Dodaj do ulubionych

Moja mama...

19.11.12, 11:08
Od kiedy pamiętam miałam z mamą trudne relacje. Bunt nastolatki, złe oceny w szkole, złe towarzystwo. Moja mama nie akceptowała moich wyborów i decyzji. Kiedy jednak skończyłam studia, wyszłam za mąż i urodziłam dzieci nasze relacje zaczęły się poprawiać. Teraz, kiedy przeżywam najtrudniejszy czas w życiu jest dla mnie prawdziwym oparciem.
Wczoraj usiadłyśmy razem, piłyśmy wino, paliłyśmy papierosy i gadałyśmy tak szczerze jak nigdy dotąd. Chyba pierwszy raz usłyszałam od niej "jestem z Ciebie dumna".
Czy Wam rodzina też pomaga przetrwać ten trudny okres?
Obserwuj wątek
    • kobieta306 Re: Moja mama... 19.11.12, 11:12
      mój tato powiedział mi tak "niezależnie co zrobisz, to ja Tobie pomogę" i pomaga, razem z mamą. Mam wspaniałych rodziców.
    • malgolkab Re: Moja mama... 19.11.12, 11:35
      Zawsze miałam ogromne wsparcie w rodzicach i bracie (choć mój tato poczatkowo nie pochwalał decyzji o rozwodzie).
    • logicman Re: Moja mama... 19.11.12, 11:37
      Bez wsparcia rodziny (a zwłaszcza mojej mamy) pewnie już bym był w wariatkowie.
    • ninaa Re: Moja mama... 19.11.12, 11:48
      Ja też usłyszałam, że cokolwiek zdecyduję - mogę liczyć na pomoc. Gdybyś czegoś potrzebowała - dzwoń - powiedział ostatnio tata.
      I nie podpowiadają. Dzwonią tylko i pytają czy wszystko w porządku i jak się czuję.
      I czuję, że napatrzywszy się na to moje małżeństwo, są po mojej stronie.
      Mam nadzieję, że obiektywnie, a nie z powodu "rodzicielskiej miłości". Ja wiem, że gdybym była małpa, matka by mi powiedziała, żem małpa i zła kobieta..
      Cieszę się ze wsparcia moich rodziców, ale też mam świadomość tego, że nie chcę ich nadmiernie ani martwić, ani obciążać. Ale że wsparcie mam, to wiem. A to bardzo dużo.
      Wspaniali są i tyle. Choć od wielu, wielu lat po rozwodzie ... smile)
    • wtrakcie Re: Moja mama... 19.11.12, 11:51
      Też byłam zbuntowana nastolatką. Rodzice byli przeciwni mojemu małżenstwu ale przecież ja byłam mądrzejsza. Teraz rodzice i siostry są olbrzymim wsparciem. Gdyby nie oni na pewno bym zwariowała. Są daleko ode mnie ale dzwonimy prawie codziennie smile

      Pozdrawiam K.
      • zegnaj_kotku Re: Moja mama... 19.11.12, 12:18
        Tak mam wsparcie zarówno w rodzicach własnych jak i rodzicach ojca dziecka...
        Oczywiście jest ono trochę inne, ale bardzo im jestem za to wsparcie wdzięczna.
    • anbale Re: Moja mama... 19.11.12, 12:27
      Nigdy mnie nikt nie wsparł ani pomocnej ręki nie podał. Za to do osądzania każde się rwie, jak to w życiu smile
    • lampka_witoszowska Re: Moja mama... 19.11.12, 12:47
      moja mama jest bardziej konsekwentna smile
      nie wystarczały najlepsze oceny, wygrywane olimpiady, grzeczne koleżanki albo samotnictwo, posłuszeństwo aż do absurdu, skończone jedne z najtrudniejszych studiów, do których zresztą się nie przykładałam, samo wyszło

      w pewnym momencie przestałam zabiegac o tę miłość - tak więc trudno, żeby teraz cokolwiek się zmieniło - tym bardziej, że zięć był ukochany i basta

      ale szalenie lubię widzieć i czytać o takich normalnych, życzliwych, fajnych relacjach z mamami - ja tak miałam z Tatą (ojczymem) i wystarczy mi na całe życie, ku chwale ojczyzny smile
      • nandita_7 Re: Moja mama... 19.11.12, 13:45
        Moim rodzicom wydaje się, że mnie wspierają. Owszem, mogę na nich liczyć, gdy trzeba zaopiekować się dzieckiem, itp. Ale psychicznie nie wspierają. Polega to na unikaniu rozmów na "ten" temat ewentualnie uporczywym wypytywaniu o "tamte kobiety" (tata) oraz na płakaniu mi w słuchawkę i żądaniu pocieszania (mama). Bo on jest ciekawy, a ona tak strasznie cierpi i przeżywa. Nie przeczę, że też przeżywa. Ale to nie jej zawalił się świat. Rodzeństwa nie mam.
        • azmb Re: Moja mama... 19.11.12, 13:56
          Moi rodzice już nie żyją, ale wspierali w potrzebie zawsze. teraz ja jestem tą głową rodziny i moje dzieci wiedzą, że mają we mnie oparcie. Syn trochę się krzywi, że te "oparcie" jest czasami dość krytyczne. Synowa po wielu latach zaufała mi, a jest z tych mocno odrębnychsmile
        • plujeczka Re: Moja mama... 19.11.12, 13:56
          rodzice nigdy nie wtracali się w moje małżenstwo, "zastepcza" mama zawsze neutralna le kochana,życzliwa , cierpliwa.Tato= zmarł 2 tygodnie po ogłoszeniu wyroku o podzial majatku, który mnie i dziecko pozbawił wszystkego oraz spowodowal ,ze na kilkanascie lat do przodu ma długi, długi, długi .....tato bardzo przezywał ,że cyt.jego slowa.........jakim trzeba być bezwzglednym ojcem ,żeby swoje jedyne dziecko pozbawić wszystkiego....
          Taty mi bardzo brakuje ,własnie mineła kilka dni temu 1 rocznica jego smierci, wiem ,ze barfdzo mnie kochał i moje rodzenstwo.
          Rodzina zawsze byla dla mnie wsparcie w sensie " wygadania" się ale to w sytuacji ogromnego stresu i traumatycznych przezyc ma olbrzymie znaczenie.

          • jagienka_2 Re: Moja mama... 19.11.12, 19:12
            Moja mama kilka lat temu miała udar. Zawsze była krucha i bardzo słaba psychicznie. Po zdradzie i odejściu mojego męża, to ja musiałam ją wspierać i udawać, że świetnie sobie radzę. Ojciec też był załamany tym, co mnie spotkało, więc odstawiałam teatrzyk dla obojga. To było dla mnie ogromne obciążenie. Nigdy nie rozmawialiśmy o mojej sytuacji, przyszłości.
    • heksa_2 Re: Moja mama... 19.11.12, 21:19
      Moja mama mnie wspierała finansowo, lokalowo i duchowo. I stanęła za mną murem, choć czasem wykazuje dużo współczucia dla drugiej strony.
    • chalsia Re: Moja mama... 20.11.12, 13:54
      Rodzice moi zawsze stali za mną jak mur. I jestem im za to dozgonnie wdzięczna.
      Po rozstaniu z mężem bardzo mi pomagali rozmowami, zajmując się wnukiem, gdy było to konieczne a także od czasu do czasu załatwiając dla mnie jakieś sprawy. Paradoksalnie rozstanie z mężem przywróciło mojego Tatę do aktywności, pobudziło go do życia. Natomiast Mama po jakimś czasie odchorowała stres związany z całą sytuacją.
      Ku mojemu nieutulonemu żalowi Tata niedawno zmarł, ja podtrzymuję Mamę w żałobie, a ona nadal stoi za mną jak mur.
    • inna_nowa_ja Re: Moja mama... 20.11.12, 14:05
      ja w rodzicach mam wsparcie, mama pomaga mi przy dzieciach bo córkę odbiera z przedszkola. Wiem, że się martwi bardzo przeżywa, wczoraj strasznie też emocjonalnie przeżywała moją rozprawe. Są natomiast takie chwile, kiedy ja potrzebuje się wyryczeć (tak jak wczoraj) i ona opatrznie ten mój płacz rozumie, są momenty że obie wybuchamy i niepotrzebnie, bezzasadnie się oskarżamy, kiedy potrafi mi powiedzieć że to moja wina bo mam taki charakter i przez to rozpadło się moje małżeństwo. Ale wiem też że w razie czego zawsze stanie za mną murem.
      Mój ojciec martwi się tym, że nie jem a wczoraj powiedział że kopa zasadziłby eksowi już dawno, dawno temuwink
      • 0veryfunny Re: Moja mama... 21.11.12, 20:51
        Witam...
        ze trzy lata temu poinformwałam moją mamę o tym że muszę złożyć pozew rozwodowy.
        to co od niej usłyszałam - zawaliło mój cały świat.... poczułam się nikim. trudno to opisać.
        oprócz standardowych tekstów typu: "najważniejsze są dzieci, o swoim szczęściu mogłas pomyśleć 15 lat temu. rozwiedź sie jak dzieci dorosną i pójdą na swoje"...
        usłyszałam: JEŻELI ZŁOŻYSZ POZEW ROZWODOWY JA DLA CIEBIE NIE ISTNIEJĘ, NIE MASZ JUŻ MATKI.
        na tym sie nasza rozmowa zakończyła.

        dwa lata trwało zanim udało się nam powrócić do rozmowy. dopiero miesiąc po 1 rozprawie - moja mama uwierzyła mi, stanęła po mojej stronie. bo tak naprawdę ja dopiero wtedy powiedziałam moim rodzicom wszystko nt mojego życia.
        długo to trwało zanim byłyśmy obie gotowe do takiej rozmowy. jak widać musiało tak być.
        dziś - moi rodzice są dla mnie największym wsparciem.
        ale przez dwa lata byłam sama. SAMA. - nikomu tego nie życzę.

        pozdrawiam smile
        • nandita_7 Re: Moja mama... 22.11.12, 09:11
          Overfunny, dzielna jesteś. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka