Dodaj do ulubionych

jak TO przeżyć?

09.02.13, 21:09
witajcie smile
pisząc TO, mam na myśli oczywiście rozwódsad
trochę tu poczytałam....
pierwszy raz dzisiaj, więc bardzo chaotycznie...
poczułam z Wami wieź...smile
postanowiłam napisać...
może, może przyjmiecie mnie do siebiewink
trudno mi się odnaleźć w roli rozwodzącej się....
crying
niby tego chciałam...
niby nie było innego wyjścia....
od wielu lat się nie układało...
ale, teraz bardzo się boję...
wszystkiego!
boję się sprawy rozwodowej
boję się życia w samotności
boję się samotnego wychowywania syna
boję się...jak cholera!
mam oczywiście plany...
boję się, że pozostaną tylko planami...
wiecie, takie planowanie życia, żeby się czymś zająć
zająć się, żeby nie myśleć nad kończącym się etapem życia...
długiego, bo 12 letniego życia z nim...
zaczynam mieć poczucie winy i żal do siebie...
żal, że nie umiałam być inną żoną...
że się nam nie udało....
że syn nie będzie miał taty...
idealizuję ten parszywy związek...
idealizuję osobę mojego męża...
to zaczyna już być chore...
gdyż to on zrobił wiele, żeby nie napisać wszystko
żeby nasze małżeństwo skończyło się rozwodem...
chyba po prostu za bardzo się boję....
wszystkiego...
hmmm...
na początek wystarczy...
jeszcze nikt z Was tego nie czytał
a mi już lżej
radośniej
lepiej
pozdrawiam serdecznie
marta




Obserwuj wątek
    • nigdy_w_zyciu1 Re: jak TO przeżyć? 09.02.13, 21:47
      Nie powiem Ci jak TO przeżyć bo też mam TO przed sobą. Papiery jeszcze nie złożone. Się piszą wink Ale decyzja już podjęta. Klamka zapadła. Teraz najważniejsze to w niej wytrwać. Wiadomo, są momenty gorsze i lepsze. Normalne,że analizujesz i zastanawiasz się 587654 razy czy dobrze robisz i czy dasz radę.
      Ale...wyboraź sobie czy teraz mogłabyś być z tym człowiekiem nadal? Myślę,że sam fakt zastanawiania się nad rozwodem zmienia patrzenie na pewne rzeczy już na zawsze.
      Odganiaj te czarne myśli najdalej jak możesz, wymyśl sobie jakiś sposób na radzenie sobie z idealizacją tego,co było. Otocz się ludźmi,z którymi będziesz mogła się podzielić smutkami i radościami. I kup sobie jakąś książkę poprawiającą nastrój i utwierdzającą cię,że to co robisz jest właściwe wink (pisałam już gdzieś o tym ale mi to na prawdę pomaga!)
      Myśl pozytywnie! Wszystko będzie ok. Jesteś silna i dasz radę ze wszystkim! smile
      Witam cię ja, też nowa na forum wink
    • nigdy_w_zyciu1 Re: jak TO przeżyć? 09.02.13, 21:50
      ms09 podaj mi swojego meila jak możesz wink
      • ms09 Re: jak TO przeżyć? 09.02.13, 21:55
        dziękuje za miłe słowa
        podnoszące na duchu
        smile miło...
        bardzo miło
        pisz na ms09@gazeta.pl
    • mika61 Re: jak TO przeżyć? 09.02.13, 22:08
      Nikt nie zakłada wiążąc się z drugą osobą, że może nie wyjść. czasem . Na początku jest zagubienie, strach co dalej zrobić i złość że nie wyszło ale podjęcie decyzji (jeżeli nie jest tak jak powinno być) powoduje pewne uspokojenie. Coś musi się zakończyć pewne sprawy "przetrawione" aby móc w spokoju żyć dalej. Nie obwiniaj się za bycie złą żoną.Nie idealizuj, bo się tylko zamęczasz takim myśleniem(sama idealzowałam swojego prawie ex i się obwiniałam więc wiem o czym mówię). Masz syna i on potrzebuje Cie silnej a twoje emocje powodują, że on pewnie także czuje się zagubiony w tej sytuacji. U mnie podjęcie decyzji, złożenie papierów i wytłumaczenie dziecku na spokojnie co się dzieje spowodowały, że łatwiej mi było uwierzyć iż przetrwamy ten trudny czas . Co do planów próbuj je realizować a z czasem zobaczysz ile możesz i uwierzysz w siebie.
      • ms09 Re: jak TO przeżyć? 10.02.13, 08:21
        Tak, to prawda....
        nikt nie zakłada, że się nie uda, że nie wyjdzie smile
        masz rację
        dziękuję za pokrzepiające słowa
        mam nadzieję, ze to teraz jest ten najtrudniejszy moment
        kiedy sprawa jest świeża...
        kiedy TO się dzieje...
        mam też nadzieję, że kiedy To się skończy będzie już tylko łatwiej...
        trzeba zamknąć pewien rozdział, żeby móc żyć dalej...
        tylko...
        czemu to takie trudne...
        czemu to tak boli....
        eh... czemu my- kobiety jesteśmy jakie emocjonalne
        czemu nie potrafimy przejść nad pewnymi sprawami do tzw ,,porządku dziennego"....
        z drugiej strony to, jakie jesteśmy czyni nas pięknymi i bogatymi w środku
        czyni nas Kobietami
        hmmm..i tego powinnyśmy się trzymać smile
        i wierzyć, że trudne chwile przeminą
        i nadejdzie ,,wiosna"
        powodzenia smile

        • jagienka_2 Re: jak TO przeżyć? 10.02.13, 08:42
          ms09 napisała:
          > eh... czemu my- kobiety jesteśmy jakie emocjonalne
          > czemu nie potrafimy przejść nad pewnymi sprawami do tzw ,,porządku dziennego"..
          > ..
          > z drugiej strony to, jakie jesteśmy czyni nas pięknymi i bogatymi w środku
          > czyni nas Kobietami

          Znam paru emocjonalnych mężczyzn o pięknych i bogatych wnętrzach. Jakoś nie czyni ich to kobietami wink

          Ms, jak to powiedział Fuller? Wszystko jest trudne, nim stanie się proste... Co nie znaczy, że po rozwodzie jest łatwo. Jest po prostu inaczej, zazwyczaj spokojnie...
    • 3madziula Re: jak TO przeżyć? 09.02.13, 22:11
      witam ja tez jestem w takiej sytuacji i bardzo potrzebuje rozmowy . moj staz to 17 lat .
      • 3madziula Re: jak TO przeżyć? 09.02.13, 22:17
        napisze wam jeszcze ze nigdy nikomu o tym nie mowilam az do dzis cos peklo rozlecialo sie po ostatnich slowach jakie padly pod moim adresem , ale nadal mam dola i nie potrafie sie pozbierac prosze o pomozcie
        • nigdy_w_zyciu1 Re: jak TO przeżyć? 09.02.13, 22:21
          3madziula napisał(a):
          > napisze wam jeszcze ze nigdy nikomu o tym nie mowilam az do dzis cos peklo rozl
          > ecialo sie po ostatnich slowach jakie padly pod moim adresem , ale nadal mam do
          > la i nie potrafie sie pozbierac prosze o pomozcie

          To może załóż nowy (swój) wątek i napisz w czym rzecz wink
          • 3madziula Re: jak TO przeżyć? 09.02.13, 22:27
            dzieki chyba tak zrobie milo zeie ktos odezwal od razu lepiej
        • ms09 Re: jak TO przeżyć? 10.02.13, 08:33
          3madziula smile
          wiem, jak bardzo trudno jest usłyszeć raniące słowa od niegdyś bardzo bliskiej Ci osoby...
          ja długo łudziłam się , że gdy on ,,na mnie pluje, to właśnie padał deszcz"
          powtórzę myśl nigdy_w_życiu_1-zastanów się, czy teraz mogłabyś być z nim dalej?
          czy po tym co się w Waszym życiu działo, mogłabyś dalej to ciągnąć?
          17 lat- szmat życia....
          wiem jak trudno teraz żyć
          znaleźć sens...
          powód...
          rozwód to nie tylko rozwód
          to koniec część życia
          często długiej...
          ważnej....
          nie zawsze złej....
          przecież jak Wszystkie tu osoby
          i my kiedyś kochałyśmy i byłyśmy kochane
          jest mi też trudno pozbierać się i iść dalej z głową podniesioną ku górze
          chcę jednak wierzyć w to, że dam radę
          dla siebie...
          dla dziecka...
          dla moich bliskich....
          3madziula szukaj wsparcia u rodziny, przyjaciół...
          i oczywiście tu na forum...
          • nigdy_w_zyciu1 Re: jak TO przeżyć? 10.02.13, 09:25
            Dziewczyny! Wszystkie damy radę! Jesteśmy silniejsze niż kiedykolwiek! Byle do przodu.
            Ja mam zamiar przejść przez TO jak najszybciej i w końcu zacząć żyć! I już nie mogę się doczekać. Mam taki apetyt na zycie jak nigdy dotąd wink

            Ps. ms09 meila sprawdź wink
    • rowan_7 Re: jak TO przeżyć? 12.02.13, 19:45
      ms09, rozumiem Cię aż za dobrze.. jak bym czytała swoje słowa.. dobrze wiedzieć, że nie samemu przezywa się to tak samo..
      • ms09 Re: jak TO przeżyć? 15.02.13, 17:06
        wink
        dawno mnie tu nie było....
        dzięki za dobre słówka smile
        lepiej się robi, gdy można się komuś wyżalić i znaleźć zrozumienie....

    • xciekawax Re: jak TO przeżyć? 15.02.13, 21:32
      Nie wiem czy to na tym etapie Tobie pomoze, ale napisze Ci z punktu osoby ktora juz to wszystko przeszla..

      Tak, strach jest. Przedewszystkim przed nieznanym. Na to jest rada: trzeba zamienic strach na excitement, czyli na podekscytowanie przed nieznanym.

      Zycie tobie sie nie konczy. tylko jeden z etapow. To nie oznacza ze dobre chwile sie skonczyly - ba, moze oznaczac ze dobre chwile dopiero sie zaczna.
      Czasami zyjac z osoba ktora nas doluje - nie zdajemy sobie sprawy z tego jak dobrze moze byc. Znam to z autopsji. Ja chyba po prostu nie wiedzialam ze zasluguje na lepiej. Dzisiaj juz wiem. A moje szczescie przerasta moje oczekiwania. Nie wiedzialam ze tak mozna zyc.

      Wiec gdy masz napady paniki, strachu - odetchnij gleboko, i zmien nastawienie ze to jest ekscytujace ze nie wiemy co zycie nam przyniesie. A moze cos dobrego? cos lepszego?

      Masz plany - zamiast sie bac - spelniaj te plany. kroczek po kroczku.

      Idealizowanie exa - wiele kobiet tak ma - to pewien etap, przejdzie ci wink
      Po prostu zastanow sie czy to idealizowanie ma grunt. Np, czy naprawde taki byl/jest.
      Ja w takich chwilach, gdy zaczynalam idealizowac - staralam sie zmienic temat w moich myslach i przypomniec sobie co zlego mi zrobil, albo jakim naprawde byl. To mnie na ziemie sciagalo szybko wink Pomagalo mi rowniez to zapisywac. wtedy w takich momentach siegalam po notatki i otrzezwiewalam.

      No i byloby dobrze gdybys zaakceptowala ze ten Twoj stan teraz jest tymczasowy. Np: to ze jestes teraz smutna - z czasem zaczniesz sie smiac wiecej i wiecej. To, ze czujesz cos do exa - z czasem przestanie Cie interesowac (jak zdrowo ten process przejdziesz), to ze sie boisz - z czasem przestaniesz sie bac - ba! zobaczysz jaka bedziesz silniejsza smile

      Ja uwazam ze rozwod to najlepsza zecz jaka mi sie przytrafila. Dla mojego samo-rozwoju. Po rozwodzie dojrzalam, rozwinelam skrzydla, wypieknialam. Oczywiscie nie z dnia na dzien, i na poczatku trudno mi to wszystko szlo. Ale w pewnym momencie wszystko bylo z gorki smile

      I pisze to wszystko abys wiedziala ze to co czujesz jest tymczasowe, i ze przejdzie, i ze strach ma wielkie oczy, ale nie taki strach straszny jak go maluja smile

      Wszystko przed Toba.
      • nandita_7 Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 11:07
        > Wiec gdy masz napady paniki, strachu - odetchnij gleboko, i zmien nastawienie ze to jest ekscytujace ze nie wiemy co zycie nam przyniesie. A moze cos dobrego? cos lepszego?


        Bardzo się staram, ale często nie potrafię i dopada mnie paraliżujący strach, czuję się jak tonący. Panika uniemożliwia racjonalne myślenie i działanie. Wciąż czegoś się boję. I nie umiem tego pokonać.
        • yoma Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 11:25
          Odwiedź może lekarza. Nie żartuję i nie wyśmiewam się.
          • nandita_7 Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 12:09
            Dzięki, Yoma. Byłam, biorę leki. I tylko dzięki nim takie ostre stany bywają czasem, a nie przez cały czas. Właśnie jestem po bezsennej nocy, pełnej głupich, niechcianych myśli o tym, czego w życiu boję się.
            • yoma Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 12:52
              Przyjmij wyrazy i trzymam kciuki, żeby przeszło.
        • xciekawax Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 15:42
          a czy chodzisz do psychologa? to pomogloby Ci. Same tabletki pewnie ci tylko zaszkodza.

          Jezeli jestes na poczatku drogi - to przyjmij to ze bedziesz miala takie objawy - to wielka zmiana i musisz przebolec. Tez przez miesiace rece mi sie trzesly, moje cale cialo sie trzeslo, oj, moglabym wymieniac. Ale z czasem jest tego mniej , rzadziej, I jest to bardzo cykliczne, z czestymi cyklami na poczatku, i coraz zadszymy z czasem. A potem pewnego dnia pomyslisz wieczorem ze o exie ani jednego razu dzisiaj nie pomyslalas smile i to bedzie poczatek aby isc z gorki wink

          Pamietaj ze tabletki sa tylko pomocne jezeli pozwalaja ci funkcjionowac np w domu, pracy.... ale nie sa one rozwiazaniem. Nie probuj przykryc tabletkami tego co siedzi w Twojej glowie - bo tym sposobem zafundujesz sobie lata cierpienia, nierozwiazanych emocjonalniych uczuc, moze nawet przyplacisz za to depresja. Dlatego, choc bolesne - warto przejsc przez to wszystko teraz, i przerobic to z profesjonalista
          • malgolkab Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 18:15
            xciekawax, w Twojej sytuacji było o tyle prościej, że nie mieliście dzieci, więc z eksem praktycznie po rozwodzie nie musisz mieć w ogóle do czynienia. Kiedy są dzieci, są i kontakty między byłymi małżonkami i wiele tematów nadal trzeba omawiać wspólnie, więc relacje powinny być w miarę poprawne, a to nie zawsze jest proste.
            • xciekawax Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 20:18
              hey, zgadzam sie z Toba? ale gdzie ja mowie o psuciu relacji z ex?
              • malgolkab Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 21:31
                Nie chodziło mi o to, że piszesz o psuciu smile Tylko, że Tobie łatwiej przyszły pewne rzeczy, bo nie musiałaś po prostu mieć kontaktu z eksem, a wiadomo "czego oczy nie widzą....".
                • xciekawax Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 21:59
                  malgolkab napisała:

                  > Nie chodziło mi o to, że piszesz o psuciu smile Tylko, że Tobie łatwiej przyszły p
                  > ewne rzeczy, bo nie musiałaś po prostu mieć kontaktu z eksem, a wiadomo "czego
                  > oczy nie widzą....".

                  Oj, to z pewnoscia. I w zaden sposob nie porownuje siebie do kobiet z dziecmi, wiem ze jest trudniej, niemniej uwazam ze autorka moze wyciagnie cos pozytywnego z mojego wpisu. Ile osob - tyle rad i opini, wiec napewno ma z czego wybierac smile
                  • lampka_witoszowska Re: jak TO przeżyć? 20.02.13, 08:45
                    niektórych rzeczy nie jestem w stanie na razie zrozumieć - jak określić, komu i z czym łatwiej? jest jakiś odgórny test?
                    nie dość, że z niemoim mamy dziecko, więc się spotykamy, to jeszcze pracujemy razem i czasem w tej robocie się zazębiamy, do tego mamy kilku znajomych wspólnych, bo do kazdej mojej kolezanki niemój w końcu zaczyna wysyłac niewinne smsy z pytaniem o samopoczucie - to ja mam najtrudniej i najgorzej? bez sensu

                    jednym jest łatwiej, innym trudniej
                    Małgoska, uprasza się niniejszym o nie kupczenie rozmiarami cierpienia i doświadczenia big_grin
          • ake-lik Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 19:24
            Podpisuje się pod tymi słowami. Sama brałam prochy na to żeby się lepiej poczuć, ale same prochy bez rozmowy terapii ze specjalista to za mało. W końcu odstawiłam i postanowiłam się sama z tym zmierzyć, nie jest łatwo, wciaż sinusoida... Ale wierze w to że jak teraz tego nie przetrawię z sobą, nie pogodze i nie zamknę to będzie się to za mną ciągnąć i ciagnać..
            • xciekawax Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 20:23
              Mysle ze masz racjie, moja dobra znajoma rowniez brala tabletki, i super sie czula na poczatku ale teraz powiedzmy ze placi za to konsekwencjie. Nieprzerobione emocjie wychodza. Mysle ze czlowiek z natury woli nie zmierzac sie z trudnosciami, i odkladac "na potem", ale mysle ze w takich sytuacjiach warto jest przebolec teraz, ale byc wyzwolonym od tego w przyszlosci wink
    • malgolkab Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 13:03
      Bardzo chaotycznie piszesz uncertain Spróbuj używać wielkich liter i pisać pełnymi zdaniami.
      Z doświadczenia - jeśli jesteś zdecydowana na rozwód to najlepiej ustal z mężem warunki (rozwód bez orzekania, opieka nad dzieckiem, kwota alimentów na syna etc.) - wtedy jest 1 rozprawa, jeśli jesteście zgodni to sąd przyklepuje.
      Podajesz trochę mało informacji, żeby doradzić coś konkretnie. Gdzie mieszkasz (mieszkanie/dom Twój/męża/wspólny/wynajmowany)? Czy pracujesz (etat/zlecenia/w niepełnym wymiarze/własna działalność)? Ile lat ma syn? Czy masz blisko rodzinę (rodzice, rodzeństwo etc.)?
      • yoma Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 13:14
        Bogowie, Małgolka - jak zrobisz dziewczynie taki kwestionariusz, to się przestraszy i ucieknie.
        • malgolkab Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 13:24
          A co mam napisać - będzie dobrze, nie martw się? smile
          • yoma Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 13:56
            A chociażby, że to jej szukanie winy w sobie to jest normalny etap, który się przechodzi, i świadczy tylko dobrze o jej zdrowiu psychicznym. Ale kwestionariusz, w którym tylko pytania o nr buta zabrakło... Nie, nie. Stanowczo nie.

            Oczywiście jest to moja prywatna opinia smile
            • malgolkab Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 14:01
              A dla mnie to takie podstawowe pytania są i zazwyczaj nowe osoby takie informacje podają, bo co innego można doradzić mamie 2 latka, a co innego 12 latka np. smile
              • yoma Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 14:04
                I takie rzeczy zazwyczaj wychodzą w trakcie rozwijania się wątku, i OK. Jakby mnie ktoś napisał na wstępie > Gdzie mieszkasz (mieszkanie/dom Twój/męża/wspólny/wynajmowany)? Czy pracujesz (etat/zlecenia/w niepełnym wymiarze/własna działalność)? Ile lat ma syn? Czy masz blisko rodzinę (rodzice, rodzeństwo etc.)?

                to nie ukrywam, że cisnęłoby mi się pod klawiaturę "a ... cię to obchodzi". Ale to moja prywatna opinia, oczywiście.
                • malgolkab Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 14:08
                  Ale to nie jest od razu, tylko 10 dni po pierwszym poście autorki. Jak ktoś oczekuje rady, to powinien choć trochę sytuację przybliżyć, ale to z kolei tylko moja prywatna opinia smile
                  • yoma Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 14:25
                    Dojrzeje, to przybliży, a nie, to najwyżej się nie dowiemy smile
    • karenk100 Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 21:11
      Hej dziewczyny

      Przeczytałam waszą dyskusję i postanowiłam się podzielić swoimi uczuciami sad. Ja jestem na początku drogi , z mężem od 12 lat po drodze kilka separacji . Mamy małe dziecko 2,5 roku mąż nieźle zarabia i od tego własnie momentu oraz jak urodził się synek zaczął się początek końca sad. Mam bardzo patową sytuacje nie pracuję , muszę prosić o pieniądze dla siebie i dziecka, i niejednokrotnie jestem szantarzowana że nie dostanę w nastepnym miesiącu pieniędzy, bo powiem w złości coś co mężowi się nie spodoba. Nie moge liczyc na rodzine , tato nieżycje a mama jest inwalidą która bardziej potrzebuje mojjej pomocy niż ja jej sad , czyli mowiąc w skrócie muszę sie martwić o mamę i załatwiać dla niej czego ona potrzebuje co nie podoba się mojemu męzowi również , bo kompletnie nie akceptuje mojej mamy ani mojej rodziny wogóle . Jestem w obcym miescie, gdzie ani nie mam kolezanek, ani żadnej rodziny, całymi dniami jestem z małym i powiem szczerze zaczyna mi odwalać , przychodzą coraz częściej myśli samobójcze sad , myślę tez czesto o rowodzie ale nie mam gdzie pojsc ani za co zyc. Szukam pracy ale poniewaz spadam wciaz na dół mam wrazenie ze jestem pozbawiona energii zycia, co da sie napewno wyczuc w kontakcie ze mna i nie moge przekonac zadnego pracodawcy aby mnie przyjął. Mam wrażenia jakby pętla zaciskała mi się na szyi powoli i powoli a ja jestem tego świadoma i patrze na to i nie mogę nic robić. Boje sie oczywiscie rozwodu ale tak czesto ostatnio o tym myśle ze nie daje mi to spokoju , może to alternatywa dla myśli samobójczych. Chętnie skorzystałabym z poradni psychologicznej lecz wiem ze aby dostac sie do naprawde dobrego psychologa trzeba zaplacic a ja nie mam za bardzo z czego. Mąż mi wogole nie pomaga przy dziecku widzi tylko siebie i swoj czubek nosa ,sowja kariere jest bardzo niedojrzaly emocjonalnie a ja juz nie mam sily tego znosic . Jest zapotrzony w pieniądze , dla niego to najwyższa wartosc w zyciu i jedyny powod do radosci, jest zimny i gruboskory i jest mi niedobrze jak mysle sobie ze wroci z pracy i znowu go zobacze sad . Do tego dochodza jeszcze wyrzuty sumienia bo jest ten malutki a tu ja taki los zszykowałam sad , zamiast szczesliwego domu kłutnie i wantury absolutnie o wsytko sad , jestem totalnie wyczerpana , nie czuje sie wogole kobieta , bardzo przytyłam i wygladam jak paszkwil nie moge patrzec w lustro sad . I tylko czasem mam malutka nadzieje i modle sie po nocach ze Bóg ze mna jest bedzie i on mi podsunie co trzema abym mogla to zakonczyć sad. Pozdrawiam Was wszystkie .
      • karenk100 Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 21:23
        a zapomniałam jeszcze dodać ze doszło już do rekoczynow miedzy nami , ja rzucialam zeszytem w meza ze złosci ten mnie złapał wykrecil reke i bardzo mocno uderzyl kika razy sad , a maly na to patrzyl i nigdy w zyciu nie czulam sad tak żle . Nie robilam nic nie ruszylam sie nawet patrzac synkowi prosto w oczy staralam sie usmiechnac by go nie przestraszayc juz zupelnie. No poprostu horror sad , czuje sie strasznie samotna ! i bezradna ! sad i tak pomyslalam ze moze jak sie zwierze na forum to moze ktos mnie wyslucha i ...

        Probowała wiele razy rozmawiac z meem i zachecic go do terapii u psychologa rodzinne ale lipa on uwaza ze to ja jestem psychiczna i mam problem sad i doszło juz do punktu z ktorego nie widze wyjscia za bardzo sad .
        • blue_ania37 Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 21:39
          Załóz swój wątek a nie podpinaj się pod czyjś bo tu nie znajdziesz pomocy.
          Oddychaj głębokosmile
          A
          • karenk100 Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 22:07
            przepraszam , nie chciałam zaśmiecać nikomu forum sad.
            • xciekawax Re: jak TO przeżyć? 19.02.13, 22:29
              Nie zasmiecasz, ale zaluz wlasny watek aby ludzie mogli odpisac co do Twojej indywidualnej sytuacji, bo w tym watku Twoja historia sie zgubi.
    • lilyofthevalley31 Re: jak TO przeżyć? 23.02.13, 17:16
      Hej podpinam się od twój post, bo ja tez jestem w tej sytuacji. Wkrotce złoże pozew o rozwod, ale strasznie sie tego wszystkiego boję. Mimo iz, wiem ze nie ma powrotu do małżeństwa mązc ma inna kobiete wciaz nie moge w to uwierzyc, wciaz pamietuje i idealizuje. Nie moge uwierzyc iz on przekreślił wszystko co nas laczylo dla innej kobiety. Mam mała coreczke, mam dla kogo zyc, mimo to jest mi bardzo ciezko, nie ma dnia abym nie plakała. Sa dni kiedy sie czuje silna, i mysle ze to przejde, a sa takie kiedy wszystkie uczucia wracaja i od poczatku zaczynam rozpamietywac. Jejciu jak to przejsc...mimo to ze was spotkalo takie nieszczescie jest to w jakims sensie pocieszajace, ze nie jestem sama, ze jest mnostwo kobiet w podobnej sytuacji, w ktorej potrafily sobie poradzic. To jest na maxa motywujace. Pozdrawiam was wszystkie
    • niutka Re: jak TO przeżyć? 23.02.13, 18:23
      Napisz do mnie na priv.
    • zroslicha Re: jak TO przeżyć? 30.04.13, 13:03
      Hej, witam w klubie, Jestem tu nowa. Również planuję rozwód. boję się tego co mnie czeka ale dlużej nie zniosę tego piekla które funduje mi mąż- emocjonalne szantaze i pomiatanie. najbardziej mnie boli to.ze skrzywdze ta decyzja dzieci, mam 2 synków.... jak to przezyc?sad
    • silios Re: jak TO przeżyć? 09.05.13, 11:31
      Skoro uważasz, że powody jakie dawl Ci maż sa wystarcające aby podjąć decyzję o rozwodzie to nie zadreczaj sie bo pradpodobnie to jedyna słuszna decyzja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka