Widać też wady jego rodziców, co jest też ważne.

                  I tak sobie myślę, że większość tych sygnałów najzwyczajniej się lekceważy.
                  • mola1971 Re: A jeśli chodzi o obserwację otoczenia... 14.09.12, 13:47
                    Oczywiście, że tak. Dlatego łatwiej "zdiagnozować" cudze małżeństwo, niż własne smile Bo w cudze nie jesteśmy zaangażowani emocjonalnie, więc te wszystkie symptomy widzimy.
                  • kobieta306 Re: A jeśli chodzi o obserwację otoczenia... 14.09.12, 13:50
                    tricolour napisał:
                    I tak sobie myślę, że większość tych sygnałów najzwyczajniej się lekceważy -

                    tak, z tym mogę się spokojnie zgodzić. Mój były mąż zawsze leniem śmierdział na odległość ale ja tego jakoś wtedy nie uznawałam za AŻ TAK MEGA WNERWIAJĄCE, bo obowiązków było mało, człowiek młodszy był itp itd. A jak dzieci doszły, praca zawodowa i inne przyziemne sprawy, to mnie to zaczeło tak denerwować, że po 10 latach powiedziałam basta.
                  • anbale Re: A jeśli chodzi o obserwację otoczenia... 14.09.12, 13:54
                    Właśnie, muszę się zgodzić z Tri opierając się zresztą na własnym przykładzie. Ja już w okresie narzeczeństwa w gruncie rzeczy wiedziałam, jaki jest mój mąż (choć przemocowcem akurat nie był) i że ma mocno chore relacje w rodzinie. I kompletnie zlekceważyłam swoją wiedzę,
                    a jego dystans emocjonalny wręcz mnie pociągał; po paru latach stał się nie do zniesienia
                  • fotm Re: A jeśli chodzi o obserwację otoczenia... 14.09.12, 14:02
                    ... teoria teorią, a życie życiem. Ja osobiście zdałam sobie sprawę z tych przejawów i wad już po ślubie. A teraz jestem w stanie napisać epopeję na ten temat. Jak człowiek jest młody i zakochany to tak nie analizuje zachowań. Co innego teraz. Teraz mam podejrzliwość 10 smile.
              • smarhta Re: Mało to mi się wydaje prawdopodobne... 19.09.12, 08:14
                tricolour napisał:

                > ... że facet latami czeka na ofiarę, ślub z nią, a potem dzieci, przez cały cza
                > s maskując swoje prawdziwe intencje.

                Falszywe zalozenia to i wnioskowanie wyjsc nie chce...
                Zakladasz, ze latami czeka na slub i dzieci maskujac intencje. A to nie tak.

                Wiekszosc przemocowcow nie ma wcale zlych intencji.
                Oni nie czynia zla dlatego, ze chca zla.

                Staraja sie byc dobrzy, przez jakis czas, zwlaszcza poki zdobywaja, to im niezle wychodzi. Szczerze tego chca! Albo po tym, jak narozrabiaja, poczytaj o fazie miodowego miesiaca w cyklu przemocy.

                A potem zaczyna zalezec troche mniej, zdobywac juz nie trzeba. Strach przed opuszczeniem gdzies zniknal, baba uziemiona pieluchami, bez pracy, nie ucieknie. To nie bylo planowane z premedytacja, tak po prostu jest.
                Nerwy puszczaja bo zycie ciezkie, bo sie nie udaje to, co sie udac powinno, bo w pracy gnoja, bo to, bo tamto. Wzoru jak sobie z nerwami pozytywnie radzic w domu nie bylo, a jak sie nie umie, to sie robi to co sie umie, czyli to co sie w dziecinstwie widzialo. Sumienie kalekie, latwo sie daje oszukac, czy to usprawiedliwieniami, czy bagatelizowaniem, czy powtarzanymi stereotypami, wypaczonymi pogladami. Nie jest juz w stanie takiemu podpowiedziec, ze musi zmienic siebie, ze to co robi jest zle i ze robi coraz gorzej. A jak czasem nawet dojdzie do glosu, to na krotko, to ten tak zwany miodowy miesiac, poki znowu napiecie sie nie zwiekszy, nie znajdzie ujscia w najblizszych (znany, bezpieczny obiekt wyladowania frustracji) i wtedy sie samousprawiedliwienia znow wlacza, albo zagluszacze typu alkohol.
                • fotm Re: Mało to mi się wydaje prawdopodobne... 19.09.12, 10:30
                  Dokładnie tak właśnie.
                  Od siebie mogę jedynie dodać, że okresy miodowe początkowo są bardzo długie, następnie stopniowo się skracały. U mnie na samym końcu doszło do nieprawdopodobnie powtarzalnej trzymiesięcznej sinusoidy.
            • triss_merigold6 Re: K. Figura 14.09.12, 13:33
              Słabość/zależność (zwłaszcza finansowa i organizacyjna) prowokuje agresję, działa jak katalizator.
              • mola1971 Re: K. Figura 14.09.12, 13:41
                Dokładnie. To nawet nie musi być zależność finansowa czy organizacyjna, wystarczy psychiczna. A taką zależnością psychiczną może być to, że jest to ojciec dzieci. Oczywiście póki dzieciom krzywdy nie robi.
                • triss_merigold6 Re: K. Figura 14.09.12, 13:50
                  Nie rozumiem wprawdzie takiej zależności (tzn. że to ojciec dzieci) ale wierzę, że tak bywa.
                  • kobieta306 Re: K. Figura 14.09.12, 13:53
                    dla wielu osób jest też to kwestia wiary i religii.
                    • triss_merigold6 Re: K. Figura 14.09.12, 13:55
                      No to mają problem. Ale to ich problem, jak chcą funkcjonować podporządkowani zasadom wiary i religii to nie powinni mieć pretensji.
                      • mola1971 Re: K. Figura 14.09.12, 13:59
                        Ale przecież my nie rozmawiamy tu o pretensjach (pani Katarzyna też przecież pretensji do nikogo nie ma), tylko o przyczynach i skutkach, a to coś zupełnie innego.
                        Dla mnie wiara i to, że ślubowałam "aż do śmierci" również miało duże znaczenie.
                        • triss_merigold6 Re: K. Figura 14.09.12, 14:01
                          Cóż, kolejny dowód na to, że ateiści mają łatwiej. Brałam śluby cywilne.wink
                          Teraz napawam się tym, że mam z dzieckiem luzik, podczas gdy w klasie zaczyna się szaleństwo okołokomunijne.
                          • mola1971 Re: K. Figura 14.09.12, 14:11
                            A to już kwestia światopoglądu, a ten każdy ma własny wink
                      • kobieta306 Re: K. Figura 14.09.12, 14:05
                        nie czytałam artykułu, więc nie wiem czym ona akurat się kierowała, że tak długo w tym tkwiła. Tobie Triss łatwo przychodzi ocenianie czegoś, czego nie rozumiesz. Ja do kościoła nie chodze ale akceptuję, że dla kogoś jest to ważne i nie wnikam dlaczego.
                        Figura chyba raczej pretencji nie ma do nikogo. Chce chronić siebie i dzieci.
                  • mola1971 Re: K. Figura 14.09.12, 13:54
                    Triss, teraz to ja już też nie rozumiem, ale tak u mnie było. I on doskonale o tym wiedział i to wykorzystywał. A ja głupia się dawałam. Do czasu...
                    Zresztą zauważyłam, że nie tylko mój ex tak miał. Znam sporo takich przypadków, w których, gdy kobieta zaczyna się wymykać, to facet robi jej kolejne dziecko. Bywa nawet, że gwałcąc ją.
              • noname2002 Re: K. Figura 15.09.12, 01:51
                Słabość/zależność (zwłaszcza finansowa i organizacyjna) prowokuje agresję, dzia
                > ła jak katalizator.

                Też myślę.
              • smarhta Re: K. Figura 19.09.12, 08:43
                triss_merigold6 napisała:

                > Słabość/zależność (zwłaszcza finansowa i organizacyjna) prowokuje agresję, dzia
                > ła jak katalizator.

                Slabosc nie prowokuje agresji tylko jest latwym celem dla tej juz istniejacej.
                Przyklad: niesprawiedliwa krytyka szefa prowokuje agresje, ktora jest powstrzymywana i nie mogac znalezc ujscia wobec "silnego" szefa (obawa utraty pracy) kierowana jest na slabszy, a wiec "bezpieczny" cel.
    • mayenna Re: K. Figura 14.09.12, 13:19
      Pamiętam jak pani Kasia udzielała wywiadów przy okazji otwarcia restauracji jej męża i nie było tam słowa o przemocy. Pochwaliła się cudownym związkiem i stała się zakładniczką mitu, który sama stworzyła. Także tej nadziej, która w nas najdłużej żyje: że on się zmieni bo nas kocha.

      • natka-2003 Re: K. Figura 14.09.12, 16:20
        może było jej nawet trudniej opowiedzieć o przemocy... zaraz pada zarzut, że przecież mówiła wcześniej o sielance...
        niezależnie od powodów uważam że zrobiła więcej dobrego niż złego ty wywiadem, ciągle za mało się o przemocy mówi i za dużo jest opinii/postów, że to kobiet winna, bo mogła nie wiązać się z przemocowcem... "mogła nie wchodzić w to g..."
        winny jest zawsze ten kto bije
      • jarkoni Re: K. Figura 14.09.12, 16:32
        Wtrącę swoje trzy grosze.
        Nie wiem, czy ktokolwiek z was miał okazję poznać panią Katarzynę. Ja akurat miałem.
        1997 rok, listopad, impreza wtedy "firmowa" obok normalnej dyskoteki, duży hotel w Łodzi.
        Pani Katarzyna z Aloszą Awdiejewem, miała super krótkie zamszowe beżowe botki z marszczoną cholewką.
        Potańczyłem z panią Katarzyną po obowiązkowej kolejce, bo oj wszyscy chcieli, ale też pogadałem trochę. Poobserwowałem też trochę przez parę godzin, w różnym stanie alkoholowym. I mim i jej.
        I moje retrospekcje: wyjazd do USA miała w planie, kobitka pewna siebie, nie zarozumiała, ale pewna siebie. Potrafiąca opieprzyć, zrobić awanturkę i postawić na swoim - bo wtedy zrobiła awanturkę. Po prostu twarda i pewna siebie kobitka.
        Dlatego zachodzę w głowę jak mogła się tak uzależnić i dać sobą pomiatać przez tego Amerykańca...
        • mola1971 Re: K. Figura 14.09.12, 16:37
          Jarkoni, ja też do słabych, bezbronnych kobieciątek nie należę (i nigdy nie należałam) a jednak się dałam smile Psychiki na rozum nie weźmiesz. Tzn. od tego są psychologowie i psychiatrzy, by ją na rozum brać i ludziom pomagać w wychodzeniu z takich destruktywnych związków i innych relacji międzyludzkich. Bo przemoc to nie tylko ta w domu. Przemocowcami bywają również koledzy/koleżanki, szefowie (i w ogóle współpracownicy) w pracy.
        • anbale Re: K. Figura 14.09.12, 16:41
          No właśnie zauważyłam, że w przemocowych związkach często właśnie tkwią kobiety, które w innych sytuacjach życiowych prezentują typ, co nie da sobie w kaszę dmuchać, są pewne siebie i zaradne...
          I one całe lata bujają się z jakimiś facetami, którzy je tłuką i poniżają, i też zachodzę w głowę...
          • jarkoni Re: K. Figura 14.09.12, 19:07
            Ja z kolei zauważyłem kiedyś bardzo ciekawą korelację.
            Mianowicie te twarde kobietki potrafią dostawać po buzi w domu, a odgrywać się na podwładnych w pracy następnego dnia i zawsze.
            Znam taki przykład z autopsji.
            Ktoś jeszcze coś takiego zna/doświadczył?
            • mola1971 Re: K. Figura 14.09.12, 19:24
              Tego czy moi szefowie (byli i obecni, płci obojga) w domu dostają, a w pracy się wyżywają, to nie wiem, bo z nimi w ich domach nie żyję.
              Mogę Ci tylko powiedzieć, że ja sama jestem zdecydowanie lepszym szefem, niż byłam w czasach małżeństwa. Tzn. nigdy nie wyżywałam się na podwładnych, ale byłam nerwowa bardziej. Nie zapomnę nigdy jednej rozmowy z moją podwładną (notabene kobitka kilka lat ode mnie starsza), w której powiedziała mi, że powinnam się rozwieść już bardzo dawno temu, bo teraz jestem taaaaaaaaka spokojna i nic nie jest mnie w stanie wyprowadzić z równowagi smile))
        • zofiulina1971 Re: K. Figura 14.09.12, 20:10
          Jarkoni, ja miałam taki przykład w domu.

          Moja mama, dobry, wartościowy człowiek, wyszła za mąż za faceta, który uderzył ją jeszcze przed ślubem.

          Jasne, że chciała całą imprezę odwołać, gości przeprosić itd., ale moja babcia, przedwojenna pani w pretensjach, dla której podstawowym kryterium wartości jest po dziś dzień zdanie innych ("co ludzie powiedzą", "w naszej rodzinie tego nigdy nie było", "ciotka Ziuta też miała męża pijaka i się nie rozwiodła"), skutecznie wybiła jej ten pomysł z głowy. Poza tym moja mama naprawdę tego człowieka kochała... I nie przyjmowała do wiadomości, że goście pogadaliby o odwołanym ślubie góra tydzień, a potem wrócili do swoich spraw.

          W którymś wątku pisałam, czego byłam świadkiem jako dziecko i nastolatka. Najgorszemu wrogowi nie życzę.

          Gdybyś pogadał z moją mamą, w życiu nie znalazłbyś w niej zahukanej kobiety, która przez ponad 20 lat była żoną przemocowca i która do dziś ma na plecach blizny od psiej smyczy.
          Wszyscy, po prostu wszyscy uważają ją za człowieka wyjątkowej kultury i mądrości smile I jeśli ktoś ma poważny kłopot, pierwszą osobą, do której się zwraca, jest pani M. smile
          • izak28 Re: K. Figura 14.09.12, 22:09
            Ja w ramach pracy spotykam się z różnymi przypadkami, ale najbardziej nie mogę przetrawić babki, którą facet kopnął w brzuch jak jeszcze była w ciąży. Nie zostawiła go, bo go przecież kochała i miała nadzieję, że się zmieni. I drugie dziecko sobie z nim zrobiła. Teraz się żrą w sądzie. A starszy synek leczy się u psychiatry...
        • szizumami Re: K. Figura 15.09.12, 20:15
          bo-
          -czasem staje sie na nogi autentycznie ale wystarczy małe potkniecie i wraca brak pewnosci
          a tym bardziej jak problemy z przeszlosci nie są przerobione do końca-znowu poznaje sie nieodpowiednią osobę lub mimochodem pakuje w destrukcyjne sytuacje,
          -albo
          pewnosc siebie itwardośc nakłada sie jak maske---to ma być tarcza,tyle że taarcza jest ze steropianu--bo w srodku dalej tkwia lęki
          i jeśli taakie huśtawki są częste---masz nadzieje i wiare i znowu nie masz i znowu masz..itd---to pcha do alkoholu-bo już tak boli,że trzeba to w czymś utopić ,dać ujscie,albo wybuchnąć
          ona dusząc topiła
          dla wielu kobiet publiczne mówienie o tym to poczatek pradziwego uwolnienia
    • apersona Re: K. Figura 15.09.12, 10:11
      Figura była też bita we wcześniejszym związku, tym z którego ma dorosłego już syna Aleksandra. Podobno przychodziła czasem na plan tak poobijana że nie mogła grać
    • heksa_2 Re: K. Figura 20.09.12, 00:51
      Bicie i kopanie to oczywiście najgorszy z rodzajów przemocy, ale są i takie w białych rękawiczkach. Mój kolega ginekolog, mizogin i seksista, po prostu ubił swoją żonę i sprowadził do parteru, wmawiajać jej stopniowo, że jest osobą niepełnosprytną i pozbawiając ją decyzyjności. Większość widzi w nich zgodne małżeństwo, a mnie to na kilometr pachnie przemocą.
    • lilly_about Re: K. Figura 21.09.12, 08:13
      Naprawdę istnieją jeszcze takie naiwne co to wierzą, że facet zmieni się po ślubie?
    • obrazo-burca Obejrzałem Lisa. 28.09.12, 12:17
      Podejrzewam, że Figura boi się, że mąż uprowadzi dzieci do USA.
      Czy ktoś wie, czy córki mają amerykańskie obywatelstwo?
      • mozambique Re: Obejrzałem Lisa. 28.09.12, 12:55
        a jeszce pare miesicy temu piala ze zszczescia ze juz jedzieei z dziecmi do meza i doczekac sie spostkania nei moze , tak okropnei kocha męża
        piała tez na okładce i na rozkłądówkach przy okazji

        jesli dzieci maja obywatelstow USA to KAska ze swoimi wystepami na wytzreźwiałce i z dosaiwdczeniem w postaci starszego syna oddanego w dziecinstiwe na wychowanie ojcu ma marne szanse na opieke

        -
        Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
    • obrazo-burca Oświadczenia pana (w sensi Mister) Figury ;) 28.09.12, 12:59
      www.plotek.pl/plotek/1,78649,12553232,Maz_Figury__Kategorycznie_zaprzeczam_wszystkim_stawianym.html
      A ten fragment urzeka mnie wyjątkowo:
      Dodatkowym potwierdzeniem zaistniałej sprzeczności jest fakt, iż w złożonym pierwotnie w lipcu 2012 roku pozwie o rozwód Kasia domagała się orzeczenia rozwodu bez przypisywania komukolwiek z nas winy za rozpad naszego małżeństwa. Tam też podkreślała moje dobre relacje z naszymi dziećmi.

      • mozambique Re: Oświadczenia pana (w sensi Mister) Figury ;) 28.09.12, 13:06
        ale urzeka czy z zasady mu nie wierzysz ?
        • obrazo-burca Re: Oświadczenia pana (w sensi Mister) Figury ;) 28.09.12, 13:55
          Jeżeli aktorka tak napisała, to "urzeka" mnie jej postawa.
    • oczy123 z psychologi przemocy 28.09.12, 13:19
      Z wykladow o psychologi przemocy ...pamietam ze role kata i ofiary sa przemienne...a relacje przemocowe sa mozliwe tylko w ukladzie kat - ofiara gdzie obydwie strony pomimo wielu strat maja tez zyski z tych konfliktow.mniej lub bardziej uswiadomionych

      ....czyli do Tanga trzeba dwojga...

      uczono mnie tez ze w tych relacjach nie ma sensu szukania winnych i niewinnych poniewaz obie strony sa taki i takie a opowiedzenie sie po ktorejs ze stron powoduje eskalacje konfliktow

      jedynym sposobem rozwiazania takiej relacji jest izolacja stron konfliktu bez wskazywania winnego

      z tego co pamietam taka tez byla idea niebieskiej karty ...ktora zakladano nie jednej osobie tylko rodzinie przemocowej i ktora miala pomoc w izolacji stron konfliktu bez wskazywania winnego

      status materialny wyksztalcenie wiek plec ..nie maja tu nic do rzeczy ...


      • mola1971 Re: z psychologi przemocy 28.09.12, 13:55
        Całkiem ciekawy artykuł na ten temat.
        • fotm Re: z psychologi przemocy 28.09.12, 15:04
          bardzo dobre podsumowanie. Zwłaszcza to: Wprawdzie mówią, że chronią dzieci, ale tak naprawdę nie chronią ani ich, ani siebie - chronią status quo.
          • mola1971 Re: z psychologi przemocy 28.09.12, 15:10
            Istotne też jest to:

            Żeby się od czegoś uwolnić, musimy zacząć o tym mówić. Czasami bardzo długo czekamy na wypowiedzenie jakiejś tajemnicy, która nas blokuje i sprawia, że nasze życie jest trudne. Dotyczy to wielu spraw: alkoholizmu, biedy, relacji małżeńskich, zwłaszcza zaś przemocy w związku.

            Gdy coś ukrywamy, całą energię poświęcamy na udawanie, zapewnianie innych, że wszystko jest w porządku, zamiast powiedzieć sobie otwarcie, jaka naprawdę jest sytuacja i podjąć działania. Dotyczy to wszystkich - zwykłych ludzi i celebrytów.


            To by tłumaczyło dlaczego Katarzyna Figura wcześniej nic o przemocy w swoim małżeństwie nie mówiła i robiła dobrą minę do złej gry.
            • fotm Re: z psychologi przemocy 28.09.12, 15:20
              Ja to wiem i rozumiem, bo sama robiłam to samo, a teraz po takim czasie byłabym w stanie opowiedzieć swoją historię bez wahania choćby w Fakcie. Umysł ludzki jest naprawdę dziwny.
              • mola1971 Re: z psychologi przemocy 28.09.12, 15:23
                U mnie też było podobnie. Teraz samej siebie sprzed lat nie rozumiem smile
      • blue_ania37 Re: z psychologi przemocy 28.09.12, 14:22
        Twoja wypowiedż dla mnie jest odpowedzią na pytanie dlaczego tak mało ludz walczy o sioebie w związku z istniejącą przemocą.
        Nie dość że przemocowiec oskarża o wszystko i za wszystko jest się winnym, to jeśli jeszcze usłyszy się od obcych ludzi że np przesadzasz że cię wyzwał to ta osoba przestaje wierzyć we własną intuicję i odczucia.
        A poem to już równia pochyła.
        A
        • ruda_owca Re: z psychologi przemocy 02.10.12, 12:58
          > Nie dość że przemocowiec oskarża o wszystko i za wszystko jest się winnym, to j
          > eśli jeszcze usłyszy się od obcych ludzi że np przesadzasz że cię wyzwał to ta
          > osoba przestaje wierzyć we własną intuicję i odczucia.

          To do tego, zeby stwierdzic czy wlasne granice zostaly przekroczone trzeba sie poslugiwac intuicja?
          • blue_ania37 Re: z psychologi przemocy 02.10.12, 15:09
            Tak żeby stwierdzić czy własne granice zostały przekroczone posługiwać się należy mocno niepewną intiucją.
            Bo przemocowiec wmówi ci że jesteś zły, niedobry, głupi itp, dochodzi sie do absurdów że człowiek przestaje wierzyć nawet w to czy umie robić coś dobrze cokolwiek.
            A
      • fotm Re: z psychologi przemocy 28.09.12, 14:58
        ...jakie są zatem przykładowe zyski dla ofiary według tych wykładów smile?
        • oczy123 bycie ofiara 10.10.12, 18:27
          fotm napisał(a):

          > ...jakie są zatem przykładowe zyski dla ofiary według tych wykładów smile?
          >

          męczeństwo moralna wyższość heroizm poswiecenie współczucie ludzi uzalanie nad soba
      • zmeczona100 Re: z psychologi przemocy 29.09.12, 01:09
        oczy123 napisał:

        > Z wykladow o psychologi przemocy ...pamietam

        Albo te wykłady przespałaś, albo niewiele z nich zrozumiałaś.
        • oczy123 zdziwie cie 10.10.12, 18:29
          zmeczona100 napisała:

          > oczy123 napisał:
          >
          > > Z wykladow o psychologi przemocy ...pamietam
          >
          > Albo te wykłady przespałaś, albo niewiele z nich zrozumiałaś.
          >

          ale nie przespalem a wyklady nie byly prowadzone przez polakow i zrozumialem dokladnie to co bylo mowione

          masz jakies merytoryczne kontrargumenty czy tylko na tyle cie stac?
    • 5pa.ulina Problem alkoholowy 28.09.12, 15:39
      Figura ma (jeśli się nie wykaraskała) tzw. problem alkoholowy. Gdy wyląduje w USA, zostanie zatrzymana przez policję i doprowadzona do sądu w sprawie jechania z dzieckiem samochodem na tzw. bani. Przedtem jej "ekscesy" w Polsce (i też zatrzymanie pijanej w samochodzie) były znane.
      Oczywiście to nie usprawiedliwia molestowania (bo chorego trzeba leczyć a nie bić), ale każe też z pewnym dystansem patrzeć na całą sprawę. Widziałam występ. p. Katarzyny w programie Tomasza Lisa. Był żenujący.
      Ja jestem pewna, że niebawem ukaże się na rynku jakiś "wywiad rzeka" albo "spowiedź" K. Figury, więc mamy akcję promocyjną wink
      • obrazo-burca Re: Problem alkoholowy 28.09.12, 15:55
        www.se.pl/rozrywka/plotki/pijana-katarzyna-figura-wioza-autem-dziecko-figure-czeka-proces-w-usa_281796.html
        W sierpniu tego roku ponownie zasiadła za kółkiem po alkoholu. Tym razem w USA.

        "Pozwana 50-letnia Katarzyna Figura z Canandaigua została zatrzymana za nietrzymanie się prawej strony na drodze 364 w mieście Gorham, po tym jak doniesiono na policję, że może prowadzić pod wpływem alkoholu" - czytamy w lokalnych mediach "Finger Lakes Daily News".


        Więc to może jakiś kontraatak?


        • obrazo-burca Re: Problem alkoholowy 28.09.12, 16:04
          Tu w oryginale, żeby nie było, że za SE
          fingerlakesdailynews.com/blotter/details.cfm?clientid=16&id=42452
          • mola1971 Re: Problem alkoholowy 28.09.12, 16:09
            Tego, że po alkoholu za kierownicę wsiadła (w dodatku mając w samochodzie dziecko), niczym wytłumaczyć się nie da. Nieodpowiedzialna baba.
            • obrazo-burca Re: Problem alkoholowy 28.09.12, 16:27
              To też niestety potwierdza tezę o spsieniu polskiego dziennikarstwa. Jak się okazuje, już nawet Tomasz Lis skupia się na szukaniu sensacji.
              • 5pa.ulina Re: Problem alkoholowy 28.09.12, 23:54
                obrazo-burca napisał:
                już nawet Tomasz Lis skupia się na szukaniu sensacji.

                To jakaś kampania reklamowa
            • gazeta_mi_placi Re: Problem alkoholowy 28.09.12, 20:05
              Oboje siebie warci.
              • obrazo-burca Re: Problem alkoholowy 28.09.12, 20:11
                ... o ile p. Kasia mówi prawdę.
            • 5pa.ulina Re: Problem alkoholowy 28.09.12, 23:52
              mola1971 napisała: Nieodpowiedzialna baba.

              chora na alkoholizm
      • obrazo-burca Była mocno wstawiona! 28.09.12, 20:23
        W USA limit to 0,8 promila!
        www.dkd.pl/e/pl/limity.html
        • rosapulchra-0 Re: Była mocno wstawiona! 10.10.12, 22:15
          Nawet jeśli kobieta ma problem alkoholowy, to jej mąż nie ma prawa stosować wobec niej i ich dzieci stosować przemocy.
          • obrazo-burca Re: Była mocno wstawiona! 10.10.12, 23:30
            Ech, chętnie bym zostawił odpowiedź Tauczyńskiemu wink


            > Nawet jeśli kobieta ma problem alkoholowy, to jej mąż nie ma prawa stosować wob
            > ec niej i ich dzieci stosować przemocy.
            Z tym oczywiście zgoda, ale:
            -jak chłop pije to oczywiście pijak i złodziej, bo każdy pijak to złodziej wink, jak baba to nie było takiego klasycznego dla tego forum chuzia na Józia (poza kilkoma wypowiedziami),
            -w naszym systemie prawnym i kulturowym pijakowi się nie daje wiary, Ty zdajesz się jednak pijakowi wink dawać wiarę.

            • rosapulchra-0 Re: Była mocno wstawiona! 11.10.12, 11:49
              Kobieta jest z reguły słabsza od mężczyzny. Gdy facet pijany, to przemoc jest, niestety.
              Gdy babka pijana, to spać idzie zaraz, a nie tłucze męża po ryju.
              • obrazo-burca Re: Była mocno wstawiona! 11.10.12, 11:55
                rosapulchra-0 napisała:

                > Kobieta jest z reguły słabsza od mężczyzny. Gdy facet pijany, to przemoc jest,
                > niestety.

                Jak facet pijany jak wór, to też kobieta słabsza?

                > Gdy babka pijana, to spać idzie zaraz, a nie tłucze męża po ryju.
                To własne doświadczenia czy też jakieś głębsze refleksje?
    • zmeczona100 Dlaczego Figura kłamie 11.10.12, 09:18

      Tu niedowiarki znajdą odpowiedź.

      Dlatego nie tylko Figura kłamie; bo kłamią też inni ze świecznika, którzy żyją w normalnych rodzinach, wysoko sytuowane, wykształcone, z klasą, jak choćby wspomniana tam ex żona byłego posła Ragankiewicza czy aktora Anna Samusionek.

      Udanego kolejnego dnia osobom pozbawionym empatii i możliwości samodzielnego myślenia, analizowania i wyciągania wniosków życzę.
      • obrazo-burca Re: Dlaczego Figura kłamie 11.10.12, 09:48
        No jeżeli nie pojawiają się u Ciebie wątpliwości co do kolejności zdarzeń
        1) jazda Figury po pijanemu z dzieckiem w sierpniu,
        2) zwierzenia we wrześniu, jak to była katowana,
        to wbrew temu co Ci się wydaje nie jesteś osobą empatyczną, tylko naiwną.

        Tau wyraziłby to dosadniej. I pewnie również nawiązałby do mizoandrii.
        • zmeczona100 Re: Dlaczego Figura kłamie 11.10.12, 10:25
          Może najpierw przeczytaj tekst.
          • obrazo-burca Re: Dlaczego Figura kłamie 11.10.12, 10:32
            Nie odbiegaj od sekwencji zdarzeń.

            Po drugie oglądnij na spokojnie, na zimno występy aktorki u Lisa i może sama wyłapiesz, że opowieść jest niespójna.
            Ja Ci tylko 1 kwestię podpowiem, a jest ich więcej: (cytat nie dosłowny) "kilka dni temu dowiedziałam się o Niebieskiej Karcie".
            W każdej babskiej gazecie piszą o tym niemalże na okrągło. Oglądnij, i jak nic więcej nie znajdziesz, to Ci pomogę big_grin
            • zmeczona100 Re: Dlaczego Figura kłamie 11.10.12, 10:38
              Zostanę jednak przy swoim- przeczytaj najpierw ten tekst (plus link do tekstu o Raganowicz) i wtedy możemy porozmawiać. Inaczej to gadanie ze ślepym o kolorach.
              • obrazo-burca Re: Dlaczego Figura kłamie 11.10.12, 11:29
                No nie dziwi mnie wcale, że zostajesz przy swoim. Tekstu wiesz, że nie przeczytałem, głowy na zadziwiającą sekwencję zdarzeń otworzyć nie chcesz lub nie potrafisz. Lisa na zimno oglądnąć nie chcesz, nie wzbudza Twoich wątpliwości, że Figura "dowiedziała" się o Niebieskiej Karcie kilka dni temu...

                Masz rację, gadanie ze ślepym o kolorach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka