Dodaj do ulubionych

samotne weekendy

12.01.13, 16:37
Witam,

po rozwodzie juz prawie rok ale w zasadzie od niedawna (po przeprowadzce do nowego mieszkania) mam samotne weekendy.

No własnie co robicie - bo ja bez dzieci, pomimo prania, prasowania, gotowania, sprzatania itp. i jeszcze mase rzeczy do zrobienia na dzis i na jutro.... cholernie mi czegos brakujesad

Tak, tak... wyjdz do ludzi i poznaj kogos.... eh

Obserwuj wątek
    • kobieta-000 Re: samotne weekendy 12.01.13, 17:48
      Hej,Kasia..Ty się Kochana ciesz, że masz wolne weekendy. Tylko dla siebie. Nicnierobienie też jest potrzebne dla higieny psychicznej.
      A czemu już nie zjawiasz się w naszych spotkaniach w Katowicach? Zaniedbałaś nas..sad(
      • kaswei Re: samotne weekendy 12.01.13, 19:27
        Spotkanie na którym bylam bardzo milo wspominam. Na kolejne zawsze mialam jechac i zawsze cos wypadlo...smile)

        A moze by tak zrobic spotkanie z dzieciakami - moje maja 3 lata i 6 lat - mysle, ze dzieci moga sobie wspolnie w basenie z pilkami poskakac a mamy moga pogadac co Wy na to?

        A tak przy okazji to kiedy kolne spotkanie "samych doroslych"?

        pozdrawiam cieplutko!
    • lampka_witoszowska Re: samotne weekendy 12.01.13, 17:57
      ja nadrabiam zaległości z bliskimi, zajmuję się aktualnym hobby z ogromną przyjemnością, piję ciepłą, słodką herbatę z cytryną, czytam, oglądam filmidła, usiłuję wyleczyć oskrzela i cieszę się spokojem i cisza albo radosnymi okrzykami Młodej

      jak słyszę rady: wyjdź do ludzi albo jeszcze lepiej: na fitness, to mi równo się chce śmiać, zawsze

      człowiek naprawdę potrzebujący kontaktów z ludźmi sam by na to nie wpadł czy nie trafił do ludzi? ot, ciekawe smile
      • natka-2003 Re: samotne weekendy 12.01.13, 23:01
        Kaswei mam to samo wink dopiero uczę się nowej sytuacji i nie umiem się cieszyć tym "darowanym" czasem...
        choć ostatnio odkryłam, że relaksuje mnie szukanie ofert wakacyjnych wink i ustalanie jakiego pieska kupimy.... żeby był mały ale żeby wszedł na IV piętro wink

        Lampka mnie z kolei wszyscy proponują jogę wink
        • raszefka Re: samotne weekendy 13.01.13, 10:34
          natka-2003 napisała:

          > mnie z kolei wszyscy proponują jogę wink

          A tam joga. Zumba to jest to smile


          Mnie chyba było łatwiej z solowymi weekendami na początku niż teraz. A może teraz po prostu mam depresję i ze wszystkim jest mi gorzej.

          To nie jest tak, że jak człowiek potrzebuje wyjść do ludzi, to wychodzi. Czasem rozpaczliwie pragnie, żeby ktoś wyszedł do niego a poza tym nie ma, zwyczajnie fizycznie nie ma siły, żeby zrobić pierwszy krok w kierunku drugiego człowieka.
          • natka-2003 Re: samotne weekendy 13.01.13, 13:17
            raszefka napisała:

            > A tam joga. Zumba to jest to smile

            to nie dla mnie, oglądałam ostatnio jakis pokaz zumby - wszyscy spoceni byli wink a ja nie lubię się męczyć po pracy wink

            Raszefka, napisałam na priv
            • raszefka Re: samotne weekendy 13.01.13, 14:19
              Chodzę przed pracą. Daje miłego kopa na resztę dnia.

              A poza tym też na salsę. Jestem w tym beznadziejna, ale z uwielbieniem patrzę na naszą trenerkę i uparcie dążę do ideału. A ponieważ zabieram na te zajęcia córkę (nie ma co z nią zrobić w tym czasie), ona świetnie dodaje mi otuchy. "Mamusiu, idzie ci świetnie" - grubymi nićmi szyte, ale pomaga big_grin
              • lampka_witoszowska Re: samotne weekendy 13.01.13, 16:40
                jak ktoś nei ma zwyczajnie siły, by wyjśc do człowieka i tylko czeka, by ktoś wyszedl do niego, to raczej mamy problem, którego furowe pogaduchy nie rozwiążą, choć przez 5 minut można czuć się pogłaskanym
                gdy mamy problem, wtedy szuka się rozwiązania problemu (psycholog? przyjaciel/przyjaciółka?) a nie czeka na megaradę forumową: wyjdź do ludzi
                - to tak na moje skromne oko

                sa ludzie kochający wychodzenie na tańce czy zajęcia z garncarstwa - i ekstra - a są tacy, którzy najlepiej czują się w swoim domu albo swoim ogródku, tam odpoczywaja, ładują akumulatory i spotykają się z bliskimi - i też fajnie

                ba, taniec brzucha jak mi się zamarzył, ćwiczyłam w domu własnie, przy płytce, taki kaprys smile

                no, bo kto z forum będzie wiedzial, co jest najbardziej potrzebne?

                ps. a ja własnie znowu zaczynam przygodę z dietą pięciu przemian smile a gimnastykowac się będę wiosną na działce i przy domu smile
    • mola1971 Re: samotne weekendy 13.01.13, 00:37
      O samotnym weekendzie to ja se mogę pomarzyć uncertain Taki komfort zdarza mi się rzadziej niż święta wink

      Ciesz się tymi chwilami samotności, naucz się lubić ten czas spędzony sam na sam ze sobą. To bardzo rozwijające. Można wtedy delektować się nicnierobieniem, można czytać, pisać (do szuflady, lub np. na forum), można gotować to co się lubi, a czego dzieci nie tkną. Jest bardzo dużo możliwości, tylko trzeba się tego czasu dla siebie i ze sobą przestać bać smile
      • zmeczona100 Re: samotne weekendy 13.01.13, 01:48
        Otóż to! Też mi brakuje takich dni tylko i wyłącznie dla siebie. Byłoby nieźle, gdyby ojciec zabierał syna przynajmniej na jeden weekend w miesiącu, ale to nierealne.... uncertain
        • altz Re: samotne weekendy 13.01.13, 02:07
          zmeczona100 napisała:

          > Otóż to! Też mi brakuje takich dni tylko i wyłącznie dla siebie. Byłoby nieźle,
          > gdyby ojciec zabierał syna przynajmniej na jeden weekend w miesiącu, ale to ni
          > erealne.... uncertain
          Gdybyś była bardziej życzliwa ludziom, to pewno byście się dogadali, ale jak robisz wszystkim na złość (synowi również), to tak masz.
          Na kłopoty hormonalne są lekarze i pastylki, nie trzeba chodzić stale wkurzonym.
          • lampka_witoszowska Re: samotne weekendy 13.01.13, 16:45
            o, można zająć się medycznym doradztwem forumowym na ten przykład smile

            dużo nie kosztuje, a jak miło się cżłowiek czuje - jakby świat zbawiał - i to pastylkami smile
          • zmeczona100 Re: samotne weekendy 13.01.13, 20:32
            > Gdybyś była bardziej życzliwa ludziom, to pewno byście się dogadali, ale jak ro
            > bisz wszystkim na złość (synowi również), to tak masz.

            big_grin

            Wróżbita z ciebie cienki Boluś big_grin
            Dlatego takiej pracy się nie imaj- nie zarobisz ani grosza.

            Hm............ Wybij sobie z głowy, że będę ci kiedykolwiek życzliwa smile Ja mam po prostu alergię na głupotę i tępotę smile

            A tak btw, ty dogadujesz się ze swoją ex? Kiedy ostatnio widziałes swoje dzieci? Może życzliwości więcej by się przydało i dałoby się dogadać?
    • katja75live Re: samotne weekendy 13.01.13, 12:01
      Ja mam opieke naprzemienna i mam nie tylko takie weekendy, ale i tygodnie.
      Na poczatku myslalam, to bede miec czas dla siebie; mam abonnament do szkoly sportowej, zapisalam sie na tenisa, rozwinne moje hobby itp.
      Realja sa jednak takie, ze wraz z rozwodem przyszlo mnie sie przeprowadzic, kupilam mieszkanie, a co za tym idzie musialam zmienic prace, aby moc za to wszystko placic.
      Teraz w tygodniu, gdy nie mam dzieci pracuje po 50 godzin, nie mam czasu chodzic na fitnes, nawet opuszczam zaplacone godziny tenisa, nie mam czasu nawet sobie obiadu ugotowac.
      Nie czuje samotnosci, bo nie mam kiedy, ale czuje ze sie wykanczam i psychicznie i fizycznie.
      I teraz ma 2 wyjscia: albo nie jem (rzucam lub zmieniam prace), albo bedzie dalej jak jest i sie wykoncze fizycznie i psychicznie.

      Teraz sie zastanawiam jak to robia ludzie, ktorzy maja prace, maja dzieci 24/24 i jeszcze maja czas na hobby, randki itp.

      • natka-2003 Re: samotne weekendy 13.01.13, 13:08
        nie dziwię Ci się że przy 50 godz pracy/tydzień nie chce się chodzić na fitness/tenis... chyba to był zbyt ambitny plan wink
        może zamień fitness na książkę i dobrą kawę i odpocznij smile
        wydaje się, że gdy nie ma dzieci w domu można jednak zorganizować trochę czasu dla siebie...
        • katja75live Re: samotne weekendy 13.01.13, 14:18
          Moj dzien wyglada nastepujaco (jak nie mam dzieci). Ide do pracy na 8.30, wracam o 18.
          Padam zmeczona, robie sobie szybki obiad (z gotowcow) , odpoczywam chwile i znowu pracuje Gdzies od 20 do 24. W weekendy odsypiam pierwszy dzien, robie zakupy i porzadki. W niedziele jade po dzieci zawoze i odwoze na zajecia dodatkowe i goutuje na caly tydzien.
          Nie wiem jak to robia inni, ja nie mam czasu na doslownie nic. Czasami to mnie sie marza czasy malozenskie, bo choc zylam jak z lokatorem ( z moim exs), to mialam czas na fitnes, sen, spotkania z kolezankami. Jak na razie to sie zupelnie nie moge odnalesc w nowej rzeczywistoscisad
          • natka-2003 Re: samotne weekendy 13.01.13, 22:27
            Katja, tej Twojej pracy chyba jest za dużo...
            a jak jest tydzień z dziećmi to pracujesz dużo mniej?
            • katja75live Re: samotne weekendy 14.01.13, 17:04
              No wlasnie, ale nie bardzo jest inne wyjscie. W tygodniach gdy mam dzieci, to parcuje do 15., i wieczorami(ale raczej1-2 godziny). Gdy znalazlam ta prace to sie wydawalo, ze super uklad bo pracuje naprzmiennie pelny etat, pol etatu, nikt mnie jednak nie uswiadomil, ze to jest praca na wiecej niz 40 godzin tygodniowo i jak wyjde wczesniej to i tak musze prace konczyc w domusad
              Jestem wykonczona, a zrezygnowac nie moge bo musimy cos jesc...sad
    • zuziap58 Re: samotne weekendy 13.01.13, 16:52
      dwa lata po rozwodzie próbuję się pozbierać i też najtrudniejsze są samotne wieczory i weekendy
      • blue_ania37 Re: samotne weekendy 13.01.13, 19:52
        Nie kumam tej samotności po rozwodzie, albo ja jestem dziwna.
        Lubię wieczory kiedy mam czas dla siebie, żeby pobuszować w necie żeby pomalować sobie paznokcie, żeby posłuchać muzyki którą chcę.
        Jak można być samotnym mając dziecko?
        Jak tęsknię do ludzi to jadę do kumpeli, lub jakaś nawiedzi mnie.
        Niekiedy myślę sobie, że bym chciała chwilę pobyć sama, ale z uwagi na wszędobylskiego 5 latka jest to awykonalne.
        A
        • jagienka_2 Re: samotne weekendy 13.01.13, 21:42
          Aniu, dziewczyny piszą o samotnych weekendach, w czasie których dzieci są u ojca. Ja mam takie weekendy raz lub dwa razy w miesiącu i z przerażeniem stwierdzam, że radzę sobie gorzej niż trzy lata temu. Może to wina pory roku i potwornego zmęczenia.
    • sonia_siemionowna Re: samotne weekendy 13.01.13, 22:51
      zapisz się na podyplomowe.
      • jagienka_2 Re: samotne weekendy 13.01.13, 23:22
        W tym roku skończyłam drugą podyplomówkę, na trzecią nie mam kasy i sił chyba też.
        • luciva Re: samotne weekendy 14.01.13, 09:43
          To ja się dopiszę do tego wątku.
          Nienawidzę weekendów, samotnych.
          Czuję się w domu jak w więzieniu.
          Nawet obecność dziecka niewiele pomaga, czasem jestem zmęczona ciągłą koniecznością bawienia się, grania, itd.
          Potrzebuje dorosłych, grupy.

          Przez ostatnie pół roku spotykałam się z pewnym facetem i było super, trafiłam na kogoś o podobnych upodobaniach, energii życiowej. Niestety różne czynniki wskazują na to, że zmierzamy do rozstania (wiem, wiem, miałam napisać wątek wink ) i na samą myśl, że znowu weekendy niczym nie wypełnione - robi mi się niedobrze.
          Strasznie brakuje mi jakiejś oddanej grupy znajomych, typu - jeden tlefon i jesteśmy skrzyknięci.
          Przeprowadziłam się do innego miasta, znajomych mam w zasadzie tylko z pracy, a tam i tak atmosfera kiepska, reszta - same rodziny, niewiele ich zresztą.
          Czasami ryczeć mi się chce.
          • soniaaa Re: samotne weekendy 14.01.13, 12:32
            Luciva, mam to samo.
            Wychodzi na to, że trzeba polubić nową rzeczywistość.
            • luciva Re: samotne weekendy 14.01.13, 13:47
              Ale jak polubic coś, co całkowicie mija się z Twoimi pragnieniami?
              Niestety, ja ostatnio mam bardzo przerysowaną świadomość tego, że mam jedno zycie i strasznie zaczęło boleć mnie, że pod kązdym względem czuję rozczarowanie.
              Nie wiem, w sumie, jak to zmienić.
          • cozzycie_80 Re: samotne weekendy 14.01.13, 14:22
            Luciva a skąd Ty jesteś? Może "babki" z forum chętnie by się z Tobą spotkały?

            Ja wreszcie zaczęłam uwielbiać moje "samotne" weekendy smile Nic nie muszę więc nic nie robię. Zimno jest, to też mi się nie chce, nawet na wyjścia "na miasto" nie mam ochoty w taką pogodę. Przyjdzie wiosna, to znowu zacznę biegać i jeżeli z kasą będzie lepiej to wrócę do mojej pasji.
            Czytam, oglądam filmy, jem i śpię smile nikt nic ode mnie nie chce.
            • luciva Re: samotne weekendy 14.01.13, 14:32
              Ale nie masz wrażenia przemijania życia i spędzania go na niczym?
              że nic się nie dzieje, nic nie przeżywasz, brak zdarzeń, emocji (choć i film może icg dostarczyć, to fakt).
              Ja mam cały czas poczucie że nie biorę z zycia tyle ile mogłabym, ale nie wiem jak.
              Nie umiem sama czerrpać przyjemności z różnych rzeczy, no nie umiem i już.
              Uwielbiam tanczyć, no ale co - sama pójdę do klubu? Czułabym się na maksa zdołowana.
              Uwielbiam wycieczki, z kim mam jeździć? Tak jest dziecko, ale jak gąbka potrzbuję wymiany mysli z kimś dorosłym.........
              Dobra konczę, bo sama widzę, jak smęcę, po co się pogrążać w tym.
              wink
              • cozzycie_80 Re: samotne weekendy 14.01.13, 14:45
                Luciva ale ja nie spędzam czasu na niczym, ja czytam, oglądam interesujące mnie filmy, poznaję nową muzykę smile
                Do niedawna wściekałam się na te samotne weekendy, nie lubiłam ich, miałam podobne do Twoich odczucia. A teraz chyba zaakceptowałam, przestałam mieć parcie na wychodzenie, na znajomych itp. Fakt, że ja jestem zwierzę wiosenno-letnie smile
                W moim aktualnym miejscu zamieszkania też nie mam zbyt wielu znajomych.
                Ja też uwielbiam tańczyć, marzą mi się wycieczki, ale ja jestem jak niedźwiedź, zimą śpię. Wystarczy mi książka, film, muzyka.
                Nie mam też tzw ciśnienia na związek (już nie), chyba nawet wolałabym taką super koleżankę z którą bym mogła sobie pojechać np. do Paryża wink
              • soniaaa Re: samotne weekendy 14.01.13, 15:11
                Tak, mam wrazenie przemijania zycia i spedzania go na niczym. Tez jestem stworzeniem stadnym i chce rozmow. I nie wiem co zrobic, zeby polubic te cholerna nowa rzeczywistosc. Ale bede sie starala, bo to jest akurat cos, czego nikt za mnie nie zrobi.
              • argentusa Re: samotne weekendy 14.01.13, 19:28
                A mi się wydaje, że inni mają załatwić ci dobre samopoczucie. Bo sama sobie nie umiesz.
                Pewnie rozczaruję ,ale póki sama nie zaczniesz doceniać swojego towarzystwa to, przepraszam za szczerość, nie będziesz atrakcyjnym towarzystwem dla innych. Amen.
                Cholera, brutalne, ale prawdziwe.
                No i nie oczekuj, ze jak przeżyłaś ileś tam dorosłych lat w stanie "muszę mieć ludzi wokół siebie" to od razu polubisz stan odwrotny. Daj sobie czas.
                Powodzenia,
                Ar.
                • soniaaa Re: samotne weekendy 14.01.13, 19:59
                  Ktos umie posluzyc sie wiertarka, ktos nie umie. Ktos umie zalatwic sobie dobre sampoczucie, ktos nie umie. Ludzie sa rozni i jedna recepta na wszystkich nie dziala. Ale masz racje, trzeba dac sobie czassmile
                • cozzycie_80 Re: samotne weekendy 14.01.13, 19:59
                  argentusa napisała:

                  > A mi się wydaje, że inni mają załatwić ci dobre samopoczucie. Bo sama sobie nie
                  > umiesz.
                  > Pewnie rozczaruję ,ale póki sama nie zaczniesz doceniać swojego towarzystwa to,
                  > przepraszam za szczerość, nie będziesz atrakcyjnym towarzystwem dla innych. Am
                  > en.
                  > Cholera, brutalne, ale prawdziwe.
                  > No i nie oczekuj, ze jak przeżyłaś ileś tam dorosłych lat w stanie "muszę mieć
                  > ludzi wokół siebie" to od razu polubisz stan odwrotny. Daj sobie czas.
                  > Powodzenia,
                  > Ar.

                  O Argentusa, to jest to smile dzięki!! Właśnie tak jest, czuję sie dobrze, sama ze sobą. Zawsze szukałam akceptacji u innych, martwiłam się że ktoś mnie nie lubi i takie inne wydawało by się pierdoły. Wynikało to z niskiego poczucia wartości. I minęło kilka miesięcy i czuję się coraz lepiej.
                  I teraz uwielbiam moje "samotne weekendy" smile
        • sonia_siemionowna Re: samotne weekendy 14.01.13, 20:13
          To idź pomagac do schroniska dla zwierząt albo hospicjum.

          Moja babcia mawia, że nudzą się tylko nudni ludzie. Wybacz, ale w tym jest trochę prawdy wink
          • luciva Re: samotne weekendy 14.01.13, 20:29
            Nie wiem czy to do mnie skierowane to o nudzie, ale to tez nie tak, że się nudzę.
            Lubię w samotności robić takie rzeczy, które robi się w samotności - hehe - czytanie itd.
            Tyle, że to nie przynosi mi satysfakcji. Powiedzmy - jest tak na pół gwizdka wink

            Może też to, że pół roku temu poznałam tego faceta i on poruszył jakąś strunę, uśpioną. Było fajnie, ekscytująco, coś się działo.

            Argentusa, masz rację z tym nauczeniem się, ale też ile to ma trwać?
            • argentusa Re: samotne weekendy 14.01.13, 21:35
              No, baaaaa...
              ad1) "Było fajnie, ekscytująco, coś się działo." i tu moim zdaniem pies pogrzebany. Pewnie tyle czasu lubiłaś "zakręcenie" wokół siebie, że teraz okropnie jest być samą ze sobą. Ale jakby spojrzeć inaczej: może to zamieszanie wokół ciebie miało skutecznie zagłuszyć niewygodną rzeczywistość/problemy/kłopoty/czy czego tam nie chciałaś dostrzec - to już inaczej to wygląda, nieprawdaż?
              ad2) ile ma trwać? -Kobieto, jakbym ja to wiedziała, to zajęłabym się odpłatną pomocą ludziom i zbiła na tym nieprawdopodobną fortunę wink. A tak, to nic odkrywczego nie napiszę: ma trwać tyle, ile ma trwać. U każdego inaczej...
              Trzymam kciuki za postępy. Bo jak już zaczniesz je dostrzegać to będzie łatwiej. Postępy, to nie znaczy od ręki idealnie.
              Ar.
              • nandita_7 Re: samotne weekendy 15.01.13, 09:28
                Nie umiem się nudzić, ale wolne weekendy staram się wykorzystać na odpoczynek. Tylko nikomu się nie przyznaję do wstawania w niedzielę po 11. smile Oglądam filmy, czytam, szyję, dopieszczam przywiędłą urodę. Pichcę coś malutkiego, na co od dawna miałam ochotę. Do ludzi nie chce mi się. Zresztą ludziom do mnie też nie. Wokół mnie coraz bardziej pusto. Kontakty podtrzymywane wyłącznie przeze mnie obumierają, gdy ja już mam dość inicjowania spotkań itp. Gdy ja do nikogo sama nie zadzwonię, telefon milczy. Tak, czuję się samotna i źle mi z tym. Bardzo. Ale nie wiem, co robić.
              • luciva Re: samotne weekendy 15.01.13, 11:24
                Argentusa, no też nie do konca tak.
                Po rozstaniu z eks rozwód trwał prawie dwa lata.
                Po rozwodzie był rok na dojście do siebie, przetrawienie, bycie samej, przerobienie wszystkiego.
                I tak się stało, równo rok po ogłoszeniu wyroku w sądzie apelacyjnym (czyli faktyczny rozwód skonczył się jakieś pół roku wcześniej) ja byłam spokojna, poukładana, emocjonalnie stabilna, eks był mi równiutko obojętny.
                Pojawił się facet, pamietacie wątek?
                No, długo trwało, zanim podjęłam ostateczny krok, ale on irytował mnie na tyle, że wiedziałam, że wolę być sama, niż z nim.
                A po nim pojawił się ten następny - no i było super!
                Wiec nie ma problemów, ktore zagłuszam. Ja po prostu lubię być z ludźmi, zdecydowanie wiekszą frajdę sprawia mi wycieczka do lasu z paczką wesołych przyjaciół niż samotne zwiedzanie Paryża.
                To chyba kwestia charakteru, osobowości, temperamentu, upodobań?
                Jakie problemy miałabym zagłuszać?

                Wcześniej miałam kupę ludzi dookoła, ale to była grupa ktora budowała się przez szkoły, jedną, drugą, studia, pracę, ludzie się mieszali (część z otoczenia eks).
                To wszystko się ucieło wraz z przeprowadzką, wiadomo, kontakt jest, ale wiadomo, że odległość swoje robi.
                • cozzycie_80 Re: samotne weekendy 15.01.13, 12:00
                  Luciva ale w ogóle nie masz znajomych?
                  Ja też nie mieszkam w swoim rodzinnym mieście, tam miałam mnóstwo znajomych.
                  Tutaj teraz mam dwie bardzo dobre koleżanki i kilka takich z którymi spotykam się rzadko.
                  I nie wariuje z tego powodu.
            • sonia_siemionowna Re: samotne weekendy 16.01.13, 22:57
              Jeśli z facetem było ok, bo coś się działo, a samej nie jest ok, to znaczy, że jest w Tobie coś nieprzepracowanego, z czym źle się czujesz. Uwaga drugiej osoby i atrakcje z tym związane są dobrym zagłuszaczem. Tyle, że żeby umieć być z kimś trzeba najpierw umieć być ze sobą smile
              • luciva Re: samotne weekendy 17.01.13, 09:54
                Ale co nieprzepracowanego?
                Wiecie, dla mnie to takie trochę dorabianie ideologii.
                To nie jest tak, że jak jestem sama, to nie ok, albo może być ktokolwiek.
                Był facet i mimo to wybrałam samotność, bo czas z nim stawał sie coraz bardziej irytujący.

                Dla mnie to kwestia upodoban, jeden lubi taki film, drugi inny, jeden woli tanczyć, drugi iśc na jogę, itd.
                Ja wybieram czas z kimś niż samej bo tak wolę, ale oczywiście, gdy jestem sama, potrafię znaleźc sobie zajęcie, tyle, że mniej mnie to kręci.

                Dziewczyny, przepraszam, ale dla mnie mówienie - mi tak dobrze samej, po co mi chłop, to przekonywanie samej siebie na siłę. Oczywiście, nie umniejszam tego, że człowiek jest szcześliwy sam, bo jest, ale jeśli jest możliwość bycia z kimś fajnym, kto ubarwia zycie, to co w tym złego? To nie jest lepsze?
                Tak samo, jak wolę spędzać czas z przyjaciólką niż sama, z dzieckiem, niż sama, itd.
                Potrzebuję dialogu, wymiany mysli - mam jakiś problem?
                Mam sama ze sobą gadać i do tego będę szczęśliwsza bo przepracuję jakiś problem?
                To też nie jest tak.

                Owszem, jeśli ma być byle kto, to lepsza samotność, ale jak ktoś fajny?
                Wy nie wybieracie towarzystwa jak pojawia się opcja?
                Gdyby ludziom nie byli potrzebni inni ludzie, to nie byłoby związków, heloł?
                Po co ludzie łączą się, zamieszkują ze sobą?
                Wszyscy mają nieprzepracowne problemy?
                • mola1971 Re: samotne weekendy 17.01.13, 10:13
                  luciva napisała:
                  > Owszem, jeśli ma być byle kto, to lepsza samotność, ale jak ktoś fajny?

                  A ilu w swoim życiu tych fajnych "ktosiów" poznałaś? Hę?
                  Pewnie, że dobrze jest być z kimś fajnym w udanym związku, podobnie jak fajnie jest być pięknym, mądrym, młodym i bogatym. A jeśli się nie jest to co? Położyć się, kwiczeć i na śmierć czekać?
                  Wg mnie lepiej umieć cieszyć się tym, co się ma, a to coś zupełnie innego niż dorabianie ideologii.
                  • cozzycie_80 Re: samotne weekendy 17.01.13, 13:57
                    dokładnie tak, zgadzam się z Molą.
                    Mam teraz tak, że jestem sama i lubię to smile ale nie mówię "nie", facetom, wyjściom ze znajomymi itp.
                    Nie zmuszam się na siłę do szczęścia ze samą sobą. Tak jest teraz i to akceptuje.
                    • brukselka.1 Re: samotne weekendy 17.01.13, 16:36
                      moim zdaniem warto byc dla siebie w tej materii łagodnym. Dać sobie czas. Jesli chce sie siedziec i popłakać ze sie nie ma co ze soba zrobic to nie odmawiać sobie tego.

                      Nie zmuszać sie do wyjscia do kina etc.

                      Ja, nie ukrywam ze mam problem raczej z tym ze wolny weekend jestz zbyt krótki. (celowo pisze wolny a nie samotny - choc czasem spedzam go zupelnie sama, ale sformulowanie "wolny" bardziej oddaje moj stan ducha niz okreslenie "samotny"

                      Zdarza mi sie chodzic samej do kina i teatru i nie mam z tym zadnego problemu.
                      Chodze na imprezy jak sie trafia.
                      A jak jest posucha to siedze w domu, posprzatam bardziej niz zwykle, poczytam pogladam tv i jest ok.
                      Szczerze powiedziawszy od czasu rozwodu nie zdarzyl mi sie zaden przykry trudny dla mnie weekend.



                  • barmanka_prl Re: samotne weekendy 18.01.13, 01:08
                    mola1971 napisała:

                    > podobnie jak fajnie jest być pięknym, mądrym, młodym i bogatym. A jeśli się nie jest to co?


                    Ponoć uroda, młodość i bogactwo wcale szczęścia nie dają. Samobójstwa popełniają piękni, młodzi i bogaci tak samo często (a może i częściej), niż starzy i biedni. A nie wierzę, że nie szukali szczęścia w sobie, przecież każdy psycholog im o tym trąbił zanim to samobójstwo popełnili big_grin I to był pewnie błąd. Kim jest człowiek, żeby sam sobie miał szczęście zapewnić?
                    Czytałam kiedyś taki artykuł. To było o dochodzeniu do szczęścia wraz z wiekiem. Wyglądało na to, że z upływem lat można w sobie poczucie szczęścia wypracować. Wszystko się wyrównuje: nie jest się już pięknym i młodym, za to dostrzega się dyskretny urok detali, świętego spokoju, zachwyca się ludźmi, zwierzętami (kotami wink ), przyrodą, no... po prostu umie się żyć. Dochodzenie do tego wymaga wysiłku.

                    Moi sędziwi sąsiedzi z dołu pomimo wieku nie mają w sobie spokoju. Drą się, zarzynają o byle co. Tak samo i na forum. Przecież rozwodnicy to zazwyczaj nie są najmłodsi ludzie. A i tak da się zaobserwować przypadki ekstremalnej głupoty: zapiekłej złości, bicia, wyzwisk, nie odzywania się, mataczenia, uporczywego utrudniania kontaktów itp. itd. Ale są tu też ludzie, od których dużo się uczę. Wielu mi imponuje spokojem, życiową mądrością, opanowaniem. I mam wrażenie, że to jest właśnie szczęście: umieć zachować spokój w każdej sytuacji. Nie ładować się z deszczu pod rynnę, uczyć się na błędach.

                    I teraz pytanie: czy ta bezcenna wiedza o sobie samym to już jest szczęście, czy tylko pogodzenie się z losem? Czy za fasadą „szczęścia noszonego w sobie” i „zdrowego egoizmu” nie kryje się tak naprawdę rozpacz? Rozpacz człowieka nieświadomego swoich związków ze światem i z ludźmi? Tak pytam, bo to jest indywidualna sprawa "szczęście nosić w sobie". Wręcz banał się z tego zrobił. Niektórzy to mówią przekonująco, a inni nie za bardzo. No to sobie pofilozofowałam. Teraz Wy smile
                  • luciva Re: samotne weekendy 18.01.13, 11:31
                    Mola, no trochę tych fajnych poznałam, potem okazywali się mniej fajni itd. Ale powiem tak - i tak cieszę się, że byłam znimi, niż sama.
                    Cieszę się, że np x lat przeżyłam z eksem niż miałabym być samotną kobietą, tfu samodzielną. Wiele się zdarzyło, wiele mnie nauczyło, rozwinęło, sporo jemu zawdzięczam, z czego teraz korzytsam, itd.
                    Każda relacja ubogaca.
                    Pewnie, że nie ma co leżeć i kwiczeć, ale czemu zakładać, ze nie spotka się fajnego gościa? Czemu zastrzegać - mnie dobrze samej i nie szukam?
                    Mnie też dobrze samej, ale szukam i chce z kimś być - bo przerabiałam wiele i wiem, że wolę być z kimś. Oczywiście z założenia fajnym, ale to niekiedy okazuje się później czy on fajny czy nie wink
                    Owiele lepiej mi z kimś, i tyle.
                    Pewnie, samej może spokojniej bo człowiek taki ustabilizowany i nie ma wielu rozterek, ale ja wiem, czy to fajne?
                    Wiadomo, że jak kto nie fajny to w związek z nim raczej się nie wchodzi, nie?

                    Trochę zgadzam się z barmanką, na ile to wybór a na ile pogodzenie się z sytuacją. Ja z taką sytaucją się nie pogodziłam póki co, bo miałam inne oczekiwania wobec życia.
                    • argentusa Re: samotne weekendy 19.01.13, 07:51
                      Luciva,
                      ja cię nie będę na siłę przekonywać.
                      Ale z doświadczenia wiem, że jak ktoś umie być ze sobą, fajnie się ze sobą czuje, to fajni ludzie wokół niego pojawiają się niespodziewanie. A czasem nawet i miłość się trafi. Tylko,że jak się nie trafi, to tragedii nie ma. I tego poczucia "niepełni szczęścia" też.
                      I myślę, że Molka o tym pisze. pamiętaj, że to Twój wybór. Będziesz niespełniona, bo brak portek, albo zadowolona z takiego życia jakie jest, bo te portki nie będą najważniejszym determinantem szczęścia.
                      A jakbyś usunęła ze swojego życia portki, to co by pozostało fajnego, dobrego i takiego co daje poczucie spełnienia?
                      Ar.
                      ps. to nie pytanie do pisania, raczej do odpowiedzi samej sobie.
                      • mola1971 Re: samotne weekendy 19.01.13, 22:01
                        Tak Ar, o to mi chodziło smile
                        Ale to, że Ty rozumiesz o co mi chodzi jakoś mnie nie dziwi, na podobnych falach nadajemy wink
                    • mola1971 Re: samotne weekendy 19.01.13, 21:58
                      Luciva, jeśli ktoś najpierw był fajny, a potem okazał się niefajny, to znaczy, że nigdy fajny nie był tylko fajnego udawał. Niefajność z niego wylazła, gdy już nie musiał niczego udawać, bo wydawało mu się, że ma Cię "w garści". Lub też po prostu udawanie mu się znudziło.

                      I nie chodzi też o to, by zakładać, że nikogo fajnego się nie spotka. Najlepiej nic nie zakładać - ani, że się spotka, ani że się nie spotka. Tylko cieszyć się życiem i aktualnym stanem rzeczy, bo wszystko ma swoje wady i zalety - zarówno samotność, jak i związek.

                      Nie ma też co dywagować nad tym czy to świadomy wybór, czy pogodzenie się z sytuacją. Bo jakie to ma znaczenie? Co to zmienia? Jest jak jest, niezależnie od powodów.
                      Dla jasności dodam, że nie próbuję Cię przekonywać do tego, że samotność jest super, a związki są beee. Nie. Po prostu jestem realistką i wiem, że fajny związek to niemal jak wygrana w Lotto, zdarza się tylko nielicznym. Tylko czy z powodu braku wygranej nie należy się cieszyć życiem? Mnie tej radości nikt nie odbierze smile
    • kirkunia Re: samotne weekendy 19.01.13, 00:23
      Niezupełnie.

      Na początek wyjdź... i zrób coś, co możesz, lubisz (albo mozesz polubić) robić sama. Zakupy? Kino (jak coś co chcesz zobaczyć, to bycie samą nie przeszkadza). Spacer? A moze dla odmiany spotkanie z przyjaciółką? Albo siłownia? Coś co pobudzi endorfiny. Jak raz załapiesz, że coś ci sprawia frajde - to już pójdzie.
      • to.ja.kas Re: samotne weekendy 24.02.13, 23:36
        "Tak, tak... wyjdz do ludzi i poznaj kogos.... eh"

        Ale to jedyne wyjście to do ludzi wyjście wink. zaproś sąsiadkę, koleżankę z pracy, daj siebie innym, choćby właśnie angażując się w coś fajnego i pożytecznego albo idź na trening do Ewy Chodakowskiej wink.
        Ileś lat temu zostawiłam wszystko i przyjechałam do Wawy. Pierwsze miesiące były trudne. Ale minęło lat 10 i przez te 10 lat takie weekendy i dni, że czułam się samotna to był sporadyczny luksus. Najczęściej nie mam czasu na realizację wszystkiego co mam zaplanowane, nie mówiąc o wyspaniu się porządnym a i tak ograniczyłam rzeczy bzdurne typu net. Są bliscy w twoim życiu na pewno bliscy (dzieci, rodzina), są ludzie potrzebujący albo tacy co szukają pomocy przy jakiejś inicjatywie, są teatry, kina, koncerty, kościoły, imprezy. Wiem, że z kimś raźniej. Ale trzeba najpierw dać ludziom szansę na poznanie się nawzajem. Bądź otwarta na innych i pomysły. Ostatnio poznałam kapitalne osoby o....5.30 w parku na spacerze z psem. Widujemy się o różnych barbarzyńskich porach na spacerach, trochę biegamy, planujemy już teraz wspólne rowerowanie i wypady za miasto. Świetne osoby w wieku i płci przeróżnej. Wystarczył pies przybłęda i nagle okazało się, że wokół w wielkim mieście, co to podobno tylko samotność pełno fantastycznych, miłych, zabawnych, dowcipnych ludzi. Dziś jeden z panów (WOLNYCH!!! wink ) przyniósł nam na poranny spacer kanapki z własnoręcznie upieczonego chleba (normalnie klon mojego męża ukochanego, co też mnie ujął takim pieczeniem wink ) z pieczonym mięsem, a za tydzień obiecał przynieść nalewkę własnej roboty. Gdyby nie moja psiura w życiu bym nie poznała tak fajnych osób, które przecież musiałam co dzień mijać gdzieś po drodze. Więc jeśli jeden pies potrafi spowodować, że ludzi tylu się poznaje, to jak sobie znajdziesz tych zajęć kilka okaże się, że zatęsknisz za chwilą tylko dla siebie. Powodzenia.smile
    • prawie-rozwodka Re: samotne weekendy 10.03.13, 23:05
      A ja uwielbiam samotne weekendy. Co prawda mam je dopiero od pól roku ale ... Moge wyjechać z koleżanka, iść do klubu, mam czas dla znajomych po prostu czas na życie. Olej sprzątanie, gotowanie i inne cyrki, ubierz se fajne weź koleżankę i ujdzie o klubu albo wyjedz gdzieś jest tyle fajnych tanich miejsc ktore aż piszą sie o odwiedzenie.
    • kirkunia Re: samotne weekendy 14.03.13, 22:56
      A czy TY NAPRAWDE chcesz wyjść do ludzi i poznać kogoś?
      Weekendy są czasem dla Ciebie wink
      Dla mnie to czas:
      - zeby się wyspać
      - iść w plener (lub jechaać gdzieś zobaczyć co tam jest smile
      - zrobić zdjęcia
      - zakupy
      ... spotkać z przyjaciółmi, iść do kina, opery, zagrać w coś, pobawić sie z kotem.
      Napocząć koleją książkę smile
      W pewnym momencie nauczysz się, gdzie w weekend można załatwić sprawy, które nie zdążę załatwić w tygodniu.

      Czyli: pomyśl co zawsze chciałaś robić - i zajmij się tym w weekendy smile
    • ksanadu Re: samotne weekendy 15.03.13, 08:14
      ucz się, czytaj, kursy, wycieczki...........z jakiego jesteś miasta ?
      • to.ja.kas Re: samotne weekendy 17.03.13, 11:53
        Dzis mam jeden z takich nielicznych, samotnych weekendow.....i jakze on smakuje smile
        • ksanadu Re: samotne weekendy 17.03.13, 11:55
          siedzę przy kompie i troszkie pracuję i zalożylem blokade na smutek...a z drugiej strony - gdybym coś musiał zrobić bo ktoś sobie życzy........to nie wiem.............taki life......
        • luciva Re: samotne weekendy 18.03.13, 13:04
          Smakuje, bo jest nieliczny.
          I wiesz (podświadomie?), że od czasu do czasu, bo tak naprawdę jest ktoś obok Ciebie.
          Ciekawe, czy też smakowałby, gdyby był rutyną, bez szans na zmianę.
          • to.ja.kas Re: samotne weekendy 18.03.13, 22:43
            Luci, nie ma "bez szans na zmianę" jeśli się tej zmiany naprawdę chce i zgodnie z tym chceniem działa.
            Nie zawsze miałam męża. Pomiędzy pierwszym a drugim minęło 10 lat. To trochę długo, nie? wink I nigdy nie cierpiałam z powodu samotnych weekendów. Powodem było ni mniej ni więcej tylko wychodzenie z domu i pasje. Kiedyś, kiedyś ktoś mi powiedział, że najtrudniej jest przekroczyć próg własnego domu. I to święta prawda. Jak już pokona się ten nieszczęsny próg to potem idzie z górki.
            • nowel1 Re: samotne weekendy 18.03.13, 23:10
              Prawda.
              Ja w tej chwili nie znalazłabym chyba czasu na żadnego męża... Żartuję oczywiście, gdyby trafił się godny kandydat - znalazłabym czas i miejsce.
              A skoro go nie ma, to jest - praca, absorbująca pasja, dbanie o aktywność fizyczną (cholera, w ostatnich tygodniach wyparte przez inne Bardzo Ważne Sprawy i Katar), spotkania z przyjaciółmi i znajomymi, koncerty, rodzina, książki, kupowanie i słuchanie nowej muzyki.... dzieci... Każda chwila bezczynności jest wisienką na torcie smile
              • ksanadu Re: samotne weekendy 19.03.13, 12:25
                a szukasz kandydata ? rozgladasz się za bratnią Duszyczką ? wink
            • ksanadu Re: samotne weekendy 19.03.13, 12:24
              jak poznałaś tego Drugiego ? smile
              • to.ja.kas Re: samotne weekendy 19.03.13, 19:42
                net wink
            • argentusa Re: samotne weekendy 19.03.13, 18:08
              co prawda, to prawda.
              Szanse na zmiany zawsze są. Czy ta zmiana nadejdzie to inna sprawa.
              Ja również nie zawsze miałam ...hm nie-męża, czy jakoś tak wink
              i niespecjalnie cierpiałam z powodu samotnych weekendów. Zdarzył się smutek, no tak. Ale żeby cierpieć mocno, to już nie.
              W takie weekendy robiłam właśnie rzeczy, na które nie miałam czasu w tygodniu z trójką dzieciaków pod ręką. I to było uwolnienie. A czasem spałam do 14.00!
              i wychodziłąm, czasami wbrew sobie jechałąm 40 km do kina smile
              I jest to przeszłośc, ale niezwykle cenna - bo nauczyłam się ,że w życiu bywa różnie i nie zawsze musi być różowo.
              Ar.
    • ksanadu Re: samotne weekendy 19.03.13, 12:22
      hobby - zainteresowania - wycieczki.............mnie też brakuje - uciekam w pracęsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka