Dodaj do ulubionych

Alimenty na 2 latka

19.09.12, 11:27
Maz po 5 latach małżeństwa dopuścił się romansu, który trwa(ł) 2 lata. Mamy również 2 letniego synka. Sprawa wyszła na jaw, maż obiecał ze zerwie kontakt z ową kobietą. Ja dałam szanse jednak no cóż wieź z kochanka okazała sie silniejsza i maz nie umiał zakończyć kontaktu. Postanowiłam się rozstać. Wizja rozwodu jest mi jeszcze odległa. Niestety maz nie walczy oto małżeństwo jest szczęśliwy. Zamieszkaliśmy zaraz po ślubie w mieszkaniu męża które nabył przed ślubem w spadku po dziadkach. Ja z synkiem wynajmuje mieszkanie. Za które płace 1200 zł. Synek chodzi do prywatnego żłobka ( na państwowe nie ma szans) za które płace 950 zł. Państwowe i tak uwarunkowane od zarobków rodziców i jeżeli przekraczamy 1500 na " głowę" kwoty kształtują się bardzo podobnie. Codziennie muszę zawozić go do żłobka oraz sama muszę dojechać do pracy, wiec dochodzą dodatkowe koszta. Maż zarabia ok 4400-4500. Złożyłam wniosek o alimenty na kwotę 1500zł. Mąż do tej pory płaci ustaloną kwotę i wyraża zgodę właśnie na taka kwotę. Sama pracuje i zarabiam około 2000zł. Dodatkowo zbieram paragony na wszystko co kupuję w życiu codziennym jak i ubrania, buty dla dziecka. Powiedzcie mi czy taka kwota jest realna do przyznania? Boje się okropnie sprawy i tego ze sąd przyzna mniej. Na koszta jakie ponoszę co miesiąc wraz z rachunkami oraz benzyną starcza na styk. i to tak że naprawde musiałam zaczac ogladać każda złotówkę przed wydaniem, naprawdę fajerwerek nie ma.: Mieszkanie, czynsz, złobek, opłaty, telefon, net, benzyna oraz jedzenie. W przyszłości będę musiała pomyśleć o rozwodzie w pierwszej kolejności chce też załatwić rozdzielność majątkową. Mam do Was również pytanie o mieszkanie męża. Jesteśmy tam z synkiem zameldowani. Niestety niewiem co będzie dalej... jak to prawnie wygląda. W wynajmowanym mieszkaniu raczej nie moglibyśmy się zameldować. Niewiecie czy istnieje jakakolwiek szansa na połowę mieszkania? Żeby maż nas spłacił a jakikolwiek sposób. Nie ukrywam że mieszkanie remontawaliśmy wspólnie. Jeszcze przed ślubem maż wziął mały kredyt, który spłacaliśmy razem ze wspólnie zarobionych pieniędzy. ( ja robiłam opłaty ze swojego konta) Liczę na Wasze racjonalne odpowiedzi, krytyka nie jest mi na tą chwilę potrzebna.
Obserwuj wątek
    • kobieta306 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 11:33
      nie masz żadnego prawa do tego mieszkania, bo jest ono majątkiem odrębnym Twojego męża. Możesz natomiast ubiegac się o połowe kosztów remontu, który był robiony po ślubie i który potrafisz udokumentować.
      • agusia101 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 11:39
        Też tak właśnie myślalam. A co myślisz co do kwoty alimentów?
        • kobieta306 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 11:41
          Próbuj. Przecież Ci nikt w sadzie głowy nie urwie. Najwyżej się nie uda.
          • smutnyaniol Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 11:49
            Skoro mąż się zgadzda na taka kwotę i potwierdzi to w sadzie to sa usi uznać wniosek. Natomiast jeżeli się nie zgodzi to wtedy kwota będzie niższa.
    • errormix Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 11:51
      Na początek cytat:

      "Jako zasadę przyjmuje się w praktyce orzeczniczej, iż rodzice partycypują w kosztach utrzymania dziecka po równo, solidarnie, chyba że któraś ze stron ma istotne przeszkody ku temu (np. jest niepełnosprawna) - mówi o tym art 133."

      Tak więc jeśli chcesz, by mąż płacił na dziecko 1500 zł miesięcznie, to ty też musisz dokładać do tego taką samą kwotę.

      Zważywszy na to, że zarabiasz 2000, oznacza to że na alimentację dziecka przeznaczysz 3/4 swoich zarobków. Jesteś na to gotowa?

      Ponadto jak przekonasz sąd, że 2-letnie dziecko potrzebuje "na życie" 3000 zł miesięcznie, a ty dorosła kobieta, tylko 500 (bo tyle ci zostanie).

      Nie bądź pazerna. Sąd nie jest głupi.
      • agusia101 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 11:55
        a koszty wynajmu mieszkania oraz benzyny czyje to koszty? Utrzymania dziecka w jakimś stopniu również
      • kobieta306 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 11:59
        i po co "życzliwie" dziewczynie w głowie mieszasz????
        Skoro jej mąz do tej pory nie miał obiekcji i płacił tyle, to ona ma dobrowolnie rezygnować, bo paragraf tak mówi???
        Pierdoły jej doradzasz.

        Autorko - idź po tyle ile chcesz i to szybko, póki mąż się nie zbiesi. Najwyżej nie dostaniesz. Nie masz nic do stracenia.
        • errormix Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 12:24
          Moje pierdoły nie są ani lepsze, ani gorsze od twoich.

          Jeśli mąż zadeklarował konkretną kwotę i zamierza ją płacić to może to być nawet 5000 miesięcznie i wątek jest zbędny, bo sąd to przyjmie bez mrugnięcia okiem. Najważniejsze, by swoją deklarację podtrzymał na sali sądowej.

          Tyle tylko, że z tym jest różnie, co dotkliwie odczuła na własnej skórze spora część obecnych tutaj pań. I wtedy trzeba już wiedzieć ile można żądać i ile można się spodziewać.
          • kobieta306 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 12:39
            co nie zmienia faktu, że żadać ma tyle ile pisze w poście startowym.
        • sonia_30 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 12:43
          Nie mieszanie, tylko całkiem racjonalna argumentacja. Wnioskować sobie można o wszystko, tylko trzeba umieć to uzasadnić i być przygotowanym na ewentualne pytania/zastrzeżenia sądu.
          • agusia101 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 12:46
            > wszystko, tylko trzeba umieć to uzasadnić i być przygotowanym na ewentualne pyt
            > ania/zastrzeżenia sądu.


            jakie mogą byc pytania i zastrzeżenia sądu?
            • kobieta306 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 12:56
              Agnieszko - temat był opisywany na forum wielokrotnie więc poszukaj.
          • kobieta306 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 12:54
            owszem mieszanie, bo zbija ją z tropu (w każdym razie może zbić) i dziewczyna dojdzie do wniosku, że skoro error i przepisy głoszą, to zrezygnuje z tych kilku stów.

      • smarhta Re: Alimenty na 2 latka 20.09.12, 01:52
        errormix napisał:

        > Nie bądź pazerna. Sąd nie jest głupi.

        W takim razie nie pozostaje nic innego, niz wystapienie o rozwod z wylacznej winy malzonka oraz zasadzenie alimentow na siebie, w zwiazku z pogorszeniem sie stopy zyciowej? Wtedy to juz pazernosc nie bedzie?

        Sam zlobek to 900 zl. Z tego co dziewczyna pisze, nie bardzo sie da tu ciac koszta. Z jednej strony jest wystraszona, bo zyje teraz na styk, z drugiej strony zdaje sobie sprawe, ze to dosc wysoka kwota. Gdzie Ty te pazernosc widzisz?

        Ja widze pana, co mu sie zycie rodzinne odwidzialo i woli sielanke sam na sam z kochanka. Pana, ktory jest w stanie placic, placi przeciez. Probowac naprawiac malzenstwa pan nie chce, najwyrazniej wg niego to nie malzenstwo szwankowalo, tylko on chce czegos (kogos) zupelnie innego. I pania, zostawiona sama sobie z dzieckiem, z niewielkimi dochodami, sporymi obciazeniami finansowymi, koniecznymi by jakiekolwiek pieniadze samodzielnie zdobywac. Nie pazernosc.

        Mam nadzieje, ze sad nie jest glupi.
      • argentusa Re: Alimenty na 2 latka 20.09.12, 05:58
        Error, bzdury piszesz.
        nigdzie nie ma wiąząco napisane,ze koszty pokrywa się po połowie.
        Co więcej, świeży przypadek (Warszawa): jak dziecię mieszkało z mamą to tata łożył kwotę 3x , gdy dziecię mieszka z tatą mama łoży kwotę x. Z czego to wynika? -ano z rażącej dysproporcji w dochodach rodziców. Bo "zrzutę" na koszty utrzymania dziecia robią wspólnie. Sąd to zmianą wyroku rozwodowego przyklepał. A 1500 na dwulatka przy kosztach najmu i żłobka to nie jest jakaś zatrważająca kwota.
        Tak się utarło,ze 500 wystarczy.
        Error, jak pragnę zdrowia znowu Cię opętało?
        Ar.
        • tricolour To chyba nie jest dobra ilustracja... 20.09.12, 08:58
          ... ponieważ, by sąd odebrał dziecko matce i dał ojcu pod opiekę, to ta matka jakas felerna musiała być i to po całości.

          Może też być tak, że rodzice dogadali się w kwestii opieki i sąd tylko ich wspólną wolę przyklepał, łącznie z alimentami. W takim przypadku trudno z czyjejś prywatnej i zgodnej woli robić ilustrację dla innych. Szczególnie z tego powodu, że wyraźnie widać, że matka zaspokaja swoimi alimentami tylko 1/3 potrzeb, a jesli zaspokaja w całości, to naciągała ojca trzykrotnie gdy sama brała alimenty.

          A z trzeciej strony to dobry przykład na to, że gdy ktos zarabia rażąco mniej od małżonka, to powinien nabrać świadomości, że go nie stać na zapewnienie odpowiedniego poziomu zycia dziecka.
          • argentusa Re: To chyba nie jest dobra ilustracja... 20.09.12, 10:28
            że matka zaspokaja swoimi alimentami tylko 1/3 potrzeb, a j
            > esli zaspokaja w całości, to naciągała ojca trzykrotnie gdy sama brała alimenty
            hihih, bo musi byc PO RÓWNO od każdego.
            Oj Tri, nigdy nie pojmiesz, że sprawiedliwie nie znaczy po równo? Na Twoim miesjcu bym wytłumaczyła dziecku,że nie będzie dobrze żyło bo mamusi nie stać a tata uważa,ze więcej nie musi hihihihi. Na szczęście takie myślenie jest w mniejszości. A sądy durne nie są. No i zawsze można się odwoływać. Większość znanych mi przypadków (6/7) zakończyło się pomyślnie dla dzieci.
            Rozbawiłam się naprawdę. Bo takie myślenie "nie dam małpie więcej", to zaprzeczanie idei alimentów w ogóle. Alimenty są dla dzieci. I przyznaję, ze nie przyszło mi nawet przez myśl , że na najstarszego to ja alimenty Esiowi wpłacam. Alimenty płacę co prawda na eksa konto, ale one są dla dziecka.
            Ar -alimentująca.
            • tricolour Unikasz jak ognia jednej rzeczy... 20.09.12, 16:59
              ... że matka mająca dziecko pod opieką ma ograniczone możliwości zarobkowe więc celowy może być nierówny udział w alimentach. Po "zmianie stron" sytuacja zmienia się diametralnie i tego nie zauważasz.
              • argentusa Re: Unikasz jak ognia jednej rzeczy... 20.09.12, 19:16
                Tri hihihi,
                a moja osobista sytuacja: dwójka dzieci mieszka ze mną, jedno z tatą?
                I co wtedy z tymi możliwościami zarobkowymi?
                Ty zakładasz, że rodzice mają wyłącznie jedno dziecko.
                Albo inna możliwosc: starsze dziecko na własne życzenie zamieszkuje z tatą a mama ma małe dziecko z drugiego związku. Wtedy też ok?
                Oj, lubisz upraszczać, lubisz.
                Ale zabawę mam przednią.
                Ar.
                • tricolour Nie znam Twojej sytauacji... 20.09.12, 21:38
                  ... i mało mnie ona obchodzi. Ale skoro jesteś rozbawiona, to może miewasz dla zabawy dzieci z kim popadnie i stąd taki rozgardiasz z ojcami i dziećmi, że jedno tu, drugie i trzecie tam, a kolejne jeszcze nie wiadomo gdzie i z kim. Hahaha. Mniejsza z tym.

                  Jednak znów ominęłaś temat podziału alimentów przy zmianie opiekuna. Nawet gdy dzieci jest kupa, to dodanie ojcu pierwszej sztuki wpływa logistycznie (i nie tylko) na jego życie. Skoro matka podnosi taki argument przy ustalaniu "swoich" alimentów, to powinna uznać takiż argument i u ojca.
                  • mola1971 Re: Nie znam Twojej sytauacji... 20.09.12, 21:46
                    Tri, a może czasem warto zainteresować się konkretnym człowiekiem? To co napisałeś jest po prostu chamskie. Ar ma jedno dziecko biologiczne, jedno adoptowane i dla jednego jest rodziną zastępczą.
                    • argentusa Re: Nie znam Twojej sytauacji... 21.09.12, 09:00
                      Molka hihih, luuuz i do przodu.
                      Dzięuję za wstawiennictwo, ja rozumiem,ze nie wszyscy muszą mieć rozbudowane zdolności poznawcze. I ok. PRzyjmuję do akceptacji, że dla Tri, wszystko co wymyka się z uproszczonego schematu jest nie-do-przyjęcia.
                      smile
                      Ar. wciąż zadowolona smile))))))
                      ps. z tymi ojcami to nawet niezła kombinacja. Należy jeszcze dodać, że jestem macochą. Ale to mogłoby już dobić. Na śmierć - jak mawia Najstarszy wink.
                  • smarhta Re: Nie znam Twojej sytauacji... 21.09.12, 04:53
                    tricolour napisał:

                    > może miewasz dla
                    > zabawy dzieci z kim popadnie i stąd taki rozgardiasz z ojcami i dziećmi, że jed
                    > no tu, drugie i trzecie tam, a kolejne jeszcze nie wiadomo gdzie i z kim. Hahah
                    > a.

                    Szok... Az mi wstyd za tego pana. Az takiej glupoty, chamstwa, braku wrazliwosci sie po ludziach tu piszacych nie spodziewalam.
                    • argentusa Re: Nie znam Twojej sytauacji... 21.09.12, 09:03
                      Samrtha,
                      nie wstydź się za kogoś smile smile smile.
                      Ludzie "różne som".
                      Ja bez ogródek piszę, co myślę o Tri. No jest, wg moich kryteriów, upośledzony społecznie. I co z tego? Jego wcale nie musi to ruszać smile smile smile.
                      Ar.
                      ps. patrzcie jaki piękny dzień! tylko zimno jak cholera (także wg moich kryteriów, bom ciepłolubna).
                      • tricolour Nie można wstydzić się za kogoś... 21.09.12, 09:28
                        ... bo wstyd jest wtedy, gdy swoje wyobrażenie o SOBIE mija się z rzeczywistością. Smartha nie rozróżnia własnych uczuć.

                        W sumie to interesujące, że nie widząc gościa nigdy na oczy, nie mając najbledszego pojęcia o tym co robi (także dla kogoś) wysnuwasz wniosek, że jestem upośledzony społecznie. To nie powinno być zabawne, bo "widok" człowieka upośledzonego nie powinien rozbawiać, ale raczej powodować współczucie. Więc mnie bardziej zasmuca, że Ciebie bawi czyjeś upośledzenie, choćby wyimaginowane. Taki znak czasów.

                        • roma113 Re: Nie można wstydzić się za kogoś... 21.09.12, 14:58
                          Tri, z całym szacunkiem, ale nie masz racji. Na tej zasadzie to w ogóle nie można byłoby tu niczego napisać, bo przecież znaczna część osób tu piszących "nie widziała się na oczy" i wiemy o nich tyle, co sami napiszą. Taki to jest na takim forum. Tu jesteś taki, jaki obraz z twoich postów się wyłania. I po tym jesteś oceniany. Jeśli komuś się wyłaniają jakieś deficyty społeczne, to widocznie tak to widzi. Jak chcesz by przy tej ocenie brano pod uwagę inne sprawy, to musisz o nich napisać. Tu Jan Kowalski nie jest tym, kim faktycznie jest Jan Kowalski, ale tym, który kryje się za forumowym nickiem Jana Kowalskiego.
                          I nie jesteś konsekwentny, bo często oceniasz tu ostro zachowanie ludzi po jednym krótkim wpisie.
        • errormix Re: Alimenty na 2 latka 20.09.12, 09:04
          argentusa napisała:

          > Error, bzdury piszesz.
          > Error, jak pragnę zdrowia znowu Cię opętało?

          Proszę byś swoje prywatne uwagi pod moim adresem zachowała dla siebie lub przesłała mi je na priva, a wtedy na pewno się do nich odniosę.

          A wracając do tematu...

          Nie jest moim zamiarem udowadnianie za wszelką cenę, że mam rację i na pewno będzie tak jak ja napisałem. Odniosłem się jedynie do pytań i wątpliwości autorki posiłkując się swoją wiedzą i doświadczeniem. Napisałem też wyraźnie, że jeśli rzeczywiście obydwie strony przed sądem potwierdzą swoje wcześniejsze ustalenia, to autorka może nawet dostać i 5 tysięcy. Sąd to z pewnością przyklepie, bo nie będzie sobie zawracał głowy czymś na co strony same się umówiły.

          A co do "świeżych przypadków", to chciałbym zaznaczyć, że w polskich sądach każda sprawa rozpatrywana jest indywidualnie i często różnią się one wyrokami końcowymi.
    • kara_mia Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 11:59
      praw do mieszkania nie masz
      jeżeli udowodnisz, że remont był ze wspólnych pieniędzy - to jako, że "wyremontowane" zostaje z mężem, szanse ( i w sumie uczciwie by było) spłatę chyba są

      Jeżeli się rozstajecie w miarę "po dobroci" to po prostu policz, ile każde z was włożyło kasy w budowę obecnego majątku, ( np raty kredytu, remont itp) zobaczcie ile ten majątek jest obecnie wart i skoro w całości zostaje przy mężu zaproponuj jakaś formę spłaty.
      np takie przykładowe wyliczenia;
      maż mieszkanie warte: 100,000.00 zł
      maz remont: 15,000.00 zł
      razem maz 115,000.00 zł
      ty remont: 5,000.00 zł
      ty raty kredytu: 13,000.00 zł
      razem ty : 18,000.00 zł
      razem wy: 133,000.00 zł
      ty:14%
      maż:86%
      obecnie mieszkanie warte : 180,000.00 zł
      ty "posiadasz" 14% :25,200 zł
      maż "posiada" 86%:154,800 zł

      Nawet jak się nie dogadacie to adwokatowi będzie łatwiej.


      • roma113 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 13:07
        Gdybym miała do wyboru alimenty 1500 miesięcznie lub jakieś staranie się o ewentualny zwrot za remont, to bym wybrała te alimenty.
        Czyli pomyśl i wysonduj, czy własnie "po dobroci" nie ma szans na sądowe utrzymanie kwoty, którą eks dotychczas płacił. Oczywiście to nie znaczy, że masz się nie przygotowywać na wariant pesymistyczny.
        Tak czy owak moim zdaniem zawsze lepiej i taniej spróbować się dogadać, nawet idąc na jakieś ustępstwa - zgoda buduje, więc dopóki się da, dopóki te koszty nie są zbyt duże lepiej działać tak, by ojciec nie miał powodów lub tylko pretekstu do osłabienia kontaktów z dzieckiem. Pamiętaj też, że z drugiej strony jest kobieta, dla której twój mąż zdecydował się odejść (a to nie jest przecież łatwa decyzja) i która raczej jest zainteresowana, by alimenty były jak najniższe, a kontakt twojego męża z dzieckiem jak najsłabszy. Warto grac delikatnie (dopóki się da)
        • kobieta306 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 13:12
          roma113 napisała:
          zgoda buduje, więc dopóki się da, dopóki te koszty nie są zbyt duże lepiej działać tak, by ojciec nie miał powodów lub tylko pretekstu do osłabienia kontaktów z dzieckiem.

          możesz rozwinąć? Ciekawa teoria.
          • agusia101 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 13:21
            Rozstaliśmy sie w zgodzie. Nie drzemy kotów nie kłócimy sie. jesteśmy póki co zgodni. Wiadomo korzystam na tym że mąż ma jakieś jeszcze wyrzuty
            • roma113 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 13:39
              No to tym bardziej staraj się szybko i w zgodzie uzyskać jakieś przyzwoite alimenty.
            • smarhta Re: Alimenty na 2 latka 20.09.12, 03:51
              agusia101 napisał(a):

              > Rozstaliśmy sie w zgodzie. Nie drzemy kotów nie kłócimy sie. jesteśmy póki co z
              > godni. Wiadomo korzystam na tym że mąż ma jakieś jeszcze wyrzuty

              U mnie tez tak bylo.
              Dlatego ostrzegam, nie uwierz w to za bardzo <;

              Serio, z facetami w trakcie rozwodu sie cos dziwnego robi. Nawet przyzwoity, empatyczny czlowiek, ktorego znasz zdawaloby sie bardzo dobrze, ktory wie, ze wina lezy po jego stronie, potrafi zaczac sie ni stad ni zowad zachowywac tak, ze zona patrzy i nie moze uwierzyc w to co widzi. W dodatku im ma wieksze wyrzuty sumienia, tym bardziej moze mu odbic uncertain


              Przepis na zostanie dupkiem, czyli pozbycie sie wyrzutow sumienia wynikajacych z krzywdzenia osoby, ktora Cie kocha i ktora podobno kiedys kochales:

              1. Uznaj, ze zawsze mogles sie zachowac jeszcze gorzej. Powiedz jej, ze jest szczesciara, bo laskawie nie robisz tego, co bys mogl, jakbys byl gorszy, niz jestes.
              2. Uznaj, ze wina zawsze lezy po obu stronach. Jesli kogos krzywdzisz, to ten ktos na pewno na to zasluzyl.
              3. Kazde slowo zony, ktore mozna zrozumiec na co najmniej dwa sposoby zrozum w ten gorszy sposob. Na pewno chciala Ci dopiec, specjalnie powiedziala cos dwuznacznie, zeby sie mscic.
              4. Przypisuj jej swoje wlasne pragnienia, mysli, postawy i motywacje, ktorych nie akceptujesz u siebie.
              5. Kazda prosbe o pomoc w opiece nad dzieckiem, kazde domaganie sie sprawiedliwego podzialu majatku i kosztow dotyczacych wspolnych spraw traktuj jako zlosliwe karanie Ciebie za to, co zrobiles.
              6. Wypacz sobie pamiec. Jesli Cie zartobliwie nazwie gluptaskiem w wyniku rozwiazania jakiegos sporu, ktory byl efektem Twojego niezrozumienia jej slow, to pamietaj, ze nazwala Cie glupcem, a potem powtorz kochance, ze zwyzywala Cie od glabow.
              7. Nie jestes zlym czlowiekiem, wiec jesli robisz cos zlego, to dlatego, ze zostales do tego zmuszony. Ona Cie sprowokowala albo Cie zmusila.
              8. Oglupiaj. Mow jej sprzeczne slowa, dawaj sprzeczne sygnaly. Bedziesz mogl wtedy zrobic z niej wariatke, powiedziec, ze nie mysli logicznie, bo jest w zlym stanie psychicznym, ale jej przejdzie i wtedy zrozumie, ze miales racje.
              9. Zawsze zarzucaj lub tylko sugeruj, ze jest pazerna materialistka.
              10. Obiecuj bez zastanowienia, duzo. W myslach dodawaj "o ile nie bedzie to wymagalo wysilku z mojej strony". Jesli na niektorych Twoich obietnicach oprze swoje plany, wypominaj jej to, kaz byc wdzieczna, nie dotrzymuj ich, mow, ze kosztuja Cie (nerwow, wysilku, kasy, czasu cokolwiek) wiecej, niz mialy kosztowac. I ze sytuacja sie zmienila, nie mogles przeciez przewidziec, ze zycie na wlasny rachunek nie bedzie wcale tansze, niz wspolne z zarabiajaca zona.


              Moglabym jeszcze kilka punktow dopisac, ale to chyba wystarczy.
              Niestety, gwarantuje Ci, ze choc kilka z tych puntkow Twoj maz predzej czy pozniej wprowadzi w zycie. Jesli teraz chce szczerze sie dzielic, naprawiac winy, to zapewne chce tego szczerze. Ale to nie bedzie trwalo wiecznie. Wiec korzystaj teraz, a wszystkie ustalenia robcie od poczatku na pismie, chocby po to, zeby pamiec o nich nie zwodzila. A pamiec sie zrobi wybiorcza, obiecuje tongue_out
          • roma113 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 13:32
            OK smile
            Mało precyzyjnie napisałam, skoro nie zreozumiałaś
            chodziło mi o to, że faceci przyciskani do muru w sprawach pieniędzy, gdy czują się - jak tu ktoś kiedyś powiedział - "dojeni" często w konsekwencji osłabiają kontakty z dzieckiem (zwłaszcza takim małym jak w omawianym przypadku, gdy dziecko samo nie zadzwoni itp.). Bez stałego kontaktu z dzieckiem ojciec przestaje znać potrzeby dziecka, traci gotowość do pomocy, dziecko staje się tylko finansowym obowiązkiem lub wręcz ciężarem, a nie małym człowiekiem, którego się kocha i na którego losie ojcu zależy. Przywiązanie faceta do dziecka i jego zainteresowanie losami dziecka kształtuje się w dużej mierze przez właśnie kontakt, możliwie częsty, udział w rozwiązywaniu problemów dziecka
            Dlatego uważam, że kobieta, która została sama z małym dzieckiem powinna starać się "utrzymac" zainteresowanie i kontakt ojca z dzieckiem. Bo wtedy może liczyć na empatię ojca, liczyć na jego pomoc, także wykraczającą poza zakres uznany formalnie przez sąd (już nie mówię o ogólnej potrzebie posiadania przez dziecko obojga rodziców).
            Oczywiście te ustępstwa mają swoje granice (i finansowe, i pozafinansowe). Nie mogą być za wszelką cenę. Nie z każdym tak się da. Dlatego napisałem, że warto dążyć do zgody, ale człowiek ma prawo mieć jakąś granicę ustępstw (różnego rodzaju), poza którą nie zejdzie.
            • smarhta Re: Alimenty na 2 latka 20.09.12, 03:18
              roma113 napisała:

              > OK smile
              > Mało precyzyjnie napisałam, skoro nie zreozumiałaś

              Wow!
              Masz racje, bylo malo precyzyjnie, tez zrozumialam inaczej, pieknie to teraz wyjasnilas, dziekuje (:
              I popieram calkowicie.

              Odpowiedzialnosc za kontakty ojca z dzieckiem spoczywa wylacznie na ojcu.
              Ale jesli tylko my, matki, sadzimy, ze jestesmy w stanie budowanie i podtrzymywanie wiezi miedzy nimi wspierac, jesli to potrafimy, jesli mamy na to sily, to powinnysmy probowac. Ze wzgledu na dzieci, dla ich dobra, choc to nie nasza odpowiedzialnosc i rozliczac sie z tego nie powinnysmy. Nikt tez nie ma prawa nas z tego rozliczac. Na ustepstwa tez warto przez wzglad na powyzsze pojsc, ale nie za wszelka cene wlasnie, nie pozwolic ojcu pogrywac dzieckiem na naszych uczuciach, nie pozwolic mu uzywac dziecka jako narzedzia do dopieczenia nam.
    • fotm Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 13:38
      Jeżeli mąż dobrowolnie zgadza się na takie alimenty, to nie powinno być problemu.
      Jednak jeżeli będzie miał zastrzeżenia, to sąd z wnioskowanej kwoty z pewnością coś urwie.
      Ja też mam dwulatka i to przewlekle chorego, bardzo zbliżone koszta utrzymania + lekarstwa, a nie dostaję aż takich alimentów.
      U Ciebie żłobek i koszt mieszkania dziecka to ponad 1500zł. Musisz przedstawić przed sądem na co wydajesz kolejne 1500zł.
      • roma113 Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 13:43
        Przecież napisała, że jeszcze na benzynę. No to zostaje jej ok 1000 zł na resztę, czyli 30 zł dziennie. No faktycznie szaleństwo smile
        • fotm Re: Alimenty na 2 latka 19.09.12, 15:08
          Jeżeli na dojazd do żłobka wydaje 500zł miesięcznie i ma na to faktury to nie ma problemu.
          Ja wykazałam koszty utrzymania dziecka co do grosza, a sąd i tak mi odjął, dla zasady chyba.
        • tricolour Skoro na benzynę 500zł... 19.09.12, 15:42
          ... i to latami, to może zamontować gaz? Zresztą 100 litrów paliwa starczy na 1500 km, co daje odległość do przedszkola blisko 40 kilometrów. W Polsce jest tylko jedno takie miasto, a tam jest chyba więcej przedszkoli niż jedno.

          Nie było bliżej przedszkola?
          • fotm Re: Skoro na benzynę 500zł... 19.09.12, 15:54
            Biorąc pod uwagę mojego starego grata to 1250km. Co daje średnio 60km dziennie, czyli 30km w jedną stronę. W zasadzie jest to możliwe, jeżeli mieszka się pod miastem, ale w takim wypadku już taniej wynająć nianię.
          • fotm Re: Skoro na benzynę 500zł... 19.09.12, 15:56
            nie 100l tylko 90, proszę nie zaniżać zabójczych cen paliwa smile
            • agusia101 Re: Skoro na benzynę 500zł... 19.09.12, 16:00
              stary opel 8l/100
              złobek 10 km ze złobka do pracy 20 km- powrót znów 30
              20 dni roboczych x 60km= 1200 km
              1200/100=12
              12*8=96 l
              96 l * 5,80 cena paliwa= 556,80
              dobrze licze?
              • errormix Re: Skoro na benzynę 500zł... 19.09.12, 16:16
                agusia101 napisał(a):

                > stary opel 8l/100
                > złobek 10 km ze złobka do pracy 20 km- powrót znów 30
                > 20 dni roboczych x 60km= 1200 km
                > 1200/100=12
                > 12*8=96 l
                > 96 l * 5,80 cena paliwa= 556,80
                > dobrze licze?

                Źle liczysz. Dowiezienie dziecka do żłobka to 10 km w jedną i 10 km w drugą stronę. To, że ty dojeżdżasz jeszcze do pracy nie ma żadnego znaczenia. Tak więc:

                20 km x 20 dni=400 km
                400/100=4
                4x8=32 l
                32 l x 5,80= 185,60 zł

                Połowę tej kwoty powinnaś pokryć ty, a połowę mąż smile
                • 5pa.ulina Re: Skoro na benzynę 500zł... 19.09.12, 16:25
                  A po odstawieniu dziecka do żłobka wskakuj na rower i do pracysmile
                  Albo jeszcze lepiej zwolnij się z pracy i siedź z dzieckiem w domu, niech mąż da z 500 zł i jakoś to będzie.
                  Albo daj dziecko pod opiekę mężowi, - jemu odpadnie kasa za mieszkanie (bo ma gdzie mieszkać), to sobie za 1500 poradzi. Jestem dziwnie spokojna, że po kilku miesiącach by zrezygnował
                  • tricolour Praca to rzecz prywatna... 19.09.12, 17:04
                    ... i po rozwodzie męża guzik obchodzi gdzie żona pracuje.

                    Alimenty mają pokrywac potrzeby dziecka, a nie być rekompensatą dziury w budżecie matki. Skoro matka pracuje z dala od domu i przedszkola, to jest to jej osobista rzecz, z a którą płaci sama. Z tego powodu o ile można się zgodzić na współpłacenie za drogę dziecka do przedszkola, to resztę jazdy mama musi pokryć z własnej kieszeni, bo wtedy wiezie tylko swoje cztery litery - na swoj koszt.
                    • raszefka Re: Praca to rzecz prywatna... 19.09.12, 17:19
                      Mogę się oczywiście mylić, ale koszt mieszkania dziecka to tez niekoniecznie musi być polowa kwoty za wynajem.
                    • 5pa.ulina Re: Praca to rzecz prywatna... 19.09.12, 19:38
                      No to właśnie mówię, że autorka wątku powinna na sprawie rozwodowej złożyć wniosek o danie dziecka pod opiekę ojcu

                      argumenty:
                      - ojciec ma mieszkanie, a ona nie ma, nie stać jej tez na wynajem, nie ma też szans na uzyskanie mieszkania, więc prawdopodobnie będzie mieszkała w domku na działkach, co dla dziecka nie będzie dobrym miejscem
                      - ojciec nieźle zarabia, więc dziecko będzie miało zapewnione odpowiednie warunki także finansowe
                      - ojciec kocha dziecko, świetnie się nim opiekuje, matka kiepsko sobie radzi, w dodatku ma daleko do pracy
                      - matka będzie pomagać ojcu w miarę swoich możliwości co najmniej kilka razy w miesiącu.

                      Myślę, że na widok takiej możliwości tatuś wysupła ten 1500

                      • ro35 Re: Praca to rzecz prywatna... 19.09.12, 19:52
                        zapomniałaś o jednym istotnym argumencie:
                        - matka z pełnym zrozumieniem przeznaczy co najmniej 1000zl na alimenty
                        suspicious
                        • 5pa.ulina Re: Praca to rzecz prywatna... 19.09.12, 20:16
                          Oczywiście smile
                      • tricolour Matka nie może złożyć takiego wniosku... 19.09.12, 20:54
                        ... ale oczywiście może zrzec się dziecka. Nie może jednak wmuszać tego dziecka trzeciej stronie wedle swego widzimisię.
                        • 5pa.ulina Re: Matka nie może złożyć takiego wniosku... 19.09.12, 20:59
                          Ale jakiej trzeciej stronie? Ojciec to jest trzecia strona?
                          • tricolour Tak. Po rozwodzie ojciec to obcy facet. 20.09.12, 09:02
                            Jesli matka chce zachować decyzję o dziecku (wiec prawa rodziecielskie) to ma obowiązek się nim opiekowac. Jesli chce się tego obowiązku zrzec, to nie ma prawa decydowania o dziecku w ogólności, a komu je wcisnąc do opieki w szczególności.
                            • 5pa.ulina Re: Tak. Po rozwodzie ojciec to obcy facet. 20.09.12, 09:46
                              Chcesz powiedzieć, że sąd nie może powierzyć opieki ojcu (tak jak powierza często matce)?
            • tricolour Jeżeli ceny paliwa są zabójcze... 19.09.12, 17:07
              ... to staramy się znaleźć tańszy środek transportu, a nie szukać osoby, która nam dopłaci do drogiego paliwa. Instalacja gazu kosztuje, ale przy przebiegu 1500km miesięcznie zwróci się w rok.
              • fotm Re: Jeżeli ceny paliwa są zabójcze... 20.09.12, 09:41
                tak tak, już czytałam takie porady na forum. Po co wynajmować całe mieszkanie, skoro można z dzieckiem na pokoju mieszkać, albo kątem u rodziców. Po co autem jeździć, skoro można balonem do pracy się dostać smile. Wszystko, aby nie nadszarpnąć budżetu biednego tatusia.
                P.S. Na inwestycje też trzeba mieć kasę.
          • roma113 Re: Skoro na benzynę 500zł... 19.09.12, 15:58
            smile)
            Tri, z tym 500 na benzynę to był "skrót myślowy" smile Ale OK, przesadziłam smile
            Ale niezależnie od tego przeróbka na gaz to kilka tysięcy złotych (diesla koło 8 tys), więc trzeba je mieć w gotówce no i trzeba pamiętać, że inwestycja się zwróci dopiero po bardzo długim przebiegu, więc nie zawsze musi się opłacać.
            • lamia1978 Re: Skoro na benzynę 500zł... 19.09.12, 18:57
              Standard, kobieta na życiowym zakręcie, którą mąż zdradza szuka wyjścia z sytuacji a tu sam jad i dowalaniesad Czy ona sama sie wyprowadziła żeby płacić za wynajem?czy to jej wina ze być może jedyna praca jaka jest w jej okolicy wiąze się z dojazdami???
              No ludzie czy uważacie, że każdy ma prace po drugiej stronie ulicy?Pracuje, nie siedzi w domu czyhając na kase niewiernego męza..
              Forum wsparcia jak ta lala...oddaj dziecko mężowi niech je wychowuje z kochanką w waszym wyremontowanym mieszkaniusad((
              Kobieto walcz o kase dla dziecka, to nie jego wina ze ma ojca d....awink
              • raszefka Re: Skoro na benzynę 500zł... 19.09.12, 21:03
                Nie dowalanie, tylko przygotowanie na to, co teoretycznie może się zdarzyć. Oczywiście życzę jak najmniej problemów i rozwiązania sprawy po myśli autorki wątku, zgodnie z wcześniej tu napisana sugestią, że zgoda buduje.
    • sadzia87 Re: Alimenty na 2 latka 21.09.12, 09:29
      Najprawdopodobniej bedzie jak u mnie smile Sedzia najpierw będzie się pytał Ciebie czy podtrzymujesz wniosek i jego czy się zgadza na takie alimenty. Jeżeli zrobi tak jak deklaruje, czyli się zgodzi, to wtedy sędzia odstępuje od rozprawy i podpisywana jest ugoda i tyle.
      Na moj gust nie może dla własnego "widzimisię" zasądzić mniej, bez przesady.
      Także spokojnie kiss
    • aizan Re: Alimenty na 2 latka 23.11.12, 15:17
      Cześć agusia 101 przeczytałam Twój wpis i odpowiedzi na niego. Jeste ciekawa jak zakończyła się Twoja sprawa. Czekam na swoja rozprawe. Może możemy wymienić sie wartoświowymi uwagami. Proszę na priv aizan@gazeta.pl
      Mój tez płacił 1500 zł z wlasnej woli...ale zmienił zdanie -bez ostrzeżenia nawet!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka