Dodaj do ulubionych

Chcę się wygadać

22.09.12, 12:59
Między nami było źle. Rozmawiałam z prawnikiem i już wypełniałam papiery rozwodowe gdy zachorowała moja mama. Niedowład lewostronny. Trafiła do hospicjum w poniedziałek. Miałam od października wrócić do pracy po wychowawczym. Z racji choroby mamy musiałam urlop przedłużyć aby się nią opiekować. Nie mam nikogo do pomocy. W domu jeszcze niepełnosprawny tata. Papiery odłożyłam bo M jakby dorósł w obliczu choroby mamy. Tak mi się wydawało przynajmniej. Postanowił się leczyć, iść do psychiatry. Od początku września (nasilenia choroby mamy) było wręcz idealnie. Tak jak być powinno. Wczoraj dowiedziałam się, że mama ma przerzut raka do mózgu (nie muszę chyba pisać co to oznacza). Przerzut jest rozległy. Wczoraj byłam jakby w innym wymiarze. M zapewniał, że mu przykro, że jest ze mną. A dziś??? Poprosiłam rano aby pozmywał talerze ze swojego śniadania bo chcę przygotowywać obiad a te talerze mi przeszkadzają w zlewie. Dodam, że już przedtem 3 razy zmywałam bo co chwilę ktoś coś dokładał. Powiedział, że umyje za chwilę. Chwila mijała on się nie kwapił. Zawsze w takich sytuacjach ustępowałam i myłam ale dziś się zaparłam. Zrobiłam obiad i wszystko co pobrudziłam pozmywałam zostawiając te jego talerze. Po obiedzie zauważyłam, że gdzieś się szykuje. Zapytałam czy gdzieś jedzie i o której wróci? Usłyszałam: "wieczorem". Powiedziałam, że muszę jechać do szpitala i ma zostać z dwuletnią córką. Usłyszałam, że nie muszę bo DO TEGO SZPITALA JEŻDŻĘ CODZIENNIE a jak chcę to mam córkę wziąć ze sobą. Dowidziałam, że to wykluczone, że to hospicjum a poza tym do szpitala się dzieci nie bierze. Odpowiedział, że mam poczekać aż zaśnie i wtedy sobie jechać a córkę zostawić z dziadkiem 73 letnim (moim tatą) pod jego opieką. Opadły mi ręce. Poczułam, że uderza w najczulszy punkt. Zapytałam czy o takim wsparciu wspomniał wczoraj. Zaczął coś opryskliwie odpowiadać. W nerwach, zapłakana i bezsilna powiedziałam: to spierd..... Poszedł i napisał mi sms, że miał spierd.. to spierd... Złapał się tego aby wybyć z domu. Napisałam mu, że nie wyobrażam sobie dalszego życia z kimś na kim w tak trudnej dla mnie sytuacji nie mogę liczyć. Moja mama umiera a on mi ogranicza wizyty w szpitalu bo mu ciężko z dzieckiem zostać na 2 godziny. Czuje się jak gdyby ktoś mnie skopał podczas upadku. Ryczę już pół dnia. Nie wybaczę mu tego ani nie zapomnę. Nigdy mnie tak nie zranił choć różne epitety pod swoim adresem już od niego słyszałam. Nie chcę żyć z kimś pozbawionym podstawowych odruchów człowieczych, współczucia, wrażliwości. Zrozumiałam, że on się nie zmieni a ja nie chcę żyć z kimś takim. Nie chcę aby moje dzieci wyrosły na takich zimnych chamów.
Tylko co mam zrobić skoro nie mam dochodu a do pracy wrócić nie mogę. Przynajmniej na razie. patowa sytuacja. Dalej żyć z pozbawionym uczuć gburem? Niedawno napisał sms, że pojedziemy za 2 godziny. Najgorsze, że będę musiała przystać na jego łaskę bo nie mam wyjścia. Mogę też nie jechać bo nie mam z kim dziecka zostawić a chcę jechać. Jak mi strasznie źle.
Obserwuj wątek
    • teuta1 Re: Chcę się wygadać 22.09.12, 13:50
      Wiesz co? A pieprzyć te naczynia w zlewie, pieprzyć gburowatość. Ustaw sobie hierarchię - na razie najważniejsza jest mama. I jeśli w tym celu musisz poczekać na męża, żeby się z mamą spotkać, to podejmij te decyzję świadomie, pozbieraj sie troszkę i nie rycz. Nie możesz jednoczesnie załatwiać wszystkiego, bo to Cię osłabia, a potrzebujesz dużo siły. No więc podziel sobie po kolei, usystematyzuj. I czekaj. A jeśli chodzi o meża, to byc może to chamsko zabrzmi, ale wielu facetów nie dorosło do opieki czy współopieki nad innymi. I taki egzemplarz Ci się trafił. Nie trać energii na to, co przerasta na razie Twoje możliwości.
    • zofiulina1971 Re: Chcę się wygadać 22.09.12, 14:23
      Giselle, ogromnie Ci współczuję, naprawdę...

      Wiesz, tak sobie myślę, że póki co schowałabym tę dumę w kieszeń, trudno, sama nienawidzę być zależna od kogoś i prosić o pomoc kogoś, kto odnosi się do mnie jakby mi łaskę robił.

      Najważniejsza jest mama, pamiętaj.
    • altz Re: Chcę się wygadać 22.09.12, 19:21
      Dla wszystkich to pewno trudne chwile, dla męża również. Nie warto się kłócić o nieumyte talerze, może by pomógł, może by nie pomógł, a tylko popsuliście i tak trudne kontakty.
      Jak się kogoś traktuje jak dziecko, to często ta osoba tak się zachowuje. Trzeba jasno mówić o tym, co jest dla Ciebie najważniejsze, a nie rozmieniać się na drobne i niepotrzebnie stresować.

      Dziecko mogłoby pojechać do babci, jeśli jest taka możliwość. Babci też by się poprawił humor.
    • tayet Re: Chcę się wygadać 22.09.12, 22:49
      Współczuję Ci. W tamtym roku mój Tata zmarł na raka (też miał przerzuty do mózgu). Mój syn był starszy od Twojej córki, ale zabierałam go do szpitala zawsze, gdy było to możliwe. Przeszliśmy razem przez chemioterapię, w szpitalu chorób płuc siedzieliśmy na korytarzu podczas operacji (nie wpuszczali dzieci na oddział), był z nami, gdy na neurologii rozpoznali meta do mózgu i ostatni raz, dzień przed śmiercią Dziadka, na neurochirurgii. Ostatni uśmiech Taty, który widziałam, był właśnie do wnuka. Jeżeli Twoja mama nie jest nieprzytomna, czy bardzo cierpiąca, a personel pozwala, to zabierz córkę. Hospicjum to nie jest takie straszne miejsce. Na mnie czasem patrzyli jak na wariatkę, pielęgniarki mówiły, że dziecko napatrzy się na nieprzyjemne widoki, no i że zarazki (starałam się pilnować higieny podwójnie). Wiem, że był warto, dla tego uśmiechu. Jeżeli będę Ci mogła jakoś pomóc w kwestiach medycznych (z punktu widzenia rodziny pacjenta), to daj znać tu w wątku. Trzymaj się.
      • giselle1976 tayet 24.09.12, 09:45
        Dziękuję za chęć rozmowy. Mama w piątek wraca do domu więc jednak wolę nie ryzykować z odwiedzinami z córką w szpitalu. Poza tym tak jest informacja, że z dziećmi nie wolno a po drugie córka jest dosyć głośna a wiadomo, że tak są ludzie naprawdę chorzy, którym hałas przeszkadza.

        W czwartek ma się rozstrzygnąć czy głowa będzie naświetlana czy nie ma już sensu. Mama się czuje dobrze. Widać przybrała na wadze, twarz pełniejsza. Ma apetyt, którego nie miała domu. Jest świadoma choć czasem się gubi. Szuka różnych rzeczy, które najpierw dokładnie schowa. Kiedy na nią patrzę nie chce mi się wierzyć, że to dziadostwo wybrało sobie jej głowę.

        Tayet a powiedź ile Twój Tato żył od diagnozy? Pytam bo czytałam, że rak mózgu rozprzestrzenia się błyskawicznie. Mama często mówi, że do Świąt nie dożyje. Mówi to ze spokojem. Jest bardzo wierząca i śmierć jej nie przerażą. Jest pogodzona. Nawet mówi zupełnie normalnie w czym mam ją pochować. A powiedź mi jeszcze jak wyglądało ostatnie stadium choroby? Tato był świadomy do końca?? Może porozmawiamy na priv?
        • tayet Re: tayet 24.09.12, 20:58
          Chętnie odpowiem na Twoje pytania- podaj maila, tam szczegóły. Mam nadzieję, że Twoja Mama będzie żyć jak najdłużej, ale, jeżeli mogę coś poradzić, korzystaj z każdej chwili, teraz jest na to czas. To jest czas dla Ciebie i Mamy, jeżeli chcesz Jej coś powiedzieć, powiedz to teraz. I nie zajmuj sobie myśli pierdołami typu głupawe teksty męża, zadbaj o swoje samopoczucie, będziesz Mamie potrzebna.
          • giselle1976 Re: tayet 24.09.12, 23:26
            Bardzo dziękuję. Mój mail: giselle1976@gazeta.pl
            • tayet Re: tayet 25.09.12, 20:53
              Odbierz pocztę smile
    • scibor3 Re: Chcę się wygadać 24.09.12, 14:06
      > Odpowiedział, że mam poczekać aż zaśnie i wtedy sobie jechać a córkę zostawić z
      > dziadkiem 73 letnim (moim tatą) pod jego opieką. Opadły mi ręce.

      A to niby czemu? Mój ojciec ma trzy lata więcej i jeszcze pracuje zawodowo. Ktoś tu wspomniał aby porozmawiała co jest dla niej ważne. A ja sugeruję aby porozmawiać o tym co dla niego jest ważne. Bo z tego co widzę, matka jej cały horyzont i Świat zasłoniła a męża traktuje w taki sposób w jaki traktuje się służącego. Tyle, że to im się płaci a nie to oni płacą za chamskie traktowanie. I jeszcze jedno. Gdyby mi ktoś w takiej sytuacji powiedział, że mam "spierdalać". To bym "spierdolił". Z tym, że na zawsze. Bo to żadna radość życie z samolubną kobietą. Tak, tak. Samolubną. Ważne są dla ciebie tylko własne potrzeby a świat ma się do tego dostosować.

      • fotm Re: Chcę się wygadać 24.09.12, 14:43
        Autorka napisała, że jej tata jest niepełnosprawny.
        Samolubna kobieta?
        Jestem ciekawa jakie to niecierpiące zwłoki miał jej ślubny do załatwienia, które były ważniejsze od tak chorej teściowej.
        • scibor3 Re: Chcę się wygadać 24.09.12, 15:45
          Niepełnosprawność nie oznacza, że nie może ktoś się zająć dzieckiem.

          > Jestem ciekawa jakie to niecierpiące zwłoki miał jej ślubny do załatwienia, któ
          > re były ważniejsze od tak chorej teściowej.

          Nie od chorej teściowej, tylko od codziennej wizyty u chorej teściowej. Zauważasz różnicę? Nie wiem jak jest w tym wypadku, ale jak leżałem w poważnym stanie w szpitalu, to naprawdę miałem dosyć codziennych wizyt rodziny, bo to było strasznie męczące.
          • tayet Re: Chcę się wygadać 24.09.12, 21:21
            Bez obrazy, ale ja pozwolę sobie uświadomić Tobie jeden fakt: przerzuty raka do mózgu to nie wyrostek, czy złamana kończyna. One są nieuleczalne. Czas przeżycia przy przerzutach raka płuca do mózgu to 3-10 miesięcy, w zależności od metody leczenia. Ironicznie zapytam: zauważasz różnicę? Czy mając taką świadomość, którą myślę, że giselle1976 też ma, nie chciałbyś na jej miejscu spędzać z mamą jak najwięcej czasu? Ja miałam to szczęście, że spotykałam na swojej drodze bardziej wyrozumiałych ludzi, niż mąż autorki. w ostatnim tygodniu, gdy było już bardzo źle, koleżanki i koledzy zastępowali mnie w pracy z własnej inicjatywy i za darmo, żebym mogła zobaczyć Tatę codziennie. A i tak żałuję, że tego czasu miałam tak mało.
          • lampka_witoszowska Re: Chcę się wygadać 25.09.12, 21:13
            niepełnosprawność czasem oznacza, że ktoś nie może zająć sie dzieckiem - ale zawsze możesz podpisać umowę o opiekę nad dzieckiem z osobą ze skokami ciśnienia takimi, że traci przytomność albo osobą na lekach psychotropowych, bez których nie jest w stanie funkcjonować

            dorosły człowiek zwykle zdaje sobie sprawę, że nie ma wiedzy absolutnej, więc jaki jest sens mierzenia wszystkiego swoją miarką - nie wiem

            ja w szpitalu nie znosiłam obecnosci mojej mamy, na męza czekałam, a sąsiadka z łóżka obok, która własnie dowiedziała się o nowotworze, umierała ze strachu, jak ją rodzina zostawiała samą

            każdy ma inaczej
            serio
    • aga1418 Re: Chcę się wygadać 25.09.12, 23:19
      Witaj Giselle.
      W lutym tego roku na raka mózgu zmarł mój tata. Po diagnozie neurochirurgów, że nic już nie da się zrobić, nie będzie reoperacji ani naświetlań, leżał w domu. Niestety, było tak źle, że 6 ostatnich dni musiał być w szpitalu. Przed Tobą trudne bardzo chwile, ale to ostatnie chwile, które możesz dać mamie i teraz to jest najważniejsze. Bądź dzielna. Jeśli chcesz pogadać, daj znać.
    • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 20:29
      Witam ponownie w moim wątku. Wiele się wydarzyło od ostatniego mojego tu pisania. Mamusia zmarła jak wspominała nie dożywszy Świąt Bożego Narodzenia (23 grudnia). Te 3 miesiące to był dla mnie bardzo ciężki czas. Wiele cierpienia, łez, szczerych rozmów. Moja Mama była wspaniałym dobrym człowiekiem. Tak naprawdę najtrudniejszy czas nastał dla mnie dopiero po Jej śmierci. Stan mojego Taty drastycznie się pogorszył. Tata jak wspominałam jest inwalidą niesprawnym ruchowo. Obecnie od 4 lat nie wychodzi w ogóle z domu. W domu porusza się z wielkim trudem. Najgorsze jest to, że obecnie jest już w pampersach bo nie ma czucia. Roboty jest sporo. Ja sama - jedynaczka. Mam wsparcie i pomoc ze strony dwóch cioć (sióstr taty) oraz wujka (brata taty). Jeśli chodzi o moją pracę to do starej nie wróciłam. Pracuję teraz w wymarzonym zawodzie w godzinach 7-15 i dzięki temu jestem w stanie organizacyjnie radzić sobie sama. Niestety nadal tkwię w tym chorym małżeństwie. Przez ten czas było wiele kłótni, wyzwisk. Jednak od zeszłego roku posunął się poszedł o krok dalej. uderzył mojego ojca. Chorego, ledwo stojącego na nogach inwalidę. Wiem, że już wtedy powinnam zareagować ale bałam się czy sama sobie poradzę finansowo. Zarabiałam najniższą krajową. Później jego odwaga była coraz większa. Uderzył znów. Później poszarpywał. Jeśli miałabym to zliczyć to z 5-6 razy tatę uderzył. Robiłam zdjęcia siniaków. Nagrałam na komórkę tatę jak leży na podłodze przewrócony przez niego i mówi mi drżącym głosem co się przed chwilą wydarzyło. Raz chwyciłam za telefon na policję ale włączył się automat a ja spanikowałam i się rozłączyłam. Wstydziłam się komukolwiek o tym mówić. W między czasie wniknęły u mnie problemy zdrowotne. Lekarz powiedział, że mam stan przedzawałowy i jeśli nie zmienię trybu życia, nie wyeliminuję stresu to w najbliższych latach grozi mi zawał. Zaczęłam starać się o dom opieki dla taty. Liczyłam, że tam będzie miał opiekę jakiej ja mu nie mogę zapewnić oraz spokój i bezpieczeństwo, którego nie ma w domu z powodu m. Kiedy w końcu nastał czas, że tata poszedł do tego domu ja myślałam, że pęknie mi serce. Czułam się winna. Zrozumiałam, że to była zła decyzja. W tym czasie m. chodził dumny jak paw. On nienawidzi mojego ojca. W końcu ja podjęłam decyzję, że nie potrafię żyć z tym piętnem wyrodnej córki. Od męża słyszałam już tylko, że jeśli to zrobię, jeśli wezmę go z powrotem to będzie to koniec naszego małżeństw i on się wyprowadzi. Ja cały czas żyłam w przeświadczeniu, że i tak nasze małżeństwo to tylko fikcja ale ten strach powodował, że nie umiałam podjąć decyzji.Nagle coś we mnie pękło. Spadły klapki. Wstąpiła we mnie ogromna siła. Zaczęłam o tym mówić. Najpierw w rodzinie. Puszczałam nagrania gdzie wyraźnie słychać jak mojego ojca nazywa śmierdzielem, bydlakiem. Mnie nierobem, brudasem i downem. Nagle przeliczyłam sobie moje dochody (w międzyczasie zaczęłam lepiej zarabiać) i wydatki i już się przestałam bać. W którejś z kolejnych kłótni wyrzucił mnie z łóżka. Przez miesiąc spałam na podłodze u córki w pokoju słysząc od rodziny, że to nie jest normalne, że we własnym domu śpię na podłodze. Że daję sobą pomiatać. Ja tłumaczyłam sobie to tym, że jeszcze trochę dam radę, jeszcze się przemęczę. Przychodził prosił abym wróciła do łóżka. Po miesiącu wróciłam. Spał w nogach. Ja się zmieniłam. Obecnie od maja rozmawiam z nim na zasadzie - tak, nie dobrze. Odpowiadam na pytania, sama nie pytam za wiele. Zaczęłam czytać dużo na ten temat i wiem, że to schemat. Jego zachowanie jest książkowe. Teraz on widzi, że stracił nade mną kontrolę i go to bardziej jeszcze wkurza. Ja zaczęłam obserwować siebie. Widzę, że przebywanie z nim odbiera mi energię. W pracy jestem energiczna wesoła, żywiołowa - przekraczam próg domu i jakby ktoś mój przełącznik na off ustawił. Powiedziałam mu że chce rozwodu. Najpierw się rzucał. że mnie zniszczy, że zabierze mi wszystko. teraz wciąż atakuje mnie smsami, że chce abyśmy się pogodzili, Że już nie podniesie na tatę ręki, nie będzie krzyczał. Będzie dobry. Ja już nawet nie komentuję. Mam za chwilę urlop i chcę w tym czasie poradzić się prawnika co mogę a czego nie powinnam. Czy te dowody - nagrania w których wyzywa mnie, zdjęcia taty siniaków są w sądzie wiarygodne. Czy w ogóle powinnam wnioskować o rozwód z orzekaniem o winie - bo ewidentnie jest on tyranem. Całe małżeństwo czułam się jak śmieć (ja po studiach,on po zawodówce), dopiero teraz gdy na niego patrzę jest mi go żal. Jest on bardzo ubogi emocjonalnie. Prosty chłopak co pyskiem za przeproszeniem nadrabia. Teraz ma urlop. Co dzień słyszę, że nie będzie z córką siedział i "MARNOWAŁ" urlop na opiekę nad nią. Nie będzie robił za niańkę - to jego słowa. Nie rozumiem jak ojciec może tak mówić no ale już to przetrawiłam. Ostatnie wakacje muszę się go prosić. Kolejne inaczej już zorganizuję. Generalnie sama sobie super radzę. O nic go nie proszę. Żyjemy on sobie, ja sobie. A tak dla przykładu i pokazania jego prostoty dziś dostałam do pracy smsa od niego : "wyluzuj już. wiele razy cię przecież przepraszałem. Może na zgodę się dziś pokochamy??". Jak to przeczytałam to zaczęłam się śmiać ale po chwili przestałam bo zdałam sobie sprawę, że albo on nic nie rozumie albo jest tak bezczelny. Seksu nie było od kwietnia. Ten mój wpis jest bardzo chaotyczny ale mam tysiąc myśli, co chwilę coś nowego na myśl przychodzi. pewnie mnie ochrzanicie, że zmarnowałam trzy lata (od ostatniego wpisu). Wiem ale wtedy chyba nie byłam gotowa. Teraz już jestem.
      • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 20:37
        Czego oczekujesz?

        www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
        • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 20:44
          W sumie niczego. Jak napisałam chciałam się wygadać. Jeśli masz jakąś większą wiedzę to może wiesz czy takie nagrania czy zdjęcia są materiałem dowodowym w sprawie i czy na ich podstawie można wnioskować o winie męża?
          • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 21:07
            Od psychopaty wariata czy jak go zwal się ucieka.
            Ty chcesz orzekania o winie?
            Wiedzę mam.
            Nagrania i filmy nie są brane pod uwagę jesli nie zostały nagrane za zgodą.
            • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 21:18
              Myślę raczej o rozwodzie bez orzekania. Chcę to szybko załatwić. Teraz jakoś taka myśl mi przyszła ale wiem ze to się ciągnie długo i to pranie brudów. Nie wiem czy chciałabym to upubliczniać. Chodzi mi o to czy takie nagrania czy zdjęcia są w sądzie jakimkolwiek dowodem na to, że nie chcę być z tym człowiekiem bo robi i mówi według załączonych dowodów.
              • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 21:31
                Wystarczy niezgodność charakterów.
                Dlugo to ciągniesz.
                Nie rozumiem chociaż kiedys mógł mnie nie rozumieć ktoś.
                Ale napadu na rodziców bym nie zdzierżyła.
                Może mi łatwiej zawsze miałam swoją pracę i rodziców których nie pozwoliłam nigdy niszczyć.
                • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 21:59
                  Ehhh ... masz rację. Tylko jak człowiek w coś zabrnie to ciężko złapać obiektywizm. No i jeszcze strach czy sama sobie poradzę. Finansowo oczywiście bo w innych aspektach to na pewno.
                  • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 22:07
                    Jasne...
                    Niech biją naszych rodziców byle bym miała na chleb.
                    Sorry nie kupuje pomimo że nie raz nie miałam na przyslowiowy chleb
                  • mayenna Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 23:45
                    Minęły trzy lata a ty nadal jesteś w tym samym miejscu. A dziecko rośnie i patrzy jak tatuś traktuje dziadka i mamę. Jak twoja córka sprtawi sobie podobnego męża jak twój to nie zdziw się, że powiela znany jej z domu model rodziny.
                    Ciekawe kiedy przestaniesz się bać że sobie finansowo nie poradzisz? Jak przywali córce? Jej nie wyzywa? Przecież dostaniesz od niego alimenty na dziecko. Siebie utrzymasz sama z pensji ojciec ma jakąś rentę, to ile on ci daje tych pieniędzy i na co?
                • noname2002 Re: Chcę się wygadać 15.08.15, 01:30
                  Przecież robiłaś dokładnie to samo co ona, siedziałaś z psychopatą, który wam wyłączał ogrzewanie w zimie albo was nie wpuszczał do domu. I pozwalałaś niszczyć dziecko.
                  • lampka_witoszowska Re: Chcę się wygadać 24.08.15, 08:16
                    dlatego Ania ma prawo pisać to, co pisze. Dlatego też takich wymówek, jak podaje Giselle, nie kupuje. A Ty co masz do zaoferowania poza czepianiem się ludzi?
                    • noname2002 Re: Chcę się wygadać 30.08.15, 22:10
                      Masz doprawdy ciekawą wizję rzeczywistości, Anka, która się zębami i pazurami trzymała przemocowego męża pozwalając się mu znęcać nad dzieckiem, ma prawo się czepiać kobiety która też nie umiała odejść od sadysty?
                      • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 31.08.15, 12:32
                        Kiedy ja napisałam że trzymałam się kurczowo męża?
                        Zauważasz różnicę że nie zdawałam sobie sprawy że jestem w przemocowym związku?
                        Bo tak działa przemoc?
                        Że ma się zaburzony obraz rzeczywistości?
                        Bo istnieją wieczne usprawiedliwienia dla jakiegoś zachowania?
                        Nigdy wobec mnie nie stosowano przemocy fizycznej.
                        Nigdy nie podniesiono ręki na moich rodziców.
                        I w momencie kiedy dotarło do mnie w czym żyje ucieklam i nigdy nie chciałam wrócić.
                        Autorka ma świadomość od 3 lat.
                        To długi czas na wyjście ze złego niszczącego ją ukladu.
                        A
                        • noname2002 Re: Chcę się wygadać 01.09.15, 10:24
                          Nie chce mi się szukać twoich postów, ale pamiętam jak upierałaś się że się nie wyprowadzisz a mąż ci ogrzewanie wyłączał i zamki zmieniał- a w tym wszystkim było wasze dziecko. Na twoim miejscu nie czepiałabym się osób, które boją się rozstać, rozwieść, wyprowadzić- bo to zwykła hipokryzja jest.
                          • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 01.09.15, 11:51
                            Tak mieszkałam pomimo że mąż zmienił zamki.
                            Mieszkałam wyłącznie do momentu kiedy przyznano ni alimenty i znikłam w ciagu trzech dni.
                            Ja rozumiem autorkę i rozumiem że każdy sam we własnym tempie dochodzi do wniosków.
                            Ale zdobyte doświadczenie i to co pisze autorka wskazują że ona ma świadomość że jej mąż to drań.
                            Lepiej napisać że niech ucieka niż namawiać ją na separację lub terapię lub że w końcu się dogadają.
                            On ją traktuje tak jak traktuje.
                            I nic za to nie obrywa.
                            Potrząsnął jej ojcem ojciec wylądował w domu opieki.
                            Tu nie ma przestrzeni dla normalnych układów.
                            Po takich numerach nic nigdy już nie jest i nie będzie normalne.
                            Po co pisać fikcję?
                            Czym innym jest rozumienie a czym innym trwanie w złym układzie.
                            A
                            • noname2002 Re: Chcę się wygadać 02.09.15, 00:23
                              "Niech biją naszych rodziców byle bym miała na chleb.
                              Sorry nie kupuje pomimo że nie raz nie miałam na przyslowiowy chleb"

                              I ty tak serio uważasz, że jest to namawianie do odejścia? czy raczej " jestem lepsza, bo eks nie bił moich rodziców"(a co tam, że dziecko niszczył, taki tam drobiazg)?
                              • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 02.09.15, 06:51
                                Dla mnie jest to namawianie do odejścia.
                                Jak Ty to interpretujesz to Twoja sprawa.
                                Zastanowię się jaki odbiór mogą mieć moje słowa.
                                Były młodego nie niszczył bo bo go tam nie było.
                                Po latach moje dziecko nawet nie pamięta że coś w starym domu było nie takwink
                                A
                          • lampka_witoszowska Re: Chcę się wygadać 01.09.15, 14:39
                            a ty jesteś pewna, że to Ania się czepia?
                            sobie nei masz nic do zarzucenia w tej kwestii?
                            póki uprawiasz hipokryzję i upierasz się przy swoim, słabo wypadasz z ocenianiem, krytykowaniem i osądzaniem ludzi. Ale nie musisz brać tego pod uwagę, trudniej zmieniać swoje myślenie niż łazić za ludźmi i przypinać im łatki - publicznie, ku własnej niezdrowej przyjemności.
              • koronka2012 Re: Chcę się wygadać 14.08.15, 19:58
                W miarę możliwości staraj się uniknąć orzekania o winie, bo to oznacza kolejne 3 lata szarpania się w sądzie i wylewania pomyj również na ciebie. Za dużo przeszłaś, zasługujesz na spokój. Jeśli jednak on na rozwód nie wyrazi zgody, to orzekanie o winie będzie konieczne. Wtedy możesz sięgnąć po ten "zastraszacz" do negocjacji, bo jeślibyś to pociągnęła, to pewnie orzeczenie jego winy dostaniesz.

                Co do dowodów z nagrań - mogą być uznane, ale przedłożenie nagrania oznacza dodatkowe koszty, bo należy przedłożyć nie tylko nagranie ale i jego zapis, i dopiero taką formę sąd przyjmuje.

                przykawieoprawie.blogspot.com/2013/03/dopuszczalnosc-dowodu-z-nagrania-w.html
                www.lex.pl/czytaj/-/artykul/czy-podsluchy-to-wartosciowy-dowod-w-postepowaniu-cywilnym-sady-maja-z-tym-problem-1

                Nie wiem skąd ten lęk o finanse, skoro jak rozumiem, mieszkacie w twoim rodzinnym domu, coś tam zarabiasz, wywalczysz alimenty na córkę, poradzisz sobie. Święty spokój jest wart każdej ceny.
                • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 14.08.15, 21:43
                  Dziękuje. Dziś byłam u prawnika. Przedstawiłam mu zdjęcia posiniaczonego taty, nagrania gdzie m. nie przebiera w słowach, nagranie w którym córka mówi z płaczem, że tata bije dziadka. Prawnik powiedział, że na podstawie tego co mu przedstawiłam mam składać pozew z orzekaniem o winie. Teraz m. błaga znów o przebaczenie o kolejną szansę. Znów próbuje manipulować.
                  • koronka2012 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 21:47
                    Prawnik ci radzi to, co leży w jego interesie. Rozwód z orzekaniem o winie to parę tysięcy zarobku. Pytanie co ci to da? z tego co piszesz wnioskuję, że twój mąż nie zarabia kokosów, lepiej zakończyć sprawę szybko i nie użerać się w sądzie. Orzekanie o winie daje ci teoretycznie możliwość ubiegania się o alimenty na siebie, ale ile tego będzie? biorąc pod uwagę jego zarobki i alimenty na dziecko? moim zdaniem nie warto absolutnie marnować sobie paru lat życia na utarczki sądowe dla idei. Wiem, ile stresu, nerwów kosztuje taki rozwód - i wierz mi, nie warto.

                    Lepiej zachować to jako asa w rękawie na wypadek oporu męża przed rozwodem. Na zasadzie jeśli się dobrowolnie nie wyprowadzi i nie zgodzi na szybki rozwód, to go ugotujesz żądaniem jego winy. Tu prawnik mógłby pomóc żeby poprowadzić negocjacje w twoim imieniu.
                    • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 21:59
                      Prawnik twierdzi, że warto. Powiedział, że mam tak złożyć i zobaczyć jego reakcje. Ja mam nagrania na których on mówi, że tak to jest jego wina, że się nade mną znęcał, że mnie nie szanował, itp. Nie wiem na ile to ma wartość w sądzie. Poza tym zawsze mogę zmienić na pozew bez orzekania. A co do zarobku to ten Pan już rozwodził moich dwóch znajomych. W tamtych przypadkach chodziło o ewidentną zdradę. Obie osoby otrzymały rozwód z winy współmałżonka. Jedna na pierwszej rozprawie. A jeśli chodzi o zarobek ... ten Pan jest bardzo tani. Kwota ustalona to 1000 zł + vat więc naprawdę jak za darmo.
                      • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 22:39
                        To jak prawie za darmo to bierzwink
                        Powiesisz sobie wyrok żeś niewinna.
                        Twój mąż chyba nie ma na ciebie żadnych hakówwink
                        Od złego się ucieka i jak słyszę o orzekaniu winy kiedy doznalo się krzywdy w stronę np schorowanych rodziców to ciśnie się pytanie na co?
                        Wieje się wytrzymuje ile trzeba.
                        Wiem że każdy ma swoją drogę ale ile lat?
                        • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 23:02
                          Ja nie twierdzę, że nie jestem winna. Winna jestem choćby temu, że tak długo pozwoliłam się jemu nad nami wszystkimi znęcać. że moja starsza córka ma teraz strasznie niskie poczucie własnej wartości, że jest cicha i wycofana. że mój ojciec doznał krzywdy od zięcia.

                          Ja też wielokrotnie podnosiłam głos. Z tym, że to było kiedyś, kiedy jeszcze jego zagrania mnie tak bardzo irytowały a jego "mądre" teksty były tak irytujące, że po prostu brakowało mi słów na jego głupotę. Później nauczyłam się go ignorować. Wielokrotnie gotowałam się w środku ale kiedy on krzyczał ja np. sobie coś pod nosem nuciłam robiąc dalej to co robiłam wcześniej. np zmywając naczynia czy prasując.

                          Wiele razy też kiedy on się darł a ja nie reagowałam dopiero jak wyszedł z domu schodziło ze mnie napięcie i np. zaczynałam płakać. Często kiedy w tym momencie córki coś chciały to im się oderwało za nic. Czuję się z tym źle ale jestem człowiekiem. Dużo wycierpiałam i po prostu nie dawałam już rady. Teraz nauczyłam się bardziej panować nad emocjami i już nie jest tak łatwo mnie wyprowadzić z równowagi. Córki wciąż się do mnie przytulają mówiąc, że jestem dla nich najważniejsza i bardzo mnie kochają.

                          Czy mąż coś na mnie ma?? Może powiedzieć, że kiedyś wylałam na niego olej bo on to tak przedstawia i w sądzie pewnie to przytoczy. Ja rzuciłam wtedy patelnią - pustą bo wcześniej całą zawartość wyrzuciłam do kosza - na podłogę ale resztki tłuszczu kapnęły mu na łydkę. Miał z 5 kropeczek na łydce. Byłam na skraju - tak mnie wyprowadził z równowagi. Żałuję tego do dziś bo wiem, że to wywlecze. Wtedy nawet powiedział, że jedzie na obdukcje. Miał czelność patrząc i śmiejąc mi się w twarz to mówić podczas gdy okładał mojego ojca.

                          Nie wiem jakie mam szanse. Adwokat po odsłuchaniu nagrań powiedział, że widać, że to bardzo wulgarna osoba, która swoim zachowaniem znęca się psychicznie. Osoba, która zaniża albo nawet odbiera poczucie własnej wartości. Był w lekkim szoku choć niejedno pewnie już widział i słyszał.

                          Ja w tym tkwiłam 10 lat i zatraciłam już trochę poczucie czy to jest aż taką patologią. Tzn. wiem, że jest ale mnie wciąż te dowody wydają się zbyt słabe. Innym bardzo konkretne.

                          Chyba warto próbować.
                          • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 23:06
                            Adwokat powiedział, że kategorycznie nie mam jemu prać ani gotować bo to wchodzi w skład rozpadu pożycia. Dotychczas gotowałam i prałam. Więc wczoraj mu oznajmiłam, że od teraz nie będę mu gotować ani prać. Ma sobie kupić proszek oraz wydzieliłam mu półkę w lodówce. Dziś kiedy wyjęłam 4 talerze i kiedy zjedliśmy usłyszałam, że mam bardzo brzydki charakter bo on by mi talerza zupy nie żałować a ja jemu tak. On mi mówi, że mam brzydki charakter... to jaki on ma znęcając się nad rodziną???? On nic nie kuma sad
                          • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 23:16
                            Próbować po co?
                            Jezeli twój mąż jest wulgarny typ walczącego to po kij orzekanie o winie?
                            Nie lepszy spokój i szybsze uwolnienie się od wyzwisk?
                            W sądzie będzie to samo co masz w domu.
                            Niestety jest tak że jeśli na kimś stosuje się przemoc często broniąc się sam ją stosuje.
                            A nawet jeśli nie to może być tak to odbierane.
                            Życie 10 letnie w związku przemocowym powoduje że nie ma się prawidłowego odbioru oczywistych spraw.
                            Co nie zmienia faktu że nie rozumiem chęci rozwodu z orzekaniem winy.
                            • zmeczona100 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 23:34
                              blue_ania37 napisała:


                              > Życie 10 letnie w związku przemocowym powoduje że nie ma się prawidłowego odbio
                              > ru oczywistych spraw.

                              Ekhm.... Sama byłaś w związku przemocowym...

                              > Co nie zmienia faktu że nie rozumiem chęci rozwodu z orzekaniem winy.
                              >

                              Aniu, ale to nie Twój rozwód i nie Ty powinnaś rozumieć kwestię orzekania o winie.
                              Skoro rozumie i chce to przeprowadzić Gisela, to jest to tylko i wyłącznie jej kwestia.

                              Ja z kolei mogłabym napisać,że nie rozumiem odstąpienia od orzekania o winie w części przypadków- ale tego nie napiszę, bo to sprawa indywidualna każdego rozwodzącego się i mnie nic do tego.
                            • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 23:36
                              A jeszcze dla pewności zapytam choć wiem. Jeśli rozwód jest bez orzekania o winie to nie ma szans aby za kilka lat mąż zażądał ode mnie alimentów??? Wiem, że to jest właśnie przywilej strony wygranej (z orzeczeniem). Moja kuzynka cały czas przekonuje mnie, że tak nie jest. Że rozwód bez orzekania daje mu furtkę do wniesienia w przyszłości o alignementy na niego.
                              • zmeczona100 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 23:41
                                To jeszcze niech Ci kuzynka powie, w jakich sytuacjach miałby szanse na alimenty od Ciebie.
                                • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 16.08.15, 23:54
                                  Ona rozwodzi się w UK i tam podobno tak jest. Nie wiem. Wiem jak jest w PL.
                                  • blue_ania37 Re: Chcę się wygadać 17.08.15, 00:01
                                    Jakich on ma się domagać od ciebie alimentów?
                                    Jesli masz dzieci i koszty utrzymania?
                                    Zastanów się co chcesz czy uciec od złego męża ratować dzieciaki czy toczyć boje o winę czy cokolwiek chcesz ?
                                    Czy kuzynka ktora ma rozwód w uk zna polskie realia? I prawo?
                                    www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
                              • koronka2012 Re: Chcę się wygadać 17.08.15, 23:50
                                Bez orzekania - każda ze stron może wystąpić o alimenty w ciągu 5 lat od rozwodu O ILE znajdzie się w niezawinionym ubóstwie. Chyba że się powtórnie ożeni/wyjdzie za mąż.
                                W przypadku orzeczenia - żądać może strona niewinna, bezterminowo (z wyjątkiem kolejnego małżeństwa) i wystarczy pogorszenie sytuacji materialnej. Nie wiem ile zarabia twój mąż, jeśli przeciętnie - to możesz wywalczyć np. 100 zł.

                                Rozumiem, co radzi prawnik. Ma to sens, tylko zadaj sobie pytanie PO CO ci to? Co zyskasz na tym orzeczeniu? po co mieć gościa na karku kolejnych parę lat? po co wysłuchiwać ci kłamstw na swój temat, wyciągania syfu wszelkiego, przeinaczania faktów itd. Bo mąż będzie się bronił poprzez atak na ciebie.

                                Jesteś zmęczona - zastanów się czy masz siłę na kolejnych parę lat utarczek w sądzie. Adwokat mówi to od strony zawodowej, jego to nie dotyczy, dla niego to po prostu praca. Wyjdzie z sądu i poleci na kolejną.

                                Ale ty każde słowo usłyszane w sądzie będziesz przeżywała tygodniami.
                                Jestem bardzo silna psychicznie, ale każdą sprawę w sądzie wręcz odchorowywałam i potrzebowałam co najmniej paru dni, żeby dojść do siebie. Zastanów się dobrze, czy masz na to dość sił i energii.
                  • luciva Re: Chcę się wygadać 20.08.15, 10:05
                    Trzy lata temu zapaliła Ci się lampka -bardzo dobrze, że wtedy nic nie robiłaś, skupiałaś się na mamie, na żałobie. każdy ma inny czas dojrzewania do takiej decyzji. Nie czytaj demotywujących wpisów, typu: tyle czasu siedziałąś na tyłku. Siedziałaś ile siedziałaś, widocznie wtedy nie byłas gotowa, teraz jesteś. Działać trzeba wtedy gdy czuje się siłę, moc i cheć.
                    nie czytaj też inetrnetowych rad typu - rozwód z orzekaniem to ileś lat, ileś tysięcy, pranie brudów, itd.
                    Każda sytuacja jest inna, spróbuj, zawsze możesz zmienić pozew. Weź mądrego prawnika.
                    Ja rozwodziłam się z orzekaniem - nie po to, aby mieć kasę od byłego, ale dla samej siebie, żeby mieć satysfakcję, żeby sobie pomóc.
                    Koszt był dokładnie taki sam, jak rozwodu bez orzekania o winie.
                    Nagrania, zdjęcia, bilingi telefoniczne były wzięte pod uwagę jako dowody.
                    Całość nie ciągneła się latami, a i świadków nie było dużo.
                    Wszystko zależy, rób jak czujesz.
            • nareszcieja Re: Chcę się wygadać 12.08.15, 07:57
              Nagrania i filmy są brane pod uwagę, nawet, jeżeli były nagrane bez zgody.
              Mąż/strona/sąd/adwokat pozwanego może zawnioskować o sprawdzenie, czy nie są fałszywe, zmontowane.Lub też, czy treści, które są nagrywane nie są wypowiadane/wykrzyczane na skutek prowokacji.
              Moje nagrania jak najbardziej zostały wzięte pod uwagę, sąd przyjął je bez żadnych zastrzeżeń.
              Jedyne, co może z tego tytułu grozić, to grzywna.
              Jedyny problem, jaki miałam, to konieczność bardzo rzetelnego spisania słownego tych nagrań. Są profesjonalne firmy, które to robią, mnie nie było stać, więc zrobiłam to samodzielnie.
              Nagrania w moim przypadku są podstawowym dowodem. Jak najbardziej branym pod uwagę.
              • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 19.08.15, 15:38
                No mój m. cały czas twierdzi, że wszystko co robi to z powodu prowokacji. W zeszły piątek zostawił mnie bez opieki do dziecka - on na urlopie, ja szłam do pracy - bo odpowiedziałam mu na pytanie i odpowiedz go zabolała (była prawdziwa). Spakował się i wyszedł. Kiedy zapytałam co z córką, jutro przecież idę do pracy odpowiedział : "gówno mnie to obchodzi szukaj sobie kogoś do opieki". I wyszedł. Kiedy w sobotę wrócił jakby nigdy nic przepraszał znów, prosił o szansę i tak w kółko. Kiedy przypomniałam mu piątkową sytuację, kiedy to zostawił mnie z dzieckiem wiedząc, że ja idę do pracy a on sam ma urlop i uświadomiłam mu, że nie mogę tak dłużej żyć. Ze nie mam poczucia stabilizacji, pewności, ze nie mogę na niego liczyć, że stracił już resztki mojego zaufania to odpowiedział, że nie myślał wtedy o córce, kto się nią zajmie, co zrobię po po prostu tak go sprowokowałam. Ja dużo czytałam już na ten temat i wiem, że tacy faceci ZAWSZE są prowokowani, że wina zawsze jest czyjaś nie ich.W sądzie na pewno ten przykład przytoczę. Dziś np też mi w odwecie spakował się i pojechał na działkę (nad jeziorem) zostawiając dzieci z bloku. Serce mi pęka bo ostatki wakacji, mogłyby się pokąpać. Fajnie czas spędzić. A siedzą w bloku. Dla mnie to ewidentny brak instynktu ojcowskiego. Ale on cały czas uważa ze mi na złość roni. Nie widzi, że krzywdę robi dzieciom.
                • nareszcieja Re: Chcę się wygadać 19.08.15, 18:52
                  nie taką "prowokację" miałam na myśli, pisząc o nagraniach. To, ze on interpretuje/ usprawiedliwia każde swoje zachowanie jako prowokację, to jego problem ( tak się składa, że to dosyć typowa cecha przemocowców). Nagrania w sądzie mogą być analizowane pod kątem tego, czy osoba nagrywająca nie prowokowała nagrywanej strony w jakiś sposób, tzn czy nie symulowała pewnych zachowań, oczekując odzewu. I nagrywając np. część, a nie całość ( tzn siebie nie, a przeciwnika tak).
                  Takie zachowania, jak piszesz, że Ty informujesz, że idziesz do pracy a on odpowiada, ze to go g...obchodzi to nie jest prowokacja. A to, ze on to tak interpretuje, to zupełnie inny problem.
                  Dzieci krzywdzi, ale nie widzi tego i nie zobaczy. Nie zmieni się. I tak naprawdę, to Twój problem, co z tym waszym życiem zrobisz. Na niego nie licz, będzie tylko gorzej. U Was nie ma partnerstwa i nie będzie, więc obojętnie, czy w wychowaniu dzieci czy w czymkolwiek innym będziesz sama, mając jeszcze dodatkowo jasnie pana, bojkotującego, dyskredytującego, blokującego wszystkie Twoje poczynania.
          • ajmj Re: Chcę się wygadać 18.08.15, 00:16
            Z tego co wiem, wiąże Was większa zależność niż zakochanych. Ludzi, którzy żyją w toksycznym związku wiąże silniejszą wieź. Wiem, że to chore ale poczytaj sobie.. ta zależność uzależnia.. napisz do mnie na privsmile
      • zmeczona100 Re: Chcę się wygadać 11.08.15, 21:59
        Ech, szkoda uncertain Trzy lata minęły i nadal tkwisz w tym emocjonalnym goovnie uncertain
        Uderzenia któregokolwiek z moich rodziców bym nie zdzierżyła.

        Emocjonalny pustak, jak - na szczęście już- mój były. Szkoda życia na takie indywiduum- a Ty nie kot i nie masz ich siedmiu.

        Nagrania, zdjęcia- jako dowody są w porządku.
        • teuta1 Re: Chcę się wygadać 13.08.15, 22:11
          Napisałaś, to znaczy, że szukasz wsparcia. No to dostałaś - kopa. I zaopatrzona w wiedzę i twardsza rusz tyłek, a ludzie z forum pomogą w pilotażu przez kolejne etapy. Odwagi dziewczyno.
    • salinka1 Re: Chcę się wygadać 26.08.15, 09:32
      Witaj.Czytając co napisałaś widzę siebie tylko w jeszcze gorszym wydaniu. Na pewno robisz dobrze dla siebie i dla dzieci. A to najważniejsze.
      Ja też chciałabym sie wygadać.
      Niedługo "dwucyfrowa liczba - po srebrnych godach" po ślubie. Pierwsze 10 lat normalnie jak u wszystkich pewnie, raz słońce raz deszcz. Narodziny córki -szczęście. Potem choroba męza niby nic kilka drobiazgów nałożonych jeden na drugi ale rzadko wystepujących więc lata diagnoz i wreszcie sukces. Wiemy co i jest coraz lepiej. Zawsze taki trochę bardziej szorstki jak nie po jego myśli- po co jedziesz tak często do rodziców (5 km), cię olewają, za mało nam dają ( nie mamy większych problemów finansowych), przesiadywanie u znajomych (często znajomej bo jej mąż pracuje na zmiany ona też). Mieszkamy z jego rodzicami bo jest jedynakiem. Są dla mnie dobrzy - chyba tak, ale może dlatego że ja dla nich też się staram. Traktuję jak swoich rodziców. On chce zrobić średnie wykształcenie więc chodzi ale że choruje to często na zajęcia aby robić notatki chodzę ja w soboty i niedziele. W tygodniu do pracy. Zdał. I zaczął prywatna działalność ja studia. Skończyłam. działalność- alkohol, kasa i ..................... Morze łez. Picie ( wyzwiska, przemoc ). Moje współuzaleznienie- bo się boję , że sobie nie poradzę sama, i tak wiele lat./ Dziecko wiele razy mówiło odejdź mamo itp. Nie odeszłam. Dziecko od lat nie rozmawiało normalnie z ojcem, bała się tylko aby mnie czegoś nie zrobił. teraz po tak bardzo wielu latach ludzi których kochałam powiedzieli że kasę przelałam na wnuka bez ich wiedzy- patrz złodziej. Co oczywiście jest nieprawdą- a było to trzy lata wcześniej. Tego nie wytrzymałam odeszłam z dnia na dzień z ukochanym zwierzęciem. córka za granicą na szczeście z kochającym mężem. A ja -sama ze zwierzakiem ale i tu ........ Mąż pamięta chce tylko ostanie pół roku czy rok i mówi że mnie walnęło w łeb, dziecko mi mózg zlasowało.Jeo rodzice nigdy nić nie widzieli i nie słyszeli. Dopiero dwa tygodnie po mojej wyprow. potwierdzili to co ja mówiłam.. Mam wrócić bo nikt mnie nie wyganiał. To nie przez niego się wyprowadziłam. - Tak to prawda bo to kłamstwo rodz. przelało ale od lat mówiłam ze mam dość że ma sobie dać pomóc bo nie mam już siły. Przygarneli mnie rodzice i siostra z rodziną. Do tej pory a minęło ponad pół roku nie spotkałam nikogo ze znajomych który by powiedział " co ty zrobiłaś" a tylko takich "dopiero teraz / tak długo wytrzymałaś". Teraz jestem razem z dzieckiem wrogiem- tzn. dziecko wróg nr1 a ja 2. Bo dziecko zerwało kompletny kontakt z dziadkami i ojcem. z nim za te wszystkie wyzwiska itp. a z nimi bo ona nie pogodziła się z ojcem itak mnie potraktowali. jestem dalej w rozsypce i najgorsze to to że chyba nadal go kocham - takiego jaki był kiedyś. nie umiem się z tym uporać.
    • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 30.08.15, 20:41
      Cały czas się waham jak pisać ten pozew. Czy z orzekaniem czy jednak bez. Wolałabym bez ale zastanawiam się jak to jest z alimentami o które może wystąpić po rozwodzie mąż jeśli znacznie pogorszy mu się sytuacja materialna. Podobno ma na to 5 lat od rozwodu. I jeśli się w ciągu tych 5 lat zmieści to co może być tak, że do końca życia będę musiała na niego łożyć??? Z tego co wiem mąż planuje zakup małego mieszkania. Wiem też, że nie chce rozwodu. Twierdzi, że mnie kocha i że się poprawi. Jest prawdopodobne, że po rozwodzie może się stoczyć. Ma ku temu skłonności. Ostatnio chodzi zamyślony, zdołowany. To widać. A co jeśli moje dochody są zbyt niskie na opłacanie alimentów na niego??? Nie bardzo rozumiem jak to działa. On się deklaruje, że na dzieci będzie mi dawał 800 zł. A gdy on wystąpi o alimenty na niego i ja np. jemu będę musiała płacić 500 to co w rozliczeniu ogólnym dostanę od niego 300 ??? Może ktoś mi to dokładniej wytłumaczy bo to małżeństwo wolałabym jak mi tu większość radzi rozwiązać bez orzekania ale cały czas ciągnie się za mną ta myśl alimentów.
      • nareszcieja Re: Chcę się wygadać 30.08.15, 20:47
        Giselle,
        zamiast zadawać pytania tu, porozmawiaj z prawnikiem.Wyjaśni i będziesz wiedziała, jak to prawnie wygląda.
        Napisałaś, ze po rozwodzie moze się stoczyć....
        Czujesz się odpowiedzialna za życie dorosłego człowieka?
        Trzymaj się.
        • zmeczona100 Re: Chcę się wygadać 30.08.15, 20:53
          Popieram.
          Zapłaci za porady, które dostała w tym wątku, ale wtedy nie będzie miała już pretekstu, aby tu pytać kolejny raz o to samo.
          Planuje zakup mieszkania, a alimenty z powodu pogorszenia może dostać? Fiu, fiu, fiu... To pewnie sporo osób chciałoby mieć takie pogorszenie po rozwodzie wink
          • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 30.08.15, 21:05
            Byłam u prawnika ale zapomniałam o to zapytać. Forum chyba temu służy aby poradzić jeśli wie się więcej. Tak przynajmniej myślałam.

            Planować zakup, ba nawet kupić a później się stoczyć to dwa odrębne wątki. Odpowiedzialna za niego po części się czuję bo jednak to ojciec moich dzieci. Jaki by nie był. Nie chciałabym aby kiedyś musiały się za niego wstydzić. Choć na to wpływu nie mam.
            • zmeczona100 Re: Chcę się wygadać 30.08.15, 21:35
              Nie chciałabym aby kiedyś musiały się za niego wstydzić. Choć na t
              > o wpływu nie mam.

              Dzieci miałyby się wstydzić za zachowanie swego dorosłego rodzica??
              Kobieto, idź Ty na terapię, bo szkoda dzieci.

              I masz rację- nie składaj żadnego pozwu, skoro może się stoczyć, a teraz nawet źle wygląda i chodzi zdołowany i zamyślony. To niedopuszczalne, aby się rozwodzić, gdy ktoś tak się zachowuje.
              • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 30.08.15, 21:56
                A wstydziłaś się kiedyś za własnego rodzica??? Nie???? To nie wiesz o czym mówię. Chyba dalsza polemika nie ma sensu.
                • zmeczona100 Re: Chcę się wygadać 30.08.15, 21:59
                  Nie, nigdy nie wstydziłam się za swojego rodzica.
                  Z prostego powodu- normalny człowiek nie poczuwa się do odpowiedzialności za inne dorosłe osoby ani za inne sytuacje, za które nie odpowiada i nie ma wpływu.

                  Niech zgadnę- córka alkoholika/ ów?
                  • lampka_witoszowska Re: Chcę się wygadać 04.09.15, 09:54
                    podłączę się pod to, co pisze Zmęczona. Idź na terapię, serio. To nie kwestia forumowej polemiki, ale podejścia do ludzi i do siebie.

                    Znam faceta, który ze śmierdzącym ojcem alkoholikiem pojechał na pogotowie. Pani doktor rzuciła jakąś kąśliwą uwagę nt zapachu i wstydu za ojca. Na co syn pacjenta spokojnie powiedział: pani doktor, to mój ojciec. Sam wybiera sposób na życie, najmniej trafny, ale to jego wybór. Ja się za to nie zamierzam nawet wstydzić, a dla pani to jest w tym momencie pacjent. I proszę podejść jak do pacjenta.

                    Można? można, Giselle. Można.


                    A wstydzić można się za siebie i swoje durne podejście albo złą wolę.
            • nareszcieja Re: Chcę się wygadać 30.08.15, 22:07
              hm...właściwie, to nie zastanawiałam się, czemu służy forum, ale jakoś nie zakładałam, że zastąpi prawnika w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o konkretne sprawy prawne, a tak odczytałam pytanie o kwestie alimentacyjne - kto komu, jak długo i jak to rozliczać itp.
              Natomiast co do wstydu.........Giselle, dziecimogą się wstydzić rodziców z bardzo wielu powodów. Mogą, co nie znaczy, że muszą. To, co my zakładamy, nie zawsze musi być uczuciem innych osób, nawet naszych dzieci. To sie nazywa projekcja- projektujemy na kogoś nasze myśli, uczucia, wyobrażenia- ze ja w tej sytuacji bym zrobił/a to czy tamto.
              Mogą np. wstydzić się, że ojciec prezentował określone zachowania wobec Ciebie, Twoich rodziców, że Ty nic z tym nie zrobiłaś, że pozwoliłaś na to.
              No właśnie, nie masz wpływu. A jeżeli się nie rozwiedziesz, to nie będą miały żadnego innego powodu do wstydu, nie dostarczy im?
              To może zrób to, na co masz wpływ? Zapewnij im dobre dorastanie?
              Nie namawiam Cię do rozwodu. To Twoja decyzja. Namawiam do zmiany sytuacji,na którą się skarżysz i która tak czy siak dobra dla Was wszystkich nie jest.
              Brak decyzji to też decyzja.........
              Pozdrawiam ciepło
      • koronka2012 Re: Chcę się wygadać 01.09.15, 22:48
        Dziewczyno... wszystkie twoje posty między wierszami pokazują, ze nie jesteś gotowa do rozwodu. Robisz absolutnie wszystko, żeby dalej marnować życie sobie i dzieciom. Idźże na terapię, bo skończy się tak, że z tchórzostwa odpuścisz i przegrasz kolejnych parę lat.

        Gwoli wyjaśnienia: przy braku orzekania o winie alimenty przysługują każdej ze stron o ile znajdzie się w niezawinionym niedostatku, a nie że "pogorszy mu się sytuacja materialna". Szanse na to, ze samotna matka dzieciom, nie zarabiająca kokosów będzie musiała płacić alimenty na zdrowego faceta (nawet bezrobotnego) są bliskie zeru. Aha - i przez 5 lat od rozwodu bez orzekania o winie, potem już w ogole nie przysługują, a nie że jeśli ktoś wystąpi np. 4,5 roku to ma dożywotnio..

        > Z tego co wiem mąż planuje zakup małego mieszkania.

        to takiej bidy znowu nie ma, zeby płacić tylko po 400 zł na dziecko?

        > Wiem też, że nie chce rozwodu. Twierdzi, że mnie kocha i że się poprawi.

        A co ma mówić? przecież nie powie ci szczerze, że ma wszystko w du...e, a zależy mu na ograniczeniu kosztów własnych ? Pamiętaj o jednym: słowa nic nie kosztują. Powiedzieć można wszystko. Nie ma możliwości, żeby ktoś kto kocha traktował kogoś tak jak on ciebie.
        Jest mu po prostu wygodniej/taniej.

        Jest prawdopodobne, że po rozwodzie może się stoczyć. Ma ku t
        > emu skłonności. Ostatnio chodzi zamyślony, zdołowany. To widać.

        A co cię to obchodzi? jeśli chcesz rozwodu - to powinna między wami ustać więź emocjonalna.
        szukasz pretekstów, żeby się nie rozwieść, bo zwyczajnie się boisz. To czy się stoczy po rozwodzie, czy przy tobie - to jest wyłącznie jego decyzja. Naprawdę potrzebujesz terapii.
        Nie jesteś za niego odpowiedzialna. Na tym polega rozwód.

        A co jeśli moj
        > e dochody są zbyt niskie na opłacanie alimentów na niego??? Nie bardzo rozumiem
        > jak to działa. On się deklaruje, że na dzieci będzie mi dawał 800 zł. A gdy on
        > wystąpi o alimenty na niego i ja np. jemu będę musiała płacić 500 to co w rozl
        > iczeniu ogólnym dostanę od niego 300 ??? Może ktoś mi to dokładniej wytłumaczy
        > bo to małżeństwo wolałabym jak mi tu większość radzi rozwiązać bez orzekania al
        > e cały czas ciągnie się za mną ta myśl alimentów.

        NIE. Po pierwsze - na 2 dzieci powinnaś domagać się przyzwoitych alimentów. 800 zł na dwójkę to bardzo, bardzo mało. Po drugie - jeśli nie zarabiasz kokosów, to żaden sąd ci alimentów nie zasądzi, więc przestań szukać powodów żeby zostać. Po trzecie - ta forma alimentów jest bardzo rzadka, bo musiałoby się stać naprawdę nieszczęście grubego kalibru, żeby one przysługiwały - typu trwałe kalectwo bez prawa do renty. W ogóle alimenty na współmałżonka są stosunkowo rzadko zasądzane.
    • jesienna.nuta Giselle 01.09.15, 10:55
      Jeśli masz wątpliwości, to może zamiast rozwodu zdecyduj się na separację.
    • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 23.11.15, 19:40
      Złożyłam pozew. Sprawa 9 lutego. Pozew złożyłam z jego winy. Nie wiem czy moje dowody są wystarczające. Zawsze mogę się wycofać ostatecznie. Dokumenty z sądu dostałam w piątek gdzie od razu zasądzono mi alimenty do czasu wyroku rozwodowego. Mąż dobrowolnie dawał mi 800 zł. Sąd zasądził 1000. Pytam go kiedy mi da te zasądzone 200 zł a on, że przecież się dogadaliśmy na 800 zł i tyle do sprawy mi będzie dawał a alimenty przyzna sąd na sprawie. Pytam go czy czytał postanowienie sądu. Mówi, ze czytał, że ma płacić od listopada 1000 zł ale on mi już w październiku dał 800 choć sąd nie kazał to mam sobie odjąć z października 200 zł i dołożyć do listopada. Generalnie traktuje to jako nadpłatę do lutego. No i będzie mi nadal dawał 800 zł. Z jednej strony dobrze. Będę miała asa, ze do postanowień sądu się nie stosuje. W każdym razie twierdzi, że to nie jest postanowienie i do niczego go to nie obliguje. W sumie to napisałam bo chciałam się poradzić w innej kwestii. Mąż zabrał (chyba nie będzie tu nadużycia jak powiem wprost - ukradł) mi obrączkę, zloty łańcuszek i telefon dotykowy. Twierdzi, że obrączka jak i łańcuszek są jego bo on to kupił za swoje pieniądze. Tłumaczę, że mi to dał i teraz to jest moje ale on swoje. Nie odda mi bo na to nie zasługuję. Co do telefonu to zakosił mi bo są tam smsy, które wysyłałam do kuzynki i według niego są one jego dowodem w sprawie. Zaznaczam, że telefon jest mój, kupiony za moje pieniądze (rozdzielności nie mieliśmy) no ale prawnik powiedział, że zarówno obrączka, łańcuszek jak i telefon to są moje typowo osobiste przedmioty. Doradził abym poszła z tym na policję ale zaznaczył, że nie wie jak policja do tego podejdzie. W końcu jesteśmy cały czas małżeństwem. Według mnie to ewidentna kradzież. Czy ktoś miał podobną sytuację?? Czy jest sens to zgłaszać??
      • yoma Re: Chcę się wygadać 23.11.15, 20:41
        Zgłoś. Będziesz miała papier w sądzie, że mąż ci zajumał przedmioty osobistego użytku.
      • zmeczona100 Re: Chcę się wygadać 23.11.15, 22:11
        Z jednej strony dobrze. Będę miała asa, ze do po
        > stanowień sądu się nie stosuje.

        Aha. Czyli potrzebujesz asów, a nie pieniędzy na dzieci. Znaczy- za dużo sąd Ci przyznał, więc powinien zmniejszyć obowiązek ojca.
        • luciva Re: Chcę się wygadać 24.11.15, 10:17
          Sorry, ale to już jest zwykłe wsadzanie kija w mrowisko i czepianie się slowek.
          ja pierniczę, czy na tym forum żadna dyskusja nie może być rzeczowa, konkretna i konstruktywna, tylko przy każdej okazji musi się znaleźć adwokat diabła?
          • zmeczona100 Re: Chcę się wygadać 24.11.15, 11:26
            Nie czepiam się słówek, tylko postawy tej forumki.
      • mayenna Re: Chcę się wygadać 24.11.15, 07:39
        Masz prawomocny wyrok sądu. Bierzesz papier i idziesz do komornika. Podajesz gdzie pan pracuje i masz pieniądze na koncie ściągnięte ta drogą. Proponuje zrobić to raz, tak ku nauce, żeby on zrozumiał, że ten papierek z sądu nie podlega negocjacjom i rozliczaniu free sytlowemu.
        Sąd cię nie pogłaszcze po główce za to że on zapłacił mniej. Nie będzie to żaden hak na niego na rozprawie.
        Kradzież zgłoś na policję. On nie ma prawa zabierać twoich rzeczy osobistych, nawet jeśli ci je podarował. Może polcja nic z tym nie zrobi, ale na pewno wezwie na rozmowę i powie, że to jest kradzież. Zacznij działać, żeby powstrzymac go od dalszych działań..
    • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 01.01.16, 16:27
      Chciałam się poradzić.
      Sprawa w lutym. Od ostatniego mojego wpisu była jedna interwencja policji oraz założyłam niebieską kartę. Dostałam też odpowiedź męża na mój pozew. I co ? Jedno wielkie kłamstwo. Nie wiem czy ja jestem z jakiejś innej bajki ale nie potrafię zrozumieć jak można tak bez żadnych skrupułów kłamać.

      Czytając jego odpowiedź okazuje się, że mój mąż to kryształ po prostu. Nigdy nikomu nie ubliżył, nie uderzył. Jak to się ma do nagrań na których słychać wyzwiska skierowane w kierunku mojego ojca czy mnie???? Poza tym przedstawił dwóch świadków - ciocia która mieszka 150 km od nas i którą przez całe małżeństwo może widziałam 5 razy oraz jego kolega od piwka, którego ostatni raz tez widziałam dobrych kilka lat temu.

      Do rzeczy jednak. Napisał, ze jest gotów wyrazić zgodę na rozwód ale nie przyznaje się do winy i jeśli ja nie zgodzę się na rozwód bez orzekania to on będzie wnioskował o rozwód z wyłącznej mojej winy.
      Domyślam się, ze w tej sytuacji jest nawet szansa na rozwód na pierwszej sprawie. No i mam dylemat bo kusząca jest perspektywa, że za miesiąc będę już po wszystkim ale boję się z drugiej strony, że mąż może się stoczyć i wystąpić o alimenty. Czy ktoś się z tym spotkał?? Właściwie tylko to mnie blokuje bo nie wyobrażam sobie jeszcze łożyć cokolwiek na niego a jeśli chodzi o winę to nie muszę sobie udowadniać, kto spowodował rozpad.

      Co możecie mi poradzić?? Odstąpić jednak od orzekania czy pozostać przy tym z uwagi na ryzyko tych alimentów?
      • yoma Re: Chcę się wygadać 01.01.16, 17:22
        Chciałabym zobaczyć sąd, który zasądza od byłej z dwojgiem dzieci na utrzymaniu alimenty na rzecz zdrowego i w sile wieku byłego smile No chyba że była bogata z domu i od urodzenia żyje dostatnio z odsetek od kapitału, co, jak rozumiem, nie ma miejsca. A i to raczej w Hameryce, nie u nas.

        Alimentów od współmałżonka można się domagać, jeśli się znalazło w niedostatku na skutek rozwodu. Bardzo proszę, niech twój "stoczony" były udowadnia, że stoczył się wskutek rozwodu smile

        Dalej radzić nie będę, bo generalnie jestem zwolenniczką rozwodów bez orzekania.
    • giselle1976 Re: Chcę się wygadać 10.02.16, 15:42
      No i od wczoraj ja dołączyłam do grona rozwiedzionych. Odstąpiłam od orzekania i rozwód na pierwszej sprawie. Dziękuję wszystkim za wsparcie i pomoc. Teraz już będzie tylko lepiej smile Czuję się wspaniale smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka