Dodaj do ulubionych

2, 3 .... ślub

25.11.12, 15:53
Czy po rozwodzie zdecydowalibyście / zdecydowaliście się na kolejny ślub?
Ja co prawda jeszcze przed rozwodem (mam nadzieję, ze w grudniu się to zmieni) ale na dzień dzisiejszy to nie widzę argumentu, kótry by mnie przekonał do ponownego zamążpójścia.
Nie chodzi mi o brak związku jako takiego ale o same jego sformalizowanie.
Słyszałąm gdzieś takie powiedzenie: "Drugi slub to zwycięstwo nadzieji nad doświadczeniem" smile
Obserwuj wątek
    • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:05
      Nie. Takie mam przekonanie na tym etapie życia. wiele osób mówi, że to z czasem się zmieni, jednak w to wątpię.
      Poza tym, najlepszy materiał na partnerów życiowych został już przebrany, nie ma się co oszukiwać. A i my rozwodnicy to drugi lub trzeci sort. Biorąc to pod uwagę, śmiało można zawyrokować, że z 60% z nas zostanie samymi do końca życia. A żeby jeszcze znaleźć kogoś odpowiedniego do ślubu, może 5% będzie miało takiego farta - pomijając tych lekkomyślnych, którzy podobnie jak za pierwszym razem wezmą to, co się nawinie.
      • blue_ania37 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:21
        A dlaczego Logicmanie ludzie po rozwodzie to drugi lub trzeci sort?
        Nie jestem gorsza bo jestem rozwodniczką, nie czuję się tak.
        A na zadane pytanie przez kotka pytanie, odpowiedź jest prosta, już nigdy nie będę niczyją żoną, mogę być przyjaciółką, ale żoną zdecydowanie nie, nie nadaję się na żonęsmile
        A
        • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:29
          Bardzo dobrze, że się czujesz OK - tak trzymaj, bo poczucie własnej wartości jest bardzo istotne. Ja też czuję się z sobą jak najbardziej OK, jednak nie przeszkadza mi to obiektywnie spojrzeć na moja wartość na rynku "towarzyskim". Nie mamy już po 25 lat - już ciało nie tak jędrne jak kiedyś, kondycja nie ta, coraz częściej zdrowie szwankuje - za to mamy zobowiązania (dzieci, alimenty), często długi.
          • ewela1_1 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:40
            Każdy z nas się starzeje, bez względu na to jaki status spoleczny posiada. W obecnych czasach jest tyle rozwodów, ze powinienes się czuć bardzo swojsko wręcz! smile
            • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:49
              Rozwiedzionych teraz jak mrówek, to prawda. Ale czy to zwiększa pulę ewentualnych partnerów - wątpię. Jeszcze trafie na drugą taką jak moja ex - byłby to klasyczny przypadek zamiany siekierki na kijek, bo miałbym przy sobie obce dziecko zamiast własnego.
              • blue_ania37 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:51
                Twój optymizm jest zabijającysmile, ale poważnie to uważam, że drugi raz na podobnych ludzi nie można trafić, pamiętam jak już w jakieś dyskusji gadaliśmy o intuicji i tego należy się trzymać szukając następnego związku.
                A
                • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:55
                  To prawda, jednakże intuicja bywa zwodna smile
                  • cozzycie_80 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 17:08
                    Ja też w chwili obecnej jestem na nie.
                    I tak już ktoś napisał, mogę być w związku bez papierka.
                    25 lat nie mam, ale 32 i kto wie co przyniesie życie, może kiedyś zmienię zdanie.
                    Mój były mąż już po 2 miesiącach spotykania się z nową kobietą zmienił zdanie, ale dziewczyna jest "młoda", jeszcze ślubu nie miała wink więc pewnie będzie miała ciśnienie big_grin
              • ewela1_1 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 17:15
                "Urzeka" mnie Twoja pogoda ducha smile. Trochę przykro się to czyta, że tak o sobie myślisz i o innych rozwodnikach. Jak Ty siebie widzisz tak odbierają Ciebie inni. Na pewno jesteś w tej wcześniejszej fazie porozwodowej i pewnie stąd ten "optymizm", oby trwał jak najkrócejsmile.
                Z tymi potencjalnymi siekierkami, kijkami to nie jest tak źle. Mój eks również dał mi mocno popalić, ale co inni winni temu , że "łun" taki niewydarzony mi się trafił, albo lepiej..., że ja sobie takiego męża wybrałamsmile.
                • blue_ania37 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 17:19
                  Zdecydowanie zgadzam się z Tobą ewelasmile, co z tego, że mi się trafił taki, to co resztę rodu męskiego w rakietę i na księżycsmile, są fajni i niefajni i są miłe i mniej miłesmile
                  A
                  ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
          • blue_ania37 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:47
            No nie wierze Logicmaniesmile, co z tego że nie mamy 25 lat? a za to jaka mądrość od nas bijesmile,
            ja czuję, że dopiero teraz wiem co chcę od świata i od ewentualnego onego i co ja mogę dać.
            Czuję tą mądrość którą wyciągnęłam po rozstaniu, bezcenne, a jeśli ja nie mam 25 lat to też nie będę szukać 25 latka, a ktoś w moim wieku nie zwariuję na widok mojej skórysmile, pozatym mam normalną skórę i jeszcze brak zmarszczek do tegosmile

            ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
            • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:53
              No niestety, mi ta mądrość życiowa uświadomiła, iż za pierwszym razem "sprzedałem się" zbyt tanio. Teraz za to, jakby odreagowując, mam zbyt wygórowane oczekiwania, więc jako realista mogę tylko pogodzić się z faktami, cieszyć się wolnością i zająć tym, czego nie mogłem robić w małżeństwie.
        • argentusa Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:30
          Bo logic tak się czuje Aniu.
          Ja jestem pierwyj sort, jak to mawia mój przyjaciel (a Obecny potwierdza): już nie głupia a jeszcze nie brzydka. A do tego samodzielna finansowo. I tego się trzymam. No i nie "wrobię w dziecko żadnego faceta, bo dzieci już mam.
          Ar
          ps. ad rem: na pytanie"czy zostaniesz..." odpowiedziałam , że nie jestem na to gotowa w tej chwili. Obiecałam, że do sprawy wrócimy za rok, dwa. I nie chodzi mi zupełnie o zobowiązania, bo mieszkając razem i tak bierzemy w części odpowiedzialność za życie drugiego człowieka. Mnie po prostu nie jest ten papirek do niczego potrzebny. A otoczenie i tak mówi Obecnemu o mnie per "Pańska żona", o Obecnym do mnie "pani mąż to...".
          Znaczy "status" społeczny mam wink hihihihihihi.
      • zegnaj_kotku Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 17:21
        logicman napisał:

        > A i my rozwodnicy to drugi lub trzeci sort.
        hmm taki ok 40 letni kawaler/panna to moim zdaniem większe zagrożenie niesie niż rozwodnik
        • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:10
          Zgadza się, dlatego jeśli panna to tak do 30-34 roku max. - a te maja jeszcze duży wybór kandydatów w swoim wieku, bez obciążeń. Z kolei rozwódki w zbliżonym przedziale (powiedzmy tak do ok 40) już zazwyczaj dzieciate, niejednokrotnie ze skrzywioną psychiką po nieudanym związku. I tak źle i tak niedobrze.
          • blue_ania37 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:19
            Logicmansmile, natychmiast zmieniaj kryteriasmile, panna do 34 roku, to chodząca bomba zegarowasmile, to ostatnie dzwonki na dzieckosmile
            Ja się "rzucam" wyłącznie na rozwodników, to mój "target"smile
            A
            • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:24
              Ania, jednakże starsze panny to już zazwyczaj typowe "stare panny", oczywiście są wyjątki, jak zawsze. A rozwódki są zazwyczaj dzieciate, co zresztą jest zupełnie naturalne.
              • blue_ania37 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:30
                No...i co to zmieniasmile?
                Są ludzie i ludzie, nie zaklinam rzeczywistości nie myślę o królewiczu jestem na to już za mądrasmile, ale myślę że jeszcze dużo przede mną, powiedziała Ania lat prawie 39smile
                A
                • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:33
                  A pewnie Ania, teoretycznie wiele przed nami, choć niekoniecznie w kwestiach związków damsko-męskich smile
            • cozzycie_80 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:27
              zgadzam się z Anią smile
              choć ja rozwódka, 32 z dzieckiem i też bym chciała więcej dzieci.
              I co Wy na to? Gdzie mam szukać? co proponujecie rozwodnik czy kawaler? big_grin
              • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:31
                Bezdzietny rozwodnik to idealna partia dla Ciebie. Kawaler już może wybrzydzać, bo masz dziecko. Ewentualnie rozwodnik z dzieckiem, który nie jest zbytnio związany ze emocjonalnie ze swoim dzieckiem - ku mojemu zdziwieniu stwierdzam, że takich facetów jest całkiem wielu. Sporo ma w ogóle swoje dzieci głęboko w d... - takiemu tym bardziej Twoje dziecko nie będzie wadziło.
                Oczywiście zawsze zdarzają się wyjątki (asekuruję się, bo zaraz zaczną rzucać przykładami, że jakaś tam z 2 czy 3 dzieci znalazła bezdzietnego kawalera i są razem).
                • cozzycie_80 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:36
                  Logicman, a ja takiego co się swoimi dziećmi nie interesuje to sobie daruję.
                  Czego można się spodziewać po takim typie? wink
                  A za 5 lat, będę płakać, że "no wiedziałam jaki był, ale dla mnie to miał się zmienić i miało być pięknie" big_grin
                • blue_ania37 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:39
                  Kompletnie tak nie myślę, nie interesuje mnie czy będzie bezdzietnym czy będzie miał dzieci ( nawet myślę, że lepiej żeby miał, bo będzie pewne rzeczy rozumiałsmile,
                  tata mojego syna ma go głęboko w d...widzieli się w lipcu, wolę faceta który interesuje się swoimi dziećmismile
                  A
                  • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:50
                    Ania, problem polega na tym, że nie każdy facet blisko związany ze swoimi dziećmi będzie w stanie żyć na codzień z obcymi dziećmi, nie mając własnych obok siebie. Ja właśnie tak mam.
                    • blue_ania37 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:01
                      Logicmaniesmile
                      Po pierwsze bardzo Ci współczuję tego co musisz znosić we własnym domu,
                      po drugie, uważam, że ludzie po rozwodach są pierwszy sort a nie drugi czy trzeci bo mają o wiele więcej doświadczeń, bo nie mają różowych okularów, bo jak już kogoś fajnego spotkają a intuicja powiesmile działaj to będą umieli o wiele więcej dać i docenią dobro ( przynajmniej ja tak myślę),
                      hipotetycznie to nie mam pojęcia czy i wogóle będę z kimś, na teraz nie szukam i nie błądzę, ale myślę, że ludzie po rozwodach mogą tworzyc rodziny w różnych układach dziecięcych.
                      A
                • ewela1_1 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:52
                  Zyczysz jej faceta, ktory ma takie podejscie do swoich dzieci? Nooo ekstra partia. A tak poza tym strasznie kalkulujesz, troche to straszne jest smile

                  Rozwodka to na pewno dzieciata ze złamaną psychikąsmile, więc be...
                  W ogóle rozwódka to a pewno siekierka, albo kijek, więc be...
                  Panny tez jak sie okazuje nie zawsze dobra partia dla rozwódka.

                  W sumie to rzeczywiscie nie ma w czym przebierać big_grin
                  -------------
                  "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                  "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                  • ewela1_1 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:54
                    dla rozwodnika * smile
                  • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:54
                    ewela1_1 napisała:

                    >
                    > W sumie to rzeczywiscie nie ma w czym przebierać big_grin

                    No widzisz smile
                  • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:56
                    a co do kalkulowania, to życie mnie nauczyło. Przed ślubem w ogóle nie kalkulowałem, bo jakże, przecież liczy się uczucie. No i wyszedłem na tym jak ostatni frajer. Z pustym portfelem i zrytymi emocjami, pozbawiony tego na czym mi najbardziej zależało.

                  • kirkunia Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:03
                    Jeszcze zostają panny poniżej 25 smile Nieskrzywione i niedzieciate smile
              • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:37
                Kawalera starszego od Ciebie wybij sobie z głowy. A gdy mieszka przy mamusi - omijaj z daleka. Pani matka zawsze będzie najważniejsza. Chyba wiec najlepsi są rozwodnicy smile
                • cozzycie_80 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:39
                  dzięki za rady wink
                • luciva Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 09:10
                  A ja chciałam zaoponować przeciwko temu uogólnieniu.
                  Ja pewnie niektórzy wiedzą, spotykałam się z 35-letnim kawalerem, różnie dziwności były, ale akurat z mamunią nie był emocjonalnie nienormalnie związany (choć fakt mieszkał z rodzicami).
                  Teraz poznałam faceta doświadczonego przez życie, 10 lat po rozwodzie (on sam ma 45) po kilku związkach - ten to dopiero z mamą jest związany, szok!
        • izak28 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:16
          A ja logica trochę rozumiem. I trochę się z nim zgadzam.
          Pewnie zostanę już w tych jego 60%, bo też mam za duże wymagania, byle co mnie nie interesuje, no i jestem dużo mądrzejsza "życiowo" niż kiedyś.
          • izak28 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:17
            No może ze "skrzywioną psychiką" się nie zgodzę wink
          • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:22
            No to masz Iza wirtualne piwo ode mnie, boś realistka a nie zaklinaczka rzeczywistości wink
            • zegnaj_kotku Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:41
              Logic Ty się tak może nie zarzekaj, bo Ty to z dnia na dzień jakąś przemianę przechodzisz, nie tak dawno to był wątek co by Cię prawie eksterminować, a teraz główny wodzirej wink piwo rozdaje wink
              • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:47
                Z tamtym się nic nie zmieniło, niestety. Jednakże nie można cały czas zyć problemami, bo czlowiekowi odbije. W tamtym wątku akurat uzewnętrzniłem się, bo jakiś dół mnie dopadł.
                Chwilowo ciesze się chwilą, ex siedzi z moim synem i swoim facetem w moim domu - a ja sobie wyszedłem. Mam się pochlastać? To by się babol ucieszył wink

      • mola1971 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:32
        logicman napisał:
        A i my rozwodnicy to drugi lub trzeci sort.

        Gdybyś napisał - ja rozwodnik jestem drugim lub trzecim sortem, to bym się nie czepiała, bo masz prawo myśleć i mówić o sobie to co tylko chcesz.
        Gdybyś napisał - wy rozwodnicy jesteście drugim lub trzecim sortem, to też bym się nie czepiała, bo masz prawo myśleć i mówić o innych ludziach to co tylko chcesz. Co najwyżej ktoś innym może się z Tobą nie zgodzić. Lub też zgodzić.
        Ale na tak postawioną sprawę, czyli my rozwodnicy to drugi lub trzeci sort, to ja się nie zgadzam. A wiesz dlaczego? Bo ja sobie nie życzę by w moim imieniu wypowiadał się ktoś, komu do tego upoważnienia nie dałam.
        A ja się czuję jak pierwszy sort i tak też o sobie myślę tongue_out
        • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:35
          Mola, przede wszystkim - chyba nie muszę Ciebie, takiej rozgarniętej i inteligentnej kobiety uczyć logiki. Suma logiczna Twojego pierwszego i drugiego zdania daje dokładnie to, co ja napisałem wink

          A tak poza tym, to bardzo dobrze, ze się tak czujesz. Ja subiektywnie tez czuję się pierwszym sortem. Nie zmienia to jednak rzeczywistości smile
          • mola1971 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:40
            Ty mnie tu nie czaruj bom odporna na to tongue_out
            Po prostu nie lubię gdy ktoś się wypowiada w moim imieniu. Tylko tyle.
            A rzeczywistość każdy ma taką jaką sam sobie wypracuje.
          • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:44
            A tam! Bzdury piszesz i tyle. Założyłeś sobie, że jesteś gorszy, bo jesteś rozwodnikiem? Głupota! A ja właśnie zakładam, ze jestem lepsza jako rozwódka, bo miałam odwagę zrobić to, czego niektórzy/niektóre ciągle się boją tkwiąc w chorych związkach i układach. Jestem lepsza, bo udało mi się psychicznie stanąć na nogi. Jestem lepsza, bo wyglądam dużo lepiej niż "szczęśliwe" mężatki w moim wieku. Amen smile
            • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:49
              Subiektywnie rzecz biorąc z całą pewnością jesteś "lepsza" smile
              Ale ja nadal uważam, że to zaklinanie rzeczywistości.
              • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:55
                Co Ty z tym subiektywizmem? Że niby sobie to wmawiam? O nie mój drogi - nie widziałeś mnie, więc się nie wypowiadaj big_grin
                • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:57
                  To udowodnij, że nie zaklinasz rzeczywistości hehe

                  • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:04
                    Żądasz dowodów? No proszę Cię smile. W związku z tym, że pewnie nie mieszkasz w sąsiedniej miejscowości, musisz mi uwierzyć na słowo. Nie zaklinam rzeczywistości, nie staję codziennie przed lustrem powtarzając jak mantra słów: "jestem piękna, jestem lepsza". Nie muszę. Wiem. big_grin
                    • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:13
                      Wiesz, ja tez mogę napisać, ze jestem przystojny żaden inny facet, mądry wykształcony i bogaty wink
                      Co więcej, teoretycznie nawet mogę uwierzyć, iż tak jest w rzeczywistości.
                      • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:17
                        Ale Ciebie nikt stąd nie widział, więc nie może potwierdzić wink big_grin
                        • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:28
                          W którymś wątku wydało się, że Mayenna widziała wink
                          I niech tak zostanie.
                          • cozzycie_80 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:32
                            Mayenna sprzedaj nam link, do profilu Logicmana na tej sympatii, my też ocenimy wink
                            • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:34
                              big_grin
                          • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:34
                            Ale się na ten temat nie wypowiedziała wink
                      • kirkunia Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:05
                        Ale za to z pewnością jesteś mistrzem dołowania.
                  • ewela1_1 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:06
                    A co to znaczy zaklinanie rzeczywistości? Masz jakiś patent na to jak powinno być, jakiś schemat?

                    P.S. Racja, nie widziałeś babag, wiec sie nie wypowiadaj. Ja widzialam !smile
                    -------------
                    "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                    "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                    • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:11
                      Zaklinanie rzeczywistości to taka trochę przekorne określenie dla myślenia pozytywnego, które to w sumie jest bardzo OK i działa motywująco. Jednak jakkolwiek myśląc pozytywnie, nie zmienimy rzeczywistości nas otaczającej i takiego a nie innego postrzegania naszej własnej sytuacji przez osoby postronne.
                      • ewela1_1 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:24
                        A co Ciebie obchodzi co myślą o Tobie osoby postronne? Jakie myśli Twoje takie życie Twoje. Dla mnie zaklinanie rzeczywistości kojarzy się z jakąś kompletna abstrakcją, czyms niemozliwym do osiągniecia, niemożnością przyjęcia prawdy, która jest nie do zakwestionowania. Tylko tyle, ze prawda w tych relacjach damsko-meskich po rozwodzie nie musi byc jedyna prawda objawioną. Nie zaklina rzeczywistości ten kto uważa , ze po rozwodzie też jest życie i byc moze lepsze niż przed.Jest to nadzieja i bardzo prawdopodobna rzecz do osiagnięcia. Na tym forum jest dużo na to przykładów. Ludzie po rozwodzie bardzo często "ukladaja sobie zycie", wiec nie jest to absurd niemozliwy do osiągnięcia.
                        • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:26
                          Dla Was kobiet jak najbardziej jest to do osiągnięcia, w 97 % przypadków macie swoje dzieci przy sobie. To wiele zmienia w percepcji rzeczywistości.
                          • izak28 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:33
                            Ale to, że mamy dzieci przy sobie, dla takich facetów jak ty- jak sam napisałeś- jest problemem.
                            • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:37
                              izak28 napisała:

                              > Ale to, że mamy dzieci przy sobie, dla takich facetów jak ty- jak sam napisałeś
                              > - jest problemem.

                              Nie, problemem dla mnie jest to, że ja nie mam mojego syna przy mnie. To niestety implikuje moje podejście to sprawy.
                              • pati790 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:37
                                Nie musisz mieszkac z ta kobieta i jej dziecmi, ale mozesz z nią być.
                          • ewela1_1 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:36
                            A ja myślę, ze jest wręcz odwrotnie, o ile jest to mężczyzna, któremu nie będą przeszkadzały "obce" dzieci tylko dlatego,ze jego własne z nim nie mieszka.

                            -------------
                            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

                            "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
                            • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:38
                              Zgadza się, "o ile..."
                      • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:06
                        Ale takie myślenie, jakie prezentujesz, zamyka cię i ogranicza możliwości, wypacza tez postrzeganie świata i ludzi.Lepsze jest nienastawianie się i przyjmowanie tego co niesie życie, bez wykluczania z góry pewnych rozwiązań czy okoliczności. Może się okazać ze ta pani po rozwodzie z dzieckiem, która odrzuciłeś z tego powodu to była najlepsza osobą jaka ci się w życiu trafiła, a ty poprzez swój pesymizm nie zauważyłeś tego i odpowiedni moment minąłsmile
                        • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:12
                          Niewykluczone - zawsze można jednak sobie powiedzieć: los tak chciał.
                          Poza tym, znam siebie zbyt dobrze, by dopuścić takie eksperymenty na emocjach - zwłaszcza, że w razie czego nie tylko ja będę cierpiał.
                          • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:21
                            logicman napisał:

                            > Niewykluczone - zawsze można jednak sobie powiedzieć: los tak chciał.
                            > Poza tym, znam siebie zbyt dobrze, by dopuścić takie eksperymenty na emocjach -
                            > zwłaszcza, że w razie czego nie tylko ja będę cierpiał.
                            Życie to głownie przeżywanie emocji - dobrych i niezbyt miłych.
                            Jak brałam psychotropy to męczyło mnie, że nie czuję emocji, że mam je jak prostą linię. Nie czułam, że żyję. Szanse na dobre i złe zakończenie są mniej więcej takie samesmile
                    • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:12
                      Ewela dziekuję smile
                  • mysz1978 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:07
                    a wracajac do tematu watku - moja odpowiedz brzmi NIE smile wrecz dreszcze obrzydzenia czuje na taka mysl...
                    • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:08
                      O to to właśnie.
              • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:10
                A mozesz wytłumaczyć jak się ma stan cywilny do cech charakteru? Wziąłeś pierwszy sort i okazała się zołzą i kompletnie bez uczuć i empatii - wnioskuje po sprowadzaniu gacha do domu, z którego jeszcze były mąż się nie wyniósł.
                Może teraz dla odmiany warto zastanowić się nad kimś, kto dostał w dupę od życia podobnie jak Ty i doceni proste sprawy. Ocenić charakter, wartości jakimi żyje i się kieruje, a nie okoliczności zewnętrzne. Tak naprawdę liczy się tylko kilka cech do tego aby stworzyć dobry związek. Dla mnie najważniejsze wydaje się zdecydowanie na wspólnotę, taka całkowitą, w problemach i w radościach.
                Ale u mężczyzn większe penisy niż serca.
                W temacie: jak się zakocham to rozważę ślub bo ja nadal wierzę w miłość.
                • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:16
                  Masz racje Mayenna, ale w tej całej sytuacji jestem klasycznym bohaterem tragicznym. Dla mnie już nie ma dobrych rozwiązań, przynajmniej przez najbliższe 10-15 lat.
                  • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:18
                    O żesz Ty pesymisto jeden, biedny i nieszczęśliwy
                    • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:22
                      Jestem realistą. Nic nie poradzę na to, że rzeczywistość nie wygląda zbyt optymistycznie wink
                    • kirkunia Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:07
                      Penisymisto?
                  • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:57
                    logicman napisał:

                    > Masz racje Mayenna, ale w tej całej sytuacji jestem klasycznym bohaterem tragic
                    > znym. Dla mnie już nie ma dobrych rozwiązań, przynajmniej przez najbliższe 10-1
                    > 5 lat.
                    Nie Hamletyzuj. Za 15 lat to będziesz potrzebował pielęgniarki. Za partnerka trzeba się rozejrzeć wcześniej. Teraz masz doskonały moment bo na tym forum d dobrze rokujących kobiet i do wzięcia jest wsporo.Jak nie będziesz tak zawzięcie wykluczał stałości to może jakaś sensowna się za tobą obejrzysmile
                    Logic, los bywa złosliwy i coś tak czuję, że ty eis zakochasz i to wkrótce.
                    • zegnaj_kotku Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:04
                      A ja to jeszcze czuję, że się ktoś będzie ze slubów pannienskich wycofywał wink
                      to tak apropo czucia i zarzekania się big_grin
                    • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:09
                      mayenna napisała:

                      > Za 15 lat to będziesz potrzebował pielęgniarki.

                      Aż tak źle mi życzysz? Za 15 lat to ja teoretycznie będę w najlepszym wieku dla faceta.


                      > Za partnerka trzeba się rozejrzeć wcześniej. Teraz masz doskonały moment bo na tym forum d dobrze rokujących kobiet i do wzięcia jest wsporo.

                      Wiesz, moja ex teraz się tak maskuje, że dla jej faceta tez dobrze rokuje. Aż mi go żal czasem smile

                      > Logic, los bywa złosliwy i coś tak czuję, że ty eis zakochasz i to wkrótce.

                      Tfu, na psa urok wink
                      • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:17
                        Po 40 -tce u mężczyzn wzrasta zagrożenie zawałem i udarami. Mój ojciec miał zawał w wieku 43 lat. Znam kilku panów, którzy mieli go przed 45 rokiem życia. Przeżyli, ale już muszą uważać. Poza tym facet jak jest sam to najczęściej dziwaczeje, zapuszcza sie emocjonalnie i fizycznie.
                        A ja ci dobrze tycze i namawiam do rozejrzenia się teraz, i wybrania rozsądnie bo masz niepowtarzalną okazjęsmile
                        • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:22
                          mayenna napisała:

                          > A ja ci dobrze tycze

                          Dzięki, wzajemnie smile

                          > i namawiam do rozejrzenia się teraz, i wybrania rozsądnie bo masz niepowtarzalną okazjęsmile

                          Zaczynam się bać, czyżbyś wiedziała coś, o czym nie wiem a co mnie dotyczy?
                          • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:27
                            logicman napisał:


                            >
                            > > i namawiam do rozejrzenia się teraz, i wybrania rozsądnie bo masz niepowt
                            > arzalną okazjęsmile
                            >
                            > Zaczynam się bać, czyżbyś wiedziała coś, o czym nie wiem a co mnie dotyczy?

                            adna tajemna wiedzasmile To forum to raj dla mężczyzn. Tyle świetnych kobiet w jednym miejscu to ja w życiu nie widziałam.Tylko przebierać. A dziś Katarzyny i sobie panowie moga na temat przyszłych partnerek powróżyćsmile
                            • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:28
                              *Żadna- przepraszam.
                            • pati790 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:33
                              Mayenna, znasz te babki w realu, czy jakos blizej.? Zapodaj logicmanowi nicki coby miał juz jako takie rozeznanie, Tobie wierzyc moznasmile
                              • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:47
                                pati790 napisała:

                                > Mayenna, znasz te babki w realu, czy jakos blizej.? Zapodaj logicmanowi nicki c
                                > oby miał juz jako takie rozeznanie, Tobie wierzyc moznasmile

                                Pati, wystarczy poczytaćsmile
                                A forumowe spotkania tez bywają.
                                • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:50
                                  Mayenna, czy Ty dzisiaj w Pytię Delficką się zabawiasz?
                                  • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 21:08
                                    logicman napisał:

                                    > Mayenna, czy Ty dzisiaj w Pytię Delficką się zabawiasz

                                    Powróżyć?:
                                    A swoje twierdzenie opieram na zdaniu jednego z forumowiczów płci męskiej.
                  • anbale Logicman... 25.11.12, 20:23
                    Ja już chyba wiem, dlaczego te zabawowe laski na Ciebie nie lecą. Masz masę kompleksów, kupę uprzedzeń, jakieś parafiańskie założenia co kto myśli i dlaczego i strasznymi stereotypami operujesz...
                    No kolego, z takim zestawem królem życia to Ty nie będziesz...
                    • logicman Re: Logicman... 25.11.12, 20:34
                      Kompleksów mówisz? Byłabyś łaskawa rozwinąć ten temat? Jestem bardzo ciekaw co masz na myśli. Poza tym, jakie uprzedzenia masz na myśli? Tylko bardzo proszę, konkretnie.
                      • anbale Re: Logicman... 25.11.12, 20:54
                        Uważasz rozwodników za "drugi sort", moim zdaniem jest to klasyczna projekcja. Po prostu sam się tak czujesz, źle się postrzegasz- jako ktoś niepełnowartościowy, nie wart niczego dobrego.
                        A że masz silną tendencję do "rozlewania" swoich przekonań na całą populację to już dawno zauważyłam- skoro Ty się czujesz jak drugi sort, to znaczy, że wszyscy są drugiego sortu, niepełnowartościowi, z defektami.
                        A czemu tak się czujesz- nie wydaje mi się, żeby to był dobry temat do roztrząsania na forum publicznym. Prostej odpowiedzi pewnie nie ma.
                        Warto tylko pamiętać, że tak jak się sami czujemy- tak się przedstawiamy światu. Dlatego pewnie nie emanujesz aurą faceta do wszelakich szaleństw, tylko jakiegoś zawstydzonego swoją "drugosortowością" gością, który ewentualnie może wzbudzić w kobiecie jej instynkt "misyjny" jeżeli takowy posiada.
                • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:20
                  A odpowiadając na Twoje pytanie - stan cywilny ma się nijak do cech charakteru. Jednakże istnieje ryzyko spotkania kogoś zwichniętego emocjonalnie szukając wśród rozwodników, niezależnie od płci. Nie pytaj skąd mam takie przemyślenia.
                  • blue_ania37 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:24
                    Logicmansmile zwichniętego emocjonalnie można spotkać też wśród 30 letnich panien, której to np rozwalił się 6 związek.
                    Nie ma dobrych dróg poszukiwania, w miłości nie ma myślenia, że musi mieć tyle wzrostu, i żeby umiał to i to...albo jest ten FUN albo go nie ma, nie ma sensu zakładać , że tylko tacy lub tacy.
                    Przykład z mojego domu, mój tata nie lubi palaczy, nie znosi wręcz i co i 40 lat żyję z moją mamą która palismile
                    A
                  • mayenna Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:01
                    logicman napisał:

                    > A odpowiadając na Twoje pytanie - stan cywilny ma się nijak do cech charakteru.
                    > Jednakże istnieje ryzyko spotkania kogoś zwichniętego emocjonalnie szukając wś
                    > ród rozwodników, niezależnie od płci. Nie pytaj skąd mam takie przemyślenia.
                    Moim zdaniem, zwichnięci emocjonalnie bywamy przed pierwszym małżeństwem - wynosimy to z domu. Jak ktoś przepracuje porażkę i zda sobie sprawę z tego czemu mu nie wyszło i czemu sobie takiego partnera wybrał, to po takim doświadczeniu ma większe szanse na dobra relację. Większe niz wcześniej.
                • altz Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:50
                  mayenna napisała:

                  > Ale u mężczyzn większe penisy niż serca.
                  Jakie bogate doświadczenia i śmiała myśl! smile
                  • lampka_witoszowska Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 20:36
                    Ty sie tak nie ciesz, tylko wyobraź sobie, jak łatwo móc obejrzeć penis smile
                    ...i co trzeba zrobić, żeby porównać rozmiar tegoż instrumentu do rozmiarów serca... hehe

                    Mayenna, rozumiem, że wyrzuciłaś z siebie złe emocje prowadząc badania przyrodnicze smile
    • mola1971 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:23
      zegnaj_kotku napisała:
      > Czy po rozwodzie zdecydowalibyście / zdecydowaliście się na kolejny ślub?

      Nie, nie i jeszcze raz nie smile
      Ba, gdybym w młodości miała dzisiejszy rozum, to i na pierwsze małżeństwo bym się nie zdecydowała.
      • ewela1_1 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:32
        Ja chyba również nie, nie jest mi to do szczescia potrzebne. A jak mam z kims byc na dobre i złe to i tak będę, bez względu na papierek. Zresztą z obserwacji otoczenia w ktorym przebywam zauważam, ze zwiazki nieformane są trwalsze od tych malżeńskich. Zresztą musi byc cos w tym, ze "po ślubie duzo się zmienia", w sensie na gorsze...Czyli "Kroliczek zostal dogoniony i juz nie trzeba się starać" tongue_out
    • triss_merigold6 Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 16:29
      Och, po 2 rozwodach teraz mi się nie spieszy. Wzięlibyśmy ślub gdyby nam się to w jakikolwiek sposób opłacało podatkowo.
    • malgolkab Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 17:03
      Mam 2 męża i nie zdarzyło mi się tego żałować smile Ale jakby (odpukać) tym razem nie wyszło to chyba bym już nie próbowała...
      • babag Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:34
        Nie mam zamiaru drugi raz wychodzić za mąż i nie sądzę, żebym kiedykolwiek zmieniła zdanie smile. Jeżeli się z kimś zwiążę - to bez małżeństwa.
        Logicman, choroba, poczułam się urażona wink - nie jestem towarem drugiego sortu!!! Wręcz przeciwnie smile
        • logicman Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 18:41
          babag napisała:

          > Logicman, choroba, poczułam się urażona wink - nie jestem towarem drugiego sortu!
          > !! Wręcz przeciwnie smile

          W pełni Cię rozumiem, ja też tak mam wink
          he he
    • raszefka Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 19:09
      Bardzo wątpię, że kiedykolwiek mi się zdarzy. Ostatnio widzi się we mnie raczej okazję do skoku w bok niż materiał na żonę. Poza tym beznadziejnie ulokowałam uczucia. Na wieczność.

      Ale gdyby nie powyższe - to tak. Prawdopodobnie.
    • lampka_witoszowska Re: 2, 3 .... ślub 25.11.12, 21:00
      słowo żona mi gdacze, brzmi nieco jak "koooookoooo", więc spokojna głowa moja siwiejąca

      poza tym mam tak konkretne wyobrażenia nt moich możliwości i oczekiwań w związku, że tym bardziej śpię spokojnie
      trudno smile jak tak, to będę dziergać, malować, pisać, kokietować w starym stylu i czytać latem romansidła (tanie) (bo tak) big_grin

      Logicman, prorokuję Ci pannę, taką prawdziwą pannę, raczej w niedługim czasie smile nie bój się, będzie pięknie - tylko tak na siebie patrz, jak na pięknego człowieka - przecież całe życie sobie zaklinamy własnymi myślami, sami stwarzamy piekło, stwarzamy niebo... tak to już jest
    • tricolour Nie było innej opcji... 25.11.12, 21:29
      ... kobieta w domu nie może mieć rangi taniej chińszczyzny czyli substytutu normalności.

      Nie spotkałem też sensownego argumentu przeciw małżeństwu poza ukrywanym strachem przed samym sobą.
      • mola1971 Re: Nie było innej opcji... 25.11.12, 21:38
        tricolour napisał:
        > Nie spotkałem też sensownego argumentu przeciw małżeństwu poza ukrywanym strach
        > em przed samym sobą.

        No popatrz, a ja nie znalazłam sensownego argumentu za małżeństwem. Nie dodam złośliwie, że poza ukrywanym strachem przed samym sobą tongue_out
        • tricolour Bo tak serio, drodzy Państwo... 25.11.12, 21:47
          ... to przypomina mi się kręceniem nosem gdy samochody zaczęły mieć klimę czy choćby wspomaganie kierownicy. Kogo nie było stać, to kręcił, że się popsuje i naprawa będzie droga albo że więcej pali więc syf. Żaden syf, drodzy Państwo, tylko normalność. Normalny samochód po stu latach rozwoju ma sam zmieniać biegi, latem chłodzić, zimą grzać, lekko się prowadzić i żreć paliwo na to wszystko.

          Więc pierdzielicie, drodzy Państwo, że małżeństwo jesdt złe, bo Was na nie nie stać. Argentusa pisze wprost, że "nie jest gotowa i do sprawy wróci za rok". Przynajmniej jest świadoma swoich dzisiejszych ograniczeń. Reszta malkontentów zwyczajnie racjonalizuje jak ci od klimy zlani latem własnym potem.
          • babag Re: Bo tak serio, drodzy Państwo... 25.11.12, 21:56
            Być może Tri jestem malkontentem (czy też raczej malkontentką wink ). A może po prostu zbyt mało czasu upłynęło od zakończenia mojego małżeństwa i zbyt wiele negatywnych wspomnień z niego wyniosłam. A może po prostu nie stanął na mojej drodze ktoś, w kim bym się na zabój zakochała, ktoś z kim chciałabym sformalizować związek. I pewnie to jest też jedna z przyczyn mojego zarzekania się że "nigdy więcej". Ale z obserwacji otoczenia wiem też, że szczęśliwy związek wcale nie musi być sformalizowany.
          • mola1971 Re: Bo tak serio, drodzy Państwo... 25.11.12, 21:57
            To zależy jak kto widzi świat i co ważniejsze - czy jest świadomy własnych potrzeb.
            Dla mnie takim luksusowym, wypasionym autem jest samotność, małżeństwo kojarzy mi się właśnie z takim gratem, którym jazda potwornie męczy.
            Ale inni mogą mieć inaczej. Przecież są wielbiciele starych samochodów smile

            A z Tobą Tri jest taki problem, że jeden, jedynie słuszny model życia to taki, który aktualnie Ty praktykujesz. A to jakieś takie ksenofobiczne jest.
            • tricolour Samotność powiadasz... 25.11.12, 22:06
              ... nie kochasz i nie jesteś kochana. Brak czułości, bliskości, oddania. Luksus i wypas!

              Mola. Gdy Ci się trafi facet dla Ciebie to kopniesz te kretyństwa w kąt bez mrugnięcia okiem. I zgodzisz się na ślub. I latać będzie ze szczęścia za ślubną kiecką. I lekką ręka wydasz dwie dychy na imprezę. I zostaniesz żoną.

              Mola, nie kombinuj.

              tongue_out
              • mola1971 Re: Samotność powiadasz... 25.11.12, 22:12
                Tri, ależ ja kocham i jestem kochana smile Samotność miałam na myśli w sensie bezwiązkowości, a nie dosłownie. W moim życiu jest baaaaaaardzo dużo miłości smile
                Jednak na miłość do mężczyzny, na dzień dzisiejszy, w moim życiu nie ma ani czasu, ani miejsca. A co będzie w w przyszłości? Nie wiem. Mogę mówić tylko o dziś, bo wróżką nie jestem i w szklanej kuli przyszłości nie widzę tongue_out
                • natalia-ok6 Re: Samotność powiadasz... 25.11.12, 22:17
                  Mozna kochać dzieci i nie oszukujmy sie ale zawsze brakuje miłości kobiety czy tez męzczyzny.
                  • mola1971 Re: Samotność powiadasz... 25.11.12, 22:21
                    Ależ to nie chodzi tylko o dzieci. Są jeszcze rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, masa innych ludzi i zwierzęta.
                    I co to znaczy "zawsze"? Na Twoje zawsze ja mogę odpowiedzieć "nigdy" i będzie to miało dokładnie taki sam sens.
                    Tobie brakuje, mi nie. Ludzie różni są.
                  • argentusa Re: Samotność powiadasz... 27.11.12, 09:13
                    hmmmm
                    nie zgadzam się.
                    NIE ZAWSZE brakuje.
                    I piszę to spokojnie z perspektywy ponownie związanej, ale i tej, która była zadowolona z czasu bez towarzysza życia. I żeby nie było: obłędnie kocham Obecnego, ale równie dobre samopoczucie to ja miałam będąc singielką.
                    Molkę rozumiem. I wierzę jej. Przerabiałam.
                    Ar.
                • tricolour Kamień mi z serca spadł... 25.11.12, 22:17
                  ... szykuj się!

                  tongue_outtongue_outtongue_out
                  • mola1971 Re: Kamień mi z serca spadł... 25.11.12, 22:22
                    Nie! Nie! I jeszcze raz nie! tongue_out
                    Na dzień dzisiejszy wink
              • buba2002 Re: Ja jestem na tak... 25.11.12, 22:20
                ale mówię tylko za siebie. Kiedyś na tym forum napisał ktoś, że sformalizowanie związku to takie publiczne oświadczenie, że odtąd oboje wszystko inwestujemy w nasz wspólny związek. Ze wszystkimi konsekwencjami tego kroku. Jeśli partner jest osobą, której ufamy, przy której czujemy się bezpiecznie, to żaden problem. Dla mnie sformalizowany związek to nie wynik zauroczenia, strachu przed samotnością, ale dojrzała decyzja, za którą stoi pewność co do drugiego człowieka. To prawda, że ciało nie te, pojawiają się dolegliwości, są zobowiązania, trudne doświadczenia, ale z tym można sobie poradzić - wspólnie. Czy po 40 rozwodnicy to drugi sort? - niekoniecznie. Różne powody sprawiają, że ludzie się rozstają. Ja nie uważam się za drugi sort i mój chłop też jest wspaniałym człowiekiem, taką moją drugą połówką. Po prostu wcześniej ani mnie, ani jemu się życie nie ułożyło i tyle. Zdecydowaliśmy się na ślub po ponad roku wspólnego pomieszkania, z pełnym przekonaniem i od tej chwili jest nam razem jeszcze lepiej. Robimy wszystko, żeby było nam ze sobą dobrze i żeby nasz dom był dla nas miejscem, do którego chce się wracać, bo tu dobrze i ciepło. Mój syn - dorosły - mieszka z nami, pasierbica ze swoją mamą.
              • zegnaj_kotku Re: Samotność powiadasz... 26.11.12, 08:05
                tricolour napisał:

                > I lekką ręka wydasz dwie dychy na imprezę.

                To już wiem czemu mi w małżeństwie nie wyszło, nie wydałam dwóch dych na imprezę wink
    • xciekawax Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 04:13
      Jakos ten caly rozwod nigdy mi instytucji malzenskiej nie obrzydzil. Mezczyzn Tez nie.

      Obecnie szczesliwie przygotowuje sie do slubu smile

      Mysle ze wiekszosc kobiet mowiacych tu ze juz nigdy nie wezma slubu- po prostu nie poznaly jeszcze wlasciwej osoby.

      • buba2002 Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 22:48
        xciekawax napisała:

        > Jakos ten caly rozwod nigdy mi instytucji malzenskiej nie obrzydzil. Mezczyzn T
        > ez nie.
        Najgorsze jest uogólnianie - lody truskawkowe mi nie smakują, lody w ogóle są do niczego; z eksem mi nie wyszło, każdy następny będzie równie do niczego... A tu chodzi o ten konkretny przypadek, który nie wypalił.

        > Obecnie szczesliwie przygotowuje sie do slubu smile
        I gratuluję! Jeśli tylko jesteś szczęśliwa i odnalazłaś sens życia.
        >
        > Mysle ze wiekszosc kobiet mowiacych tu ze juz nigdy nie wezma slubu- po prostu
        > nie poznaly jeszcze wlasciwej osoby.
        Ja też tak myślę. Jeśli spotka się właściwego człowieka, zmienia się cała optyka...
        • xciekawax Re: 2, 3 .... ślub 27.11.12, 19:40
          > I gratuluję! Jeśli tylko jesteś szczęśliwa i odnalazłaś sens życia.

          Dziekuje. Sens zycia to ja mialam przed poznaniem lubego smile

          PS: a tak w ogole to czasami patrze jaka to roznica miedzy pierwszym a drugim slubem, i pukam sie w glowe jaka glupia bylam wink Przed pierwszym slubem mialam ataki paniki, hehe, a nadal w to bagienko weszlam. wink Teraz pelen relaksik.
          • anbale Re: 2, 3 .... ślub 27.11.12, 19:49
            A ja przed "pierwszym ślubem" czułam, że coś jest nie tak, że coś mi nie pasuje- i doszłam do wniosku wtedy, że to chyba ataki paniki...
            A to, cholera, intuicja była : )
            • cozzycie_80 Re: 2, 3 .... ślub 28.11.12, 21:29
              Anbale miałam dokładnie tak samo wink
              Natalko, mimo, że ostatnio się z Tobą nie zgadzałam wink piękny tekst o braku uczuć do byłego "ani pozytywnych,ani negatywnych", żałuję, że nie pomyślałam o tym, jak mi mój były dzisiaj mówił, że mnie nie lubi big_grin
              • anbale Re: 2, 3 .... ślub 28.11.12, 22:10
                cozzycie_80 napisała:

                > Anbale miałam dokładnie tak samo wink

                Ale ja byłam wtedy tak zakochana po uszy, że nawet elektrowstrząsy by mi nie naświetliły prawidłowo sytuacji : )
                W sumie nie żałuję tego ślubu. Te kilka lat, gdy byłam ślepo zakochana były naprawdę fajne- takie w oczadzeniu. Końcówka jedynie była bardzo zła, ale jakoś już przebolałam...
                • majowa_lamia Re: 2, 3 .... ślub 29.11.12, 14:47

                  prawie 3 lata temu to forum mnie uratowało, kiedy po 10 latach małżeństwa ex się zakochał w sekretarce ...
                  miałam wtedy 39 lat, bez dzieci
                  dałabym sobie obciąć rękę, że to koniec tzn już nigdy żadnego ślubu itd
                  a dziś?
                  mamy z nowym partnerem pół rocznego synka i za 3 miesiące bierzemy ślub

                  moim zdaniem to nie kwestia zasad - czy weźmiemy pierwszy lub drugi ślub
                  to jest sprawa poznania odpowiedniej osoby, z którą ten ślub to dla mnie oczywistość

                  bardzo się kochamy, ale nie spodziewałam się absolutnie oświadczyn, nie myślałam o ślubie
                  aż tu nagle on się oświadczył - zupełnie nie wiem jak i po co miałabym mu odmawiać
                  kocham go bardzo i jego oświadczyny autentycznie mnie ucieszyły

                  acha - i też uważam się za pierwszy sort tongue_out
                  • xciekawax Re: 2, 3 .... ślub 30.11.12, 19:50
                    wow, fantastycznie. Ja tez myslalam ze to juz koniec ze mna bedzie, i stara panna zostane na zawsze, a "rozwodka" bedzie wisiec nademna jak petla wokol szyi.

                    Na szczescie dzieki temu forum, i dobremu wsparciu przyjaciol, i dobremu psychologowi szybko pozbylam sie tych mysli (bredni) i zaczelam zyc pelnia zycia (zaczelam zyc lepiej niz kiedykolwiek podczac pierwszego malzenstwa). A wiadomo - jak czlowiek szczesliwy to i szczescie przyciaga smile

                    Teraz ludziom mowie ze nigdy nie wiadomo co i jak, i nie ma sposobu prostego na nic, po prostu ludzie musza sie dobrac odpowiednio i juz. A zycie jest krotkie smile
                • cozzycie_80 Re: 2, 3 .... ślub 29.11.12, 16:09
                  Anbale też byłam strasznie zakochana i przeszczęśliwa, no i w ciąży, która była mi w małżeństwie wypominana (jakbym sama do niej doprowadziła big_grin
                  Ale jak mnie ubrali w kieckę, umalowali, uczesali, to powiedziałam do mojej mamy ze łzami w oczach "ja nie chce". Zbladła i przez całą mszę w kościele stała w takim miejscu, żeby mnie w razie ucieczki złapać (w naszej rodzinie były dwie ciotki, siostry, które uciekły sprzed ołtarza big_grin
                  I w sumie tak sobie myślę, że może nawet zgodziłabym się na drugi ślub, tylko chciałabym, żeby w tym drugim przypadku było, że tak to nazwę, wszystko pokolej wink U nas wszystko było nie tak (nie chcę się rozpisywać w szczegółach, wątek tego nie dotyczy smile To nie znaczy, że gdyby było "normalnie" to moje małżeństwo by się udało, ale może przynajmniej nie wysłuchiwałabym, że ktoś mnie nie kocha, tylko był ze mną z poczucia obowiązku (dziecko). Ale ten mój były to dobry człowiek...wink
                • xciekawax Re: 2, 3 .... ślub 30.11.12, 19:44
                  To prawda, ja tez zakochana i wszystkim chcialam udowodnic ze On to jednak dobry chlop jest.

                  I tez myslalam ze bylam szczesliwa, ze na tym szczescie polega, ze tak ma byc....

                  Nikt mi nie potrafil przetlumaczyc smile

                  Na szczescie ten okres juz za mna. smile
            • natalia-ok6 Re: 2, 3 .... ślub 28.11.12, 22:00
              Za mąż wychodziłam chyba z miłości. Nie mogę powiedzieć,że zawsze było źle,przeżyliśmy dużo dobrych chwil.
              W dniu naszego ślubu jedna rzecz utkwiła mi mocno w pamięci .Gdy składałam przysięgę małżeńską w Kościele /staliśmy bokiem do gości/,mój ex w tym czasie....
              sprawdzał i liczył czy wszyscy przybyli na tą ważną uroczystość.
    • kirkunia Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 22:56
      Na drugi ślub? Zdecydowanie tak! lepsza suknia, kameralne przyjęcie, podróż poślubna w góry Ameryki Południowej. Niestety, po ślubie na ogół następuje małżeństwo... Chyba żeby nowożeńca zgubić w górach Chile???
      • mola1971 Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:00
        Oj tam, kieckę se można kupić i bez ślubu, imprezę zrobić również. Wyjazd w jakieś wymarzone miejsce? Czemu nie? Tylko czy do tego wszystkiego potrzebny jest ślub? Eee, za duże ryzyko, że się nowożeniec uczepi jak rzep psiego ogona i nie pozwoli się zgubić wink
        • kirkunia Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:11
          No właśnie. smile

          Ale z drugie strony - TAKIEJ kiecki się bez okazji nie kupuje sad
          • natalia-ok6 Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:18
            Może kiedyś...Mój ex obserwuje co robię i jak zacznę zarabiać na jego poziomie...może będzie chciał wrócić ???? O nie! Nie odciął pępowiny od swojej mamusi .Była teściowa teraz dziwnie się zachowuje,przesyła mi przetwory na zimę.Niby dla dziecka ale zawsze mogę spróbować. Koleżanka stwierdziła,ze mamy "patologiczny" układ.
            • anbale Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:23
              natalia-ok6 napisała:

              > Była teściowa teraz dziwnie się zachowuje,przesyła mi przetwory na zimę.Niby dl
              > a dziecka ale zawsze mogę spróbować. Koleżanka stwierdziła,ze mamy "patologiczn
              > y" układ.

              Nie rozumiem dlaczego nie skakanie sobie do gardeł z byłą teściową jest patologicznym układem?
              • mola1971 Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:26
                anbale napisała:
                > Nie rozumiem dlaczego nie skakanie sobie do gardeł z byłą teściową jest patolog
                > icznym układem?

                Ja też nie rozumiem. Z teściową mam bardzo dobre relacje. Czego nie mogę powiedzieć o relacjach z exem smile
                • natalia-ok6 Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:44
                  Nie mam żadnego układu z byłą teściową .Dziecko do niej dzwoni i jeździ.Trochę "dolała oliwy do ognia",może ma teraz wyrzuty sumienia ? Ma teraz zajęcie,zaopatruje exia w jedzonko.Dogadza mu jak moze,robi pierożki,mięska i rózne przetwory.
                  • mola1971 Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:48
                    No i niech mu dogadza, skoro lubi smile To jakby nie Twoja sprawa wink
                    • natalia-ok6 Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:50
                      Własnie,ze moja.Tez bym zjadła.
                      • mola1971 Re: 2, 3 .... ślub 27.11.12, 00:04
                        To se ugotuj tongue_out Lub grzecznie teściową poproś smile Moja robi najlepszy na świecie smalec, naleśniki ze szpinakiem i pierogi ruskie wink
              • logicman Re: 2, 3 .... ślub 27.11.12, 00:07
                anbale napisała:

                >
                > Nie rozumiem dlaczego nie skakanie sobie do gardeł z byłą teściową jest patolog
                > icznym układem?

                Bo jesteś normalna?
                Swoja drogą to typowe dla bab, żrą się z teściową a później same z synową. Tylko nieliczne wyłamują się z tego schematu.
                • lampka_witoszowska Re: 2, 3 .... ślub 27.11.12, 07:22
                  hahaha
                  spotkałam nieliczne żrące się smile
                • zegnaj_kotku Re: 2, 3 .... ślub 27.11.12, 08:49
                  Ty Logic masz jakieś same złe doświadczenia z kobietami...
                  ja mam bardzo dobre relacje z teściową, nawet jak powiedziałam, że niedługo będzie ex-teściową" to się strasznie obruszyła... i mi zapowiedziała, że na mój ew. drugi ślub przyjdzie - jak kiedyś taka będzie moja wola i decyzja.
                  • tricolour Nigdy nie będzie ex-teściową... 27.11.12, 09:15
                    ... rozwód jest tylko z mężem. Teściowa na zawsze pozostaje teściową więc i słusznie się obruszyła...

                    • natalia-ok6 Re: Nigdy nie będzie ex-teściową... 27.11.12, 10:52
                      tricolour napisał:

                      > ... rozwód jest tylko z mężem. Teściowa na zawsze pozostaje teściową więc i słu
                      > sznie się obruszyła...

                      Mimo ogromnego szacunku ale teściowa to nie rodzina.Teściową była przez chwile i juz nią nie jest.
                  • logicman Re: 2, 3 .... ślub 27.11.12, 10:19
                    > Ty Logic masz jakieś same złe doświadczenia z kobietami...

                    Ano jakoś tak się składa. Normalne kobiety wyginęły albo są zajęte albo za daleko, tudzież poza moim zasięgiem z innych różnych przyczyn smile
            • kirkunia Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:24
              A chciałabyś żeby wrócił?
              • natalia-ok6 Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:37
                kirkunia napisała:

                > A chciałabyś żeby wrócił?

                Nie ,jest mi zupełnie obojętny.To jest już obcy człowiek.Zero jakichkolwiek uczuć w stosunku do niego.Brak pozytywnych i brak negatywnych.
          • mola1971 Re: 2, 3 .... ślub 26.11.12, 23:24
            kirkunia napisała:
            > Ale z drugie strony - TAKIEJ kiecki się bez okazji nie kupuje sad

            Jak to nie??? Trza łamać stereotypy i można się w TAKĄ kieckę odstroić na Sylwestra smile Nawet takiego domowego. A kto nam zabroni? tongue_out
            • lampka_witoszowska Re: 2, 3 .... ślub 27.11.12, 07:26
              tak! dzięki, Mola, za pomysł na Sylwestra!
              niania się upiera, że mam gdzieś wyjść, to urządzę Sylwestra co prawda niewychodnego z Młodą, ale suknie będziemy miały odlotowe smile

              życie jest piękne smile
            • raszefka Re: 2, 3 .... ślub 27.11.12, 08:50
              mola1971 napisała:

              >
              > Jak to nie??? Trza łamać stereotypy i można się w TAKĄ kieckę odstroić na Sylwe
              > stra smile Nawet takiego domowego. A kto nam zabroni? tongue_out
              A potrzebny do tego Sylwester? My się z bratową regularnie usiłujemy wbić w moją ślubną kiecę, jak wpadają w sobotnie wieczory i mamy lekko w czubie.
            • tricolour No i widzisz... 27.11.12, 09:14
              ... ciągnie Cię jak cholera. Nawet zaraz byś w TAKĄ kieckę wlazła, nie trzeba czekać Sylwestra.

              Może być Zenobiusz. Albo inny Makary.

              tongue_out
              • mola1971 Re: No i widzisz... 27.11.12, 09:34
                Tri, mnie nie ciągnie, ino koleżance rady dobrej udzieliłam tongue_out
                A w temacie kiecek fajnych jestem jak najbardziej na bieżąco, bo moje średnie dziecię lada moment ma Studniówkę, więc razem wyjątkowej kiecki na tę okazję szukamy smile
                • lampka_witoszowska Re: No i widzisz... 27.11.12, 09:52
                  oj tam, oj tam
                  jakby Tri otworzył się na swój pierwiastek kobiecości, też by chciał założyć taką kieckę smile
                  • zegnaj_kotku Re: No i widzisz... 27.11.12, 10:06
                    a może się otworzył i stąd wie.... big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka