Dodaj do ulubionych

Kolejny raz raz proszę o pomoc

15.01.13, 18:33
Tak jak napisałam kolejny raz proszę o pomoc.
Nie mogę znieść żalu mojego syna.
Nie mogę przeżyć jego bólu i żalu.
Nie chcę mieć oparcia w 5 latku.
Nie jestem dumna, że wybrał mnie.
Nie umiem poradzić sobie z jego bólem, mam dosyś jego swatania mnie z panem z zabkismile
NIe chcę jego dorosłości i mądrych oczu, kiedy o 7 rano nie mogę otworzyć samochodu.
Zginam swoją dumę dla niego i szukam słów które mam napisać do jego taty.
Ale on mnie za bardzo nienawidzi za to, że powiedziałam NIE.
A 5 latek pyta, mamo ile mam tych ferii, tylko 2 dni, tylko tyle, dlaczego?
Dlaczego tata woli mieszkać beze mnie?
Rozsypana jestem ponownie.
Nie boję sie eksa. żal mi do bólu serca dziecka, mojego 5 latka kopii zapasowej swojego taty, ma tylko moje oczy, może mój charakter.
Zwariuje....
A
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 18:37
      Ania, jeszcze raz i mniej emocjonalnie, proszę. Co się, konkretnie, stało?
      • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 18:49
        Nei stało się nic nowego.
        Jest tak, jak było.
        Ja jestem duza ze wszystkim sobie poradzę, ale widzę go, mojego 5 latka.
        Który zdecydowanie cierpi bez faceta, bez męskiego wsparcia.
        Zgłosił się w przedszkolusmile do przedstawienia czerwony kapturek w roli ojcasmile
        Widzę, zauważamsmile, że to mały facet który potrzebuję faceta.
        Ja wiem, że młody stanął po mojej stronie z lojalności.
        Ale nie mogę udawać, że młodemu mogę zapewnić wszystkiego.
        Dobija mnie wieczorna wizyta w żabce z młodym, kiedy młody mnie usilnie swatasmile z panami od żubrasmile ja jestem nie przychylna.
        Mam też problem czasowy młodego ferie, moje plany urlopowe.
        Widzę, że cierpi jako dziecko, bez moczenia i bycia niegrzecznymsmile to nie ten typsmile ale, odczuwa coraz bardziej odczuwa.
        MIał 4,5 roku jest półtora roku dalej.
        Widzi, słyszy, w przedszkolu są rodzice, są "tatowie", a on zawsze ma tylko mnie.
        Mam dołasmile
        Do piątku minie, idę do pracy muszę się zebraćsmile
        • yoma Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 19:05
          Oj tam, oj tam. Jakby dobrze policzył, toby się w przedszkolu połowa "beztatowych" dzieci zebrała. Takie czasy. Że się zgłosił do roli ojca? To dobrze, to znaczy, że się chłopem czuje, a nie babą, i brak faceta nie ma tu nic do rzeczy.

          Masz rękaw, pochlip sobie, ale na młodego swojego doła nie zwalaj smile
          • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 19:27
            Nie zwalam na niego, on ma już dosyćsmile
            Zwalam na Wassmile, abyście mi pomogli
            A
            ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
            • anbale Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 19:36
              Może na jakieś judo go zapisz albo inną tego typu dziedzinę, żeby byli kumple, trenerzy i męska hierarchia.
              No nie wiem, co można zrobić, ojca/mężczyzny mu przecież w doniczce nie zasadzisz...smile
            • moniapoz Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 19:36
              Ania, przecież często także w tak zwanym "normalnym" małżeństwie dziecko nie ma dobrej relacji z ojcem, nie martw się tak mocno, z Twojego syna wyrośnie z fajny facet !

              szukaj innych wzorców męskich...wujków, kuzynów, dziadków....
              • xciekawax Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 17.01.13, 21:31
                " z Twojego syna wyrośnie z faj
                > ny facet !"

                Nie, jak bedzie mial taka nadopiekuncza mame
            • yoma Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 19:44
              Ja w sensie takim, że młody nie pierwszy i nie ostatni bez ojca; nie wiem, rozumiesz, czy ty na niego swojego doła nie projektujesz.
              • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 19:53
                Zdecydowanie nie projektuje, tego jestem pewnasmile
                Jestem fajna, silna mama.
                Tylko mi cholernie żal, i tyle.
                A te ferie mnie rozwalają, zabieram go o 16.30 jako ostatniego z przedszkola i jest mi go żal, bez jakiś tam wrzutkówsmile
                Cholera jak mam sobie tłumaczyć, wyjasniać kurde nie ma pytania czemu ani za co?
                Ale nie wiem,co mam co rzec?
                Nie chodzi mi o jego rozwój ogólnie, to pytanie będę zadawała sobie za 20 lat.
                Ale cholera nie wiem jak mam udziwgnąć samotne macierzyństwo.
                Takie samotne do bólusmile
                A
                • mola1971 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:23
                  Anka, a co z tym wyjazdem w rodzinne strony, nad którym się zastanawiałaś?
                  Tam Młody miałby dziadka, a więc męskie towarzystwo. A Ty trochę więcej czasu dla siebie, bo dziadkowie zajęliby się Młodym.
                  • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:29
                    Starsismile wyjechali razem, chociaż jedno małżeństwo będzie razemsmile,
                    Ja jestem uwiązana młodego przedszkolem, które kocha i które kocha gosmile a mi pozwala płacić po terminiesmile
                    Starsi, nie mam prawa zmusić ich, żeby nie pracowali kiedy mają możliwość i jeszcze chęci.
                    Powiedziałam, że sobie poradzę jak zwyklesmile i poradzęsmile
                    Ale młodego mi żal i tyle.
                    A
                    • mola1971 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:36
                      To, że Ci go żal doskonale rozumiem, ale na to, że tata Młodego z roli ojca się wymiksował nie masz żadnego wpływu, więc szkoda czasu i energii na to marnować. Lepiej skupić się na byciu dobrą mamą. A gdy Młody następnym razem będzie próbował Cię swatać wytłumacz mu spokojnie, że tak się i nie robi i że dorośli ludzie sami szukają sobie partnerów. Gdy chcą i są na to gotowi. Myślę, że kilkulatek to zrozumie.
                      • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:44
                        Wszystko wiem, teoretyczniesmile.
                        Przerobiłam milion tematów, od bólu za mężem do dzisiaj, gdzie jego się nie boję nie tesknię ale syna chyba mu nie daruję.
                        Nie ma we mnie więcej zrozumienia, wybaczenia itp...
                        A
                        • mola1971 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:48
                          I to Ci minie, zostanie tylko obojętność smile
                          • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:51
                            Powiedz kiedysmile?
                            Za tą wiedzę oddam wszystkosmile
                            A
                            • yoma Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:57
                              Z rok jeszcze, tak na oko...
                              • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 21:00
                                Cycki przywiozęsmile
                                Hehe i znów nie mogę płakaćsmile
                                A
                                • yoma Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 09:21
                                  Jak to człowiek może narozrabiać zwykłą sygnaturką smile
                            • zmeczona100 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:57
                              Hm... U mojego minęło mniej więcej na początku gimnazjum. Ojciec sam sobie wtedy strzelił w stopę pewnym pismem do sądu. Wtedy syn ostatecznie pozbył się złudzeń.
                            • mola1971 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:58
                              Aniu, nie wiem kiedy, bo każdy człowiek jest inny i w swoim własnym tempie do pewnych spraw dojrzewa smile
                        • zmeczona100 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 20:55
                          blue_ania37 napisała:


                          > Nie ma we mnie więcej zrozumienia, wybaczenia itp...

                          Bo takiej postawy normalny człowiek nie zrozumie ani nie wybaczy.

                          Współczuję szczerze, bo mniej więcej coś podobnego też przeżywała. Syn na początki narobił sobie nadziei, że ojciec się obudzi i będzie dla niego właśnie ojcem, ale szybko został sprowadzony na ziemię- wtedy chyba mogłabym gadowi urwać to COŚ, bo nie byłam w stanie pomóc synowi, byłam bezsilna wobec jego ciągłej nadziei (mimo, że ciągle go zawodził). To mu już minęło- na moje szczęście smile Ale mój syn był starszy od Twojego, a teraz to już kawaler i ma swoje własne życie smile No i chyba pogodził się z tym, że nie ma ojca.

                          Bardzo Ci współczuję. Obawiam sie jednak, że na to nie ma żadnej rady uncertain
        • kobieta-000 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 21:17
          Anka-skakanka, a mówiłaś, że mam Twoja chętna do powrotu gdybyś tylko zdecydowała się wrócić w te rodzinna strony. Więc pomyśl o synku, o sobie i zabieraj majdan i ruszaj. Choćby na jakiś czas, na przeczekanie. Rodzice Ciebie nieco a właściwie sporo odciążą. A i im przyda się bliższy kontakt z wnukiem. Myślisz że nie liczą na to? A może ten ich wyjazd do pracy to manifestacja samotności, że Ciebie i wnuka nie mają przy sobie?
          A pan tatuś niech gnije tu sam.

          Kopyta do góry!
          Stawiam Cię do pionu!
          M.


          • mysz1978 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 21:31
            ech Ania - swietnie Cie rozumiem... tez mam takiego niespelna 6 latka jakiegos takiego bardzo dojrzalego i o nic nie pytajacego... Teraz to jeszcze ok, gorzej jest wiosna i latem jak spedzamy duzo czasu na dworze, gdzie masa ojcow sie przewija. Mlody nie komentuje, ale przeciez swoje wie... sad
            ale jeszcze mnie nie swata
    • armia55 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 21:40
      Aniu, dobrze Cie rozumiem. Ja swojemu ex-owi wybaczyłam jako kobieta, żona ale nie jako matka.
      Mój syn jest dorosły,od rozstania z mężem minęło 6 lat.
      Od początku te kontakty ojciec -syn były sporadyczne, i dość burzliwe, teraz ich nie ma w ogóle. Widzę jednak u syna, ze nadal gdzieś tam dotyka go zachowanie ojca.
      Generalnie ma ogląd na sytuacje i wie jak jest ale w pewnych sytuacjach, powiedzmy o klimatach rodzinnych np. minione święta czułam ze syn czeka na jakiś kontakt od ojca, a ten jak zwykle nie zawiódł i nie odezwał się w ogóle.
      Nie pociesze Cie pewnie, ale ja na to nie zobojętniałam po tylu latach choć , nie cierpie z tego powodu, nie wywołuje to we mnie jakiś złości, chęci odwetu, nie, poprostu jest mi bardzo przykro.
      Myslę , ze ważne jest zaakceptować całkowicie sytuacje. Jest jak jest i kropka.
    • mayenna Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 15.01.13, 22:23
      Aniu, moja córka tez tak miała. Do dziś czasem ma nawroty, ale czas przyniósł jej akceptację sytuacji.
      Najgorzej było jak widziała mnie w rozsypce. Dlatego musisz być silna dla syna.
      • luciva Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 10:01
        Ania, a miałaś się przeprowadzić, rozważałaś to no i jaka decyzja?

        Co do synka, dobrze Cię rozumiem. Nie wiem, na jakiej stopie obecnie jesteś z eks, ale rozumiem, że nie widuje się z dzieckiem?
        Potrafisz odłożyć totalnie na bok emocje, które związane są z rozstaniem?
        Może telefony?
        Ja wprowadziłam rozmowy telefoniczne. Moje dziecko rozmawia z tatą często, wręcz ja mówię: nie wiem tego, nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale tata na pewno wie, zadzwoń.

        Nauczyłam eksa, aby dzwonił do dziecka.
        Proszę go o bycie w ważnych chwilach, tłumacząc emocjami dziecka.
        Ostatnio wyprosiłam przyjazd w dniu roboczym, aby odebrał z przedszkola, bo "mamo, dzieci myślą, że ja nie mam taty, ja chcę, żeby tata po mnie przyszedł".

        Więc może od tego zacząć?
        • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 11:37
          Narazie jest połowa roku szkolnego, obiecałam młodemu że przedszkola nie zmieni.
          W sierpniu mogę zmienić miejsce zamieszkania, muszę podjąć decyzję czy młodego zostawiam w sześciolatkach w przedszkolu, daję go do sześciolatków w szkole czy do pierwszej klasy.
          Rodzice wyjechali, żeby zarabiać pieniądze, są w miarę zdrowi jeszcze nie tak starzy to korzystają z okazji żeby dorobić do emerytur.
          Z eksem nie widuję się wogóle. On ostatnio widział dziecko we wrześniu dzieki temu, że do niego zadzwonilam i poprosiłam o spotkanie.
          Następnie wymieniliśmy 2 maile, w których go poprosiłam, żeby kontynuował te spotkania, ale że z uwagi na to, że młody teraz tylko ze mną ja go będę podrzucać, żebyśmy zaczeli łagodnie od np wspólnej kawy z młodym w macu?
          Powiedział, że nie jest zainteresowany widywania mojego "ryja", to przestałam prosić.
          Telefony nie wchodzą w grę, bo nie dzwoni od czasu kiedy powiedziałam mu że pójdę na policję jak mi powiedział, że mnie rozwali kałasznikowem a młodego porwie od wariatki.
          Ja nie mam do niego ani żalu już ani strachu.To jest obcy facet.
          Młodego mi żal, że nie ma żadnego faceta koło siebie.
          Pan tata olał wszelkie imprezy w przedszkolu o których go powiadamiam emailem.
          O jednej imprezie np powiadomiłam go za póżno (6 dni przed ), na kolejne zaproszenia nawet nie odpisał trwa to już od 2011.
          To samo jest jeśli chodzi o wszystkie święta.
          Niekiedy tak jak wczoraj młody zaczął gadać o tacie, dlaczego itp?
          Ja się rozkleiłam ale się już sklejamsmile
          A
          • yoma Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 11:49
            Przywyknie. Wiem, że to żadne pocieszenie, ale mogło być gorzej. Wyobraź sobie nastoletnie dzieci, którym matka mówi: wypad z domu, bo już was nie potrzebuję, zaczynam nowe życie i zrobię sobie nowe dzieci.

            Przykład z życia. Niestety.
          • anbale Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 11:51
            Myślisz, że dobrze by było, żeby Twój syn spotykał się z tym toksycznym gościem, który niewątpliwie nie powstrzyma się od wieszania psów na Tobie, no i w ogóle nie wiadomo, jakie to swoje chore "prawdy" mu objawi?
            Ojciec-nie ojciec, dzieci trzeba chronić przed kontaktem z ludźmi zaburzonymi i agresywnymi. Przecież nie żyjecie na pustyni, można go wkręcić w jakąś męską grupę, sportową czy jakieś tam inne zuchy.
            • yoma Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 11:54
              No właśnie. W piłkę przecież młody gra. Trener...
            • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 11:58
              Masz rację anablesmile
              Przeczytałam od początku i masz cholerną rację.
              Ja zawsze wierzę, że człowiek z natury jest dobrysmile, i że może niektórzy muszą dorosnąć tak też myslałam o eksie a propo młodego.
              Ale tu nie ma na czym budować złudzeń.
              A
              ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
    • inna_nowa_ja Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 09:50
      Anuś, przykro mi bardzo, wiesz, Sz podrośnie, teraz jest jeszcze malutkim chłopcem i to oczywiste że tęskni za tatą. Moja H też tęskni, taki wiek, dopytuje.
      Wszystko kiedyś minąć musi, ja nie wiem co gorsze brak zainteresowania taty dzieckiem, czy udawanie, że dzieci są wszystkim.
      Ze wszystkim można sobie poradzić ale nie z bezsilnością i cierpieniem swojego dziecka(:
      Trzymaj się cieplutko, zadzwonię wieczorem chyba jeszcze nie chodzisz na nocki?
    • lampka_witoszowska Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 12:16
      Aniu, mądre rzeczy już tu przeczytałaś, szczególnie w kwestii zapewnienia Młodemu męskiego towarzystwa - ja dorzucę drobiazg

      po ostatnim pobycie z Młodą w szpitalu zostawiłam auto pod domem, żeby w każdej chwili mieć pod ręką i jakby co, oszczędzić kilka minut na wyprowadzanie z garażu - i tez nie otwieram drzwi, bo gumy przymarzły (ja to kwituję nie poczuciem własnej bezradności, tylko słowami: "pieprzony mróz" - następnym razem gumy przesmaruję wazeliną, jak mi taksówkarz doradził - a chłop tu by się przydał chyba tylko po to, by te gumy pozrywać przy mocniejszym szarpnięciu, więc na cholerę przy nieotwieralnych drzwiach chłop?)
      • yoma Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 16.01.13, 12:21
        One przymarzają tak, że i chłop nie da rady. Przetestowane smile Wazeliną mówisz...
        • lampka_witoszowska Re: wazeliną 16.01.13, 12:25
          bo ja wymyśliłam smar silikonowy - na moje oko byłby w porządku (choć jego temperatury zamarzania nie znam), ale na wszelki wypadek zapytałam taksówkarzy - tylko wazeliną

          i uważać na ciuchy przy wsiadaniu
          • yoma Re: wazeliną 16.01.13, 12:33
            Albo gazetę w drzwi smile
            • blue_ania37 Re: wazeliną 16.01.13, 12:43
              Mi tata przesmarował wazelinąsmile więc coś w tym jest, ale jak jest zasypany porządnie to i tak mam problema z trochę trzeba użyć siłysmile
              Ja nie jestem po rozwodzie, ja się rozwodzę z pozwem mojego meżą o moją wyłączną winę, ze zdjęciami kup psich na trawniku i zapchanym zlewem, a jeszcze teściowa jako świadeksmile.
              Myslałam tak Lampko, że jak nie będę naciskać to coś mu się w głowie przestawi.
              Ale widać, że nie bo od września wysłałam mu tylko 2 maile z treścią o imprezach w przedszkolu młodego.
              Trzeba się pogodzić że ma go gdzieś, ale niekiedy jest gorzej jak wczoraj.
              Nie wojuję z nim już o nic, ani nie gadam ani się nie kontaktuję.
              MI jest z tym lepiej, młodemu chyba też choć wczoraj pękł, a ja nie wiem z jakiego powodu.
              A
              • lampka_witoszowska Re: wazeliną 16.01.13, 12:59
                ano, własnie, jazdy pana wojownika pamiętam, te durne zdjęcia - może album mu kupić na urodziny czy jakiegoś innego Mikołaja? - i zlew, i zamykanie drzwi

                chłop w otoczeniu by się przydał, zostaje częsty kontakt z rodzicami i mądrymi wujkami - a z czasem, nie na gwałt, rycerz na koniu sam się znajdzie - co uświadamiałabym dziecku

                i zawsze możesz nawiązywac przyjaźnie z chlopcami zamiast z dziewczętami, to w sumie dośc łatwo przychodzi, o ile chłopcy nei mają zazdrosnych ukochanych - ktore jak Cię poznają, też będą spokojne, że żadne odbijane Ci w glowie
                • yoma Re: wazeliną 16.01.13, 13:37
                  I trener smile
                  • yoma Re: wazeliną 16.01.13, 14:35
                    O, właśnie, Ania. Zainspirowana wątkiem o toczku piszę półżartem, półserio, ale... może ty młodemu guwernera wynajmij? smile
                    • blue_ania37 Re: wazeliną 16.01.13, 14:44
                      Proszę Cię Yomasmile
                      Pana na godziny będę wynajmować?smile
                      Jakbym nie mogła mieć Pana za darmosmile
                      Jak już będę chciałasmile, a nie wiem kiedy to nastąpismile to poszukam.
                      Narazie opędzam się smile od panów z żabki, którym młody powiedział, że mama ma auto, mieszkanie i jest samasmile.
                      Wędkarz jest mójsmile to nic, że codziennie spędza czas pod tą żabką i piję żubra.
                      Nie lubię Żubra, to go w moich oczach przekreślasmile
                      A
                      • yoma Re: wazeliną 16.01.13, 15:19
                        Ale to nie dla ciebie pan, tylko dla młodego, jako opiekun i wzorzec męski. Przed wynajęciem niani oporów byś nie miała. Wynajmij niania smile

                        Współczuję panów z żabki... spod żabki? smile
                        • blue_ania37 Re: wazeliną 16.01.13, 15:32
                          Żabka jest spokosmile, jedyny sklep czynny tu do 23 i w święta się trafi otwartesmile.
                          Panów spod w sumie lubię, mówią mi dzień dobrysmile
                          Auta popilnująsmile
                          O nianiusmile ( jak się odmienia toto w rodzaju męskim nie mam pojęcia ), nie myślę.
                          Facet w moim mieszkaniu, bosze jakoś nie wyobrażam sobie.
                          A
                          • yoma Re: wazeliną 16.01.13, 15:34
                            No to przepraszam smile
                            • blue_ania37 Re: wazeliną 16.01.13, 15:40

                              • yoma Re: wazeliną 16.01.13, 16:32
                                No to ja przepraszam za przepraszanie tongue_out
              • heksa_2 Re: wazeliną 16.01.13, 15:06
                Aniu, czy ty masz dobrego adwokata? Ten twój mąż jest chyba niespełna rozumu, skoro się rozwodzi z orzeczeniem twojej wyłącznej winy. Na pocieszenie dodam, że znam takie dwa przypadki wśród moich znajomych, gdzie osoba składająca pozew z orzeczeniem wyłącznej winy małżonka, dostała rozwód z orzeczeniem swojej wyłącznej winy. Mam nadzieję, że jesteś odpowiednio przygotowana. Nie odpuszczaj.
                • blue_ania37 Re: wazeliną 16.01.13, 15:38
                  heksa_2 napisała:

                  > Aniu, czy ty masz dobrego adwokata? Ten twój mąż jest chyba niespełna rozumu, s
                  > koro się rozwodzi z orzeczeniem twojej wyłącznej winy.

                  Mam dobrą adwokatkę z 30 letnim doświadczeniem.
                  Ufam jej, dzięki niej mam porządne alimenty na młodego.
                  Pan tata ma 3 adwokata bo nikt nie może udzwignąć mojej wyłącznej winysmile
                  Przy każdej sprawie składa nowe pełnomoctnictwo, nowe zabezpieczenie kontaktów i nowe alimenty.
                  Ja dowiaduję się o tym godzinę przed sprawą, kiedy dzwoni do mnie adwokatka.
                  Czekam na 28 stycznia, że będzie 7 pismo w sprawie alimentów i poznam nowego jego adwokatasmile
                  Ostatnio wymyślił sobie, że podał świadka jakąś panią która była świadkiem moich awantur i pieniactwa. Ze względu na podeszły wiek świadka poprosił o szybkie przesłuchanie. Ja tej pani nie znam jego wniosek został oddalony. A ja sobie myślę, że skoro mam adres pani to może tam pojechać zapytać się za ile?
                  A
                  • heksa_2 Re: wazeliną 16.01.13, 18:21
                    No przecież, że pojedź. Tylko nie zapomnij urządzenia nagrywającego. Skoro rozwód z orzekaniem o winie, to każdy dowód przydatny.
                    • blue_ania37 Re: wazeliną 16.01.13, 18:24

                      • heksa_2 Re: wazeliną 16.01.13, 22:29
                        Rozumiem, ale skoro chciała świadczyć w twojej sprawie, to warto może ją poznać?
                        • blue_ania37 Re: wazeliną 16.01.13, 22:37
                          Nie wiem Heksa czy chcęsmile miałam w pierwszym odruchu to, ale jak dotarło do mniesmile, że sąd mi UWIERZYŁ że nie znam pani, kiedy popatrzyłam na eksa nie patrzącego na mnie z kropkami po goleniusmilepo co mam się spinać, po co mam dochodzić ile kosztuję że pani słyszała jaka to jestem awanturującasmile
                          Po co mi?
                          Mam syna, mam siły mam swoje nowe cichsze życie.
                          A
                          • heksa_2 Re: wazeliną 16.01.13, 22:44
                            Ja cie doskonale rozumiem, ale skoro on wystąpił o rozwód z twojej wyłącznej winy, to musisz mieć jakieś kontrargumenty na te psie kupy na trawniku wink
                            • blue_ania37 Re: wazeliną 16.01.13, 22:52
                              Heksasmile
                              Za mną stanęli nasi znajomi, własciwie nawet jego znajomismile
                              Mam niebieską kartę, wymeldowanie, maile, smsy gdzie mnie lży i wyzywa.
                              Opinię psychologa młodego z przedszkola, mój wypis z wariatkowa, dużo mam.
                              Notatki policyjne że były sople lody w domu w którym mieszkałam.
                              Notatki sąsiadów, że powynosił wszystko łącznie z czajnikiemsmile i zamknąl pokój dziecka na patentsmile
                              Ja jestem przygotowana do tej walkismile.
                              Moja adwokatkę opłacili rodzice, przyjaciele i jego szefowa z hasłem, ania nie dam tobie i młodemu zginącsmile
                              To było rok temu, a ja od tamtej pory znów wierzę ludziomsmile
                              A
                              • yoma Re: wazeliną 17.01.13, 17:08
                                I chwatit, IMHO. Psie kupy na trawniku, pfff... rozsądny sąd powinien spytać "a co by się stało, jakby je pan sprzątnął?"
                                • blue_ania37 Re: wazeliną 17.01.13, 17:28
                                  Poprzedni adwokat mojego meża, który swoim pozwem doprowadził mnie do orgazmusmile, powiedział, że materiał zdjęciowy jest porażający.
                                  A zapomniałam o najważniejszym jestem jeszcze uzależniona od internetu, poparte jest to dwoma zdjęciami, na jednym jestem sama, przy komputerze, na drugim, mam młodego na kolanach i oglądamy bajkę na monitorze komputerowym.
                                  A i jestem pijaczką poparte jest to też dwoma zdjęciami.
                                  Jedno na którym razem pijemy piwo w jakiejś knajpiesmiletak jakoś to 2004, i zdjęcie z domu gdzie siedzę przy stole z jego szefową a obok stoi butelka wódki, żeby było śmieszniej to wtedy ona przywiozła tą wódkę dla niego, robili własne naklejki na wódkę dokładnie on robił dla jednej firmy i szefowa przywiozła mu jedną wódkę którą razem obalili, ale na zdjęciu tego nie widaćsmile.
                                  Ogólnie to są moje wszystkie zdjęcia z 10 lat małżeństwa.
                                  A
                                  ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
            • lampka_witoszowska Re: wazeliną 16.01.13, 12:47
              Ty, Yomuś, to jest myśl big_grin
              a taśma malarska, ta żółta? też pięknie!
              już widzę piękne, lśniące auto i farfocle gazetowe, muszę to zrobić big_grinbig_grinbig_grin

              ps. tatuś ostatnio zaczął głupie dyskusje z Młodą nt. jakości aut krytykując nasze (Młodej i moje), Młoda broniła, po czym radośnie oznajmiła, że nasze jest najlepsze, bo to solidna ruska maszyna big_grin
              ma Mądralińska pamięć, żeby słowa mamusi we własciwym momencie powtórzyć wink
              tatuś stracił argumenty, a dziecko wróciło moc z siebie zadowolone
              • yoma Re: wazeliną 16.01.13, 13:36
                A ty jesteś amerykański gangster, żeby zawsze mieć w kieszeni taśmę malarską... a nie, sorry, cofam, oni tę srebrną noszą smile Ale tak czy inaczej, gazetę na ogół się ma. Taśmę dla dodatkowych wrażeń estetycznych smile

                Co wy, zaporożcem jeździcie? smile
                • lampka_witoszowska Re: wazeliną 16.01.13, 16:09
                  taśmę mam, o dziwo, zawsze - podobnie jak zestaw śrubek z kołkami, wiertarkę, śrubokręty, drewniane kołki, haki, drabinkę i takie tam, narzędzia mordu
                  tę srebrną taśmę mam też smile ale w piwnicy, bo na co dzień nie używam big_grin
                  każdy remonciarz, jaki tu przychodzi, rozdziawia paszczę najdalej za pół godziny, o ile nei ma ze sobą ekwipunku - tylko 6ciu 16tek typu B do prądu nie mam, a muszę mieć najlepiej na już

                  z gazet mam tylko reklamówki marketów, a takie jak ja dla efektu jeżdżą zabytkowym powozem big_grin choć marzy mi się drezyna, kurczę
                  • yoma Re: wazeliną 16.01.13, 16:36
                    W chałupie to ja też takie rzeczy mam, ale w kieszeni. W kieszeni... no, właściwie to w torebce mam tylko klucz płaski fi 15, nóż introligatorski i taśmę mierniczą 3 m. I taką blaszkę, co przyklejają do rachunków za telefon smile

                    A jechałaś kiedyś drezyną, bo ja tak? I mówię ci, że to jest potworna robota smile
                    • blue_ania37 Re: wazeliną 16.01.13, 16:39
                      jesu, niezłe jesteście.
                      W torebce mam chusteczki, portfel i pełno rachunków.
                      W domu mam młotek i śrubokręt, dwa przedłużacze, ładowarkę do akumulatorkówsmile
                      Żadnych taśm chyba że liczy się klejącasmile
                      Mam jeszcze w 40smile
                      • lampka_witoszowska Re: w 40 :) 16.01.13, 19:38
                        Ania, to Ty jesteś w tym punkcie zdecydowanie wcieleniem rozsądku, bo ja też mam i trzymam - zgadnij gdzie? w aucie, pod ręką big_grin
                        i dokładnie wiem, w którym schowku, bo za każdym razem, jak tylko zdarza mi się sprzątać wnętrzności auta, pukam się w czoło i mówię - "zobaczysz, że to jeszcze się zemści" - ale tak mnie śmieszy bezsens trzymania w40 w aucie, że tam zostawiam z wiecznym postanowieniem, że wyjmę przy okazji

                        odmrażacz do szyb za to mam w piwnicy, a lamkę na ruch garażową w szufladze w kuchennym stole smile i życie zyskuje barw smile
                        • zmeczona100 Re: w 40 :) 16.01.13, 19:46
                          A gdzie trzymasz odmrażacz do zamków? wink
                          Ja mam ich całą kolekcję... wink
                        • blue_ania37 Re: w 40 :) 16.01.13, 20:13
                          odmrażacz mam w torebcesmile, obok paragonów
                          Miotełkę do śniegu w aucie, zapasowe kluczyki w domu.
                          Zapasowe klucze do domu u właściciela.
                          W aucie zawsze mam szpilkismile na imprezę zawsze jestem gotowasmile
                          A
                          • lampka_witoszowska Re: w 40 :) 16.01.13, 20:25
                            odmrażacz do zamków to dla mnie własnie w 40 big_grin

                            w samochodzie zawsze trzymam szpadel (co umożliwiło mi przeniesienie leśnych jeżyn na działkę, ale przed wykopaniem rachitycznego krzaczka dzikiej róży w centrum Karpacza się powstrzymałam) i zapałki, kalosze wyjęłam, bo mi w czymś przeszkadzały big_grin

                            szpilki... nie mam ani jednej pary
                            kurde
                            wiedziałam, że mi czegoś do pełni szczęścia brakuje
                            • blue_ania37 Re: w 40 :) 16.01.13, 20:30
                              Ja mam taki mały dezodorantsmile z napisem odmrażacz do zamkówsmile
                              w 40 to w 40smile
                              Szpilki zawszesmile klasyczne, jakby do sądu trzeba by pójść na spotkanie z panem tatą albo cośsmile
                              Mam jeszcze życiowesmile rysunki z przedszkola które póżniej utylizujęsmile po kryjomu.
                              A
                              • lampka_witoszowska Re: w 40 :) 16.01.13, 20:40
                                Ania, Ty masz rację, ten mały spray to jest wlasnie odmrażacz do zamków, nie w 40, ale k 2 czy k 20, w serii z m.in. moim odmrażaczem do szyb smile
                                i to sobie zawsze trzymam w aucie

                                ja zapałki, jakby trzeba przezyć big_grin

                                ale te szpilki, kurczę, no... nie, ja jednak koturnami oblatuję wszystko, co się da, a gdzie w moich kaloszach w róże nie dam rady się wybrać
                                • zmeczona100 Re: w 40 :) 16.01.13, 20:47
                                  lampka_witoszowska napisała:

                                  > Ania, Ty masz rację, ten mały spray to jest wlasnie odmrażacz do zamków, nie w
                                  > 40, ale k 2 czy k 20, w serii z m.in. moim odmrażaczem do szyb smile
                                  > i to sobie zawsze trzymam w aucie
                                  >

                                  A jak się do niego dostajesz w potrzebie? big_grin

                                  Bo moja kolekcja własnie stąd się wzięła wink
                                  • lampka_witoszowska Re: w 40 :) 17.01.13, 11:43
                                    Zmęczona smile dowcip polega na tym, że się przecież nie dostanę smile
                                    dlatego ciągle sobie obiecuję przełożenie odmrażacza do domu i ciągle zapominam

                                    już pomijam, że z reguły auto i tak stoi w garażu przy domu, z którego wyjazd w mróz i śnieg bez przedniego napędu jest niemożliwy, więc mogę sobie zapominac
                                    • blue_ania37 Re: w 40 :) 17.01.13, 12:17
                                      Jak wy możecie żyć bez odmrażacza w torebce?smile
                                      Ja od zeszłego roku i stanie na tych polachsmile nauczyłam się być odpowiedzialna samochodowosmile
                                      A
                                      • lampka_witoszowska Re: w 40 :) 17.01.13, 13:35
                                        sama nie wiem, pewnie dlatego, że zamek mi zamarzł jeden jedyny raz - jak na szybie była 1-2 cm warstwa lodu, w którym odmrażacz do szyb zrobił maleńkie, matowe kóleczko smile

                                        ale za to centralny robi mi dowcipy, bo jak jest sroga zima, to po paru sekundach od otwarcia się zamyka (i działa wtedy tylko bagażnikowy) - więc przekręcam kluczyk i lecę do drzwi kierowcy, żeby zdążyc je otworzyć na czas, przed samoczynnym zamknięciem (jak mróz mniejszy niż 10 st, to mi takich żartów nie robi, dziala jak trzeba) - i tak czasem parę razy, refleks ćwiczymy, ja i auto smile

                                        o, zobacz, następny plus wyprowadzki: jak się mieszka na prowincji, byle to była prowincja z taksówkami, to odmrazacz do zamków trzymasz gdzie chcesz, choćby w aucie big_grin
                                        • blue_ania37 Re: w 40 :) 17.01.13, 16:30
                                          Jechałam z tej prownicji do pracysmile, jak padł samochód.
                                          Przyjemność za 63 zł w jedną stronę, dziękuję już nie chcę ponownie tegosmile
                                          A
                                          • lampka_witoszowska Re: w 40 :) 17.01.13, 18:33
                                            Ania, żeby nie Two rodzice i Twoje dzieci podopieczne teraz, to bym Cię namawiała na moja prowincję wink
                                            któraś z nas zawsze jednak by miała albo odmrażacz, albo sprawne auto smile
                                            • blue_ania37 Re: w 40 :) 17.01.13, 18:52
                                              I to jest Lampkosmile bardzo dobre rozwiązaniesmile
                                              A
                                • blue_ania37 Re: w 40 :) 16.01.13, 20:51
                                  W koturnach bym umarłasmile
                                  Nie umiem łazić
                                  Mam glany, takie wysokie czarne z traperami na dolesmile, brązowe misiowe kozaczkismile, bbrązowa szpila kozaczkowasmile
                                  W aucie klasyczna szpilka na okazjesmile cholera nie wiem jeszcze na jakie ale wożęsmile
                                  A przypomniało mi się , w aucie woże rekawiczki, i ciągle mi zimno w łapkismile, za to mam kluczyki do auta ze maskotką słonia więc nie ma bata żebym nie zauważyła i blaszkę z dziewczyną z napisem, dziewczyny rządząsmile, dostałam ją od poprzedniej właścicielki auta rozwódki z prośbą, że jak nie będę już jej potrzebować mam oddać innej potrzebującejsmile
                                  A
                                  • lampka_witoszowska Re: w 40 :) 17.01.13, 11:50
                                    glany to podstawa smile do tego jeszcze koturny za kolanka, równie wygodne jak glany, i nie wiem, po co, sznurowane do kolan na obcasie typu ludowe

                                    a, wiem, do sukienek i spódnic

                                    rok temu, jak sie wyłożyłam biegnąc po lodzie do autobusu robotniczego, od razu mi przysżło do głowy zasłyszane gdzieś, że kobieta umie zrobić wszystko, co mężczyzna, tyle, że na obcasach smile
                                    więc dziewczyny naprawdę rządzą
                                    nawet leżąc wink
                                    • blue_ania37 Re: w 40 :) 17.01.13, 12:08
                                      To był mój fukssmile, kupować auto od rozwódki, która kupiła ten samochodzik również po rozwodziesmile
                                      Jak będę sprzedawać to napiszę oferta dla rozwódeksmile
                                      Takie ludowe do kolana też są ładne butysmile,
                                      Ja wogóle lubię buty i stanikismile
                                      A
                                      ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
      • lampka_witoszowska Re: i jeszcze jedno 16.01.13, 12:21
        jeśli jesteście po rozwodzie - nie pamiętam - i eks nei wykorzysta przeciwko Tobie faktu, to może po prostu odetnij go od wiadomości o Młodym? tak sobie myślę, że jeśli on tak bardzo potrzebuje z Tobą wojować, to wojuje z Twoim staraniem o spotkania z synkiem - jak to odpuścisz, to jest szansa, że on zacznie wojować o spotkania, o które Ty przestaniesz zabiegać albo zacznie samodzielnie myśleć "nienaciskanym" mózgiem
        • zalosny.jestes Pieprzysz jak potłuczona... 16.01.13, 22:39
          Dałbym wszystko żeby być z dziećmi dzień w dzień. Patologie są wszędzie...
          • lampka_witoszowska Re: Pieprzysz jak potłuczona... 17.01.13, 11:34
            nie interesuje mnie twoja opinia o mnie, ale zwróciłabym jednak uwagę, że wątek nie jest o tobie (chyba), a ojciec z tego wątku kompletnie dziecko olewa i nie utrzymuje z nim kontaktu

            i kto tu pieprzy jak potłuczony? możesz nie odpowiadać
    • bramasole2 MAMA TEŻ 5 LATKA Z DOROSŁYMI OCZAMI 17.01.13, 11:07
      Aniu,

      nie uaktywniam się zwykle na tym forum, z uwagi na fakt, że mój mąż wszystko czyta (policjant).
      Rozwodzę się od 2,5 roku. Synek miał 3 latka kiedy się wyprowadziłam. Krótko przed wyprowadzką zachowanie synka zaczęło się zmieniać...Oddalał się ode mnie. Teraz po 2,5 roku walki, odpierania ataków męża, który chce by syn mieszkał z nim i mąci mu w tej małej jeszcze niewinnej główce...też mam chwilami dość i wyć mi się chce z tej bezsilności.
      Chciałabym pokazać Ci inną stronę medalu - ojciec Twojego dziecka nie miesza mu w głowie...Twój synek chce byś najzwyczajniej nie była sama..byś była szczęśliwa...to nic złego.Ja nie mogę i już nawet nie zamierzam planować układać sobie życia z innym mężczyzną bo mój syn jest nastawiany przez męża negatywnie...Twoje dziecko jest bezpieczne - nikt negatywnie nie wpływa na niego - wykorzystaj brak zainteresowania ojca - przeszyj to na Wasze wspólne szczęście. Możesz swobodnie kształtować mu jego świat i pokazać mu czym jest miłość...nikt tego nie zakłóci, nie zburzy. Uwierz mi, lepiej żyć bez ojca niż być jego modłą i być tresowanym do jego wiernej kopii......Lepiej być ojcem i matką w jednym aniżeli odtruwać dziecko każdego dnia przed negatywnym wpływem ojca...Ja czasem mam wrażenie, że moje macierzyństwo ogranicza się do bycia dla niego antidotum...muszę go naprawiać..każdego dnia...a nie mogę po prostu najzwyczajniej być mamą, tak po prostu mamą.
      • lampka_witoszowska Re: MAMA TEŻ 5 LATKA Z DOROSŁYMI OCZAMI 17.01.13, 11:38
        Bramsole, a może jednak wyjazd na bezpieczną odległośc to czasem jest rozwiązanie?
        kilka razy i psycholog, i prawnik mi to podpowiadali, jak były mąż szalał w swoich chorych, natężonych emocjach
      • blue_ania37 Re: MAMA TEŻ 5 LATKA Z DOROSŁYMI OCZAMI 17.01.13, 12:01
        Bramsolesmile
        Dziekuję.
        Tak wiem, mam łatwiej, bo nie muszę się z niczego tłumaczyć, wyjasniać.
        Mam czystą kartę.
        Z jednej strony to duża radośc z drugiej strony ogromna odpowiedzialność.
        Co do Ciebie.
        Nie możesz wystąpić o badania choćby w Rodk-u na okoliczność i więzi twojego dziecka z tatą jak i stosunku taty do twojej osoby?
        Ja dużo słyszałam od dziecka jak jeszcze tata utrzymywał kontakt.
        Określenie że matka jest debilką i ma siano w głowie było najłagodniejsze.
        Moje dziecko postawiło się w pewnym momencie i powiedziało, że nie chce chodzić do taty bo i tak ciągle był zostawiany u babci ( cóż dziunia nie może żyć bez misia a miś bez niej).
        Teraz czekam na badania w Rodk o które wystapił mój mąż z ówczesnym swoim adowkatem.
        A
        ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
    • xciekawax Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 17.01.13, 21:35
      Ty chyba problemow nie masz wic sobie wymyslasz...

      bez przesady,jezeli dziecko odczuwa ze musi sie Toba opiekowac (laczyc Cie w pary, itd) to chyba tylko dlatego ze fundujesz mu dom w ktorym tak sie czuje.

      Z dzieckiem nie ma nic zlego. Ty sobie wmawiasz, zapewne aby siebie troche potorturowac, bo przeciez fajnie byc Matka-Polka-Meczennica. wink

      wyluzowania zycze!
      • blue_ania37 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 17.01.13, 22:45
        xciekawax napisała:
        >
        > bez przesady,jezeli dziecko odczuwa ze musi sie Toba opiekowac (laczyc Cie w pa
        > ry, itd) to chyba tylko dlatego ze fundujesz mu dom w ktorym tak sie czuje.

        Dla ścisłości, dziecko nie łączy mnie w pary, to był pewien skrót myślowy.
        Mój syn jak zamieszkał sam ze mną zadał mi pytanie, jak to będzie to odpowiedziałam, że będziemy mieszkać bez taty.
        Na co powiedział, czy będzie jakiś chłopak z nami mieszkał czy tylko my.
        To odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że może kiedyś znajdziemy sobie "chłopaka", który będzie z nami mieszkał.
        Panowie spod żabki są zwykle podpici a więc weseli, młody z nimi gada niekiedy.
        Pozwolił sobie na tekst do mnie w aucie, że możemy jednego wziąść bo mówi śmieszne rzeczy, więc będziemy mieli wesoło.
        Raz też zadał mi pytanie jak to się dzieje że chłopacy mieszkają z dziewczynami a nie z mamą.
        Nie mam parcia na związek, nie płaczę bez faceta i zrobiłam dużo aby młody nie odczuł braku faceta w swoim życiu.
        Sama również nie czuję się nieszczęśliwa bez...pary
        >
        Ty sobie wmawiasz, zapewne aby siebie troche pot
        > orturowac, bo przeciez fajnie byc Matka-Polka-Meczennica. wink

        Nie mam żadnych zapędów do bycia matką polką i męczennicą nie ten typ, poważnie.
        Poprostu mam świadomość że małemu chłopcu potrzebny męski wzorzec a nawet najlepsza mama będzie kobietą.
        >
        > wyluzowania zycze!

        Luzu to ja mam w nadmiarze w wychowaniu dziecka autentycznie.
        A
        • cozzycie_80 Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 18.01.13, 12:02
          Ania damy radę smile z autem też, jak coś to dzwoń wink
          Twój by chciał faceta w domu, a moja wszystkich moich męskich znajomych (tylko znajomych) nie lubi wink
          Nasze dzieci też potrzebują czasu, żeby to wszystko zaakceptować.
          Mój znajomy zawsze mi mówi, "nie martw się tym na co nie masz wpływu" big_grin
          • xciekawax Re: Kolejny raz raz proszę o pomoc 18.01.13, 18:17
            No i to jest bardzo dobra rada (aby nie martwic sie tym na co nie mamy wplywu). zamiast plakac i marudzic na temat braku ojca w dziecka zyciu, mozna sie po prostu wyluzowac - i tak nic nie zmienisz.

            Chlopak zyczywiscie potrzebuje wzrorca faceta, ale tym wzorcem moze byc Twoj kolega, wujek, dziadek, pan jakis w przedszkolu, czyli ktokolwiek kto by mial lekkie zainteresowanie chlopcem, a dziecko juz podpatrzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka