Cześć

Od dawna (4 lata, odkąd jestem zainteresowana) czytam forum i nigdy nie musiałam pisać, zawsze odpowiedzi znajdowałam w wątkach innych osób.
Jestem silną kobietą. W życiu radzę sobie świetnie - oprócz jednej sfery, w której jestem bezsilna. Tą sprawą jest mój były mąż. Jestem podwójną rozwódką, z dwójką dzieci, każde z innego związku. Moje dzieci (16 i 7,5) nie sprawiają problemów wychowawczych, są bardzo zdolne, mają rewelacyjne wyniki w szkole. Są super.
Rozwód z drugim mężem był masakrą, ale minął, z wyrokiem korzystnym dla mnie. Udało mi się udowodnić, że nie jestem wielbłądem
Przez cały czas od rozwodu – z mniejszym lub większym natężeniem mój były mąż mnie szykanuje. Robi awantury oddając dziecko. Córka jest świadkiem… niewiele robiłam, bo i co miałam zrobić? Zgłoszenie na policję = pouczenie że to nie jest sprawa policji, sąd? – nie jestem przekonana, ze to poskutkuje. Mój adwokat mówi, że jestem bezsilna, dopóki nic mi albo komuś z moich bliskich nic nie zrobi…
Dziś poszarpał mnie i moją mamę, opluł nas, wyzwał od najgorszych i nie wiem, jakby się to skończyło, gdyby nie interweniował mój brat, który akurat był z wizytą. Awantura była z tego powodu, że moja mama otworzyła drzwi jak były mąż przywiózł córkę. Dodam, że po tym wszystkim, ja kazałam mu sp…
Po fakcie zadzwoniłam na policję. Pan miły aspirant XXX powiedział mi, że to nie jest sprawa dla policji, spytałam dla kogo – nie potrafił mi odpowiedzieć. Poprosiłam, by jeszcze raz podał mi nazwisko – podał, i spytał, czy teraz jestem usatysfakcjonowana…
Nie wiem, co mogę zrobić. Dziecko jest świadkiem wszystkich tych awantur. One trwają z różnym nasileniem (to prawda – bywały miesiące, że zerowym) od 4 lat.
Ja do tej pory stałam na stanowisku, że dziecko pomimo rozwodu rodziców powinno się spotykać z drugim rodzicem (przećwiczyłam skutecznie od 10 lat i jest dobrze pomimo braku wyroku sądowego w sprawie spotkań i alimentów ze starszym dzieckiem).
Uważam, że jest pokrzywdzona moja córka (2 godz. Płakała, mówiła, że powie wszystkim w szkole co tata robi i że nie chce już nigdy więcej iść do ojca bo bije mamę i babcię- nawet pomimo przekonywań, żeby nie mówiła, powiedziała –J A NIE CHCĘ JUŻ IŚĆ DO TATY A TY MI KAŻESZ, A SZKOŁA MI POMOŻE…
Moi rodzice też są pokrzywdzeni, są narażeni na takie sytuacje (mamy w rodzinie najbliższej śmiertelnie chore dziecko na którym skupia się uwaga całej rodziny). Nie powinni być narażeni na takie sytuacje.
Co robić, do kogo się udać, żeby ktoś mi pomógł?