Dodaj do ulubionych

Do wciąż kochających

28.03.13, 12:54
Witam wszystkich wciąż kochających. Jesteśmy małżeństwem od 10 lat i mamy prawie 7 letniego syna. Mąż 5 tygodni temu złożył pozew rozwodowy. Jak sobie z tym radzicie wciąż kochając. Ja nadal jestem w szoku i puki co nie radzę sobie z tym. Jak to wygląda u Was zwłaszcza płci żeńskiej?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Do wciąż kochających 28.03.13, 15:01
      Radzilam sobie zmieniając odmiane miłości. na taką, ktora nie wymaga, nie pragnie, nie spodziewa się. Kochałam dalej - ale tak "z osobna".
      • oczy123 cytacik z lat 90 28.03.13, 20:28
        nangaparbat3 napisała:

        > Radzilam sobie zmieniając odmiane miłości. na taką, ktora nie wymaga, nie pragn
        > ie, nie spodziewa się. Kochałam dalej - ale tak "z osobna".


        taki coelhopodobny ...chyba sa takie ksiazeczki z tymi cytatami
        • kalpa Re: cytacik z lat 90 29.03.13, 00:16
          Zamieniłam miłość do męża na miłość do mężczyzny, który byl wcześniej moim mężem. Nie potrafiłam przestać go kochać na zawołanie. Zbyt głębokie uczucie.
          To mi pomagało się z nim rozstać gdzieś w sobie.
          A potem zdałam sobie sprawę, że potrzebuje go i kocham coraz mniej.
          Teraz, po 3.5 roku już o nim nie myślę, nie rozmawiam z nim w głowie, nie prosze go o nic- nie potrzebuję już po prostu.
          To był mój sposób na poradzenie sobie smile
          Nie chciałam go nienawidzić, złorzeczyć, że się skończyła nasza wspólna historia, bo to bolało jeszcze bardziej.
          Mi pomógł czas smile
          Pozdrawiam , trzymaj się smile
          Al
          • kristina34 Re: cytacik z lat 90 29.03.13, 11:36
            Dzięki. Myślałam że jestem sama z takim problemem. Od wczoraj znów ciągle płaczę i jestem strasznie rozżalona. Dzisiaj na dodatek muszę iść do pracy na noc na 12 godziny, a jesteśmy tylko we dwoje. Najgorsze są te noce. Gdy zostaje sama na chociaż pół godziny gdy kolega idzie na przerwę to nie dają mi spokoju myśli o nim i zaczynam płakać, chociaż pracuję w sklepie i nie powinnam bo w każdej chwili ktoś może wejść .Nie potrafię przestać o nim myśleć. Gdy sama mam przerwę to muszę mieć jakąś książkę żeby nie myśleć. Uzależniłam się od nich ciągle jakieś kupuje,no i do tego słodycze. Nie wspomnę już o fajkach, jak jest tylko okazja to od razu po nie sięgam . Bez przerwy paczę na telefon czy nie dzwoni czy nie pisze, ale on tylko o dziecku pisze. Jestem już zmęczona ciągle tak strasznie tęsknie. Patrząc na mnie z perspektywy innych można powiedzieć że wszystko jest ok , ale to tylko gra pozorów. Strasznie rani mnie jego głoś, nie mogę oglądać jego zdjęć bo od razu płaczę. Jak przyjeżdża po dziecko nawet na niego nie patrzę.Sorki rozpisałam się .Jeszcze raz wielkie dzięki że ktoś odpisał.Pozdrawiam
            • a_da_k Re: cytacik z lat 90 29.03.13, 15:55
              Bo TO jest jak żałoba którą po prostu musisz przerobić, żeby odnaleść wreszcie spokój.
              Nagle umiera Ci część świata w którym żyłaś i masz świadomość że nieodwracalnie, bo nawet jeśli sie kiedys zejdziecie i posklejacie zwiazek to już będzie inaczej bo wy tez zbędziecie innymi ludżmi. Tak powtarza mi moja przyjaciółka, jedyna osoba której jak dotąd opowiedziałam swoją historię, podobną do Twojej, a wie co mówi bo nagle okazało się że zna wszystko to z autopsji, mają z mężem takie doświadczenia, z tym że kilka lat temu wiarołomny powrócił i został, bo dzieci, dom itp. Także pozwalam sobie na płacz, wściekłość, rozpacz, licząc że pewnego dnia dojdę do ściany i nie będę już czuła nic z tych rzeczy. Podobno niektórym mija po 3 m-cach, innym po 3 latach. Na razie sukcesem jest przespane pół nocy, dzień w którym udało się nie płakać, takie małe kroczki. Trzymaj się, wiosna podobno kiedyś przyjdzie.
              • kristina34 Re: cytacik z lat 90 29.03.13, 16:27
                Dzięki za wsparcie. Wczoraj minęło 8 miesięcy od kiedy nie mieszkamy razem, a ból wciąż ten sam.Podobno jeden miesiąc za jeden rok. Pozdrawiam
    • stala2 Re: Do wciąż kochających 30.03.13, 20:25
      Ja sobie tez nie radze.Moj maz pracuje w Anglii,od 8lat.Kilka miesiecy temu postamowilismy ze razem z dziecmi przeprowadzamy sie do meza. Wszystko bylo ok, az tu wiadomosc moj maz od 2 miesiecy spotyka sie z inna,i chce separacji. Teraz jest z nami w Polsce,przylecial na 2 tygodnie,siedzi obok w pokoju z dziecmi a ja placze.Nie radze sobie nie chce zeby nas zostawial. Nie rozumie jak mozna po 2 miesiacach wiedziec ze sie chce z kims byc cale zycie. Jestesmy razem przeciez 14 lat mamy dwoje dzieci ,wspolne plany.a teraz nic pustka. Mowi ze bedzie przylatywal do dzieci na urlop. A co ze mna?
      • altz Re: Do wciąż kochających 30.03.13, 20:52
        stala2 napisała:
        > Nie rozumie jak mozna po 2 miesiacach wiedziec ze sie chce z kims byc cale zycie.
        > Jestesmy razem przeciez 14 lat mamy dwoje dzieci ,wspolne plany.a teraz nic pustka.

        Osiem lat był na wygnaniu bez szansy na normalne życie. Dziwne, że tyle wytrzymał.
        Będą mieszkać razem, będzie miał partnerkę obok siebie, to dużo znaczy. Od dzieci pewno już dawno się odzwyczaił.
        Niestety, większość takich małżeństw się sypie.
        • stala2 Re: Do wciąż kochających 30.03.13, 21:24
          On bardzo kocha nasze dzieci,sa dla niego bardzo wazne. Jest. teraz z nami to jest wazne. Nie z nia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka