Dodaj do ulubionych

całkowita bezsilność - UWAGA DŁUGIE

13.01.13, 20:55
Cześć smile
Od dawna (4 lata, odkąd jestem zainteresowana) czytam forum i nigdy nie musiałam pisać, zawsze odpowiedzi znajdowałam w wątkach innych osób.
Jestem silną kobietą. W życiu radzę sobie świetnie - oprócz jednej sfery, w której jestem bezsilna. Tą sprawą jest mój były mąż. Jestem podwójną rozwódką, z dwójką dzieci, każde z innego związku. Moje dzieci (16 i 7,5) nie sprawiają problemów wychowawczych, są bardzo zdolne, mają rewelacyjne wyniki w szkole. Są super.
Rozwód z drugim mężem był masakrą, ale minął, z wyrokiem korzystnym dla mnie. Udało mi się udowodnić, że nie jestem wielbłądem
Przez cały czas od rozwodu – z mniejszym lub większym natężeniem mój były mąż mnie szykanuje. Robi awantury oddając dziecko. Córka jest świadkiem… niewiele robiłam, bo i co miałam zrobić? Zgłoszenie na policję = pouczenie że to nie jest sprawa policji, sąd? – nie jestem przekonana, ze to poskutkuje. Mój adwokat mówi, że jestem bezsilna, dopóki nic mi albo komuś z moich bliskich nic nie zrobi…
Dziś poszarpał mnie i moją mamę, opluł nas, wyzwał od najgorszych i nie wiem, jakby się to skończyło, gdyby nie interweniował mój brat, który akurat był z wizytą. Awantura była z tego powodu, że moja mama otworzyła drzwi jak były mąż przywiózł córkę. Dodam, że po tym wszystkim, ja kazałam mu sp…
Po fakcie zadzwoniłam na policję. Pan miły aspirant XXX powiedział mi, że to nie jest sprawa dla policji, spytałam dla kogo – nie potrafił mi odpowiedzieć. Poprosiłam, by jeszcze raz podał mi nazwisko – podał, i spytał, czy teraz jestem usatysfakcjonowana…
Nie wiem, co mogę zrobić. Dziecko jest świadkiem wszystkich tych awantur. One trwają z różnym nasileniem (to prawda – bywały miesiące, że zerowym) od 4 lat.
Ja do tej pory stałam na stanowisku, że dziecko pomimo rozwodu rodziców powinno się spotykać z drugim rodzicem (przećwiczyłam skutecznie od 10 lat i jest dobrze pomimo braku wyroku sądowego w sprawie spotkań i alimentów ze starszym dzieckiem).
Uważam, że jest pokrzywdzona moja córka (2 godz. Płakała, mówiła, że powie wszystkim w szkole co tata robi i że nie chce już nigdy więcej iść do ojca bo bije mamę i babcię- nawet pomimo przekonywań, żeby nie mówiła, powiedziała –J A NIE CHCĘ JUŻ IŚĆ DO TATY A TY MI KAŻESZ, A SZKOŁA MI POMOŻE…
Moi rodzice też są pokrzywdzeni, są narażeni na takie sytuacje (mamy w rodzinie najbliższej śmiertelnie chore dziecko na którym skupia się uwaga całej rodziny). Nie powinni być narażeni na takie sytuacje.
Co robić, do kogo się udać, żeby ktoś mi pomógł?
Obserwuj wątek
    • facetka_w_rajtuzah Re: całkowita bezsilność - UWAGA DŁUGIE 13.01.13, 21:02
      A i dodam, że nie opowidziałam o masie innycs patologicznych systucji, bo i tak moja prośba była zbyt długa. Jednak na ewentualne oskarżenia/pytania odpowiem szczerze. dodam, ze je też nie jestem święta, ale odpowiadam agresją na agresję i na moim terenie
    • mayenna Re: całkowita bezsilność - UWAGA DŁUGIE 13.01.13, 21:04
      A czego chcesz? Braku kontaktów dziecka z ojcem?
      Porozmawiałabym z eksem: jak nie zaprzestanie awantur to złożysz wniosek do sadu o ograniczenie kontaktów, o kontakty pod nadzorem kuratora.
      Wychować się pana raczej nie da.
      Policje wzywa się w czasie awantury, nie po niej.
      • facetka_w_rajtuzah Re: całkowita bezsilność - UWAGA DŁUGIE 13.01.13, 21:18
        Żeby była jasność - nie zależy mi na tym, by dziecko nie widziało się z ojcem, ale też nie zależy mi, żeby się widziało. Ma być dzieku dobrze.
        Zależy na tym ojcu dziecka i do dzisiaj zależało dziecku. Więc się spotykają.
        Kłopot jest w formie oddawania dziecka do mnie - najczęściej z awanturami, długo po czasie kiedy dziecko powinno byc w domu. Są awantury, awantury, awantury. Z jego inicjatywy. ja n iestety daję się sprowokować.
        co mam zrobić, by zakończyć te awantury?
        Podkreślam, że w rodzinie mamy inne problemy - śmiertelnie chore dziecko - i nikomu nie chce się z tumanem kłócić, a iść na kompromis, ale się nie da
        • mola1971 Re: całkowita bezsilność - UWAGA DŁUGIE 13.01.13, 21:23
          facetka_w_rajtuzah napisał(a):
          > co mam zrobić, by zakończyć te awantury?

          Nie dawać się prowokować. To jedyna skuteczna metoda. Nie reagować na jego zaczepki, udawać, że się nie słyszy.
          Gdy przestaniesz reagować, on przestanie się awanturować, bo nie będzie miał z kim.
        • triss_merigold6 Re: całkowita bezsilność - UWAGA DŁUGIE 13.01.13, 21:23
          Wystąp do sądu o zmianę zasad kontaktów ojca z dzieckiem na takie, które odbywają się pod nadzorem kuratora. Możesz też wnieść o badania w RODK i dołączyć opinię do tego wniosku o nadzór.
        • tricolour Do awantur potrzeba dwojga... 13.01.13, 21:30
          ... nie ma takiej możliwości, by awanturowała się jedna strona.

          "Kłopot jest w formie oddawania dziecka do mnie - najczęściej z awanturami, długo po czasie kiedy dziecko powinno byc w domu" - na czym polegają te awantury? Facet przychodzi spóźniony i jeszcze drze ryja? A może Ty drzesz ze względu na spóźnienie, że facet nie chodzi jak szwajcarski zegarek i śmiał dłużej pobyć z dzieckiem?

          Opisz, to może coś się zaradzi. Na razie jakoś nie widzę takiej sytuacji, że ojciec odprowadza dziecko (oddaje się RZECZ) i się wydziera bez powodu.
          • triss_merigold6 Re: Do awantur potrzeba dwojga... 13.01.13, 21:46
            Sorry Tri, ma przyjeżdżać punktualnie. Jeśli np. umawiam się, że eks zabierze dziecko o 16, to o 16 syn jest spakowany, po obiedzie i gotów do wyjścia. Jestem punktualna i tego samego od eksa oczekuję, swobodne traktowanie czasu rzutuje na moje plany i rozkład dnia. Rozumiem przesunięcia ale ma zadzwonić i uprzedzić.
            Założę się, że pan zachowuje punktualność jak umawia się z kolegami, szefem, nową panią, warsztatem samochodowym itp.uncertain
          • facetka_w_rajtuzah Re: Do awantur potrzeba dwojga... 13.01.13, 22:06
            niestety, ale tak to wygląda. pan przywozi po czasie i się wydziera. dzisiaj chciał mnie pobić, zamachnął się i w tym czasie wyskoczył mó brat z testem, że jak chce pobić, to ego. Mó były odpuścił...
            Proszę o porady, co mam zrobić, policja mówi że to nie jest sprawa dla niej. Szukam pomysłu na to, co zrobić, by po fakcie odwiezienia młodszej córki przez ojca nie kończyło się to w domu masakrą - płaczaem dziecka, mojej matki i moim wkurwieniem.
            Dodam, ze zaatakowana odpowiem dosadnie, ale sama nie atakuję, wszystko co się dzieje, jest z inicjatywy mojego byłego. Nawet ak nie ma scysji, to wychodząc pokazuje faka i nie zamyka furtki, To nauczyłem się ignorowaćk ale on mi pluej w twarz (dosłownie) - czy ktoś ma pomysł co zrobić? idę do dzielnicewego i prawnika, boję się, że mogę być zbyta, dlatego proszę o radę
            • zmeczona100 Re: Do awantur potrzeba dwojga... 13.01.13, 22:15
              Musisz mieć na to dowody. Może kamerka w miejscu, z którego wszystko byłoby dobrze widać i słychać? Plus zeznania świadków (najlepiej obcych) i policja musi coś z tym zrobić. Albo droga sądowa...
            • circa.about Re: Do awantur potrzeba dwojga... 13.01.13, 22:25
              Moja przyjaciółka ma podobnego exa.
              Rozwiązała ten problem następująco: ojciec podjeżdża autem pod bramę, ona wypuszcza syna samego z domu, który wsiada do samochodu i z tatą odjeżdża.
              Przy powrocie jest tak samo - dziecko wychodzi z auta i samo wchodzi na teren posesji.
              Koleżanka nie rozmawiała z exem od bardzo dawna, wszystkie sprawy załatwiają za pomocą maila - inaczej się nie dało, ale takie rozwiązanie raz na zawsze ukróciło awantury ze strony ex męża.
              Dodam, ze exowi nawet do głowy nie przychodzi by pchać się do domu, bo koleżanka ma olbrzymiego psa, biegającego luzem po całej działce, który na jego widok (i na widok listonosza i panów od wywozu śmieci) dostaje prawdziwej wścieklizny.
            • mayenna Re: Do awantur potrzeba dwojga... 13.01.13, 22:27
              nie można poprosić, żeby dziecko wpuszczał furtką?
              Albo umówić sie w publicznym miejscu?
              Może obcy świadek w takich sytuacjach go powstrzyma? Sąsiad jakiś, przyjaciel?
            • natalia-ok6 Re: Do awantur potrzeba dwojga... 13.01.13, 22:33
              facetka_w_rajtuzah napisał(a):

              > niestety, ale tak to wygląda. pan przywozi po czasie i się wydziera. dzisiaj ch
              > ciał mnie pobić, zamachnął się i w tym czasie wyskoczył mó brat z testem, że ja
              > k chce pobić, to ego. Mó były odpuścił...
              > Proszę o porady, co mam zrobić, policja mówi że to nie jest sprawa dla niej. Sz
              > ukam pomysłu na to, co zrobić, by po fakcie odwiezienia młodszej córki przez oj
              > ca nie kończyło się to w domu masakrą - płaczaem dziecka, mojej matki i moim wk
              > urwieniem.
              To ty robisz problem i awantury .Co się takiego stanie jak dziecko pobędzie dłużej z ojcem?Po co wam te sztywne godziny?Moje dziecko jest z ojcem tyle ile chce.Dzwoni jak zamierza wracać albo ja dzwonię do niej i pytam kiedy będzie,bo np chcę gdzieś wyjść.
              • facetka_w_rajtuzah Re: Do awantur potrzeba dwojga... 13.01.13, 22:49
                Tak, ja od póltora roku trzymam się postanowień wyroku - wcześniej podchodziłam na luie (do starszego dziecka do tej pory tak podchodzę)
                czemu - były mąż poszedł do szkoły (pomimo zapewnień, że nie zrobi dziecki gnoju w nowym miejscu) i oskarżył mojegfo starszego syna o molestowanie i zastraszanie... I teraz po prostu zapisuję godziny powrotu i piszę smsy - "dziecko od godzimy powinno byś w domu'.
                może to moja wina, ale ze starszym symen od 12 lat nigdy, ani jeden raz nie miałam tego problemu - miałam nadzieję, że tak teraz będzie
                • mayenna Re: Do awantur potrzeba dwojga... 13.01.13, 22:53
                  Spróbuj z nim mniej agresywnie, polubownie. Myślę, że masz swój udział a w prowokowaniu tych awantur.
    • sonia_siemionowna Re: całkowita bezsilność - UWAGA DŁUGIE 13.01.13, 22:50
      1. Na pana aspiranta - skarga do przełożonego. Szarpanie to naruszenie nietykalności cielesnej i naruszenie miru domowego, więc absolutnie sprawa dla policji.

      2. Nagrywaj, nagrywaj, nagrywaj.

      3. RODK - możesz wnioskować o zbadanie relacji dziecka z ojcem. Nawet powinnaś, bo zmuszanie córki do wizyt wbrew jej woli to dla niej trauma.

      4. Z wynikiem z RODK wniosek do sądu o ograniczenie praw rodzicielskich ojcu i wizyty u Ciebie w domu albo pod nadzorem kuratora.


      Trudno, Twój były zachowuje się jak ostatni cham i prostak, a skoro tak wybiera, to może niech poczeka z 'ojcowaniem' aż do tego dojrzeje.
      • facetka_w_rajtuzah Re: całkowita bezsilność - UWAGA DŁUGIE 13.01.13, 23:01
        Cześć Sonia. dzięki za konstruktywną odpowiedź, ale wiesz może, jak załatwić badanie RODK ? poprzednie badanie było na zlecenie sądu (z opinią korzytną dla mnie)
        Podkreślam, że mam w rodzinie ciężką sytuację i każdy dym ze strony mojego męża powoduje dodatkowy niepotrzebny stres. Mó były mąż zna sytuację...
        • sonia_siemionowna Re: całkowita bezsilność - UWAGA DŁUGIE 19.01.13, 03:09
          Przez pedagoga szkolnego - wtedy może nawet omijasz kolejki. Idziesz do pedagoga i mówisz, jak się rzeczy mają i jaki to ma wpływ na córkę i że chciałąbyś te wizyty jakoś usystematyzować ale do tego potrzebujesz badania rodk.

          albo występujesz do sądu o widzenia pod nadzorem kuratora, motywujesz swoją prośbę jak potrafisz najlepiej i wnioskujesz, żeby sąd zlecił badanie w rodk.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka