Dodaj do ulubionych

Problem dla przyszłej rozwódki

19.07.13, 22:41
Hmm jakby tu zacząć, jestem młodą mamą dwóch pięknych bobasków. Mąż zostawił mnie i wrócił do swojej byłej dziewczyny z którą ma również dziecko, jak mam się po czymś takim podnieść? Czy on mnie w ogóle kochał, czy kochał swoje dzieci? Nie wiem nie rozumiem logiki mężczyzn. Co o tym myśleć co robić?
Obserwuj wątek
    • kalpa Re: Problem dla przyszłej rozwódki 20.07.13, 01:54
      Przytulam... nie wiem co Ci napisać, ... trzymaj się jakoś...
    • anbale Re: Problem dla przyszłej rozwódki 20.07.13, 10:14
      Ludzie, niestety, robią sobie takie świństwa...Czy Was kochał- może i tak, to wie tylko on.
      Podniesiesz się, każdy się w końcu podnosi, czasem szybciej, czasem więcej czasu potrzeba.
      Trzymaj się.
    • gazeta_mi_placi Re: Problem dla przyszłej rozwódki 20.07.13, 11:01
      Głupota nie boli, a krzywda wyrządzona innym lubi wracać. Odbijałaś dzieciatej dziewczynie faceta, teraz Ty zostałaś sama z dziećmi, faceta liczbą dzieci do siebie nie przytrzymasz, a od dzieciatych trzymaj się z daleka.
      • mamaluty Re: Problem dla przyszłej rozwódki 20.07.13, 22:02
        "Odbijałaś dzieciatej dziewczynie faceta, teraz Ty zostałaś sama z dziećmi" nie uważam że odbiłam mojego męża ona już zaczęła sobie układać życie z innym mężczyzną po dwóch latach jej nie wyszło i była sama a my dalej byliśmy w związku.
        "faceta liczbą dzieci do siebie nie przytrzymasz" nie myślałam o tym w ten sposób chodziło mi raczej o to czy ja byłam dla niego tylko przeczekaniem na to aż tamta będzie chciała z nim znowu być?
        • anielica84 Re: Problem dla przyszłej rozwódki 21.07.13, 12:44
          hejsmile mam 29 lat na poczatku roku rozpadlo sie moje malzenstwo przez mojego meza - zakochal sie, mam coreczke ma 5 lat i ona nie rozumie co sie stalo obwina mnie czasem za to ze juz nie mieszkamy w domu, jej domu... powiem Ci tak jesli Twoje dzieciaczki sa mlodsze to skup sie na nich, a bedzie dobrze, bo kazdy kiedys sie podnosi po takim ciosie, ja jeszcze 2 miesiace temu bylam w proszku, a teraz calkiem dobrze sobie radze, choc zdarzaja sie gorsze chwile to mozna wytrzymac...wierze w to ze zycie jeszcze mnie czyms dobrym zaskoczy smile, kiedys znalazlam gdzies na forum taki cytat- moja mysl przewodnia smile napisalam ja sobie na kartce i przykleilam w widocznym miejscu " dalam czasow czas i teraz zaczyna na nowo zyc, a za chwile do tego bede szczesliwa bo taki mam plan"...trzymaj sie smile
    • altz Re: Problem dla przyszłej rozwódki 21.07.13, 12:55
      Tak bywa i to nie jest wyłącznie specjalnością mężczyzn.
      Kobiety też tak robią, znam z życia kilka takich przypadków.
      Mieszkasz z kimś, nie układa się, a okazuje się, ze ta druga osoba myśli stale co by było, gdybym wybrała Karola, a nie żyła z Zenkiem? W takim nastawieniu trudno się starać, a jak się nie staramy, to takie myśli szybko przychodzą i nie wiadomo, co było pierwsze, małe zaangażowanie czy stałe myślenie o kimś innym?

      Masz dwóch chłopków w domu, oddałaś jednego, i tak jesteś o jednego do przodu! ;-D
      • molly_wither Re: Problem dla przyszłej rozwódki 27.07.13, 07:23
        Ja to nazywam prosciej:"Malzenstwo z rozsadku".
        altz napisał:

        > Tak bywa i to nie jest wyłącznie specjalnością mężczyzn.
        > Kobiety też tak robią, znam z życia kilka takich przypadków.
        > Mieszkasz z kimś, nie układa się, a okazuje się, ze ta druga osoba myśli stale
        > co by było, gdybym wybrała Karola, a nie żyła z Zenkiem? W takim nastawieniu tr
        > udno się starać, a jak się nie staramy, to takie myśli szybko przychodzą i nie
        > wiadomo, co było pierwsze, małe zaangażowanie czy stałe myślenie o kimś innym?
        >
        > Masz dwóch chłopków w domu, oddałaś jednego, i tak jesteś o jednego do przodu!
        > ;-D
    • esteraj Re: Problem dla przyszłej rozwódki 21.07.13, 13:41
      mamaluty napisała:
      Czy on mnie w ogóle kochał, czy kochał swoje dzieci?

      To jest pytanie, które chyba najbardziej Ciebie nurtuje.
      A co z niego wynika?
      Wynika brak Twojej pewności siebie, akceptacji, miłości do samej siebie...
      Dlaczego?
      Bo szukasz tej akceptacji i miłości na zewnątrz... bo dopiero gdy ktoś Ci powie, że byłaś kimś wyjątkowym, cudownym, jedynym w swoim rodzaju, to dopiero uwierzysz, że jesteś kimś ważnym...
      Zadaj sobie pytanie, czy Ty sama chciałabyś być z kimś takim jak Ty?
      Nie myśl o tym, czy byłaś wystarczająco dobra dla kogoś innego, bo w ten sposób nie starasz się być sobą, tylko podporządkowujesz się innej osobie. To ten drugi człowiek Ciebie kształtuje, a nie Ty sama. Kiedy chcemy się komuś przypodobać, tracimy swobodę bycia sobą, mamy pretensję o własny dyskomfort, a nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to my sami zaczęliśmy odgrywać jakąś rolę, a nasze "ego" dopomina się swojego...

      Kiedy dojdziesz do punktu, że kochasz siebie i uwierzysz, że jesteś wartościowym człowiekiem, to pytanie z początku postu przestanie istnieć.
      Pomyślisz wtedy, że nie jest to istotne czy byłaś tylko stanem przejściowym, czy rzeczywiście mąż przez ten czas kochał Ciebie. Ty będziesz wiedziała, że byłaś warta miłości, bo jesteś osobą interesującą, sprawiedliwą, troskliwą, opiekuńczą, wyrozumiałą itp...
      Pomyślisz, że może przyszedł czas, gdy inne cechy stały się dla niego priorytetem, że zaczął potrzebować czegoś innego.
      Pojawi się wtedy kolejne pytanie, czy chciałabyś stać się kimś innym, czy te inne, ważne dla męża walory Tobie też się podobają...?
      Wtedy przyjdzie czas na decyzję, zmieniać się i pracować nad sobą, czy jednak pozostać tym kim się jest aktualnie.
      W taki sposób Ty sama kształtujesz siebie. Podejmujesz decyzje o sobie samej. Nie zmieniasz się dla kogoś tylko dla siebie. Zapłatą za to nie jest czyjaś miłość, lecz Twoja własna. I tu możesz być pewna, że sama siebie nie zawiedziesz...

      Być może pomyślisz, że to co napisałam powyżej nazywa się egoizmem, a jak wiadomo, egoizm jest czymś złym, niemile widzianym...
      Ja tylko powiem, że kiedy nie umie się kochać siebie samego, nie będzie się potrafiło kochać drugiego człowieka.
      Gdy jesteś wypełniona miłością, masz czym się dzielić.
      Gdy potrzebujesz miłości, chcesz ją od kogoś dostać.
      Czy lubisz ludzi, którzy od Ciebie coś oczekują, czy raczej wolisz tych, którzy mają coś do zaoferowania?
      • anielica84 Re: Problem dla przyszłej rozwódki 21.07.13, 19:40
        to ciekawe co piszesz, ale ja na przyklad lubie siebie bez falszywego egoizmu, kocham moja corke, mam duzo do zaoferowania innemu czlowiekowi, i to nie jest pycha, wiec dlaczego cos takiego przydarzylo sie mi, ze moj maz ktory twierdzi ze tylko mnie kochal caly czas, zdradzil mnie, oszukal, zaniedbywal, mozna powiedziec ze okradl juz na poczatku malzenstwa bo zabezpieczyl sie aktem notarialny na ktorym ja podpisalam ze wyrazam zgode ze wszystko - dom nalezec bedzie do niego, a ja nie szukalam niczego na boku zeby sie dowartosciowac bo uwazam ze garbata i koslawa to ja nie jestem...
        wiec co ze mna jest nie tak, albo raczej co z nim jest nie tak ze musial tak bardzo skrzywdzic tak wiele osob, zeby zrozumiec co jest najwazniejsze??a powrotu juz nie ma...
        • esteraj Re: Problem dla przyszłej rozwódki 21.07.13, 23:28
          anielica84 napisał(a):
          > wiec co ze mna jest nie tak, albo raczej co z nim jest nie tak ze musial tak ba
          > rdzo skrzywdzic tak wiele osob, zeby zrozumiec co jest najwazniejsze?

          Nie powiedziałabym, że z kimkolwiek z Was musiało być coś nie tak.
          Ludzie są bardzo różni i trudno stwierdzić co popchnęło Twojego męża do zdrady.
          Mogła to być chęć doświadczenia czegoś innego, mógł to być brać odwagi do powiedzenia o swoich pragnieniach...
          Być może sprzedał Tobie wyimaginowany wizerunek siebie samego, a potem nie potrafił stać się prawdziwym sobą. Ta rola go zmęczyła, a ktoś zaakceptował go takiego jakim jest...
          Lub było zupełnie na odwrót...
          Większość rzeczy dzieje się na poziomie nieświadomym.
          Dopiero po zdobytych doświadczeniach i poznaniu konsekwencji można dokonywać właściwych wyborów. Póki tego nie znamy, to tylko nam się coś wydaje i poddajemy spekulacjom. Rzeczywistość weryfikuje nasze wyobrażenia.
          Nie ma ludzi nieomylnych i idealnych.
          Uczymy się przez całe życie.

          (..) wiec dlaczego cos takiego przydarzylo sie mi, ze moj maz ktory twierdzi z
          > e tylko mnie kochal caly czas, zdradzil mnie, oszukal, zaniedbywal, mozna powie
          > dziec ze okradl juz na poczatku malzenstwa bo zabezpieczyl sie aktem notarialny
          > na ktorym ja podpisalam ze wyrazam zgode ze wszystko - dom nalezec bedzie do n
          > iego

          Dlaczego podpisałaś akt notarialny?
          Może dlatego, że chciałaś wyjść na uczciwego i niezachłannego człowieka. Bo wierzyłaś, że to będzie bez znaczenia... przecież Wasza miłość miała być dozgonna...
          Czy nie pomyślałaś, że oto los chce sprawdzić Twój wspaniałomyślny gest...?
          Jeśli był uczciwy, nie powinnaś być rozczarowana ani nie mieć pretensji...
          Zgodziłaś się na to.

          Uważam, że w życiu należy być zawsze uczciwym wobec siebie. Nawet jeśli drzemią w nas te nie najlepsze cechy, trzeba umieć się do nich przyznać.
          Poza tym, należy zakładać, że wszystko jest zmienne. Buddyści o tym wiedzą, a w naszym otoczeniu propagowana jest raczej stałość, co niestety przynosi ze sobą rozczarowanie. To jest takie zaklinanie rzeczywistości i "walka" z naturą.
          Lubimy stabilizację, lubimy stąpać po pewnym gruncie, a żeby to sobie zapewnić wymagamy od innych, by nam coś obiecali i nie wycofali się z danego słowa.
          Bezpieczniej jest zakładać każdą ewentualność i starać się na nią przygotować... brać ją poważnie pod uwagę.
          Zmiana jest tym, co można powiedzieć, że jest czymś pewnym.
          Bez zmian nie moglibyśmy się rozwijać, nie moglibyśmy się niczego uczyć, doświadczać, emocjonalnie dojrzewać... Świat stałby w miejscu. A tu nie o to chodzi...
          • anielica84 Re: Problem dla przyszłej rozwódki 22.07.13, 11:10
            tak, teraz tak wlasnie mysle ze nie ma na zawsze, nie ma nic stalego, a szkoda bo budowalam na moim malzenstwie cala swoja przyszlosc, mialam plany marzenia, ktore zawsze dotykaly tej sfery zycia, a teraz musze uczyc sie zycia na nowo, ale nie jest zle jakos daje rade jeszcze czaka mnie trudan rozmowa z nim i dogadanie szczegolow co dalej, pieniadze niby nie wazne ale lepiej je miec, zloze pozew z orzekniem o winie bo tak czuje ze to jest uczciwe, zaluje ze on nie wyszedl z tak propozycja, jesli sad nie uzna go winnego to nie, a jesli tak to tyle z mojej sprawiedliwosci...
            a co do aktu notarialnego podpisalam bo zapewnial mnie ze jesli ja nie bede obciazona kredytem i tymi zobowiazaniami to ewentualnie bede mogla wziasc kredyt na poratowanie naszych finansow, glupia ges, ale to juz bylo chcialam wiezyc ze tak jest, a nie jest...uczymy sie na bledach smile
          • anaiss Re: Problem dla przyszłej rozwódki 27.07.13, 13:01
            mądrze piszesz, Esteraj.
    • zalosny.jestes Jakiej logiki mężczyzn? 27.07.13, 16:47
      A jak odchodził od tamtej to był cacy czy be? Rozumiem, że u pań wszystko działa w jedną stronę ale to już chyba z lekka przegięcie.

      Lost in the Past
      • magda378 Re: Jakiej logiki mężczyzn? 27.07.13, 20:29
        Z tego, co pisze autorka watku, to tamya od niego odeszla, a nie on
        • mamaluty Re: Jakiej logiki mężczyzn? 29.07.13, 20:13
          No mówiłam przecież że to ona odeszła i zaczeła układać sobie życie z kimś innym.
      • mamaluty Re: Jakiej logiki mężczyzn? 29.07.13, 20:16
        zalosny.jestes napisał:

        > A jak odchodził od tamtej to był cacy czy be? Rozumiem, że u pań wszystko dział
        > a w jedną stronę ale to już chyba z lekka przegięcie.

        Przecież pisałam że to ona zaczeła sobie układać życie sama i nie byli już razem.

    • interiapoczta147 Re: Problem dla przyszłej rozwódki 06.08.13, 08:40
      mozesz sie ze mna skontaktowac mam podobny problem interiapoczta147@interia.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka