Dodaj do ulubionych

mąż prowadzi po alkoholu

27.12.12, 18:30
Mam poważny problem i bardzo proszę o jakąś radę ,bo nawet nie mam z kim porozmawiać o tym , otóż mojemu mężowi zdarza się wsiadać za kierownicę będąc pod wpływem alkoholu i wcale nie jest alkoholikiem chociaż pracuje w miejscu gdzie alkohol i picie po pracy jest nagminne on nie pije no chyba ze od czasu do czasu piwo w domu , niestety dzisiaj z pracy przyjechał samochodem i wyraźnie był wstawiony niby twierdzi ze on nie prowadził tylko ktoś inny a on tylko już blisko domu ale ja nie bardzo w to wierzę , najgorsze jest to że kilka lat temu był zatrzymany za jazdę po alkoholu miał zabrane prawko które robił drugi raz a teraz znowu taki numer , czy ja w ogóle mogę coś zrobić ?jak z nim rozmawiać skoro nawet taki mocny argument jak tamto zdarzenie go nie powstrzymało dzisiaj
Obserwuj wątek
    • blue_ania37 Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 19:02
      Ale czego oczekujesz?
      Twój mąż ma chyba problem alkoholowy.
      Wsiada po wypiciu do samochodu, miał już odebrane prawko,
      jeśli człowiek ma problem to musi się leczyć a żeby chciał się leczyć to musi wiedzieć.
      Ty mu nie jesteś w stanie przetłumaczyć, że ma problem.
      On musi zrozumieć i tyle.
      A
      • viktoria12 Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 19:10
        mnie sie wydaje ,że on ma bardzo słabą psychikę i czasami ulega pokusie ,bo ja już sama nie wiem czy to problem z alkoholem jeśli generalnie to prawie nie pije tego alkoholu ,ale co zrobić z taką głupotą , czy może psycholog by był potrzebny?
        • kara_mia Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 19:11
          Również sugeruje tobie spotkania współuzależnionych
    • kara_mia Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 19:08
      bardzo proste rozwiązanie:
      dziś wieczorem przy kolacji powiedz:
      "Kochanie, jak jeszcze raz zobaczę , jak wsiadasz do samochodu po spożyciu alkoholu dzwonię na policje. Potraktuj to proszę poważnie, bo nie będę powtarzała"
      Poczekać do sytuacji, kiedy wsiądzie za kierownice po wypiciu i dzwon na policje mówiąc:
      mój maż wsiadł po spożyciu alkoholu do samochodu i jedzie samochodem .. marka i nr rejestracyjny z .. w kierunku ... "
      i tyle.
      Powinno wystarczyć.
      Ja powiedziałam na dużej imprezie wśród znajomych, że jeżeli kiedykolwiek zobaczę jak ktoś wypity wsiada za kierownice to dzwonie na policje.
      Nikt nie sprawdza czy nie blefowałam od ok 3 lat.
      • kara_mia Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 19:10
        byłabym zapomniała :
        I dodaj, że będziesz tak robić za każdym razem.
        Aż zamkną go w pierdlu na parę lat. Niech sprawdzi sobie w necie ile będzie recydywa.
        • viktoria12 Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 19:18
          wiesz niestety ale pewnie powie ,ze nigdy już tak nie zrobi ale skoro zrobił raz to ja już nie wierzę w takie zapewnienia, tak się martwię tym że był wstanie coś takiego zrobić myślałam że to się już nigdy nie powtórzy, czy można być alkoholikiem pijąc piwo lub dwa w tygodniu a wódkę raz w roku?
          • kara_mia Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 19:22
            Oczywiście, że masz racje.
            Powie, że nie zrobi a zrobi.
            Nie masz wpływu na to co ON zrobi. Masz wpływ TYLKO na to co TY zrobisz.
            Dzwoń na policje.
          • mayenna Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 19:57
            A jaka jest wg Ciebie definicja alkoholizmu?

            Moim zdaniem problem jest wtedy, jak nam coś utrudnia normalne funkcjonowanie. Jemu alkohol utrudnia. Prowadzi pod wpływem. miał zabrane prawko, czyli nie umie zrezygnować z picia.Normalnie nie ma takiego problemu. Piję - nie jadę.
          • tricolour To oni w tej pracy tran piją nagminnie? 27.12.12, 20:39
            Przecież sama piszesz, że w pracy piją nagminnie więc Twój face pije alkohol codziennie w tej pracy. Może przyjeżdża napity i nie musi już dolewać... choć ja jestem zdania, że pije i w domu, ale po kryjomu.
    • mayenna Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 19:25
      Mnie sędzia powiedział, że jego zona to by wzięła bejsbol, jakby prowadził po alkoholu i go nim potraktowała.Ja się rozwiodłam.

      Twój mąż ma problem z piciem. Jest alkoholikiem bo alkohol przeszkadza mu w normalnym funkcjonowaniu.
      Normą jest, że planujesz picie i nie pijesz jak jedziesz.
      Leczenie i terapia.
    • triss_merigold6 Re: mąż prowadzi po alkoholu 27.12.12, 20:11
      Faktycznie, masz poważny problem.
      Nie masz z kim porozmawiać? Podpowiadam: terapeuta od uzależnień.
      Twojemu mężowi zdarza się popełniać przestępstwo.
      Cóż to za praca w której picie jest nagminne?! Może powinien ją zmienić.
      Słusznie mu nie wierzysz.
      Zapewne jednak Twój mąż jest alkoholikiem, skoro nie potrafi się powstrzymać przed jazdą pod wpływem.
      Co możesz zrobić? Dzwonić na policję i modlić się, żeby go zatrzymali zanim kogoś zabije.
    • tricolour Twój mąż jest alkoholikiem, a Ty współuzależniona. 27.12.12, 20:35
      Oczywiście nigdy za żadne skarby nie uwierzysz, że tak jest, ale spoko - poczekaj. Rzadkie jazdy po alkoholu zmienią się w częste jazdy po alkoholu, a Twoje życie w każdym wymiarze legnie w gruzach - to jest PEWNE. Wystarczy poczekać na rozwój choroby u Was obojga.
      • triss_merigold6 Re: Twój mąż jest alkoholikiem, a Ty współuzależn 27.12.12, 20:40
        Ponieważ warunki na drodze są jakie są, to mam tylko cichą nadzieję, że pan pijany prowadzący wbije się w drzewo/rów samodzielnie i nie spowoduje innych ofiar na drodze.
        Aha, autorce radzę sprawdzić warunki ubezpieczenia jeśli pan ma jakąś polisę na życie - ubezpieczyciel nie wypłaci kasy jeśli pan zginie w wypadku będąc pod wpływem.
      • akanksha tylko jedno wyjscie 29.12.12, 20:09
        Mąż ma problem z alkoholem i to, ze nie chodzi nawalony jak stodoła nie oznacza, ze jest inaczej. Powinien się leczyć, ale bez jego chęci nie będzie z tego nic.
        Co mozesz zrobić?

        Na początek najwyższy czas zadziałać w sprawie jazdy po alkoholu. Musisz zgłosic to na policję i już. Nie masz innego wyjścia.
        Konsekwencje, jakie poniesie zatrzymany pod wpływem alkoholu będą mniejsze, niż jesli spowoduje wypadek w takim stanaie.
        Dodatkowo pomyśl, jak będziesz sie czuła, jeśli Twój mąż zabije kogoś pod wpływem alkoholu.
        Będziesz mogła sobie wmówic, ze to absolutnie nie Twoja wina?
        A jak wjedzie w grupę dzieciaków na przystanku?
        To jest do zrobienia natychmiast.

        Druga sprawa to kwestia jego leczenia. Sama tez możesz potrzebować pomocy...
        Prawda jest smutna: jeśli nie zrobisz nic, to prędzej, czy później, jego choroba zmiszczy Was obydwoje. Nie mam na myśli tego, ze sama zaczniesz pić, ale to, ze zostanie z Ciebie psychiczny wrak.
        Ostra i konsekwentna rozmowa, plan działania. I wsparcie.

        i na koniec: Na hasło współUZALEŻNIONY każdy normalny człowiek reaguje wyparciem. Bo sam problemu nie ma. Do bani tłumaczenie - niestety się przyjęło.

        • viktoria12 Re: tylko jedno wyjscie 30.12.12, 13:40
          ale wiesz ja to już sama nie wiem ,bo on od roku to pierwszy raz pił wódkę , w ogóle naprawdę pije mało, jestem w domu cały czas to wiem ,czasami piwo sobie kupi , na imprezy jak chodzimy nigdy nie pije bo ja nie mam prawa jazdy dlatego trudno mi pojąć czy to może być alkoholizm czy zwykła bezmyślność ,bo prawdopodobnie faktycznie było tak że ktoś go przywiózł do domu a on przejechał ten kawałek polną drogą bo tak mamy do domu , tylko po co wogóle było dać się skusić na tą wódkę jeśli się pojechało samochodem ,myślę że on wogóle ma problemy natury psychicznej często mówi jak to mu nic nie wyszło , nic nie osiągnął a parę lat temu to brał i lek na depresję
          • mayenna Re: tylko jedno wyjscie 30.12.12, 14:13
            Przeczytaj jak zmienia się twoje spojrzenie na problem w czasie: pierwszy post i kolejne.

            Nie wiem jak jest.Sama musisz ocenić sytuacje i podjąć odpowiednie kroki.
            Jak nie jest alkoholikiem i nie prowadzi po pijanemu to po co był ten pierwszy post? Przecież nie ma problemu. Nie jechał pijany i nie pije.
          • tricolour Wiesz na czym polega problem? 30.12.12, 14:56
            Że Twój mąż pije, a Ty mu pomagasz zapewniając komfort picia oraz szukając różnych tłumaczeń.

            Jest prawdą, że mąż miał zatrzymane prawo jazdy. Tyle, że to gówniana prawda, bo cała prawda jest taka, że mąż miał przede wszystkim wyrok karny (więzienie w zawieszeniu), a karą DODATKOWĄ był zakaz prowadzenia alkoholu. Osoba współuzależniona bagatelizuje wyrok i jego konsekwencje (niech mąż poszuka prestiżowej pracy i zobaczy reakcję pracodawcy na swoja kartę karną) skupiając się mało istotnej rzeczy utraty prawa jazdy.

            Więc jeśli chcesz naprawdę pomóc swojej rodzinie, to nie grzeb w necie tylko idź na terapię dla współuzależnionych gdzie zobaczysz w jakim miejscu jesteś.

            Oczywiście możesz być mądrzejsza i leczyć się sama. Skutki tego będą identyczne jak przy każdej chorobie. No chyba, że potrafisz własnoręcznie wyręczyć stomatologa, ginekologa, urologa, okulistę... to psychologa też.
            • altz Niezupełnie na temat, troche obok 30.12.12, 15:25
              Wyżarło mi, ale napiszę jeszcze raz. wink

              tricolour napisał:
              > Że Twój mąż pije, a Ty mu pomagasz zapewniając komfort picia oraz szukając różn
              > ych tłumaczeń.
              Z tym się zgadzam. Mąż ma problem, w pracy jest środowisko przyzwalające i zachęcające do picia, myślę, że takie sytuacje mogą się powtórzyć, o ile ich jeszcze nie było, tylko kończyło się na małym piwku w pracy.

              > Oczywiście możesz być mądrzejsza i leczyć się sama. Skutki tego będą identyczne
              > jak przy każdej chorobie. No chyba, że potrafisz własnoręcznie wyręczyć stomat
              > ologa, ginekologa, urologa, okulistę... to psychologa też.
              Psycholog nie jest lekarzem, więc nie może również leczyć. Porównanie jest przykre dla lekarzy, którzy ukończyli ciężkie i długie studia. Studiowali naukę, sprawdzalną i udokumentowaną, przyjmują odpowiedzialność za swoje czyny, w przeciwieństwie do szybkiej "szkoły magii", po której nie trzeba mieć praktyk, nie ma się żadnej odpowiedzialności, a nawet nie trzeba podpisywać żadnego kodeksu etyki.
              To tyle, pozdrawiam.
              • sonia_siemionowna Re: Niezupełnie na temat, troche obok 04.01.13, 07:01
                Widzę, że masz jakieś złe doświadczenia z psychologami.

                Owszem, psycholog musi się specjalizować, dokształcać, a studia do łatwych nie należą. Zawsze możesz sprawdzić sam.

                O to, że w Polsce nie ma ustawy o zawodzie psychologa, a raczej jest martwa, wiń polityków a nie psychologów, bo ci drudzy OD LAT bezskutecznie zabiegają o to, żeby pojawił się surowy kodeks wykonywania zawodu itp. Widać, ze nie masz pojęcia, o czym piszesz.

                W ogromnej większości przypadków lekarz potrafi jedynie zapisac leki MASKUJĄCE objawy zaburzeń, a bez psychoterapii wyleczenie jest niemożliwe. Tabletkę na uspokojenie zawsze można łyknąć, pytanie tylko, czy problem zniknie, czy tylko zamaskujemy jego skutki.
                • altz Re: Niezupełnie na temat, troche obok 04.01.13, 07:54
                  onia_siemionowna napisała:
                  > Widzę, że masz jakieś złe doświadczenia z psychologami.
                  Tak, mam, jak połowa kraju. smile

                  > Owszem, psycholog musi się specjalizować, dokształcać, a studia do łatwych nie
                  > należą. Zawsze możesz sprawdzić sam.
                  Powinien to robić, ale bardzo często nie robi, przy tym dużo zapomina.
                  Spotkałem takie osoby, bardzo często mają żałosny poziom umiejętności, zdziwiłem się, gdy kilka osób mówiło o tym na głos zupełnie bez porozumiewania się, ja byłem zniesmaczony, ale się nie odzywałem.
                  Tylko w tym zawodzie można korzystać z metod badań wycofanych 30 lat temu (z powodów merytorycznych) zupełnie bez konsekwencji. Gdzie indziej odebrano by prawo wykonywania zawodu.

                  > O to, że w Polsce nie ma ustawy o zawodzie psychologa, a raczej jest martwa, wi
                  > ń polityków a nie psychologów, bo ci drudzy OD LAT bezskutecznie zabiegają o to
                  > , żeby pojawił się surowy kodeks wykonywania zawodu itp. Widać, ze nie masz po
                  > jęcia, o czym piszesz.
                  Widzę, że najciemniej jest pod latarnią. smile
                  Zupełnie mnie nie przekonują Twoje argumenty, bo wiem, jak wygląda sytuacja w Polsce i jakie to środowisko jest wykolejone.
                  Po to, żeby stworzyć kodeks, niepotrzebna jest niczyja zgoda. Brak jest chęci i wygoda takiego zawieszenia.
                  Żeby nie było, że wszystkich uważam za krętaczy i oszustów, tak nie jest. Zauważam i szanuję profesjonalistów, słucham ich zdania, czytam, zastanawiam się, ale o całym środowisku mam swoje (negatywne) zdanie.

                  > W ogromnej większości przypadków lekarz potrafi jedynie zapisac leki MASKUJĄCE
                  > objawy zaburzeń, a bez psychoterapii wyleczenie jest niemożliwe.
                  To też nie jest cała prawda. Jest wiele problemów wynikających ze złego funkcjonowania organizmu, choćby z zaburzonej gospodarki hormonalnej. Jak się chce, to można każdemu prawie wszystko zdiagnozować, bo my mamy w sobie prawie wszystkie mechanizmy, nie korzystamy zazwyczaj z wielu z nich, ale czasami równowaga jest mało stabilna. W takich sytuacjach leczenie może bardzo poprawić funkcjonowanie człowieka. Podobnie antydepresanty pomagają przejść łagodniej przez jakąś tragedię życiową. Lekarz może zapisać środki i często powinien to zrobić, a tylko lekarz ma takie prawa, psycholog nie może i bardzo dobrze, że tak jest.
                  Ja nie jestem przeciwko przepracowaniu problemu, jak ktoś nie ma bliskich, to idzie z tym do kogoś obcego i płaci. Zresztą, czasami tylko rozmowa z kimś obcym pokazuje źródło problemu i pozwala przekonać tę osobę, że to ona ma problem, a nie cała reszta jej środowiska.
                  Ja po prostu zauważam biedę środowiska, małą wiedzę, brak kontroli i współpracy przy nadmiernej pewności siebie i wiary w swoje prawie nadprzyrodzone umiejętności. smile
                  • sonia_siemionowna Re: Niezupełnie na temat, troche obok 04.01.13, 10:41

                    > Spotkałem takie osoby, bardzo często mają żałosny poziom umiejętności, zdziwiłe
                    > m się, gdy kilka osób mówiło o tym na głos zupełnie bez porozumiewania się, ja
                    > byłem zniesmaczony, ale się nie odzywałem.

                    To moze podpisz się pod petycją o ustawie o zawodzie psychologa, o którą psycholodzy ubiegają się już od lat? Każdy moze siedziec i jojczeć ale jedyną drogą do ukrócenia niekompetencji jest ustawa, a politycy jakoś się nie kwapią do jej wdrożenia w życie. Ustawa jest ale martwa, bo nie ma narzędzi wykonawczych.

                    > Tylko w tym zawodzie można korzystać z metod badań wycofanych 30 lat temu (z po
                    > wodów merytorycznych) zupełnie bez konsekwencji. Gdzie indziej odebrano by praw
                    > o wykonywania zawodu.

                    Nieprawda. Poczytaj listy leków na raka refundowanych przez nasz NFZ i porównaj z listami obecnie stosowanych medykamentów. Zdziwisz się.

                    Poza tym, są odkrycia, które po prostu są na czasie mimo, że mają swoje lata. Mamy odrzucić psychoanalizę, bo jest stara? A może Zimbardo też nie ma już racji, bo minęło więcej niż 30 lat? Nienaukowe to jest wyważanie otwartych drzwi czyli powtarzanie już zrobionych i udokumentowanych eksperymentów.
                    >

                    > Zupełnie mnie nie przekonują Twoje argumenty, bo wiem, jak wygląda sytuacja w P
                    > olsce i jakie to środowisko jest wykolejone.

                    Nie wiesz. Miałeś pecha i spotkałeś wałkonia a teraz rozciągasz swoje doświadczenie na całą grupę zawodową. Jakież to dojrzałe!

                    > Po to, żeby stworzyć kodeks, niepotrzebna jest niczyja zgoda. Brak jest chęci i
                    > wygoda takiego zawieszenia.


                    Polecam stronę PTP i zapoznanie się z kodeksem tam umieszczonym. Tyle, że jeśli nie ma go w ustawie, jego wdrazanie jest dobrowolne i tu leży problem.

                    > Żeby nie było, że wszystkich uważam za krętaczy i oszustów, tak nie jest.

                    No właśnie, że jest. Jesteś uprzedzony i tyle. Poczytaj sobie teksty Aronsona o stereotypach.

                    Zauwa
                    > żam i szanuję profesjonalistów, słucham ich zdania, czytam, zastanawiam się, al
                    > e o całym środowisku mam swoje (negatywne) zdanie.
                    >

                    A jakie są wg. Ciebie kryteria profesjonalizmu w tym zawodzie?


                    > To też nie jest cała prawda. Jest wiele problemów wynikających ze złego funkcjo
                    > nowania organizmu, choćby z zaburzonej gospodarki hormonalnej.

                    Tak, na pewno epidemia nerwic, NPD i borderline w dzisiejszych czasach to wina hormonów. Szkoda gadać....

                    Podobnie antydepresanty pomagają przejść łagodniej przez jakąś t
                    > ragedię życiową.

                    Tak ale dopóki człowiek nie skonfrontuje się ze swoim bólem i nie przepracuje tego to zawsze będzie to w nim tkwiło. Tak jak tkwi w Tobie chyba.

                    Lekarz może zapisać środki i często powinien to zrobić, a tylk
                    > o lekarz ma takie prawa, psycholog nie może i bardzo dobrze, że tak jest.

                    Tak. Natomiast w cywilizowanych krajach lekarz nie ma uprawnień do prowadzenia psychoterapii. Mało tego, nie wiem, czy wiesz, ale w zakładach psychiatrycznych to psycholog kliniczny dokonuje diagnozy, psychiatra często jedynie zapisuje leki/uczestniczy w procesie diagnostycznym.

                    > Ja nie jestem przeciwko przepracowaniu problemu, jak ktoś nie ma bliskich, to i
                    > dzie z tym do kogoś obcego i płaci.

                    Widocznie nie wiesz, jak wygląda terapia z prawdziwego zdarzenia. Ręczę, że żaden bliski bez odpowiedniego przygotowania jej nie przeprowadzi. Bliskiemu można się co najwyżej wypłakać w rękaw.


                    > Ja po prostu zauważam biedę środowiska, małą wiedzę, brak kontroli i współpracy
                    > przy nadmiernej pewności siebie i wiary w swoje prawie nadprzyrodzone umiejętn
                    > ości. smile

                    Już mówiłam - napisz petycję do polityków albo podpisz istniejącą. Nie możesz winić środowiska za to, że dziś każdy moze nazwac się psychologiem.
                    • sonia_siemionowna Re: Niezupełnie na temat, troche obok 04.01.13, 10:42
                      > Tylko w tym zawodzie można korzystać z metod badań wycofanych 30 lat temu (z po
                      > wodów merytorycznych) zupełnie bez konsekwencji. Gdzie indziej odebrano by praw
                      > o wykonywania zawodu.

                      Wycofanych przez kogo? Przez WHO? Bo sam fakt, że wyniki badan są sprzeczne jeszcze tych badań nie dyskwalifikuje.
                    • altz Re: Niezupełnie na temat, troche obok 04.01.13, 13:32
                      sonia_siemionowna napisała:
                      > To moze podpisz się pod petycją o ustawie o zawodzie psychologa, o którą psycho
                      > lodzy ubiegają się już od lat?
                      Ja się podpisuję pod różnymi petycjami, co jakiś czas, zdarza mi się nawet działać.
                      Tutaj przede wszystkim środowisko musi chcieć, bo społeczeństwo na razie nie wymusi, większość Polaków nie odczuwa tego na własnej skórze, więc nie ma takiej masy krytycznej. Zróbcie akcję, ja się podpiszę.

                      > > Tylko w tym zawodzie można korzystać z metod badań wycofanych 30 lat temu
                      > (z po
                      > > wodów merytorycznych) zupełnie bez konsekwencji. Gdzie indziej odebrano b
                      > y praw
                      > > o wykonywania zawodu.
                      >
                      > Nieprawda. Poczytaj listy leków na raka refundowanych przez nasz NFZ i porównaj
                      > z listami obecnie stosowanych medykamentów. Zdziwisz się.
                      Mi nie chodzi o stare leki, ale działające, tylko o metody dające fałszywy obraz i dawno wykluczone przez fachowców. Nie tak dawno odbyła się akcja przeciwko testowi Rocha, a jest on używany nadal. Jest test drzewa, są testy kolorów, a przecież to nie wszystko. One nadal są używane, stąd te przeciwko testom protesty. Osoba stosujący te wątpliwe metody i wyciągające z tego wnioski powinny zapaść się pod ziemię ze wstydu, a mają się dobrze.

                      Co do onkologów, myślę, że z żadnym nie rozmawiałaś na poważnie. To są myślące osoby i przejęte swoimi porażkami, starające się coś zmienić. Tym bardziej porównanie jest nietrafne.

                      > Nie wiesz. Miałeś pecha i spotkałeś wałkonia a teraz rozciągasz swoje doświadcz
                      > enie na całą grupę zawodową. Jakież to dojrzałe!
                      To jest spojrzenie szersze, czytam opracowania, choćby to o RODK
                      prawaojca.org.pl/images/materialy/Raport_RODK.pdf
                      Słucham ludzi mających kontakt z psychologami i "badanych" przez psychologów, nie mam podstaw im nie wierzyć. Obserwuję również sam psychologów. Z kilkoma osobami spoza środowiska rozmawiałem na ten temat, że na psychologię często idą osoby niestabilne, albo z innymi problemami. To nie jest żaden dowód, ja wiem, ale co jakiś czas mówi się o aferach związanych z osobami ważnymi ze środowiska i takimi prawie wzorcowymi, jak choćby AS.
                      Była też akcja związana z demaskacją czasopismem psychologicznym Ch..., gdzie łyknięto fałszywkę bez mrugnięcia okiem, chociaż w redakcji było wtedy 6 osób z branży.

                      > Polecam stronę PTP i zapoznanie się z kodeksem tam umieszczonym. Tyle, że jeśli
                      > nie ma go w ustawie, jego wdrazanie jest dobrowolne i tu leży problem.
                      To róbcie coś, ja jestem za porządkiem.

                      > No właśnie, że jest. Jesteś uprzedzony i tyle. Poczytaj sobie teksty Aronsona o
                      > stereotypach.
                      Teraz już jestem, prawda. Za dużo znam faktów, zbyt wielu ludzi poznałem z branży i za dużo krzywdy ludzie doznali od niekompetencji psychologów.

                      > Tak ale dopóki człowiek nie skonfrontuje się ze swoim bólem i nie przepracuje t
                      > ego to zawsze będzie to w nim tkwiło. Tak jak tkwi w Tobie chyba.
                      Obawiam się, że psycholodzy pomagają tylko osobom, które same by sobie poradziły. smile
                      Napisałaś o borderline. Może znasz kogoś, kto skutecznie sobie z tym radzi? big_grin

                      > Tak. Natomiast w cywilizowanych krajach lekarz nie ma uprawnień do prowadzenia
                      > psychoterapii. Mało tego, nie wiem, czy wiesz, ale w zakładach psychiatrycznych
                      > to psycholog kliniczny dokonuje diagnozy, psychiatra często jedynie zapisuje l
                      > eki/uczestniczy w procesie diagnostycznym.
                      Wiem, tak powinno być. Poza tym jedna osoba nie powinna diagnozować trudnych przypadków, w szpitalach są obchody i konsylia, więc dlaczego w tej dziedzinie miałoby być inaczej? Całkiem słusznie.

                      Nie zamierzam tutaj więcej pisać, bo mnie nie przekonasz, a zrobi się tylko śmietnik z wątku. Chcesz popisać, to na priv, albo załóż oddzielny wątek w rodzaju "W czym może pomóc psycholog w trudnych sytuacjach?"
                      Ja tylko napisałem, że nie można mówić o leczeniu przez psychologa, ani porównywać z lekarzami, bo nie jest lekarzem. Nie zamierzałem zbawiać świata, chociaż myślę, że na zmiany się zbiera i przewiduję, że w ciągu najbliższych 5-10 lat powstanie jakaś masa krytyczna. Oby!
                      • sonia_siemionowna Re: Niezupełnie na temat, troche obok 04.01.13, 20:43
                        Nie ma czegoś takiego jak test Rocha.

                        Chyba chodziło Ci o test Rorschacha. Cały czas się go wykorzystuje np. w diagnozie zaburzeń osobowości ale nie jako główne narzędzie.

                        Że są protesty? Cóż, przeciwko teorii ewolucji też ludzie protestują, jej takze mamy zabronić? Jest dużo starsza niż 30 lat..... tongue_out

                        W teście Rorschacha dużo zalezy od przygotowania osoby interpretujacej ten test. Gdyby ustawa rzeczywiscie obowiązywała, standardy byłyby wyższe. Jednak Ty uparcie zatykasz uszy i nie chcesz zrozumieć, że ustawa o zawodzie psychologa jest i to napisana przez psychologów właśnie (do wglądu na stronie PTP). Nie ma NARZĘDZI PRAWNYCH do jej wykonania, a tego psychologowie bez woli polityków nie uchwalą, bo nie są władzą ani ustawodawczą, ani wykonawczą ani sądowniczą. w tym kraju i nie mają takej mocy.
                        • altz Re: Niezupełnie na temat, troche obok 04.01.13, 21:32
                          sonia_siemionowna napisała:
                          > Chyba chodziło Ci o test Rorschacha. Cały czas się go wykorzystuje np. w diagno
                          > zie zaburzeń osobowości ale nie jako główne narzędzie.
                          Racja, Rorschacha, pana Hermanna bardzo przepraszam za skrócenie nazwiska, pana Sienkiewicza również smile
                          W tym sęk, że do tego test też się nie nadaje. Testy projekcyjne są dobre chyba tylko do tego, żeby zająć czymś badanych i zobaczyć interakcję, sposób rysowania, stopień rozwoju umiejętności manualnych itd., ale to można zrobić przy pomocy byle jakiej łamigłówki czy innej zabawki.
                          Była przeprowadzona taka prowokacja, do różnych ośrodków zostały wysłane osoby, które symulowały choroby psychiczne, nikt się nie połapał. Źródła nie podam, bo już nie pamiętam.
                          (na temat testu link dla zainteresowanych www.racjonalista.pl/kk.php/s,7799)

                          Ktoś opowiadał, że był zaproszony na obronę pracy na psychologii. Praca badawcza, więc gość zapytał o szczegóły statystyczne. Ogólna konsternacja, kolega z komisji szepnął: "u nas to się inaczej robi", więc gość odpuścił. Jednym słowem, dane wybierane tak sobie, jak się chce. big_grin

                          > Że są protesty? Cóż, przeciwko teorii ewolucji też ludzie protestują, jej takze
                          > mamy zabronić? Jest dużo starsza niż 30 lat..... tongue_out
                          O! Pojawił się Schopenhauer! wink I jedna z metod erystycznych. big_grin

                          > Nie ma NARZĘDZI PRAWNYCH do jej wykonania, a tego psychologowie bez woli polityków
                          > nie uchwalą, bo nie są władzą ani ustawodawczą, ani wykonawczą ani sądowniczą. w tym
                          > kraju i nie mają takej mocy.
                          Trzeba tłumaczyć wagę problemu społeczeństwu i politykom, pracować nad wsparciem i wtedy dopiero starać się przepchnąć ustawę, jak ze wszystkim. Samo się nie zrobi.

                          .
                          • sonia_siemionowna Re: Niezupełnie na temat, troche obok 05.01.13, 01:54
                            Ktoś opowiadał, że był zaproszony na obronę pracy na psychologii. Praca badawcza, więc gość zapytał o szczegóły statystyczne. Ogólna konsternacja, kolega z komisji szepnął: "u nas to się inaczej robi", więc gość odpuścił. Jednym słowem, dane wybierane tak sobie, jak się chce.

                            Tak, zaś u koleżanki na politechnice profesor podrzucał do góry prace i te, które upadły pierwszą stroną do góry dostawały zaliczenie. Zgodnie z tym faktem, powinnam być uprzedzona do wszystkich inżynierów.

                            Test Rorschacha nie jest zły ale trzeba wiedzieć kiedy i jak go stosować no i jak go interpretować. Bo wiadomo, że wiele w tym teście zalezy od interpretacji dlatego nie moze być jedynym narzędziem diagnostycznym.

                            Ale wylewanie dziecka z kąpielą troszkę jednak trąci dziecięctwem.

                            • altz Re: Niezupełnie na temat, troche obok 05.01.13, 07:31
                              sonia_siemionowna napisała:
                              > Tak, zaś u koleżanki na politechnice profesor podrzucał do góry prace i te, któ
                              > re upadły pierwszą stroną do góry dostawały zaliczenie. Zgodnie z tym faktem, p
                              > owinnam być uprzedzona do wszystkich inżynierów.
                              Myślę, że manipulujesz i nie warto z Tobą dyskutować.
                              Przestępstwo się zgłasza do prokuratury, a wykładowca wylatuje z uczelni. Tym się charakteryzuje nauka, że są znane reguły.
                              Znajdź mi za to jedną porządną pracę psychologiczną popartą uczciwymi badaniami sprawdzonymi w sensownej próbie.

                              > Ale wylewanie dziecka z kąpielą troszkę jednak trąci dziecięctwem.
                              Póki się czegoś nie udowodni, nie stosuje się tego. Równie dobrze można by się domagać prawa jeżdżenia na pękniętych oponach, gdy nie mamy innych.
                              Normalnie, każda metoda musi być podparta mocną próbą statystyczną. W psychologii praktycznie tego nie ma, z wyjątkiem kilku fachowców. Traktuje coś (niesłusznie!) za pewnik, a nie za hipotezę do udowodnienia.
                              • sonia_siemionowna Re: Niezupełnie na temat, troche obok 07.01.13, 21:05
                                Widzisz, silisz się, żeby wyjść na filozofa, ale brakuje Ci dystansu do rzeczywistości. Pewne rzeczy widzi się dopiero z perspetywy, której Tobie, wybacz, brakuje.
                                • altz Re: Niezupełnie na temat, troche obok 07.01.13, 21:48
                                  sonia_siemionowna napisała:
                                  > Widzisz, silisz się, żeby wyjść na filozofa, ale brakuje Ci dystansu do rzeczyw
                                  > istości. Pewne rzeczy widzi się dopiero z perspetywy, której Tobie, wybacz, bra
                                  > kuje.

                                  Proszę, proszę, znowu Schopenhauer i metody erystyczne. big_grin
                                  Nie przejmuj się tak, nie odpowiadasz za wszystkich i nie wszyscy są do niczego. smile
                        • zmeczona100 Soniu ;) 04.01.13, 22:34
                          Istnieją dwie oddzielne czasoprzestrzenie, którym zdarza się raz na jakiś czas zetknąć maleńką powierzchnią. One rządzą się odrębnymi, innymi prawami. Taka sama sprawa, ale w każdym z tych równoległych światów jest postrzegana, rozumiana i interpretowana inaczej. No tak po prostu jest i tego nikt nie zmieni.
                          W jednym z nich jesteś Ty (i prawie wszyscy inni), a w drugim Altz (i altzopodobni).
                          Szkoda więc czasu na wyjaśnienia smile Altz żyje w innym świecie i gadacie po prostu o różnych rzeczywistościach.

                          Może gdyby znalazł sobie jakieś zajęcie na stałe, to nie miałby czasu na filozofowanie na tym forum.
                          • altz Re: Soniu ;) 04.01.13, 23:09
                            zmeczona100 napisała:
                            > Istnieją dwie oddzielne czasoprzestrzenie
                            Mistrzyni erystyki wróciła smile Wyszła, jak Godzilla z morza.
                            Mam duży szacunek do subtelności metod w tym konkretnym przypadku, musiałem się chwilę zastanowić, jak to nazwać. wink
                            Podany przeze mnie przykład z egzaminu, idealnie pasuje do tej wypowiedzi.

                            > Może gdyby znalazł sobie jakieś zajęcie na stałe, to nie miałby czasu na filozo
                            > fowanie na tym forum.
                            Filozofia, czyli umiłowanie mądrości. Dziękuję za komplement. wink

                            Pozdrawiam!
                            • zmeczona100 Re: Soniu ;) 04.01.13, 23:20

                              Matematyka, czyli królowa nauk- czy kiedy liczę, to matematykuję?
                    • paulinak891 Re: Niezupełnie na temat, troche obok 12.01.13, 13:18
                      Dzień dobry,

                      Jestem studentką piątego roku psychologii klinicznej. Piszę pracę magisterską na temat przebiegu i przerywania psychoterapii. Interesuje mnie czy można wyodrębnić czynniki sprzyjające/utrudniające przebieg psychoterapii. Pozwoliłby to lepiej zrozumieć oczekiwania osób podejmujących leczenie, dobrać odpowiednią formę psychoterapii i uniknąć sytuacji przerywania leczenia.

                      Kwestionariusz ma dwie wersje.
                      Wersja A ( www.ebadania.pl/8b71b22c01df2bb9 ) przeznaczona jest dla osób, które przerwały psychoterapię przynajmniej dwa razy, natomiast wersja B ( docs.google.com/spreadsheet/viewform?formkey=dHRJczRKN3I2aGJ6Q2JTX0FIckpNVkE6MQ ) przeznaczona jest dla osób, które ukończyły leczenie pomyślnie.
                      Wypełnienie kwestionariuszy trwa ok. 30 minut.

                      Dziękuję za pomoc!
    • skwargosia Re: mąż prowadzi po alkoholu 04.01.13, 10:10
      Twój mąż ma problem z alkoholem ale jest dorosły więc odpowiada za siebie nawet jak pije.
      A Ty jesteś współuzależniona - tłumaczysz jego postępowanie - to bardzo typowy objaw .
      • akanksha współZALEŻNA!!! 04.01.13, 22:18
        Do diaska, jak ja tego "współuzależniona" nie lubię.
        Każdy niepijący się wyprze, jak mu się powie, ze jest ...uzależniony.
        Nie wszystko można tłumaczyc po prostości na polski, bo później wychodzą takie koszmarki. Nie rozpowszechniajmy tego.
        Kobieta ma problem, problem męża zaburza jej ocenę. Powinna sama skorzystać z pomocy - właśnie "magików" - jak nazywa ich altz - psychologów, żeby dostrzec problem. to jasne...
        • skwargosia Re: współZALEŻNA!!! 06.01.13, 15:47
          akanksha napisała:

          > Do diaska, jak ja tego "współuzależniona" nie lubię.
          > Każdy niepijący się wyprze, jak mu się powie, ze jest ...uzależniony.
          > Nie wszystko można tłumaczyc po prostości na polski, bo później wychodzą takie
          > koszmarki. Nie rozpowszechniajmy tego.
          > Kobieta ma problem, problem męża zaburza jej ocenę. Powinna sama skorzystać z p
          > omocy - właśnie "magików" - jak nazywa ich altz - psychologów, żeby dostrzec pr
          > oblem. to jasne...
          A ja nie lubię "po prostości"
          Nich Ci będzie uzależniona. Tak czy siak ma problem.
          Odpowiedziałam krótko i na temat. Określenie funkcjonuje.
          Lepiej korzystać z pomocy terapeutów i psychologów - magicy są lepsi w cyrku.
          A powoływanie się na to co pisze altz........o ludzie .......
    • akanksha czy ktos musi zginąć... 04.01.13, 22:21
      ...żebyś przejrzała na oczy?
      Skąd wiesz, czy mąż nie popija w ukryciu? Skąd wiesz jak często pije w pracy? Ty widzisz dwa piwa tygodniowo, a sama piszesz, że pije też w pracy.

      Za niewinność mu prawka nie zabrali.

      On nie zrobi nic, działać musisz Ty. I zrób to, zanim będziesz miała poważniejszy powód do zmartwień - jak przez Twoje usprawiedliwianie mąż kogoś zabije.
      Bo wtedy zjedzą Cię wyrzuty sumienia, że mogło do tego nie dojść.
      Jeśli nei dla męża i związku, zrób to dla siebie - z egoizmu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka