Dodaj do ulubionych

Dzieciaki - "mały" problem.

11.10.12, 22:53
Moje dzieciaki aż "wołają" o faceta w domu sad
Wystarczy że któryś ze znajomych będzie się z nimi wygłupiał, gadał a młody (10 l) chce aby częściej przyjeżdżał bo go lubi.
Jak z nimi rozmawiać? co mówić?
A może jestem przewrażliwiona?



Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: Dzieciaki - "mały" problem. 12.10.12, 09:16
      a krewni?
      sensowni? jest szansa na częste spotkania?
    • altz Re: Dzieciaki - "mały" problem. 12.10.12, 09:23
      kajda28 napisała:

      > Jak z nimi rozmawiać? co mówić?
      > A może jestem przewrażliwiona?
      Po co rozmawiać? Dzieci są kontaktowe, mają własne zdanie, którego nie boją się powiedzieć, nie boją się dorosłych, czują się u siebie. Według mnie, nic złego się nie dzieje, ja bym nic z tym nie robił. Jak ktoś nie będzie się im podobał, to go na pewno nie zaproszą. Może po prostu masz dobry gust i zapraszasz odpowiednich ludzi? smile
    • triss_merigold6 Re: Dzieciaki - "mały" problem. 12.10.12, 09:30
      Krewni? dziadkowie? Syna zapisz do harcerstwa albo na zajęcia sportowe z sensownym trenerem, chłopcom to potrzebne.
      • kajda28 Re: Dzieciaki - "mały" problem. 12.10.12, 17:13
        Jedynie co to piłka nożna go interesuje - ale z tego co mówi to dopiero na wiosnę zaczną się treningi. Do harcerzy nie dam rady go zaciąnąć - 3 lata zuchów , i tylko dlatego że jego połowa klasy tam chodziła - no i tak nie było druhów tylko druhny. Karate też odpada, nie podoba mu się.
        Najbardziej się boję że go zagłaskuje, nigdy pod włos, miękka baba jestem.
    • inna_nowa_ja Re: Dzieciaki - "mały" problem. 12.10.12, 09:38
      mojej córce (lat 5) też ewidentnie brakuje ojca, na wakacjach zagadywała wszystkich możliwych panów, na szczęście brat mojego męża to super wujek i często nas odwiedza a młoda go uwielbia.
      Jest mi przykro, gdzieś tam wyczytałam że dziewczynki wychowujące się bez ojców mają predyspozycje być w dorosłym życiu prostytutkami, nie radzą sobie jako dorosłe kobiety, ale z drugiej strony ma się wychowywać w domu w którym nie ma miłości? Jaki wówczas wzorzec wyniesie?
      Młodemu ojca też brakuje ale jest skryty, nie okazuje tego, ostatnio ma fazę że płacze wieczorami przed snem bo boi się że ja umrę(:
      • kajda28 Re: Dzieciaki - "mały" problem. 12.10.12, 17:07
        > Młodemu ojca też brakuje ale jest skryty, nie okazuje tego, ostatnio ma fazę że
        > płacze wieczorami przed snem bo boi się że ja umrę(:

        Mój młody też jest skryty, dlatego nie wiem co mam myśleć o tym co teraz mówi. Potrzebuje faceta do gadania, wzorca. Ma dziadka, ale to trochę za mało. Z ostatnim moim facetem trochę się nie dogadywał, miał do niego "obojętny stosunek".

        Ech życie sad
        • teuta1 Re: Dzieciaki - "mały" problem. 13.10.12, 22:54
          Moim też brakuje. Widać...
          • to.ja.kas Re: Dzieciaki - "mały" problem. 15.10.12, 01:27
            Może dzieci czują sie za Ciebie odpowiedzialne? Nie wiem, pytam? Czasami tak męczy nas samotnośc, że inni to widzą i za wszelką cenę starają się jej zapobiec? Jeśłi tak nie jest może sprawiasz takie wrażenie? Maluchy widzą nostalgię czy smutek, wydedukowały, ze mężczyzna Cię uszczesliwi i jako kochajaca dziatwa próbuje swatac?
            Tak gdybam.
            Mogłabym polecieć sloganem i napisać byś pokazała im, że teraz, samodzielna i niezależna jesteś spełniona, radosna i happy, ale jeśli tak nie jest (co jest normalne) może sprawiać to niejaki problem. Może po prostu z nimi pogadaj. I mów do nich. Jak je kochasz, jak Cię cieszy ich troska i jak bardzo są Ci potrzebne. Mów też o tym, że one nie są winne rozpadu rodziny i odpowiedzialne za to by jakis mezczyzna w Twoim życiu się pojawił. I w rozmowie słuchaj tego czego nie mówią, może dowiesz się skąd ten głód męzczyzn. Jak juz się dowiesz łatwiej będzie wybrać taktykę by dzieciaki w Waszej rodzinie, taka jak jest czuły się doskonale.
            • kalpa Re: Dzieciaki - "mały" problem. 16.10.12, 08:39
              Moje chłopaki mają tak samo i każdy kolega mamy jest ok o ile pogada i zagra w grę planszowa.
              Tyle, że ja im powiedziałam jak jest naprawdę- że chcę, żebyśmy mieli kogoś fajnego ale na razie jeszcze nikogo aż tak nie polubiłam. I, że moi koledzy to po prostu koledzy.
              Kiedyś poznałam pana, co okazało się kompletnym nieporozumieniem, ale dzieci go polubiły i tęskniły...
              Dlatego teraz wolę mówić spokojną prawdę- tak jest dla nich bezpieczniej bo nie robi im to zamieszania w głowach.
              • kajda28 Re: Dzieciaki - "mały" problem. 16.10.12, 09:02
                Też próbuje mu tłumaczyć że tego co polubił to mi do gustu nie przypadł.
                I o ile dość dobrze sobie radzę sama o tyle facet w domu by się przydał - choćby po to abym nie zagłaskała dzieciaków.

                > Kiedyś poznałam pana, co okazało się kompletnym nieporozumieniem, ale dzieci go
                > polubiły i tęskniły...

                Lepiej aby były obojętne niż emocjonalne? Obojętność przeniosą na swoje życie i związki. Zastanawiam się nad tym i spróbuje ich nie zobojętnić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka