Dodaj do ulubionych

świąteczne odkrycie

30.12.12, 15:41
Dla nieco młodszych bywalczyń i bywalców forum - rozstałam się z mężem 13 lat temu, mamy dziecko, on po jakichś trzech latach związał się z inną panią, ma z nią dwoje dzieci, teraz mieszka z jeszcze inną. Rozstając się miałam przekonanie, że nie będę się wiązać na stałe, zaliczyłam parę flirtów i 2 romanse, jestem sama, pracuję dużo, i w sumie mi dobrze.
A odkrycie takie:
pojechałam po corkę, ale też zobaczyć się z exem, dowiedziałam się, że dziecko w drodze - on dobiega 50 (młodszy ode mnie), zmęczony, trochę przestraszony, ale też widać, że się cieszy, kocha panią z którą jest i ewidentnie jest kochany. Naszej córce przygotował w swoim nowym domu pokój, starannie, z sercem.
Odjeżdżałyśmy, stał za płotem i patrzył na mnie, ja na niego - na zmęczoną, pobrużdżoną twarz, surową i smutną, nie mam pojęcia, o czym myślal
Natomiast coś zupełnie zdumiewającego poczułam ja - dotarło do mnie, że wciąż w jakiś sposób go kocham, spokojnie, łagodnie, jak brata czy przyjaciela z dawnych lat, a może nawet raczej jak przyjaciółkę, bo to bez erotycznego zabarwienia, ale jednak słowo "kocham" wydało mi sie najodpowiedniejsze. I cieszę się z tego.
Obserwuj wątek
    • pati790 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 15:44
      Piękne...:]
    • nowel1 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 16:51
      Nanga, ładne to co napisałaś... i powoli, powoli chyba zbliżam się do bardzo podobnego stanu.
    • mayenna Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 16:56
      Nanga, zdarzyła wam się miłośćsmile
      Wzruszyłam się.
      • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 19:14
        Nie wiem, czy "nam". Ja go znam dość dobrze i wiem, że patrząc na mnie mógł mnie właśnie obarczać winą za wszystkie swoje niewłaściwe wybory, łącznie z dwojgiem dzieci, z którymi - a przynajmniej z których poczęciem - nie miałam nic wspólnego. Bo on ma zwyczaj czuć się wrobionym i wykorzystywanym. Może nie o tym myślał, ale mógł i o tym. I dlatego że to mu się zdarza, nigdy nie żałowałam, że żyjemy osobno.
        No ale oczywiście nie wiem, co on myśli czy czuje, i jeśli chodzi o uczucia wobec mnie nie bardzo mnie to obchodzi. Córkę kocha bardzo, i to jest ważne.
    • ewela1_1 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 17:02
      Piękne. Wzruszyłam się również...

      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

      "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
    • altz Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 17:10
      Ocieplasz swój wizerunek? wink
      Czyżby jakieś wybory nadchodziły? big_grin
      • nowel1 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 17:19
        Ociepla?
        Raczej jej wizerunek zawsze był spójny, i nigdy w jego skład nie wchodziła nienawiść do exa.
        • altz Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 17:47
          nowel1 napisała:

          > Ociepla?
          > Raczej jej wizerunek zawsze był spójny, i nigdy w jego skład nie wchodziła nien
          > awiść do exa.

          Masz rację. Pomyliła mi się z Triss! Dlatego się zdziwiłem.
          Wstyd mi bardzo i muszę to odszczekać! smile
          HAU! HAU! HAU!
          • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 19:16
            Altz, całusy big_grin big_grin big_grin
            • krokodil123 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 19:34
              To może wy jak Van Damme i jego pierwsza żona?

              Tak mi się skojarzyło bo wczoraj oglądałam jego przerobiony disco-klip na necie (nie zły tyłeczek).
              • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 20:15
                Nie wiem o co chodzi, ale z urody on podobny do van Damma ( w każdym razie był jak był młody - nie wiem jak teraz wygląda van Damme).
                • krokodil123 Re: świąteczne odkrycie 31.12.12, 19:47
                  O.....no to kochana....teraz rozumiem skąd te motylki w brzuchu nadał.

                  Podaje link....ale czy ja wiem czy dobrze robię......Jeszcze sobie przypomnisz stare dobre czasy i zupełnie popłyniesz w marzeniach smile)))

                  www.eska.pl/news/ona_tanczy_dla_mnie_-_jean_claude_van_damme_w_parodii_klipu_zespolu_weekend_video/41119
                  • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 31.12.12, 23:30
                    Za dobrze się znamy na te motylki wink Ale i tak dziękuję.
                    Obejrzałam van Damma już przy okazji poprzedniej naszej rozmowy - aktualnie wygląda ohydnie, chyba się obstrzyknął botoksem czy co????
    • triss_merigold6 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 20:18
      Współczuję.
    • olgucha_3 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 20:44
      Twój wpis zmusił mnie do myślenia. Co czuję do exa? Nic, kompletnie nic. Nie ma we mnie ani nienawiści, ani śladów miłości. Spotkałam go dwa miesiące temu na pogrzebie jego przyjaciela, a męża mojej przyjaciółki. Przed pogrzebem miałam ochotę go rozerwać, że nie pomógł wdowie w tych trudnych chwilach, wiedząc, że została sama z dzieckiem i nie ma żadnej rodziny. Ich córka jest jego chrześnicą i olał ją totalnie. Kiedy go zobaczyłam, to oniemiałam. Zawsze wyglądał dużo młodziej ode mnie, a teraz wygląda na 10 lat więcej niż ma. Wychudzony, szary na twarzy, oczy podkrążone, jakiś taki nieświeży, wymięty, choć kiedyś bardzo dbał o wygląd. Wygląda tak bardzo źle, że nasza sąsiadka go nie poznała. Nie promieniał już szczęściem, zdziadział i zmizerniał. Tak po ludzku zrobiło mi się go szkoda. Widać po nim, że nowy związek i późne ojcostwo go przerosły. Szkoda mi go, że tak spierniczył sobie życie, ale trudno, ma co chciał.
      • anbale Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 20:57
        olgucha_3 napisała:

        Tak po ludzku zrobiło mi się
        > go szkoda. Widać po nim, że nowy związek i późne ojcostwo go przerosły. Szko
        > da mi go, że tak spierniczył sobie życie, ale trudno, ma co chciał.

        A może właśnie jest tak szczęśliwy i zaaferowany, że nie ma czasu się pacykować? Może znalazł kobietę swego życia i stwierdził, że już mu się nie chce stroszyć piórek? wink
        Każdy widzi to, co chce...
        A ja nie wiem, czy jeszcze cokolwiek czuję do byłego męża. Może jakiś sentyment. Życzyłabym mu, żeby sobie tzw. "właściwą" kobietę znalazł, bo to nie jest zły człowiek, ma swoje pasje, wiele rzeczy do zaoferowania komuś, kto by szukał akurat tego- a z tego co wiem wciąż jest sam.
        • olgucha_3 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 21:03
          Po odejściu owszem wyglądał na szczęśliwego, narzeczona zmieniła mu image, odmładzała go, tyle, że ten nowy image gdzieś zniknął. Pomijając fakt jego ubioru, po prostu wygląda bardzo źle, jakby był bardzo chory. Kiedy człowiek jest szczęsliwy to kwitnie, a nie starzeje się w zastraszającym tempie. Nie dopisuję do tego żadnej ideologii, mało tego zastanawiałam się się nawet przez jakiś czas, czy ja nie mam jakiś zwidów, że chcę widzieć go w złym stanie. Rozwiali to nasi wspólni znajomi, którzy nie widzieli go ponad dwa lata i zaczęli mnie podpytywać, czy ja wiem co się u niego dzieje i czemu tak bardzo źle wygląda.
          • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 21:26
            Możliwe, że chory. Choćby na grypę.
    • triss_merigold6 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 21:00
      Na Twoim miejscu bym się martwiła jak nowe dzieciątko eksa odbije się na wysokości alimentów dla Twojej córki, skoro już wcześniej miewał problemy z płynnością finansową.uncertain
      Bywa, że mogę z eksem porozmawiać sensownie, rzeczowo i bez wrogości i to by było na tyle. Z sympatią wspominam szereg wydarzeń z eksem związanych i wspólne lata (do czas) ale gdyby nie wspólne dziecko, to nie utrzymywałabym z nim żadnych kontaktów. Jestem zwolenniczką chirurgicznych cięć.
      • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 21:34
        Martwię się o to, martwię. Na szczęście przynajmniej część kwoty jest pewna i regularnie wpływa, no i radzę sobie nieźle, a dziecko za dwa lata kończy studia. Więc nie jest to zmartwienie wielkie jakieś.
        Czytałam kiedyś artykuł o Allendem i Che - Che był chirurgiem, Allende internistą. Jakąś paralelę zrobił autor z ich poczynaniami politycznymi. Po prostu ludzie są różni.
        Tak myślę - wydaje mi się, że mam silne poczucie, że wszystko co przeżyłam jest we mnie, buduje mnie, w jakiś sposób trwa. Nie chciałabym niczego wyrzucać, ale oswoić na tyle, żeby nie blokowało, nie ciążyło, na odwrót, dodawało sił. I są trudniejsze sprawy niż ex sad
        • mola1971 Re: świąteczne odkrycie 30.12.12, 22:08
          Nie zazdroszczę Ci, Nanga. Ale też nie współczuję. Widać po coś ten kontakt z exem jest Ci potrzebny. Ja wprawdzie takiej potrzeby nie odczuwam i bardzo się cieszę, że jest ode mnie daleko (fizycznie i emocjonalnie), ale szanuję to, że inni mają inaczej.
          • ktosiaktosia Re: świąteczne odkrycie 31.12.12, 19:29
            Tak czytam i czytam i troszkę mi szczęka opadła,że tak "kochać" eksa można...
            No "mój" eks to mnie na pewno tak kochać nie będzie...ani ja jego wink... ale szacunek dla Was, przywracacie wiarę w człowieczeństwo,że eks to też człowiek,kto by pomyślał...
            • triss_merigold6 Re: świąteczne odkrycie 31.12.12, 19:34
              W sumie "kochanie" eksa wydaje mi się doskonale zbędne. To taka lokata uczuciowa, która nie przyniesie zysku i zamyka opcje na przyszłość. IMO w zupełności wystarczą poprawne kontakty dotyczące dziecka/dzieci.
              • nowel1 Re: świąteczne odkrycie 31.12.12, 21:36
                triss_merigold6 napisała:

                > W sumie "kochanie" eksa wydaje mi się doskonale zbędne. To taka lokata uczuciow
                > a, która nie przyniesie zysku i zamyka opcje na przyszłość. IMO w zupełności wy
                > starczą poprawne kontakty dotyczące dziecka/dzieci.

                Uczucia to nie waluta wymienialna.
                Nie rozmawiamy tu o planach inwestycyjnych na przyszłość, tylko o emocjach.
                Uczucia się ma, nie planuje się ich.
    • dziad47 Re: świąteczne odkrycie 31.12.12, 22:18
      Może to ciebie spotkało potwierdza regułę że. z dojrzałość związane jest z mądrością życiową.
      Ja teraz tez zupełnie inaczej patrzę na to co mnie spotkało, czegoś się nauczyłem dojrzałem. Mimo wszystko powinnaś być szczęśliwa bo okazuje się że, twoje serce jest zdolne do miłości.
      Zazdroszczę ci nanga
    • ewa_2009 Re: świąteczne odkrycie 01.01.13, 20:58
      Z czystej ciekawości - jeśli w nowym domu ma pokój dla Waszej córki, to czy ma też dwa kolejne pokoje dla dzieci z kolejnego związku?
      • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 01.01.13, 23:02
        Tak. Ale nie ma dla tego dziecka w drodze, co mnie niepokoi.
    • niutka Re: świąteczne odkrycie 01.01.13, 22:11
      Ja do exa nia mam zadnych cieplych uczuc... Wrecz nieprzyjazdne, bo w czasie kiedy powninien byc z naszymi dziecmi (sam o ten czas walczyl), woli byc z kobieta i jej dziecmi...
    • lampka_witoszowska Re: świąteczne odkrycie 02.01.13, 12:47
      podziwiam, ale dość egoistycznie wyjdzie, bo mam wrażenie, że zmierza w podobny układ w moim życiu jeśli chodzi

      ostatnio było dużo wspólnych chwil przy dziecku, i równocześnie przy innych, obcych osobach - każda z nich twierdziła, że jeszcze tak dogranych, lubiących się ludzi nie widziała - i każda była zaskoczona, że my jesteśmy po rozwodzie

      bardzo sobie cenię spokój, układy bez rywalizacji, bez obciązania siebie nawzajem jakimikolwiek naciskami czy oczekiwaniami
    • alinawk Re: świąteczne odkrycie 02.01.13, 13:45
      Cóż, ja podziwiam twoją wyrozumiałość. Facet zostawił ciebie z małym dzieckiem. Następnie zostawił twoją następczynię z dwójką małych dzieci - sama pisałaś na innym forum jak jej jest ciężko. Na tym tle przyszły los nowej pani i jej dziecka się nie rysuje zbyt rózowo, chociaz jeśli twój eks ma koło pięćdziesiątki to może nie będzie miał już siły do szukania nowych wrażeń...
      Może nie mam racji ale na usta mi się ciśnie na jego określenie niecenzuralne słowo na s... wink
      • triss_merigold6 Re: świąteczne odkrycie 02.01.13, 13:55
        Pan jest urzekająco... yyy... niefrasobliwy i wyluzowany. A pełnoletnia już najstarsza córka ma wzorzec ojca mężczyzny, który do niczego się nie nadaje.
        • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 02.01.13, 19:39
          triss_merigold6 napisała:

          > A pełnoletnia już naj
          > starsza córka ma wzorzec ojca mężczyzny, który do niczego się nie nadaje.

          Przynajmniej nie będzie kiedyś zaskoczona tongue_out

          A co do pana - cierpi raczej na nadmiar poczucia odpowiedzialności, z którym sobie nie radzi, i które daje paradoksalne skutki.
          • puzzle33 Re: świąteczne odkrycie 02.01.13, 22:34
            nangaparbat3 napisała:

            > A co do pana - cierpi raczej na nadmiar poczucia odpowiedzialności, z którym s
            > obie nie radzi, i które daje paradoksalne skutki.
            Uroczy hultajsmile)))
            • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 06:46
              Ani hultaj, ani uroczy, ani to zabawne, ani - zwłaszcza - prawdziwe.
              • alinawk Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 11:04
                No rzeczywiście, uroczy hultaj to to nie jest. Coś znacznie gorszego. Doczytałam dokładniej ten wątek na ematce gdzie opisywałaś swojego exa i jestem zbulwersowana.
                Facet zostawił żonę nr 2 bo chciała mieć drugie dziecko, po czym strzelił sobie dzidziusia z panią nr 3. Żonie odmawiał dziecka a z inną to juz takich skrupułow nie miał.
                Dla mnie to świństwo niepospolite.
                • altz Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 12:20
                  alinawk napisała:
                  > Facet zostawił żonę nr 2 bo chciała mieć drugie dziecko, po czym strzelił sobie
                  > dzidziusia z panią nr 3. Żonie odmawiał dziecka a z inną to juz takich skrupuł
                  > ow nie miał.
                  > Dla mnie to świństwo niepospolite.
                  Ja mam inne odczucia. Dla mnie to jest rozsądne podejście. Z panią nr 2 nie chciał już dzieci, dzięki temu o jedno nieszczęśliwe dziecko jest mniej. Z panią nr 3 chciał mieć dziecko, więc się udało począć i urodzić, dziecko ma oboje rodziców, nie ma w tym nic oburzającego.
                  Pani nr 2 też miała jakieś wyjścia, choćby rozwód, bank nasienia, czy znalezienie jakiegoś rozpłodowca formalnie czy nieformalnie.
                  Równie dobrze można się oburzać, że Stasiek nie chce się rozmnożyć z grubą Baśką, chociaż ona by chciała i że Baśka nie chce z łysym Stefanem, chociaż on jest taki zabawny i lubi dzieci, więc mu się należy. big_grin
    • kobieta306 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 09:28
      córke odebrać ok ale po co exa oglądać? Nie rozumiem. Żeby jeszcze jakiś porządny gość był ale to przecież człek daleki od ideału uncertain kawal zycia Tobie zmarnował i dziecku i kolejnym ludziom, których spotkał. A Ty go nbazywasz przyjacielem uncertain płaci chociaż regularnie ten przyjaciel na wszystkie swoje dzieci?
      • triss_merigold6 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 11:29
        Z tego co Nanga pisała, to z płaceniem akurat miewał problemy.
        • lampka_witoszowska Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 13:09
          ile z Was się przyjaźni z facetami, którzy zdradzają?
          nie, niekoniecznie Was, ale kogokolwiek

          bo jak nas zdradzają, to się nie da przyjaźnić, ale jak kogoś, to już nie boli i nikt przyjacielowi się w łóżko nie wtrąca smile

          przyjaciele bywają niedoskonali, istnieje coś takiego jak wybaczanie (realne, nie zalecane w ksiązkach psychologicznych), a i ocenianie czyichś poczynań, które nikogo nie krzywdzą, jest... hmmm...
          • kobieta306 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 13:28
            kolegować można się z kims takim owszem ale przyjaźnić (w moim odczuciu) już nie, nie mówiąc już zupełnie o obdarzaniu miłością.
            • lampka_witoszowska Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 13:45
              ale uczuć się nie da zaszufladkować w "można" - "nie można"
              jedni moga, inni nie
      • natalia-ok6 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 20:01
        kobieta306 napisała:

        > córke odebrać ok ale po co exa oglądać? Nie rozumiem. Żeby jeszcze jakiś porząd
        > ny gość był ale to przecież człek daleki od ideału uncertain kawal zycia Tobie zmarno
        > wał i dziecku i kolejnym ludziom, których spotkał. A Ty go nbazywasz przyjaciel
        > em uncertain płaci chociaż regularnie ten przyjaciel na wszystkie swoje dzieci?

        Nie wszyscy toczą wojny.Po rozwodzie mozna mieć z byłym mężem bardzo dobre i przyjacielskie relacje.
        Nie ma żadnych emocji więc moze to być przyjaźń .
        Ja tak mam i zdarza się,ze pojedziemy razem na zakupy,przesyłamy sobie zyczenia świąteczne.Nie jest moim wrogiem.
    • nangaparbat3 Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 18:26
      Ex w swoich rolach męsko-rodzicielskich, do ktorych go ograniczcie, nie przedstawia się w sposób zły, dziećmi się zajmuje, alimenty płaci - opanujcie się. Nie będe się w to wgłębiać, bo nie mam prawa pisać o innych, ja sama i jego, i obie panie szczerze lubie, żadne z nich nie jest ideałem i każde popełniało błędy (podobnie jak ja sama), ale nikogo nie postrzegam jako "postaci negatywnej" (jeśli któraś z Was widziała "Kareninę" wrighta to zrozumie, tam jest podobnie).
      Kochanie kogos nie kończy sie w momencie, gdy ten ktoś przestaje nam byc uzyteczny - to by znaczyło, ze nigdy żadnej milości nie było. Może się zmienic, zmienic charakter, być - jak w moim przypadku - uczuciem zupelnie wyzbytym pożądania, pragnień typu wspólne przebywanie etc. Nie tęsknię, nie marzę - ale cieszę się, kiedy go widzę, lubie porozmawiac, jest w nim mnostwo rzeczy zachwycajacych, które nie zniknęły tylko dlatego, ze nie jestesmy razem.
      Zresztą Ex nie jest jedyną osobą, którą kocham w ten sposób, to chyba oczywiste smile
      Ktos napisał, że ex zmarnowal mi ileś tam lat zycia - to absurd. Pisalam już kiedyś, ze zrozumiałam, ze sama w duzym stopniu sprowokowalam nasze rozstanie - nie miałam jednak odwagi, by dopuscić to do świadomości (presja społeczne i takie tam) - ale z czasem, silniejsza i bardziej samodzielna, zaczęłam to rozumiec.
      • nowel1 Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 19:34
        Znów - chapeau bas. Podoba mi się to, co napisałaś, i cieszę się, że mogłabym coś bardzo zbliżonego napisać o mnie i moim byłym mężu.
        • zabelina Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 20:57
          I ja się pod tym podpisujęsmile
          • kasper254 Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 21:04
            To dopiero początek postu, a wszyscy zaczynaja się kochać. W inicjalnym poście była tylko nieśmiała, niezdecydowana, niezdefiniowalna próba miłości, a teraz, proszę - egalitaryzm. Miłośc sięga bruku.
            • zabelina Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 21:19
              kasper254 napisał:

              > To dopiero początek postu, a wszyscy zaczynaja się kochać. W inicjalnym poście
              > była tylko nieśmiała, niezdecydowana, niezdefiniowalna próba miłości, a teraz,
              > proszę - egalitaryzm. Miłośc sięga bruku.

              Czasem Kacper z pożytkiem dla ludzkości mógłbyś się ugryźć w język...o! przepraszamwink W piórobig_grin
            • nowel1 Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 23:24
              kasper254 napisał:

              > To dopiero początek postu, a wszyscy zaczynaja się kochać. W inicjalnym poście
              > była tylko nieśmiała, niezdecydowana, niezdefiniowalna próba miłości, a teraz,
              > proszę - egalitaryzm. Miłośc sięga bruku.

              Jeśli "wszyscy" to ja, Nanga i Zabelina, i jeśli to oznacza sięgnięcie bruku, to cóż, mogę powiedzieć tylko, że przykro mi.
            • lampka_witoszowska Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 04.01.13, 10:03
              głupie podejście - jak po rozwodzie zła baba walczy z wiecznie niewinnym eksem, to źle

              jak układ jest pozytywny i konkretny, naprawdę życzliwy - tż źle

              może pora wyjść z błota, Kasper, bo widzisz w nim już utaplany caly świat, bez wyjątku?
          • nangaparbat3 Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 21:27
            Myślę, że to ważne, że ludzie rozwodzący się wiedzieli, ze calkiem sporo osob po rozstaniu lubi się, nie wojuje. O tym malo się pisze, bo brak konfliktu jest nudny, nie ma o czym gadać, wydaje się, że to stan "normalny".
            A sama pamietam, jak bezpośrednio po naszym rozstaniu wiele osob (przyjaciolki, koleżanki, własny ojciec) nastawiali mnie przeciwko exowi, oczekiwali, domagali sie wręcz nienawiści, przynajmniej niecheci - i poczucia krzywdy z mojej strony.
            Najbardziej absurdalna byla reakcja jednej z przyjaciołek, która pościagała ze scian obrazy namalowane przez Exa, ktre jej daliśmy w prezencie.
            Chcialabym zawolać do początkujacych Rozwodniczek i Rozwodników: Nie dawajcie się smile
            • ktosiaktosia Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 21:41
              Mnie tam nikt do nienawiści do eks nie namawiał, ale ani go nie kocham, ani go nie lubię.... chciałabym powiedzieć, że jest mi zupełnie obojętny,ale każde spotkanie z nim, każda rozmowa wywołuje we mnie stres...
              Bardzo bym chciała znaleźć w sobie ten wewnętrzny spokój, żeby mi latało jakie głupoty o mnie wygaduje, po prostu go olać...
            • argentusa Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 21:50
              Nanga,
              ja mam wątpliwość:
              bo "O tym malo się pisze, bo brak konfliktu jest
              > nudny, nie ma o czym gadać, wydaje się, że to stan "normalny"."
              brak konfliktu to jest jednak stan dla mnie zgoła odmienny od "kochania".
              Lubię wielu ludzi, nie jestem z nimi w konflikcie, nawet z tymi, z którymi w swoim czasie mi się nie układało. Ale nie mogę powiedzieć, że ich kocham. W żaden, nawet najbardziej subtelny sposób.
              Ar.
              ps. a eksem nie jesteśmy skonfliktowani, bywa, że się uściśniemy przy okazji życzeń, ale przez serce mi nie przeszło, że go kocham.
              • kobieta306 Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 22:05
                otóż to właśnie. Brak konfliktu, to brak konfliktu i nic więcej. Skonfliktowana z byłym mężem nie jestem już od dłuższego czasu, źle mu nie życzę ale miłość to zachowuję na naprawdę specjalne okazje i dla specjalnych ludzi.

                Kasper też dobrze pisze.
                Niektórzy ludzie jak jedzą to mówią, że kochają ser. Miłość ma różne oblicza uncertain
                • triss_merigold6 Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 22:40
                  O toto.
                  Nie mam konfliktu z eksem. Jedyne oczekiwania jakie mam wobec niego dotyczą kontaktów z dzieckiem i płacenia w terminie.
                  Nie potrzebuję jego przyjaźni, koleżeństwa czy życzliwości, wystarczą uprzejme i poprawne kontakty w zakresie ograniczonym do niezbędnego.
                  Mam własne życie i na eksa - poza sprawami czysto dzieciowymi - nie ma w nim miejsca.
                  • nangaparbat3 Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 03.01.13, 22:58
                    Nie mam Ci tego za zle ani nie jest to dla mnie problemem. Nie bedę Cie przekonywać, ze źle postepujesz albo ze Twój Ex na to nie zasluguje - lub ze zasluguje na wiecej.
                    Ale nie jest to jedyny model, choc zdecydowanie lepszy niz wiele innych.
      • xciekawax Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 04.01.13, 00:27
        "Kochanie kogos nie kończy sie w momencie, gdy ten ktoś przestaje nam byc uzyteczny - to by znaczyło, ze nigdy żadnej milości nie było"

        tak, ale ja mysle ze Twoj ex raczej Cie nie kocha.... czy za tym idzie ze nigdy Cie nie kochal?

        Mezczyzni sa inni - poki kochaja to staja na glowie aby byc z kobieta ktora kochaja, ale jak juz nie kochaja - to sa tylko poki znajda cos ....lepszego.
        • nangaparbat3 Re: Alino. Kobieto. Triss (kol. alfabet.) 04.01.13, 19:30
          xciekawax napisała:

          > tak, ale ja mysle ze Twoj ex raczej Cie nie kocha.... czy za tym idzie ze nigdy
          > Cie nie kochal?
          Nie mam pojecia i nie bedę dociekać, nie zastanawiam się nad tym - to jest jego sprawa, nie moja. Podobnie jak nie czynię mu żadnych wyznań ani czynić nie zamierzam, to byłby absurd i nie o to chodzi.
    • kobieta306 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 22:08
      syndrom sztokholmski w rozwodowej odmianie ? uncertain
      • zabelina Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 22:30
        kobieta306 napisała:

        > syndrom sztokholmski w rozwodowej odmianie ? uncertain

        A po co ta złośliwość?? Jeśli czegoś się nie rozumie, to nie znaczy, że to nie istnieje.
        Nie bierzesz pod uwagę tego, że każdy związek jest inny? Że nie wszystkie kobiety kojarzą eksmałżonka z przemocą i nadużywaniem alkoholu? Że niektórzy ludzie rozwodzą się li i jedynie z powodu wejścia w związek zanim zdążyli do niego dojrzeć lub z powodu powielanych złych wzorców z domu? Że można mieć dobre wspomnienia z małżeństwa, które się rozsypało? Że eksmąż czy eksżona są mimo wszystko dobrymi ludźmi, z którymi nam po prostu nie było po drodze?
        • triss_merigold6 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 22:53
          Mam super wspomnienia lat z eksem. Nie żałuję ślubu, nie uważam, że zmarnował mi ileś lat. Nie rozwodziłam się z powodu przemocy czy alkoholu, ani z powodu złych wzorców domu i generalnie uważam, że eks - przy wszystkich swoich wadach - jest zupełnie ok.
          Mimo tego nie wyobrażam sobie, że po rozstaniu z mojej inicjatywy, mogłabym go darzyć ciepłymi uczuciami. Neutralność - tak, poczęstowanie herbatą - tak, ale nic ponad to.
          • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 22:58
            I ok smile
          • zabelina Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 23:02
            I nikt od Ciebie tego nie oczekuje. Jednak inni mają inaczej. Może są bardziej emocjonalni, bardziej empatyczni, bardziej wrażliwi...albo po prostu inni..
            • triss_merigold6 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 23:25
              Albo karmią te uczucia i emocje, które chcą podtrzymywać, bo zaspokaja to jakieś ich potrzeby.
              • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 23:47
                To straszne i niedopuszczalne, z gruntu naganne i w ogóle podejrzane.
                Zapewne tak aktywnie uczestnicząc w tym wątku nie zaspokajasz zadnych swoich potrzeb?
                • argentusa Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 09:41
                  Nanga,

                  hm... zdecydowanie mniej uczestniczę w tej dyskusji, ale blizej mi jest do Triss.
                  Pewności nie mam, lecz myśląc o Twoim wpisie pomyślałam od razu, że Tobie ten kontakt jest do czegoś potrzebny. I być może jesteś w takim momencie w życiu, że potrzebujesz trochę podkolorować uczucia/emocje/rzeczywistość. Jeśli Ci z tym ok, fajnie. Gdzieś jednak z tyłu głowy jest we mnie obawa, że może nie umiesz zamknąć tej sprawy do końca.
                  Jak by nie było, powodzenia,
                  Ar
                  • nowel1 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 09:54
                    Ar, dlaczego oczywistym dla wszystkich jest, że exa można nienawidzić, a obojętność jest już ogromnym sukcesem, a pozytywne uczucia mają być czymś dziwnym i nienaturalnym?
                    "Do czegoś potrzebne", "podkolorować rzeczywistość"....
                    Tak, są do czegoś potrzebne, tak samo jak nienawiść czy złość u tych, którzy eksów nie cierpią; co nie znaczy, że normą jest brak uczuć.

                    Wydaje mi się, że to słowo "miłość" użyte w tym kontekście budzi takie emocje, ale to jest tylko kwestia definicji, czy też sposobu postrzegania tego uczucia.
                    Ja mojego byłego męża przestałam kochać wiele lat temu i moich pozytywnych uczuć do niego miłością bym nie nazwała, ale nie mam żadnego problemu ze zrozumieniem tego, co pisze nanga. Miłość jest znacznie szersza i pojemniejsza niż to, co się najczęściej przez nią rozumie, czyli erotyczne przywiązanie do aktualnego partnera.

                    A komentarze, które pojawiały się wyżej, na temat "inwestowania" uczuć, opłacalności ich posiadania pominę, bo nie warto więcej się nad nimi zatrzymywać.
                    • lampka_witoszowska Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 10:08
                      najgorsze jest narzucanie swojego punktu widzenia całemu światu

                      mocno mnie dziwi - nie w wykonaniu Triss, bo ona takim podejściem od lat się popisuje na forach - ale innych ludzi, że tylko moje jest zdrowe i mądre, jak ktoś pisze o swoim podejściu, najbardzij pozytywnym, to jak szantrapy znajdą się ludzie gotowi skrytykować - za co? a cholera wie... tak chyba ze szczerej nieumiejętności pogodzenia sięz prostym faktem, że każdy ma swoje serce, głowę, możliwości, zdanie - inne

                      Nanga jest ostatnią osobą, która swoje zdanie narzuciłaby komukolwiek - a mimo to, za zwykłe napisanie o pozytywnych uczuciach, zwyczajnie od niektórych obrywa

                      co za bezsens
                      • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 19:34
                        > Nanga jest ostatnią osobą, która swoje zdanie narzuciłaby komukolwiek

                        Oj, roznie to bywa big_grin
                        • lampka_witoszowska Re: świąteczne odkrycie 05.01.13, 16:57
                          niech będzie smile to dawaj córkę na linię big_grin
                    • argentusa Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 12:11
                      Ar, dlaczego oczywistym dla wszystkich jest, że exa można nienawidzić, a obojęt
                      > ność jest już ogromnym sukcesem, a pozytywne uczucia mają być czymś dziwnym i n
                      > ienaturalnym?
                      Ja tego nie wiem. Dla mnie nie jest to oczywistym. Moja oczywistośc to dobre stosunki z eksem i szczera sympatia do jego kobiety. Poza tym zero pretensji o czas dla dzieci i alimenty. (wiem, wiem, w mniejszości jestem). Pozytywne uczucia nie są czymś dziwnym i nienaturalnym tak w ogóle. Mogą dziwić w przypadku rozwodów -bo tu na ogół (czy to się nam podoba czy nie) rozwód jest traumą. Ogromnie obciążającą. I tak, wg mnie zdrowiej jest skończyć związek i nie mieć potrzeby cieplejszych kontaktów z eks niż je mieć. A to nie jest to samo co nienawidzić/nie lubić/darzyć niechęcią.
                      Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy umie/chce/widzi potrzebę takiego cięcia.
                      Ar.
                      • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 19:47
                        Gdybys byla uprzejma nieco uwazniej czytać to co napisalam, wiedzialabyś, że jasno piszę, że nie oczekuje kontaktow ani o nich nie myśle - te "kontakty" to Twoja fantazja.
                        • argentusa Re: świąteczne odkrycie 05.01.13, 16:39
                          Nanga, cytat z pierwszego postu w wątku:
                          "A odkrycie takie:
                          pojechałam po corkę, ale też zobaczyć się z exem, "
                          rozumiem, że też moja fantazja? wink.
                          Ale oczywiście, że definicje "kontaktów" możemy mieć różne. Pojechanie żeby zobaczyć się z eksem - dla mnie - jest wyraźnie intencjonalne.
                          Ar.
                          • lampka_witoszowska Re: świąteczne odkrycie 05.01.13, 16:56
                            przy czym większośc ludzi rozróżnia kontakty od potrzeby cieplejszych kontaktów big_grin
                            • argentusa Re: świąteczne odkrycie 05.01.13, 17:37
                              No ba!,
                              przeca Nanga pisze, że w pewien sposób kocha exa. Zakładam, że miłość to ciepłe uczucie jest smile big_grin
                              • lampka_witoszowska Re: świąteczne odkrycie 05.01.13, 19:50
                                a pewnie, że i owszem smile niemniej teraz mowa o "potrzebie cieplejszych kontaktów", nie o miłości wink
                          • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 05.01.13, 18:39
                            Oczywiscie, że intencjonalne, czasem musimy omowić wspólne sprawy, i bedziemy musieli do śmierci, mamy wspolne dziecko, kiedys moze bedą wspolne wnuki, jego dzieci sa rodzeństwem mojej corki.
                    • nangaparbat3 Nowel, 04.01.13, 19:33
                      dziekuję. Rzadko mi się zdarza czuc się tak dobrze zrozumianą smile
                  • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 19:31
                    O jakim "kontakcie" piszesz?
                  • aandzia43 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 20:42
                    argentusa napisała:

                    > Nanga,
                    >
                    > hm... zdecydowanie mniej uczestniczę w tej dyskusji, ale blizej mi jest do Tris
                    > s.
                    > Pewności nie mam, lecz myśląc o Twoim wpisie pomyślałam od razu, że Tobie ten k
                    > ontakt jest do czegoś potrzebny. I być może jesteś w takim momencie w życiu, że
                    > potrzebujesz trochę podkolorować uczucia/emocje/rzeczywistość. Jeśli Ci z tym
                    > ok, fajnie. Gdzieś jednak z tyłu głowy jest we mnie obawa, że może nie umiesz z
                    > amknąć tej sprawy do końca.
                    > Jak by nie było, powodzenia,
                    > Ar


                    Też mi bliżej do Triss. I też pomyślałam o niezamkniętych sprawach, których może wcale Nanga nie chce zamykać. Bo dobre, ciepłe wspomnienia, uznanie zalet byłego przy wszystkich żalach o wady, które (zazwyczaj) doprowadziły do rozstania to fajne jest i pożądane (ale nie na siłę, nie ze wszystkimi panami tak się da). I zgadzam się z tym, że miłość w pewien sposób rozumiana, nie kończy się tak szybko, a może nawet nie kończy się nigdy. Ja nie odczuwam miłości do byłych ludzi mojego życia (nie tylko związki miłosne mam na myśli) takich, jakimi są teraz. Odczuwam miłość do ich postaci sprzed lat, do takich, jacy byli dawniej w chwilach spędzonych razem. Kiedy działo się między nami to, co nas łączyło i co wzbudzało emocje. Ci ludzie spotykani teraz są mi emocjonalnie obojętni (chociaż nie wspomnienia, one zawsze wywołują różnorakie emocje), ale oczywiście życzę im wszystkiego najlepszego i po ludzku zagadam. To dla mnie oznacza, że sprawy między nami NAPRAWDĘ odeszeły w przeszeszłość, zamknęły się. Jeśli natomiast ktoś mimo oficjalnego zamknięcia relacji nadal wywołuje uczucia, jakie opisała Nanga, to znaczy dla mnie, że jest w moim życiu ciąge obecny bardziej, niż mi się chce wydawać. Ja się w takich sytuacjach zaczynam zastanawiać "dlaczego?". Magia Bożego Narodzenia i zachwyt nad swoją szlachetnością mi nie wystarczają wink
                    • zabelina Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 21:32
                      Andzia, szanuję Twoje zdanie i czasem podczytujęsmile Z tego co mi wiadomo jednak, nie przeżyłaś doświadczenia rozwodu...i wydaje mi się, że może fakt, że nie przeżyłaś rozstania z człowiekiem, z którymś kiedyś tworzyło się rodzinę, ma się wspólne dziecko, może powodować niemożność empatycznego zrozumienia uczuć takiej osoby.
                      • triss_merigold6 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 21:57
                        No, ja przeżyłam dwa rozwody. Oba bardzo spokojne, zgodne, wręcz ugrzecznione na potrzeby sądu.
                        Pierwszego męża ostatni raz widziałam na sali sądowej, potem nie utrzymywaliśmy i nie utrzymujemy nawet kurtuazyjnych kontaktów - były zbędne, każde miało własne życie. Absolutnie nie żałuję, że go spotkałam, doceniam to co kiedyś było w nim fajne i urzekające, z przyjemnością mogę obejrzeć np. zdjęcia z wakacji i opowiadać.
                        Z drugim eksem mam wspólne dziecko i to warunkuje kontakty. Żałobę po małżeństwie przeżyłam na długo przed formalnym rozwodem i wtedy spokojne i rzeczowe rozmowy przychodziły mi z pewnym trudem. Teraz też mogę na luzie opowiadać synowi gdzie razem byliśmy i co się działo przed jego urodzeniem; mogę obejrzeć zdjęcia z przyjemnością; dobrze wspominam związek (do czasu oczywiście). Nie żałuję, że byliśmy parą, szereg chwil uważam za boskie, doceniam, mam wiele świetnych wspomnień.
                        I to by było na tyle. Było, skończyło się, nie uważam przyjaźni z eksami za potrzebną i stosowną. Wobec pierwszego męża emocje mam w zasadzie zerowe; wobec drugiego są o ile mamy różnicę zdań w temacie kasy, szkoły syna czy w ramach innej prozy życia.
                        • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 22:53
                          triss_merigold6 napisała:

                          > No, ja przeżyłam dwa rozwody. Oba bardzo spokojne, zgodne, wręcz ugrzecznione n
                          > a potrzeby sądu.

                          No widzisz - nasz rozwod byl grzeczny i spokojny na potrzeby dziecka i nas samych, nie ugrzeczniony dla sądu.

                          Tak się dalo - udalo - wyszlo. Nie zawsze sie udaje, nie musi, może byc calkiem inaczej, i tez dobrze, nie ma się o co rozbijac.
                          • triss_merigold6 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 23:02
                            Zgrabnie pominęłaś to co napisałam niżej o pozytywnych wspomnieniach i emocjach.

                            Wyraźnie napisałam, że rozwody były spokojne i zgodne. Zwłaszcza drugi, mnie chodziło o to, żeby dostać rozwód bez zbędnego przeciągania i zbędnego wnikania czy aby na pewno się rozpadło. Plan wychowawczy ustalaliśmy wcześniej i pięknie go parafowaliśmy na każdej stronie. Pomyśl jak bardzo zgodny i bezproblemowy musiałam mieć rozwód, skoro mój obecny partner był świadkiem na okoliczność małoletniego dziecka i to był pomysł eksa. Eks uznał, że po pierwsze facet nie powie niczego nieuzgodnionego, a po drugie - mieszka ze mną i z młodym na co dzień i wie wszystko np. o chorobach czy spędzaniu wolnego czasu.
                            • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 23:10
                              tym lepiej smile
                            • mola1971 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 23:40
                              Triss, wyluzuj... Generalnie rzecz biorąc Twoje podejście jest mi bliższe, niż Nangi; ja też odcinam "ogony" i jeśli jakaś relacja (nieważne nawet jaka, damsko - męska, przyjacielska, czy nawet rodzinna) się kończy, to odcinam "ogon". Bywa, że to odcięcie boli. Ba, nawet bardzo boli, ale wiem i czuję, że tak jest dla mnie dobrze, więc odcinam. Być może egoistycznie, ale tego mnie nauczyło życie i zmieniać tego nie zamierzam, bo dla mnie tak jest po prostu zdrowiej.
                              Niemniej przyjmuję do wiadomości, że ludzie są różni i niektórym te "ogony" przeszłości są do czegoś potrzebne. No i super. Bez takich ludzie nie mielibyśmy historyków i innych ważnych badaczy dzięki którym my (jako ludzkość) znamy swoje korzenie. Mielibyśmy samych "hop do przodu" inżynierów i innych ścisłowców - wizjonerów smile
                              I jedno i drugie podejście do życia (i przeszłości oraz przyszłości) jest potrzebne, bo wzajemnie się uzupełnia. Choć jedni drugich nijak rozumieć nie muszą, wystarczy jeśli szanują swoją odmienność.
                              • lampka_witoszowska Re: świąteczne odkrycie 05.01.13, 17:06
                                no i jednak obecny chłop na wyposażeniu mocno warunkuje stosowności i niestosowności stosunków (współbrzmienie zamierzone) z byłym małżonkiem, jak by nie było - a jeśli obecny chłop czytaty i może na forum zajrzeć, to nalezy pisać własciwie - znaczy się, stosownie smile
                        • riki_i Re: świąteczne odkrycie 05.01.13, 14:36
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Z drugim eksem mam wspólne dziecko i to warunkuje kontakty. Żałobę po małżeństw
                          > ie przeżyłam na długo przed formalnym rozwodem i wtedy spokojne i rzeczowe rozm
                          > owy przychodziły mi z pewnym trudem.

                          O ile pamiętam, to dość specyficznie przeżyłaś ową żałobę, intensywnie dorabiając mu rogi z późniejszym partnerem.

                          Myślę, że powinno się metodologicznie zdecydowanie rozdzielić kwestie stosunków z Ex osób, które zostały przezeń porzucone i tych, które same porzucały (oczywiście, są też liczne przypadki rozstania za obopólną inicjatywą, które tu pomijam). Mimo wszystko, inaczej będzie ewoluować nastawienie do Ex kogoś, kto został niegdyś przez tę osobę sponiewierany, a inaczej kogoś, kto sam był demiurgiem rozstania. Ta zależność podskórnie przebija też w niektórych wypowiedziach tego wątku.

                          A wracając do Triss, w jej enuncjacjach widzę mentalność księgowego połączoną z wrażliwością kwatermistrza w jednostce wojskowej.

                    • altz Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 21:51
                      aandzia43 napisała:
                      > Jeśli natomiast ktoś mimo oficjalnego zamknięcia relacji nadal wywołuje uczucia, jakie
                      > opisała Nanga, to znaczy dla mnie, że jest w moim życiu ciąge obecny bardziej, niż mi się
                      > chce wydawać.
                      Pewnych relacji się nie zamyka, one już będą, może inne, ale jakieś będą.
                      Miałem taką sytuację, gdy coś zostawiłem i obawiałem się, że ktoś sobie to przywłaszczy. Odezwał się znajomy, żebym się nie bał, bo jestem swój i nikt mnie tutaj nie okradnie. To też jest jakaś relacja.

                      Zdarza się po rozstaniu, że jedno z partnerów dorobi się większych pieniędzy i pyta tego drugiego, jak z finansami, z chęcią pomocy. Rzadko tak bywa, ale znam takie sytuacje.

                      Ja to tak odczuwam, że tworzy się taki jakby klan byłych partnerów ich znajomych. smile Nie są to dla mnie obce osoby, pomimo wszystko, o ile nie było jakiś świństw, tylko takie normalne rozstanie. Dlatego uważam, że walka o każdy guzik jest zupełnie nieopłacalna, a za podżeganie do mszczenia się powinna być duża kara wymierzona publicznie pod pręgierzem wink, bo to bardzo niszczy więzi społeczne.
                    • barmanka_prl Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 22:47
                      aandzia43 napisała:

                      > Też mi bliżej do Triss. I też pomyślałam o niezamkniętych sprawach, których moż
                      > e wcale Nanga nie chce zamykać.

                      A ja pomyślałam o spokoju. O tym, że człowiek po przejściach i w pewnym wieku zadowala się uczuciami, jakie są dostępne. Zadowala się do tego stopnia, że myśli o nich na tyle, by podzielić się na forum. I to jest piękne.
                      • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 22:59
                        Tak, tez myślę, że to ma wiele wspólnego z wiekiem.
                        Ale pewnie też z charakterem - dla wszystkich ważnych męzczyzn mego życia mam ciepłe uczucia; jesli jest prawdą - jak twierdzą niektorzy - że wielka miłość musi zmienić się w wielką nienawiść - nigdy prawdziwie nie kochalam. Być może, chociaż nie zgadzam się z tym tongue_out
    • xciekawax Re: świąteczne odkrycie 03.01.13, 23:53
      A ja sie siebie brzydze ze bylam kiedys z takim idiota jak moj ex. Ale z Kim przystajesz takim sie stajesz, I stalam sie przy nim idiotka. Na szczescie to juz za mna.
    • satoja Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 00:28
      Generalnie kocham dwóch z moich ex partnerów. Z różnych moich okresów życiowych, jeden z dawien dawna, obaj różni zawodem, wiekiem, doświadczeniem, itd itp . Byli jednak podobni do siebie duchowo. I do mnie. Mimo, że związek nam nie wyszedł to ta ponadczasowa miłość została i... nie przeszkadza nam zbytnio w dalszym osobnym życiu. Po prostu jest. Chyba miałam dużo szczęścia, że udało mi się wstrzelić w takie powinowactwo dusz a równocześnie za mało natenczas wiedzy o życiu by związkiem inaczej pokierować. Jakoś inni panowie z którymi zdarzyło mi się być przeminęli bez pozostawienia za sobą takiego uczucia. A tu, obustronnie, zostało połączenie. W sumie fajne uczucie i daje dużo wewnętrznego spełnienia i spokoju.
    • sonia_siemionowna Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 03:05
      Widzisz, z wiekiem wychodzi się poza schemat znany z romansideł i kultury masowej. Relacje miedzyludzkie są zbyt skomplikowane, a miłosci jest wiele rodzajów - romantyczna to ta najbardziej przereklamowana wink

      Ciesz się tym, bo większość ludzi nigdy nie osiągnie takiego poziomu samoświadomosci.
      • kasper254 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 06:58
        1.No, proszę, jaki fajny robi się wątek: wielobarwny, wielowymiarowy. Od początkowej egzaltacji po spokojne rozstrząsanie czuć, co jest tak bardzo ważne. Żyjąc dzisiaj i niepewni jutra, powinniśmy mieć tą głęboką świadomość swojej tożśamości. Żeby np. nie klepać, jak papież, co to wszystkich kocha.
        2.Nie zamierzałem nikogo obrazić, a już najbardziej Ciebie, Nowel1. Pisząc, jak piszesz, zasługujesz na głęboki szacunek. Sparafrazowałem tylko Norwida.
        3.I pójdę dalej z parafrazą, co do formy, a nie meritum: " a może tak wygląda miłość w czasach zarazy"? "Miłość?"
        • barmanka_prl Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 08:48
          kasper254 napisał:

          > 1.No, proszę, jaki fajny robi się wątek: wielobarwny, wielowymiarowy.

          Fajny wątek. Słowo „miłość” ma wielką wagę w naszym języku i kulturze, może to dlatego dziewczyny tak się „oburzyły”. Fakt jest taki, że nazwałaś swoje uczucie do exa miłością. Pewnie nazwałabyś tylko sentymentem, gdybyś była w innym związku jak Triss, czy Ar. Albo w ogóle byś nie miała takich refleksji, bo Twoją głowę zaprzątałyby inne rzeczy wink

          Ja osobiście przestałam kochać exa jeszcze przed rozwodem, a skoro przestałam, to przestałam. Gdybym się nie rozwiodła, tylko owdowiała zanim przestałam kochać to kochałabym do końca życia.
          • esteraj Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 10:42
            barmanka_prl napisała:

            . Fakt jest taki,
            > że nazwałaś swoje uczucie do exa miłością. Pewnie nazwałabyś tylko sentymentem
            > , gdybyś była w innym związku jak Triss, czy Ar. Albo w ogóle byś nie miała tak
            > ich refleksji, bo Twoją głowę zaprzątałyby inne rzeczy wink

            Ale sentyment, to co innego niż miłość. Sentyment to wspomnienie dobrych chwil..., miłość jest czymś głębszym, szerszym pojęciem.
            Na początku spodobał mi się wpis Nangi, potem zaczęłam się zastanawiać, czy nie pomyliła litości z miłością... Ale nie. U Nangi widać wspaniałą dojrzałość i jej uczucie miłości do ex jest jak najbardziej prawdziwe.
            Żeby móc kochać, trzeba umieć zrozumieć... I nie jest to wcale zależne jak dana osoba zachowuje się w stosunku do nas. Nanga osiągnęła już ten stan zrozumienia i jest to piękne.

            Kiedyś też wydawało mi się, że takie uczucia miłości, dobroci są mocno naciągane a czasem niemożliwe. Niekiedy robiło mi się niedobrze od tych przebarwionych słodkości. Uważałam to za fałsz lub wymuszenie.
            Dzisiaj już wiem, że prawdziwe kochanie drugiego człowieka jest realne.

            ----
            To co się zdarza, nie zdarza się Tobie lecz dla Ciebie. Dzięki temu masz możliwość poznawania siebie i własnego rozwoju.
            • argentusa Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 12:14
              A moze tutaj chodzi o to, że generalnie mamy kłopoty z definiowaniem uczuć? Albo dla każdego konkretne słowo niesie inny zakres znaczeniowy.
              Ar.
              • esteraj Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 13:23
                argentusa napisała:

                > A moze tutaj chodzi o to, że generalnie mamy kłopoty z definiowaniem uczuć? Alb
                > o dla każdego konkretne słowo niesie inny zakres znaczeniowy.
                > Ar.

                Pewnie tak jest.
                Dla mnie jednym ze zdefiniowanych określeń miłości jest "hymn do miłości" (1 List do Koryntian) www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/13.php
              • barmanka_prl Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 13:30
                argentusa napisała:

                > A moze tutaj chodzi o to, że generalnie mamy kłopoty z definiowaniem uczuć? Alb
                > o dla każdego konkretne słowo niesie inny zakres znaczeniowy.
                > Ar.

                Bardzo ciekawe, co napisałaś.
                Gdybyśmy umieli adekwatnie dobierać słowa i dokładniej definiować własne uczucia - żyłoby się nam o wiele lepiej. Spektrum uczuć jest żywiołowe, a nasze możliwości językowe skromne. Pierwszy lepszy przykład - gacie: forum.gazeta.pl/forum/w,24087,141441957,141492553,O_T.html
                Tym się zajmuje (nie gaciami, tylko poprawą relacji międzyludzkich dzięki kulturze języka) semantyka ogólna.

                A co do meritum - miłość to ja jednak rezerwuję dla najbliższych mi osób. Pozytywne uczucia dla całego świata, owszem - bardzo chwalebne, jednak ludziom, których znam osobiście należy się indywidualne traktowanie.

                Nanga napisała, co czuła; świąteczna refleksja to wyraz ciepłych uczuć do exa. Z dojrzałością nie ma według mnie nic wspólnego. Dla mnie to jasne, ale z ostrożności dodam: z niedojrzałością także nie.
              • yoma Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 13:45
                Bo rodzaje miłości są przecież różne. Inaczej się kocha partnera, inaczej dziecko, inaczej rodzica. A my mamy na to wszystko tylko jedno słowo. Nanga napisala, że kocha eksa jak przyjaciółkę z dzieciństwa...
                • zabelina Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 16:43
                  yoma napisała:

                  > Bo rodzaje miłości są przecież różne. Inaczej się kocha partnera, inaczej dziec
                  > ko, inaczej rodzica. A my mamy na to wszystko tylko jedno słowo. Nanga napisala
                  > , że kocha eksa jak przyjaciółkę z dzieciństwa...


                  I to jest własnie sedno całej sprawy, które tak trudno niektórym tutaj zrozumieć...
                  • yoma Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 16:48
                    No. Miałam w liceum przyjaciółkę, którą naprawdę kochałam, a przecież jestem heteroseksualna do bólu.
                  • barmanka_prl Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 17:15
                    zabelina napisała:


                    > I to jest własnie sedno całej sprawy, które tak trudno niektórym tutaj zrozumieć...

                    No nie, chwileczkę. Atrakcyjność dyskusji polega właśnie na tym, że to jest ex, a nie przyjaciółka z dzieciństwa. Różnica kolosalna i to jest sedno sprawy.
      • xciekawax Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 18:28
        > Ciesz się tym, bo większość ludzi nigdy nie osiągnie takiego poziomu samoświado
        > mosci.

        Jakie to typowe... wiele kobiet tak ma ze lubi innych spychac do worka "gorsi", bo to lub tamto, lub ze nie osiagneli swiadomosci... buahahaha, co za bzdury.

        Niektore kobiety nie beda kochaly swoich exow, nie dlatego ze nie maja tego "poziomu swiadomosci", a dlatego ze nie ma za co ich kochac, nie potrzeba ich kochac, nie jest sie z nimi blisko aby ich kochac albo jeszcze cos innego.

        I nie trzeba sie nad tym rozczulac.
    • tricolour Ja bym chyba nie chciał tak kochać... 04.01.13, 14:24
      ... to znaczy nie chciałbym w jednym rzędzie stawiać swojej miłości wobec pobrużdżonej, zmęczonej i smutnej czyjejś twarzy. Nie wiem, czy użyłbym wtedy słowa "miłość", z obawy, że się mylę.

      Jeśli już, to wolałbym kochać wśród radości.
      • xciekawax Re: Ja bym chyba nie chciał tak kochać... 04.01.13, 18:34
        .... ale Polskie kobiety to meczennice, z wyboru smile Jak kochac to tylko miloscia jezusowa ;P
    • bez_przekazu Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 19:09
      trzeba bylo miec te madrosc 13 lat wstecz. albo inaczej - trza bylo cierpiec i czekac. ja czekalam i sie doczekalam po 23 latach.codziennie slysze,jaka jestem piekna, seksowna, az do znudzenia.
      ale tez nie jestem dluzna. potrafie zadbac o jego komfort. warto bylo cierpliwie czekac.
      ps. a o wzajemnym pozadaniu nawet nie chce pisac, bo w naszym wieku to az nieprzyzwoitesmile
      • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 21:25
        smile
        Tobie gratuluje, ja natomiast jestem zadowolona i spokojna ze jest jak jest, absolutnie nie wyobrazam sobie bycia razem.
        • bez_przekazu Re: świąteczne odkrycie 06.01.13, 12:56
          jaaasne.. nie zakladaj wiec ckliwych watkow, z ktorych bije tesknota (lagodnie piszac), za samcem.


          nangaparbat3 napisała:

          > smile
          > Tobie gratuluje, ja natomiast jestem zadowolona i spokojna ze jest jak jest, ab
          > solutnie nie wyobrazam sobie bycia razem.
    • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 04.01.13, 23:08
      Tak sobie myślę - mam przyjaciołkę, po wielu latach malżeństwa, kilkoro dzieci - od rozstania z exem widziała sie wyłącznie w sądzie, ma orzeczenie o winie exa, ktore wywalczyla z dużym nakladem energii, wymazala go ze swego życia, gdyby mogła, wymazalaby z pamieci. Nigdy nie przekonywala mnie, że jej postawa jest jedynie sluszna, ani ja jej, że moja. Kazda z nas ma swoją historię, swoje wybory, swoje zycie i jego okoliczności. I przede wszystkim swoje emocje. Nie ukrywamy ich przed sobą, nie wstydzimy sie, nie oceniamy.
      • lampka_witoszowska Re: świąteczne odkrycie 05.01.13, 17:17
        otóż to

        w sumie chyba żadnej osoby, która mówiła, co powinnam robić albo czuć, nie nazywałam przyjaciółką/przyjacielem- i dla mnie cały wątek o tym, o umiejętności rozumienia i szacunku
        • bez_przekazu Re: świąteczne odkrycie 06.01.13, 12:58
          a dla mnie o niedojrzalosci i infantylizmie.


          lampka_witoszowska napisała:
          i dla mnie cały wątek o tym, o umiejętności rozumienia i szacunku
          >
      • bez_przekazu Re: świąteczne odkrycie 06.01.13, 12:57
        jak mozna z pamieci wymazac mezczyzne, z ktorym sie ma kilkoro dzieci? to suka chyba jest, nie matka?

        nangaparbat3 napisała:

        > Tak sobie myślę - mam przyjaciołkę, po wielu latach malżeństwa, kilkoro dzieci
        > - od rozstania z exem widziała sie wyłącznie w sądzie, ma orzeczenie o winie ex
        > a, ktore wywalczyla z dużym nakladem energii, wymazala go ze swego życia, gdyby
        > mogła, wymazalaby z pamieci. Nigdy nie przekonywala mnie, że jej postawa jest
        > jedynie sluszna, ani ja jej, że moja. Kazda z nas ma swoją historię, swoje wybo
        > ry, swoje zycie i jego okoliczności. I przede wszystkim swoje emocje. Nie ukryw
        > amy ich przed sobą, nie wstydzimy sie, nie oceniamy.
        • nangaparbat3 Re: świąteczne odkrycie 06.01.13, 13:10
          Źle znosisz świąteczną atmosferę?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka