Dodaj do ulubionych

Czy powiedzieć męzowi kochanki?

17.03.13, 12:41
Dziewczyny, jestem tu nowa. Prosze sie sugerujcie sie liczba w moim niku bo tworzylam go na szybko.
Mam 29 lat i moje malzenstwo jest na wlosku. Wiem ze skonczy sie to rozwodem i to w niedlugim czasie.
Moj maz mnie zdradzil z kolezanka z pracy. Niby chce do mnie wrocic, ale wiem ze to tylko presja otoczenia a tak naprawde wciaz sie spotyka z tamta kobieta. Najbardziej boli mnie to, ze ona ma wszystko swojego meza, dzieci i kochanka czego tu chciec wiecej.
I moje pytanie jest takie czy powinnam sie skontaktowac z mezem i mu o tym powiedziec? Bo to nie jest fair.
Obserwuj wątek
    • monika3411 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 13:14
      Nie powinnaś. Co Cię obchodzi, że obca kobieta zdradza swojego męża? Zajmij się swoim małżeństwem, a nie jej.
      I witaj na forum.
      • ankab92 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 13:47
        Wiem ze nie powinnam, ale boli mnie to ze przez ta ich cholerna milosc moje malzenstwo sie skonczylo. Ciekawa jestem czy ona by walczyla o te milosc jakby ja maz zostawil i zostala by sama ze wszystkim. Bo jej jest wygonie, a ja stracilam wszystko. Wiem ze to zle, ale chcialabym zeby oni wiedzieli co to znaczy cierpiec.
        • zuzi.1 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 14:54
          A ja bym poinformowała jej męża, a co Ci szkodzi, niech i ona ma trochę dodatkowych emocji z własnym mężem związanych. Ja bym sobie nie żałowała, taka odważna jest, że nie widzi problemu w rozwalaniu komuś małżeństwa, to niech wezmie i na barki opinię na ten temat własnego męża. Informuj i się nie zastanawiaj, albo ją facet z domu na zbity pysk wywali, albo romas z twoim mężem się szybko zakończy. Będziesz miała przyspieszoną akcję...
          • bez_przekazu Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 01.04.13, 12:31
            cha cha, a moze maz tamtej tez ma kochanke i tamta wlasnie bierze na nim odwet z memzem autorki? pozostaje tylko poradzic autorce znalezienie sobie kochanka i wszyscy beda zadowoleni.
            chorzy ludzie - chory swiat.

            zuzi.1 napisała:

            > A ja bym poinformowała jej męża, a co Ci szkodzi, niech i ona ma trochę dodatko
            > wych emocji z własnym mężem związanych. Ja bym sobie nie żałowała, taka odważna
            > jest, że nie widzi problemu w rozwalaniu komuś małżeństwa, to niech wezmie i n
            > a barki opinię na ten temat własnego męża. Informuj i się nie zastanawiaj, albo
            > ją facet z domu na zbity pysk wywali, albo romas z twoim mężem się szybko zako
            > ńczy. Będziesz miała przyspieszoną akcję...
          • silios Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 08.05.13, 10:42
            wiadomo, że nie powinnaś, ale jestes rozżalona i chcesz sie na niej odegrać wiec dawaj! Jeśli masz solidne dowody to przedstaw je męzusiowi tej lafiryndy!
        • miacasa Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 21:23
          > Wiem ze nie powinnam, ale boli mnie to ze przez ta ich cholerna milosc moje m
          > alzenstwo sie skonczylo.

          Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono... Dałabym szansę tej pani poznać siebie lepiej i tę "miłość" gruntownie przemyśleć. Nie miałabym najmniejszych skrupułów i gdyby to miało dać mi ulgę to czemu nie, powiadomiłabym współrogacza. Kochanka mojego męża miała narzeczonego, nie myślałam by go informować bo było mi go żal i w sumie to moglibyśmy się tylko rogami stuknąć bo o czym tu mówić.
        • bez_przekazu Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 01.04.13, 12:29
          gdyby cie kochal to by sie w innej nie zakochal.krotka pilka. wiecej godnosci kobieto.

          ankab92 napisała:

          > Wiem ze nie powinnam, ale boli mnie to ze przez ta ich cholerna milosc moje m
          > alzenstwo sie skonczylo. Ciekawa jestem czy ona by walczyla o te milosc jakby j
          > a maz zostawil i zostala by sama ze wszystkim. Bo jej jest wygonie, a ja straci
          > lam wszystko. Wiem ze to zle, ale chcialabym zeby oni wiedzieli co to znaczy
          > cierpiec.
    • zlakobieta.haha Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 16:04
      ankab92 napisała:

      > Dziewczyny, jestem tu nowa. Prosze sie sugerujcie sie liczba w moim niku bo two
      > rzylam go na szybko.
      > Mam 29 lat i moje malzenstwo jest na wlosku. Wiem ze skonczy sie to rozwodem i
      > to w niedlugim czasie.
      > Moj maz mnie zdradzil z kolezanka z pracy. Niby chce do mnie wrocic, ale wiem z
      > e to tylko presja otoczenia a tak naprawde wciaz sie spotyka z tamta kobieta.[u] N
      > ajbardziej boli mnie to, ze ona ma wszystko swojego meza, dzieci i kochanka cze
      > go tu chciec wiecej.
      [/u]
      > I moje pytanie jest takie czy powinnam sie skontaktowac z mezem i mu o tym powi
      > edziec? Bo to nie jest fair.
    • paris-texas-warsaw Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 16:17
      Jeśli już będziesz o tym informować tego faceta, to ja bym Ci radziła zrobić to anonimowo, żebyś kiedyś nie musiała się wstydzić przynajmniej przed innymi, że byłaś np. małostkowa etc. Czy to wiele zmieni w obecnym układzie? - ciężko powiedzieć, ale jakoś relacji z mężem radykalnie raczej nie poprawi, chociaż jego związek z kochanką może nabrać innej "dynamiki"...
    • mayenna Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 19:13
      Twój mąż rozwalił waszą rodzinę a ty masz szansę rozwalić rodzinę kochanki.
      Możesz mi powiedzieć co ci ta kobieta zawiniła? To ona ci ślubowała wierność?
      Poza tym ja bym się jednak na spokojnie, jak już emocje opadnę, zastanowiła czy aby na pewno jedynym wyjściem jest rozwód.
      • xciekawax Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 19:01
        to straszne jak w tym srodowisku zawsze chroni sie kochanki a wszystko zwala na plecy zony.

        To smieszne.

        Kochanka nie zasluguje na szacunek w ogole. Wiedziala ze facet jest zonaty i zdecydowala sie na romans. Ja do takich ludzi nie mam szacunku i im szacunku nie okazuje.

        Chyba zartujesz pytajac co ta kobieta jej zawinila. Tak, to autorki maz jest tu winny, ale kochanka wcale swieta nie jest i na szacunek nie zasluguje.
        • mayenna Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 19:26
          A ja uważam, że każdy człowiek zasługuje na szacunek i jeśli potępiam to czyn, zachowanie, a nie człowieka.
          Dlatego przy silnej potrzebie pogadałabym z panią, a nie z jej mężem. Nie miałabym sumienia niszczyć komuś życia.
          Każdy popełnia błędy, ważne co z nimi jednak potem robi.
          Poza tym ja już wiem, że nie zawsze wszystko jest czarno - białe. Relacje miedzy ludźmi bywają bardzo różne i nie mnie decydować o tym jak powinno wyglądać czyjeś życie. A winę ponosi tylko i wyłącznie mąż i z nim bym sprawę załatwiała. Dla mnie ujawnianie takich emocji obcemu facetowi było by poniżające i poniżej mojej godności.Nie omawiam swoich spraw małżeńsko - rodzinnych z obcymi i nie wnikam w ich sprawy.
          • 5justi Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 26.03.13, 21:54
            mayenna napisała:
            ".........................Możesz mi powiedzieć co ci ta kobieta zawiniła? ..................................."


            no brak słów......................
            mayenna - czy ty sama siebie przeczytałaś?
            biedaczka - ta kochanka oczywiście - po prostu niewiniątko - bez mózgu i czucia
            nie miała żadnego wpływu na to, że wybzykała cudzego mężusia

            ps. żeby nie było - absolutnie nie umniejszam również winy mężusiowi
            • mayenna Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 26.03.13, 23:25
              Jak mężuś jest własnością to faktycznie zmienia to postać rzeczy.

              • iuscogens Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 27.04.13, 16:31
                Nie o własność chodzi, tylko o przyzwoitość.
                a mąz ma prawo wiedzieć, że jest robiony w balona.
    • zlakobieta.haha Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 19:44
      ankab92 napisała:

      > Dziewczyny, jestem tu nowa. Prosze sie sugerujcie sie liczba w moim niku bo two
      > rzylam go na szybko.
      > Mam 29 lat i moje malzenstwo jest na wlosku. Wiem ze skonczy sie to rozwodem i
      > to w niedlugim czasie.
      > Moj maz mnie zdradzil z kolezanka z pracy. Niby chce do mnie wrocic, ale wiem z
      > e to tylko presja otoczenia a tak naprawde wciaz sie spotyka z tamta kobieta. N
      > ajbardziej boli mnie to, ze ona ma wszystko swojego meza, dzieci i kochanka cze
      > go tu chciec wiecej.


      To na co czekasz?? Znajdź sobie kochanka i ty nie będziesz już nic do szczęścia potrzebowała...

      > I moje pytanie jest takie czy powinnam sie skontaktowac z mezem i mu o tym powi
      > edziec? Bo to nie jest fair.

      Tak koniecznie - musisz to zrobić po to żeby było ciekawie wokół ciebie - wiesz machniesz sobie takie "trudne sprawy" on line....
      Rozmowę z tym panem zacznij z miłym uśmiechem od słów: "Uprzejmie donoszę..."

    • lexi777 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 20:19
      Nie wiem dlaczego tak linczujecie, przecież mąż tej kobiety także ma prawo znać prawdę i podjąć własną decyzję na temat swojego związku. Najgorsze to być osobą zdradzaną i nieświadomą tego faktu. A poza tym może jak kochance świat się trochę zachwieje to zajmie się wreszcie swoim rogaczem, a cudzego zostawi w spokoju. Nawet jeśli ta decyzja wychodzi ze złości i rozpaczy to ja ją rozumiem, zawsze jest szansa, ze mąż się opamięta jak kochanica się odczepi. Tylko czy warto dalej żyć z takim mężem?
      • teliszon Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 20:36
        Dobre sobie-a co kochanka Tobie zawinila?
        I mąż i kochanka warci siebie.
        Chodzi o najnormalniejszą przyzwoitosc.Kolezanka z pracy,wiec zapewne wiedzała,ze pan żonaty.
        I wchodzi w taki układ krzywdząc włąsne dzieci,męża ,inną kobietę.Kryształ nie człowiek.
        Nie uwazam,ze poinformowanie zdradzanego męża jest małostkowe.
        Jest otworzeniem oczu człowiekowi na faktyczny obraz jego zwiazku.Moim zdaniem rzecz bezcenna.
        Któraś lubi byc oszukiwana?
        Ale to moje zdanie,kazdy może wartosciować po swojemu.
      • mayenna Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 07:07
        Mąż na prawo znać prawdę, tylko mam wątpliwości czy akurat autorka jest odpowiednią osobą by go o tym informować. O czymś takim powiedziałabym tylko bardzo bliskiej mi osobie i to tylko wtedy, gdy wiedziałabym ze ona chciałaby wiedzieć bez względu na wszystko.
        Niszczenie komuś rodziny w ramach zemsty, zeby pocierpiała tak jak my jest dla mnie bardzo niefajne.
        A pan się i tak sam dowie. Jak ludzie żyją blisko siebie i znają się to tych emocji związanych ze zdradą nie sposób ukryć
    • aiwlysji Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 20:37
      jesli czujesz, ze chcesz powiedziec, to zrob to, kochanka twojego meza dala ci to prawo przez swoje postepowanie. to zabawne, ze niektorym sie wydaje, ze mozna pieprz.c czyjegos meza, a zona powinna byc uczciwa i sprawiedliwa wobec wszystkich zaangazowanych w rozwalanie jej zwiazku. nie MUSISZ byc fair, mozesz byc wsciekla i rozgniewana na meza i jego kochanke rowniezsmile
    • 987ania Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 17.03.13, 21:49
      Ja bym uprzejmie poinformowała. Potem jest tak, ze wszyscy wiedzieli tylko nie główny zainteresowany i to jest najbardziej wkurzające. Dlaczego facet ma nie wiedzieć? Druga sprawa, ze może on wie ale z jakichś powodów nie reaguje.
    • lesnik5 Poinformuj, niech wie ze ma k..we w domu, co z tym 18.03.13, 07:15
      Poinformuj, niech wie ze ma k..we w domu, co z tym zrobi jego sprawa.
    • noname2002 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 08:39
      Szkoda tamtych dzieci, co one winne ze maja taka a nie inna matke? Daj sobie spokoj z informowaniem jej meza.
    • ewela1_1 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 09:01
      Nie powiedziałabym ze względu na to, że tam są dzieci. Nie przyniosłaby mi ulgi taka zemsta gdzie ucierpią dzieci, bo może tam jest sielanka? Tylko mąż w niewiedzy...

      Mąż prędzej czy później i tak się dowie, więc nie musisz go mieć na swoim sumieniu.

      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

      "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
      • pampelune Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 12:54
        Ja nie chciałabym wiedzieć, że mój mąż się puścił, nawet specjalnie mu to oznajmiłam na wszelki wypadek. Długotrwały romans wcześniej czy później wyjdzie na jaw, a głupi skok w bok, gdybym się o nim dowiedziała, mógłby dla mnie być większą tragedią niż dla niego przygodą itd. Uważam, że informowanie o zdradzie osoby, która wcale o to nie pytała, może być niepotrzebne i szkodliwe.
        • lesnik5 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 13:58
          Nie chciała byś wiedzieć, że własny mąż Cię nie szanuje?
          • pampelune Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 15:24
            Nie uważam żeby jednorazowy wyskok albo nawet krótkotrwały romans-fascynacja miał koniecznie oznaczać brak szacunku. Uważam, że oznaczałby raczej (chwilowy) brak rozsądku.
            Myślę że gdyby mąż mnie nie szanował, nie dałoby się tego na dłuższą metę ukryć i tyle. Uważam że można się puścić pozamałżeńsko mając szacunek, można też nie szanować, mimo braku skoków w bok. Tak sobie zresztą teoretycznie plumkam, bo wyobrażam sobie, że w naszym przypadku nigdy do żadnych skoków nie dojdzie.
            • lesnik5 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 17:03
              Ja rozumiem że kobiety potrafią sobie wkęcać nie takie historie, ale sprawa jest proste - jeśli mąż cię zdradza, to Cię nie szanuje. Koniec, kropka. Możesz się obawiać konsekwencji odkrycia tej prostej zależności, to jeszcze rozumiem, ale nie dorabiaj ideologii tam gdzie jest ona zbędna.
            • zmeczona100 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 18:21
              > Nie uważam żeby jednorazowy wyskok albo nawet krótkotrwały romans-fascynacja mi
              > ał koniecznie oznaczać brak szacunku.

              Ja Cię. Ależ musiałby być szczęśliwy gość, który dzięki tak wyrozumiałej żonie codziennie mógłby korzystać z usług burdelowych- jedyny warunek: za każdym razem z inną big_grin
              • yoma Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 18:42
                Przecież to nie o to chodzi smile Przyznaję, że rozumiem stanowisko Pampelune.
              • pampelune Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 20:30
                Yyyy, nie miałam na myśli burdelu. Miałam na myśli, że jakiś głupi jednorazowy wybryk mam nadzieję nie zepsułby mojego małżeństwa i że nie potrzebuję o nim wiedzieć i sie zadręczać bez sensu. Jednorazowy, nie notoryczny. Ale nieważne, może ja mam jakieś swobodne podejście.
                • 5justi Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 26.03.13, 22:04
                  no powiem ci szczerze, że cię podziwiam za takie podejście...
                  nie jestem w stanie sobie takiego podejścia wyobrazić...

                  ja myślę totalnie inaczej.
                  dla mnie zdrada to koniec związku.
                  i tyle.
                  • nupik Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 29.03.13, 17:11
                    a ile masz lat 5justi? tak to już jest, ze jak się ma 20 to zdrada to koniec związku, a 15 lat pózniej z trójką dzieci , zależnościami finasowo-kredytowymi to już się inaczej na to patrzysmile
      • altz Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 16:29
        ewela1_1 napisała:
        > Nie powiedziałabym ze względu na to, że tam są dzieci. Nie przyniosłaby mi ulg
        > i taka zemsta gdzie ucierpią dzieci, bo może tam jest sielanka? Tylko mąż w nie
        > wiedzy...
        Uśmiałem się z tą sielanką. big_grin
        Jak piszą panie na tym forum kobieta nigdy i przenigdy by nie szukała atrakcji poza rodziną szczególnie gdy ma dzieci, gdyby w domu było wszystko w porządku. Na pewno bidulka ma męża przemocowca, alkoholika, może nawet narkomana, a do tego bezrobotnego i lenia.
        Myślę, że gdyby było dobrze w domu, to pan mąż by się zorientował, że coś jest nie tak, nawet gdyby to był jednorazowy wyskok.
        Dzieci faktycznie szkoda, ale co po takim małżeństwie i takiej rodzinie, gdzie ludzie się zdradzają?
        Sam chciałbym wiedzieć o nielojalności, ale mi nie trzeba mówić, ja to widzę od razu, więc mi nie trzeba mówić. wink
        • ewela1_1 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 19:48
          Teoretycznie tak, sama chciałabym wiedziec o zdradzającym mezu. Jednak sa osoby, ktore potrafia zdrade wybaczyć np. ze względu dla dobra dzieci lub po prostu wybaczają, dają ostatnia szansę. Inni w ogole nie chcą się o tym dowiedzieć, może sami wiedza, tylko nie dopuszczaja tego do siebie.

          Sielanka może być...a co Cie tak rozmieszyło(?) Rodzicami moga być przeciez dobrymi.

          Autorce bardziej chodzi o chec zemsty i to miałam na mysli. To niczego nie zmieni, a zrani przy okazji osoby, ktore sa najmniej winne i ja takie działania odradzam. Chociaz rozumiem, że w emocjach inaczej się mysli...
          • altz Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 20:05
            ewela1_1 napisała:
            > Teoretycznie tak, sama chciałabym wiedziec o zdradzającym mezu. Jednak sa osoby
            > , ktore potrafia zdrade wybaczyć np. ze względu dla dobra dzieci lub po prostu
            > wybaczają, dają ostatnia szansę. Inni w ogole nie chcą się o tym dowiedzieć, mo
            > że sami wiedza, tylko nie dopuszczaja tego do siebie.
            Może być taki układ, że oboje zdradzają i niczego nie chcą wiedzieć? Tylko gdzie tu troska o zdrowie drugiego człowieka? Ja bym tak nie chciał, choćby z tego powodu.
            Można zadzwonić do faceta, że się złapało kiłę i żeby się zbadał, bo "ja złapałam od męża, a mój mąż od dłuższego czasu współżyje z pana żoną." smile
            To może się wydawać śmieszne, o ile nigdy do takich rzeczy nie dochodzi, jak zarażenie.

            > Sielanka może być...a co Cie tak rozmieszyło(?) Rodzicami moga być przeciez do
            > brymi.
            Rodzicami mogą być dobrymi, ale myślę, że tutaj był dłuższy związek z kochankiem, więc się oszukują. Dla mnie to jest nie do przyjęcia, taki brak zaufania i oszukiwanie się, dlatego myślę, że to jednak nie mogła być sielanka.

            > Autorce bardziej chodzi o chec zemsty i to miałam na mysli. To niczego nie zmie
            > ni, a zrani przy okazji osoby, ktore sa najmniej winne i ja takie działania od
            > radzam. Chociaz rozumiem, że w emocjach inaczej się mysli...
            Ja takie emocje rozumiem, ale nie myślę o zemście, raczej o tym oszukiwanym mężu, który ma prawo do prawdy. Myślę, że czułbym jakąś wspólnotę z tym mężem.
            Tam faktycznie chodziło wyłącznie o zemstę i to jest złe i rzeczywiście nic nie da.
            • ewela1_1 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 20:30

              Nic nie da...Sama sie teraz zastanawiam co bym zrobiła i naprawde nie wiem. A skoro mam wątpliwości to chyba zostawiłabym to.
              -------------
              "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

              "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
    • xciekawax Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 16:13
      Autorko,
      To jest Twoje zycie i nie powinnas przejmowac sie co bedzie czula kochanka Twojego meza.
      Jezeli chcesz powiedziec o tym jej mezowi - POWIEDZ !! Niby dlaczego ona sypia z Twoim mezem, a ty ja chronisz? Sa konsekwencjie jej wyboru - ona nie liczy sie z Toba wiec ty nie musisz liczyc sie z Nia.

      Dla tych ktorzy krzycza ze ona Tobie nie obiecywala lojalnosci - to glupie. Nie obiecywala rowniez Tobie ze Ci nic nie ukradnie, wiec czy to znaczy ze moze krasc? Sa jakies normy na tym swiecie, i sypianie z czyims mezem nie jest "normalnym" zachowaniem.

      Wiec tak, jezeli czujesz ze chcesz mu o tym powiedziec - powiedz. I czuj sie winna. Nareszcie zacznij myslec o sobie, bo poki co ani ona ani twoj maz o tym nie mysla.
      A moze jak pani bedzie miala piekilko w domu - to zajmie sie wkoncu swoimi dziecmi i swoim mezem, zamiast sypiac z Twoim. To moze rowniez przyspieszyc rozwod, ale przynajmniej wszyscy beda swiadomi sytuacji.

      PS: gdyby maz mnie zdradzal, to bym bardzo chciala aby ktos mi o tym powiedzial. Ale to ja.
      • jagienka_2 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 22:34
        Bliska mi osoba przyłapała męża na dwóch zdradach. Z jej relacji wiem, że za każdym razem powiadamiała o tym fakcie mężów kochanek swojego ślubnego. Nic nie osiągnęła, oprócz... niechęci rogatych panów, którzy od tamtej pory omijali ją szerokim łukiem. Wszystkie małżeństwa trwają do dziś...

      • ankab92 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 23:35
        Dziekuje wszystkim za rady, nie spodziewalam sie ze taka zazyla dyskusja sie stworzy. Ale to dobrze, bo moge poznac wszystkie za i przeciw.
        Wiem, ze to jest zle i ze w tym momecie uczucie jakie mam to chec zemsty i to zeby ta kobieta miala pieklo w domu. Uwierzcie mi, z natury nie jestem wredna i msciwa i nigdy nikomu zle bym nie zyczyla, po za tym jednym wyjatkiem.
        Ale tak jak wczesniej wspomniano, wiem ze u niej nie jest dobrze, maz pracuje duzo i prawdopodomnie nie wiedzial badz nie chcial wiedziec co jego zona robi w wolnych chwilach .
        Na moim malzenstwie juz mi nie zalezy, bo kto by chcial zyc z takim oszustem, ale czemu ja mam tylko cierpiec. Chcialabym zeby ona tez tego doswiadczyla. Ona ma dzieci, a ja tez mam 3 letnie dziecko, ktore przez ten cholerny romans najbardziej ucierpi i bedzie mialo rodzicow oddzielnie.
        Jesli chodzi o sama zrade to jest roznica miedzy skokiem w bok a romansem, ktory ciagnal sie ponad rok. Tego nigdy nie bylabym w stanie wybaczyc i zapomniec.
        Najbardziej bolesny jest fakt, ze takie doswiadczenie powoduje taka niepewnosc czy wogole kiedykolwiek bede w stanie zaufac komus innemu, bo ten strach chyba do konca pozostanie...
        dziekuje Wam bardzo za wasze posty smile
        Pozdrawiam
        • anbale Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 23:49
          Wierzę, że masz mnóstwo negatywnych emocji- ale informując męża kochanki o romansie wkręcisz w to cierpienie jeszcze parę osób, które być może na to w żaden sposób nie zasłużyły.
          I nie byłabym pewna, czy w dłuższej perspektywie sama będziesz dobrze się z tym czuć.
          • teuta1 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 23:57
            Mąż to nie parasol, który można zabrać z przedpokoju... Ja męża "mojej kochanki" nie informowałam. To ona powiedziała mu, gdy już była pewna, że mój mąż będzie z nią, nie wcześniej. Było to 5 lat temu. Nigdy nie widziałam jej na żywo. Nie mam chęci, nie potrzebuję i nie chcę się bratać. Długo dochodziłam do siebie, rozumiem cię. Ale przemyśl to - daj sobie kilka tygodni.
        • monika3411 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 18.03.13, 23:56
          Podtrzymuję swoje zdanie, że nie powinnaś informować męża pani. O ile jestem w stanie zrozumieć "ja cierpię, niech i ta flądra cierpi" (choć tu brak wg mnie pewności, że prawda wyjawiona jej mężowi zapewni cierpienie owej flądrze), o tyle nie wiem z jakiej okazji temu mężowi chcesz zrobić piekło. Nie znasz tego człowieka, nie wiesz jak przyjmie Twojego niusa. Tobie poza chwilową ulgą nie da to nic.
          Może daj sobie jeszcze trochę czasu zanim podejmiesz decyzję? Ochłoń, pomyśl co dalej z Twoim życiem. Myślę, że to powinno być dla Ciebie teraz najważniejsze. Życzę Ci dużo siły.
          • tamtakobieta Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 22.03.13, 22:57
            A ja uważam, że powinnaś powiedzieć mężowi kochanki. Rozumiem Twoje powody - ta kobieta zniszczyła Ci życie, ale jest też kilka innych powodów, z czego, moim zdaniem, kluczowy jest taki, że ten facet jest przez nią oszukiwany i ma prawo się dowiedzieć. Gdyby mój mąż mnie zdradzał, chciałabym wiedzieć. Argumenty przeciw temu, oparte na założeniu, że to temu mężczyźnie zawali się świat, są moim zdaniem bez sensu - facet jest pokrzywdzony i oszukiwany, jego żona robi z niego idiotę zdradzając z innym, ma prawo o tym wiedzieć. A ta kochanka zasłużyła sobie na to. Jeśli jej rodzina się przez to rozpadnie, to nie będzie to przez nią, a nie przez Ciebie. To, że jesteś w takiej sytuacji i że na nią reagujesz, nie jest Twoją winą.
            Pozdrawiam smile
            • tamtakobieta Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 22.03.13, 22:59
              miało być
              "to będzie to przez nią, a nie przez Ciebie"
              • argentusa Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 23.03.13, 00:16
                tak, tak.
                Dostałam w mordkę od pana męża to niechaj mąż współwinowajczyni też dostanie.
                Ludzie, ja przestaję się dziwić niektórym wydarzeniom życiowym. Naprawdę.
                Ar.
                ps. męża "swojej kochanki" to ty zostaw w spokoju. Nie Twój biznes i nie Twoja sprawa. A takich "uprzejmych" to pewna partia przyjmuje w swoje szeregi. Może lepiej tam uderzyć?
                pps. tak niskie pobudki nie mają u mnie wysokich notowań.
                • ingryd Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 23.03.13, 00:59
                  Arg, nie wnerwjaj sie, bo zlosc pieknosci szkodzi wink
                  Mnie zastanawia inna kwestia, a mianowicie, bynajmniej, aczkolwiek, czy taka " zyczliwie informujaca " zdaje sobie sprawe ze powiadamiajac malzonka t'ej okropnej sprawczyni wszystkich nieszczesc z plaga egipska n'a czele, moze najzwyczajniej przyspieszyc tylko szczesliwy final sielanki milosnej niewiernego meza z wstretna kochanka wykopana przez poinformowanego rogacza. To sie nazywa strzelanie sobie w stope idac tropem checi zemsty i odwetu...
                • xciekawax Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 28.03.13, 02:13
                  Czemu? Przeciez autorka nie obiecywala wienosci ani niczego innego tej pani.
        • foringee Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 23.03.13, 00:37
          Jeśli bym miała w takiej sytuacji informować tego męża - to raczej nie z chęci zemsty na kochance, ale z głębokiej niechęci do oszustwa jako takiego. Nie cierpię jak ludzie robią swoje żony/swoich mężów w trąbę, sama zdradzać też nie umiem i jakoś nie jest mi to potrzebne do szczęścia.
          Kiedyś dawno temu spotykałam się z facetem, po dłuższym czasie wydało się, że jest żonaty, nie przyznał mi się wcześniej, a ja z góry założyłam że ktoś kto deklaruje mi miłośc jest człowiekiem wolnym. Oprócz wściekłości na niego za oszustwo, miałam też wtedy niemały żal do jego żony: od lat mąż ją zdradzał z innymi kobietami, a ona miała to w nosie, nie interweniowała choć wiedziała. A mogła ustrzec kilka naiwnych osób przed cierpieniem.. Kto wie? może jej odpowiadało, że mąz erotycznie realizuje się poza domem a ona tylko korzysta z zasobów materialnych. Piekło mu zrobiła ponoć dopiero przy rozwodzie bo po latach zdrad ponoć się rozwiódł.
          Wtedy byłam młoda i dałam się zagonić w poczucie winy i wstydu, że byłam kochanką, nieważne że oszukaną i wrobioną, ale w końcu żona to ta "prawowita/szanowana", a kochanka to wiadomo..samo zuo.
          Jak się tak teraz zastanawiam, to w sumie szkoda, że nie byłam wtedy bardziej wyszczekana i nie miałam wyższego poczucia własnej wartości, że nie opierdoliłam także jej za to, że trzyma sobie męża-oszusta na stanie i częściowo bierze udział w jego zabawianiu się uczuciami kolejnych dziewczyn, bo mając wiedzę-milczy.
        • malgolkab Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 27.03.13, 09:07
          ankab92 napisała:

          .
          > Chcialabym zeby ona tez tego doswiadczyla. Ona
          > ma dzieci, a ja tez mam 3 letnie dziecko, ktore przez ten cholerny romans najba
          > rdziej ucierpi i bedzie mialo rodzicow oddzielnie.
          Będzie Ci lepiej jeśli jej dzieci też ucierpią?
          > Jesli chodzi o sama zrade to jest roznica miedzy skokiem w bok a romansem, ktor
          > y ciagnal sie ponad rok. Tego nigdy nie bylabym w stanie wybaczyc i zapomniec.
          Też tak uważam. Choć u bliskich mi osób była taka sytuacja - ona miała romans przez ok. rok (też z żonatym), on się dowiedział, ale chciał dalej z nią być (o ile skończy z tamtym), od tego momentu minęło sporo czasu, a ich małżeństwo kwitnie i jest tak dobrze jak dawno nie było (zdanie ich obojga) - więc różnie to bywa...
          > Najbardziej bolesny jest fakt, ze takie doswiadczenie powoduje taka niepewnosc
          > czy wogole kiedykolwiek bede w stanie zaufac komus innemu, bo ten strach chyba
          > do konca pozostanie...
          Tym się nie martw, mój eks oprócz tego, że mnie zdradzał to oszukiwał pod wieloma innymi względami i fakt, że przez jakiś czas nie wyobrażałam sobie zaufać komuś innemu, ale w chwili obecnej mężowi ufam bardzo.
    • nangaparbat3 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 23.03.13, 08:41
      Mnie sie zdaje, że chęć zemsty jest w tej sytuacji najzupelniej zrozumiała i usprawiedliwiona. za to niesmak budzi we mnie szukanie racjonalizacji typu "powinien poznać prawdę, bo zyje w kłamstwie" etc. - to juz nie jest sprawa Autorki watku ani w ogole nikogo poza bezpośrednio zainteresowanymi.
      Zdumiewają mnie wypowiedzi o "niewinności" kochanki - jeśli wchodzi sie w zwiazek z zonatym i dzieciatym czlowiekiem, to sie wie, że mu sie wspoł-rozwala rodzinę, koniec kropka, prosze sie nie wykręcać, bo to śmieszne. I trzeba wziąc na klatę, że ci, ktorym rozwalamy, bedą chcieli nam dokopać. I maja do tego prawo.
      Mam wrazenie, że wiele osób chcialoby lamać zasady i byc za to glaskanymi po główce, no tak to sie nie da.
      Wymaganie od Autorki, zeby hamowala chec zemsty w imię dobra rodziny pani, ktora ją sama ja sobie rozwala - no sorry, to trzeba by być świętą.
      I tak jak bede się sprzeciwiać "karaniu" za zdradę przez osoby trzecie, informowaniu w imie wyzszych wartości zdradzanego meza czy zony, czy zwłaszcza odrzucaniu corki czy syna przez wlasnych rodziców, tak uwazam, ze dokopanie przez osobe zdradzaną jest objawem zdrowia psychicznego, a oczekiwanie od niej wzniesienia się na wyzyny wyrozumialosci, powściągliwosci i troski o dobro rodziny "tych trzecich" - no dajcie spokoj. dobrze, jesli ktoś tak postepuje sam z siebie, jest na tyle dojrzaly, dorosl do tego - chyle czola. Ale nie wymagałabym, nie oczekiwalabym. Nie śmiałabym.
      • diodeo1 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 23.03.13, 09:13
        Małżeństwo to współ-odpowiedzialność za siebie wzajemnie. Jak ktoś chce odpowiadać tylko za siebie to niech się nie żeni ani nie wychodzi za mąż.
        Jeśli żona przymyka oczy, że małżonek jej się od dawna puszcza, to niech do siebie i jego ma pretensje, że się wreszcie puścił tak konkretnie, że do obecnego małżeństwa już nie wrócił.
        Bardzo łatwo rozgrzeszyć siebie i męża a całe zło próbować zawiesić na kochance.
        Po co szanującej się kobiecie mąż, który jej nie kocha, woli inną, zdradza, szuka okazji? W większości przypadków jeśli nie ta kochanka to któraś kolejna by to małżeństwo rozwaliła.
        Znam taką parę której kochanki nie rozwaliły choć były, są ze sobą ponad 30 lat i jedyne co ich łączy to wspólna nienawiść.


        • diodeo1 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 23.03.13, 11:46
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,142987831,142987831,Jak_zareagowac_.html
          tu są ładnie nakreślone częste realia tongue_out
          • blackglass Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 27.03.13, 11:58
            A ja odwrócę pytanie.

            Czy chciałybyście dowiedzieć się o zdradzie swojej "połówki" ...? Czy nie ?
            Bo nie wiem czy ma to aż takie znaczenie od kogo...bo sami "zaangażowani" raczej nie
            lecą z ta radosna wiadomością do współmałżonka.

            Moim zdaniem pan ma prawo wiedzieć, a co zrobi z ta wiedzą to już jego sprawa.

            • mayenna Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 28.03.13, 06:22
              Dowiedzieć się od obcej osoby a od bliskiej i życzliwej to są dwa różne sposoby. Ten pierwszy jest bardzo traumatyczny i niszczący.
              • nangaparbat3 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 28.03.13, 07:24
                Z tą "zyczliwością" to ja bym byla ostrozna. Mnostwo ludzi w jakims okresie swego zycia wdaje się w romans, partner/[artnerka czasem nie wie, czasem udaje że nie wie, romans sie kończy a zwiazek trwa, przechodzi rozne koleje i bywa, że na koniec jest naprawdę dobry. Wtrącenie sie "bliskiej i życzliwej" osoby moze dzialać jako swego rodzaju zobowiazanie, do podjęcia radykalnych krokow, nierzadko innych, nizby sie podjelo samemu z siebie - mniej szansy na ewentualne przeczekanie, zapomnienie, wybaczenie.
                Bardzo dawno temu, kiedy rozstaliśmy sie z partnerem z powodu innej kobiety, przyjaciel powiedzial mi, ze wiedzial o jego romansie wcześniej - do glowy mi nie przyszlo miec zal czy pretensje, ze mi nie powiedzial.
                Wydaje mi sie, ze zyczliwość w takich sprawach oznacza przede wszystkim wzmacnianie strony zdradzanej, natomiast niekoniecznie informowanie, zwlaszcza że wiedza informatora zawsze jest ułomna. Nigdy nie wiemy, czy osoba, wobec ktorej jestesmy zyczliwi, wolalaby wiedzieć, czy nie. Może byc tak, ze jej strategią jest udawanie, ze nie wie, albo wypieranie, i kto daje nam prawo do zburzenia tej strategii? (poza sytuacja opisaną przez Autorkę watku) Wiemy tylko, ze poinformowanie prawie na pewno wywroci jej zycie na nice.
                • lesnik5 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 01.04.13, 12:40
                  Nie ma to jak zracjonalizować czyjeś ku..stwo i jeszcze dorobić do tego ideologię, że to w sumie nie było takie złe, a może w sumie to nawet całkiem dobre. Dobrze, że takie zachowania są przede wszystkim domeną kobiet i całe szczęscie nie wszystkich.
      • milenka39 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 02.04.13, 01:24
        Popieram pomysł poinformowania męża, bo uważam, że mąż tej kobiety ma prawo wiedzieć. I nie jest to kwestia odwetu, małostkowości tylko zwykłej empatii wobec człowieka, który jest prawdopodobnie oszukiwany przez najbliższą osobę. Piszę to z własnego doświadczenia, bo byłam dwa lata zdradzana przez męża z koleżanką. W ich firmie aż "huczało o tym romansie", ale mnie nikt nie powiadomił, bo przecież nie będą się wtrącać. I do dzisiaj pamiętam, że zastanawiały mnie te ukradkowe spojrzenia w trakcie imprezy firmowej, na którą wybrałam się z mężem, w czasie, gdy romans rozkwitał z najlepsze. Pewnie zastanawiali się "wie czy nie wie", podczas, gdy ja byłam kompletnie nieświadoma. Takie wspomnienie jest po prostu przykre....
        Nie wahaj się, powiadom go. Ma prawo wiedzieć, kogo ma w domu.
        • blackglass Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 05.04.13, 16:16
          Ja 2 razy byłam w sytuacji gdy wiedziałam o zdradzie mężów koleżanek.
          Pierwszego widziałam w jednoznacznej sytuacji z inna- podeszłam i powiedziałam, - czy zdajesz sobie sprawę ze powiem o tym twojej żonie... sam jej powiedział przede mną, powiedział też ze ja "ich widziałam" i będę druga osobą która jej to powie.
          Małżeństwo się rozpadło

          Drugi raz nie powiedziałam, bo wiedziałam ze cała złość za zachowanie męża spłynie na mnie.
          Koleżanka dowiedziała się pół roku później od kolegi męża.Przyznałam się, ze wiedziałam i dlaczego nie powiedziałam.Stwierdziła, ze stało by się tak jak myślałam i dobrze ze to był kolega męża nie ja. Małżeństwo trwa do dziś bo i ona wtedy święta nie była tongue_out

          Ale przykro patrzeć jak pani idzie z mężem i znajomymi na tańce, wśród znajomych jest kochanka męża..ale wiedzą a o tym wszyscy w około ale nie żona...przykre
          • diodeo1 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 05.04.13, 16:50
            > Ale przykro patrzeć jak pani idzie z mężem i znajomymi na tańce, wśród znajomy
            > ch jest kochanka męża..ale wiedzą a o tym wszyscy w około ale nie żona...przykr
            > e


            kiedyś byłam świadkiem: pan przyszedł z kochanką na dansing, a po północy wparowała małżonka i wzięły się z kochanką za kudły wink ochrona musiała wyprowadzić towarzystwo, a szkoda, bo ciekawa byłam która wygrała i czy Miś zapalił papierosa znudzony czekając aż skończą czy jednak się po którejś ze stron opowiedział..
      • iuscogens Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 27.04.13, 16:35
        to nie jest racjonalizacja, tylko prawda.
        facet jest oszukiwany, może on tego nie doceni, ale zwykła ludzka przyzwoitość wymaga, żeby wiedział w jakiej jest sytuacji. Może to niczego nie zmieni, ale będzie miał w ogóle możliwość podjąć jakąś decyzję.
    • zalosny.jestes Ależ oni sobie tylko pociupciali a Ty chcesz zaraz 02.04.13, 12:53
      rozwalać umowę cywilno prawną uncertain Po pierwsze na zimno zastanów się jak na tym wyjdziesz, po drugie czy Cię na to stać, po trzecie ile możesz Ty i on na tym stracić, nie zapomnij o dzieciach, którym tylko w KRiO stopa nie spada i na końcu zrób bilans. Jak na tak, to w te pędy do sądu!
      Pozdrawiam
      • milenka39 Re: Ależ oni sobie tylko pociupciali a Ty chcesz 02.04.13, 16:33
        Hahaha .... ależ ty żałosny nie jesteś wcale - you' ve made my day....smilesmile
    • codzien_01 Re: robi mi wurzuty ale ja nie mogę... 09.04.13, 12:18
      Ciekawe i szczere. Bardzo mi sie podoba, pana podejście. Jestem kobietą i feministką, ale nie o to chodzi. Wbrew temu co Pan pisze Ja jestem szczupła, wysoka, inteligentna i wykształcona, mężczyzn wokół mnie również nie brakuje ani również nigdy nie brakowało, ale przez ponad 10 lat małżeństwa zawsze wiedziałam, że moje miejsce jest przy mężu. Lecz mój mąż nigdy i tego nie potrafił docenić, również mam fajne dzieciaczki a argumenty żeby wziął się w garść i wreszcie coś zrobił ze swoim życiem nigdy do niego nie docierały. Mówiąc w skrócie dominował alkochol i siła pięści, doprowadził tym do tego, że najmniejsze uczucia prysły, jedynie co mnie trzymało przy nim to właśnie dzieci. Ale ile można znieść, z czasem zaczęłam się po prostu dusić, czułam się jak w klatce. Nie twierdzę, że byłam idealną żoną, Ja sama znalazłabym u siebie parę wad, ale przy najmniej się starałam, ciągnęłam rodzinę do góry, prosiłam i błagałam. Należy również wspomnieć ze głównym tematem mojego męża było ile to Ja mam kochanków, a wszystko napędzane było przez jego koleżanki. Aż w końcu miarka się przebrała, spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wraz z dziećmi wyprowadziłam się. Bardzo to przeżyłam, ale i odżyłam, a mój mąż nie potrafi znaleźć żadnych argumentów żebym znowu wróciła. Nie żałuję tego. A dzieci, dzieci wbrew temu co nam się wydaje są bardzo silne, stały się bardziej wesołe, wygadane, mają dużo przyjaciół, rozmawiamy o wszystkim, bardzo dobrze się uczą, są moim skarbem. Zdyscyplinowane i kochane. Wszystko można przeżyć, tylko trzeba w siebie uwierzyć. Nie namawiam do tego co zrobiłam, napisałam jak to było w moim przypadku. Jestem teraz szczęśliwa i zadowolona bo również znalazłam swoje szczęście, prawdziwe szczęście. Choć mam wiele kłopotów i problemów nie poddaję się, tylko idę do przodu. Powodzenia
    • codzien_01 Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 09.04.13, 12:26
      Dziewczyno czy ty juz całkiem nie myślisz, mąż cię zostawił i zdradził z koleżanką i co z tego? To jeszcze nie koniec świata, pozbieraj się poukładaj wszystko po kolei. Swoja szansę stracił, nie liczył sie z Tobą, a skoro to presja rodziny to będzie to powrót na chwilę. Nie wtrącaj się tam gdzie cie nie proszą, skoro wiesz że ona jest nie w porządku zachowaj to dla siebie. Zajmij się sobą, pokaż, że i ty jesteś coś warta, pokarz mu co stracił niech teraz sam żałuje, a Ty jeszcze sobie życie ułożysz. Być może jeszcze szybciej niż myślisz, na wszystko przyjdzie czas i pora. 29 lat to fajny wiek, nie poddawaj się. Ja miałam 32 lata gdy odeszłam od męża, choć mnie nie zdradził był to niesamowity drań. Podniosłam się z tego i jestem dumna, że dałam radę, że potrafię.
    • monika3411 Co zrobiłaś? 27.04.13, 18:34
      Minął miesiąc z hakiem.... co zrobiłaś...?
      • ankab92 Re: Co zrobiłaś? 27.04.13, 22:52
        Witam wszystkich...
        Przepraszam, nie odzywałam, długo nie zaglądałam na forum i jeszcze raz dziekuje za wszystkie rady.

        A wiec tak...podjęłam decyzje i napisałam do męża kochanki.
        Okazało się, że mąż już coś podejrzewał a ja mu tylko pomogłam rozjaśnić sytuacje. Nie wiem jak to się wszystko u nich potoczyło, wiem ze kobieta się przyznała.
        Ku mojemu zaskoczeniu mąż kochanki dziękował mi za tą informację, gdyż okazało się że niemal wszyscy znajomi z jego kręgu wiedzieli tylko on biedny żył w niewiedzy przez tyle czasu.
        Chciałam, żeby ona wiedziała jak to jest stracić rodzinę. Nie bronię mojego męża bo on zrobił bardzo żle, ale uważem ze ona mając swoja rodzinę i wiedząc ze jego się rozpadła powinna, mimo wszystko się wycofać a nie zrobiła tego. Z tego co wiem, ona teraz walczy o to, żeby mąż od niej nie odszedł. A mój mąż stracił mnie już dawno i teraz ja i...został sam.

        Mimo wszystko, nie żałuję, że to zrobiłam.

        • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 15:11
          Smutne.
        • anbale Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 20:15
          No to super, faktycznie. Ty wiesz jak to jest stracić rodzinę, ona wie jak to jest, jeden mąż wie, drugi mąż też już wie, wszystkie dzieci wiedzą jak to jest. Wszyscy walczą, wszyscy wiedzą.
          Możesz teraz zatańczyć wesołego oberka.
          • foringee Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 20:30
            Tiaa... najlepiej nabrać wody w usta, a jak pani zmacha dziecko z kochankiem to nadal zgodnie z panią mężowi wmawiać, że do męża przecież podobne toczka w toczkę. I każdy syf skrzętnie zamieść pod dywan. Im więcej brudu ukryte pod dywanem, tym szczęśliwsza rodzina.

            ps. jak szanowne panie lubią się puszczać poza związkiem to nic dziwnego, że prawa do utajnienia tego będą bronić.
            • anbale Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 20:40
              Gdyby mój mąż miał romans i go zakończył definitywnie- wolałabym o tym nie wiedzieć.
              Co zmieniłaby ta wiedza, oprócz tego, że swój ciężar przerzuciłby na moje barki?
              Jeśli poinformowałby mnie o tym ktoś tylko po to, żeby coś rozpieprzyć dla własnej satysfakcji, że inna osoba ma tak samo rozpieprzone życie- to potraktowałabym to jako podłość.
              Ale może inni mają inaczej, może właśnie na tym polega wielkoduszność...
              • lesnik5 Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 21:09
                Nie po to żeby coś rozpieprzać, ale po to żebyś wiedziała, że mąż ma Ciebie w du..e.

                Rozumiem, że niektórym trudno było by się skonfrontować z taką myślą, nobo potem trzeba by podjąć JAKĄŚ decyzję, a wygodniej nic nie wiedzieć i nie podejmować, no ale trudno.
                • foringee Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 21:29
                  ano właśnie. na tym forum króluje metoda na zasłanianie sobie oczu, nic nie wiem, nie widzę, nie chce wiedzieć. Bo z wiedzą trzeba coś zrobić. A nie każdy jest na tyle dojrzały. Lepiej kazać innym zamiatać pod dywan, byle nie znać prawdy i się nie denerwować.
                  i to śmieszne wręcz przełożenie winy NA OSOBĘ INFORMUJĄCĄ rogacza o zdradzie. teraz to ta osoba ma być winna rozwalenia cudzej rodziny. nie żona która się puszcza. tylko osoba, która informuje męża. śmiech na sali. Traktuje się męża jak gówniarza, za którego trzeba podjąć decyzję, którego trzeba okłamywać bo prawdy pewnie nie jest w stanie znieść no i -broń boże- jeszcze gotów się rozwieść ze zdradzaczką! o zgrozo. I oto osoba informująca jest winna wszelkiemu złu. A cierpieniu dzieci przede wszystkim. sic. Mąż poinformowany że jest robiony w wała przez żonę to samo zło. Bo może będzie chciał coś zmienić w zakłamanym układzie. A tego otoczenie może nie znieść.
                  Fascynujące jest jak pozbawia się męża prawa do prawdy i indywidualnej decyzji. Mąż może się rozwieść, może nie uwierzyć, może uznać że i tak żonę kocha, itd itp. Ale większość sadystów hipokrytów chce za niego zdecydować, że mówić mu o faktach nie wolno.
                  • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 21:45
                    Jakoś cię to Foringee bardzo mocno dotyka, obchodzi... tyle emocji w twoich postach, tyle obraźliwych słów skierowanych do innych...
                    To jest tak, że każdy człowiek jest inny i ma prawo do swojego modelu zachowania.
                    Dla mnie sprawa jest prosta: zdrada mojego partnera jest sprawą między mną a nim. To wszystko.
                    • foringee Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:06
                      uważam, że tego typu wypowiedzi w kierunku autorki wątku są zwyczajnie wredne
                      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,143265731,144175644,Re_Co_zrobilas_.html
                      usiłuje się ją zgnoić i wpędzić w poczucie winy, za to, że poinformowała męża że jego żona z jej mężem.
                      nie dopuszcza się myśli, że ten mąż ma prawo zrobić z wiedzą co sam chce i to zrobi. tylko z jednej strony nawołuje się do zatajenia prawdy przed mężem (niech robi z siebie głupka w tłumie uświadomionych skoro sam się nie domyśla) a z drugiej obarcza się osobę informującą odpowiedzialnością za dalszy los ich małżenstwa. chore podejście.
                      wszyscy wokoło wiedzą a nieświadomemu rogaczowi nikt nie powie. niech się sam meczy w związku gdzie dogadać się z żoną nie może a nie wiadomo gdzie tego przyczyna. otoczenie- sami bohaterzy troszczący się o jego rodzinę i dzieci..tia.. raczej o własne tyłki.
                      Mam znajomą która absolutnie jest przeciwko powiadomianiu. Nawet własnej siostrze nie powiedziała, że widziała jej męża z kochanką. Sama zdradzała i była zdradzana. I wolała nie wiedzieć że mąż ją robi w balona. Obecnie rozwiedziona spotyka się z żonatym facetem już się nawet nie kryjąc, bo niech sobie żona pilnuje męża, ona nie musi. Kwestia przyzwyczajenia do standardów.
                      To oczywiste, że zdrada w związku jest sprawą między dwojgiem. I informacja kogokolwiek z zewnątrz tego nie zmieni. Mąż poinformowany o zdradzie nadal zrobi w swoim związku to co sam zechce. Bo informator nie stanowi o jego związku. Informator mówi o jakimś fakcie, którego może rogacz nie zauważył. A co on zrobi z tą wiedzą to wyłącznie jego sprawa.
                      A tu widzę że większość nieźle zestrachana, czując , że jednak ten partner święty nie jest, więc jak sprawa spod dywanu wypełznie i ktoś z zewnątrz głośno o tym powie, to cóż biedna z tym faktem pocznę...
                      • anbale Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:13
                        Zgnoić? Wpędzić w poczucie winy?
                        Przecież potwierdziłam jedynie, że może sobie pogratulować pyrrusowego zwycięstwa.
                        Weselić się, poczuć ulgę. O to chodziło przecież.
                  • anoraak Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 21:47
                    > Fascynujące jest jak pozbawia się męża prawa do prawdy i indywidualnej decyzji.
                    > Mąż może się rozwieść, może nie uwierzyć, może uznać że i tak żonę kocha, itd
                    > itp. Ale większość sadystów hipokrytów chce za niego zdecydować, że mówić
                    > mu o faktach nie wolno.


                    masz całkowitą rację, ale akurat tutaj chodzi nie o prawdę, nie o męża....tylko o zwyczajną zemstę. ona spieprzyła mi życie to ja jej spieprzę. taka drobna różnica......ale ma znaczenie.
                    • lesnik5 Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 21:52

                      > masz całkowitą rację, ale akurat tutaj chodzi nie o prawdę, nie o męża....tylko
                      > o zwyczajną zemstę. ona spieprzyła mi życie to ja jej spieprzę. taka drobna r
                      > óżnica......ale ma znaczenie.

                      Oj tam, przecież uświadomiony mąż może - dzięki tej nowej wiedzy - poczuć od nowa wicher miłości i do szaleństwa zakochać się w swojej starej nowej żonie, którą to prawie właśnie co stracił, bo poszła do innego.

                      ha ha

                      Historia zna takie przypadki.

                      Albo w sumie nie. Nie tyle historia, co literatura. Fantastyczna.

                      Dajcie chłopu wybierać. Jak ma się odwagę du.ą merdać, to trzeba też mieć odwagę skonfrontować się z tego konsekwencjami, czyż nie? Dorośli ludzie tak robią. Podobno.
                      • foringee Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:10
                        ja znam takiego, który wiedząc o zdradach żony i tak z nią chciał być. mimo, że rogi miał ogroomne.
                        ale ona wybrała innego żonatego zdradzacza, oboje się rozwiedli, zamieszkali razem, a teraz nowy ukochany zdradza ją tak samo jak wcześniejszą żonę. taki life.
                    • zuzi.1 Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:36
                      anoraak napisała:
                      "masz całkowitą rację, ale akurat tutaj chodzi nie o prawdę, nie o męża....tylko o zwyczajną zemstę. ona spieprzyła mi życie to ja jej spieprzę. taka drobna różnica......ale ma znaczenie."

                      Uważam, że autorka postąpiła b. dobrze, uświadomiła męża tej pani z kim się zadaje. Informacja bezcenna. Poza ty, kochanka nie spodziewała się zapewne takiego obrotu sprawy, wręcz liczyła po cichu na to, że zdradzanej żony na taki krok nie będzie stac, gdy romans z mężem wyjdzie na jaw i.... się przeliczyła wink brawo autorko wątku, w pełni Cię popieram.
                      Na drugi raz pani zdradzająca co najmniej 10 razy zastanowi się, czy warto podrywac cudzego męża, taka nauka jest również bezcenna...
                      • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:47
                        zuzi.1 napisała:


                        > Na drugi raz pani zdradzająca co najmniej 10 razy zastanowi się, czy warto podr
                        > ywac cudzego męża, taka nauka jest również bezcenna...

                        Czyli rola wychowawcza, no no smile
                        Ja myślę, że jestem w stanie wpłynąć tylko na swoje własne postępowanie. Na pewno nie na postępowanie osób trzecich i czwartych, a takimi działaniami, podyktowanymi zemstą, jedynie zwiększa się ilość bólu i cierpienia w takim układzie.
                      • blue_ania37 Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:52
                        zuzi.1 napisała:

                        Uważam, że autorka postąpiła b. dobrze, uświadomiła męża tej pani z kim się zad
                        > aje. Informacja bezcenna. Poza ty, kochanka nie spodziewała się zapewne takiego
                        > obrotu sprawy, wręcz liczyła po cichu na to, że zdradzanej żony na taki krok n
                        > ie będzie stac, gdy romans z mężem wyjdzie na jaw i.... się przeliczyła wink bra
                        > wo autorko wątku, w pełni Cię popieram.
                        > Na drugi raz pani zdradzająca co najmniej 10 razy zastanowi się, czy warto podr
                        > ywac cudzego męża, taka nauka jest również bezcenna...

                        A ten mąż co wskoczył do innego łózka to może też powinien się zastanowić?
                        Po co komuś rozwalać życie?
                        Prawda ma to do siebie, że wychodzi na jaw, nawet jeżeli niekiedy trzeba poczekać.
                        Inaczej bym podeszła do tematu, gdybym przeczytała, że kocham go nad życie i nie wytrzymałam emocjonalnie, to może bym zrozumiała.
                        Ale informacja na zimno, bo autorka pisze, że stracił ja potem tamtą kobietę, wiec zrobiła to na zimno, taka zemsta.
                        To nie przynosi chwały a satysfakcja na chwilę.
                        A
                        • zuzi.1 Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 23:47
                          Ale poinformowanie męża pani zdradzającej w ramach odwetu nie stanowi żadnej ujmy na honorze, a wręcz przeciwnie, autorka okazała się uczciwa nie tylko wobec siebie (wykopsała niewiernego męża ze swojego zycia) ale równiez okazała się uczciwa wobec męża zdradzającej, facet nie będzie dalej niedoinformowanym rogaczem. Zresztą tak jak napisała autorka, zdradzany mąz podziękował jej za tą informację...Ja bym też podziękowała, gdybym znalazła się w takiej sytuacji jak ten pan. Nikt nie lubi byc oszukiwany i zdradzany. Jeszcze raz napiszę: bardzo dobrze autorko zrobiłaś, w pełni popieram. Gdyby ludzie podchodzili do takich spraw z pełną powagą i nie przymykali oka na zdrady, wówczas aż tylu zdrad by nie było, bo nie byłoby aż tylu zdradzaczy, którzy mieliby ochotę rozwalic nie tylko cudze małżeństwo ale również i swoje własne...
                      • malgolkab Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 10:13
                        zuzi.1 napisała:


                        > Na drugi raz pani zdradzająca co najmniej 10 razy zastanowi się, czy warto podr
                        > ywac cudzego męża, taka nauka jest również bezcenna...
                        A skąd przekonanie, że to pani podrywała pana? Zawsze z założenia kobieta jest stroną aktywną czy to chęć przypodobania się autorce postu (lepiej być żoną męża poderwanego i zbałamuconego niż z premedytacją szukającego kochanki?)?
                        • anbale Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 10:24
                          No właśnie, może to mąż podrywał panią i to on był stroną aktywną, a pani tylko w końcu uległa słabości?
                          Dlaczego to zawsze kobieta "wskakuje do łóżka", a mężczyzna zawsze to ta księżniczka na wieży?
                          • lesnik5 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:04
                            A tak konkretnie to jakie to ma niby znaczenie dla tej sprawy?
                            • anbale Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:01
                              Znaczenie może takie, że większość widzi konieczność "ukarania" pani co kradnie cudzego męża, a może to pan ukradł cudzą żonę i jaka kara dla niego?smile
                              • lesnik5 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:14
                                Nie, nikt nie widzi konieczności "karania" nikogo, tylko poinformowania męża o wiarołomnej żonie. Tak, z ludzkiej życzliwości, żeby wiedział co się dzieje i mógł podjąć świadomą decyzję.
                                • anbale Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:18
                                  lesnik5 napisał:

                                  > Nie, nikt nie widzi konieczności "karania" nikogo, tylko poinformowania męża o
                                  > wiarołomnej żonie. Tak, z ludzkiej życzliwości, żeby wiedział co się dzieje i m
                                  > ógł podjąć świadomą decyzję.

                                  To chyba nieuważnie czytasz.
                                • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:31
                                  Leśniku, to nie jest takie proste, między białym a czarnym jest wiele odcieni szarości i nigdy nie wiesz, czy nie zrobisz komuś w taki sposób nieodwracalnej krzywdy.
                                • malgolkab Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:32
                                  lesnik5 napisał:

                                  > Nie, nikt nie widzi konieczności "karania" nikogo, tylko poinformowania męża o
                                  > wiarołomnej żonie. Tak, z ludzkiej życzliwości, żeby wiedział co się dzieje i m
                                  > ógł podjąć świadomą decyzję.
                                  Chyba nie bardzo Najbardziej boli mnie to, ze ona ma wszystko swojego meza, dzieci i kochanka czego tu chciec wiecej.
                                  • lesnik5 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:34
                                    Jej motywacja jest nieistotna, istotne są korzyści jakie z takiej informacji może mieć mąż. I jak pokazało życie miał, bo podobno się ucieszył i nawet podziękował.

                                    Czyli, reasumując, zrobiła dobrze.
                                    • malgolkab Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:40
                                      lesnik5 napisał:

                                      > Jej motywacja jest nieistotna, istotne są korzyści jakie z takiej informacji mo
                                      > że mieć mąż. I jak pokazało życie miał, bo podobno się ucieszył i nawet podzięk
                                      > ował.
                                      >
                                      Hm, ucieszył się? z tego, że go żona zdradza?
                                      • lesnik5 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:43
                                        Z tego że znalazł się ktoś, kto go o tym poinformował, dzięki czemu mógł podjąć świadomą decyzję co z tym zrobić.
                                    • anbale Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:45

                                      To fajnie, że się ucieszył i podziękował, jeszcze powinien koniak i bombonierę kupić smile
                                      W sumie dobrze, że się nie powiesił.
                                      • lesnik5 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 21:52
                                        Jest dorosły, jego decyzja i konsekwencje.

                                        Skąd taki zapał do matkowania i myślenia za innych? No na prawdę, większość da sobie jednak sama radę.
                                        • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 22:02
                                          lesnik5 napisał:

                                          > Jest dorosły, jego decyzja i konsekwencje.
                                          >
                                          > Skąd taki zapał do matkowania i myślenia za innych? No na prawdę, większość da
                                          > sobie jednak sama radę.

                                          W tym rzecz, że paradoksalnie to ty właśnie matkujesz i myślisz za innych. Ten mężczyzna "jest dorosły", żyje w małżeństwie i widzi tyle, ile chce i potrafi zobaczyć. Ładowanie się w jego życie z informacjami, o które nie prosił, to właśnie odebranie mu prawa do decydowania, ile chce wiedzieć.
                                          Ja bywałam zdradzana. Tego się nie da nie zauważyć, chyba że się bardzo chce.
                                          • malgolkab Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 22:08
                                            nowel1 napisała:


                                            > Ja bywałam zdradzana. Tego się nie da nie zauważyć, chyba że się bardzo chce.
                                            Dokładnie tak. Choć 3/4 forum zaraz zaprzeczy big_grin
                                          • lesnik5 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 22:25
                                            Nie, bo może wcale nie wie, a by chciał. Tak zresztą - jak się okazało - było w tym przypadku.

                                            Nie wszyscy zdradzani o tym wiedzą i się z tym godzą, wkręcając sobie jakieś wydumane wytłumaczenia. Tak szczerze mówiąc, to podejrzewam, że znakomita większość jednak właśnie nie wie i nie ma ochoty się z tym godzić.
                                            • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 30.04.13, 07:55
                                              lesnik5 napisał:

                                              > Nie, bo może wcale nie wie, a by chciał. Tak zresztą - jak się okazało - było w
                                              > tym przypadku.
                                              >

                                              I kluczowe jest to "może"
                                              Skoro tego nie rozumiesz, nie ma sensu dalsza dyskusja.
                                              • lesnik5 Re: Co zrobiłaś? 30.04.13, 08:04
                                                Kluczowe jest, że na pewno chciałby wiedzieć.

                                                Skoro tego nie rozumiesz, nie ma sensu dalsza dyskusja.
                                                • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 01.05.13, 12:30
                                                  "Na pewno", to jest tylko twoje przekonanie, które zresztą jakoś dziwnie wyewoluowało z twojego "może", gdy tylko zabrakło ci argumentów.
                                            • ankab92 Re: Co zrobiłaś? 11.05.13, 22:24
                                              Witam,
                                              Do tych którzy mnie oczerniają, macie to prawo bo to był mój cel wejscia tutaj i posłuchać waszych rad oraz opini.
                                              Wiecie co jest najgorsze, że mimo to że zrobiłam to w jakiś sposób z zemsty, naprawde poczułam ulge i wcale tego nie żałuje. Poza tym najgorsze jest to, że pewnie dzięki informacji dla męża ich związek jeszcze się odrodzi i pewnie będą szczęśliwi. Z tego co wiem facet postanowił zostać z tą babą, i tak jak ktos wyżej napisał wyobrażam sobie bedzie sie bardziej starał i pewnie dbał o nią zeby to sie nie powtórzyło. Szkoda, że moj mąż sie tak nie starał i ze nasza szansa na powrót nie jest możliwa.
                                              A do tych co krytykują, powiem jedno kiedyś chłopak mojej siostry ją zdradził i pamiętam że duzo jej radziłam, ale teraz wiem ze te rady były zupelnie bezwartosciowe. Naprawde nikomu nie życze doswiadczenia tego uczucia bólu, ale wydaje mi sie ze taka chęć zemsty to najnormalniejszy odruch.
                                              • mayenna Re: Co zrobiłaś? 12.05.13, 11:01
                                                Wg twojej logiki to ty jako strona zdradzona powinnaś się bardziej starać by to się nie powtórzyło. Może trzeba jednak było te sytuacje rozegrać bardziej umiejętnie, żeby nie zniszczyć rodziny?
                                            • ankab92 Re: Co zrobiłaś? 12.05.13, 15:04
                                              Witam dziewczyny,
                                              Chciałam wam tylko napisac, ze strasznie cierpie z powodu rozpadu mojego malzenstwa. Uplynelo juz 5 miesiecy od kiedy nie mieszkamy razem, i wogole ten bol nie mija.
                                              Wracajac to do faktu iz maz wie, to byla chec zemsty a takze chcialam sobie usmierzyc bol bo nasze malzenstwo sie rozpadlo, maz widzial ze cierpie a mimo to wciaz spotykal sie nia. Ona wiedzac ze mamy male dziecko, majac swoje dzieci powinna sie wycofac nie uwazacie?
                                              Teraz po tym jak maz sie dowiedzial ona walczy o to malzenstwo, wiec czemu nie pozwolila aby moj maz tez powalczyl tylko korzystajac z okazji ze zona juz nie jest przeszkoda to dalej romasnowala?
                                              wiem ze to pytania retoryczne, teraz wiem ze maz z no ia nie utrzymuje kontaktu i zastanawiam sie czy powinnam walczyc? czy to brak szacunku do samej siebie? on teraz zaczyna ze mna rozmawiac gdzie przez ostatnie miesiace nie zauwazał
                                              • anbale Re: Co zrobiłaś? 12.05.13, 15:32
                                                ankab92 napisała:

                                                > Witam dziewczyny,
                                                > Ona wiedzac ze mamy male dziecko, majac swoje dzieci pow
                                                > inna sie wycofac nie uwazacie?
                                                > Teraz po tym jak maz sie dowiedzial ona walczy o to malzenstwo, wiec czemu nie
                                                > pozwolila aby moj maz tez powalczyl tylko korzystajac z okazji ze zona juz nie
                                                > jest przeszkoda to dalej romasnowala?

                                                A Twój mąż nie powinien się wycofać?? Czego się uczepiłaś tak tej kochanki, gdyby Wasze małżeństwo było dorzeczne i udane, to by w ogóle nie było na nią miejsca, więc chyba u Was coś nie grało, a teraz się budzisz z ręką w nocniku i furda na kochankę...
                                              • mayenna Re: Co zrobiłaś? 12.05.13, 15:36
                                                Decyzje podejmował twój mąż. Pani robiła to co uważała za duszne dla siebie. Widać miała swoje powody, dla których postąpiła tak, a nie inaczej. A ty nadal ją obwiniasz o wszystko, nie doceniając własnej roli w tym i twojego męża.
                                                Póki nie weźmiesz tego na klatę, nie przepracujesz, gdzie popełniłaś błąd i czy w ogóle popełniłaś, póki nie pogadasz z mężem o tym co on czuł, czemu tak wyszło i nie przyjmiesz jego słów jako faktu, który wtedy ważył na jego decyzjach, to nic nie zrobisz konstruktywnego. Najwyżej przypudrujesz problem.
                                                • vento_p Re: Co zrobiłaś? 12.05.13, 19:16
                                                  dlaczego miałaby to wziąć na siebie? czas na rozwiązywanie błędów już by. Jak mężusiowi coś się nie podobało mógł rozmawiać, przepracować problem a nie włazić do wyra jakiejś mężatce
                  • anbale Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 21:57
                    Strasznie Cie rozdygotało i dorobiłaś piętrową ideologię- a ja tylko napisałam za siebie, co ja bym wolała, jaką opcję w tym konkretnym przypadku.
                    Nie chciałabym żeby ktoś mnie informował o zdradzie TYLKO PO TO żeby rozpieprzyło mi się życie, TYLKO PO TO żebym też cierpiała. Jeśli by mnie ktoś poinformował w czystych intencjach, bo na przykład widziałby że snuję poważne plany względem kogoś kto mnie notorycznie oszukuje i istnieje duże prawdopodobieństwo, że mnie skrzywdzi- to pewnie bym to inaczej potraktowała. Więc wyluzuj smile
                    • foringee Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:19
                      nie rozdygotało tylko zniesmaczyło.
                      nie rozumiesz - Twój ewentualny związek nie zależy od tego W JAKIEJ INTENCJI ktoś Cię o zdradzie informuje. Chyba, ze jesteś tak labilna, że jeśli ktoś cię poinformuje w intencji byś cierpiała , to kładziesz się i cierpisz.
                      dostajesz wiedzę, co z nią zrobisz - Twoja broszka. możesz stwierdzić: ok, tamta zdradzona,wkurzona, a ja lubię tego męża który mi się czasem puści, więc to co mi powiedziała istotne nie jest. Albo możesz stwierdzić: uff,miesiącami mąż rżnie głupa i mnie oskarża że mam paranoję -a oto suche fakty,nie jestem wariatką.

                      Cały czas przenosisz odpowiedzialność na innych ludzi. A to TY i partner za związek odpowiadacie, i z wiedzą płynącą z otoczenia zrobicie co się wam podoba. A dzieci nie będą cierpieć dlatego, że jakaś pani powiedziała ci że mąż się puszcza, tylko dlatego że wy dwoje stworzyliście taki a nie inny układ.
                      • anbale Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:25
                        A Ty nie rozumiesz, że ja nie oceniam faktu zdrady, tylko właśnie intencje, które się kryją za faktem informowania o tym.
                        Znam przypadek próby samobójczej po takiej informacji, podanej komuś w bardzo złej intencji i na dodatek wiele lat po romansie, po którym już w tamtej chwili nie było nawet śladu- czasem brać uwagę i takie konsekwencje informowania.
                        • foringee Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:31
                          sorry, ale ta próba samobójcza wynika zapewne z depresji/nałogów/nawarstwionych problemów spod dywanu a nie z informacji o zdradzie sprzed lat.
                          a może nawet właśnie wynika pośrednio z BRAKU informacji o zdradzie wtedy, gdy zdrada miała miejsce.
                          • anbale Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:40
                            Taaa...
                            Ty pewnie uważasz, że każda taka bezcenna informacja o czyimś romansie wynika z troski o tego biednego, ukrzywdzonego zdradzanego...?
                            Myślę, że ludzie informują o tym najczęściej wtedy, gdy chcą komuś zaszkodzić, z zemsty, albo w celu uzyskania jakichś własnych korzyści; najczęściej nie ma to nic wspólnego z troską- co zresztą pięknie widać w tym wątku.
                            • foringee Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:43
                              jeśli żyjesz w świecie, gdzie to cudza intencja nadaje treść Twojemu działaniu - to masz poważny problem.
                              • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:48
                                foringee napisała:

                                > jeśli żyjesz w świecie, gdzie to cudza intencja nadaje treść Twojemu działaniu
                                > - to masz poważny problem.

                                Ja na przykład żyję w świecie, w którym potrafię rozpoznać intencje jakimi ja się kieruję. A to ważne.
                              • anbale Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:49
                                Nie nadaje celu mojemu działaniu, ani nie uważam, że powinna. Czy ja to gdzieś napisałam?
                                To Ty się uwzięłaś na tą tezę. Ja tylko oceniam intencje.
                                • foringee Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 22:56
                                  Autorka poinformowała "pana żona z moim mężem się spotykają". Koniec jej roli. Czy dla rzeczonego męża i jego związku jest istotne czy autorka informując w duchu myślała sobie "o jaki biedny mąż nieświadomy pewno" czy może myślała "popamięta mnie ta zdzira" ? Jej rola w rzeczonej sprawie związku się skończyła. Co mąż zrobi dalej -na to ona nie ma już żadnego wpływu. Zaś Ty chcesz na nią przełożyć odpowiedzialność za płaczące dzieci w tamtym rozpadłym związku.
                                  • anbale Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 10:21
                                    Autorka wątku poinformowała męża tylko po to, żeby jeszcze parę osób cierpiało tak samo jak ona, o nic więcej jej nie chodzi, całą resztę ma w głębokim poważaniu.
                                    Oceniam to jako bardzo niską pobudkę i tylko tyle. Całą resztę dopisałaś sobie w swojej rozbuchanej wyobraźni.
                                    • to.ja.kas Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 10:36
                                      Nie wiem czy bym powiedziała czy nie. Kiedyś wydawało mi się, że wiem wszystko i jestem ponad to. Z wiekiem wiem, że z bólu ludzie robią rzeczy różne i nie mi oceniać z pozycji bezpiecznego, zacisznego, komfortowego fotela.
                                      Co bym zrobiła gdyby mój mąż mnie zdradził?
                                      Nie mam pojęcia !
                                      Może bym się załamała, może bym go utłukła, może bym winiła osobę z którą by mnie zdradzał a może zachowałabym się zupełnie irracjonalnie.
                                      Oczekiwanie, że ludzie w chwili rozpaczy, zagubienia i tragedii wykażą się heroizmem, klasą i bóg_wi_czym.....bez sensu.
                                      Mam nadzieję, że ja bym umiała. Ale tyle wiem na ile mnie sprawdziło życie a w tym temacie mnie na szczęście jeszcze nie sprawdziło i mam nadzieję dalej będzie oszczędzać.

                                      Znam naprawdę wiele kobiet, które pod wpływem opinii publicznej opowiadały jak to w chwili zdrady zachowywały klasę i niemalże zimną krew, a naprawdę obrzucały partnera błotem, niszczyły jego relację z nową osobą, z dziećmi, nachodziły w pracy, szantażowały słabym zdrowiem i cholera wie czym. Powód? Bo nawet w takich sytuacjach nie mogły sobie pozwolić na słabość i otwartość wśród bliskich tylko wolały grać niezwyciężone i silne....zamiast pozwolić sobie po prostu na płacz, ulgę i oczyszczenie.
                                      Nie oceniajmy i nie róbmy więc z siebie bohaterów w każdej sytuacji życiowej, którzy radzą sobie z zimnym licem, spokojem i wyważeniem. Bo jak o nas idzie to okazuje się, że czasami potrafimy zachować się książkowo a czasami niekoniecznie.
                                      Ja przyznaję się nie wiem kogo bym w tej sytuacji zabiła, kogo ocaliła a kogo doświadczyła. W końcu tylko słaba płeć jestem. wink)))
                                      • anoraak Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 10:55
                                        ale to zupełnie nie o to chodzi, moim zdaniem.
                                        chodzi o to, że taka zdradzona żona ma prawo do takiego zachowania, ale niech sobie aureoli na głowę nie nakłada jaka to ona dobra bo zrobiła to dla tego zdradzonego męża, żeby miał wybór itp. podłość to podłość nawet jeżeli są jej przyczyny i nie należy dorabiać sobie do tego ideologii.
                                        a niektóre osoby w tym wątku dorabiają....
                                        • to.ja.kas Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 11:03
                                          A niech sobie założy aureolę. Jeśli jej to W TAMTYM MOMENCIE pomoże o sobie lepiej myśleć.
                                          W końcu to zdradzacz i jego partner powodują, że ona czuje się paskudnie, jako niekochana, oszukana, straciła poczucie pewności siebie, poczucie bycia atrakcyjną, a jej świat się zawalił.
                                          Na refleksję czas przyjdzie.
                                          • anoraak Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:17
                                            > A niech sobie założy aureolę. Jeśli jej to W TAMTYM MOMENCIE pomoże o sobie lep
                                            > iej myśleć.
                                            > W końcu to zdradzacz i jego partner powodują, że ona czuje się paskudnie, jako
                                            > niekochana, oszukana, straciła poczucie pewności siebie, poczucie bycia atrakcy
                                            > jną, a jej świat się zawalił.
                                            > Na refleksję czas przyjdzie.


                                            ona może sobie zakładać aureolę i się lepiej z tym czuć a ja mogę oceniać jej zachowanie negatywnie. co więcej moja negatywna ocena jej podłego zachowania ma się nijak do oceany samej zdrady którą z zasady uważam za złą.
                                            wiem sama po sobie, że reakcja na wykrytą zdradę może być różna, czasem nienawiść przesłania wszystko a chęć zemsty i odegrania się są silniejsze od wszystkich innych ludzkich odruchów.
                                            a czy na refleksje przyjdzie czas - mam wątpliwości, ale tego autorce szczerze życzę.
                                            • to.ja.kas Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:20
                                              cytat:
                                              > a czy na refleksje przyjdzie czas - mam wątpliwości

                                              A dlaczego? Skąd to zwątpienie? Znam wiele zdradzonych osób i po pierwszym szoku, działaniach irracjonalnych, czasami poniżających te osoby potrafiły się otrząsnąć i całkiem nieźle pokierować swoim własnym życiem. To forum też widziało dziesiątki takich osób.
                                              • anoraak Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:35
                                                > cytat:
                                                > > a czy na refleksje przyjdzie czas - mam wątpliwości
                                                >
                                                > A dlaczego? Skąd to zwątpienie?

                                                to moje osobiste wrażenie jakie mam po przeczytaniu postów autorki.
                                                jej reakcja nie była emocjonalna, to była przemyślana, zimna decyzja, od początku skupiająca się głównie na kochance (mąż to drugi plan). w pierwszym poście pisze:
                                                "Najbardziej boli mnie to, ze ona ma wszystko swojego meza, dzieci i kochanka czego tu chciec wiecej"

                                                nie boli jej, że rodzina się jej rozwaliła, tylko, że ta druga ma wszystko.

                                                no ale jak pisałam to mój osobisty odbiór i szczerze życzę tych refleksji.
                                                • to.ja.kas Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:40
                                                  Ankab popełniła tu ok 4 postów.
                                                  A emocje to nie tylko krzyk i wycie, to też zimna nienawiść i żal, żal za rozbitą rodziną, żal, że umarło coś co miało żyć zawsze, poczucie krzywdy, że ktoś nam coś zabrał (nie, nie misia, ale nasz spokój, poczucie bezpieczeństwa i poczucie, że jesteśmy jedyni i najważniejsi) i chęć odwetu, żądza zemsty to też emocje.

                                                  Ludzie są różni. Jedni żałują tak i cierpią tak inni owak.
                                                  Jedni i drudzy całkiem nieźle potrafią się zebrać do kupy gdy czas wyleczy rany.

                                                  smile
                                                  • anoraak Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:47
                                                    > Ludzie są różni.

                                                    właśnie smile więc tym bardziej mam prawo do swojego zdania smile
                                                    pisałam zresztą, że to moje osobiste odczucia - co wcale nie musi mieć pokrycia
                                                    w rzeczywistości.
                                                  • to.ja.kas Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:49
                                                    smile))
                                                    i dlatego po tym wielopostowym poście i osądzie autorki wątku pozwoliłam sobie na osądzenie i skomentowanie opinii jej przeciwników. Moje prawo. wink)))
                                                  • anoraak Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:51
                                                    na tym chyba polega forum smile
                                                  • to.ja.kas Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:53
                                                    noo wink
                                                  • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 13:58
                                                    Ja myślę tak: jeśli kimś szarpią skrajne emocje, jest zrozpaczony i przerażony, to rzeczywiście czasem robi rzeczy, których potem może żałować, aż do zabójstwa w afekcie włącznie.
                                                    Jeśli zaś najpierw pyta na forum o opinię "Czy powiedzieć mężowi kochanki", dyskutuje i w efekcie to robi; a potem mamy jeszcze w wątku różne racjonalizacje w stylu "przecież mąż ma prawo wiedzieć", " może ta nauczka coś jej da" itp itd, to niestety - tu mojej akceptacji i zrozumienia brak. I tyle.
                                                  • to.ja.kas Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 14:05
                                                    Emocje w sytuacjach skrajnych to nie błysk światła, wybuch i OPAMIĘTANIE.
                                                    To czasami wiele, wiele godzin bujania sie z jednej skrajności w drugą.

                                                    Ja w każdym razie pamietam, jak w skrajnej rozpaczy przez wiele dni, nocy, miesięcy racjonalizowałam swoje durne zachowania, plany, próby wybaczania rzeczy niewybaczalnych. Jak szukałam sojuszników dla własnych zracjonalizowanych zachowań, kogoś kto zrozumie i przytaknie.
                                                    Emocje to STAN który czasami TRWA u jednych dłużej u innych krócej.

                                                    ja wybaczę prędzej zachowanie sprowokowane jakimś traumatycznym czynnikiem (natychmiastowe czy nie, ale sprowokowane emocjami wywołanymi przez kogoś, zwłaszcza jeśli to dotyczy zemsty niemalże na gorąco) niż wyrachowane, obliczone na zysk lub przyjemność własną zachowanie, które ma przynieść nam np poklask.
                                                  • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 15:41
                                                    Kas, ja też miałam w życiu kilka okresów skrajnej rozpaczy, więc wiem, jak bywa, wiem też jak może być u innych.
                                                    I nadal, z całą tą wiedzą i doświadczeniem utrzymuję, że powiadamianie obcego mi człowieka o romansie, który ma jego żona, po to aby ona też poczuła, jak to jest mieć rozbitą rodzinę, jest uczynkiem niskim. I nie uważam, żeby popieranie takiego zachowania wyszło osobie będącej w tym trudnym okresie na dobre; moim zdaniem inna perspektywa może jej być pomocna, a nie poklepywanie po ramieniu z konkluzją" Bardzo dobrze zrobiłaś !"
                                                  • to.ja.kas Re: Co zrobiłaś? 01.05.13, 12:02
                                                    Nowel, tu nie chodzi o poklepywanie i mówienie "bardzo dobrze zrobiłaś". Tu raczej idzie o zrozumienie motywów i wzięcie pod uwagę okoliczności i niepiętnowanie.
                                                    Można patrzeć tak - w ten sposób informuje się niewinnego człowieka - ok.
                                                    Można patrzeć również tak - w ten sposób powstrzymuję kogoś kto chce zniszczyć moją rodzinę - i to tez ok.
                                                    I jeszcze kilka innych perspektyw znaleźć można.
                                                  • nowel1 Re: Co zrobiłaś? 01.05.13, 12:33
                                                    Kas, z rozumieniem motywów i wielością perspektyw nigdy nie miałam problemów. W każdej sytuacji i postępku potrafię znaleźć 15 powodów, dla których można wybaczyć, zapomnieć, współczuć - niełatwo się z tym żyje wink
                                                    Ale jeśli ktoś pyta, czy w danej sytuacji należy postąpić tak czy inaczej ( a to zrobiła autorka wątku), wtedy opowiadam się za tym rozwiązaniem, które MNIE wydaje się najlepsze, najuczciwsze, najmniej raniące innych. I przy tym obstaję.
                                                  • to.ja.kas Re: Co zrobiłaś? 01.05.13, 12:59
                                                    Nowel, autorka wątku napisała ze 4 posty i sobie poszła. Wątek w moomencie kiedy napisałam przeobraził się w teoretyzowanie - mówić, nie mówić i oceny autorki na podstawie kilku zdań.

                                                    Wiem, że piszesz o rozwiązaniu dobrym dla siebie. Rozumiem, ze zrozumieniem nawet spraw niełatwych też rzadko miewam kłopoty. wink

                                                    Ja nie umiem powiedzieć, że bym nie powiedziała. Jeśli na szali stałaby moja rodzina, mój dom, moje małżeństwo, moja krzywda, mój gniew - to zwyczajnie nie wiem. Oczywiście chciałabym zachować się chwalebnie i może byłoby mnie na to stać. Ale nie wiem tego. Nigdy nie zostałam zdradzona, nigdy taka krzywda mnie nie dosięgła, żyję nadzieją, że zostanie to w moim życiu oszczędzone ale mam świadomość również własnej słabości i cech nie tylko pięknych i szlachetnych. Były w moim życiu sytuacje obiektywnie dużo mniej bolesne, ale dla mnie bardzo trudne, gdy skrzywdzona potrafiłam odpłacić pięknym za nadobne, kopnieta czy uderzona odpłacic tym samym. Nawet nie dlatego, że pochwalam takie ząb za ząb, ale dlatego, że jestem tylko człowiekiem. Czasami reaguję na gorąco, automatycznie, z bólu - jak każdy. I nie wierzę w ideały, nawet najlepiej się kreujace. Poznałam takich trochę i w swojej naiwności nawet dawałam wrażeniu i zapewnieniom wiarę, by boleśnie na własnej dupie przekonywać się o czyjejś małości i umiejętności do własnej raptownej czasami kontrreakcji. Zwłaszcza gdy w jakikolwiek sposób mogło to dotknąć osoby dla mnie najbliższe. Dlatego oczywiście, że chciałabym zachować się szlachetnie i życzę tego autorce wątku i każdej innej zdradzonej ofierze, bo jak zabierze nam się co najdroższe to pewnie pozostaje zawsze godnośc i świadomość, że nikogo my nie skrzywdziliśmy, ale nigdy od nikogo w sytuacji skrajnej nie oczekuję heroizmu i bohaterstwa. wink Od bliskich mi osób nawet tego nie oczekuję - lojalności, wierności, miłości, prawdomówności - tak, ale nie nic ponad to co określić można jako zwyczajna ludzka "przyzwoitość", za wszystko "co ponad" dziekuję, ale nie mam prawa żadać. Mam nadzieję, że jasno wyjaśniłam swoje stanowisko?smile.
                                                  • anbale Re: Co zrobiłaś? 01.05.13, 20:25
                                                    Pod wpływem zazdrości, na wieść o zdradzie można nawet zabić człowieka- i owszem, wzburzenie emocjonalne jest wtedy okolicznością łagodzącą, ale czyn pozostaje czynem, faktem dokonanym, nawet rozumiejąc tło i kontekst trudno to ocenić pozytywnie.
                                                    A w tej historii nie ma już nawet wzburzenia emocjonalnego. Jest czysta zemsta, zranione ego, autorka nie ma nic do zyskania ani do stracenia. Po prostu musi na koniec "zrobić sobie dobrze"...
                                                    I abstrahuję od tego czy mąż powinien wiedzieć, czy nie, czy podskoczył z radości czy nie- piszę tylko o niej.
                                            • miacasa Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 12:31
                                              A ja tak sobie myślę, że w wirtualnym świecie łatwo być zdystansowanym, szlachetnym i godnie nieść swój krzyż ale w codziennym życiu już nie tak dobrze znosi się widok uśmiechniętej kochanki i własne smutne odbicie w lustrze. Ciężko się żyje na zgliszczach swojego domu, a chęć zemsty czy też odwetu jest pierwotnym odczuciem nad którym trudno czasem zapanować. Gdybym chciała ratować swoją rodzinę a kochanka nadal szukałaby kontaktu z moim mężem to nie wiem jak bym postąpiła. Kochanka mojego męża się wycofała ale pamiętam jakie okropne myśli przychodziły mi do głowy jak romans się wydał. I jestem zdania, że dobrze się stało, że ktoś mi powiedział bo waliłam głową w mur, żadne podejmowane działania naprawcze nie przynosiły efektów w moim małżeństwie a ja byłam ślepa i nie widziałam, że zwyczajnie jest nas w sypialni troje. Znam pewnego męża, który zorganizował spotkanie z żoną kochanka swojej żony i razem spotkali się z wiarołomnymi, obydwa małżeństwa postanowiły ratować rodziny, romans się zakończył (zdradzająca żona była przekonana o wielkiej miłości kochanka i wierzyła, że żona to podły babsztyl, zdanie zmieniła dopiero po spotkaniu obydwu par).
                      • nowel1 Foringee 28.04.13, 22:30
                        Rozumiem, że ZAWSZE, widząc że ktoś kogoś innego zdradza, oszukuje, biegniesz to tej "krzywdzonej " osoby opowiadając, co wiesz?
                        • foringee Re: Foringee 28.04.13, 22:35
                          Ty dla odmiany ZAWSZE się śmiejesz takiemu za plecami "jak głupi się pozwala oszukiwać to widać na to zasłużył, dobrze mu tak ja udaję że nic nie wiem".
                          • nowel1 Re: Foringee 28.04.13, 22:44
                            foringee napisała:

                            > Ty dla odmiany ZAWSZE się śmiejesz takiemu za plecami "jak głupi się pozwala os
                            > zukiwać to widać na to zasłużył, dobrze mu tak ja udaję że nic nie wiem".

                            To jest twoja insynuacja i pokazuje, jakimi torami myślisz.
                            Ja napisałam poniżej, dlaczego nie informowałabym męża kochanki o swojej wiedzy.
                            Nie śmieję się nikomu takiemu za plecami, natomiast uważam, że nie mam żadnego prawa, żeby osobie nieznajomej wchodzić w jej życie. Nie moja rola, nie mogę wziąć na siebie odpowiedzialnosci za konsekwencje takiego - mojego - uczynku, zatem nie robię tego.
                            • foringee Re: Foringee 28.04.13, 22:50
                              Sparafrazowałam jedynie Twoje pytanie, wraz z sugestią o biegu by informować, wyszło tak samo dobrze jak Twoje.
                          • nangaparbat3 Re: Foringee 01.05.13, 23:17
                            foringee napisała:

                            > Ty dla odmiany ZAWSZE się śmiejesz takiemu za plecami "jak głupi się pozwala os
                            > zukiwać to widać na to zasłużył, dobrze mu tak ja udaję że nic nie wiem".

                            To ja Ci ręcze, że Nowel sie nie smieje za plecami, ani w ogóle niczego za plecami nie robi. Tego mozesz byc pewien.
          • joannapa Re: Co zrobiłaś? 28.04.13, 20:45
            współczuję
            i nie rozumiem... no nie rozumiem jak można mieć satysfakcję że komuś jest źle...
            albo jednak - rozumiem, bo emocje itp
            ale to raczej takie, emocje których należy się wstydzić - więc milczeć o niech a nie upubliczniać i czekać na oklaski
            • malgolkab Re: Co zrobiłaś? 29.04.13, 10:26
              joannapa napisała:

              > współczuję
              > i nie rozumiem... no nie rozumiem jak można mieć satysfakcję że komuś jest źle.
              > ..
              Tak to już jest, że niektórym się poprawia jeśli nie tylko im jest źle... zazwyczaj to ludzie żyjący w poczuciu krzywdy i zatruwający życie innym (najczęściej właśnym dzieciom).
              • blackglass Re: Co zrobiłaś? 13.05.13, 15:45
                Czyli mam rozumieć zatajenie prawdy przed zdradzaną osobą jest moralne?
    • gazeta_mi_placi Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 28.04.13, 18:51
      Nie mów.
    • iberia.pl Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 02.05.13, 22:03
      ankab92 napisała:


      > I moje pytanie jest takie czy powinnam sie skontaktowac z mezem i mu o tym powi
      > edziec? Bo to nie jest fair.

      Odpowiedz jest prosta: nie wtracaj sie do cudzych spraw a pretensje miej do meza a nie do kochanki.
      • vento_p Re: Czy powiedzieć męzowi kochanki? 12.05.13, 10:40
        dlaczego jest nie fair? Jak najbardziej jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka